Dodaj do ulubionych

stabilizacja=utopia

24.08.05, 10:36
...mam wrażenie, ze w wypadku naszej rodziny tak właśnie jest! już, już
wydaje się, że w końcu bedzie OK i można będzie coś zapalnować (jakieś
mieszkanie, bo nam z dzieckiem i tonami ksiązek w 23 metrach ciasno), a tu
d... blada... Ciągle coś... teraz też wydawało się nam, że ja szybko obronię
dr, dostanę robotę i bedziemy mogli jakoś, choc chwilę spokojnie pożyć...,
ale nic z tego mąż stracił prace, a mój etat się bardzo, bardzo oddalił, bo
ubiegnie mnie chyba moja samotna koleżanka, która poza robotą innych
obowiązków nie ma (co zresztą podkreslił mój szef mówiąc, że ona przynajmniej
jest dyspozycyjna). zasatanawima się, czy Wam też tak się chrzani, czy to
tylko my weszliśmy w taki nieszczególny okres....
pozdro!
Obserwuj wątek
    • fugitive Re: stabilizacja=utopia 24.08.05, 10:57
      u nas przez ponad dwa lata było tak, że albo mąż tracił pracę albo ja, teraz od
      kilku miesięcy mamy pracę obydwoje, ale ja cały czas żyje w lekkim stresie a co
      jeśli któreś z nas straci prace, może tak być w każdej chwili jak przekonałam
      sie w tym naszym pięknym kraju, a szukanie pracy to raczej nie z dnia na dzień,
      a może się ciągnąc miesiącami a czasem latami. I jak tu żyć? Wyjściem byłyby
      pewnie spore oszczędności, tyle że my jesteśmy na etapie spłacania kredytów nie
      robienia oszczędności. Po za tym jak tu odłożyć pieniądze na rok np? Do dupy to
      wszystko jak się zacznie analizować, więc na codzień staram sie o tym nie
      myślec, ale życ dniem dzisiejszym
      • czarna_mewa Re: stabilizacja=utopia 24.08.05, 11:31
        U nas też marzenia o większym mieszkaniu odeszły parę dni wczesniej. Faktycznie
        czasem życie jest do d...
        • eni7.08 Re: stabilizacja=utopia 24.08.05, 11:34
          Mnie też już to wszystko wnerwia, wynajmujemy mieszkanie, ledwo co nam starcza
          na życie, z działalności gospodarczej same długi a żeby normalnie żyć trzeba
          jechać niestety za granicę.....boże, kiedy w tej polsce coś się zmieni.... smile
    • weronikarb Re: stabilizacja=utopia 24.08.05, 13:33
      znam to skądś. Nieraz wpadnie pare groszy nieprzewidziane robi sie plany ze
      splaci sie cos tam, a tu nagle to wypadek, to dziecko sie pochorowalo i kasa
      poszła sad
      Ile razy liczy sie na cos a pozniej wielkie rozczarowanie sad
      Jednak nie martwie się tym bardzo mocno, bo w najgorszych aszych momentach
      zawsze zdarzyło sie coś dobrego. Nigdy nie było tak że czarna rozpacz i niema
      wyjscia.
      Poczatki naszego małżeństwa były takie ze mielismy tyle długów ze nieraz nie
      starczało nam na chleb i w chwilach takich to mama pzyjechala cos tam
      przywiozla bo akurta ja natchnelo, to tesciowa cos podrzucila. Meża chrzestna
      kiedys nieswiadomie wyciagnela nas z bardzo głebokiego dołka.
      Trzeba mieć nadzieje i wiarę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka