niusianiusia
26.02.06, 23:08
Należę do osób, które staraja się tak żyć aby tym nie unieszczesliwiać
własnych sąsiadów. Wyjątek stanowi dziecko, które czasem niestety płacze albo
głośno się śmieje.
Sąsiad nr 1. Mam dzielony balkon do spółki z sąsiadami. Wyjście na balkon
jest z sypialni, gdzie śpi również dziecko. Sasiadki, tzn córki sąsiadów, ale
już dorosłe osoby zrobiły sobie tam palarnię. Najpierw miło zwracałm uwagę,
ze nam to przeszkadza, potem robiłam dym i rzucałm mięsem, nic nie pomagało.
Najgorsze jest w lecie, kiedy nie można zamknąć okien. Teraz obiecałam sobie,
ze jeśli znów będą kopcić na balkonie to wezmę kubeł z wodą i im wyleję na
łby. Do tego wszystkiego ciągle słyszę kaszlacego sąsiada/sąsiadkę. Powoli
się zastanawiam czy aby nie jest chory na gruźlicę. Wiem, ze jego ojciec
wiele lat temu na to umarł. Boję się, zeby nas nie po zarażali. W związku z
tym pytanie, czy jest jakiś ośrodek, gdzie możnaby zgłosić to ze facet ciagle
kaszle, żeby go przebadali, albo żeby go wezwali na badanie.
Sasiad nr 2. mieszka nad nami. Gdzieś od 4-5 dni słucha w kółko jednej i tej
samej piosenki ( Lipnicka plus Porter), puszcza ją głosno po 20-30 razy
dziennie. Krew mnie powoli zalewa.. Płytę Lipnickiej, która jest fajna w
całości, z obrzydzeniem schowałam.
Sąsiad 3. Piętro niżej i trochę z boku. Mają psa, którego ciągle zostawiają
samego w domu. Pies szczeka non-stop.
Sąsiad nr 4. A wlaściwie dzieci sąsiadów, piętro wyzej i trochę z boku.
Zrobiły sobie palarnię na klatce. Smród papierosów przeniknął już cały
przedpokój. Od kilku tygodni kładę ręcznik po drzwiami.
.... i to się nazywa wolność we własnym mieszkaniu, które jest moją
notarialną właśnością. Poza jednym z sąsiadów od muzyki cała reszta to
najemcy gminnych mieszkań.....