Brak czasu :-)))))

03.12.05, 16:59
Hej dziewczyny! wiem , że wszystkie mamy mało czasu ale mam pytanie. Jak sobie
radzicie wlaśnie z tym brakiem czasu. Ja mam wrażenie , ze gdyby nie pomoc
innych sama nie byłabym w stanie nic zrobić. Moja córka to 100% mojego czasu.
Cyc , noszenie , przewijanie itd. Wiem , wiem takie życie. Ale co mam z nią
robić jak ja chcę coś zrobić? Nie mam na myśli siedzenia z gazetą ale
pdstawowe czynności w domu. Dodam , że mała ma 3 miesiące i bywają dni kiedy
robię coś a ją sadzam w bujaczku a ona płacze. Ja zaraz rzucam wszystko i ją
pocieszam i tak nic w chacie nie zrobione , bajzel i w ogóle. A nie mam innych
dzieci....Mamy absorbujących dzieci jak sobie organizujecie dzień?
    • mj77 Re: Brak czasu :-))))) 03.12.05, 18:29
      też mam czasem wrażenie, że każdy dzień to jeden wielki chaos. Na pewno bywają lepsze i gorsze dni, tak samo u Ciebie, jak i Twojej córki. Moja córka też ma trzy miechy i też różnie znosi fakt, że mama chce akurat zrobić sobie śniadanie albo pozmywać. Sadzam ją w leżaczku i noszę ze sobą po chalupie albo włączam pozytywkę w łóżeczku i mała patrzy na kręcące się misie. Ale coraz częściej staram się ją zostawiać samą, tzn. żeby albo miała mnie w zasięgu wzroku jak się obudzi albo kładę ją na matę i idę się umyć. I (może to strasznie zabrzmi, a według niektórych będzie wyrodne), ale zdarza się, że nie lecę do niej jak tylko zaczyna marudzić, a jest najedzona, przewinięta itd. Mniej więcej wyczuwam, kiedy moja córka tylko sobie marudzi, że musi sama poleżeć w macie, a nie obserwowac otoczenie z rak mamy. Mała jest bardzo żywa i interesuje się wszystkim wokół. A jeśli jest wymagająca, to bywa, że śniadanie jem w południe, a obiad na kolację.
      To na pewno nie będzie trwać wiecznie. Z całą pewnością minie. A póki co może staraj się troszkę więcej ją odkładać, bo wnioskuję, że nosisz ją często?
      Poza tym Twoje dziecko chyba trochę śpi w dzień i daje Ci odpocząć?
      Z tego co pamiętam z innych postów to macie cyrki podczas karmienia? Ja zdecydowałam się czasem dokarmiać mała, bo była ciągle głodna. Dzięki temu nie wyje z głodu i ja mam więcej czasu. Nie, absolutnie Cię do dokarmiania nie namawiam. Tylko kiedyś córka była bardzo marudna i faktycznie absorbująca, ręce mi opadały. Może z tego wyrosła?
      bądź wytrwała. Chyba nie ma jednej recepty na zorganizowanie dnia przy wymagającym dziecku. Wydaje mi się, że powoli trzeba uczyć dziecko, że mama poświęca mu wiele uwagi (zabawy itd), ale też jest czas, kiedy dziecko musi pobyć chwilkę samo. Śmiałam się kiedyś, że zrozumiała, bo posadziłam moją córkę w leżaczku w kuchni i wytłumaczyłam, że mama teraz musi zrobić i zjeść śniadanko, żeby potem mieć mleczko, a ona musi teraz posiedzieć, popatrzeć i posłuchać mamy. Siedziała smile
      • monika701 Re: Brak czasu :-))))) 03.12.05, 18:59
        Moj pierwszy juz teraz nastoletni syn byl takim wlasnie niemowleciem. Chcial
        zeby poswiecac mu cala uwage np. nie moglam wejsc do ubikacji i zamknac drzwi
        itd. Bedac mloda mama przy pierwszym synu sluchalam rad pt. on sie musi nauczyc
        bawic sam, on musi zrozumiec itp. i czesto pozwalalam synowi marudzic i
        popakiwac jak musialam sie czyms zajac...Tak samo bylo z zasypianiem - on musi
        sobie poplakac itd. Niestety wbrew twierdzeniu innych, ze w konczu sie nauczy
        nic sie nie zmienialo poza jego wiekiem az wyrosl na dosc placzliwego. Moj drugi
        synek, teraz w wieku 4 miesiecy nie jest tak absorbujacy i nie ma nic przeciwko
        siedzeniu w bujanym krzeselku i patrzeniu co ja robie przez jakis czas. Jednak i
        ja postepuje z nim zupelnie inaczej; od urodzeniu mialam go niemal bezprzerwy na
        rekach a swoje czynnosci domowe ograniczylam do niezbednego minimum oraz zawsze
        przekladalam na wtedy kiedy byl tatus i mogl zajac sie malenstwem. Jezeli jest
        nie w humorze lub mu cos dolega to po prostu zajmuje sie nim i chodze w pizamie
        caly dzien, nie gotuje i nie sprzatam ale gonie do pomocy tatusia.
        Mam wiec chyba jakies porownanie i uwazam, ze nalezy poswiecac dziecku jak
        najwiecej czasu bo to pozniej procentuje wlasnie w postaci mniej absorbujacego
        dziecka poniewaz malenstwo w wieku kilku miesiecy zmuszane do zajmowane sie same
        soba moze nauczyc sie przede wszystkim poczucia braku bezpieczenstwa.
        Oczywiscie trudno powiedziec na ile znaczenie ma roznica charakterow obu chlopcow.
        • mj77 Re: Brak czasu :-))))) 03.12.05, 20:01
          mi tez zdarza sie (i pewnie wielu mamom) przechodzic pol dnia w pidzamie. I czesto np. korzystam z usług sasiedzkiego baru.
          nie chodzi mi wcale o to, zeby dziecko ryczalo, a ja to oleje. Wyczuwam po prostu moment, kiedy mala moze posiedziec chwile sama. Nie wyglada na smutna, wpatruje sie na krecaca zabawke, nawet jak stane nad nia, to przez chwile spojrzy na mnie, a potem znow na misia. Absolutnie nie wyobrazam sobie lezacego wyjacego dziecka.
          A kiedy sie kapie, to czasem mala siedzi w lezaczku i patrzy. Po prostu postepuje z corka tak, jak mi na to ona pozwala.
          wlasnie, wszystko zalezy od charakterku osobki. Byc moze jakies rady nie beda zupelnie skuteczne u Ciebie, bo Twoje dziecko akurat jest takie i juz. Zmniejsz prace domowe do minimum, najwazniejsze, abys jadla. Te chwile z dzieckiem nie wroca nigdy, to wazny czas na nawiazanie relacji i ksztaltowanie tego czlowieczka. Reszta sie nie liczy
    • mama_debiutantka Re: Brak czasu :-))))) 03.12.05, 20:11
      powiem Ci tak: ja też miałam mało czasu, aż uczciwie przyznałam się przed samą
      sobą, że to tylko taka wymówka wink

      jako matka 16-miesięcznej panienki, która zaczęła chodzić bez trzymanki jako
      (niestety) dziewięciomiesięczniak, wyjść z podziwu nie mogę co ja robiłam z tym
      czasem kiedy moje dziecko bylo jeszcze 'stacjonarne'...
    • lucy_cu Re: Brak czasu :-))))) 03.12.05, 21:07
      Nie wiem, na czym to polega,ale często jest tak, że przy pierwszym dziecku
      większość z nas ma wrażenie,że nie nadąża,że chaos,że katastrofa itd.A przy
      kolejnych dochodzi się do wniosku,że noworodek to ZERO roboty.To chyba kwestia
      doświadczenia i nastawienia do całej sprawy...Mogę powiedzieć jeszcze jedno:
      jeśli się nie ma NIKOGO do pomocy,łatwiej ten chaos jakoś ogarnąć- z
      konieczności!
      Twoja Mała ma już 3 miesiące-najgorsze za Tobą.Teraz powinno być z górki.
      A jesli kiedyś urodzisz kolejne dzieci, przekonasz się,że doba jest rozciągliwa
      baaardzo i czas się na wiele rzeczy znajdzie.
      Pozdrawiam
    • moyyra Re: Brak czasu :-))))) 03.12.05, 21:17
      ep, ja to prawie dwa miechy z wiszacym malcem chodzilam, trzeci juz
      spokojniejszy....w domu bajzelek, mąż zgubil brzuszek, ja wrocilam do
      poprzedniej wagi sprzed ciąży.... nosi się dziecko 9 miesiecy w brzuszku i
      drugie 9 na rękach - to zaprocentuje na przyszlosc.

      zreszta to noramlna reakcja u dziecka, potrzebuje mamy jak najblizej
      siebie,potzrebuje poczucia bezpieczenstwa i że ktoś jest blisko przy nim.

      zreszta przypatrzmy się zachowaniu u zwierzat, male są zawsze i wszedzie blisko
      u matki...i tak powinno byc...
    • moyyra Re: Brak czasu :-))))) 03.12.05, 21:20
      i tak masz dobrze, ze pomoc masz, ja to zdana jestem na siebei sama - przez te
      10-12 h dziennie
      mąż niestety pozno wraca z pracy
      dobrze, ze dzieciak nocki ladnei przesypia, bo inaczej doszczetnie padlabym

      Bedzei dobrze, poradzisz sobie
    • iwoniec Re: Brak czasu :-))))) 03.12.05, 22:04
      A mój Mikołajek ma już(jutro!)8 miesięcy. Przez pierwsze 3 miesiące miałam
      sajgon, to prawda. Do tego kolka, spanie tylko na rączkach, płacze, nie spanie
      w nocy po karmieniu itd. Jak skończył 5 tygodni niestety musieliśmy radzić
      sobie bez babci , która nam naprawdę baaardzo pomogła, no ale miała inne sprawy
      i zobowiązania, chwilowo zostaliśmy sami, i to chwilowo okazało się już na
      stałe, bo ja tak wybrałam. Mąż dużo pracuje, nie ma go po 10-12 godzin, więc
      nawet kąpiele i cały rytuał wieczorny były często tylko w mojej gestii. A ja w
      dołku, synio mnie kompletnie zaskoczył, że zamiast w pierwszych dniach jeść i
      spać, to ssał i płakałsmile Do tego obowiązkowe ryki na spacerkach.
      Dość już tego smucenia, powiem Ci tylko, że to naprawdę MINĘŁO! Bardzo
      malutkimi kroczkami nauczyłam synka spania w łóżeczku, ale bardzo malutkimi,
      mniejszymi nawet niż to by chciała Zaklinaczka. Kładłam go-jak zauważyłam, że
      zawsze spokojnie leży na przewijaku, to położyłam przewijak w bezpiecznym
      miejscu i jego na nim i śpiewałam, pokazywałyam zabawki, z czasem opowiadałam
      co robię. Z innych patentów to stosowałam nosidło, robiłam tak nawet
      prasowanie, a mały przytulony spał. Pocieszę cię, że w sumie najgorsze były
      właśnie te 3 pierwsze miesiące, kolki potem minęły, synek zaczął nawet troszkę
      sypiać w dzień(przedtem były problemy) i okazało się że mam tyle czasu dla
      siebie i domu...że nawet potrafię teraz upiec ciasto! Nie przejmuj się więc, to
      naprawdę mija, jeśli mogę coś poradzić to staraj się robić różne rzeczy
      równolegle, obmyśl strategie jak co i kiedy, to znaczy np. jak ja miałam robić
      prasowanie, to planowałam to już dzień wcześniej, czasem wychodziło to rano,
      czasem wieczorem, a czasem następnego dnia. I nie przejmuj się, że coś jest nie
      zrobione tip top. Już pewnie długo nie będzie. Ciesz się pomocą jaką masz, to
      bardzo cenne. A ja dziecka do dziś nie zostawiam samego. Jak ma zły humorek, to
      nawet do łazienki ze mną wędruje. I mam w nosie co kto o mnie pomyśli.
      No, a wczoraj mój syneczek (potrafi już bardzo sprawnie pełzać) oddalił się ode
      mnie, wczołgał za kanapę sprawdzić co tam słychać i wcale nie zmartwił się, ba,
      nawet nie zauważył kiedy sobie poszłam! Taki czas..
      Pozdrawiam
      Iwona
    • kalina_p Re: Brak czasu :-))))) 04.12.05, 20:58
      jakos ją zajmij...połóz na kocyku z zabawkami, w wózeczku, w kojcu, powieś
      jakies grzechotki, uspokajaj ja gadaniem do niej...Powodzenia.
      • headonshoulders Re: Brak czasu :-))))) 04.12.05, 23:39
        pierwsze miesiace tez tak wspominam...I nic nie potrafilam na to poradzic, chcialam byc z powrotem w
        pracy i znow zyc normalnym zyciem.

        Od czasu kiedy mam pomoc ktora mieszka ze mna jest kompletnie inaczej.
        Moja rada: akceptuj pomoc innych smile
        • mijaczek Re: Brak czasu :-))))) 05.12.05, 00:16
          Ja tez jestem bardzo niedoswiadczona, bo moja kruszynka ma dopiero 10 tyg., ale
          powoli widze, ze jestem w stanie wypracowac sobie jakas tam metode dzialania...
          Oczywiscie codziennie musze poswiecic cos innego, ale chyba tak juz musi byc...
          No wiec jesli mam posprzatane, to ja chodze w pidzamie, jesli ja wygladam jak
          czlowiek [wlosy, makijaz, normalne ciuchy] to dom wyglada jak pobojowisko...
          jest jeszcze trzecia opcja - ugotowany obiad [z deserem!] ale wtedy i ja i dom
          wyglada masakrycznie...
          Mam czasami takie dni, ze Emka autentycznie spi non stop, a czasami mam tak, ze
          spi 20 min i jest dramat... Moj maz wraca z pracy kolo 19.00 i tez musze sobie
          radzic z wielona rzeczami sama... Czasami nawet kapiel musze zorganizowac
          sama... a zazwyczaj robimy to razem [tata jest od zabawiania a ja od mycia]...
          Teraz zauwazam, ze Emka robi sie coraz bardziej humorzasta, ale widac taki
          urok... pocieszam sie, ze przynajmniej coraz bardziej interesuje sie zabawkami
          bedzie dobrze... w koncu przezylysmy porody, no nie?
Pełna wersja