kleonike
26.09.05, 09:56
Przed chwila pochowalam mojego kotka.Jeszcze placze bo wychowalam go pipetka
(sierotka),trzymalam za lapke podczas choroby i operacji.W ogole byl jak
czlonek rodziny,bardzo nas kochal i pozwalal dzieciom nawet na brutalne
pieszczoty.Sasiad przyniosl go niezywego na rekach,widzial jak inna sasiadka
jadac samochodem go potracila.Nawet sie nie zatrzymala,chociaz musiala poczuc
ze potracila zwierze.Wszyscy w okolicy wiedza ze to nasz kot,ona tez
wiedziala i dlatego mam zal ze nie zareagowala.Podobno jechala szybko a jest
to droga wewnetrzna miedzy domkami.Czesto bawia se tu dzieci.Mogla byc
wieksza tragedia...Jeszcze mnie sciska.ide z nia porozmawiac ,moze nastepnym
razem zwolni.I co zrobic z piratami drogowymi?