Dodaj do ulubionych

jak zepsuc dziecku wakacje?

07.07.10, 15:04
Bardzo prosto.

Moj eks ma przyznane co roku 2 tygodnie wakacji. Nie korzysta z tego
prawa, ale takze i obowiazku (wiazacego sie przeciez z kosztami) od
2 lat.

W tym roku ja stwierdzilam, ze koniec, nie stac mnie na wakacje i z
roznych powodow moja rodzina nie bedzie sponsorowac kolejny raz
wakacji mojemu dziecku.
Eks wiec stwierdzil, ze okaze sie dobrym ojcem i zaplaci za 2
tygodnie. ktos pomysli, ze jest wspanialy, bo placi. ale to nie jest
tak do konca, bo to sa wlasnie te 2 tygodnie, ktore ON powinien
spedzic z dzieckiem, atak za pieniadze kupuje wakacje dziecku i
opieke jakiejs osoby nad jego synem.

Jakis czas temu zaplacil zaliczke. Ja ustalilam, ze pojedzie moja
mama.
Wyjazd w sobote.
Ale wyjazd taki to nie tylko oplacenie czystego kosztu wczasow, to
takze pojscie na lody, kupienie picia czy pojechanie na jakas
wycieczke (akurat tam sporo mozliwosci). Do tego doliczyc nalezy tez
koszt dojazdu. Tu oczywisci eeks si enie poczuwa, zreszt aczyniac
przytyki, ze ja sie do wakacji nie doloze.
Rok i dwa lata temu ja i moja rodzina organizowalismy wakacje mojemu
dziecku i maly byl nad morzem ponad miesiac za kazdym razem.
Teraz bedzie 2 tygodnie.

Dzis eks mial przelac reszte pieniedzy.
Przelal o 350 zl mniej.
Oczywiscie nie przelal takze nic na te dodatkowe wydatki, bo jego to
pewnie nie obowiazuje.
Gdybym miala, dalabym bez problemu. Podobnie pewnie moja mama, ktora
znow jedzie z moim wlasnym dzieckiem jako darmowa opiekunka. Wyszlo
akurat tak, ze obie nie mamy.


No i tak wlasnie kolejny raz moj eks chce przed jutrzejsza rozprawa
o podwyzszenie alimentow pokazac, ze przeciez placi na malego,
organizuje mu przeciez wakacje.
Tylko, ze maly na te wakacje nie pojedzie. Bo nie ma skad dolozyc
okolo 350 PLN na same wczasy, nie wspominajac juz o tzw.
ekstrasach...
Obserwuj wątek
          • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 19:50
            Dodatkowe pieniądze na wakacje i extrasy to tak naprawdę dobra wola ojca. Przy ustalaniu kosztów utrzymania dziecka należy brać pod uwagę wypoczynek, korzystanie z dóbr kulturalnych, okolicznościowe imprezy itp. Na tej podstawie wyliczane są miesięczne alimenty.
            • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 21:08
              Dziecko jedzie z babcia ZAMIAST ojca, gdyz ojciec kolejny raz lekkodusznie
              stwierdzil, iz on w tym roku urlopu nie ma.
              Wynajecie opiekunki do dziecka na wakacje kosztowaloby ile???
              (moze wiesz??? - dlugosc urlopu 2 tygodnie, a w koncu babcia ZASTEPUJE w tym
              "przykrym" obowiazku ojca, nie jedzie dlatego, ze sama ma ochote, a tylko
              dlatego, ze ojciec po raz kolejny sie wypina).

              Skoro wiec ojciec sie wypina to ponosi kosz CALOSCI urlopu, a nie czesci i nie
              zrzuca czesci na osoby trzecie, ktore w tym momencie z zaden sposob nie powinny
              byc zobowiazane do pokrywania kosztow urlopu, bedac jedynie osobami w
              zastepstwie ojca.

              Wiec w tym przypadku nei jest to dobra wola ojca tylko jego zasrany obowiazek,
              gdyz inaczej dostanie dziecko na 2 tygodnie i niech sie buja. I wtedy wyda
              znacznie wiecej (bo dzieciak juz wie, ze ojciec to bankomat i umie to radosnie
              wykorzystac).
              • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 21:48
                madziulec napisała:

                > Dziecko jedzie z babcia ZAMIAST ojca, gdyz ojciec kolejny raz lekkodusznie
                > stwierdzil, iz on w tym roku urlopu nie ma.

                A co się stało, że Ty nie możesz jechać? Przecież każdemu pracownikowi przysługuje urlop?

                > Wynajecie opiekunki do dziecka na wakacje kosztowaloby ile???
                > (moze wiesz??? - dlugosc urlopu 2 tygodnie, a w koncu babcia ZASTEPUJE w
                > tym
                > "przykrym" obowiazku ojca, nie jedzie dlatego, ze sama ma ochote, a tylko
                > dlatego, ze ojciec po raz kolejny sie wypina).

                No to przykre, że babcia nie ma ochoty jechać z wnukiem (wnuczką) na wakacje.

                >
                > Skoro wiec ojciec sie wypina to ponosi kosz CALOSCI urlopu, a nie czesci i nie
                > zrzuca czesci na osoby trzecie, ktore w tym momencie z zaden sposob nie powinny
                > byc zobowiazane do pokrywania kosztow urlopu, bedac jedynie osobami w
                > zastepstwie ojca.

                Wliczyłaś koszty wyjazdu dziecka do kalkulacji przy ustalaniu alimentów?

                >
                > Wiec w tym przypadku nei jest to dobra wola ojca tylko jego zasrany obowiazek,
                > gdyz inaczej dostanie dziecko na 2 tygodnie i niech sie buja. I wtedy wyda
                > znacznie wiecej (bo dzieciak juz wie, ze ojciec to bankomat i umie to radosnie
                > wykorzystac).


                Wiem, że wszystko trudno ogarnąć, ale im szybciej zaczniesz być samowystarczalna, w sensie uzależnień od swojego ex, tym lepiej dla Ciebie. Pomyśl dziecko ma Ciebie i to jest najważniejsze, skoro jest Ci tak ciężko to pomyśl o opiece naprzemiennej.
                • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 22:00
                  Nie wiem, czy TY umiesz liczyc.
                  Wakacje mniej wiecej trwaja 2 miesiece.

                  Ja w kalkulacji alimentow nie jestem w stanie tego wyliczyc z prozaicznego
                  powodu, otoz moje dziecko powinno tak mniej wiecej 2 razy do roku jezdzic na
                  turnus rehabilitacyjny (5000 za 2 tygodnie), do tego sanatorium: 3 tygodnie
                  (cena zroznicowana, ale zaczyna sie od 2 tysiecy za 3 tygodnie, cena za
                  opiekuna, dziecko bezplatnie i mowimy tylko o pobycie, a nie o dojezdzie i
                  pobycie, czyli znow ekstrasy).

                  Reszta wakacji dziecko spedza w przedszkolu i nie da sie tego wyliczyc.

                  Jesli umiesz to skalkulowac - swietnie wink Ja nie wink Taka glupia baba jestem wink

                  A co do jechania gdzies na wakacje, widac nie jestem pracownikiem i dlatego nie
                  mam wakacji.


                  Co do opieki naprzemiennej, wybacz, moj eks nie jest W OGOLE zainteresowany.
                  • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 22:24
                    madziulec napisała:

                    > Nie wiem, czy TY umiesz liczyc.
                    > Wakacje mniej wiecej trwaja 2 miesiece.
                    >
                    > Ja w kalkulacji alimentow nie jestem w stanie tego wyliczyc z prozaicznego
                    > powodu, otoz moje dziecko powinno tak mniej wiecej 2 razy do roku jezdzic na
                    > turnus rehabilitacyjny (5000 za 2 tygodnie), do tego sanatorium: 3 tygodnie
                    > (cena zroznicowana, ale zaczyna sie od 2 tysiecy za 3 tygodnie, cena za
                    > opiekuna, dziecko bezplatnie i mowimy tylko o pobycie, a nie o dojezdzie i
                    > pobycie, czyli znow ekstrasy).
                    >
                    > Reszta wakacji dziecko spedza w przedszkolu i nie da sie tego wyliczyc.
                    >
                    > Jesli umiesz to skalkulowac - swietnie wink Ja nie wink Taka glupia baba jestem wink
                    >
                    > A co do jechania gdzies na wakacje, widac nie jestem pracownikiem i dlatego nie
                    > mam wakacji.
                    >
                    >
                    > Co do opieki naprzemiennej, wybacz, moj eks nie jest W OGOLE zainteresowany.

                    No to smutne, skoro nie jest zainteresowany.
                    Co do wyliczeń ja zrobiłabym to w następujący sposób
                    Koszt wczasów czyli 5 tys. x 2 (bo 2 razy w roku)= 10000 dzielimy na 12 mies. wychodzi w zaokrągleniu 834. Z racji tego, że oboje rodziców zobowiązanych jest do utrzymywania dziecka podzieliłabym tę kwotę na dwie osoby i wychodzi miesięcznie na osobę 417.
                    Reasumując do kosztów stałych (typu odzież, wyżywienie, przedszkole itp.)należy co miesiąc doliczyć 417 zł.
                    Wybacz, może się mylę, ale ja tak kombinuję.
                    A tak na marginesie, niektóre zakłady współfinansują wypoczynek (chyba, że jesteś na działalności).
                    Przyszło mi jeszcze do głowy, to tak z serca, że warto,tak jak pisałam w poście poniżej zapisać się do jakiegoś Stowarzyszenia, wtedy te koszty być może się zmniejszą.
                    Pozdrawiam.
                    • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 07:23
                      To zaraz wink Wczasy przysluguja dziecku w wymiarze 4 tygodnie w roku???
                      Czyli wolno mi poslac dziecko na 2 tygodnie zimai 2 tygodnie latem???
                      Masz jakis pomysl co z reszta lata zrobic?? (bedzie to ciekawe zwlaszcza za rok,
                      gdyz Lato w miescie jako zerowkowicza mojego dziecka nie obejmuje jak wiadomo...)

                      Ale nowatorskie pojecie, nie powiem.
                      • tautschinsky Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 16:43
                        madziulec napisała:

                        > To zaraz wink Wczasy przysluguja dziecku w wymiarze 4 tygodnie w roku???





                        No co ty? Tylko tyle?! Wylicz 12 miesięcy w roku jako wakacje i dodatkowo pomnóż to przez 2, to będzie 24x800zł - oj, chyba z radości ugięły ci się kolana... tyle kasy do wzięcia od ex... he, he, he...
                        • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 17:06
                          Glupias wink

                          i jak widac nie masz dziecka.

                          Bo gdybys znala choc podstawy matematyki to bys wiedzial, ze wakacje dzieciece
                          trwaja:
                          2 miesiace letnie i 2 tygodnie zimowew (nie licze drobnych wolnych w roku szkolnym).

                          Szkoda mojego czasu, by Ci tlumaczyc, tepas jak nie wiem co wink
              • tautschinsky Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 16:40
                madziulec napisała:

                > Dziecko jedzie z babcia ZAMIAST ojca, gdyz ojciec kolejny raz lekkodusznie
                > stwierdzil, iz on w tym roku urlopu nie ma.


                A ma czy nie ma? Jak pracuje - źle, jak nie pracuje - źle. Żałosna komedia.


                > Wynajecie opiekunki do dziecka na wakacje kosztowaloby ile???


                A ty co będziesz w tym czasie robiła, że dziecko
                musi mieć opiekunkę? Kto się na co dzień opiekuje
                dzieckiem?



                > Skoro wiec ojciec sie wypina to ponosi kosz CALOSCI urlopu, a nie czesci




                Kobieto, coś ci dobrze pogmerało. Gdzie jest napisane, że ojciec czy matka muszą fundować dziecku urlop czy wyjazdowe wakacje? Przecież w normalnych rodzinach, a nie takich jak twoja niepełnych, jeśli pieniędzy nie ma to dzieci nie jadą. Jeśli są - to hulaj dusza!







                > Wiec w tym przypadku nei jest to dobra wola ojca tylko jego zasrany obowiazek,


                Chciałabyś smile Nie jest.



                > gdyz inaczej dostanie dziecko na 2 tygodnie i niech sie buja. I wtedy wyda
                > znacznie wiecej (bo dzieciak juz wie, ze ojciec to bankomat i umie to radosnie
                > wykorzystac).



                Tym co piszesz dowodzisz, że jaka matka takie dziecko. A dziecko od kogoś czegoś się nauczyło. Dorośnie i ciebie będzie traktować "daj kasę, stara" - bo to taki poziom sądząc po twoich postach. I jak tu się dziwić, że ojciec jak ognia unika kontaktów z dzieckiem skoro ono zostało już nauczone do czego ojciec służy. A potem wyrasta kolejny roszczeniowy osobnik, który od innych tylko chce, chce....
                • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 17:27
                  tautschinsky napisał:


                  Gdzie jest napisane, że ojciec czy matka musz
                  > ą fundować dziecku urlop czy wyjazdowe wakacje? Przecież w normalnych
                  rodzinach, a nie takich jak twoja niepełnych, jeśli pieniędzy nie ma to dzieci
                  nie jadą.
                  > Jeśli są - to hulaj dusza!


                  Tu akurat się zgodzę, sytuacja finansowa decyduje o atrakcyjności wypoczynku. Im
                  portfel zasobniejszy, tym wakacje, czy ferie ciekawsze.
                  Jeśli dysponujemy skromnym budżetem wtedy wakacje spędzamy najczęściej na
                  biwakach pod namiotami,co nie znaczy, że takowa forma jest gorsza.
                  Można się świetnie bawić łowiąc ryby, grając w paletki,czy budując zamki z piasku.

                  • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 18:09
                    Tylko ja che JAKIEKOLWIEK wakacje zapewnic.

                    Ojciec zaoferowal zaplacic wakacje. Oczywiscie to nie bylo tak, ze on szukal.
                    Szukalam ja i wcale nie wybralam spa czy innego Golebiewskiego. Nie.
                    Wybralam normalne, wcale nie super warunki, ale za to z wyzywieniem (wybaczcie,
                    ale gdyby sie zywic na miescie to wyszloby dokladnie tak samo).

                    I naprawde takei sa ceny..
                    No chocby sie czlowiek chcial samobiczowac to za 200 zl na 2 tygodnie nie
                    pojedzie. No chyba ze pod namiot, no al ekurcze, nie wymagajcie tego od starszej
                    pani z reumatyzmem, by jechala...
                • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 19:27
                  > Kobieto, coś ci dobrze pogmerało. Gdzie jest napisane, że ojciec czy matka musz
                  > ą fundować dziecku urlop czy wyjazdowe wakacje?

                  Mimo całej mojej rezerwy do madziulca wink zgodzić się nie mogę.
                  Ona nie oczekuje fundowania dziecku jakichś extra wakacji, oczekuje, że ojciec
                  spędzi z dzieckiem te dwa tygodnie zapisane w wyroku. Nie musi nigdzie
                  wyjeżdżać, może normalnie pracować, jak robią to miliony matek na co dzień. Ma
                  zabrać dziecko od matki i zapewnić mu dwa tygodnie opieki w wakacje, wedle
                  swojego uznania.
                  A pan się wypiął - bo tak mu wygodniej. Nie widzę usprawiedliwienia.
                  • braktalentu Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 21:32

                    "oczekuje, że ojciec spędzi z dzieckiem te dwa tygodnie zapisane w wyroku. Nie
                    musi nigdzie wyjeżdżać, może normalnie pracować, jak robią to miliony matek na
                    co dzień. Ma zabrać dziecko od matki i zapewnić mu dwa tygodnie opieki w
                    wakacje, wedle swojego uznania."

                    Otóż mylisz się szalenie. Ojciec dziecka NIE MOŻE zapewnić dziecku opieki wedle
                    własnego uznania. NIE MOŻE zabrać dziecka od matki i normalnie pracować jak
                    czynią to miliony matek na co dzień. NIE MOŻE gdyż, alebowiem Madziulec we
                    własnej osobie wywalczyła gwarancje, że dziecko nie będzie odwiedzać ojca w
                    miejscu zamieszkania (w co osobiście nie wierzę, ale na forum opieramy się na
                    tym co autorzy postów postanowią nam ujawnić, lub na nasz użytek s-konfabulować).

                    I na tym polega paradoks Madziulca. Wygrażam, wywijam i walę kijem na oślep, a
                    jak nagle się okazuje, że ten kij ma dwa końce i dostaję obuchem przez łeb, to
                    taka jestem biedniusia i poobijana przez tego łobuza Exa.


                    • capa_negra Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 06.07.14, 21:50
                      Wreszcie głos rozsądku.
                      Poza tym gdyby madziulec chciała wysłać dziecko na te wczasy to wysłała by za kasę którą dostała. Może na trzy dni krócej, ale wysłałaby.
                      A na ekstrasy niech przeznaczy tą kasę z której dziecko korzysta będąc w domu.
                      No i jeszcze jest kasa z kieszonkowego które by syn dostał na wyjazd na kolonię na które nie pojedzie bo madziulec przekombinowała.
                  • tautschinsky Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 21:41
                    a1ma napisała:

                    > Ona nie oczekuje fundowania dziecku jakichś extra wakacji, oczekuje, że ojciec
                    > spędzi z dzieckiem te dwa tygodnie zapisane w wyroku.



                    Od kiedy wyroki sądowe nakładają OBOWIĄZEK spędzania
                    wakacji? Myli ci się z prawem, jakie ma ojciec. Nie ma w Polsce jeszcze prawa, które by zmuszało do czegoś takiego stronę, która płaci alimenty - póki co tak właśnie jest.

                    Dalej, szanowna matka napisała, że dziecko choć małe jest już tak wychowane, że traktuje ojca jak bankomat. To ja się nie dziwię mu, że woli unikać kogoś takiego. Matka pozywa go o podwyższenie alimentów, synek wytresowany przez matkę dobiera się perfidnie do ojcowskiej kieszeni. Niestety tak się kończy nastawianie dziecka przeciw ojcu - on widać z tych, którzy nie mają już siły walczyć o uczucia swojego potomka, nie każdy ma skórę słonia. Dziecko to też człowiek a jak z natury lub wychowania jest zły to ludzie starają się omijać go szerokim łukiem. Która z was chciałaby mieć do czynienia z kimś, kto traktowałby was jak żywą skarbonkę? big_grinDD
                    • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 23:24
                      www.eporady24.pl/kontakty_z_dzieckiem___zmiany_w_przepisach__ktore_weszly_w_zycie_13_czerwca_2009_r,artykuly,3,20,655.html
                      MALO wiesz wink
                      Kontakty sa zapisane w postanowieniu sadowym, okreslaja wyraznie, ze ojciec ma
                      spedzac 2 tygodnie wakacji. To nie jest jego przyjemnosc. To jego ZASRANY obowiazek.

                      Tak wiec jak juz zapoznasz sie z obowiazujacym prawem to pogadamy wink
                      • tautschinsky Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 11:46
                        madziulec napisała:

                        > Kontakty sa zapisane w postanowieniu sadowym, okreslaja wyraznie, ze ojciec ma
                        > spedzac 2 tygodnie wakacji. To nie jest jego przyjemnosc. To jego ZASRANY obowi
                        > azek.


                        Nie ma czegoś takiego jak prawne przymuszenie,
                        bo tym to by było, by ojciec musiał spędzać
                        określony czas z dzieckiem. To jest oczywiste
                        i wynika z prostej przesłanki, iż ktoś zmuszany
                        do określonych czynności (opiekowania się dzieckiem)
                        mógłby tego należycie nie robić. Dziecko to nie samochód, który komuś można
                        powierzyć a potem rozliczać za ewentualne potencjalne szkody. To ty chcesz to
                        traktować jak jego obowiązek, a jest to nic innego jak prawo, z którego może
                        zrezygnować. A że tak się wije to już wiem dlaczego.
                          • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:17
                            madziulec napisała:

                            > Prawo jest PRZYMUSZENIEM.

                            No nie, daj spokój, prawo do widywania się z dzieckiem w dane dni i w danych
                            godzinach jest wciąż tylko prawem rodzica, a nie obowiązkiem (z punktu widzenia
                            prawa oczywiście, bo moralnie to zupełnie odrębna kwestia). Póki co nie ma
                            żadnych restrykcji za nieskorzystanie z tego prawa i niepojawienie się w
                            terminie wizyty, nawet tej ustalonej sądownie.
                            • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:43
                              Przewodniczaca sadu III wydzial rodzinny i opiekunczy powiedziala ostatnio
                              mojemu eksowi podczas rozprawy, ze jesli nie bedzie z prawa korzystal to
                              neistety zosanie mu ono odebrane.

                              Czyli jednak chyba jest to jakis obowiazek, bo albo ma widzenia albo fora ze dwora.
                              • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 13:01
                                No ale nadal - to jest tylko prawo, które może utracić. Nie obowiązek.
                                Podkreślam - formalnie! - bo nie mieści mi się w głowie, jak ojciec może NIE
                                CHCIEĆ spędzić urlopu z dzieckiem.
                              • tautschinsky Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 13:14
                                madziulec napisała:

                                > Przewodniczaca sadu III wydzial rodzinny i opiekunczy powiedziala ostatnio
                                > mojemu eksowi podczas rozprawy, ze jesli nie bedzie z prawa korzystal to
                                > neistety zosanie mu ono odebrane.



                                Bo to jest prawo, z którego wg twoich słów nie korzysta. Jeśli rzeczywiście tak jest to, że unika spotkań z dzieckiem to nie zaboli go fakt, że podczas jakiejś tam ewentualnie nowej sprawy zostanie ono uchylone. Będzie miał jeden problem z głowy - ciebie jęczącą, że śmie nie mieć urlopu, by w tym czasie zająć się dzieckiem. Oczywiście wtedy - jak znam takie jak ty - wystąpisz o wyższe alimenty, no bo "bachor" cały czas będzie na twojej głowie... Twoje pretensje są ohydne. Piszesz, że lenisz się - żyjesz z alimentów, z nich opłacasz w pełni czynsz, kredyt! Naprawdę twój ex powinien zainwestować w adwokata, by w końcu przestać utrzymywać kogoś takiego jak ty. Do końca życia będzie sobie pluł, że cię poznał big_grinDD
                                • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 13:34
                                  Plucie jest bardzo niegrzeczne.

                                  Na szczesci eniektorzy nigdy sie tego nei nauczyli.
                                  Moja kolezanka wlasnie probuje oduczyc syna, ktory podejrzal pilkarzy.

                                  Coz....
                                  Dla niektorych przeklinanie, plucie i inne tego typu zachowania sa standardem.
                          • tautschinsky Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 13:01
                            madziulec napisała:

                            > Prawo jest PRZYMUSZENIEM.


                            Strasznie prostackie jest to twoje myślenie o prawie smile

                            Dam ci przykład: ojciec ma prawnie zagwarantowane, że
                            będzie widywał dziecko powiedzmy dwa razy w tygodniu
                            po 2 godziny. Znaczy to, że MA PRAWO do tego.
                            NIE OZNACZA to jednak, że jest tym zapisem ZMUSZONY
                            do tych odwiedzin.

                            Teraz rozumiesz różnicę? smile
                      • adsa_21 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.08.10, 11:42
                        Moj ex w tym roku tez sie wypial. Wprawdzie mlody spedzil u ojca prawie caly
                        lipiec ale nigdzie nie wyjechali - mlody siedzial w domu glownie z babcia ktora
                        sie nim zajmowala i wynudzil sie jak mops..
                        Mam duzy zal do exa, syn tez. Zeby chociaz na kilka dni pojechali to juz by bylo
                        cos..
                        Dlatego rozumiem Madziulca.
                        P.S Mlody jest teraz z drugimi dziadkami na dzialce i ex tez robi syfy i
                        awanturuje sie niemal codziennie bo mu sie przypomnialo,ze z dzieckiem musi sie
                        zobaczyc na dluzej bo ten wyjezdza..porabane to wszystko,nie znosze wakacjisad(
                    • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 23:34
                      tautschinsky napisał:

                      > a1ma napisała:
                      >
                      > > Ona nie oczekuje fundowania dziecku jakichś extra wakacji, oczekuje, że o
                      > jciec
                      > > spędzi z dzieckiem te dwa tygodnie zapisane w wyroku.
                      >

                      No, jeśli ojciec nie chce spędzić z dzieckiem dwóch tygodni - dowolnych dwóch -
                      wakacji, to o czym my tu w ogóle mówimy? Co to za ojciec? Żaden.
                      • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 08:27
                        W postanowieniu jest dokaldnie zapisane, ze ojciec ma spedzic 2 tygodnie w
                        sierpniu, a takze drugi tydzien ferii.

                        (znajac mojego eksa, ktory zawsze dopasowuje wszystko, bo ON pracuje, bo JEMU
                        nie pasuje wszystko jest bardzo dokaldnie zapisane, nawet z tym, ze matce
                        zapewnia sie kontakt z dzieckiem podczas wyjazdow wakacyjnych)
                      • tautschinsky Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 11:51
                        a1ma napisała:

                        > No, jeśli ojciec nie chce spędzić z dzieckiem dwóch tygodni - dowolnych dwóch -
                        > wakacji, to o czym my tu w ogóle mówimy? Co to za ojciec? Żaden.


                        To, czy chce czy nie - nie wiemy tego. Matka tego dziecka dla mnie nie jest wiarygodnym źródłem. Poza tym nie zapominaj o jednym - dziecko dziecku nierówne. To, że człowiek jest mały nie znaczy, że jest z natury dobry. Przecież autorka sama z satysfakcją pisze, kim dla dziecka jest ojciec - bankomatem. Ta matka wiele zrobiła, by zniszczyć relacje ojca z dzieckiem i jeszcze wiele zrobi. Najbardziej ucierpi na tym to dziecko, które będzie miało chore podejście do życia.
          • rarely jeszcze glupszy komentarz 14.07.10, 14:29
            merrigold30 napisała:

            > Głupi komentarz, kto powiedział, że babcia, dziadek, ciocia
            > MUSZĄ dawać pieniądze na wyjazd jej dziecka, dwa lata dawali a teraz
            czas na
            > szanownego dawcę nasienia.

            a gdzie macico jest napisane ze dziecko musi gdzies jezdzic?
        • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 21:03
          2 lata 1,5 miesiaca moje dziecko bylo u mojej rodziny.
          Czyli moja rodzina SPONSOROWALA pobyt mojego dziecka.

          O ile nie rozumiesz to Ci powiem: to jest koszt utrzymania. Obecnie za tydzien
          za dziecko place 980 zl.
          W zeszlym roku dziecko u mojej rodziny bylo 6 pelnych tygodni w bardzo dobrych
          warunkach czyli koszt 6 x 980 = 5880 zł.

          Jesli do Ciebie to nie dociera, przykro mi.
          Moja rodzina bowiem (w postaci mojej ciotki i wuja) nie ma obowiazku utrzymywac
          ani mnie ani tym bardziej mojego dziecka.
          • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 21:32
            madziulec napisała:

            > 2 lata 1,5 miesiaca moje dziecko bylo u mojej rodziny.
            > Czyli moja rodzina SPONSOROWALA pobyt mojego dziecka.

            No tak, skoro rodzina chce sponsorować, to w czym problem.

            >
            > O ile nie rozumiesz to Ci powiem: to jest koszt utrzymania. Obecnie za tydzien
            > za dziecko place 980 zl.


            > W zeszlym roku dziecko u mojej rodziny bylo 6 pelnych tygodni w bardzo dobrych
            > warunkach czyli koszt 6 x 980 = 5880 zł.
            >
            > Jesli do Ciebie to nie dociera, przykro mi.
            > Moja rodzina bowiem (w postaci mojej ciotki i wuja) nie ma obowiazku utrzymywac
            > ani mnie ani tym bardziej mojego dziecka.
            >
            >



            Zawsze można skorzystać z tanich kolonii i obozów
            przykład
              • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 21:52
                miaowi napisała:

                > A jak dziecko jest za małe, to tanie kolonie można sobie wepchać tam,
                > gdzie slonce nie dochodzi. Szczególnie, jeśli małe i na przyklad chore.


                No nie do końca, istnieją zdrowotne wczasy dla matek z małym dzieckiem, wystarczy pogooglować.
                • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 22:02
                  O tak wink tu sa takie:
                  tairon.pl/oferta.php?id_strony=162&id_grupy=9&id_dzialu=3&lang=pl
                  Popatrz JAKIE TANIE wink

                  I ile tych wakacji mozna dziecku zajac wink

                  (i jak poguglasz to znajdziesz w podobnej cenie).
                  Czy masz podobne propozycje??? wink Rownie madre i zlotomyslaste???
                  • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 22:29
                    madziulec napisała:

                    > O tak wink tu sa takie:
                    > tairon.pl/oferta.php?id_strony=162&id_grupy=9&id_dzialu=3〈=pl
                    > Popatrz JAKIE TANIE wink
                    >
                    > I ile tych wakacji mozna dziecku zajac wink
                    >
                    > (i jak poguglasz to znajdziesz w podobnej cenie).
                    > Czy masz podobne propozycje??? wink Rownie madre i zlotomyslaste???


                    A widzisz, dobrze, że zajrzałam, w linku wskazanym przez ciebie, można
                    skorzystać z dofinansowania. Warto wybrać się do Powiatowego Centrum Pomocy
                    Rodzinie (tak wiem, znów na Twojej głowie), i skorzystać ze środków PFRON
                    • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 07:24
                      Powiem Ci ile wynosi takie dofinansowanie.
                      Pewnie myslisz, ze fortune, ze calosc, albo co najmniej polowe.
                      Otoz to WIELKIE dofinansowanie wynosi 1200 zl (to jest i dla dziecka i dla
                      opiekuna).

                      Chcialam podkreslic, ze na turnus jakos dotrzec trzeba i nadal trzeba miec na
                      wycieczki itp.

                      Masz nadal jakies ciekawe przemyslenia??
                      Chetnie posluchamwink
                      • braktalentu Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 21:46
                        "Otoz to WIELKIE dofinansowanie wynosi 1200 zl (to jest i dla dziecka i dla
                        opiekuna)."

                        1200 PLN to chyba więcej niż 350 PLN?

                        Zastanówmy się;
                        gdyby zależało Ci na rozwiązaniu problemu, to z dofinansowania przelałabyś
                        brakujące pieniądze i jeszcze zostałoby na ekstrasy (zwłaszcza, że znasz ojca
                        dziecka nie od dziś i wiesz, że nawali). A potem ewentualnie napisała na forum,
                        że Ex świnia.

                        Ale Ty nie chcesz rozwiązać problemu. Ty chcesz sobie pobić pianę. Do
                        stowarzyszenia "Ci daleko", więc niech Mały siedzi w domu. Niby dlaczego Ty masz
                        wiecznie działać na Jego rzecz, a ojciec nie musi, prawda?


                        Jak zepsuć dziecku wakacje? Wykorzystać je w swojej chorobliwej walce z Exem. A
                        tam wakacje; życie można Mu tak załatwić, co niniejszym starannie nam opisujesz.
                        Ale przecież w tym wszystkim nie o dziecko chodzi MAdziulcu, prawda?
                        • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 23:30
                          1200 dofinansowuja do turnusu rehabilitacyjnego a nie do wczasow wink

                          I tak wlasnie wyglada rozumienie ludzi, ktorzy mysla, ze majac dziecko
                          niepelnosprawne to czlowiek rozpija sie "porszafka" ma wille M-34 i w ogole
                          jezdzi na wakacje na Bali wink


                          Tak wiec wytlumacze Ci:
                          www.idn.org.pl/sonnszz/zal31_99.htm - tu masz pewne przepisy, dostaje sie
                          to na bardzo okreslone wyjazdy, co zreszt amasz okreslone w par. 10 i 11.\
                          Dofinansowani eprzekazywane jest organizatorowi, wiec ja, jako opiekun nie
                          dostaje pieniedzy do reki (nie sprzeniewierzam ich an waciki, jak domniemywa moj
                          eks)

                          A teraz przemysl swoj post i puknij sie w swoja glowe. Bo nic co napisalas nie
                          trzyma sie kupy.
                          Stek glupot, wyssanych z palca, ktore napisalas diabli wiedza po co. Nie masz
                          jak zwykle pojecia o tym, co piszesz, dodatkowo sugerujesz posiadanie przeze
                          mnie dofinansowania na turnus rehabilitacyjny, co w ogole nie jest prawda...
                          Lecz sie kobieto wink
                          • braktalentu Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 10:59
                            A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że żeby otrzymać dofinansowanie przeznaczone dla osób z określonym deficytem, należy spełnić warunki tego deficytu. Nieważne, czy mówimy o dofinansowaniu, wczasów, rehabilitacji, czy wacików.
                            Jak podaje źródło - czyli Ty Madziulcu - co najmniej jedna instytucja (sąd) i jedna osoba (Twój Ex) negują opisywany przez Ciebie poziom deficytów dziecka.
                            A może Oni mają rację i w tej sytuacji stwierdzenie, że "ze stowarzyszeniem Ci nie po drodze" nabiera nowego wymiaru. Nie jest świadomą rezygnacją z możliwości uzyskania wsparcia, o które bezskutecznie walczysz z Exem, ale niemożnością skorzystania z pomocy, która Ci nie przysługuje.
                            Nadążasz?
                            • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 11:25
                              Sad nie neguje.
                              I tego tez nie doczytalaas. Sad byl mocno zdziwiony wyssanymi z palca opiniami.
                              Bo to mniej wiecej tak jak bym tu napisala: eksperci twierdza, ze pisanie na
                              forum oznacza, ze wlasnie w tej chwili braktalentu jest zabijajacym chomiki
                              mezczyzna.
                              "Eksperci" jest bardzo mocnym stwierdzeniem. Ale NIC kompletnie nie znaczacym.
                              Wielka ilosc ludzi na to sie lapie, bo dziala na nich slowo, ktore oznacza dla
                              nich czlowieka wyksztalconego.

                              Jakis tam procent powie: ok. Ogolnie wisi mi to, czy braktalentu zabija chomiki,
                              ale prosze o nazwiska tych ekspertow, dane i tak dalej.


                              I tak samo jest z moim eksem przed sadem. Wczoraj stwierdzil przed sadem:
                              rozmawialem z psychologami, ale nie potrafil podac co to za psychologowie,
                              niepotrafil powiedziec kiedy rozmawial, podobnie nei potrafil podac miejsc pracy.
                              Czyli z kim rozmawial???
                              W koncu sedzia stwierdzil, ze czego nei ma w papierach (aktach) to si enie
                              liczy), a ja papiery dostarczylam, w tym dokumenty potwierdzajace koniecznosc
                              terapii, ktora eks neguje z zalozenia, bo mu nieokresleni psycholodzy odradzili.
                              Jesli za chwilke uslysze, ze mu szczepionki dziekco zepsuly to nie wiem co z nim
                              zrobie.
            • fotm Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 30.06.14, 09:10
              Tak czytam i czytam te Twoje wypociny i się zastanawiam, czy piszesz serio czy trollujesz. Tanie kolonie i obozy? Wskaż mi takie.
              Ojciec wyrokiem sądu zobowiązał się do zajmowania się dzieckiem przez 2 tygodnie wakacji. Tym samym zobowiązał się do pokrywania kosztów opieki i utrzymania dziecka przez te dwa tygodnie. Jeżeli nie ma urlopu, to pokrywa koszt opieki.
              Nie wiem, co tu jest trudne do zrozumienia.
              Nie dziwię się Madziulcowi, że ją krew zalewa.
        • tautschinsky Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 16:32
          nanai11 napisała:

          > Nie rozumiem jednego zdania ze moja rodzina nie bedzie juz sponsorować wyjazdu
          > mojego dziecka...



          To zdanie WIELE mówi, czym jest dziecko dla matki...

          Nie chciałbym usłyszeć czegoś podobnego od swojej.
          Jeśli ono nawet nie słyszało tych słów, ma świadomość,
          że dla niej jest balastem, który chciałaby komuś podrzucić.

    • resia80 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 07.07.10, 23:28
      Wiecie co,
      debatujecie tak o tych wakacjach...
      Ale mnie się wydaje, że Sąd przyznając ojcu dziecka 2 tygodnie
      wakacji - miał na myśli pobyt z ojcem - obojętnie gdzie - czy to
      bedzie wyjazd urlopowy, czy tez pobyt z tatą po prostu w domu. Do
      wysokości alimentow jakie płaci ojciec Dziecka zapewne zostały
      doliczone jakies koszty związane z wakacjami - nie wiem skąd to
      bulgotanie.
      Jedyne co tu jest niejasne to to dlaczego ojciec dziecka nie wezmie
      Go pod opiekę na te właśnie dwa tygodnie w wakacje (a nie
      wakacji=urlopu).

      Pozdrawiam,
      Agata.
      • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 07:28
        Tak, ojciec mial SAM zajac sie w te 2 rzeczone 2 tygodnie.
        Nie bierze.
        Dlaczego??
        Nie wiem. Twierdzi, ze nie ma urlopu.
        Przyczepiono sie do mnie, ze ja nie jade z dzieckiem (tak, mam po ciaglym
        przebywaniu z dzieckiem tez ochote na odpoczynek i naladowani ebaterii, by
        dzielnie przetrwac 1 rok szkolny).
        Ojcu nie zarzucono, ze on ni ema urlopu, mimo, ze z dzieckiem stale nie przebywa.
        Ze woli komus zaplacic i pozbyc sie klopotu.

        I szuka sie tematu zastepczego, a to znajdz tanie kolonie, a to zapisz sie
        gdzies...
        Ale nie widzi sie tematu glownego: ze ojciec ma w dupie dziecko...
        I PLACI za to, by je dalej w dupie miec.
        • maggdi2 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 09:21
          madziulec napisała:

          > Tak, ojciec mial SAM zajac sie w te 2 rzeczone 2 tygodnie.
          > Nie bierze.
          > Dlaczego??
          > Nie wiem. Twierdzi, ze nie ma urlopu.

          Madzia, ale przecież to do cholery nie jest żadna wymówka, że ma urlop!. Ty masz
          dziecko 50 tygodni w roku i wcale nie masz urlopu przez te 50 tygodni. Nie
          trzeba mieć urlopu by zajmować się dzieckiem. Wytłumacz to tak jaśnie panu!
          Gdyby dziecko było zabawką to odstawiłabym je ojcu i po 2 tyg po nie przyjechał.
          No ale dziecko nią nie jest..
        • braktalentu Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 21:36
          "Tak, ojciec mial SAM zajac sie w te 2 rzeczone 2 tygodnie.
          > Nie bierze.
          > Dlaczego??
          > Nie wiem. Twierdzi, ze nie ma urlopu."

          A jak nie ma urlopu, to gdzie ma to dziecko zabrać? Do motelu? Przecież Ty sama
          Madziulcu, własnymi rączkami załatwiłaś sobie gwarancje, że ojciec dziecka do
          domu zabrać NIE MOŻE.

          To co, teraz już rozumiesz, dlaczego dziecka nie bierze skoro nie ma urlopu?
          • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 23:22
            No i tu jest wlasnie paradoks wink

            Ni ema urlopu??
            Przeciez na poczatku watku bylo wyraznie napisane, ze KAZDY ma urlop. Czyli co??
            eks jest ponad prawem?? Ponad Toba? Ponad wszystkimi piszacymi?
            Bo jest lepszy??? Dlatego, ze zarabia 10.000 i to daje mu to prawo bycia lepszym???

            A jesli jest lepszy to niech mieszka 2 tyg w motelu. Niedaleko jest pare
            niezlych, jeden nawet niezly hotel od razu z aquaparkiem.
            Dziecku sie podoba.
            • braktalentu Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:29
              Nie jest lepszy. Niewątpliwie jednak rodzic zarabiający 10 000 PLN jest rodzicem LEPIEJ zarabiającym niż rodzic NIE ZARABIAJĄCY wogóle. Rodzic zarabiający 10 000 PLN, jako jedyny gwarant środków finansowych na utrzymanie dziecka powinien o swoją pracę dbać, bo staraniami osobistymi, a już szczególnie Twoimi dziecka się nie nakarmi. Jeżeli więc ojciec twierdzi, że nie może wziąć urlopu w preferowanym przez Ciebie terminie, to lepiej nie nalegaj.

              A teraz wszystkie forumki wyobrażają sobie jak ojciec, stosując się do postanowienia sądu o zakazie kontaktów w miejscu zamieszkania (zgodnie z życzeniem Madziulca), zabiera Michałka do motelu na 2 tygodnie (zgodnie z życzeniem Madziulca) i organizuje opiekę dziecku w wybranej przez siebie formie. Zostawia mianowicie dziecko pod opieką osoby, której ufa najbardziej i nie jest to Jego mama.
              Mina Madziulca - bezcenna.
              • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:37
                > ) i organizuje opiekę dziecku w wybranej przez siebie formie. Zostawia mianowic
                > ie dziecko pod opieką osoby, której ufa najbardziej i nie jest to Jego mama.

                Może nowa żona ojca Michała też ma zakaz zbliżania się do dziecka?
                  • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:57
                    madziulec napisała:

                    > Ojciec Michala nie ma zakazu zblizania sie do dziecka, wiec nei wiem skad slowo
                    > "tez".
                    >
                    > smile
                    >
                    > Ciekawa nadinterpretacja i manipulacja slowami

                    "Też" w znaczeniu kolejnego ograniczenia w kontaktach ojca z dzieckiem, po tym,
                    jak ojciec ma zakaz zabierania dziecka do siebie do domu.
                          • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 13:41
                            madziulec napisała:

                            > Zakaz zabierania do domu a zakaz kontaktow.. Widzisz roznice???
                            >
                            > Bo chyba nie.
                            > Zakaz zabierania do domu ma. Zakazu kontaktow nie i miec nie bedzie. No chyba
                            > Cie powalilo.

                            Umiesz czytać?
                            Napisałam:

                            "Też" w znaczeniu kolejnego ograniczenia w kontaktach ojca z dzieckiem, po tym,
                            jak ojciec ma zakaz zabierania dziecka do siebie do domu. "

                            O zakazie kontaktów ze strony ojca nie było w ogóle mowy.
                            Była mowa o utrudnieniach - po pierwsze - zakaz zabierania do domu i po drugie -
                            moje pytanie, czy może dodatkowo zakaz zbliżania się żony do Twojego dziecka. Bo
                            jeśli połączyć te dwa, to właśnie znalazłaś sposób, żeby skutecznie odseparować
                            dziecko od ojca. No chyba że nowa żona jest tolerancyjna i zgodzi się z
                            uśmiechem na to, żeby ich dziecko nie spędzało wakacji z rodzicami, bo Twoje
                            musi z ojcem i tylko z ojcem, broń boże nie u ojca w domu.
                            • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 13:47
                              Tamto zalatwilam 3 latat temu i nie mam zamiaru nic wiecej robic.

                              3 latat temu tydzien wakacji moj syn spedzil z ojcem i bylo jakos ok.
                              I mnie nie interesuje co oni sobnie wymysla, w koncu ona doskonale wiedziala co
                              robi. Sama byla mezatka zaczynajac sypiac z ojcem mojego dziecka. Zdawala sobie
                              sprawe, ze bedzie to zwiazek prawdopodobnie pelen wyrzeczen i nie bedzie lekko.
                              Taki lajf.
                              A ze jak mawia moj kumpel: nikt latwego zycia nie obiecywal i slowa dotrzymal..
                              No to jest mi bardzo przykro.

                              Nie mam zamiaru specjalnie ulatwiac komus moim czy Miska kosztem. Jesli ktos
                              mnie wyzywa od wariatek, wysylal mi obrzydliwe sms-y, maile to wybacz, uraze
                              trzymam piekielnie dlugo.. Mozliwe, ze za dlugo, mozliwe, ze powinnam zapomniec.
                              Prawdopodobnie to ja powinnam byc na tej pozycji wysylajacej takie maile, takie
                              sms-y itp, al ebylam zbyt pograzaona w bolu by to robic. Ona triumfowala i
                              dowalala jeszcez bardziej.

                              A teraz ja pokazuje foch po calej linii i koniec.
                              Przykro mi.
              • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:45
                Nie. Blad w TWOIM rozumowaniu jest taki, ze ojciec twierdzi, ze W OGOLE nie ma
                urlopu, w ZADNYM terminie. Nie to, ze terminie pasujacym DZIECU, bo dziecko ma
                wakacje (ja rozumiem, ze przedszkole powinno przesunac wakacje, bo tak pasuje
                mojemu eksowi, no ale kurde wredne kuratorium tak ustalilo..).

                Ojciec dziecka jak narazie od 3 lat nie zorganizowal dziecku ZDANYCH wakacji,
                wiec opowiesci o minie sa nieco na wyrost wink)))
      • yazaman Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 07:58
        Ale o co kaman - skąd te ataki na Madziulca?
        Mam wrażenie, że chodzi o to by jej napisać coś przykrego,
        skrytykować ją tylko dla samej satysfacji.
        Przecież każdy, kto przeczyta jej post ze zrozumieniem musi
        przyznać, że:
        - chodzi o 2 tygodnie, w których ojciec ma zapewnić opiekę dziecku!
        - sam z tego czasu rezygnuje!
        - nie wywiązuje się z umowy zwrotu (bo to nie żadne ekstrasy, czy
        dodatkowy wyjazd!)kosztów zapewnienia mu opieki, która sam powinien
        sprawować!

        3maj się Madziulec smile
        • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 08:58
          yazaman napisała:

          > Ale o co kaman - skąd te ataki na Madziulca?
          > Mam wrażenie, że chodzi o to by jej napisać coś przykrego,
          > skrytykować ją tylko dla samej satysfacji.
          > Przecież każdy, kto przeczyta jej post ze zrozumieniem musi
          > przyznać, że:
          > - chodzi o 2 tygodnie, w których ojciec ma zapewnić opiekę dziecku!
          > - sam z tego czasu rezygnuje!
          > - nie wywiązuje się z umowy zwrotu (bo to nie żadne ekstrasy, czy
          > dodatkowy wyjazd!)kosztów zapewnienia mu opieki, która sam powinien
          > sprawować!
          >
          > 3maj się Madziulec smile
          >
          >


          Przepraszam, a gdzie tu widzisz ataki. Próbowałam pomóc.
          Sama wychowuję dziecko, które ojciec na oczy nie widział. Jako priorytet
          uznałam, że sama muszę się o nie zatroszczyć, skoro ON nie wykazuje takiej
          potrzeby.Po tylu latach wiem, że wszystko to, co mam, podobnie jak i moje
          dziecko zawdzięczam SOBIE i moim rodzicom.
          Okres okołorozwodowy był trudny, zwłaszcza, gdy ktoś porzuca Cię w 7 tyg. ciąży,
          bez środków do życia (kończyłam szkołę), ale zebrałam się w sobie i postanowiłam
          pokazać na co mnie stać.
          Dziś jestem szczęśliwa, choć podobnie jak wiele tu kobiet w trudnym okresie
          kipiałam nienawiścią do wszystkich facetów. Przeszło na szczęście.
          Moje dziecko ma obecnie 15 lat, słowo "tato" to dla niego abstrakcja, mimo, że
          mijają się od czasu do czasu na ulicy. Ex jak do tej pory zapłacił dobrowolnie
          50 zł, (przysądzone 400 zł) Komornik rozkłada ręce, prokurator także, jego
          rodzice umywają ręce.
          Okoliczności zmusiły mnie do tego, by szukać różnych źródeł poprawy sytuacji.
          Podczas studiów otrzymywałam dotacje, od października rozpoczynam studia
          podyplomowe, też z dotacji.
          Moje dziecko może nie było na żadnej zagranicznej wycieczce, ale jest
          uśmiechnięte,wesołe, a że wkracza w okres "buntu i niepokoju" miewa tzw. fochy
          ciuchowe to inna sprawa.

          Jeśli ktoś czuje się atakowany, to z góry przepraszam.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 09:20
            Zajebiscie, ze sobie radzisz wink

            Tylko, ze akurat ta sytuacja jest nieco inna i nie dajaca sie
            porownac z sytuacja mojego dziecka, gdzie jak nie patrzec ojciec
            jest zobowiazany (nawte tylko postanowieniem sadu) do 2 tygodniowych
            wakacji letnich i tygodniowych ferii zimowych.

            Jasne, mozesz powiedziec, ze moja rodzina, babcia, ciotka i wszelkie
            15-ste wody po kisielu powinny placic za mnie i za mojego syna. Moja
            matka rowniez wg Ciebie powinna zajac sie dzieckiem, powinna wiec na
            kazde wezwanie zjawic sie kurcgalopkiem z usmiechem na twarzy, nie
            ma bowiem prawa miec wlasnego zycia.
            Coz.. Moja matka nalezy jednak do nietypowego pokolenia tych babc,
            ktore a i owszem, przy wnuku pomoga (zajmowala sie nim 2 lata), raz
            w miesiacu idziez nim na zajecia do Zamku Krolewskiego, no ale
            sorki, ma swoje zajecia np. na Uniwerku 3-go wieku, za co ja
            szczerze podziwiam.

            Moj eks placi alimenty, nie sa jednak wystarczajace, by dziecku
            zapewnic wakacje, takze te, ktore powinien zapewnic dziecku eks,
            szczegolnie, ze ostatnie 2 lata rowniez zostalismy postawieni przed
            faktem dokonanym. Oznaczalo to ni mniej ni wiecej: radz sobei sama,
            bo ja dziecko mam w glebokim, moge sobie przez slype pogadac i tyle.
            Zlamanego grosza nie dal, mimo ze w tym roku gardluje glosno, ze
            powinnam ja partycypowac w rzeczonych 2 tygodniach.

            Co do dotacji itp. Przykro mi, ale studia skonczylam przed okresem
            macierzynstwa, obecnie nawet kredyt splacam za eksa, poniewaz gdybym
            tego nei robila .. to niestety wywaliliby nas w tepie huraganu
            Katrina z mieszkania, ktore zajmujemy. Bardzo proste.
            Regres co prawda przysluguje, juz jakies 70.000, ale wpis sadowy...
            na tyle drogi by go nei wniesc.

            Jak Ci sie temat podoba???

            Gdzies znikl temat tanich kolonii...
            • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 09:30
              A nie zastanawiałaś się, dlaczego dziecka nie może wziąć choćby na 2 tyg.
              Przychodzą mi do głowy dwa wyjścia:
              - albo zmienił pracę i nie przysługuje mu urlop,
              - albo ma nową Panią, która nie zbyt przychylnie wypowiada się w temacie
              spędzania urlopu z nieswoim dzieckiem


              • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 10:02
                Odpowiedz:
                - prace zmienil w zeszlym roku (prawo pracy nie przewiduje, by nie
                mozna bylo wziac urlopu, co wiezej, mozna go zaplanowac)
                - zone ma te sama od .. jakichs 5 lat, nadal tak samo nieprzychylna
                (zarowno mi jak i mojemu dzieckuwink, co nie zmienia faktu, ze jego
                zonie NIKT nie kaze spedzac urlopu z nieswoim dzieckiem.
                • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 10:10
                  madziulec napisała:

                  > Odpowiedz:
                  > - prace zmienil w zeszlym roku (prawo pracy nie przewiduje, by nie
                  > mozna bylo wziac urlopu, co wiezej, mozna go zaplanowac)
                  > - zone ma te sama od .. jakichs 5 lat, nadal tak samo nieprzychylna
                  > (zarowno mi jak i mojemu dzieckuwink, co nie zmienia faktu, ze jego
                  > zonie NIKT nie kaze spedzac urlopu z nieswoim dzieckiem.
                  >
                  >


                  Czyli mamy odpowiedz, ojciec zaplanował urlop bez udziału dziecka, za to z nową
                  rodziną.
                  Przykre.
                  • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 10:27
                    Teraz pewnie posypia sie swietnie o nim opinie, ze i tak jest super,
                    bo zaplacil za urlop dziecka.

                    Ja to widze w takim swiewtle jakbym miala urlop macierzynski i
                    wynajela mamke do dziecka.
                    Etycznosc i moralnosc takiego postepowania... gdzies mi tu nie leza.
                    Ale to pewnie ja jak zwykel sie czepiam. Bo powinnam wychwalac eksa
                    pod niebiosa, ze zaplacil za wakacje (no nie do konca....), a
                    przeciez mogl olac na calego, jak zwykle.
            • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 09:36
              madziulec napisała:

              > Zajebiscie, ze sobie radzisz wink
              >
              > Tylko, ze akurat ta sytuacja jest nieco inna i nie dajaca sie
              > porownac z sytuacja mojego dziecka, gdzie jak nie patrzec ojciec
              > jest zobowiazany (nawte tylko postanowieniem sadu) do 2 tygodniowych
              > wakacji letnich i tygodniowych ferii zimowych.
              >
              > Jasne, mozesz powiedziec, ze moja rodzina, babcia, ciotka i wszelkie
              > 15-ste wody po kisielu powinny placic za mnie i za mojego syna. Moja
              > matka rowniez wg Ciebie powinna zajac sie dzieckiem, powinna wiec na
              > kazde wezwanie zjawic sie kurcgalopkiem z usmiechem na twarzy, nie
              > ma bowiem prawa miec wlasnego zycia.
              > Coz.. Moja matka nalezy jednak do nietypowego pokolenia tych babc,
              > ktore a i owszem, przy wnuku pomoga (zajmowala sie nim 2 lata), raz
              > w miesiacu idziez nim na zajecia do Zamku Krolewskiego, no ale
              > sorki, ma swoje zajecia np. na Uniwerku 3-go wieku, za co ja
              > szczerze podziwiam.
              >
              > Moj eks placi alimenty, nie sa jednak wystarczajace, by dziecku
              > zapewnic wakacje, takze te, ktore powinien zapewnic dziecku eks,
              > szczegolnie, ze ostatnie 2 lata rowniez zostalismy postawieni przed
              > faktem dokonanym. Oznaczalo to ni mniej ni wiecej: radz sobei sama,
              > bo ja dziecko mam w glebokim, moge sobie przez slype pogadac i tyle.
              > Zlamanego grosza nie dal, mimo ze w tym roku gardluje glosno, ze
              > powinnam ja partycypowac w rzeczonych 2 tygodniach.
              >
              > Co do dotacji itp. Przykro mi, ale studia skonczylam przed okresem
              > macierzynstwa, obecnie nawet kredyt splacam za eksa, poniewaz gdybym
              > tego nei robila .. to niestety wywaliliby nas w tepie huraganu
              > Katrina z mieszkania, ktore zajmujemy. Bardzo proste.
              > Regres co prawda przysluguje, juz jakies 70.000, ale wpis sadowy...
              > na tyle drogi by go nei wniesc.
              >
              > Jak Ci sie temat podoba???
              >
              > Gdzies znikl temat tanich kolonii...


              Co człowiek, to inna historia, musimy się w tym odnaleźć.
              A tak na marginesie im mniej się kontaktujesz z ex, tym atmosfera jest zdrowsza,
              wiem z doświadczenia.
              Wiadomo, pewne kwestie należy omówić, jednak w ferworze nienawiści trudno o
              obiektywizm.
              Skoro ojciec nie odczuwa potrzeby spędzania czasu z dzieckiem, to za żadne
              skarby nie zmusisz.
              A jeśli ciężko spiąć wszystko finansowo to albo wnioskować o podwyższenie
              alimentów z tytułu wypoczynku zimowego bądź letniego, albo ograniczyć wydatki.
              • yazaman Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 09:57
                2.ladybird1 - nie pisałam personalnie do Ciebie - tylko na
                początkowych odpowiedzi, które nie są miłe.
                A już szczególnie rozwalił mnie komentarz dotyczący 'obowiązku'
                opieki przez mamę Madziulca...
                Generalnie nie jest łatwo zorganizować takie 2 miesiące dziecku, też
                wiem coś o tym, zwłaszcza że ja np mam taką sytuację, że tatuś
                szanowny do wszystkich czasowników dodaje BYM i tak teoretycznie
                jest zawsze gotowy bawić się w tatusia (zwłaszcza przed Sądem i
                dzieciem) tylko jakoś tak się zbliżają terminy i wydatki to znika w
                niebycie by wyłonić się znów przy okazji kolejnych spraw sądowych smile

                Tak więc 2.ladybird1 - jeżeli wzięłaś coś do siebie to
                przepraszam smile
                • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 10:08
                  No wlasnie.

                  Ja uwielbiam te sadowe i wszelkie "urzedowe" deklaracje dobrych
                  checi.
                  Ile to ja nasluchalam, jak to on w ogole bedzie partycypowal w
                  wychowaniu, leczeniu i tak dalej.
                  Po czym... jak co do czego i sad, kurator, psycholog i inne postacie
                  z RODK nie slysza to zostajemy sami na lodzie.
                  Sami z chrobami, koniecznoscia wykupienia lekow, odebrania dziecka
                  do 17 z przedszkola, znalezienia takiej pracy, by pracowac do 15 i
                  najlepiej od 8... (ale by najlepiej placili jakies 6000, bo przeciez
                  ojciec deklaruje 500 na dziecko, wiec .. jakos trzeba reszte
                  zorganizowac).


                  No, ale przeciez my matki mysimy wink
                  Wiec... koko dżambo i do przodu wink
                • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 10:11
                  yazaman napisała:

                  > 2.ladybird1 - nie pisałam personalnie do Ciebie - tylko na
                  > początkowych odpowiedzi, które nie są miłe.
                  > A już szczególnie rozwalił mnie komentarz dotyczący 'obowiązku'
                  > opieki przez mamę Madziulca...
                  > Generalnie nie jest łatwo zorganizować takie 2 miesiące dziecku, też
                  > wiem coś o tym, zwłaszcza że ja np mam taką sytuację, że tatuś
                  > szanowny do wszystkich czasowników dodaje BYM i tak teoretycznie
                  > jest zawsze gotowy bawić się w tatusia (zwłaszcza przed Sądem i
                  > dzieciem) tylko jakoś tak się zbliżają terminy i wydatki to znika w
                  > niebycie by wyłonić się znów przy okazji kolejnych spraw sądowych smile
                  >
                  > Tak więc 2.ladybird1 - jeżeli wzięłaś coś do siebie to
                  > przepraszam smile
                  >

                  yazaman spoko, nic się nie stało.
                • miaowi Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 12:11
                  O,o,o, BYM rządzi smile
                  Nasz też mmówił BYM, co nie zmieniło faktu, że jak jeszcze z nami
                  mieszkał ,to może ze trzy razy wziął dziecko na ręce, nie chciał z
                  nim nawiązać żadnej więzi, aż wreszcie zniknął na dobre.
                  I tak jak Ladybird, radzę sobie z musu sama, zaczęłam drugie studia
                  (dziadkowie dziecka jeszcze pracują więc nie siedzą z nim całymi
                  dniami), dziecko "taty" nie zna, bo też i "tata" nie chciał go znać.
                  Co nie zmienia faktu - rozumiem Madziulca. Jeżeli ojciec jest z tych
                  czepliwych i nie da im spokoju, to niech się chociaż z obowiązków
                  wywiązuje. Nasz się po prostu ulotnił, więc rezygnuję z alimentów na
                  rzecz świętego spokoju, który nam dał.
                  • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 16:23
                    No to... Coz.. Misiek na wakacje nie pojedzie.

                    Ojciec MIAL wczoraj przelac kwote zalegla.
                    Dzis w sadzie okazalo sie, ze nawet nei umie liczyc.
                    Cena za wyjazd byla taka: 1150+1150+980+980 = 4260
                    Przelane zostalo 4000
                    Ja dzis dowiedzialam sie, ze przez marne 80 zl dziecko nie jedzie.
                    Jasne, mam znow cos SPONSOROWAC za ojca.

                    NIE!!! NIE i jeszcze raz NIE!!!!

                    Jest mi tak niewymownie przykro, ze szkoda gadac.
                • agus-ka Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 09:06
                  Madziulec, a dlaczego Ty wlaściwie się godzisz na to żeby twoja mama
                  jechala z małym zamiast zgodnie z wyrokiem przekazac synka tacie?
                  Pamiętam, ze kiedys pisałas, ze on jest kontaktowy, może nie tak jak
                  powinien, ale jednak nie jest nieobecny w życiu dziecka
                  A jak już się zgodzilaś, to czy uzgodniłaś dokładnie ile on ma
                  zapłacić, lacznie w wydatkami w trakcie wyjazdu?
                  • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 10:13
                    a gdzi emam mu przekazac???

                    Zawiezc mu pod dom i zostawic??? Nie wiem gdzi emieszka. moze pod prace? Tez nie
                    wiem gdzie pracuje.
                    Gdy w zeszlym roku probowalam oddac na wakacje - wyszedl zamykajac drzwi.

                    Pytasz czy uzgodnilam ile ma zaplacic. Tak uzgodnilam. Do tego mam potwierdzenia
                    wyslania MAILEM, bo WSZYSTKO ustalalam mailem, nie na pysk. Potem mam
                    potwierdzenie pocztowe z tego osrodka, gdzie maly mial jechac i to potwierdzenie
                    pokazalam eksowi (by wiedzial co i jak). Jak zwykle olal (to jego podejscie do
                    mnie, bo wszystko co ja mowie, pokazuje i co w ogole staram sie przekazac jest
                    lekcewazone - a sa to sprawy dotyczace malego).

                    I tak oto sprawa wyglada.
                    Od wczoraj ojciec dziecka nie odezwal sie. Rozumiem .. Jest "very" zajety.
                    Pewnie musi potem znow zaimponowac dziecku, ze zjadl rybe miecznik wink Albo
                    przywiezc mu 5 pierniczkow z Torunia.
                    Albo znow rok opowiadac, ze byl w Krakowie i go zabierze.
                        • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 11:23
                          Czyli faktycznie brak urlopu oznacza dla niego brak możliwości zabrania dziecka.
                          Mogę spytać dlaczego tak?
                          Jaka to różnica, czy weźmie dziecko do siebie, czy z nim wyjedzie (pomijając
                          fakt, że wyjazd wakacyjny to dla dziecka frajda, no ale jeśli nie ma urlopu lub
                          pieniędzy na wyjazd - to nie ma o czym mówić)?
                          • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 11:31
                            Po pieerwszych wakacjach, ktore tu opisalam bylo naprawde bardzo nieciekawie.
                            2 tygodnie, gdy Misiek mial 3 lata. 4 dni nie moglam sie z malym skontaktowac, a
                            gdy sie dodzwonilam odebrala zona mojego eksa i przy moim dziecku powiedziala ze
                            on nie bedzie z matka wariatka rozmawiac, po czym rzucila sluchawka.
                            (to pasuje idealnie do watku wakacje z ojcem i brak kontaktu z dzieckiem).

                            Nie licze sms-ow na zasadzie: my tu sie kochamy i jest nam bardzo dobrze, a ty
                            nie udawaj ze biegunka dziecka to choroba
                            i maili w podobnym tonie
                            Nie licze tez anonimow do mnei do pracy jakobym wydzwaniala do niej do pracy
                            (moj szef potem sprawdzal bilingi i jakos nie mialo to miejsca).

                            W kazdym razie po tych wakacjach u Miska nastapil regres, co stwierdzil
                            psycholog: przestal sam jesc, nei umiel sie sam ubierac.
                            Misiek potrzebuje duzego poczucia bezpieczenstwa i to podkreslal psycholog w
                            przypadku mojego eksa (i jemu kladl to do glowy). Powiedzial, ze wazne jest to,
                            by dziecko wpierw przyzwyczailo sie do jego obecnosci, a potem mozna myslec o
                            wprowadzaniu nowych osob, czyli nowej rodziny.

                            Mojemu eksowi nie zalezy. Misiek z racji swojej choroby jest malo otwarty na
                            nowosci (wszelkiego rodzaju, nawet nowe buty to problem)...
                            Sorki, za takie no .. rozwlekle tlumaczneie. Mam nadzieje, ze dotarlo.
                            • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 11:45
                              > Mojemu eksowi nie zalezy. Misiek z racji swojej choroby jest malo otwarty na
                              > nowosci (wszelkiego rodzaju, nawet nowe buty to problem)...

                              Jak to się ma do wyjazdu na wakacje w NOWE miejsce??
                              Chyba lepiej żeby w takiej sytuacji ojciec spędzał czas z dzieckiem w domu,
                              który to dziecko ma szansę znać, a nie za każdym razem w innym miejscu (hotelu).
                              • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:03
                                To teraz rozwaz taka sytuacje:
                                - dom, ktorego dziecko nei zna, ojciec, ktorego dziecko praktycnie nie zna (malo
                                mimo wszystko widuje, bo niby czesto ale krotko) i wakacje 2 tygodnie, gdzie
                                ojciec chodzi do pracy wiec moze bedzie zabieral do pracy... (super perspektywa
                                - pomysl czy Tobie sie taka by podobala)
                                i druga perspektywa
                                - wyjazd na wakacje (do ktorych byl przygotowywany, pokazywalam zdjecia,
                                opowiadalam, pytalam co bedzi erobil, zgodnie z sugestiami psychologa), jedzie z
                                osoba, ktora widuej CODZIENNIE

                                I co??
                                Co wybierasz?
                                Ja rozumem, ze bramke nr 3, al etu akurat nie ma bramki nr 3.
                                Ot taki ZONK
                                • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:15
                                  madziulec, no jasne, że znajoma babcia jest bardziej znajoma, niż ojciec i jego
                                  dom, do którego nie może zabrać dziecka.

                                  Ale!
                                  Czy nie chodziło o to, żeby mały spędził ten czas Z OJCEM?
                                  Mimo iż babcię widuje codziennie i jest dla niego bezpieczniejsza, to chyba nie
                                  o wakacje z babcią tu chodzi. Argumentacja, że babcię dziecko lepiej zna jest
                                  dziwna, skoro walczysz o to, żeby ojciec wypełniał swój "obowiązek" spędzania
                                  dwóch tygodni wakacji z dzieckiem.

                                  A co do domu ojca vs. hotel wakacyjny.
                                  Owszem, pierwszy raz będzie nowy tu i tu. Ale gdybyście chcieli normalizować
                                  sytuację, to dom ojca będzie nowy tylko za pierwszym razem, a potem, z każdą
                                  wizytą coraz bardziej znajomy. Odmawiając ojcu tej możliwości skazujesz dziecko
                                  na kolejne stresy co roku, bo przecież co roku będzie "nowe, obce" miejsce.
                                  Zamiast znajomego domu taty, który mógłby być po jakimś czasie po prostu drugim
                                  domem Miśka.
                                  • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:41
                                    Oczywiscie, ze TAK.
                                    Jak najbardziej.
                                    Problem chodzi tez o JAKOSC spedzania czasu.
                                    Powiedz mi co moze zrobic dziecko z ojcem, ktory nie ma urlopu (bo nie ma, jak
                                    twierdzi) chodzac dzien w dzien do pracy?

                                    Chetnie poslucham. Bo ja jakos nie za bardzo rozumiem, co moze byc atrakcyjnego
                                    dla dziecka chodzneie do pracy/ wyjezdzanie i jezdzenie po Polsce (wyjazdy
                                    czesto o 6 rano, powrot o 21, czasem 22)..
                                    • a1ma Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:59
                                      Nie ma urlopu, ale gdyby miał dziecko, to może mógłby wziąć kilka dni na żądanie?
                                      Albo wracać wyjątkowo z pracy wcześniej i organizować dziecku czas popołudniami?
                                      Ale tego się nie dowiesz, jeśli stoisz na pozycji, że najlepiej, gdyby ojciec
                                      wywiązał się z obowiązku opłacając wakacje z babcią, którą dziecko zna.
                                      • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 13:19
                                        Ale on MA dziecko.
                                        W wieku 3 lat. Brata przyrodniego.


                                        Teraz sa wakcje i nie mozemy z Miskiem doprosic sie odbierania zgodnei z
                                        postanowiem sadu z przedszkola (2 razy w tygodniu o 160, bo ojciec zjawia sie o
                                        19, no .. 18:30, bo tak mu pasuje, rezygnuje z sobot, bo tak...

                                        Ja nie stoje na takiej pozycji. Nie ja zaproponowalam. propozycja wyszla od
                                        ojca, ze babcia pojedzie.
                                      • zabka17.net Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 04.08.10, 23:13
                                        czy tak trudno pojąć że On się dzieckiem może nie chce interesować? Moja
                                        siostra tworzyła wspaniały związek kochany ojciec i mąż, dopóki się nie zmienił.
                                        Nie ma zabranych praw rodzicielskich ale nie odwiedza dziecka, chyba że rzadko.
                                        Moja siostra liczy tylko na siebie,pracuje nie raz odkłada tam na wakacje. I w
                                        raz z córką wyjeżdża np nad morze na tydzień. Masz mamę która Ci czasem
                                        pomoże,posiedzi z dzieckiem a ty trochę odpoczniesz(a nie które nie mają takiej
                                        możliwości). Nie licz na niego licz na Siebie, teraz to Ty jesteś najważniejsza
                                        w życiu dziecka. I po prostu ważne by płacił alimenty a reszta to już jego
                                        sprawa czy dziecko odwiedzi czy nie bo Ty go do tego nie zmusisz, jednym słowem
                                        ....szkoda słów na takich jak On.Pozdrawiam
                              • braktalentu Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 09.07.10, 12:06
                                Uważaj Alma, bo logika nie jest w przypadku Madziulca najlepszym doradcą. Zaraz
                                dołączysz do grona forumek "nie czytających ze zrozumieniem", "nieutalentowanych
                                w dziedzinie sernika", "wysysających bzdury z palca u nogi Exa".
                                No normalnie głupoty piszesz i nie masz dzieci-smile)))))))))))))
    • maminka_wiktorynki Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 16:50
      madziulec współczuję. jak widać panie tu zebrane nie do końca wiedzą po co tu
      są. najlepiej wziąć w garść piachu i sypnąć komuś w oczy. aż żal się robi jak
      się czyta takie bzdety.
      ojciec dziecka jak większość zwiewa jak może od płacenia i ma to gdzieś. a
      swojej matki czy ojca nie może wysłać z dzieckiem?
      • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 17:04
        Jego rodzice z zalozenia nie maja kontaktu z moim dzieckiem. Od...
        5 lat.
        Ot tak po prostu. Nie maja i juz.
        Nie dzownia na urodziny, swieta.. Nie przysylaja przez swojego syna chocby
        zyczen, nawet karki na urodziny, co byloby wg mnie milym gestem (moja babcia np.
        zawsze dzwoni ze wzgledu na odleglosc).
        • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 17:15
          Tak się zastanawiam, dlaczego nie dzwonią? Może takie wytyczne mają od ojca,
          albo czymś się zrazili do Was, a właściwie do Ciebie.
          Przykro, że Michaś nie pojedzie, na pocieszenie powiem, że nie tylko on.
          Ale cóż, życie trwa dalej.

          Ponowie pytanie.
          Czy Ty pracujesz?
          • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 18:06
            Sluchaj.. Misiek umie mowic, jak do mojego dziecka na urodziny dzwoni moja
            babcia to rozmawia z moim dzieckiem, oddaje sluchawke i on rozmawia.
            Mnie nic do tego i ja sie nie wtracam.

            Nie pracuje.
            Z roznych powodow, jeden z nich to moj stan zdrowia, ktory sie ostatnio troche
            pogorszyl, drugi to trudnosc pogodzenia odbierania Miska i odstawiania go z
            przedszkola oraz pracy (odbior z przedszkola max o 17, a dojazd z Warszawy to
            ok. godziny, wiec trudno to zgrac).
            • 2.ladybird1 Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 18:32
              madziulec napisała:

              > Sluchaj.. Misiek umie mowic, jak do mojego dziecka na urodziny dzwoni moja
              > babcia to rozmawia z moim dzieckiem, oddaje sluchawke i on rozmawia.
              > Mnie nic do tego i ja sie nie wtracam.

              A może ONI najzwyczajniej nie potrafią tego ogarnąć, nie znają choroby, boją się. Uwierz, że osobą, które nie obcują z niepełnosprawnością czy upośledzeniem na co dzień wszystko jest obce i nieznane. Ty Miśka masz na codzień, wiesz, że potrafi słuchać, nie koniecznie reaguje na wszystko, a oni najzwyczajniej w świecie boją się popełnić błędu, by nie zaszkodzić chłopcu.
              Może któregoś dnia wybierzecie się wspólnie na lody, to byłby krok milowy. Wiem, że z Twojej strony był by to nie lada wyczyn, ale na bok dumę i uprzedzenia, robisz to dla malucha. Może w przyszłości, wakacje spędzi w części u teściów i będzie się świetnie bawił. Tego Ci życzę.

              > Nie pracuje.
              > Z roznych powodow, jeden z nich to moj stan zdrowia, ktory sie ostatnio troche
              > pogorszyl, drugi to trudnosc pogodzenia odbierania Miska i odstawiania go z
              > przedszkola oraz pracy (odbior z przedszkola max o 17, a dojazd z Warszawy to
              > ok. godziny, wiec trudno to zgrac).


              A może jakieś korepetycje, albo inne prace wykonywane w domu, zawsze to dodatkowy grosz. Tylko nie wiem jak to się ma do pobieranych zasiłków pielęgnacyjnych. Możesz przekroczyć kryterium dochodowe (zdaje się 583 zł na osobę)i utracisz te bagatela 173,10 zł
              • 2.ladybird1 poprawka 08.07.10, 18:35
                Od 1 stycznia 2010 roku osoby, które opiekują się niepełnosprawnym członkiem
                rodziny, rezygnując przy tym z wykonywania pracy zarobkowej mają prawo do
                świadczenia pielęgnacyjnego w wysokości 520 zł bez względu na osiągane dochody.
                • madziulec Re: poprawka 08.07.10, 18:46
                  Nie pobieram akurat tych pieniedzy. Nie zalatwilam tego. Przyznaje.
                  Pieniadze mam od mojej mamy na zycie. Dzieki temu oplacam kredyt, w miare na
                  biezaco place rachunki itp.

                  Wiem, 500 zl to sporo, ale ...
                  • 2.ladybird1 Re: poprawka 08.07.10, 19:11
                    madziulec napisała:

                    > Nie pobieram akurat tych pieniedzy. Nie zalatwilam tego. Przyznaje.
                    > Pieniadze mam od mojej mamy na zycie. Dzieki temu oplacam kredyt, w miare na
                    > biezaco place rachunki itp.
                    >
                    > Wiem, 500 zl to sporo, ale ...


                    To szacunek dla mamy...
                    A może czas odciążyć kobietę, niech wyjedzie na wczasy do jakiegoś uzdrowiska,
                    zregeneruje siły bo pewnie ze zdrowiem z roku na rak będzie gorzej.

                    Spróbuj popytać w MOPS, skoro są świadczenia, warto z nich skorzystać.
                    • madziulec Re: poprawka 08.07.10, 19:33
                      Dzieki dziewczyny za dzis.. Za wszystko.
                      Ze moglam dzis tu popisac.

                      Byl to dla mnie bardzo ciezki dzien. Bardzo.

                      Myslalam, ze po 5 latach moj eks ucywiluje sie, tymczasem jest zaciekly, zly i
                      zupelnie nie obchodzi go dobro dziecka.
                      Jest w stanie wmawiac sadowie, ze dodatkowo placi 500 zl na dziekco (konkretow
                      nie potrafi podac). Podobnie potrafi wmawiac, ze oplaca angielski. jaki? Tego
                      nei wiadomo, ma przelewy. Na co? angielski.
                      Jaki?? tego nie wiadomo, ale twierdzi, ze przelewa mi rozne kwoty po moich
                      mailach. Maili nie posiada.

                      I tak to wyglada.

                      Jeszcez raz wam dziekuje.
                      Bardzo.
                      • adsa_21 Re: poprawka 09.08.10, 11:59
                        Madziulec trzymaj się!
                        Ja jestem własnie po bardzo niemiłej rozmowie z exem. Siedzę w pracy i chce mi
                        się ryczeć nad jego glupotą i nad sobą,że z takim debilem dziecko spłodziłamwink
                        Twój ex i mój to jak widać podobne typy..taki sam jad i zaciekłośc do tego
                        kompletny brak odpowiedzialności + myslenie "jeśli nie zrobisz tego tak jak ja
                        chce jesteś bee".
                        Ex nie może nic wmówić - ani Tobie ani sądowi. Na wszystko trzeba mieć papier. A
                        już w szczególności na dokument potwierdzający wykonanie przelewu.
                        • ajmj Re: ???? 12.08.10, 13:29
                          "Kochana" Madziulec dostała na konto 4 tys zł
                          to mało??? na wakacje dla dziecka???
                          Madziulec od lat jest chora z nienawiści. Szkoda ich dziecka... Mam
                          nadzieje, ze jeszcze troche i ucieknie od niej.
              • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 18:45
                Ale ONI mieszkaja 175 km od nas...
                Niestety jakos ja siebie tam nie widze.
                Co do spedzania tam wakacji.. Coz, to miasto... 60-tysieczne, a ja sobie nie za
                bardzo wyobrazam, by moje dziecko nie korzystalo z lazienki bo jej nie ma...

                Co do dodatkowych dochodow to u mnie jest problem z powodu mojej choroby
                (epilepsja). W tej chwili stan mojego zdrowia nie za bardzo pozwala mi na
                podjecie jakiejkolwiek pracy dopoki nie wyprowadze zdrowia na prosta. Poza tym
                wskazany spokoj...
      • braktalentu Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 22:04
        Proponuję prześledzić starannie historię Madziulca na forum. Wyrazy współczucia należą się tu tylko i wyłącznie dziecku, szarpanemu przez matkę, która za cel życia postawiła sobie ukaranie ojca za "straty moralne", które poniosła w wyniku ucieczki od Niej.
        Aby ów cel osiągnąć Madziulec nie waha się przed ryzykowaniem zdrowia swojego dziecka. Na forum można znaleźć wątek o tym jak okłamała lekarza w celu doprowadzenia do operacji dziecka (Ex zabrał wyniki badań, a Ona nie widząc ich na oczy oznajmiła lekarzowi, że są ok) . Mamy wątki o tym jak wiecznie, nawet w najprostszych sprawach jest Jej pod górkę i mimo wielu sensownych rad, które tu otrzymuje nie potrafi uporać się z najprostszymi kwestiami (zbyt wczesne wizyty sobotnie u dziecka). Mamy tu też wyznania Madziulca o Jej fatalnym stanie psychicznym i są to chyba jedyne posty, które nie budzą żadnych moich wątpliwości i które uważam za całkwicie wiarygodne.

        Zanim nazwiesz wypowiedzi innych forumek bzdetami poczytaj. Madziulec to ciekawy byt wirtualny, który z upływem czasu staje się mniej przerażający, a bardziej żałosny.
        • madziulec Re: jak zepsuc dziecku wakacje? 08.07.10, 23:37
          Wiesz co??
          Sugerowalabym dzis byc w sadzie.
          Az sedzia popatrzyla na mojego eksa...

          Bo z kolei eks podobne farmazony wyglaszal jakobym sama wymyslila chorobe
          dziecka. Skad mialabym zaswiadczenia - tego juz nei potrafil wyjasnic. Metne
          tlumaczenia, ze on to rozmawial z psychologami (nazwisk, miejsc pracy, a tym
          bardziej stanowisk nie potrafil podac).
          Nie potrafil tez wyjasnic dlaczego jego wyssane z palca informacje nijak nie
          koresponduja z tym, co widnieje w aktach, a sa tam zaswiadczenia od 3
          psychologow, opinie z 2 przedszkoli, zaswiadczenie od psychiatry, nurologa i
          zaswiadczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej.
          Rozumiem, ze wszystkich tych ludzi metoda telepatii i telekinezy po prostu
          zmuszam do wystawiania falszywych zaswiadczen celem wyszarpania 153 zl co miesiac...


          A teraz droga beztalencie, bo chyba tak tylko moge do Ciebie mowic wink
          Jesli zaczynamy pisac jakas historyjke to uwierz mi to musi sie trzymac kupy.
          Co do zabrania wynikow badan powiem Ci - mialo to miejsce w MMLaryngologia i
          zabieg przeprowadzil dr Michal Michalik, ktory zreszta zoperowal moje dziecko
          3-krotnie. dzieki temu Michal w ogole slyszy na jedno ucho, na drugie czesciowo
          na szczescie odzyskal sluch.
          Wynik badania sluchu mozesz sobie obejrzec na stronei Miska, ale pewnie nic Ci
          nie powie, bo i tak sie nei znasz. Znasz sie tylko na biciu piany. Niepotrzebnej
          zreszta. Bo gdybys znala sie na tej potrzebnej - upeiklabys przynajmniej biala
          Pavlove (ale i tak nie masz pojecia co to jest wink
              • a1ma Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 12:22
                madziulec napisała:

                > Z pieniedzy.
                > Tak jak pozostali.
                >
                > Alimenty wystarczaja na oplacenie kredytu i czynszu (nawet nei calego), reszte
                > daje w tej chwili mama.
                >

                Skoro nie możesz pracować ze względów zdrowotnych, to chyba należy Ci się jakaś
                renta?
                Bo fakt, że utrzymanie Ciebie i dziecka spoczywa na ojcu dziecka i Twojej matce
                nie jest normalny, to nie może trwać bez końca.
                • 2.ladybird1 Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 12:31
                  Tak,dokładnie, skoro masz orzeczenie o niepełnosprawności to jak psu buda należy
                  starć się o rentę.
                  Z całym szacunkiem, jak można pasożytować na matce i alimentach na syna, chyba,
                  że masz przyznane alimenty na siebie.

                    • a1ma Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 12:56
                      madziulec napisała:

                      > No i wlasanie wink
                      > Tu wychodzi, ze wszystkie niby tak znaja moja historie i nie znaja.
                      > Powiedz mi ... Jak mozna miec alimenty na siebie nei majac slubu?

                      Nie chciałam być aż tak dosłowna.
                      Ale skoro poruszyłaś ten temat - to tym gorzej.
                      Alimenty są na dziecko, tym bardziej nie powinnaś się z nich utrzymywać, powinny
                      być w 100% przeznaczane na potrzeby dziecka + Ty powinnaś dokładać swój wkład
                      finansowy w utrzymanie dziecka. Ale to chyba wiesz.
                      • madziulec Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 13:12
                        No i Ty pewnie tez nie wiesz...
                        § 2. [38] Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest
                        jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie albo wobec osoby niepełnosprawnej
                        może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o
                        wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych
                        zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub
                        wychowania uprawnionego.

                        (radze poczytac tez o wielu innych tematach typu niedostatek wink

                        ale coraz bardziej chce mi sie zeskanowac pierwsze uzasadnienie wyroku
                        alimentacyjnego, gdzie wyraznie napisane jest, ze ja bede pokrywac 52% kosztow
                        utrzymanai dziecka, a ojciec 48% wink
                        • a1ma Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 13:19
                          Osobiste starania, to wszystko wiem.
                          Ale - czy faktycznie Twoje osobiste starania to 100%? A może 95 albo 80%? Jeśli
                          tak, to jednak COŚ powinnaś dokładać.
                          A nawet jeśli 100% - to czy uczciwie możesz powiedzieć, że nie żyjesz kosztem
                          tych alimentów na dziecko? Nic a nic nie przeznaczasz na własne potrzeby -
                          czynsz, kredyt, itp.? Opłacasz z nich tylko część dziecka?
                          Nie musisz odpowiadać, to w sumie tylko Twoja sprawa. Ale dziwi mnie, że nie
                          widzisz w tej sytuacji nic dziwnego, że to dla Ciebie normalne być na utrzymaniu
                          matki i obcego faceta, i jeszcze psioczyć na forum, że wpłacił o 200 zł za mało
                          na wyjazd dla dziecka (gdzie NIC nie musiał wpłacać).
                          • madziulec Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 13:28
                            Nie nie zyje kosztem alimentow na dziecko.
                            Moge to ucciwie powiedziec.

                            Ale te zmoge uczciwie powiedziec, ze z alimentow na dziekco splacam kredyt
                            TATUSIA, nei swoj, a wlasnie tatusia, bo tatus stwierdzil, ze swojego splacac
                            nie bedzie i ... gdyby nie to to dziecko wyladowaloby na bruku, bo sa eksmisje
                            na bruk mimo, ze pisze sie, ze nie. Oczywiscie .. dostalibysmy mieszkanie
                            socjalne. Polecam poczytanie i zapoznanie sie jak one wygladaja.
                            Wesolo.
                            Wiec tak. Nie przeznaczam tych pieniedzy na czyste potrzeby dziecka.
                            Z innych oplacam angielski, palstyke, dogoterapie, kupuje sandalki, kredki,
                            zabawki. Ale nie chwalilam sie wczoraj w sadzie, ze swietna ze mnie matka, bo
                            kupilam dziecku prezent na urodziny i dalam cos na dzien dziecka, nie bylam tez
                            super matka by dalam cos pod choinke.

                            A! Zap[omnialam tez opowiedziec, ze 6 tygodni nad mozrem w zeszlym roku
                            kosztowalo, przelot samolotem, w koncu powinnam doliczyc koszt opiekunki, byc
                            wredna, skoro eks dolicza przy kazdej swojej wizycie 20 zl na posilek i wykazuje
                            koszty dodatkowe.

                            Piszesz, ze eks nie musial nic placic. Owszem. Ale MUSIAL zabrac na wakacje.
                            Sama to napisalas.
                            Nie teraz, w sierpniu. Nie zabierze.
                            Zaplacil komus (powinien jeszcze zaplacic za 2 tygodnie opiekunki prawda,
                            przeciez jak ktos opiekuje sie dzieckiem to mu placimy???? a tu jest czyste
                            wynajecie obcej dla mojego eksa osoby) by ta pojechala z jego dzieckiem na
                            wakacje. Ale nie zaplacil calosci.
                            Czy teraz dziwisz sie, ze sie denerwuje???
                            • a1ma Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 13:33
                              > Ale te zmoge uczciwie powiedziec, ze z alimentow na dziekco splacam kredyt
                              > TATUSIA, nei swoj, a wlasnie tatusia, bo tatus stwierdzil, ze swojego splacac
                              > nie bedzie i ...

                              A kiedy już spłacisz jego kredyt, to mieszkanie też będzie jego? Czy Twoje?

                              > Piszesz, ze eks nie musial nic placic. Owszem. Ale MUSIAL zabrac na wakacje.
                              > Sama to napisalas.

                              Nie do końca. MIAŁ PRAWO zabrać.
                              Miał prawo, nie skorzysta, może prawo stracić. Jego problem. Obowiązku
                              (prawnego!!!) nie miał.

                              Rozumiem, że się wkurzasz, że ojciec dziecka nie dotrzymuje ustaleń w kwestii
                              dziecka i miga się od płacenia. Rozumiem, że serce Ci pęka, kiedy widzisz, że
                              dziecko nie pojedzie na wyczekane wakacje. Ale niestety - na takie świństwa póki
                              co nie ma paragrafów, więc siłą go do tego nie przymusisz.
                              • ania579 Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 17:08
                                > Rozumiem, że się wkurzasz, że ojciec dziecka nie dotrzymuje
                                ustaleń w kwestii
                                > dziecka i miga się od płacenia. Rozumiem, że serce Ci pęka, kiedy
                                widzisz, że
                                > dziecko nie pojedzie na wyczekane wakacje. Ale niestety - na takie
                                świństwa pók
                                > i
                                > co nie ma paragrafów, więc siłą go do tego nie przymusisz.

                                Mysle, ze madziulcowi nie peka serce z tego powodu, bo dziecko nie
                                pojedzie na te wakacje wylacznie przez jej zawzietosc i zla wole.
                                Wyzej napisala, ze ojciec przelal 4000 na wakacje, podala koszt
                                wakacji 4260 i dodala, ze brakuje jej 6 stowek na dolozenie do
                                wakacji i ekstrasy. W takiej sytuacji mozna albo poszukac czegos
                                troche tanszego (co jest jak najbardziej realne nad polskim morzem -
                                od kilku dni siedze w temacie i znam aktualne stawki) albo
                                ostatecznie skrocic wyjazd o jakies trzy dni. I trzeba miec naprawde
                                gdzies dobro wlasnego dziecka, zeby w takiej sytuacji pozbawic go
                                tego wyjazdu. A proby przypisania odpowiedzialnosci za zaistniala
                                sytuacje ojcu swiadcza o totalnym braku kontaktu z rzeczywistoscia.
                                Szkoda dziecka.
                                • a1ma Re: a tak mnie naszło... 10.07.10, 09:36
                                  > Mysle, ze madziulcowi nie peka serce z tego powodu, bo dziecko nie
                                  > pojedzie na te wakacje wylacznie przez jej zawzietosc i zla wole.
                                  > Wyzej napisala, ze ojciec przelal 4000 na wakacje, podala koszt
                                  > wakacji 4260 i dodala, ze brakuje jej 6 stowek na dolozenie do
                                  > wakacji i ekstrasy. W takiej sytuacji mozna albo poszukac czegos
                                  > troche tanszego (co jest jak najbardziej realne nad polskim morzem -
                                  > od kilku dni siedze w temacie i znam aktualne stawki) albo
                                  > ostatecznie skrocic wyjazd o jakies trzy dni.

                                  Ano właśnie - na turnus nie pojedzie, ale za 4000 od ojca chyba można zabrać
                                  dziecko na kilka - kilkanaście dni nad morze? Jeśli nawet nie Twoja mama, to
                                  może Ty możesz z nim pojechać?
                            • braktalentu Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 14:44

                              "skoro eks dolicza przy kazdej swojej wizycie 20 zl na posilek i wykazuje
                              koszty dodatkowe."

                              No, w domu dzieciakowi jeść dać nie może, więc każde spotkanie z posiłkiem to
                              wizyta w knajpie. Trudno Mu się dziwić.

                  • tautschinsky Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 13:06
                    2.ladybird1 napisała:

                    > Tak,dokładnie, skoro masz orzeczenie o niepełnosprawności to jak psu buda należ
                    > y
                    > starć się o rentę.


                    Żeby rentę otrzymać trzeba spełnić określone warunki.
                    Poza chorobą stwierdzoną przez lekarza itd. jest wymagany STAŻ PRACY - długość zależy od wieku starającej się o świadczenie. Jeśli pani leniła się w domu to może liczyć tylko na zasiłek z opieki społecznej, ale tu wchodzą w grę wszelkie możliwe dochody i naprawdę trzeba wykazywać zerowe dochody, żeby się załapać na zasiłek stały w oparciu o orzeczenie o niepełnosprawności.
                    • a1ma Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 13:08
                      > Żeby rentę otrzymać trzeba spełnić określone warunki.
                      > Poza chorobą stwierdzoną przez lekarza itd. jest wymagany STAŻ PRACY - długość
                      > zależy od wieku starającej się o świadczenie. Jeśli pani leniła się w domu to m
                      > oże liczyć tylko na zasiłek z opieki społecznej, ale tu wchodzą w grę wszelkie
                      > możliwe dochody i naprawdę trzeba wykazywać zerowe dochody, żeby się załapać na
                      > zasiłek stały w oparciu o orzeczenie o niepełnosprawności.

                      Abstrahując chwilowo od autorki wątku - to z czego ma się utrzymać osoba, która
                      jest niepełnosprawna w stopniu ciężkim od dzieciństwa, nigdy nie pracowała i nie
                      może pracować? Taką osobę nasze państwo skazuje na śmierć głodową?
                      • tautschinsky Re: a tak mnie naszło... 09.07.10, 13:17
                        a1ma napisała:

                        > Abstrahując chwilowo od autorki wątku - to z czego ma się utrzymać osoba, która
                        > jest niepełnosprawna w stopniu ciężkim od dzieciństwa, nigdy nie pracowała i ni
                        > e
                        > może pracować? Taką osobę nasze państwo skazuje na śmierć głodową?




                        Nie, takiej osobie przysługuje RENTA SOCJALNA, jest ona taka sama dla wszystkich
                        i fakt niepracowania nie ma znaczenia. Osobie zajmującej się taką osobą też
                        przysługuje zasiłek - ale to osobna kwestia.