Dodaj do ulubionych

czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....?

01.09.05, 16:03
gdybychciał was odwiedzić kolega?
otuż ten kolega ma zostać na noc , nie widzielismy sie kilka lat , kiedyś był
we mnie zakochany... teraz ma już żone... ale zadzwonił do mnie że chciałby
sie ze mną zobaczyć... to bardzo fajny chłopak , super kolega... ale mojemu
sercu nigdy bliski nie był (jako potencjalny ukochany).
ma przyjechac jutro , mieszka dośc daleko więc zaproponowałam mu nocleg (jak
na razie na podłodze bo łożek brak smile
przyjedzie do mnie , przedstawie go mojemu facetowi , pozna mojego synka , a
później zabiore go na piwo zeby pogadac o starych dobrych czasach...
mój facet nie wykazał sprzeciwu... a jak by wasi męzowie zareagowali? tak
pytam z ciekawości...

pozdrowionka

ide robić pieczone ziemniaczki mniam smile
Obserwuj wątek
    • aise Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 16:07
      dlaczego mialby miec? mnostwo ludzi u nas nocuje, plci obojga zreszta. jesli
      ktos daleko mieszka albo sie zasiedzi to zawsze jest u nas dodatkowa posciel i
      poslanie na kanapiesmile
      • ewa216 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 16:14
        Mój by mnie zabił śmiechem za sam pomysł.
        Super że Wasi mężowie potrafią się zachować ok w takiej sytuacji.
        • kaja2002 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 16:26
          mój ok, nie miałby nic przeciwko, pod warunkiem, że nie byłby to żaden z trzech
          facetów, o których jest chorobliwie zazdrosny, naprawdę nie wiem, dlaczego...
    • agatha_mama Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 16:58
      Mój dostałby zawału na dzień dobry, za sam pomysł, powiedziałby żebym sobie
      wyobraziła, że do niego przyjeżdża koleżanka z dawnych lat i przeconuje się u
      nas, a później wyskoczy z nią na piwo........później się okaże , że to super
      zgrabna, inteligentna blondi i będzie spać w pół przezroczystej
      koszulce....oszalałabym chyba zważywszy, że po 3 ciążach nie wyglądam aktualnie
      imponująco!!!!
    • kokolores Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 17:07
      Moj nie mial by chyba nic przeciwko temu ,ale nie zaproponowalabym mu noclegu.
      Mozemy sie spotkac na kawe ,czemu nie!Nocowac moga u nas tylko ludzie ,ktorych
      oboje dobrze znamy i im ufamy!
      :o)
      • sowa_hu_hu Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 17:17
        ja znam tego kolege dobrze - nie wpóściłabym do swojego domu kogoś obcego... z
        resztą on już nocował kiedyś w moim rodzinnym domu , moi rodzice , siostra znają
        go...
    • kleonike Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 17:33
      oj mialby i to duzo!Ja chyba w takiej sytuacji tez
      • sowa_hu_hu Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 17:35
        ja nie miałabym nic przecwiko... co innego gdyby to była jakas była ,
        dlugoletnia dziewczyna... chociaz tez nie wiem czy miałabym coś przeciwko...
      • sowa_hu_hu Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 17:37
        przecież to tylko kolega...
    • ataner37 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 17:57
      Mój mąż pewnie by się zgodził (zwłaszcza gdyby mi zależało), ale nie byłby
      zadowolony.
      W odwrotnej sytuacji nasze odczucia byłyby takie same: tzn. ja bym się zgodziła
      ale też by mnie to jakoś pewnie uwierało.

      Pzdr.
      • sowa_hu_hu Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 17:58
        to ja chyba jakas nienormalna jestem smile

        moze czułabym nutke zazdrości ale nie byłabym niezadowolona...
    • melmire Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:01
      Nie mialby. No chyba zeby to byla moja wielka wieloletnia milosc, ale zwykly
      kolega?
      • headonshoulders Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:04
        moj ex to nawet nie pozwalal mi sie spotykac z kolegami smile
        niezly koszmarek z nim mialam.
        a za sam taki pomysl to chyba by sie mscil tygodniami.
        Zreszta ja za kazdy swoj ruch czulam sie przy nim winna wiec cos takiego by mi nawet nie przeszlo
        przez mysl.
    • szaramysz2 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:06
      nie chyba, ze ow kolega wychlalby mu ostatnie piwo z lodowki wink
      • sowa_hu_hu Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:12
        bo tak sie zastanawiam o co tu chodzi? o zazdrość? przecież gdyby sie chciało
        coś pokombinowac na boku to by sie ewentualnego kochanka do domu nie zapraszało wink
        • szaramysz2 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:21
          chyba zazdrosc. Ale taka troche glupia. Objawia sie traktowaniem osobnikow tej
          samej plci niczym rywali niezaleznie od sytuacji, wygladu, okolicznosci itp...
          Dla mnie byloby to zbyt meczace.
          Moja kolezanke pokaralo chlopem, ktory zabronil jej chodzic do zaufanego
          ginekologa bo to facet byl %/. Ja bym go wyslala do psychiatry (plci
          jakiejkolwiek, byleby dobrym specjalista byl). NO ale w drodze wyjatku, przy
          przychylnym wietrze to jeszcze moge zrozumiec - ginekolog grzebie tu i tam wiec
          chlopina sie denerwowal, ze nie ma wylacznosci na owo grzebanie...
          Ale zazdrosc o goscia w domu?!? Kompletnie bez sensu jak dla mnie. Jedyny
          powazny argument przeciw to wspomniane wychlanie piwska wink
          • hpm3 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:38
            Mój pewnie by się zgodził,ale jestem pewna,że fatalnie by się z tym czuł,więc
            pewnie zrezygnowałabym z takiego pomysłu,po co chłopina ma się męczyć.Umiem też
            sobie wyobrazić sytuację odwrotną..pewnie szlag by mnie trafił gdyby miała u
            nas nocować,a później chłeptać piwo z moim mężem jakaś jego koleżanka..Na samą
            myśl mnai trzęsie..chyba pójdę zobaczyć co mąż robi.
            • szaramysz2 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:40
              hpm3 napisała:

              pewnie szlag by mnie trafił gdyby miała u
              > nas nocować,a później chłeptać piwo z moim mężem jakaś jego koleżanka..Na
              samą
              > myśl mnai trzęsie..

              a mozesz mi wytlumaczyc dlaczego...?
              • hpm3 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:46
                pewnie,że mogę..najzwyczajnie w świecie jestem zazdrosna i mimo tego,że wiem,że
                jestem dla mojego męża całym światem(i tutaj nie ma żadnej przesady)to jednak
                głupio bym się czuła pod jednym dachem z kimś z kim on by się świetnie bawił
                (dodam,że chodzi tu o płec przeciwną).Nie jestem typem despoty ani psem
                ogrodnika,ale tak już mam nie lubie się dzielić moim mężem.
                • hpm3 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:48
                  dodam jeszcze,że gdyby miałby to być jego kupmel to róbta co chceta,mogę im
                  nawet piwo kupić..ale koleżanka-nie i już
                  • headonshoulders Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:49
                    sowa, a ty mialabys cos przeciwko gdyby maz chcial z wami isc na to piwo?

                    ja pewnie nie mialabym przeciwko nic gyby moj facet chcial isc z kolezanka na piwo ale skoro ona
                    spalaby pod moim dachem to troche byloby mi przykro jakby mnie nie zabrali ze soba..
                    • sowa_hu_hu headonschoulders 01.09.05, 20:14
                      nie o to chodzi że ja swojego faceta nie chce zabrać na to piwo, ale po pierwsze
                      nie miałaby kto zostać z dzieckiem gdybysmy chcieli sie wybrać w trójke sad
                      a poza tym na pewno będe chciała pogadac z kolegą na osobności - tak ja i z
                      koleżanką , o naszych związkach , naszym życiu...
                • szaramysz2 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 19:09
                  myslalam, ze taka zazdrosc zawsze wynika z jakis problemow w zwiazku.
                  jedno drugiemu niewystarczajaco daje odczuc, ze jest kims waznym i
                  niezastapionym itp.
                  Nie rozumiem zazdrosci dla zasady - bo tak i juz.
                  A poza tym nawet jesli jakas nute zazdrosci zaczelabym odczowac to nigdy,
                  przenigdy nie dalabym tego po sobie poznac wink
                  • hpm3 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 19:33
                    no widzisz..zatem bardzo się różnimy od siebie..i chyba dobrze.
                    Jak się nie jest zazdrosnym to trochę śmierdzi to obojętnością,ale to jest
                    tylko moje własne zdanie i pewnie wiele z Was się z tym nie zgodzi.Nigdy nie
                    urządzałam męzowi scen,nie szperałam w komórce,nie przeglądałam maili itd.to
                    poniżej mojej godności.Okazuję mu swoją zazdrość w delikatny sposób i wiem,że
                    on się z tego w głebi duszy cieszy, bo wie,że robię to z miłości.Sama lubię jak
                    od czasu do czasu zrobi mi mini scenkę zazdrości,jest przy tym zawsze kupa
                    śmiechu no i zawsze kończy się to w jeden najcudowniejszy sposób..Oj można by
                    wiele o tym pisać,ale po co..Jedno jest pewne "nie ma miłości bez zazdrości" a
                    ten kto uważa inaczej kreuje się na "cool" gościa (jakby to powiedział mój 8
                    letni chrześniak)
                    • szaramysz2 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 19:49
                      zazdrosc sama w sobie nie jest niczym zlym. Zle jednak gdy ogranicza.
                      Gdyby moj maz bylby w takiej sytuacji zazdrosny czulabym sie upokorzona. A
                      scislej : gdyby zabronil mi przenocowac kolege ( bo zazdrosny w glebi duszy
                      moze sobie byc ile chce). Bo jakim prawem nie ufa, nie wierzy, dlaczego
                      podejrzewa...?
              • monisia98 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 18:51
                moj zdecydowanie by sie nie zgodzil, jest o mnie chorobliwie zazdrosny, nawet
                tematu bym nie podjela, bo chyba od razu zaczolby cos podejrzewac... glupi
                kocham tylko jego, ale o cigle mysli ze go zostawie i odejde do mlodszego jest
                ode mnie 11 lat starszy , ale wiedzialam to przed malzenstwem i dla mnie nie ma
                to znaczenia a poza tym nikt mu nie daje tyle co ma a minimum 5-7 lat mniej -
                duzo cwiczy i jest wysportowany, kiedys zaawodowo gral w tenisa ziemnego wiec
                ma super figurke.
                wiec u mnie zaden kolega na nocke by nie przeszedl !!! w tej kwestii jest
                niereformowalny.
    • gagunia Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 20:06
      Moj na pewno nie mialby nic przeciwko.
    • ma.dzia Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 20:13
      U nas byla kiedys bardzo podobna sytuacja. Wszystko bylo ok tylko moj kochany
      nie wypuszczal mnie z rak, chyba chcial pokazac,ze naleze tylko do niegosmile
      • sowa_hu_hu Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 20:15
        ja nie wyobrazam sobie żeby moj facet mi ZABRONIŁ! Dla mnie jest to chora
        zazdrość a czegoś takiego nie cierpie i nie mogłabym byc z kims takim... nie
        znosze jak ktoś mnie ogranicza...
        ja moge wyjśc z kolegą na piwo , tak samo mój facet może umówić sie z koleżanką...
        i nie ma to nic wspólnego z obojętnością...
    • umasumak Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 20:17
      Nocleg - proszę bardzo, jeszcze by mu sam łóżko pościelił, ale z pewnością
      byłby niezadowolony z wyjścia na piwo. Urządzilibyśmy raczej we trójkę jakąś
      posiadówkę w domu lub ogrodzie. Pzdr
      • sowa_hu_hu Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 20:18
        a dla mnie piwo z kolegą to to samo co piwo z koleżanką smile
        • umasumak Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 20:26
          sowa_hu_hu napisała:

          > a dla mnie piwo z kolegą to to samo co piwo z koleżanką smile

          He he, Sowa, ale mój małżonek w ogóle się krzywi na moje samotne wyjścia
          wieczorne. Inna sprawa, że mnie to już wcale nie ciągnie, przeszłam jakąś
          wewnętrzną transformacjęwink.
          >
          >
          • sowa_hu_hu Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 20:30
            mój sie nigdy nie krzywił smile

            ja też nie latam wieczoru każdego ale w domu bym nie wysiedziała... musze od
            czasu do czasu gdzieś wyskoczyć smile

            kiedyś byłam w związku gdzie koleś mi ZABRANIAŁ brrrr - coś okropnego...
            • umasumak Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 21:25
              sowa_hu_hu napisała:


              >
              > kiedyś byłam w związku gdzie koleś mi ZABRANIAŁ brrrr - coś okropnego...

              Mój małżowin mi nie zabrania, ale po prostu woli jak jestem w domu smile. Pzdr
              >
              >
    • agatris Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 20:50
      u nas nie byłoby problemu, w drugą strone także
    • yenna_m Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 21:22
      nie postawilabym meza w takiej sytuacji
      malo tego - jesli ów kolega onegdaj byl we mnie mocno zakochany - tez bym mu
      odmowila
      dlaczego? dlatego, ze o ile pierwszego (czyli meza) postawilabym takim
      spotkaniem w dosc niezrecznej sytuacji (a wiem, ze by nie zaprostestowal, ale
      byloby mu przykro - i wiem, ze staralby mi sie nie pokazywac, ze mu jest
      przykro), o tyle dla kolegi to spotkanie mogloby byc wywolaniem jakis demonow z
      przeszlosci i potencjalnie moze zagrozic stabilnosci jego zwiazku (nigdy sie
      nie ma pewnosci) a mnie narazic na posiadanie niechcianego adoratora (a to
      byloby nieprzyjemne i dla mnie, i dla meza i pewnie dla adorujacego wink )
    • zona_wojtka Miałby. Ja zresztą też. 01.09.05, 21:32
      Mój mąż nie lubi jak obcy faceci tylko patrzą na mnie, a co dopiero bądź co
      bądź ale obcy dla niego facet, w którego towarzystwie ja się śwetnie bawię.
      Zazdrośnicy jesteśmy. Nie przeszkadza to nam zupełnie.
    • kizdam47 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 21:42
      Mój by sie zgodził, chociaż dogadywania byłoby co niemiara. Ale przecież on
      wcale nie jest zazdrosny, WCALE - jakby kto go pytał.
      Gorzej, że w odwrotnej sytuacji ja nie zgodziłabym się przenocować koleżanki
      męża - taki ze mnie zaborczy typ, ale nie jestem zazdrosna - wcale, jakby cosmile)
    • triss_merigold6 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 22:19
      Miałby. Sądzę, że gdybym się zaparła to by się zgodził ale z kwaśną miną. W
      odwrotnej sytuacji też bym miała przeciwko.wink Nie uzasadnię Ci racjonalnie. W
      każdym razie jeśli już to piwo wypilibyśmy we trójkę. Nawet gdybym wolała iść z
      kolegą sama to uczucia męża szanuję na tyle, żeby nie robić mu przykrości.
    • mamaoskarka Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 22:27
      Ja mojego nawet bym nie pytała, wiem że by się nie zgodził. Oczywiście nie
      powiedziałby, że nie tylko zapodał swoje ulubione powiedzonko: " wiesz, że
      możesz wszystko tylko żebyś nie żałowała". Taki z niego szantażysta, ale wiem
      że jest zazdrosny bo bardzo mnie kocha. Zresztą ja też bym się nie zgodzła żeby
      mi się jakaś jego niedoszła panienka na głowę zwaliła a zazdrosna nie jestem.
    • ahohah Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 22:48
      Mój by nie miał nic przeciwko temu. Ja również. Mogłoby spać u nas nawet 5
      modelek i co z tego wiem ,że ode mnie by nie oderwał wzroku- doświadczenie z
      mojego życia. No cóż jestem piękna i On jest z tego dumny.
      • marcysia51 Re: czy wasz mąż miałby coś przeciwko.....? 01.09.05, 23:12
        Mój by się zgodził,ale wiem,że potem przy byle jakiej sprzeczce wytknął by mi
        to.Czasami odwiedza mnie mój były,zna męża i jest O.K.przynajmniej tak mi sie
        wydaje.
        A gdyby mój mąż zapytał czy jego była może zostac na noc?No cóż zgodziłabym się
        ale tak naprawdę wcale nie byłabym tym zachwycona.
    • kawka74 Spytałam 01.09.05, 23:17
      skrzywił się, mruknął, że pewnie by się zgodził, a potem dodał, że najchętniej
      wysłałby kolegę do hotelu dla pielęgniarek wink
      nawet gdyby się zgodził, doskonale wiem, że nie byłoby to dla niego przyjemne
      doświadczenie. Tak, jak nie byłoby przyjemne dla mnie sprowadzenie na noc
      koleżanki, co to by latała w negliżu po naszej chałupie i ćwierkała "a
      pamiętasz" wink
      • umasumak Ja też spytałam... 01.09.05, 23:45
        ...moje poprzednie wypowiedzi były bez konsultacji z mężem wink. Spytałam go
        przy kolacji i powiedział, że z noclegiem nie byłoby problemu, a
        dokładnie: „Myślę, że Gama wpuściłaby go do budy" wink. Gama to nasza suka,
        jakby ktoś się nie domyślał wink.
        Ale tak naprawdę, to by się zgodził, pod warunkiem, że balowalibyśmy razem.
        Zresztą ja nie wyobrażam sobie inaczej. Pzdr
        • sowa_hu_hu Re: Ja też spytałam... 02.09.05, 09:20
          ale to nie ejst mój były , nikt nie będzie świergolił jak to było kiedyś bo nie
          ma o czym świergolić...
          nie mam obaw że spotkanie ze mną zachwieje jego związek - bez przesady... co mam
          sie z nim nigdy nie zobaczyć bo on sobie może przypomnieć że kiedyś chciał ze
          mną być...?
          poza tym to nigdy nie był mój niedoszły - ja nic do niego nie czułam i zawsze
          traktowałam jak kolege!
          to jest facet z głowa na karku a nie jakis siusmajtek...
          wczoraj pytałam mojego faceta czy nie ma nic przecwiko zebym poszła z kolega na
          pwio - NIE MA - bo zawsze mogłam z kolegami na piwo chodzić...
          ale nie ukrywa faktu ze jest troszke zazdorsny... troche mi dokucza ale to
          wszystko w żartach...
          • ewa2233 Re: Ja też spytałam... 02.09.05, 10:35
            Mój na pewno nie miałby nic przeciwko temu.
            Zazdrosny w ogóle nie jest, co kiedyś doprowadziło MNIE do łez smile))
            ------------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
            • wieczna-gosia Re: Ja też spytałam... 02.09.05, 10:49
              samotnego wyjascia na piwo to ja bym nie zaproponiowala. Natomiast spotkanie
              plus nocleg plus piwko we troje- prosze bardzo. Kolezanka meza- ja nie mam nic
              przeciw, maz nie ma kolezanek wink
              a nocuje sie u nas dosyc czesto i to na ogol z inicjatywy meza wink
              • sowa_hu_hu Re: Ja też spytałam... 02.09.05, 11:05
                n aserio nie wychodzicie na piwo czy kawe z płcią przecwiną?
                • kawka74 Wychodzimy 02.09.05, 15:42
                  a raczej ja wychodzę. Mąż ma niewiele koleżanek, ale za to mnóstwo
                  sympatycznych kolegów, z którymi czasem się widuję pod nieobecność ślubnego.
                  • matusia3 Re: Wychodzimy 02.09.05, 16:07

                    Własnie spytałam się męza jakby zareagował.Popatrzył na mnie i powiedział,że
                    nie ma przyjaźni między kobietą,a mężczyzną.I wiesz co? Przyznaję mu rację.
                    A tak w ogóle to u Was każde gdzieś wychodzi osobno.Ty z kolegą,a Twój mąż z
                    koleżanką...widocznie to Wam odpowiada.Zastanawiam się o czym bym rozmawiała z
                    mężczyzną,który kiedyś coś tam do mnie czuł.Napewno bym nie zaprosiła go do
                    mojego domu...Jesli tak bardzo mu zalezy niech znajdzie sobie inne
                    lokum,wieczorem się z Wami spotka i już....a zresztą zrobisz jak uważasz....
                    • sowa_hu_hu matusia 02.09.05, 16:56
                      ale ja nie pytałam o rade,doskonale wiem co robić i nie uwazam żebym robiła coś
                      nieodpowiedniego...
                      a tematów do rozmów jest cała masa , zwłaszcza jak sie kogoś nie widziało kilka
                      lat...
                      poza tym on jest moim kolega a nie przyjecialem! a to wielka różnica... nie
                      nadużywaj pewnych słów... moze i przyjaźni damsko męskiej nie ma ale koleżeństwo
                      jest... ja mam kolegów i jakoś nic poza rozmowa i wypiciem kawy między nami nie
                      ma i nie będzie - po prostu nie ma takiej opcji...
                • wieczna-gosia Re: Ja też spytałam... 02.09.05, 15:55
                  a wiesz ze jakos nie?
                  ale za to wyjezdzamy z plcia przeciwna na praktyki wiec ogladanie nagich meskich
                  torsow w duzych ilosciach mi wystarcza i na piwo juz nie musza. A moze to
                  koledzy mi sie po prostu wykruszyli wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka