Dodaj do ulubionych

po sylwestrze.. doszłąm do wniosku......

02.01.06, 16:16
ze było zajefanie i że niestety więcej mnie z moim mężęm dzieli niż łączy.
już od dłużsego czasu jest do d...ale to z moimi sąsiadami prztańczyłąm całą
nockę czułam się adorowana i atrakcyjna (strój makijaż obcasik)pijemy co
innego jemy co innego poziom intelektualny i wykształcenia nierówny nawet 0
praca zainteresowania wszystko innaczej kiedys mi to nie przeszkadzało ale
teraz w..mnie generalnie wszystko a najbardziej jego lenistwo i marzenia o
genialnej posadzie z pensją ponad 3000
Obserwuj wątek
    • polaola Achaaaa .... i co masz zamiar teraz zrobic ?? ... 02.01.06, 16:22
    • kas2 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:32
      utwierdzić sie w przekonaniu i wyciągnąć wnioski pozdrawiam wink
      • christych Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:47
        A ja myślę,że za kilka dni zmienisz zdanie...
      • palka_zapalka Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:49
        Widziały gały co brały.
        Mimo tulu różnic zaakceptowała go i poślubiłaś , a teraz to jest beee bo w
        oczach sąsdiadów byłaś atrakcyjna. Moze to o sąsiada chodzi, a nie o męża???
    • nadja11 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:37
      Wybacz ale uwazam ze jestes zdrowo rąbnięta, wkoncu przeciez załozyłas rodzine
      z tym niedortastającym ci do pięt poziomem facetem, przepraszam nie wiedziałas
      z kim sie wiązesz , nie znalałs jego upodoban,zainteresowan nie wiedziałas co
      skonczył czy poprostu miłosc padła ci na mózg ??Po co sie wiązałas z kims o kim
      masz tak niskie mniemanie z desperacji???Odrobina konsekwencji!
      • kas2 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:47
        dzieki za komplement wyszlam za maz z miłosci po 4 latach bycia razem po 2
        mieszkania wspólnego, wtedy moj maz pracowal miał zainteresowania opiekowal sie
        mna i mnie szanował a teraz nic z tych rzeczy nie pracuje nic nie robi nawet w
        domu nie posprzata z dziecmi wielka łaska ze wyjdzie na spacer a ja pracuje
        studiuje sprzatam gotuje daje mu na papierosy ubieram zywie i slysze jak ci
        sie nie podoba to spier.... wiec nie oceniaj kolezanko tak pochopnie
        • palka_zapalka Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:51
          Nie potrafisz z nim rozmawiać ??? jak widzę przyzwalasz na to nie dawaj na
          papierosy i juz, a jeśli maż ma kłopoty z znalezieniem pracy to wspieraj , a
          nie odpychaj. Nie znam waszej sytuacji to co piszesz to tylko wycinki z waszego
          związku, ale wiele spraw mozna rozwiązać i głownie rozmawiać.
          • kas2 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:58
            wiec dodam ze wspierałam znajdywałam ofert pisałam cv i wysylalam(bo ja wiem
            jak a on......)ale kazda praca byla zla bo albo godz nie te albo zarobki za
            male a on za murzyna robic nie bedzie a jak cosik to nie wpierda...'.sie
            itpROZMAWIAC SIE JUZ NIE DA UWIERZ MI
        • beata985 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:52
          niestety tak to bywa,że w małżeństwie zaczyna nam przeszkadzać u partnera to co
          w narzeczeństwie było jego atutem.
          powodzenia w podejmowaniu decyzji
        • nadja11 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 17:00
          Zatem twój post powinien miec inną tresc,przedstawiłas jakis wyrwany fragment
          całej historii .ja mysle ze emocje opadły porywy serca znikły jak to z czasem w
          zwiazku bywa , facet byc moze zmienił swoje zachowanie w stosunku do ciebie
          przestał sie starac wiec automatycznie zaczełas dostrzegac róznice miedzy wami,
          juz nie jestes odurzona miłoscią jestes wrecz do niego zniechecona to normalne
          ze odbierasz go negatywnie, pozatym przygniotła was proza zycia a ty
          potrzebujesz poezji ,adoracji...
        • kayah73 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 17:14
          kas2 napisała:

          > domu nie posprzata z dziecmi wielka łaska ze wyjdzie na spacer a ja pracuje
          > studiuje sprzatam gotuje daje mu na papierosy ubieram zywie i slysze jak ci
          > sie nie podoba to spier.... wiec nie oceniaj kolezanko tak pochopnie

          No to ja bym spier... Tez mnie w pewnym momencie tknelo, ze ja studiuje,
          pracuje i skacze dookola nicnierobiacego meza, a on mi tylko potrafil jedolic
          jak to nisko upadl ze ze mna jest. Wiec go zostawilam. Tez okolo swiat. Nigdy
          nie zalowalam swojej decyzji, a w te swieta minelo wlasnie 8 lat.
          Nie zebym Cie namawiala, nie znam Twojej sytuacji, ale ze wszystkiego mozna sie
          wycofac.
          Teraz od 5 lat jestem z na prawde fajnym czlowiekiem, w zwiazku na prawde
          partnerskim, ktory, mam wrazenie, ze z dnia na dzien staje sie coraz lepszy.
          Roznice miedzy nami tez sa, chwilami ogromne, ale powodzenie czy rozpad zwiazku
          to nie kwestia roznic, tylko obustronnego szacunku dla nich i ogolnie tego czy
          da sie z czlowiekiem przeprowadzic jakas rozmowe czy nie. Z moim eks nie bylo
          rozmow, zawsze wszystko z wyjscia bylo moja wina, a z czyms takim nie da sie
          wiele zrobic...
          • kas2 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 17:34
            dzieki za wsparcie caly czas sie miotam----a moze bedzie lepiej ale przy kazdej
            sytuacji okazuje sie ze jednak nie tym razem czy go kocham szczerze nie wiem i
            nie wiem dlaczego jescze z nim jestem CCZY TO NAPRAWDE TAKA TRUDNA DECYZJA???
            • kayah73 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 18:05
              Pewnie ze trudna.
              Ja nie lubie jeczec. Jak mi cos na prawde przeszkadza to albo staram sie to
              zmienic, albo polubic. Polubic sie mojej sytuacji nie dalo pomimo szczerych
              staran, zmienic chcialam najpierw rozmowami, poradniami malzenskimi, ksiazkami,
              wyjazdami, intymnoscia, obiadami przy swiecach, itd. - ale wszystko rozbijalo
              sie o to ze moj eks wykazywal zero dobrej woli - wszystkie proby z mojej strony
              kwitowal "mi jest dobrze, ty idz sie leczyc". W pewnym momencie dojrzalam i
              poszlam...
              Ale nie mielismy dzieci. I bez tego bylo trudno, bo ja akurat zostalam bez
              mieszkania i srodkow do zycia.
              Ale to Twoja decyzja, nikt jej za Ciebie nie podejmie. Trudno jest zyc tak w
              zawieszeniu, mnie by korcilo pchnac w ktoras strone. Moze pomoglby Wam jakis
              wyjazd tylko we dwojke? Jakas poradnia? Bo jesli sie kochaliscie i macie
              dziecko to pewnie warto o ten zwiazek walczyc.
    • kas2 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:51
      oj widze ze nierozumiecie mnie za dobrze a juz linczujecie
      • palka_zapalka Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:57
        To nie chodzi o rozumienie, a jedynie nie znanie sytuacji.
        Sama rozpoczełaś wątek troszkę dziwacznie, ze nagle objawienie w sylwestra, ze
        do siebie nie pasujecie przeczytaj go , a sama zobaczysz z kąd te odpowiedzi.
        Mąż też człowiek i jest reformowalny tylko wymaga cierpliwości.
        Jesli Twój maż nie pracuje z wygodnictwa to zrób tak aby mu to wybić z
        głowy.Niestety życie w związku to nie prosta sprawa.

        Nie wiem kochanie jak jest w niebie
        nie pytajcie mnie nie wiem...
        Pałka.
      • martadawa Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 16:58
        A ja właśnie chciałam powspółczuć. I co masz zamiar dalej z tym zrobić? Może
        jakiś potężny kopniak w D. coś by pomógł? A swoją drogą marzenia nie są złe,
        trzeba tylko jeszcze zacząć je realizować i tutaj czesto przydają się takie
        kopniaczki. Powodzenia.
        • pustynnaburza Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 18:10
          Nad czym tu myslec? zegnam i juz, a Ty sobie nowe zycie zacznij, pozdr
    • 18_lipcowa Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 02.01.06, 18:47
      to sie rozwiedz
      • to.teraz.ja [...] 02.01.06, 19:48
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • kas2 ciąg dalszy 03.01.06, 09:49
          jasnie pan obrazony w d ma nadal wszystko buuuuuuuuuuuuuu żygac mi się chce
          • lila1974 Re: ciąg dalszy 03.01.06, 10:35
            Zdaje mi się, że znam ten typ - właśnie namawiam koleżankę z pracy, by z nim
            zerwała, choć to mój kuzyn, którego lubię. Jego zresztą też ostrzegłam, że to
            robię.
            Typ wiecznie ze wszystkiego niezadowolony. Jest po studiach, więc świat
            powinien mu teraz paść do stóp, a tu chała. Nie podoba mu się w żadnej pracy,
            bo zarobki za małe, szef wymagający, godziny pracy nieodpowiednie - powodów do
            chodzenia na L-4 masa, a potem jeszcze dochodzą pretensje, że wypłata nędzna.
            Jak ma nie być nędzna, skoro większość czasu przesiedział na zwolnieniu.
            Nie widząc dla siebie perspektyw w kraju daje się oszukiwać jakimś cwaniakom,
            którzy obiecują mu pracę za granicą i doją kasę.
            Wielki dzieciuch. Ale dziwny był już od pieluchy ...
            Do tego filozof poszukujący sensu życia ...
            I nieodpowiedzialny strasznie

            Kiedy koleżanka się buntuje jest jakby nieco lepiej ale nie na długo. Rzucić go
            jednak nie chce, tłumacząc, że nie wiadomo na kogo trafi później. Ręce opadają.

            Jeśli w przypadku Twojego męża nie było tak zawsze, to może zastanów się co
            spowodowało zmianę jego zachowania a wtedy łatwiej będzie Ci znaleźć antidotum.
          • aneta111 Re: ciąg dalszy 03.01.06, 13:38
            przespij sie z sąsiadem i poczuj czy masz poczucie winy jesli nie to sie
            rozwiedz a jesli masz poczucie winy to znaczy że kochasz meza i nie jest ci on
            obojetny.
            • a.m.a Re: ciąg dalszy 03.01.06, 13:55
              aneta111 napisała:

              > przespij sie z sąsiadem

              jezeli twoim sasiadem jest moj maz, to ja cie bardzo prosze, nie sluchaj rady
              anety, nie przespij sie z nim!
              Pozdrawiam.
              • aneta111 Re: ciąg dalszy 04.01.06, 09:17
                do a.m.y


                istnieje cos takiego jak sasiad kawaler a nie odrazu jak ty myslisz sasiad maz.
                • a.m.a Re: ciąg dalszy 04.01.06, 09:23
                  no fakt, z kawalerem to juz mozna, ale pasuje zrobic wywiad czy dziewczyny na
                  stale nie ma smile
    • bdra1 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 04.01.06, 12:55
      a ja mysle za to zalezy czasem masz wszystkiego dosc i wszystko cie wkurza
      potem znowu jest lepiej kazdy ma jakies wady i trudno je zaakceptowac a widzi
      sie je coraz bardziej niestety...
      pozdrawiam
      • kalafior_tez_kwiat Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 04.01.06, 13:23
        Nie wiem z czego to się bierze i dlaczego tak się dzieje... Przed ślubem pada
        do stóp. Trzy lata później teksty "idź się leczyć", "odpie..się i idz spać".
        Kiedyś na forum czytałam wątek o tym jak to faceci zwracają się do swoich
        kobiet. Włos się na głowie jeżył. W życiu się nie spodziewałam, że mnie też
        spotka coś podobnego... Zastanawia mnie podobieństwo "milutkich komplementów"
        do żon. Wszyscy ci faceci rzucają podobnymi tekstami...
        • marychna31 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 04.01.06, 13:42
          > Nie wiem z czego to się bierze i dlaczego tak się dzieje... Przed ślubem pada
          > do stóp. Trzy lata później teksty "idź się leczyć", "odpie..się i idz spać".

          Niestety to się nie bierze znikąd.... poprostu ludzie nie poznają się zbyt
          dobrze przed slubem. Często czytam i słysze teksty; "miłość od pierwszego
          spojrzenia, po trzech miesiącach sie oświadczył, po roku wzielismy slub, to
          prawdziwa miłośc a nie jakieś kalkulacje, sprawdzanie i wyrachowanie". Ja się
          zgadzam, ze czasami to się nawet może udać ale prawda jest taka, ze takie
          postepowanie to najzwyczajniejsza ruletka - i to taka rosyjskawink

          Mieszkałam z moim mężem 10 lat przed ślubem. Poznałam go we wszystkich
          mozliwych sytuacjach. Przeszłam w tym czasie ciężką chorobe i kilka operacji.
          Wiem jak się mna opiekował, jak pielęgnował, zmieniał opatrunki, prowadził do
          toalety, mył.

          Znam bardzo dobrze zarówno jego światopogląd jak i zwyczaje co do deski
          klozetowej...wink

          I teraz dokładnie wiem, czego sie moge po nim spodziewać. Nigdy nie wypytuję
          gdzie był i co robił (choc uwielbiam jak mi sam opowiada), nie sprawdzam jego
          kmórki ani histoii w internecie. Nie boje się co sobie pomysli jak bedzie przy
          mnie w czasie porodusmile

          I ja mam stuprocentową pewność, ze mój mąż nigdy, nezaleznie od sytuacji nie
          odezwie się w stosunku do mnie wulgarnie, nie użyje przemocy, nie zdradzi mnie,
          nie bedzie nielojalny itd.

          To tak dla tych, którzy planuja małżeństwo...
          A dla tych, których spotkało w związku coś złego - jakiś czas temu czytałam w
          POLITYCE o terapiach dla agresywnych osób- nie pamietam w jakich ośrodkach ale
          mają dobre wyniki. Agresja słowna to tez agresja, którą trzeba leczyc.
          • kalafior_tez_kwiat Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 04.01.06, 16:17

            > Niestety to się nie bierze znikąd.... poprostu ludzie nie poznają się zbyt
            > dobrze przed slubem. Często czytam i słysze teksty; "miłość od pierwszego
            > spojrzenia, po trzech miesiącach sie oświadczył, po roku wzielismy slub, to
            > prawdziwa miłośc a nie jakieś kalkulacje, sprawdzanie i wyrachowanie". Ja się
            > zgadzam, ze czasami to się nawet może udać ale prawda jest taka, ze takie
            > postepowanie to najzwyczajniejsza ruletka - i to taka rosyjskawink
            >
            Zgadzam się z Toba w połowie. Oczywiście że to ruletka, ale tak jest ze
            wszystkim. Znajome małżeństwo ma za sobą 13 lat znajomości (i bycia ze sobą).
            Są rok po ślubie. Maja malutką córeczkę. To co czytam u autorki wątku to wypisz
            wymaluj oni. Tyle że on pracuje. Rozwodzą się co drugi dzień a "milutkich
            tekstów" pan i władca nie jest w stanie powstrzymać nawet wsród znajomych. I
            jak wytłumaczyć taką metamorfozę? Przed ślubem był miły, troskliwy i kochający.
            A teraz jest w stanie powiedzieć:"idź do kuchni głupia babo" (kobieta po
            studiach on nie)...
            • kazia212 Re: po sylwestrze.. doszłąm do wniosku...... 05.01.06, 16:20
              cóż różnie to bywa... ja z moim mężem jesteśmy razem prawie 15lat a po ślubie
              9, mamy prawie dwuletniego synka i właśnie zastanawiam się czy nie odejść.
              Kiedyś wspólnie wiele robiliśmy, mamy wspólną pasję, ale teraz prawie ze sobą
              nie rozmawiamy, jeśli już to często prowadzi to do awantury, nie śpimy ze sobą,
              on zaczyna mnie coraz bardziej drażnić- całymi dniami i nocami zresztą też
              siedzi przed komputerem, mam poczucie że mu przeskadzamy /ja z symkiem/. Ach,
              ogólnie żal i poczucie zawiedzenia, ciężko podjąć decyzję o rozstaniu ze
              względu na dziecko, ale ile tak można-trwa to już ponad pół roku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka