mysiek4
07.04.06, 16:38
a ja sie dzisiaj dowiedzialam od mojego chlopa,ze nic nie robie siedze w domu
i knuje jakby mu tu krew popsuc...i czym ja tu sie moge w zyciu pochwalic-
studia nie skonczone (zaszlam w ciaze i jestem na dziekance),rodzice mi za
nie placili a teraz on mnie utrzymuje...ze mnie to nawet nie warto bic tylko
lepiej psychicznie wykonczyc...no i wykancza...regularnie chodzac na imprezy
takie dwudniowe, na piwko z kolezkami po pracy bo tak trzeba bo to taki
zwyczaj, musza przychodzic jego znajomi,na kolacje i inne fety, w ktorych
jezyku ja nie mowie(nie mieszkamy w Polsce) I nie ma czegos takiego daj mi
dziecko pojde z nim na spacer ty odpocznij-kiedys probowalam to wprowadzic to
zapytal z sarkazmem: a co ty w tym czasie bedziesz robic?-nic? I ja
rzeczywiscie nic nie robie bo siedze i zajmuje sie dzieckiem, gotuje sprzatam
itp to jest przeciez nic, bo za to kasy sie nie dostaje. No to sie wyzalilam
i wcale nie oczekuje ze ktos mi tu napisze ale jestes biedna-moze i on ma
racje, bo ja juz nic nie rozumiem i z kazdym dniem trace grunt pod nogami-
moglabym zwiac gdzies, ale nie bardzo mam gdzie a i nie chce, chce sobie
poradzic sama bez faceta i tu gdzie jestem, ale nie wiem czy dam rade!!! To
moje zycie stalo sie takie smutne i zalosne.Moje dziecko cierpi slyszac te
klotnie-tak po prostu je krzywdzimy,w takim glupim szale,w checi
wygranej...eee tam do d... to