Dodaj do ulubionych

Dzieci w sklepie

26.10.05, 20:33
Dlugo zastanawialam sie, jak nazwac ten watek. W kazdym razie chcialabym Wam
opisac moje odczucia. I troche wyzalic.

Pracuje w sklepie, w stylu "wszystko po 5 zl". Pracy jest dosyc duzo, ale nie
narzekam. Problem jest z dziecmi i ich mamusiami. Przykladowo, do sklepu
wchodzi mama z dzieckiem. Mama wybiera rzeczy a dziecko... Dosłownie rozwala
wszystko. Proby zwracania uwagi dzieciom konczą się oburzeniem Mam, które
uwazaja, że "to przeciez dziecko" (spotykam sie z dosyc niemilymi uwagami).
Dziennie mamy kilka zabawek uszkodzonych, ostatnio dziecko weszlo za lade i
uszkodziło palete cieni (za ktore ja i kolega musimy zapłacic, bo mama odmowiła).
Denerwuje mnie to, że dziecko jest na najwazniejszej pozycji. Moze robic, co
chce. Denerwuje mnie brak "kontroli" mam nad pociechami. Pozwalanie im na
wszystko, tolerowanie wszystkiego.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • czajkax2 Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 20:41
      na pewno jest to duży problem. Ale nie podoba mi sie Twoje uogólnienie. Nie
      wszystkie matki takie są. ja nie jestem. A bywam w sklepach " wszystko po 5 zł"
      i jeszcze NIDY moje dziecko niczego ani nie rozawaliło, ani nie zniszczyło.
      • clk Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 20:47
        Oczywiscie, jest duzo mam ktorych dzieci sa przemile (zreszta mamy zasade, ze
        dzieciom dajemy cukierki o ile rodzice pozwola). Sa grzeczne, pytaja sie, czy
        moga zobaczyc i jest ok.
        Problemem jest to, co wyzej napisalam.
      • goniag33 Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 20:50
        Podpisuję się pod postem Czajki! Nie uogólniaj kochana.
        Jednakże przyznaję,że cię rozumiem.Wydaje mi się też ,że matka (opiekun
        dziecka) powinien ponieść finansowe konsekwencje zniszczeń których dokona jego
        dziecko (podopieczny).Jeśli zaś chodzi o zwracanie uwagi to nie mów do dziecka
        tylko do matki.
      • julia246 Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 21:10
        Zgadzam się z czajką, moje dziecko jest przeze mnie pilnowane, i w życiu nie
        pozwoliłabym na cos takiego.
        A nawet jak bym nie dopilnowała, to napewno zwróciłabym za zniszczony towar
        pieniądze.
    • niespodziewanka Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 20:45
      To co opisujesz to teraz częste zjawisko, postępują tak nawet mamy z
      wyksztalceniem pedagogicznym, ktore zwracają uwagę wszystkim innym dziecią
      oprócz swoich. To są właśnie skutki i efekty wychowania bez stresowego. Ja
      osobiście posiadam 5 dzieci w różnym wieku i nie wyobrażam sobie,żeby moje
      dziecko tak się zachowało w sklepie.Ale posiadam osobiście znajomą która ma
      wykształcenie wyższe pedagogiczne i jak jej wtedy 5 letnia córka weszł w sklepie
      za ladę to była zachwycona i stwierdziła, że pewnie zostanie handlarką jak jej
      babcia - osłabiłam się wtedy strasznie. Takie to mamy teraz maniery nie tylko
      dzieci, ale i ich rodziców. Ale jest przepis, że za szkody spowodowane przez
      dzieci odpowiadają rodzice.
      Pozdrawiam i życzę jak naj mniej takich mam i ich dzieci.
      • beata985 Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 21:47
        niespodziewanka napisała:

        Ale jest przepis, że za szkody spowodowane przez
        > dzieci odpowiadają rodzice.
        no teoretycznie jest ale praktycznie to jak go wyegzekwowac?wiadomo,że mamuśka
        typu o jakiej tu autorka pisze odwróci się tył...m i w nosie będzie miała nasze
        rozgoryczenie i wysokość strat.na polije zadzwonić?dawno jej nie będzie.może
        zniewolić?rzut o glebę i sznurkiem do drzwi??wink
        no jak??
        • clk Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 22:16
          zniewolić sie nie da, bo niby jakim prawem? I kłócic sie o palete cieni? Czy
          uszkodzona zabawke za 3zł?
          Jestem osoba zazwyczaj spokojna, z jednym dzieckiem bez problemu moge przejsc
          caly sklep, pomagajac mu wybrac zabawke (kiedy mama cos kupuje) i nie widze
          problemu.
          Jedynym problemem jes dosyc duza poblazliwosc.
    • 18_lipcowa Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 20:57
      Przesada. Pracowałam w sklepie i było to samo. Rozwalanie, niszczenie i nic nie
      rozumiejące z tego durne mamuśki.
      Zakazałam wstępu z bachorem i tyle.
      • karawara Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 20:59
        o masz i posłuchały??
      • gandzia4 Do 18_lipca 26.10.05, 21:22
        Jestem pełna podziwu dla twej mądrości i wszechwiedzy, jesteś niemal boska. No
        normalnie jesteś omnibusem, twoja znajomość życia we wszystkich aspektach
        normalnie mnie powala. Tylko dlaczego taka brutalna?
        • 18_lipcowa Re: Do 18_lipca 27.10.05, 00:02
          Uwazasz ze to fair ze ja mam placic za czyjes zniszczenia?
          • gandzia4 Re: Do 18_lipca 27.10.05, 00:08
            Hm zawodzisz mnie, a ja myślałam że taka jesteś ekstra. Czy ja coś pisałam o
            płaceniu, ja Cię wychwalałam i tylko zapytałam się: dlaczego tak brutalnie?
            Myślałam, że tak wszechwiedząca osoba jak Ty zrozumie w lot o co mi chodzi, a
            jednak... Wyjaśniam: dlaczego tak odrazu bachory? Tylko tyle.
            • 18_lipcowa Re: Do 18_lipca 27.10.05, 00:17
              A sory tak mi się powiedziało. Przepraszam, miało być dzieci, dzieci.
    • 76kitka Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 22:16
      za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadaja rodzice, mój mały dziś w sklepie strącił pudełko z jakimś słodzikiem nawet mi do głowy nie przyszło, że mogłabym za to nie zapłacić, zniszczyło moje dziecko i nie widze powodu, żeby sprzedawca miał pokrywać tę szkodę.
      • clk Re: Dzieci w sklepie 26.10.05, 22:18
        Uwierz mi, Twoje bardzo dobre i ludzkie postepowanie nie jest powszechne. Z
        mojej praktyki powiem wrecz, ze jest wyjatkiem.
        smile
        • mamaemmy Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 00:07
          Koszmar-za towar zniszczony przez dziecko,płaci matka,nie jestem w stanie zrozumieć innej opcji.
          • marychna31 Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 00:17
            > Koszmar-za towar zniszczony przez dziecko,płaci matka,nie jestem w stanie
            >zrozu mieć innej opcji.

            Mam dokładnie takie samo zdanie. Jesli jakiś rodzic tego nie rozumie, uwazam,
            ze nalezy posunąc się do radykalnych środków -zamknąc drzwi na klucz i
            zadzwonic po policję -dokładnie jak w przypadku kradzieży. Jestem pewna, ze
            przy tak zdecydowanym działaniu, w większości przypadków interwencja policji
            nie będzie już potrzebna.....a rodzic, któremu nie chciało się wziąć
            odpowiedzialności za swoje dziecko nastepnym razem bedzie już na nie b. uważał.
            • lola211 Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 10:47
              A policja juz szybko przyjedzie, nie ma co robic.Zamkniecie sklepu na godzine
              to wieksza strata niz stłuczona zabawka za 5 zł.

              Moje dziecko jeszcze nigdy nic nie uszkodzilo, bo potrafi zachowac sie w
              sklepie, nawet do sklepu z porcelana wchodzimy bez stresu.
          • hanka_79 Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 00:21
            Na szczęście moja córka nigdy niczego w sklepie nie zniszczyła, ale gdyby tak
            się stało z całą pewnością zapłaciłabym za zniszczoną rzecz.
            A nie pomyślałaś żeby w widocznym miejscy powiesić informację, że "za rzeczy
            zniszczone w sklepie płaci niszczyciel"?
    • redudek Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 06:51
      A ja gdy jestem w sklepie osiedlowym samie,to poprostu szału dostaje.
      Gdy stoję do kasy a moja mała siedzi w wózku(ma prawie 15 mies.)to wyciąga rękę
      i sięga do batoników itp umieszczonych tak blisko,bo kasy mają bardzo wąskie
      przejścia a oni jeszcze naustawiają te regały ze słodyczami przy kasach.Wiadomo
      że dziecko zaraz się drze bo chce żeby mu dać.Raz Paulinka wywaliła na podłogę
      całe opakowanie batonów,oczywiście schyliłam się i pozbierałam w tej ciasnocie.
      W moim sklepie jest bardzo ciasno i nieraz myślałam o tym że jakby Paulina (nie
      wychodząc z wózka)coś zrzuciła i uszkodziła to ja bym za to nie
      odpowiadała,niech płaci wtedy za szkody ta osoba która tak idiotycznie
      urządziła sklep.
      • goniag33 Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 07:41
        Dziwne to co piszesz.Jak to byś nie odpowiadała?! Przecież to twoje dziecko by
        zniszczyło! Mam dwójkę dzieci,chodzę z nimi do różnych sklepów zarówno ciasnych
        jak i przestronnych i przyznam szczerze,że cię nie rozumiem.
    • lawia Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 10:06
      A ja w tym aspekcie redutka rozumiem bo również męczę się przeokropnie przy kasach gdzie ustawione są stojaki ze słodyczami.
      Muszę mieć za przeproszeniem oczy w d..ie. Trzeba wypakować zakupy i na dodatek pilnować żeby dziecko nic nie ściągło.
      No cóż takie są uroki marketów
      • redudek Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 10:15
        dokładnie tak!,nieraz dla świętego spokoju wezmę jej dam batonika żeby nie
        siegała po nic więcej.Męcze się okropnie i to jest koszmar dla mnie jeżeli
        muszę iśc do sklepu razem z dzieckiem.
        A jakby chciał zrobić zakupy niepełnosprawny na wózku i co gdyby zaczepił o
        regalik z towarem tak że wszystko by spadło ,czy to jego wina by była że
        zaczepił jak to wszystko tak bez jaj poustawiane?!Nie wiem czy nawet by wjechał
        między kasy ,bo takie wąskie przejscia.A żeby wejść na sklep to też są obrotowe
        bramki a matka z wózkiem musi się przepychać przez kasy gdzie często są kolejki.
    • zona_wojtka Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 10:38
      Ja pisałam o tym nie raz i nie dwa.
      No ale cóż... Co niektóre matki (a może i więcej) uważają, że dzieciom wszystko
      wolno. Pluć na matkę, bić ją, walić głową w podłogę, brać w łapy wszystko,
      czego zapragną.
      Moje poglądy były zawsze na tym forum krytykowane i zawsze oberwało mi się po
      uszach. Zmieniłam nick i staram się nie wypowiadać zbyt konkretnie w tego typu
      wątkach.
      Ale co myślę o takich dzieciach i takich matkach, to moje.
    • ania.freszel Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 10:44
      Znam ten ból... Raz mnie to tak ruszylo, ze kategorycznie babie kazalam albo
      uspokoic dziecko albo wyjsc. Ostatecznie do naszych obowiazków nie należy
      pilnowanie rozwydrzonych dzieciaków.
    • clk Przykład z dzisiaj ;) 27.10.05, 18:59
      Mamy dosyc wysoka lade (po to, aby dzieci nie sciagały wszystkiego).
      8latek skacze, wchodzi za kase, sciaga po kolei wszystko. Na moja grzeczna
      prosbe slysze "to trzeba cos z tymi rzeczami zrobic" (dodam, ze 90% to kosmetyki).

      Jeszcze jedno. Z racji tego, ze sklep jest w mniejszej miejscowosci pod
      Trojmiastem wiemy, ze naszymi klientkami sa mamy z dziecmi (takze tymi
      malutkimi) mamy przestronny sklep, gdzie bez problemu wszedzie mozna przejechac
      wozkiem smile
      • zona_mi Re: Przykład z dzisiaj ;) 27.10.05, 19:12
        Ośmiolatek? Myślałam, że piszesz o m.a.ł.y.c.h dzieciach sad
        No to rzeczywiście można się wnerwić porządnie.
        • goniag33 Re: Przykład z dzisiaj ;) 27.10.05, 19:18
          OŚMIOLATEK?! No to ręce mi opadły....
    • clk Re: Dzieci w sklepie 27.10.05, 20:14
      podałam akurat 8 latka.
      Ale 5 latki sa najgorsze (nie zrozumcie mnie zle, w tym sensie mówiąc)
    • dzoaann Re: Dzieci w sklepie 28.10.05, 18:25
      wiecie,mieszkam od kilku miesięcy w Irlandii.wczesniej to mi sie wydawał,że
      niegrzeczne dzieci to mójproblem.teraz gdy jadę autobusem,robię zakupy lub
      cokolwiek innego,jestem szczęśliwa,bo moje dzieci(7 i 4lata)zachowują sie
      OK.Czasem zdarzy im się jakiś wybryk i na tle dzieci irlandzkich są
      aniołkami.Tu wychowuje się dzieci CAŁKOWICIE bezstresowo.Dzieci robiA co
      chcą,wyzywaja matki,zaczepiają obcych itp.Matki albo nic nie robią,albo są
      bezradnne,bo pociechy i tak mają je w nosie.A obok grupy 8-latkOw strach
      przejść.A młodzież?to już temat na inne forum pt:"terror w miescie"
      • l.e.a Re: Dzieci w sklepie 28.10.05, 18:34
        w sklepie w widocznym miejscu umiescilabym kartke
        "za ew. uszkodzenie towaruprzez klienta, koszty pokrywa kupujacy "
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka