Dodaj do ulubionych

Nocne przygody

28.09.05, 14:12
W niektórych rodzinach życie tętni również nocą. A to ktoś wstaje do pracy,
ktoś drugi w celu siknięcia, jeszcze inny chce sie napić... Nocą mogą zdarzyć
sie różne przygody.
U mnie stały nocny rytuał to grzanie mleka (tylko ono pomaga córci na kaszel).
Jak panną byłam i wracałam z imprez to musiałam obowiązkowo przygrzać sobie
zupkę czy to o 3 czy 4 rano.
Małż potrafi przyczłapać w środku nocy i stwierdzić, że kobiety mu brakuje...
Koleżanka (2 miesiąc ciąży) w nocy potwornie zaczęła krzyczeć. Przerażony mąż
oprzytomniał w jednej chwili (czy coś z dzieckiem???), ową ocucił, a ta mu z
wyrzutem rzecze: "czemu mnie budzisz, jestem cesarzem Chin i wydaję właśnie
rozkazy"
Jak spędzacie nocki?
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: Nocne przygody 28.09.05, 14:18
      Ostatnio na wędrówkach między łózkiem małżeńskim a dzieciowym, bo mnie
      mlekopijca przywołuje. Jak nie dojdę na czas, to cały wieżowiec słyszy, bo mi
      się dziecie rozedrzeć potrafi całą wydolnością płuc.
      • e_madziq Re: Nocne przygody 28.09.05, 14:32
        Wczorajsza przygoda, w zasadzie meża nie moja , bo ja nic nie pamiętam. Zasnełam
        przy usypianiu synka i w pewnym momencie maz wszedł po coś do pokoju. Ocknęłam
        sie wtedy i półszeptem zaczęłam go wypytywać o pajace do podłogi. Mine miał
        prawdopodobnie nieciekawą, bo zaczełam machać rękoma, by w jakis sposób opisać
        jak owe pajace wyglądają. Hmm, sama chyba jak pajac się zachowywałam.
        O moim gadaniu w nocy pisałabym tu godzinę, wiec na tym przykłądzie poprzestane.

        Innego typu nocna przygoda zdarzyła sie mi, a w zasadzie mojej współlokatorce na
        studiach. Wynajmowałysmy razem mieszkanie. Któregoś dnia ktoś przyniósł nam do
        mieszkania balon, taki zwykły nadmuchiwany. Cały dzień się pałętał po pokojach i
        wieczorem, gdy koleżanka już położyła sie spac ja udałam sie do kibelka za
        potrzeba. Nie wiem czemu poszłam tam z balonem. Siedziałąm sobie na tronie i
        moja uwage przyciągnął gwóxdź w drzwiach, wbity na wysokości brzucha. Niewiele
        sie zastanawiając przywiązałam ten balon do tego gwoździa i po wyjsciu z wc
        natychmiast o tym zapomniałam. W srodku nocy obudził mnie potworny wrzask
        koleżanki. Zerwałam sie z łóżka i zobaczyłam koleżankę w przedpokoju potwornie
        wystraszona. Co sie okazało-Iza chciała skorzytać z kibelka, ale dostępu bronił
        KTOŚ, kto zaczął sie z nią przepychać w drzwiach. Nie muszę chyba wspominac, ze
        był to ten nieszczęsny balon. Do dziś jak sobie to przypomne to płaczę ze śmiechu.
        Pozdrawiam, Magda
      • arletta.wagner Re: Nocne przygody 28.09.05, 14:32
        ostatnio na wyganianiu męza zkuchnismile w nocy to on karmi mała a przy okazji sam
        siebiewink i chociaz bardzo sie stara byc cicho kłapniecie drzwiami lodówki
        zawsze mnie budzi.na swoje chyb nieszczęście mam doskonały słuch i wczoraj w
        nocy obudził mnie dzwięk podobny do ,,belz belz belz" jakie wydawały korniki w
        misiu jogim. wchodzę do pokoju córci a ona stoi słupka w łozeczku i obgryza
        barierke!!!! ja rozumiem,cztery zęby ale zeby zaraz łozeczko pożerać? zdarza
        sie jeszcze ze mój małzonek budzi mnie w środku nocy w panice bo mu sie wydaje
        ze nie oddycham. w ciazy robił mi to prawie kazdej nocy!!!
        • natiz Arletko 28.09.05, 14:45
          Ubawiłaś mnie! Twój mąż jest nieprzeciętny!!!
          • arletta.wagner Re: Arletko 28.09.05, 14:48
            wink))))
        • buba27 Re: Nocne przygody 28.09.05, 22:15
          u nas to ja męża czasem budziłam (ostatnio mi się to nie zdarza) bo mi się
          zdawało że to nie on leży koło mnie. Budziłam się w nocy, patrzę leży taki
          podobny ale nie całkiem jak mąż, twarz trochę inna, no i wtedy go macałam po
          tej twarzy żeby sprawdzić czy to on. To było chore..
    • kasik751 Re: Nocne przygody 28.09.05, 19:55
      Mnie kiedys w nocy wleciala wielka czarna konska mucha do ucha. Bzyczala tak
      glosno i oblesnie (nie znosze much a zwlaszcza tych wielkich pershingow) i
      zaplatala mi sie we wlosy az sie zerwalam na rowne nogi, zaczelam wymachiwac
      rekami, obudzilam meza, wiec zaczelam sie drzec, zeby wyjal mi z wlosow to
      muszysko i wlaczyl swiatlo. Bylam wtedy gdzies w 8 mcu ciazy wiec maz nie gadal
      tylko sie zerwal i wlaczyl to swiatlo i zaczal do mnie krzyczec, ze tu nie ma
      zadnej muchy. A ja rozhisteryzowana plasalam po lozku i w tej pozie z krzykiem
      na ustach... obudzilam sie.
      Faktycznie, nie bylo zadnej muchy.
    • gandzia4 Re: Nocne przygody 28.09.05, 21:39
      Sny to ja miewam pięknie porąbane i nie będę ich opisywać, bo jeszcze moja
      nienormalność okaże się zaraźliwa. Ostatnio noce spędzamy z mężem na walce z
      bumerangiem to jest synem naszym Oskarem, który to oto zachowuje sie jak wyżej
      wymieniony przedmiot. Spać Kurduplasty idzie zawsze grzecznie u siebie w pokoju
      i śpi snem niemal kamiennym (nie licząć dialogów i kłótni jakie prowadzi
      namiętnie przez sen) do chwili gdy u nas nie zgaśnie światło wtedy to pojawia
      się jak duch jakiś u nas i to z całym swym dobytkiem (dwa jaśki, misio,
      samochód i czasem własna kołdra) oczywiście zostaje natychmiast wyniesiony i
      utulony do snu we własnym łóżeczku. Podstępny ten Bachorzasty jednak jest
      przebiegły i po upływie jakiś 2 godzin ponawia próbę, gdy ponownie zostanie
      odstawiony do własnego łóżka, odczekuje kolejne 2 godziny i powraca i tak do
      skutku gdy starzy wykączeni wynoszeniem już nie reagują. Wczoraj przebudziło
      mnie nad ranem kopnięcie w głowę, otwieram oczy i co widzę: synio na poduszkach
      ułożony w poprzek, mąż dziwnie powyginany w nogach a pośrodku tej malowniczej
      sceny kocur nasz rozciągnięty na całą długość (nigdy nie pomyślałam, że kot
      może być tak długi dopóki nie zaczął z nami sypiać) ja na samej krawędzi
      materaca (jakiś przywąski tylko 160cm). Podnosząc głowę by ujrzeć wyżej opisany
      obraz niechcący obudziłam Oskara, który powiedział otworzywszy jedno oko: "nie
      rozpychaj się tak", więc nie pozostało mi nic innego jak tylko zabrać swoje
      jaśki i iść na wygnanie spać na jego tapczan.
      Kiedyś jako młodzież 14letnia dopadnięta zostałam jakąś podstępną infekcją,
      która ujawniła się wieczorem bardzo wysoką gorączką ponad 40 st. oraz moją
      dziwaczną obawą co do tego czy krowy są czarne w białe łaty czy odwrotnie białe
      w czarne, gnębiłam tym moją przestraszoną matkę tak długo, że w końcu nie
      wytrzymała i budziła sąsiadkę o 2 w nocy, ponieważ z wykształcenia osoba ta
      była zoologiem. Nie chciałam wyjaśnić po co mi ta wiedza, uparcie w kółko
      zadawałam tylko to jedno pytanie i jeszcze nie pozwalałam wezwać pogotowia.
      Powód mojego niepokoju co do kolorystyki krów wyjaśniłam dopiero następnego
      dnia gdy gorączka poszła precz a był on banalny, wysłałam swóją grafikę na
      jakiś konkurs plastyczny i na niej była właśnie widoczna między innymi krowa a
      nie byłam pewna właśnie co do tych cholernych łat i w maglinie mi się nasiliło.
    • lila1974 Re: Moja kumpela z ławki 28.09.05, 22:02
      Mam nadzieję, że Iza tutaj nie wchodzi smile

      Poszła w środku nocy do rodziców zakomunikować im, że jej zimno.
      Odpowiedź mamy była prosta:
      - No to się czymś przykryj.
      Jakiez było zdziwienie mamy Izy, gdy wstając rano w celu obudzenia córki do
      szkoły, zastała ją przykrytą a jakże ... chodniczkiem z przedpokoju.
    • buba27 Re: Nocne przygody 28.09.05, 22:23
      miałam jeszcze inne zajawki. Mąż pracował do póżna w pokoju obok, kiedyś się
      obudziłam i strasznie charczę jakbym chciała coś wyksztusić bo się duszę. Mąż
      pyta: myszko co się dzieje?
      Ja: nic tylko połknęlam gumkę
      Jaką gumkę? - pyta mąż
      Ja: tą co tu była - i szukam pod łóżkiem.
      Zaraz oprzytomniałam, chodziło oczywiście o gumkę do włosów (bez skojarzeń), i
      oczywiście jej nie połknęłam ale uczucie uduszenia miałam jeszcze długo i nie
      mogłam zasnąc. Hitem było jak w noc później scenariusz się powtórzył, tyle że
      pierwsze pytanie męża brzmiało: I co znowu połknęłaś gumkę?
      .....
      Z ostatnich nocy:
      mąż zasypia przed tv. O 3 w nocy wstaję bo mnie światło tv denerwuje, widzę że
      on śpi, zrywam go do wyrka a on na to: o co chodzi, o co chodzi, przeciez mnie
      nie prosiłaś o gaszenie telewizora w najnowszej kampani?
      no comments
      • rybkaisia Re: Nocne przygody 28.09.05, 22:35
        Ostatnio obudziłam męża, szturcham go i mówię wstawaj ktoś dzwoni. Na to
        zaspany małż (niezły ten małżsmile)) w panice: gdzie telefon, gdzie telefon???
        A ja, że nie telefon tylko do drzwi. Wypadł z sypialni, obszedł ostrożnie
        wszystkie okna, powyglądał zza firanek. Ostrożności nigdy nie za wiele. A ja
        sobie uprzytomniłam, że chyba mi się śniło. I jak go zawrócić do łóżka????
        Nawet nie był bardzo wściekły.....
    • innuit Re: Nocne przygody 28.09.05, 22:49
      Którejś nocy mój trzyletni wówczas dzieć nagle obudził sie jakby nigdy nic i
      oświadczył radośnie:"wiem,policzę sobie baloniki na piżamce!" doliczył się
      kilku po czym zdecydował że idzie siusiu.zatrzymał sie na brzegu
      łóżka ,popatrzył na mnie z wyrzutem i wyjaśnił:"wstrzymuje mnie brak kapci"
      • paq Innuit!!! super synio:)) śmiałam sie do teraz:))) 28.09.05, 23:08
        zaraz facetowi prezczytamsmile
    • mika_p Re: Nocne przygody 28.09.05, 23:42
      To moje, z 2002 roku:

      Powyłaczałam wszystkie programy, wykąpałam się, nasmarowałam co trzeba i
      łyknełam co trzeba, ułozyłam poduszkę, zacięgnęłam zasłonę i wyciągnęłam rękę w
      kierunku firanki, która zamiast grzecznie zwisać, legła na moim łóżku.

      Wtedy spostrzegłam, że coś się na mnie GAPI ! Małe, czarne, niemal nieruchome
      oczko jak paciorek, a obok niego, po drugiej stronie małej szarej główki -
      drugie !
      Na moim własnym łóżku, na mojej własnej firance - siedzi ptak. Nie moje Pisklę,
      które urodziłam osobiście tacim piętnym tanałem, jak mawia wyżej wymienione,
      ale normalny ptak. Dziób, skrzydła, ogon. Siedzi i SIĘ GAPI ! Jest szary,
      nieduży, mniejszy od gołębia.

      On jest po jednej stronie firanki, ja po drugiej. Jak znam życie, gdy zanadto
      się zbliżę, zacznie się szamotać, może wlecieć między parapet, ścianę a łóżko,
      i jeszcze sobie krzywdę zrobić. Co robić ?
      Pat.

      Wyszłam z sypialni, złapałam w garść komórkę i wezwałam na pomoc posiłki w
      postaci Pana Męża.
      A intruz w tym czasie, jakby nie wystarczyło, że SIĘ GAPI, zaczął SIĘ RUSZAĆ !
      Taaaa... jeszcze mi tu przestraszonego ptaszydła brakowało. Zgasiłam światło i
      poszłam pocieszać komputer.

      ...........................................................................
      ...........................................................................

