jak pomóc??:((((

29.11.05, 10:05
Moja najlepsza przyjaciółka zwariowała! Ale od poczatku.
Znamy sie 24 lata-rzec by mozna ze jak łyse konie. Ona jest bardzo wrazliwa, typ niepoprawnego romantyka,uczuciowa,delikatna...taka do opiekowania sie nia. 3 lata temu poznała (przez internet) faceta. Spotkali sie, zakochali, byli razem. Przez pierwsze 2 miesiace wszystko było pieknie, potem zaczeło sie walic. Ponizał ja, ograniczał, obrazał przy ludziach (wielokrotnie przy mnie), zostawiał twierdzac ze juz jej nie kocha,potem wracał a ona go przyjmowała. Nie rozumiałam jej postepowania, ale tłumaczyłam sobie- kocha dziewczyna wiec nie bede sie wtracac,bo do zakochanej kobiety i tak nic nie trafi.
Tak było 2 lata,w koncu oswiadczył sie jej. Poinformowali cała rodzine, wszystko miało byc pieknie, ona taka szczesliwa.Ale krotko jej szczescie trwało.Po miesiacu od tych nieszczesnych zareczyn,przyszedł, zabrał pierscionek,powiedział ze ma jej dosc, ze jej nie kocha, i ze przez te ostatnie 2 lata meczył sie z nia okropnie (nie rozumiem po jaki wał sie jej w takim razie oswiadczał, ale tu nie o niego chodzi)
Na poczatku ONA myslała ze bedzie jak zawsze, ze wróci.Pomyliła sie.Nie wrócił. Podobno znalazł juz sobie nowa kobiete. Strasznie to przezyła. Była depresja, był płacz,lament...zreszta gdybym chciała tu opisywac co ona wyprawiała to 2 dni by mi to zajeło.Generalnie było naprawde bardzo zle. Mineło ponad pol roku, zaczeła sie zbierac. Jakos sie otrzasnela. Jeszcze czasem poplakiwala patrzac na jego zdjecie, ale jakos sie dzwignęła.
No i teraz do sedna.
Jakis czas temu powiedziala mi ze nie chce,nie potrafi byc sama. Ze potrzebuje miec faceta itp itd. Ja to doskonale rozumiem, nikt nie lubi byc sam, kazda kobieta chce miec oparcie w mezczyznie,potrzebuje by ja przytulic,pocieszyc gdy jest zle i takie tam...kazdy potrzebuje milosci.
No ale to co ona teraz zaczela wyprawiac,to chyba lekka przesada. Jako metode na znalezienie faceta wybrała INTERNET. Siedzi na czatach, gg, co 2 dni umawia sie z innym. No i dopoki wygladalo to tak: rozmowa na czacie-spotkanie-sms-KONIEC, to sie nie martwilam. Wydawalo mi sie,ze moze skoro to ma byc lekarstwo na jej zranione ego, skoro jej to pomaga to ok. Az do wczoraj.
Przybiegła do mnie wieczorem, i opowiada podekscytowana, ze pare dni wczesniej na gg wyrwala jakiegos goscia, pogadali, ze super sie z nim rozmawiało ( nie rozumiem jak klikanie w klawiature mozna nazwac rozmowa, w moim mniemaniu jesli juz o rozmowie mowa to oko w oko)ze sie z nim umówiła, ze poszli na spacer, ze sie zakochała, no i...poszli do niego i...same rozumiecie.
I zeby była jasnosc- ktos byc moze napisze ze miala ochote na przygode, ze jej prawo, ze jest dorosła itp itd. Zgadzam sie, ale znam kobite bardzo bardzo dobrze. Jesli ona mowi ze sie zakochała, to znaczy ze jesli z tej (w moim mniemaniu) jednodniowej znajomosci nic nie bedzie, to zacznie sie tragedia. Znow sie załamnie, znow beda leki, płacz,lament, mysli samobójcze...
Zupełnie nie wiem jak powinnam sie teraz zachowac. Wczoraj rozmawiałam na ten temat z mezem- stwierdzil ze to nie moja sprawa.Ze jest dorosła i sama musi sobie radzic.I niby racja- ale szkoda mi jej.
Nie wiem czy powinnam cos powiedziec?? Spróbowac porozmawiac, i moze przekonac, ze takie szukanie "miłosci" na sile do niczego nie prowadzi??(chyba?) Ze stwierdzenie po 1!!!! spotkaniu z facetem ze sie go kocha to chyba lekka przesada, i jak sadze, naiwnosc???
Poradzcie, zostawic wszystko tak jak jest i potem pluc sobie w brode(jesli znow zostanie porzucona) czy spróbowac z nia porozmawiac???????
    • anet22 Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 12:15
      Ja bym rozmawiała, przekonywała i pocieszała. Umówiłabym się z nią na wypad na
      miasto, zeby się rozerwała, dała jej się wygadać, no jak przyjaciólka...
      Trudna sprawa.
      Nie mozesz jej przecież rozkazać co ma robić, a czego nie...
      A z drugiej strony może nie jest taka wrażliwa i delikatna jak się na pozór
      zdaje...
    • weronikarb Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 12:46
      ja tez bym starala sie w miare mozliwosci gadac, gadac, gadac i dac jej
      zajecie smile
    • g0sik Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 12:47
      Posłuchaj męża i nie zachowuj się jak matka kwoka. To, że koleżanka nie żyje
      zgodnie z Twoimi oczekiwaniami nie znaczy, ze żyje źle. Najlepiej uczyć się na
      własnych błędach. Nie znasz faceta którego poznała i nie jesteś w stanie
      przewidzieć co będzie dalej. Cokolwiek zrobisz będzie źle, bo jeśli po Twoich
      namowach koleżanka zostawi tego gościa to i tak może mieć pretensję, że przez
      Ciebie straciła miłość życia. Nie robi nic złego, a że idzie z facetem do łóżka
      na pierwszej randce to jej sprawa. Jeśli starasz się jej matkować porozmawiaj z
      nią o antykoncepcji...

      Mam koleżankę w pracy która zachowuje się bardzo podobnie. Nie pomaga kolejny
      kubeł zimnej wody, bo prasja otoczenia i własne pragnienie żeby z kimś być są
      tak silne, że faceci zwiewają po pierwszej randce...
      • xymena.l Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 12:53
        Popieram Gosik.
    • lila1974 Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 12:55
      Pomóc to tu może tylko psycholog.
      Jak dla mnie dziewczyna ma poważne problemy z własną wartością - czuje się
      wartościowa dopiero, gdy ogląda siebie oczami zafascynowanego nią faceta.
      Obawiam się, że Twoja rola to wycierać jej łzy po kolejnym fiasku.
    • mc_magda Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 12:55
      wlasnie w tym tkwi problem- nie chce jej matkowac, nie chce "narzucac" swojej woli, czy co najgorsze- zle prorokowac. A z drugiej strony- bardzo sie boje co z nia bedzie jesli znowu pojdzie nie po jej mysli???
      Dziewczyny- kiedy tamten facet ja zostawił dziewczyna sie poprostu "rozsypała" Sceny jakie miały miejsce w mojej obecnosci były jak z filmu wyrwane!!!! Momentami wydawało mi sie, że jest w tych chwilach niepoczytalna!!!!!! Nie chce byc złą wróżka- ale nie wydaje mi sie zeby gosc ktory poznaje babke na czacie, umawia sie z nia i na pierwszej randce idzie z nia do lozka był facetem... odpowiedzialnym, rozsadnym... i tak mozna wymieniac w nieskonczonosc.
      To pragnienie szczescia zupełnie jej przesłoniło zdrowy rozsadek! Ja nie twierdze ze nie ma mozliwosci poznac na necie pozadnego mezczyzny,czy nawet spotkac milosc, ale na Boga... twierdzic ze sie kogos kocha po pierwszym spotkaniu????
      • g0sik Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 13:10
        >Nie chce byc złą wróżka- ale nie wydaje mi sie zeby gosc ktory poznaje babke
        >na czacie, umawia sie z >nia i na pierwszej randce idzie z nia do lozka był
        >facetem... odpowiedzialnym, rozsadnym... i tak mozna wymieniac w
        >nieskonczonosc.

        To nie bądź! Facet jest be, bo ciągnie na pierwszej randce do łóżka, a
        koleżanka jest wartościowa tylko się pogubiła? Taki sam stereotyp jak to, że
        dziewczyna która idzie na pierwszej randce do łóżka to... Syty nie zrozumie
        głodnego, Ty masz męża i szczęśliwą rodzinę a ona czuje się samotna...

        Czy poznanie faceta w Kościele będzie gwarancją odpowiedzialności i miłości po
        grób? Moją koleżankę facet zaczepił po mszy, spotkali się parę razy, razem
        chodzili do Kościoła, aż się okazało że to żonaty i dzieciaty gość który szuka
        wrażeń. Wierz mi - nie ma reguł. Znam kilka szczęśliwych par których znajomość
        zaczęła się w sieci..
      • magdalenamk Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 13:48
        poznałam mojego meza dzieki internetowi w 97 roku. Znamy się od 7 lat,mieszkamy
        ze sobą 6 lat, małzeństwem jesteśmy ponad 3, mamy synka i planujemy następnego
        berbecia, bywają gorsze i lepsze dni jak to w małzeństwie, ale generalnie jest
        bardzo odbrze....na pierwszej randce poszliśmy do łóżka.... a mąż jest facetem
        odpowiedzialnym, rozsadnym, dbającym o rodzinę, bardzo kochającym swoje dziecko
        itd....
        nie ma reguły i przepisu na życie
        moja rada, to nic na siłę, koleżanka jest dorosła
        • magdalenamk Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 13:52
          tzn. pod koniec 97 roku, zeby nikt nie miał uwag co do obliczeń
    • polka3 Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 13:00
      Pomoze psycholog,i to dobry ,bo byle jaki nic nie wskurasmile
      • mc_magda Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 13:06
        byc moze..ale przeciez nie wykupie jej "karnetu" na leżankesad((
        • lila1974 Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 13:15
          karnetu nie musisz ale zwyczajnie jej powiedz, ze nie jest normalne to co robi.
          Nawet nie chodzi mi o sex, tylko o to polowanie na miłość.
    • 76kitka Re: jak pomóc??:(((( 29.11.05, 13:59

      jeśli wpadła w sidła internetowych randek to niestety sama się musi przekonać, jak to smakuje, nie osłonisz Jej przed życiem. Możesz spróbować z Nią o tym porozmawiać, ale o randkowaniu przez internet, nie o Jej zachowaniu. Nie przeżyjesz życia za Nią. Znam dziewczyne, która z prawie mniszki przeistoczyła się w wampa, który idzie do łóżka z każdym poznanym facetem. Na szczęście się zakochała z wzajemnością i jej przeszło. A w facecie można się zakochać od pierszego wejrzenia, ja się tak zakochałam, z wrażenia wylałam sobie napój na spodnie i stłukłam szklankę, wiem co mnie tak ujęło w tym moim mężusiu ale pierwsze trzy miesiące nie było mnie na ziemi smile
Pełna wersja