on-na
06.03.06, 08:37
Spotkałam się z koleżanką (przypadek - na zakupach, uch!), taką, co to cierpi
na WWL (Wszystko Wiem Lepiej). Sama na dziecko starsze od mojego o pół roku,
awięc już jest o lata świetlne od problemów, które my mamy teraz.
Stwierdziłam, że jedyna pomoc jaką mam pod ręką, to internet i forum
(przychodnia cholernie daleko, dodzwonić się nie sposób, a zresztą wolę
najpierw się popytać innych mam, zanim zacznę drobnostką lekarzowi głowę
zawracać). A ona mi na to z zarozumiałą miną, że na forum to "same panikary
przesiadują" oraz "złośliwe babska, które cię zdołują, jak jesteś innego zdania".
Poza tym dowiedziałam się, że "jak ktoś już ZUPEŁNIE nie myśli, to takie fora
są akurat dla niego"
No, nie wiem co mnie powstrzymało, żeby jej nie wygarnąć: "Kochaneńka, gdyby
moja mama była pediatrą, jak twoja i meldowała się u mnie codziennie, to
zapewne też byłabym o wiele spokojniejsza i bardziej wyluzowana!"
Stwierdziłam, że się spieszę i umknęłam w przeciwnym kierunku.
Cholera ciężka, że też każde spotkanie z tym babiszonem muszę odchorować...