Dodaj do ulubionych

zdesperowany tata

01.02.06, 17:35

------------------------------------------------------------------------------
--
Witam.
Jestem tatą 13 - miesięcznej dziewczynki.Od niedługiego czasy posiadam dostęp
do internetu.W pewnym momencie natrafiłem na fora dyskusyjne, w tym także na
niniejsze.
Po kilku tygodniach wahań postanowiłem pójść w ślady innych forumowiczów i
podzielić się moją sytuacją z prośbą o Wasze uwagi i komentarze.
Zawsze marzyłem o córce.Po ślubie dwa lata czekaliśmy na nasze maleństwo.W
trakcie ciąży miałem swoje różne strachy, tj. żeby poród się powiódł, żeby
żona i córka były zdrowe, żeby odpowiednio przygotować dom na przyjęcie
nowego mieszkańca, żeby samemu nie zawieść i jak najszybciej przestroić się
na nową sytuację i wiele innych związanych z tym ogromnym świętem w naszym
życiu.
Okazało się jednak, że prawdziwego problemu nie przewidziałem. Chodzi o
dziadków - tj. naszych rodziców.
Dotychczas, a jesteśmu od ślubu na swoim ( w odległości około 30km ) nie
mieliśmu problemów z rodzicami. Widzieliśmy się raz kiedyś i raczej zawsze w
miłej atmosferze.Po urodzeniu małej dziadkowie się zmienili. W naszym
odczuciu na gorsze tzn. np.
- nawet nam nie pogratulowali dziecka, tylko się cieszyli, że mają wnuczkę i
rozgłaszali tą wiadomość po rodzinie i znajomych;
- nigdy nie pochwalili zony za dzielną postawę podczas porodu i w trudnych
okresach po nim;
- robią małej masę zdjęć i obnoszą je po znajomych
- maja dla nas tysiące rad, często przestarzałuch i głupich odnośnie
opiekowania się małą
- po rozmowach z nimi czujemy się jak nieudolni smarkacze ( w rzeczywistości
żonama ma 24 a ja 32 lata ), i traktują nas tak jakbyśmy tylko fuksem jakoś
jeszcze utrzymywali to dziecko przy zyciu
- mają bogate plany co do jej przyszłości
- każde z nich chce być przez nią najbardziej kochane i widzi ją na swije
podobieństwo
-gdy nie widzą jej trochę to wsiadają nam na sumienie, żebyśmu ich
odwiedzili, co z małym dzieckiem często nie jest proste.
I wiele jeszce inych rzeczy. czyli nie są to zachowania wyrodne i
niebezpieczne dla dziecka, ale zupełnioe nie leżąnam, jego rodzicom. A
zwłaszcza ja się boję, że będzie systematycznie osłabiana moja pozycja jako
ojca i że babcie i dziadkowie będą wchodzić na mój teren.
Te ich zachowania nas wkurzają i naruszają naszą władzę rodzicielską.Ale jak
stawiamy jakieś veto to jedni się obrażają, inni ( teściowa ) płaczą i mówią
że jestesmy wyrodne dzieci i chcemy ich odizolować od wnuczki.
Co robić? Mam już tego dość, czuję się ubezwłasnowolniony, a co małej po
takim tacie. Z drrugiej strony to nasi rodzice. Czy oni przsadzają, czy my
mamy zbyt mało pokory wobec nich. Jak to jest. Proszę o radę. Co o tym
sądzicie. Na ile oni mogą ingerować w wychowywanie małej, kiedy powiedzieć
dość.


Obserwuj wątek
    • aolka Re: zdesperowany tata 01.02.06, 18:01
      mam podobnie smile
      tylko, ze na moje nieszczescie, dziadkowie mieszkaja bardzo, ale to bardzo
      blisko i np. byl okres kiedy codziennie o godzinie 7 rano mialam "odwiedziny" i
      glupie teksty, czemu ja jeszcze w pizamie.. uncertain
      i nie chce cie straszyc, ale to sie robilo coraz gorzej i gorzej i gorzej.... w
      ktoryms momencie, tak jakby zapomnieli, ze to my jestesmy rodzicami, a nie oni
      i krytykowali kazda decyzje przez nas podjeta, klocili sie wrecz..
      nie wytrzymalam i powiedzialam, ze albo sie uspokoja, albo nie zobacza malego
      wiecej niz raz w miesiacu, przez 2 godziny. poskutkowalo, ale od tej pory
      stalam sie wredna synowa smile za to nie wtracaja mi sie wiecej do wychowania,
      przynajmniej nie oficjalnie smile)
      mysle, ze gdybysmy wczesniej powiedzieli: "koniec" sytuacja bylaby lepsza. i
      nie doszloby do otwartej wojny.
      radzilabym ci porozmawiac z dziadkami, otwarcie, ze szanujecie ich, ze
      cieszycie sie, ze sie troszcza, ze doceniacie itp, ale to wasze dziecko!!! na
      pewno zrozumieja
      powodzenia
      • rodzic10 Re: zdesperowany tata 01.02.06, 20:25
        Najgorsze są te ich zapewnienia, że oni małą kochają i stąd to wszystko. Niech
        kochają, ale gdzie szacunek do jej rodziców. Wydaje mi się, że powinni wspierać
        swego syna i córkę,czyli nas w trudzie wychowywania maleństwa a nie
        egoistycznie latać po znajomych ze zdjęciami i chwalić się w kocu naszym
        dzieckiem.Wydaje mi sie to zupełnie przedmiotowym traktowaniem małego
        człowieczka.
    • kotbehemot6 Re: zdesperowany tata 01.02.06, 18:18
      zacznijcie sie przyzwyczajać.. możecie dziadkom powiedzieć co Was drażni a to poskutkuje że się dziadki obrażą i będziecie mieli jeszcze jeden problem, albo możeci odpuścic i nic nie mówić.. dziecko i tak Wy wychowujecie, a dziadkowie niech sobie pogadają , na pewno będą z tgo powodu bardzo szczęśliwi, przecież nikt nie każw wam stosować się do rad jeżeli uznajęcie że są złe, rady dziadłków na pewno są podyktowane troską o wnusię, a to że trochę nie dzisiejsze.. potraktujcie to z przymróżeniem oka smile)
    • desire.et Re: zdesperowany tata 01.02.06, 19:29
      pytasz, kiedy powiedziec dosc... powiem tak: natychmiast! Im pozniej tym
      gorzej dla Was.. To WY jestescie rodzicami, nie dziadkowie.. Powinni to
      zrozumiec. Jesli po dobroci nie pojma, trzeba radykalnie. Bedzie dobrze.
    • kalina_p to chyba normalne? 01.02.06, 20:08
      że dziadkowie wariuja z radości, że sie obnosza ze zdjeciami itd.
      Gratulowanie zonie? A co w tym takiego niezwykłego, że urodziła swoje dziecko?
      Nie rozumiem, podziwiac ja maja za to..?
      Nie widze w ich zachowaniu nic zlego, wrecz przeciwnie - zwariowali na punkcie
      wnuczki.
      A że sie wtrącają - to tez normalne, musicie po prostu postrawic granice i z
      czasem się wszystko ułoży.

      Dziadkowie maja to do siebie, że zbyt sie przejmują, ja do tej pory czesto
      wysłuchuje od mamy, że mała za lekko ubrałam, że za mało je, itd, itp.
      Ciesz się, że kochaja wnuczkę, mnóstwo tu na forum jest opowieści o dziadkach,
      którzy wnuki mają głęboko w ... nosie. To dopiero jest przykre...sad
      • rodzic10 Re: to chyba normalne? 01.02.06, 20:41
        1. Nie chodzi mi, aby specjalnie gratulowali mojej zonie, ale miała bardzo
        ciężki poród, tj. nagła cesarka po długotrwałym pobycie w podłym szpitalu, a
        oni nawet nie pytali się jak się ona czuje. a teraz boli nas to, że zachwycają
        się naszą małą, a nas praktycznie lekceważą ( nawet nas wycinają ze wspólnych z
        małą zdjęć
        2.Chcemy żeby było normalnie, czyli zeby znali swoje miejsce w jej i naszym
        życiu, bo ich wtracanie przecież nie mozna nazwać normalnością.
        • kalina_p ;))) 01.02.06, 20:48
          wycinaja ze zdjec? hahaha, jakos nie wierzewink))
          Ale mam pomysł - dajcie im pieska, zajmą sie nim, to Wam dadza spokójwink
          • rodzic10 Re: ;))) 01.02.06, 21:01
            Ja piszę powaznie, tzn. powiększają tylko te fragmenty zdjęć, na których jest
            mała. A jak nie wierzysz to po co to wogóle czytasz?
            • kalina_p hmmm... 01.02.06, 21:05
              o tym, czy wierzę, czy nie, moge sie przekonac jedynie czytając, nie sądzisz? I
              dopiero po przeczytaniu ocenic, czy uważam Twoje problemy za prawdziwe, czy nie.
    • mmarusia Re: zdesperowany tata 01.02.06, 20:11
      Z Twojego postu wynika,ze macie dosc "rad" i niektorych zachowan Waszych
      rodzicow.Ja bym zdobyla sie na odwage i powiedziala im (razem z zona) co Was
      denerwuje w ich zachowaniu.Pamietaj jednak,ze dziadkowie nie robia tego w zlej
      wierze,ze oni rowniez bardzo kochaja Wasza coreczke,wiec przemyslcie z zona ta
      przyszla rozmowe.Zrozumcie tez troche rodzicow,bo kiedys calkiem inaczej
      wychowywalo sie dzieci,inaczej ponoc kocha sie wnuki.
      Moi rodzice tez troszke traktowali mnie jak jakas nieudolna matke,ale ja
      stanowczo im powiedzialam ,ze to moje dziecko i JA je wychowuje.Oni oczywiscie
      moga mi czasem dawac jakies rady,ale to ode mnie zalezy czy je wykorzystam.
      Podobna sytuacje mialam teraz z rodzicami i psem.Oni sie wtracali na kazdym
      kroku,ze pies powinien mieszkac na dworze,najlepiej uwiazany do
      budy.Powiedzialam im,ze to MOJ pies i on bedzie lezal na MOJEJ kanapie.Rodzice
      dali nam dom(czesciowo,a czesciowo za niego sami zaplacilismy).Dom jest z
      urzadzonym ogrodem,a moj pies sika na krzewy,przekopuje,lamie itd.Rodzicom sie
      to nie podoba,bo napracowali sie ,aby ten ogrod ladnie wygladal.Jednak,gdy im
      przypomne,ze dali mi ten dom i ogrod,wiec jest moj i moge z nim zrobic co
      chce,to wszystko wraca do normy.Oczywiscie staram sie pilnowac psa,aby nie
      przeoral wszystkiego smile

      Wiesz,tlumienie w sobie zalu do rodzicow nie jest dobre na dluzsza
      mete.Potrzebna jest szczera i delikatna rozmowa.
      Czy Ty nie jestes troche zazdrosny o swoja coreczke? Jesli tak,to nie boj
      sie ,bo to Ty jestes jej kochanym tatusiem,a dziadkowie nie zrobia Malej
      krzywdy.
    • pampeliszka Re: zdesperowany tata 01.02.06, 21:09
      1.Jak czesto sie widujecie?
      2.Jestescie zalezni od rodzicow (zajmuja sie małą, kiedy pracujecie, daja Wam
      kase, mieszkacie w ich domu)?
      3.Dlaczego uwazasz, ze wchodza na Twoj teren? Krytykują Twoje decyzje, podwazaja
      sposob wychowywania małej? Ty zdejmujesz czapke, a babcia przychodzi i ubiera?
      4.Dlaczego Ci przeszkadza, ze pokazuja zdjecia znajomym? Skad wiesz?
      Bo szczerze mowiac, nie do konca łapie, o co tak naprawde chodzi.Troszke sie
      czujecie niedopieszczeni, co? Moja tesciowa w kazdy poniedzialek, po przyjsciu
      do pracy, rzuca sie na komputer i pokazuje nowe zdjecia Malgosi wszystkim
      kolezankom. Do glowy by mi nie przyszlo miec o to do niej pretensje.Z kolei moja
      mama zawsze daje mi dobre rady i marudzi, ze wszystko robie nie tak (pieluchy
      powinny byc tetrowe, jabluszko od 2 m-ca zycia, herbatka od poczatku, zupa słona
      itp). Na sumienie probuje wchodzic nieustannie, ze Malgosi nie widziala dawno
      (fakt, ostatnio w wakacje).Czy jestesmy wg dziadkow nieudolnymi rodzicami, tego
      nie wiem, nie wnikam.
      I powiem Ci, ze zupelnie mnie to wszystko nie interesuje. Mieszkamy sobie 300 km
      dalej, za bardzo nie ma warunkow do odwiedzin, kontaktujemy sie mailowo i jest
      ok. Jak Was wkurzaja, to ograniczcie wizyty i tyle, zwlaszcza, ze to Wy do nich
      jezdzicie.Podsylajcie im nowe zdjecia, zeby mogli leciec do znajomych.A szantaz
      łzawo emocjonalny proponuje olać.Przy trzeciej probie przestana. Wiem, co mowie,
      bo moja mama jest histeryczka i mistrzyni w tego typu scenach.
      • rodzic10 Re: zdesperowany tata 01.02.06, 21:25
        1. Mieszkamy w odległosci 30km.
        2. Widujemy się raz, dwa razy w miesiącu.
        3. Sami sie utrzymujemy bez ich pomocy.
        4. Z tymi zdjęciami to po prostu nie chcę, aby np fotografia mojego nagiego
        dziecka było obnoszona po ludziach, których nie znam. A ciekawa gdyby mała mała
        np jakieś defekty fizyczne, czy tez by tak chętnie się ją chwalili. Pewnie nie.
        I dlatego myslę, że te ich zachowania to czysty egoizm i nie mają nic wspólnego
        z dobrem dziecka
        • marcelino1 Re: zdesperowany tata 01.02.06, 21:49
          Wygladasz mi na przewrażliwionego i toksycznego tatuśka.
          Mi też nikt szczególnie nie gratulował z okazji porodu i jakoś nie poczułam
          się tym urażona.
          Robienie dzjęć, zachwycanie się wnukiem, spotykanie 2 razy w miesiącu - no i co
          z tego????
        • pampeliszka Re: zdesperowany tata 01.02.06, 22:27
          Skoro sie widujecie gora 2 razy w miesiacu, to bardzo ciezko im bedzie podkopac
          Twoja pozycje ojca, bo jak? A czysty egoizm, ktory sie objawia pokazywaniem
          zdjec, to tylko zdrowy odruch zadowolonych dziadkow, ktorzy sa dumni z wnuczki.I
          na pewno dziecku nie zaszkodzi w zaden sposob. Gołych zdjec im nie dawaj i po
          problemie.
    • ciociapolcia tez mysle, ze to calkiem normalne 01.02.06, 21:16
      Tacy sa dziadkowie, a szczegolnie tacy zakochani we wnukach!
      To ze wiedza lepiej, to jasne, juz to wszystko przerobili i z perspektywy lat
      wiedza co mozna robic lepiej, to ze nie pogratulowali jakos szczegolnie - nie
      widze w tym problemu, ja tez mialam cc, ale jakos moja osoba nie bytla wtedy
      wazna, wazne bylo TYLKO dziecko. I nie plakalam z tego powodu, bo to naturalne!
      Przynajmniej dla mnie...
      Co do zdjec, to tez to rozumiem, po co im synowa na fotach?
      Ze chca widziec jak najczesciej wnuczke, czy to dziwne?

      Dziecko w sercach wiekszosci ludzi robi istna rewolucje, wiec sie nie dziw.
      U nas jest podobnie. Ale zamiast biadolic ukrocilam zbytnia nadgorliwosc
      tesciow jak i moich rodzicow... Nie w jakis brutalny sposob, chociaz z tesciowa
      to inaczej nie mozna wink, maja tyle wnuka na ile im pozwalam, a gadaja sobie co
      chca, ja wiem swoje i robie swoje wink.

      A! No i jeszcze pamietaj, ze nie ma jak dziadkowie smile. To sa (a raczej powinni,
      bo nie zawsze przeciez tak jest) ludzie do ktorych w kazdej sytuacji mozna
      walic jak w dym (czy jak to sie tam mowi wink). To sa wasi rodzice...
      Moze kiedys tez bedziesz dziadkiem i pewnie nie chcialbys uslyszec takich
      wyrzutow...

      Pozdrawiam.
      • rodzic10 Re: tez mysle, ze to calkiem normalne 01.02.06, 21:30
        może naiwnie ale aktualnie myslę, że gdy będę kiedyś dziadkiem to
        przedwszystkim takim, który szanuje matkę dziecka, a swoją córke córkę. To
        znaczy chcaiałbym ją wspierać i być potrzebny ale tylko na jej warunkach
        • ciociapolcia Re: tez mysle, ze to calkiem normalne 01.02.06, 22:38
          smile
          Jasne smile, ale czas wszystko zmienia.
          Rozumiem, ze teraz dla Was to sa problemy, ale moze wystarczy troche wyluzowac,
          patrzec na poczynania dziadkow z przymruzeniem oka? No i wiadomo - nie dac
          sobie wejsc na glowe smile. Oby tylko nie za pozno, bo mozna wiecej szkody niz
          pozytku zrobic...
    • ania.silenter U nas dziadkowie mają podobne objawy i... 01.02.06, 21:36
      nie uważam aby to w jakiś sposób naruszało moje "prawa rodzicielskie". A
      ponieważ wychowywali Olę przez ponad pół roku, mają kręćka na jej punkciesmile. To
      ICH córeczka, królewna itp, itd. Też absolutnie są pewni, że dzieci żyją tylko
      dzięki niezwykłemu zbiegowi okolicznościwink. Też traktują nas jak smarkaczy, co
      o tyle jest śmieszne, że ja mam 33 lata, a mąż - 38.
      I wiesz co? Cieszę się, że kochają Oleńkę i Adunię, że są dobrymi dziadkami. To
      bardzo ważne dla dzieci. Pomyśl, ileż jest dziadków i babć, których wnuki w
      ogóle nie interesująsad. To dopiero jest smutnesad((.
      pozdrawiam
      P.S. Wyluzuj. Dziadkowie (przynajmniej niektórzy) już tak mają, że uważają, że
      dużo lepiej wychowaliby swoje wnuki niż to robią ich dziecismile. I jeszcze jedno:
      większość rad mojej teściowej i mojej mamy odnośnie wychowania dzieci bardzo mi
      się przydałasmile. Cieszę się, że ich posłuchałam.
      • ciociapolcia Re: U nas dziadkowie mają podobne objawy i... 01.02.06, 22:40
        ania.silenter napisała:

        >
        > większość rad mojej teściowej i mojej mamy odnośnie wychowania dzieci bardzo
        mi
        >
        > się przydałasmile. Cieszę się, że ich posłuchałam.


        Aniu masz zupelna racje smile. Przeciez nawet nie trzeba sie przyznawac, ze sie
        korzysta z tych rad wink.
    • amwaw Re: zdesperowany tata 01.02.06, 21:58

      -Dziecko żona urodziła Wam a nie dziadkom więc trudno, żeby gratulowali
      ciężkiego porodu.
      -Rozgłaszają radosną wieść i pokazują zdjęcia bo sie cieszą- w czym problem?
      -Rodzice mają zawsze tysiące rad-przeżyli coś w swoim życiu i chcą pomóc-
      obowiązkiem naszym jako dzieci jest tych rad wysłuchać-postapić zgodnie ze
      swoimi poglądami, ale szacunek do rodziców wymaga, żebysmy jednak
      wysłuchali.Jeżeli tych rad jest za dużo i zbyt nachalne-ustawić granice-ja
      zawsze mówię "dziękuję za rady, wy już wychowaliście dzieci- a teraz jest moja
      kolej".
      -Jeżeli czujecie sie po rozmowie z rodzicami jak nieudolni smarkacze to macie
      problem- tyle, że problem jest raczej w Was a nie w nich. Rodzice po prostu
      potrzebują czuć się potrzebnym, czuć, że mają na coś wpływ-jeżeli zaś Wy
      czujecie się po takiej rozmowie jak smarkacze to świadczy o tym, że macie marną
      pewność siebie.
      -no pewnie, że każdy dziadek/babcia chce byc bardziej kochane i żeby dziecko
      było bardziej do niego podobne-to tylko dobrze świadczy o dziadkach.Moi rodzice
      przywieźli dziś małej potwornie grube buciki góralskie(mała nie chodzi), a
      teściowa dzwoniła i się pytała czy córeczce pozostał niebieski kolor oczu-bo
      jeżeli się nie zmienił to na 100% po niej(mała ma 3.5 mś i kolor nie miał prawa
      się zmienić)-no i fajnie- niech się cieszą- gorzej gdyby się nie cieszyli.
      -jeżeli chodzi o odwiedzimy i "wsiadanie na sumienie"-trochę asertywności-
      nauczcie się mówić "nie"- jesteście zajęci i tyle.Jak teściowa płacze to trudno-
      wytłumaczcie, że nie jesteście wyrodni, tylko macie swoje sprawy swoją rodzinę,
      swoje obowiązki.

      Twoja pozycja jako ojca będzie osłabiana jeżeli na to tylko pozwolisz- chłopie
      masz 32 lata i martwisz się, że rodzice osłabiają Twoją pozycję w oczach Twojego
      dziecka...to troche niepoważne...
    • rebeka77 Re: zdesperowany tata 01.02.06, 22:42
      Ja a propos gratulacji ... Naprawdę nie widzę w tym nic dziwnego , do dziś
      wiele z takowych pozostawiłam w komórce na pamiątkę .Zawsze gratulaowałam moim
      przyjaciółkom , znajomym - świeżo upieczonym mamom - dzieci .Przeżywałam ,
      wzruszałam się i przede wszystkim myślami byłam własnie z rodzacą .Dziwne to
      takie?
      Moja teściowa taka kulturalna i akuratna , kiedy zdychałam w szpitalu po
      porodzie bez mojej zgody rozsyłała wydruki komputerowe zdjęcia mojej córki
      gdzie popadnie . Nie pogratulowała ani nam córki , nawet nie przywitała sie ze
      mną gdy byłyśmy już w domu i przyszła pierwszy raz , bo w szpitalu nie była (
      leżałam 11 dni - wywoływanie porodu ). Przede wszystkim było przykro mężowi (
      powiedział niedawno )Moja mama była przy porodzie.
      No , ale oczywiście nic na siłę ...
      • rebeka77 Re: zdesperowany tata 01.02.06, 22:45
        ,,Nie pogratulowała ani nam córki " Echhhhhh miało być bez ,,ani" smile
    • ewag12 Re: zdesperowany tata 01.02.06, 23:17
      Jak czytam te żale "zdesperowanego taty" to smiać mi się chce....32 lata i z
      takich rzeczy robisz problem... aż strach pomysleć co będzie jak pojawią się
      poważniejsze problem( nie daj Boże)... nie naprawdę usmiałam się smile
      My mamy takich samych dziadków co to "ześwirowali" na punkcie małego i nie
      przyszło mi do głowy żeby drapać się po głowie i dumać jak wykaraskać sie z tej
      desperacjismile))))))
      Ciąży to mi gratulowali ale żeby gratulować porodu...to nie...
      • rebeka77 Re: zdesperowany tata 01.02.06, 23:29
        Z tego co zrozumiałam chodzi o gratulacje z okazji narodzin dziecka , a nie
        porodu . Gratulacje z okazji ciąży mogą być , a narodzin już nie teges ?
    • lila1974 Re: zdesperowany tata 02.02.06, 00:15
      Powtarzam to w kółko na tym forum, już się chyba nudna robię.

      Problemy tylko wtedy sie pojawiają, kiedy im na to pozwolimy.
      Dziadkowie może rzeczywiście troszkę się zagalopowali w radości, ale z drugiej
      strony nie doszukujcie się w nich złych intencji.

      Wy postąpilibyście inaczej, ok. Oni inaczej, ale to nie znaczy, że Was nie
      kochają, czy lekceważą.

      Przejdźcie do porządku dziennego nad ich wadami - nie ma ludzi idealnych.

      Jesteście małżeństwem i dbajcie o siebie wzajemnie, a cała reszta sie ułoży.
      • katarina000 Re: zdesperowany tata 02.02.06, 07:56
        A ja bym podrzucila coreczke do dziadkow na kilka godzinek,sama poszlabym na
        zakupy do kina czy gdziekolwiek i ciekawa jestem czy po tym czasie nie wyszli by
        z siebie i nie podziwialiby Twojej zonki za ta sile ,ktora ma zeby zajmowac sie
        mala.Ja gratuluje Ci pieknej coreczki i wspanialej zoki.pozdrawiam
    • pampeliszka a propos nagich zdjec 02.02.06, 09:15
      Jeszce jedno mnie dziwi- skoro dziadkowie sami robia malej zdjecia, a widujecie
      sie raz w miesiacu, to skad je maja??? Rozbieraja ją, zeby sfotografowac? Czy
      robia zdjecia przy okazji przebierania pieluchy? Bo nie wynikalo z Twojej
      opowiesci, ze zostajecie z corka u nich na noc i tam malucha kąpiecie.
      • polka3 Re: a propos nagich zdjec 02.02.06, 09:25
        Ranią Was, bo się dajecie...co to znaczy ,że jeśdźą na waszym sumieniu- nie
        przyjeżdzacie do nich, bo nie macie ochoty,wasze prawo!

        -może czas zachowania dziedków obrócić w zart i nie brać sobie ich do
        serca....jezeli czujecie, że to Was przerasta i wam szkodzi ukróćcie kontakty-
        naprawdę nic nie musicie,jesteście doroślismile
        • polka3 Re: a propos nagich zdjec 02.02.06, 09:29
          Po co wam ich podziw, gratulacje, serdeczność?
          Czy bez tego nie czujecie się szczęśliwi, dzielni i kochający dla córki?
          Powinniście sobie idpowiedzieć na te pytaniasmile
          Już nie jesteście dziećmi, opinia o Was waszych rodziców nie powinna stanowić
          wyznacznika Waszego zadowolenia z siebie...na tym polega dorosłość.

          Powodzeniasmile
    • chimba Re: zdesperowany tata 02.02.06, 09:40
      Nie przeczytałam wszystkich rad, ale wlasciwie za bardzo sie przejmujesz
      pierdołami - przepraszam za słowo, ale tak to widzę, zamiast się cieszyć, zę są
      zainteresowani dzieckiem, ze kochają dziecka to Ty narzekasz. To ze dają rady -
      czasami mozna z nich skorzystać... bo czasami naprawdę są dobre, a resztę
      słuchać jednym uchem, a drugim wypuszczać. Natomiast jeśłi coś Ciebie denerwuje
      w zachowaniu dziadków - porozmawiaj z nimi na spokojnie. Chociaż jeśłi tylko
      dwa razy w miesiącu sie widujecie - to jak dla mnie nie ma żadnego problemu -
      jestem ciekawa jak by wyglądały Wasze stosunki gdybyście razem mieszkali...
      Widzisz ja mieszkam razem z teściami i powiem tak, też mną się nie interesowali
      jak byłam w ciąży, nie pytali sie czy jestem zdrowa, czy z dzieckiem wszystko
      dobrze, ale gdy sie urodził osaczyli mnie - nie mogłam tego wytrzymać... ALe w
      pewnym momencie powiedziałam dosyć tego i jakoś jest lepiej, ale też zaczęłam
      się tym wszystkim mniej przejmować. Jestem ciekawa co teraz będzie, bo w maju
      rodzę 2 dziecko, czy też mnie osaczą? Oby nie, bo ja się już nie dam. I tak jak
      w pierwszej ciązy - nie interesują sie stanem dziecka i moim - nie mówię, ze
      muszą, bo nie muszą, ale stwierdzam tylko analogię zdarzeń. Nie przejmuj się
      tak bardzo, to Wy jestescie rodzicami i róbcie tak jak uważacie za słuszne. A
      te dwie wizyty w ciagu miesiaca można chyba jakoś przeboleć...
      Pozdrawiam
    • izabela_741 Re: zdesperowany tata 02.02.06, 09:56
      Jak by to powiedziec...
      Z jednej strony nalezy wyznaczyc rodzicom granice tj. powiedziec, ze to Wy
      dziecko wychowujecie wiec dopoki Was szlag nie trafi, Wy bedziecie decydowali
      co jest dla dziecka dobre a co zle. Przypomniec tez nalezy, ze podobnie
      decydowali o Was oni i kalekami nie jestescie, udalo im sie Was wychowac.wink)
      A z drugiej strony wiecej luzu. Dziecko jest dlugo wyczekiwana wnuczka.
      Normalne, ze dziadki chca sie nacieszyc, nachwalic i powychowywac sobie (nie
      piszesz czy maja inne dzieci/wnuki ale chyba im takiego pisklaka w rodzinie
      brak).
      Urodziliscie i wychowujecie dziecko. I ok. Nie mozna zadac aby klekaly narody,
      nawet 5 lat po porodzie wszyscy sie podniecali jak doskonale zonie poszlo.
      Podobnie, obrazanie sie, ze nie dosc Was dostrzegaja i doceniaja jest
      egoistyczne i dziecinne.
      Dajcie sobie spokoj! Cieszcie sie, ze Mala ma kochajacych dziadkow, temperujcie
      co Wam nie dpowiada i w Was uderza i pogodzcie sie z tym, ze Wasi rodzice maja
      kogos wazniejszego od Was (tongue_out) do kochania.
      Mala dla Was tez jest chyba najwazniejsza????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka