Dodaj do ulubionych

Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego?????

10.10.05, 12:22
Bo ja się jeszcze nie spotkałam. Zawsze są niemiłe, naburmuszone i opryskliwe.
Właśnie zostałam zgromiona, że mam tak idiotyczne pomysły, żeby chcieć w
październiku zarejestrować się do specjalisty - przecież nie ma już miejsc do
końca roku! Wiem, że to akurat nie jest winą rejestratorki, tylko chorego
systemu, ale ta pani była do tego stopnia oburzona, że w ogóle nie chciała ze
mną gadać. Też mam pomysły, no nie?
A podobno dzięki konkurencji na rynku pracy miało nie być takich bab. Chyba,
że specjalnie zatrudniają takie indywidua, aby odstraszały pacjentów.
Obserwuj wątek
    • izzunia Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 13:00
      jak rozumiem mowisz o panstwowej sluzbie zdrowia? nie wiedziec czemu (tongue_outPP)
      takie historie w prywatnych klinikach i przychodniach się nie zdarzajątongue_outP
      • pade Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 13:05
        Ale państwowe przychodne się sprywatyzowały, nie mają nakazu zatrudnienia
        określonych osób i można się przenieść do innej przychodni.
        I przyczepię się jeszcze, czy tytuł nie powinien brzmieć ....ktoś taki ?
        • andaba Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 13:10
          pade napisała:

          I przyczepię się jeszcze, czy tytuł nie powinien brzmieć ....ktoś taki ?


          Powinien, z czego zdawałam sobie sprawę w trakcie pisania. Ale po
          doświadczeniach z tym gatunkiem, odmawiam mu człowieczeństwa.
          To moja słodka zemsta, niestety jedyna realna. Szkoda tylko, że żadna
          burczymucha tego nie przeczyta.

          A przenieść do innej się można, tylko co z tego, jak miejsc nie ma nigdzie?!
          • pade Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 13:34
            Wiem, wiem, rozumiem, tylko rejestratorki to małe piwo, byle by tylko lekarz
            był odpowiedni.
            Niestety Panie, które tam pracują pamiętają jeszcze epokę gierkowską kiedy to w
            kolejkach stało się po kilka godzin i zupełnie nie rozumieją, że czasy się
            zmieniły i cierpliwośc do "odstawania" mają jeszcze tylko emeryci.
    • lyla1 Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 13:02
      Mnie dziś też coś takiego spotkało. Pani była burkliwa i jakoś mało mną
      zainteresowana.
    • weronikarb Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 13:36
      No ja n"nauczylam" troche w swojej przychodni ze sa uprzejme.
      W synka przychodni z natury sa bardzo mile.
      Przychodnie obie na kase chorych.
      Wystarczy troche ostrzej niz one sie odezwac smile
    • lila1974 Re: Tak - JA :))))))))) 10.10.05, 14:36
      Działam na zasadzie - potraktuj pacjenta tak, jak sama chciałabyś być
      potraktowana.

      Poczyniłam takie oto spostrzeżenia związane z pracą w tym zawodzie.
      Rejestratorka jest tak oblatana w "medycynie", że zapomina, iż pacjenci to w
      przeważającej większości kompletni laicy i to co dla rejestratorki jest
      oczywiste dla pacjenta nie musi być. Na szczęście klasyczny tego przykład
      poszedł na emeryturę i nasi pacjenci odsapnęli z ulgą. Prywatnie całkiem fajna
      osoba ale z naleciałościami zawodowymi smile

      Zresztą nie jest to tylko domena rejestratorek. Mam wrażenie, że w Polsce
      byle "cieć" czuje władzę i chętnie uprzykrza życie innym.

      Hehe, pacjenci też potrafią dokuczyć.
      • wegatka Re: Tak - JA :))))))))) 10.10.05, 15:51
        Potwierdzam, rejestratorka - Lila1974 jest przeeeemiłą osobą smile
        Andabo, przenieś się do jej przychodni, to zmienisz zdanie na temat
        rejestratorek smile
      • weronikarb Re: Tak - JA :))))))))) 11.10.05, 09:43
        to prawda lila smile Jestem tego zywym przykladem smile
    • babka71 Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 14:41
      rejestratorka, sprzedawca w spożywczym itp.. normalka
      • marzek2 Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 16:02
        Ja myślę, że to nie tylko rejestratorki... W różnych zawodach spotyka się osoby
        niezadowolone z tego co robią, albo czujące się gorszymi z racji wykonywania
        danego zawodu. Klasyczne przykłady to portier na jednej z krakowskich uczelni,
        zmora lat studenckich mojego męża - otóż portier ten był "panem" na uczelni,
        bo... mógł wydać biednemu studentowi kurtkę, ale mógł też NIE wydać... jak taki
        miał humor... Albo inna "klasyka" wszystkie studentki byłe i obecne - kto jest
        najważniejszą osobą na danym wydziale? Pan docent? Pan profesor? Jasne, że nie -
        przecież pani sekretarka w dziekanacie... bez jej dobrego humoru niczego się nie
        załatwi...
        • iwoniaw marzek - czy ty przypadkiem nie studiowałaś na uj? 10.10.05, 16:34
          to a propos sekratarek wink
      • mea8 MIŁE PANIE 10.10.05, 16:05
        A może by spojrzec na tę sytuacje z nieco innej perspektywy?
        Bardzo często te panie rejestratorki to nie rejestratorki tylko pielegniarki,
        które muszą(!!) w tzw. międzyczasie zajejestrować i obsłużyć tzw.
        administracyjnie pacjentów. Musza bo szanowni własciciele przychodni z
        oszczędności (??) nie zatrudniają osób tylko do obsługi rejestracji. I teraz w
        momencie, kiedy mają kupe swoich pacjentów i roboty własnej mają te dodatkowe
        prace. Naprawde czasami trudno się rozdwoic. Przy założeniu, że cześć pacjentów
        (z reguły te starsze roczniki) przychodzi tylko żeby sobie pogadac i ponarzekac,
        kolejka się wydłuza, wszyscy stają się nerwowi i tworzy się niemiła atmosfera.
        Wystarczy tylko troszke cierpliwości.

        ps. Nie mam zupełnie nic wspólnego z medycyną, to tylko moje własne spostrzezeniasmile
        • andaba Lila1974 - z jakiego jesteś miasta? 10.10.05, 16:26
          Może z Krakowa, to zmieniam przychodnię!
          • lila1974 Re: Andaba 10.10.05, 18:36
            Chyba Cię zmartwię - ze Szczecina sad

            Pani w Twojej przychodni wystarczy tylko przypomnieć, że to wszystko co Ci
            powiedziała mogła przekazać delikatnie i z uśmiechem. Jeśli jest normalną a nie
            zgnuśniałą matroną to następnego pacjenta obsłuży już grzeczniej, bo się
            zawstydzi.
        • malgosiek2 Re: MIŁE PANIE 10.10.05, 18:50
          I tu mea8 napisała sedno sprawy.Przychodnie oszczędzają na personelu jak mogą.
          Bo tak jest w przychodniach.
          Czytam i czytam i miałam się nie wypowiadac,ale wtrące jednak swoje 3 grosze.
          Sama własnie pracuję w przychodni i jestem:
          -położną
          -pielęgniarką(ekg,iniekcje,pomiar RR i cukru,szczepienie dorosłych)
          -rejestratorką
          -wypisuję recepty
          -wypisuję L-4
          Niestety brakuje mnie czasami cierpliwości rejestrując pacjenta przez
          telefon,bo:
          a)nie pasuje mu żaden termin jaki podaje lub sam podaje
          b)nie odpowiada żadna godzina
          c)nie będzie dodatkowo czekał na przyjęcie
          d)ma do mnie pretensje,że w porę nie odbieram telefonu i mam w słuchawce krzyk
          i wykład na temat
          e)i wiele innych
          Najgorsze sa poniedziałki bo nie jestem w stanie odbierac 5 czy 10 tel.na raz
          tym barzdiej,że każdy pacjent musi teraz,natychmiast i w tej chwili dostac się
          do lekarza rodzinnego.
          Staram sie byc przez telefon miła i życzliwa,ale jak od razu pacjent do mnie z
          krzykiem i pretensją w głosie to nieraz odechciewa się byc miłym uwierzcie.
          To na razie tyle.I napewno teraz będzie się działo.
          Pzdr.Gosia 20 t.c.

        • mufka51 Re: Andabo 10.10.05, 23:16
          Myślę,że z racji swojego zawodu powinnaś okazać więcej zrozumienia paniom
          rejestratorkom.Znasz przecież realia?
          • andaba Re: Andabo 10.10.05, 23:36
            Oj, znam realia, ale uprzejmość obowiązuje mimo zarobków, nie uważasz?
        • rapunzel1 Re: MIŁE PANIE 11.10.05, 10:52
          > A może by spojrzec na tę sytuacje z nieco innej perspektywy?
          > Bardzo często te panie rejestratorki to nie rejestratorki tylko pielegniarki,
          > które muszą(!!) w tzw. międzyczasie zajejestrować i obsłużyć tzw.
          > administracyjnie pacjentów.

          A u nas w przychodni dziecięcej jest miła rejestratorka i pielęgniarka
          jednocześnie. I nie tylko, bo kiedyś przychodzę z samego rana, a tu
          rejestratorka i pani doktor w gumowych rękawicach wycierają kurze w poczekalni.
          I co wy na to
    • elena70 Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 22:19
      Owszem istnieją takie indywidua. Im większe miasto i bardziej specjalistyczna
      przychodnia tym są życzliwsze i bardziej uśmiechnięte. Dotyczy to także
      lekarzy. W pipidówskim szpitalu do lekarza "bez kija nie podchodź" a w klinice
      już rozmawiają z matką jak z człowiekiem. Te same wrażenia mam w kontaktach z
      władzami oświatowymi.
    • waha31 Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 10.10.05, 22:27
      rejestratorka w mojej przychodni to sąsiadka z bloku. Jak ja spotykam to
      bardzo fajna osoba. Kiedys dzwoniłam do przychodni i gadała ze mna tak jakbym
      była jakąs alfa i omega i znała godziny przyjec wszystkich lekarzy. Opryskliwa
      i niemiła!!!!!!!
      Dzisiaj byłam w przychodni dzicięcej z młodym, do naszej p. doktor full ludzi
      bo podobno najlepsza, sporo jeszce dochodziło. Jestem w gabinecie, wparowała
      rejestratorka i do lekarki:"Ostatnią kartę wyjmuje!!!!! O 20-stej zamykamy
      przychodnie, wlaczamy alarm a pani niech sobie tu siedzi!!!!" W poczekalni
      dzieciakow od groma, kichających, prychających.... najlepiej odesłąc do domu!
      Inny lekarz juz nie przyjmował.
      • mruwa9 Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 11.10.05, 08:17
        waha31 napisała:

        >> Dzisiaj byłam w przychodni dzicięcej z młodym, do naszej p. doktor full
        ludzi
        > bo podobno najlepsza, sporo jeszce dochodziło. Jestem w gabinecie, wparowała
        > rejestratorka i do lekarki:"Ostatnią kartę wyjmuje!!!!! O 20-stej zamykamy
        > przychodnie, wlaczamy alarm a pani niech sobie tu siedzi!!!!"

        Przepraszam, nie rozumiem. W zasadzie do rejestracji nalezy takie umawianie
        pacjentow, zeby zmiescic sie w godzinach pracy. Ani lekarza, ani pielegniarka,
        ani rejestratorka nie ma obowiazku pracowac ponad ustalonym czasem, zwlaszcza
        za darmo, bo nie sadze, zeby ktos zaplacil im za nadgodziny. Rejestratorka byc
        moze tez ma male dzieci w domu, a nawet jesli nie, to jej prawo pojsc do domu o
        ustalonej w umowie godzinie. Byc moze blad rejestratorki polegal na tym, ze nie
        umiala odpowiedio wczesniej powiedziec pacjentom, ze dzis wiecej lekarz nie
        przyjmie, ze trzeba zglosic sie nastepnego dnia. Kichanie i prychanie to nie
        jest stan zagrozenia zycia. W stanach zagrozenia zycia nalezy skontaktowac sie
        z pogotowiem. Koniec! Rejestratorka pelni czesto funkcje "bramkarza" i to
        wyjatkowo niewdzieczna rola wymagajaca czasem asertywnosci. Jesli lekarka nie
        umie sie oprzec pacjentom i lubi pracowac do poznej nocy, to jej sprawa.
        Rejestratorka nie musi.
    • akve Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 11.10.05, 00:04
      andaba, u mnie są miłe,serio.I możesz się przenieść ,bo to Kraków.
      Ale chyba jednak nie możesz,bo na przeciwnym końcu maista.
      Są miłe, bo wszystkich znają ( poznają mnie po głosie,gdy dzwonię smile i to jest
      b. mała przychodnia.
      A swoja drogą najbardziej niemiłe panie ( paniusie chyba) spotykam w Propkocimiu
      ( szpital dziecięcy-dla niewtajemniczonych)szczególnie w poradni
      endokrynologicznej, brrrr.
      Zdrowia życzę i jak najmniej kontaktu z służbą (warto sprawdzić znaczenie tego
      słowa)zdrowia.
      • hanka_79 Re: Uprzejma rejestratorka - istnieje coś takiego 11.10.05, 00:46
        W naszej przychodni są bardzo miłe i cieszę się z tego ogromnie.
        Niestety w wielu sytuacjach spotykam takie właśnie panie, które sprawiają
        wrażenie jakby były na swoich stanowiskach za karę. Moja kuzynka zawsze mówi:
        zwalczam chamstwo chamstwem. Dłuuuuugo się nie mogłam do tego przekonać, ale
        teraz stwierdzam jedno: to działa!
        Co do pań na UJ- nie studiowałam tam, ale znam kilka osób, które przed wejściem
        do sekretariatu na tej uczelni stresują się bardziej niż przed egzaminem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka