mispolonia
03.12.05, 18:18
mąż poznał kilka tygodni temu dziewczynę. Byli zmuszeni spędzać ze sobą dużo
czasu i bardzo się zaprzyjaźnili. Ona jest za granicą ale kontakt mają
codziennie. On twierdzi że nic między nimi nie było i nie będzie bo kocha
tylko mnie, ale to wspaniała dziewczyna i nie może tak poprostu jej
zapomnieć. Oboje uważają sie za wspaniałych przyjaciół, braterski związek,
etc.
Ufam mu ale szlag mnie trafia jak o niej słyszę. Wiem że nigdy w 100 % nie
można być pewnym ale albo mu zaufam albo rozwalę nasz związek scenami
zazdrości i histerią. A zabronić kontaktu też mu nie mogę bo jakim prawem? co
mam go zamknąć w złotej klatce? wtedy to mnie znienawidzi.
No i taki to mam dylemat, zazwyczaj jestem opanowana ale od czasu do czasu
mnie "bierze". Co ja mam robić?
czy wasi mężowie też mają przyjaciółki od serca? ufacie im?