      Tu nastąpiła przerwa w relacji - Pan Mąż powrócił z nocnej męskiej wyprawy i
      wygonił intruza. Który, oczywiście, zaczął się szamotać, tak jak przewidziałam,
      na szczęście powyżej poziomu parapetu, nie poniżej. Jeszcze kilka dziarskich
      ruchów i wyleciał tą samą drogą, która przybył.
      A teraz jest godzina 01:06 i udaję się na zasłuzony odpoczynek w łózku po
      przejściach
      • mika_p Re: Nocne przygody 28.09.05, 23:43
        A jeszcze z nocnego życia... porody u mnnie zaczynają się w nocy (tzn. oba
        dotychczasowe) smile
    • julia246 Re: Nocne przygody 29.09.05, 00:41
      Moja noc zazwyczaj wygląda tak,
      mąż z dzieckiem śpi, a tu na forum
      zaglądam , aż wkońcu uda mi się zasnąć.
      • babsee Re: Nocne przygody 29.09.05, 10:51
        Mój małż( cudne!) pewnej nocy wylazł z łóżka i zaczął macac podłogę.Pytam co
        robi a on nic nie odpowiada i poszedl do kuchni- tam się przeygląda też
        podłodze, pytam glośno co robi_
        a on"szukam krokodyla" Myslałam ze zwariował.Nastepne:jak nasza córeczka miała
        2 mies., obudziła sie na nocne karmienie, mąż w jakimś stresie zerwał sie z
        łózka i wykrzyknął z oburzeniem " tylko nie dawaj jej mięsa mielonego!"
        Często ma takie akcje wiec nocki mam ciekawe smile
        • grzybnia Re: Nocne przygody 29.09.05, 11:10
          a mój małzonek miał taki okres w życiu (jakis rok po przeprowadzce do nowego
          domu), że wstawał w nocy na siusiu ale w sennym widzie nie szedł do kibelka
          tylko łaził po domu i kombinował. A to macał po stole, a to po ścianach...Na
          pytanie co robi odpowiadał jak dziecko "siusiu mi sie chce" Musiałam go
          prowadzic do toalety i solennie zapewniać, że to napewno tu. Rano oczywiście
          nic nie pamiętał. Cała sprawa zakonczyła sie po tym jak w poszukiwaniu kibelka
          otworzył sobie balkon i wlazł na niego, balkon nie miał zaś jeszcze zrobionej
          barierki. Udało mi sie zapobiec tragedii wyskakując z łóżka i łapiąc męża
          kiwajacego sie na krwedzi. ano kiedy małżonek wysłuchał mojej relacji ze swojej
          nocnej eskapady, zbladł i długo nd czyms myslał. Pewnie zastanawial się co bym
          musiała odpowiadać ludziom na pytanie "jak zginął Twój mąz" ew."jak do tego
          doszło, że Twój mąż jeździ na wózku?"smile Od tej pory przestał łazić po nocach
          za potrzebą.
          • kin2 Re: Nocne przygody 29.09.05, 12:23
            Ja miałam podobną przygodę, gdzieś pod koniec ciąży często wstawałam w nocy
            siusiu i raz zamiast iść do kibelka zaczęłam się wahać odnośnie kierunku w
            którym mam podążyć, krok w lewo, krok w prawo aż wyszłam do przedpokoju i znowu
            zamiast w lewo to dawaj do przodu, centralnie w drzwi wejściowe, mąż po pewnym
            czasie nie wytrzymał i pyta "co robisz?" a ja " siku mi się chce"
            -" to idź do ubikacji"
            a ja ze łzami w oczach: " nie wiem gdzie jest"
            do tej pory jak to komuś opowiada to mówi na końcu, "żona mi ześwirowała"
    • em_em71 Re: Nocne przygody 29.09.05, 11:58
      U nas, poza tym, że czasem budzi nas dziecko - w zasadzie nocki przebiegają bez
      zakłóceń, ale raz się działo... długo tego nie zapomnę...
      Mieszkamy w domku, śpimy na piętrze. Kilka miesięcy temu COŚ kazało mi o 3 w
      nocy wstać i wyjść z sypialni na korytarz. Zaniepokoił mnie dziwny szum
      dochodzący z dołu, mamy alarm, więc wbiłam kod, zeszłam do kuchni i co widzę:
      czajnik elektyczny się nie wyłączył i co chwila zagotowuje wodę, a tej zostało
      tam już niewiele. Zdenerwowałam się jak diabli, postanowiłam zbudzić męża i go
      ochrznić, że nie zaczekał do momentu wyłączenia się czajnika, tylko polazł
      spać. Ale odpuściłam sobie, postanowiłam zrobić to rano. Opanowało mnie jednak
      dziwne uczucie, że Anioł Stróż czuwa i to on mnie zbudził. Z tym
      przeświadczeniem połozyłam się spać.
      Ze snu wyrwał mnie odgłos domofonu. 4 z minutami. Tym razem mąż też się
      obudził. Schodzimy, a pod naszym domem samochód ze świecącym szyldem, który
      właśnie odjeżdża. Pierwsza myśl - taksówka, ktoś się pomylił, czy co... i nagle
      silny strumień światła w okno od strony ogrodu. O mało zawału nie dostałam. Co
      się okazało, przyjechała ekipa z firmy ochroniarskiej, bo otrzymali sygnał o
      włamaniu. Prawdopodobnie para z czajnika tak podziała na system. Jednak alarm
      się nie włączył, wycia nie było. Do dziś jest dla mnie zagadką, czy nie było to
      aby rezerwowe zrządzenie losu, na wypadek, gdybym sama nie obudziła się godzinę
      wcześniej... Brrrr
    • lajlah Re: Nocne przygody 29.09.05, 12:29
      Zdarzyło mi się w nocy szeptać namiętnie "Adrian, Adrian" przy moim mężu.
      Przymajmniej on tak twierdził. Najgorsze to , że żadnego Adriana nie znałam. No
      ale rzeczywiście mężusiowi musiało być niezbyt przyjemniesmile Może to kochanek z
      innego wcieleniasmile
      • zumaminka Re: Nocne przygody 29.09.05, 12:42
        U nas dziś w nocy zapanował przedszkolny klimat.Otóż Zu obudziła sie w nocy na
        siusiu,tak się składało,że mi jako cięzarnej też się chciało imęzowi też
        zerwaliśmy sie wiec wszyscy.Córka stanowczym głosem zarządziła ustawiamy się w
        pociąg i tak maszerowaliśmy z sypialni do łazienki trzymając się za
        ramionasmileMyślałm,ze nie zdąże bo tak sie śmiałamsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka