08.09.09, 17:17
Zachowuje postawę życzliwa obojętność przez duże O, zwłaszcza że nie
mieszkamy razem miałam sesję poprawkową i swoje życie.
co wczoraj usłyszałam????
że jego rodzina mnie nie lubi.
-bo jestem bez serca
-bez uczuć
-nie mam wogóle wrażliwości i odruchów kobiecych dla tego biednego
dziecka z rozbitej rodziny które jest nieszczęśliwe i nic nie
rozumie a ja rozumiem
-nie umiem kochać....hmm.
-gdzie uczucia typowo kobiece i typowy odruch opieki w tym wypadku
nad nieszcześliwym dzieckiem??
-i nigdy nie będę szczęsliwa przez powyższe

matka dziecka(eks) się go pozbywa nie jest zbyt wylewna, dziecko ma
tylko ojca.
to że nie jest zainteresowana dzieckiem stwierdzili po tym że
ostatnio eks nie chciała po niego przyjechać i stwierdziła że może
dziecko pobyć jeszcze dwa dni u ojca.
ojciec cały czas pracuje więc wg nich ja powinnam się zająć
dzieckiem, a mój brak inicjatywy w tym kierunku świadczy o braku
uczuć wyższych.

ja powinnam chcieć go wziąść.my powinniśmy go wziąść, bez względu na
wszystko.alimenty niech dostaje eks.ojciec dziecka pracuje więc ja
na spółke z jego rodziną powinnam się nim zajmować.
ja nie zdaję sobie sprawy że wzięłam faceta z dzieckiem chociaż
dziecko jest u niego ok.pół miesiąca(ok.10 dni).

mój brak zainteresowania jest na tyle rażący że ojciec dziecka
powinien rozejrzeć sie za kimś innym.

usłyszałam to wszystko wczoraj.przykro mi.
mają rację?naprawdę zachowuje się całkiem niestosownie?
jak osoba niezdająca sobie sprawy??jestem skołowana.

Jak to jest z domem.
Czy dziecko nie powinno mieć jednego "głównego" domu a drugi
odwiedzający z własnym pokojem??
Czy dwa po równo?
Obserwuj wątek
    • rybkka24 Re: ....... 08.09.09, 17:35
      aaa jestem na tyle bezuczuciowa że wystarczy mi spędzać czas z
      dzieckiem np.co drugi weekend.itd.i na tyle zimna że zachowuję się
      coś na zasadzie mogę go widzieć ale nie muszę....
    • kajda28 Re: ....... 08.09.09, 19:47
      Powiem Ci, że ja bym chciała aby next mojego eksa lubiła i była
      zainteresowana moimi dziećmi- aczkolwiek cała odpowiedzialność i
      opieka spoczywałaby jednak tylko na eksie.
      Czytam posty podobne do Twojego i zdaję sobie sprawę że znalezienie
      faceta który będzie chciał być z kobietą z dziećmi to cud- a do tej
      pory myślałam że to nic takiego.

      Jak to jest z domem.
      > Czy dziecko nie powinno mieć jednego "głównego" domu a drugi
      > odwiedzający z własnym pokojem??
      > Czy dwa po równo?

      dziecko powinno mieć tatę i mamę w jednym domu, ale życie pisze
      różne scenariusze i każdą sprawę trzeba rozpatrywać indywidualnie.
      Moje dzieci nie mają nigdzie swojego pokoju, i ja i eks mieszkamy w
      mieszkaniu z jednym pokojem.

      Nic nie napisałaś co ty czujesz do dziecka swojego faceta, tylko jak
      inni to widzą. Jak ty widzisz opiekę nad nim jak będzie u was?
      • rybkka24 Re: ....... 08.09.09, 21:32
        lubię to dziecko.jest fajne i słodkie czasem.
        ale to nie zmienia nic.
        nie mam potrzeby spędzać z nim tyle czasu ile oni by chcieli..

        > Czytam posty podobne do Twojego i zdaję sobie sprawę że znalezienie
        > faceta który będzie chciał być z kobietą z dziećmi to cud- a do tej
        > pory myślałam że to nic takiego.

        Jak to?przecież ty kogoś tam masz z synem 18-letnim zdaje mi się.
        znam kilka par gdzie faceci związali się z kobietami z dziećmi.
        i powiem Ci że z tego co zauważyłam to lepiej funkcjonuje niż odwrotnie.może
        dlatego że są większe wymagania od kobiet w stosunku do dzieci.
        i np.ojczym nic nie musi..
        natomiast macocha to powinna się wykazywać wrażliwością, uczuciowością i
        podejściem do dzieci MAŁO TEGO!!!!
        macocha powinna zachęcać ojca dziecka do angażowanie się w jego życie powinna
        tęsknić za dzieckiem i chcieć go widzieć jak najczęściej.najlepiej jeszcze
        wynagrodzić mu ciężkie życie....he.he.
        śmieszne.
    • 333a13 Re: ....... 08.09.09, 21:28
      Od kogo usłyszałaś te "przemiłe" rzeczy??? Chyba nie od NM??? Nikt nie ma prawa
      oczekiwać od Ciebie, że zastąpisz dziecku matkę. Jeśli matka olewa Młodego i się
      na to zgadza, to może rzeczywiście dziecko powinno mieszkać u ojca... Żyj tak
      jak uważasz za słuszne, studiuj i nie rób niczego na siłę, bo później możesz
      żałować, że poświęciłaś swój czas i energię dla kogoś kto mógł być tego niewart.
      Co o tym wszystkim sądzi Twój partner?
      • rybkka24 Re: ....... 08.09.09, 21:46
        te przemiłe rzeczy usłyszałam od matki i siostry NM.one tak wsiadły mu na głowę i wbiły w poczucie winy że mieliśmy ciężką kłótnię.część z tych rzeczy sam mi powiedział w kłótni.
        nasłuchał się w domu i miał straszne wyrzuty sumienia.

        333a13 wiesz on realnie nie ma czasu dla niego, pracuje po 10 h dziennie i w sobotę.on nie ma możliwości stworzyć mu normalnego domu potrzebowałby naprawdę mojej dużej pomocy a ja też nie mam czasu i ochoty wychowywać dziecko które ma oboje rodziców....
        i nie jestem gotowa na codzienne życie z dzieckiem.

        i o to ta afera...jego rodzina stwierdziła że powinniśmy oboje stworzyć dziecku szczęśliwe życie a ja wiedziałam ble ble ble.ble.
        • liz-beauty Re: ....... 08.09.09, 22:12
          Przepraszam bardzo - matka i siostra NM oczekuja, ze Ty adoptujesz to dziecko,
          czy jak? Nie mieszkacie razem, po prostu sie spotykacie i nie tworzycie na razie
          rodziny. A szczesliwe zycie niech dziecku zapewnia rodzice, od tego sa.
          • rybkka24 Re: ....... 08.09.09, 22:27
            w sumie pomieszkujemy razem.myślimy o sobie poważnie, zaczynamy planować jakąś
            przyszłość, jakieś śluby nam się kręcą po głowie zamieszkanie itp.
            ale tak rodzinę typu dzieci obiady rodzinne i cała ta otoczka to za ok. 2 lata
            bym chciała.
            nie teraz.

            aleee ja wiedziałam kogo biorę!! i to mój poniekąd obowiązek a na pewno odruch
            żeby uciśnione dziecko wziąć do nas pod nasze skrzydła.
            nieważne że ojciec nie ma fizycznie czasu(co nie jest moja winą), a ja to jak
            wyżej...

            • jayin Re: ....... 09.09.09, 00:19
              To podobny motyw do tego, że KAŻDA kobieta powinna: gotowac, sprzątać, zajmować się domem (nawet jesli pracuje zawodowo po 15h/dobę), kochać wszystkie dzieci, wzruszać się porodami i niemowlakami, od rana do wieczora być piękna, pachnąca, odziana czysto i ładnie, nie sprzeczać się z mężem, w niedzielę chodzić do kościoła, a wieczorami spełniać obowiązki małżeńskie jak żonie przystało.

              Tak to tylko w Stepford smile

              Rybka - toc o ci mówi rodzina twojego NM, to są tylko ich pobożne życzenia. W żadnym wypadku obowiązki twoje. Oni mylą rolę macochy z rolą matki. Poza tym, twój NM związał się z tobą na zasadzie "chcę być z tobą", czy "chcę znaleźć matkę dla swojego dziecka"? Zakładam, że to pierwsze.

              Dziecko ma rodziców. Pozostali ludzie na tym świecie mogą, ale nie muszą, dokładać się psychicznie i finansowo do wychowania dziecka.

              Nie jesteś "zła i nieczuła". Jesteś realistką. I to dobrze.
              I pewnie więcej to przyniesie wszystkim korzyści, niż świergolenie nad dzieckiem i udawanie mamusi. W sumie... Czy dziecko twojego NM w ogóle chce mieć "drugą mamusię"? Może po prostu wystarczy mu ta jedna, ktorą ma, chocby byla niedoskonała. A w tobie może znaleźć fajną "ciocię" - zainteresowaną jego losem, ale nie zmuszoną do wbicia się w cudze buty macierzyńskie.
              • adela38 Re: ....... 09.09.09, 06:46
                Ja dodam, ze moglabys powiedziec owym paniom, ze to one sa rodzina tego dziecka-
                babcia i ciocia moga go sobie wziac do siebie i wychowywac lub zastepowac
                mamusie- nikt im tego nie broni i moze by sie wytlumaczyly z braku do tego checi?
                Ty i tak laske robisz, ze bierzesz faceta z takimi zobowiazaniami, ktore
                odbijaja sie na waszej relacji i relatywnie uszczuplaja mozliwosci czasowego i
                materialnego poswiecenia dla nowej rodziny.
                Jestes mloda i atrakcyjna i napewno nie musisz byc z tym panem, a twoje
                poswiecenie w imie milosci do niego tez ma swoje granice.
    • edw-ina Re: ....... 09.09.09, 08:58
      Rybko, w sumie to dziewczyny napisały już wszystko, ale twoja
      sytuacja zawsze tak mnie porusza, że trudno się nie odezwać. Myślę,
      że na macochach odbijają się stereotypy: jesteś macochą, więc chcesz
      źle dla swoich pasierbiątek, innego wyjścia nie ma. A przecież
      jesteś kobietą, więc gdzie te wszystkie niemal anielskie cechy
      opiewane przez poetów???? A my ludźmi po prostu jesteśmy i mamy
      równe prawa do innych. Rozumiem, że cholernie zabolały cię
      komentarze jego rodziny, szczególnie, że sami chcecie stworzyć
      własną. Ale powiedz mi tak szczerze - z tego co czytałam, nie masz
      łatwego życie ze swoim NM, jesteś przekonana, że nie będziesz
      żałowała decyzji o ślubie? Przemyśl to dwa razy.
      Ja na kilka miesięcy przed ślubem z M (a kwestie wcześniejszego
      związku nie były w naszym przypadku tak przykre) poważnie myślałam,
      żeby odejść i to właśnie przez kwestie macochowe. Zginęła jego eks,
      trzeba było zająć się dziećmi. Jestem na tyle odpowiedzialna, iż
      wiem, że pomoc w wyjściu z takiej traumy to nie tylko ugotowanie
      obiadu i kupienie nowego komputera, ale ciężka pełna wyrzeczeń
      praca. Wiedziałam też, że się do niej nie nadaję i mogę bardziej
      zaszkodzić niż pomóc. Sytuacja rozwiązała się w inny sposób, ale
      przy tak wielkich problemach na prawdę jestem przekonana, że czasami
      lepiej odejść, niż wyrządzać krzywdę komuś i sobie.
      Nie sugeruję, żebyś zostawiła NM, ale przemyśl dokładnie swoją
      decyzję, w każdym aspekcie.
    • kicia031 Re: ....... 09.09.09, 12:36
      O ile pamietam, juz ci pisalam, ze trafilas na szowiniste, faceta
      ktory uwaza, ze jako kobieta z natury rzecyz mas zpewne obowiazki
      (wylacznie obowiazki).
      zeby byc z takim facetem, trzeba miec albo bardzo duzo asertywnosci,
      albo podobny swiatopglad. Chyba musisz liczyc na to, ze masz to
      drugie, bo z pierwszym raczej kiepsko.
    • rybkka24 Re: ....... 09.09.09, 16:56
      smiledzięki ed-wina za troskęsmile

      Właściwie może się wydawać że los tego dziecka mi zwisa, jestem
      obojętna i chłodna.
      jest kilka powodów
      każdy weekend musimy siedzieć u jego rodziców na kupie
      (uzgadniliśmy ostatnio jeden dla nas)
      wszyscy na kupie , zero prywatności,rodzice za ścianą, on ma pokój z
      dzieckiem i wspólne łóżko z dzieckim, nawe nie ma gdzie spokojnie
      usiąść.lol.ja nie mogę zabardzo coś powiedzieć czy ułożyć po swojemu
      relacji z dzieckiem bo nie jestem u siebie..muszę tak jak dla mnie
      wegetować w te weekendy.
      pozatym słysze od własnych rodziców głównie ojca,co robie, jetem
      głupia, życie sobie zmarnuje, mieszkam sama, mam mieszkanie od
      rodziców ale usłyszałam że jeżeli chcę być z NIM i marnować życie to
      żebym się wyprowadzała.o odwiedzinach u rodziców nie ma mowy, o
      przywiezieniu dziecka do mieszkania to jest ryzyko bo może być
      awantura.usłyszałam że oni tego dzieciaka nie chcą widzieć.
      chcąc nie chcąc te niemiłe sytuacje odbijają się na relacjach.

      -zero prywatności w weekendy
      -agresja i presja rodziców
      oraz nierzadko zmiana planów weekendowych calkiem pod dziecko
      omijając moje chęci swoje robi.

      wytwarza się we mnie dystans do dziecka.
      jestem obojętna i mało zainteresowana.

      może gdybyśmy zamieszkali we 2, to te weekendy we troje byśmy sobie
      poukładali po swojemu z uwzględnieniem każdego tylko gdzie????

      normalnie groch z kapustą.
      wiecie jakbym miała chociaż małe wsparcie w rodzicachuncertain ale im nawet
      nie moge powiedzieć że coś jest nie tak.....

      zgadzam sie z adelą38
      kicia031- myślę że moja asertywność ma się coraz lepiej i nie jest
      na najgorszym poziomie.z wami tutaj rozmawiam do mojego NM jestem
      stanowcza.
      jayin- moja racjonalność, zdystansowanie 100% zdroworozsądkowe
      podejście chyba właśnie "poraziły" ową rodzinkę łącznie z moim NM
      i stwierdzili że uczuć nie mam skoro serce mi nie drga....a to nie
      prawda mam uczucia jak każdy, mam ciepłe uczucia do małego, czasem
      tęsknie....nie jestem z lodu....co mi zarzucili.......

      pzdr.


      w czsie naszej kłótni poleciała już ciężka amunicjia łącznie z
      pytaniami czyje życie ma być dla mojego NM ważniejsze dziecka czy
      moje czy jego ze mną??skąd te myśli?
      polecieli po mnie jakbym taaaką krzywdę dziecku robiła.
      sczerze powiedziawszy do dziś się jeszcze że tak powiem "nie
      otrząsnęłam"



      • adela38 Re: ....... 10.09.09, 06:02
        Ja sie zastanawiam co ciebie tak naprawde trzyma przy tym facecie? Takie akcje,
        o ktorych piszesz dla mnie bylyby powodem natychmiastowego zerwania... Czy chec
        udowodnienia rodzicom, ze nie maja racji? Twoi rodzice znaja cie od urodzenia,
        zas twoj charakter masz poniekad tez po nich, a poniewaz oni nie sa zakochani,
        to widza sprawe jasniej.
        Juz teraz, w okresie gdy zwykle facet najbardziej sie stara, masz juz takie
        jazdy i frustracje.Facet zwyczajnie nie przejmuje sie twoimi potrzebami czy
        uczuciami, a stara sie wywierac presje na tobie bys ty sie podporzadkowala jego
        i jego rodziny "widzimisiom". Chce obarczyc ciebie obowiazkami, ktore do ciebie
        nie naleza, stawia ciebie zdecydowanie na drugim planie- najwyrazniej uwaza, ze
        jestes tak zdesperowana, ze zgodzisz sie na wszystko byle tylko on laskawie
        obdarzal cie uwaga... Teraz jeszcze to jakos znosisz, ale co bedzie pozniej? Co
        bedzie za np lat 5 jaki slynne motylki w brzuchu pojda spac? Co bedzie jak ty
        zechcesz miec dziecko? Jak wtedy bedziecie funkcjonowac?
        Po co sie w to pakujesz? Z nicka domyslam sie, ze masz 24-25 lat.Dajmy na to, ze
        bedziesz z nim ale rozstaniecie sie po 5 latach. Bedziesz miala 30-tke.Rozwod,
        nawet zgodny, czy nawet rozejscie bez rozwodu zabiera duzo czasu na dojscie do
        siebie.Srednio kilka lat. Bedac 32 latka nagle zauwazysz, ze inni maja juz
        rodziny a ty zaczynasz konkurowac o tych samych facetow z dwudziestolatkami. Ci
        najfajniejsi z reguly sa juz zajeci, tych z odzysku jest mniej i sa obarczeni
        wiekszym ryzykiem.Twoi rowiesnicy ogladaja sie za mlodszymi od siebie. Co bedzie
        wtedy?
        Po co ci to? Moze daj sobie na jakis czas z nim spokoj, zrob przerwe, pobadz
        miesiac- pare wolna, pospotykaj sie z innymi ludzmi.
        Zobacz jak fajnie jest byc w centrum uwagi.Byc najwazniejsza dla swojego faceta,
        byc adorowana przez niego.To nieprawda, ze nie mamy wplywu na wlasne
        uczucia.Szczegolnie w malzenstwie milosc nie zanika tylko wtedy, gdy obie strony
        chca ja podtrzymywac i swiadomie o nia dbaja.
        Na tym forum parcie glosi sie, ze to super jak facet tak strasznie kocha swoje
        dziecko, bo nastepne swoje dziecko tez tak bedzie kochal.Ze jak ma malo kontaktu
        z byla rodzina to jest ostatnim draniem.Tymczasem nawet tu na forum latwo sie
        przekonac, ze to nieprawda. Faceci sa inni niz kobiety.To wielkie
        zainteresowanie dzieckiem wiaze sie z pewnym rodzajem charakteru.Czesto tez
        wiaze sie z wiezia z matka tego dziecka, czasem podswiadoma.Dla nowego zwiazku
        zwykle niesie duzo problemow.Zdecydowanie jest latwiej jak facet sie odcina od
        przeszlosci i wypelniajac swoje obowiazki na pierwszym planie stawia swoja nowa
        rodzine.
    • elakuz Re: ....... 10.09.09, 09:05
      To nie odkrycie, ze zwiazek z mezczyzna posiadajacym dziecko jest
      trudny. Nie polecalabym zadnej mlodej dziewczynie, ktora stoi na
      poczatku drogi takiego zwiazku nawet, jakby mezczyzna mial zdrowy
      stosunek do dzieci i umial znalezc rownowage. U ciebie dochodzi
      postawa twojego przyjaciela, jego i twojej rodziny. Czy naprawde
      chcesz w to wchodzic??? Moze spedz 1 weekend sama ze soba (lub dobra
      przyjaciolka) i pomysl. Nie widze ani jednago powodu, dla ktorego
      mialabys tkwic w tym ukladzie. Milosc? Szybciej sie skonczy niz
      myslisz, jezeli nie bedzie zrozumienia, szacunku i uwagi w zwiazku.
      • 13monique_n Re: ....... 10.09.09, 11:21
        Podpiszę się obiema rękami pod tym, co napisała Elakuz i
        poprzedniczki.
        Naprawdę się zastanów nad tym, czego TY SAMA chcesz od życia i
        związku.
        Dreszcz przerażenia mnie przeszedł, kiedy doczytałam, że planujecie
        wspólny dom i ślub, i rodzinę. Z facetem po przejściach to wymaga
        bardzo wielu wyrzeczeń - z Twojej strony też. Nie musisz ich chcieć,
        nie musisz być do nich gotowa. MASZ WYBÓR. A z drugiej strony - bez
        nich się nie da.
        Przemyśl to.
    • aurelia-k Re: ....... 10.09.09, 13:39
      nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, piszesz, że partner mieszka ze
      swoimi rodzicami i dzieckiem? A Ty z kolei jesteś do pewnego
      stopnia "niezależna" mieszkaniowo... ja zwróciłabym uwagę na to, jak
      wyglądają te plany wspólnego bycia razem... i na ile mają konkretny
      chaakter, bo rozumiem, że u Ciebie nie zamieszkacie? czy
      ta "pępowina" nie przejawia się tylko poddawaniem się opiniom kobiet
      w domu, czy on ma chęci na samodzielne życie. Jak tego nie
      zweryfikujesz to masz szanse podpaść pod kategorię indyjska
      synowa...sad
      • aniak.1 Re: ....... 10.09.09, 17:04
        Ja Ci sie nie dziwie, ze nie masz nadmiernej ochoty na przebywanie
        z pasierbem. Ja tez takiej potrzeby nie mam. Mimo, ze jestesmy razem
        5 lat to dla mnie co jakis czas jest to problemem uncertain
        Pogadaj z partnerem jak to ma wygladac w przyszlosci?? Trzymam za
        Ciebie kciuki smile
      • koni42 Re: ....... 11.09.09, 18:15
        Hmmmmm.....
        1) Związek z takim facetem jest trudny. Nawet w moim przypadku,
        kiedy mam swoją córkę a mój obecny mąż jest dobrym ojczymem i jego
        mała przyjeżdża do nas "w odwiedziny". Generalnie powinno być
        lepiej. Czasem jest. Wiadomo: od mojej - jako,że jest z nią na
        codzień wymaga więcej. Od swojej niby też, ale zwykle jest to
        prośbą a nie groźbą. Już mieliśmy na ten temat dyskusję...
        2) Moja teściowa zaakceptowała moją córkę i traktuje na równi z
        drugą wnuczką. Czy kocha...hmmmm..raczej nie. I tu zaczyna się próg,
        bo ma sie więcej współczucia i wrażliwości dla osób, które się kocha
        a nie tylko lubi. Często słyszę tekst od teściowej, że jego mała nie
        radzi sobie w szkole, bo wychowuje ją eks itd.
        3) Nie rezygnuj z niczego. Nie daj się wciągnąć w wychowywanie na
        siłę! Ja jestem w innej sytuacji, bo mój mąż wychowuje moją córkę.
        Siłą rzeczy, kiedy jego mała przyjeżdża też ją wychowuję, ale nie
        nadskakuję i...nie tulę jak własnego dzieciaka. Nie umiem. Brakuje
        mi może tych godzin, które spędza się np. z chorym dzieckiem,
        podając mu syropy. Opieki nad maluchem (dziewczyny mają po 8 lat).
        Sądzę,że nasza więź jest zbudowana na zupełnie czymś innym niż
        tkliwość: na szacunku, pomocy, zrozumieniu, przyjaźni.
        4) Jestem ciekawa jak to wszystko się ułoży, bo rodze nasze WSPÓLNE
        dziecko w styczniu...
        • sah_ra Do Koni42 14.09.09, 16:38
          Gdy czytam twoje posty to bardzo żal mi twojej pasierbicy.Jej ojciec bawi się w
          tatusia dla obcego dziecka a swoje ma gdzieś (brutalnie napisane,ale taka jest
          prawda) Dziewczynka ma kłopoty z nauką musi konkurować z obca dziewczynką o
          miłość ojca i z twoja córka jest porównywana.
          I dodatkowo jej ojciec woli mieszkać z obcymi ludźmi niż z własna córka to jest
          naprawdę przykre dla tak małego dziecka. Z tego, co przeczytałam mała nie może
          nawet sam na sam pięciu minut spędzić z ojcem, bo do akcji wkraczasz ty i twoja
          córka a w przyszłości twoje nowe dziecko, twoja pasierbica będzie po za nawiasem
          zresztą już jest a twój facet chętnie się na taki układ godzi mając tak
          naprawdę gdzieś dobro swojego dziecka

          Napisałaś
          . Często słyszę tekst od teściowej, że jego mała nie
          radzi sobie w szkole, bo wychowuje ją eks itd.

          A ojciec twojej pasierbicy, co zamierza zrobić z tym skoro eks nie daje rady w
          wychowaniu dziecka? Pewnie nic lepiej problemów nie widzieć.
          Żal mi twojej pasierbicy narawde, ale tak to już jest, że faceci lubią bawić się
          w ojców dla obcych dzieci niż dla swoich własnych

          Napisałaś

          . Wiadomo: od mojej - jako,że jest z nią na
          codzień wymaga więcej. Od swojej niby też, ale zwykle jest to
          prośbą a nie groźbą. Już mieliśmy na ten temat dyskusję

          Przynajmniej jakieś więzi biologiczne zostały.

          • adela38 Re: Do Koni42 14.09.09, 16:53
            Sah_ra , a moze inaczej- corka ex sie gorzej uczy bo jest jak jej matka np tak
            samo zdolna?...
            Co do tego kto jest obcy a kto nie to tez mozna dyskutowac.Czasem obcy jest ten
            kogo z kim nie mamy za wiele wspolnego i do kogo nie czujemy bliskosci, choc
            niby jest wiez krwi... Ile razy jest, ze bliskim jest przyjaciel a nie brat czy
            siostra?
            Jesli facet bardzo kocha kobiete i jesli jej corka jest bardzo do niej podobna,
            to to uczucie przenosi tez na nia.Latwo kochac kogos kto jest kochany i z kims
            sie jest szczesliwym. Owa druga dziewczynka moze byc jak jej matka i moze
            kojarzyc mu sie z wieloma nagatywnymi uczuciamii wspomnieniami.To tez ludzkie i
            normalne.Wazne, ze facet wypelnia swoje obowiazki.
          • jayin Re: Do Koni42 14.09.09, 21:55
            Sah_ra - uprzejmie poproszę o odpuszczenie sobie niskich komentarzy na temat rodziców osób piszących na forum, a także na temat ich prywatnych
            upodobań partnersko-seksualnych.

            Dziękuję.
          • 13monique_n Sah_ra 15.09.09, 12:17
            zapamiętaj sobie, że to R O D Z I C E odpowiadają za wychowanie
            dziecka. Czyli facet Koni i jego eks małżonka mają psi obowiązek
            zadbać o swoją wspólną córkę. Bywa jednak tak, w przypadku matek
            wkurzonych na faceta, z którym się rozstały, że to one utrudniają mu
            wzięcia odpowiedzialności za dziecko, które one same zaniedbują.
            Rodzice mają prawo się rozwieść. I mają OBOWIĄZEK zadbać mimo tego,
            o wspólne dzieci.
            Gdybyś miała się ochotę czepić mnie, to uprzejmie informuję, że
            sytuację znam z obu stron, bowiem jestem rozwiedziona i w nowym
            związku - WSZYSTKO, albo prawie wszystko, da się uzgodnić i ustalić,
            pod warunkiem, że jest z kim. I zawsze trzeba pamiętać o dobru
            dziecka i zachowaniu zdrowego rozsądku u dorosłych (a z tym bywa
            różnie, oj, róznie).
            • sah_ra Re: Do Koni42 15.09.09, 14:16
              Bo taka jest prawda koni mała twoja pasierbica nie moze spełdzić ani jednej
              minuty sam na sam z ojcem bo ty i twoja córka zaraz wkraczacie do akcji.
              Mała ma problemy w szkole nie radzi sobie z sytuacją a jej ojciec ma to gdzieś i
              bawi się w ojca dla obcego dziecka. Taka jest prawda.
              Moge tylko powiedziec że w życiu bywa często tak ze wszystko co zrobimy do nas
              wraca i tego ci życzę.
              • edw-ina Re: Do Koni42 15.09.09, 14:24
                Kim jesteś, by pouczać dorosłych ludzi jak żyć? Dyplomowanym psychologiem? Guru?
                Jasnowidzem? O ile się orientuję nie jesteś nawet matką, żoną, partnerką ani
                jakąkolwiek inną osobą, której doświadczenia (własne, nie problemy babci)
                mogłyby wnieść cokolwiek konstruktywnego. Nie ocenia się ludzi, których się nie
                zna. Przekonanie o własnej wiedzy i nieomylności, jakie nam tutaj prezentujesz
                jest chyba jedynie chęcią swego rodzaju popisania się. Sugeruję znaleźć sobie
                inny sposób wyładowania własnych frustracji.
                • sah_ra Re: Do Koni42 15.09.09, 14:48
                  A kim ty jesteś ze mnie pouczasz i chcesz zamykać mi usta .Wielkie mi tez
                  oburzenie na moje wypowiedzi,szkoda ze takiego oburzenia nie masz na pisaninę
                  cocollony gdy piszę i obraza dzieci nazywajac ich odpadami.
                  Ja mam empatie do dzieci i krytykuje tych którzy te dzieci krzywdzą i mam prawo
                  wyrazac własne zdanie tak jak wyrazaja to inni.
                  Tolerujecie tutaj cocollone ,tolerowałyscie mangolde i innych czemu się w tedy
                  nie oburzałas . Więc weź sobie na luz.
                  • edw-ina Re: Do Koni42 15.09.09, 14:52
                    Jeśli nie zauważyłaś to forum nosi nazwę macochy i dotyczy kobiet, które
                    takowymi są. Cocollona jest macoszką (czy tego chce czy nie) i mangolda również.
                    A oburzam się, bo twoje dywagacje są podobne do wynurzeń ślepego na temat kolorów.
                    • sah_ra Re: Do Koni42 15.09.09, 14:57
                      A jednak złe macochy jak z ze złej bajki istnieją.
                      Skoro nie widzisz krzywdzenia dzieci to dalsza rozmowa jest taka jak by
                      rozmawiać z zawodowym mordercy czy ma współczucie do swoich ofiar
                      • edw-ina Re: Do Koni42 15.09.09, 15:03
                        Obojętnie co się tobie powie, jedyne co potrafisz zrobić to obrażać i utwierdzać się we własnym, nota bene ostro idiotycznym zdaniu. Po co w ogóle dyskutujesz? Powtórnie wyzwałaś adelę, czepiasz się mnie i każdej osoby, która cokolwiek napisze. Nie masz czego robić w życiu? Nudzi ci się? Chcesz dostać odznakę rycerzyka walczącego o szczęście bliżej nieznanych sobie dzieci? Wiesz w ogóle czego te dzieci by sobie życzyły? Dziewczynko, najpierw trochę przeżyj, wyciągnij z tego wnioski, a dopiero później dyskutuj.
                • 13monique_n Re: Do Koni42 16.09.09, 10:57
                  liz-beauty napisała:

                  > Wiesz, a moje bratanice sa blizniaczkami i zadna z nich zwykle nie
                  >spedza ani minuty sam na sam z ojcem (i z matka zreszta tez nie).
                  >Hm... Patologia!

                  Liz!!! O matko! Jak taka patologie możecie wszyscy tolerować??!!
                  Zwichniecie im bezpowrotnie psychikę wrażliwą >;->
              • glasscraft Re: Do Koni42 15.09.09, 14:46
                sah_ra napisała:

                > Moge tylko powiedziec że w życiu bywa często tak ze wszystko co
                zrobimy do nas wraca i tego ci życzę.

                Po czym sah_ra tupnela nozka...
              • adela38 Re: Do Koni42 15.09.09, 14:47
                sah_ra napisała:

                > Bo taka jest prawda koni mała twoja pasierbica nie moze spełdzić ani jednej
                > minuty sam na sam z ojcem bo ty i twoja córka zaraz wkraczacie do akcji.
                > Mała ma problemy w szkole nie radzi sobie z sytuacją a jej ojciec ma to gdzieś
                > i
                > bawi się w ojca dla obcego dziecka. Taka jest prawda.
                > Moge tylko powiedziec że w życiu bywa często tak ze wszystko co zrobimy do nas
                > wraca i tego ci życzę.

                A wiesz... ja ci nie zycze by ten twoj jad i zlosliwosc wrocila do ciebie, bo
                bys od niego zdechla. Pokazujesz, ze tak naprawde niektorzy ludzie sa po prostu
                z natury wredni i nikt ich tego nie musi uczyc. Natomiast jak normalny czlowiek
                z jakiegos powodu trafi na taka wredote to po pewnym okresie niedowierzania
                ratuje sie ucieczka.Takie wredoty przekazuja swoje wredne geny swoim
                dzieciom.Oprocz genow sluza oczywiscie swiatlym przykladem.Ich dzieci potem
                rosna z pretensja do calego swiata , ze ktos ich czegostam pozbawil, gdy tak
                naprawde za swoje niepowodzenia, nielubienie przez innych i brak szczecia moga
                obwiniac tylko siebie.

                • sah_ra Re: Do Koni42 15.09.09, 14:54
                  Z taką bezwartościowa osoba jaką jesteś ty nie bede rozmawiała ,pisałam juz w
                  watku który został usunięty ze twoje odpisywanie na moje posty sa strata czasu z
                  niczym sie z toba nie zgodze nie trac go więc
                  • adela38 Re: Do Koni42 15.09.09, 15:24
                    sah_ra napisała:

                    > Z taką bezwartościowa osoba jaką jesteś ty nie bede rozmawiała ,pisałam juz w
                    > watku który został usunięty ze twoje odpisywanie na moje posty sa strata czasu
                    > z
                    > niczym sie z toba nie zgodze nie trac go więc

                    Nie oczekuje bys sie ze mna w czymkolwiek zgadzala. Wrecz wspolczuje ci.Musisz
                    byc zgorzkniala i niezbyt szczesliwa.
                    Zycie nie jest sprawiedliwe.Ja mam to szczescie, ze dostalam od zycia oprocz
                    cierpienia jeszcze wiecej radosci i milosci.
                    Powiem ci jeszcze, ze mam doroslego pasierba, ktory wg twojej teorii powinien
                    miec do mnie pretensje, bo wyszlam za jego ojca i co wiecej dalam jego ojcu
                    drugiego syna.A tymczasem, chociaz z jego ojcem sie rozeszlismy juz ponad 6 lat
                    temu, to wszyscy jestesmy w dobrych stosunkach.Ow pasierb zalozyl juz lasna
                    rodzine i razem z rodzina mnie odwiedzil, jak jest w miescie tez o mnie
                    pamieta.Zwyczajnie szanujemy sie i lubimy, wrecz przyjaznimy.Ale ty chyba nie
                    jestes w stanie tego zrozumiec.
    • rybkka24 Re: ....... 11.09.09, 18:24
      Cześć.wasze wypowiedzi poprawiły mi humor.
      Forum nie dam poczytać NM bo nie chcę żeby czytał wszystkich moich wypowiedzi
      które są dla mnie poniekąd "prywatne"
      ale wpadłam żeby to samo napisać w formie listu/maila i dać/wysłać mu.
      adela Ty jesteś jeszcze bardziej zdroworozsądkowa i kalkulująca niż Ja winkale
      zgadzam się z Tobą.

      indyjska synowa.hmm.nie słyszałam czegoś takiego..
      mam mieszkanie.będę się starać żebyśmy w nim zamieszkali, w żadnym wypadku nie u
      niego.
      usamodzielnić to on by się chciał, niestety Ja mu jasno powiedziałam żeby
      przywoził małego wtedy gdy ma czas dla niego a nie podrzucał go do domu np. mi i
      jechał załatwiać sprawy.
      to dla niego kłopotliwa postawa, gdyż obecnie zawsze ktoś z dzieckiem posiedzi,
      a jak będziemy we dwoje to już nie zawsze a czasem.
      dodatkowo ojciec robi mi problemy.

      obecnie nm żałuje całej afery.
      dogadaliśmy się co do czasu spędzanego w 3, ale nie zniosę więcej wpieprz..się w
      życie i nasze ustalenia obrończyń biednego dziecka z rozbitej rodziny.

      a i tak niesmak pozostał.

      jak dalej będą mi zarzucać że nie rozumiem że mam faceta z dzieckiem i że go
      odseparowuję od dziecka(w sumie to tylko jest u niego ok.12 dni) i przez 2,5
      roku mieliśmy 4 weekendy sami( a co ta matka!!)
      to wbiją mnie w poczucie winy i zrezygnuję ze związku żeby facet się poświęcił
      bez reszty wychowaniu i żebym nie stawała na drodze z moimi potrzebami spędzenia
      z nim czasu lub jakiegoś wyjścia...

      pzdr.::::



      Te polskie drobnomieszczańskie, zaściankowe podejście z poglądem na rolę kobiety
      i traktowaniem facetów jak małych chłopców i maszynki do pieniędzy..


      pzdr.



      • adela38 Re: ....... 11.09.09, 19:47
        Wiesz...ja kiedys bylam mniej zdroworozsadkowa i postawilam na swoim wbrew
        rodzicom. Zaplacilam bardzo wysoka cene. Po rozwodzie trwalo lata zanim doszlam
        do siebie.Za maz wyszlam majac skonczone 21 lat. Bylam bardzo atrakcyjna, moglam
        wybierac, przebierac...
        Teraz zaczynam nowa droge pelna nadziei ale juz zdjelam rozowe okulary.
        Co ci poradze, to porozmawiaj ze swoim ojcem, posluchaj go.On nie jest zakochany
        a bedac facetem widzi sytuacje jak facet i ocenia twojego pana jak facet. Byc
        moze widzi i wie to czego ty jeszcze nie wiesz lub nie widzisz.
        Co do wspolnego mieszkania,to czy twoj luby nie proponuje ci mieszkania? Nie ma
        swojego? Co on wnosi w budowanie waszego zwiazku i waszej rodziny?
        • edw-ina Re: ....... 11.09.09, 20:35
          Mądra rada, ale wiesz, obawiam się, że każdy musi to sprawdzić na
          sobie. Kiedy wiązałam się z M moja matka, która również była po
          przejściach i w związku z człowiekiem z przeszłością, przestrzegała
          mnie, że będę bardzo cierpiała, że nie wiem, w co się pakuję.
          Mówiła, że mam czas, że mogę się związać z kimś bez zobowiązań.
          Wówczas uważałam, że z niezrozumiałych przyczyn ze mną walczy, nie
          chce zaakceptować mojego wyboru. Dopiero po czasie zrozumiałam, o
          czym mówiła, o jakim cierpieniu i o jakich sytuacjach.
          Są sprawy, o których musimy przekonać się na własnym tyłku, dopiero
          pojmiemy. To oczywiście przykre, bo nie życzę Rybce, aby zdobyła tę
          wiedzę w ten sposób, ale niestety obawiam się, że nasze najlepsze i
          najszczersze rady niewiele tu zmienią. Trudno jest uwierzyć, że
          marzenia się nie spełnią, człowiek znajduje tysiące powodów, by móc
          mieć nadzieję na happy end.
          • kajda28 Re: ....... 11.09.09, 21:06
            > Mądra rada, ale wiesz, obawiam się, że każdy musi to sprawdzić na
            > sobie. Kiedy wiązałam się z M moja matka, która również była po
            > przejściach i w związku z człowiekiem z przeszłością,
            przestrzegała
            > mnie, że będę bardzo cierpiała, że nie wiem, w co się pakuję.
            > Mówiła, że mam czas, że mogę się związać z kimś bez zobowiązań.
            > Wówczas uważałam, że z niezrozumiałych przyczyn ze mną walczy, nie
            > chce zaakceptować mojego wyboru. Dopiero po czasie zrozumiałam, o
            > czym mówiła, o jakim cierpieniu i o jakich sytuacjach.
            > Są sprawy, o których musimy przekonać się na własnym tyłku,
            dopiero
            > pojmiemy.

            i właśnie m.in. dlatego życie jest piękne, bo nie jest łatwe,
            proste, bo musimy sami wybierać, parzyć się, cierpieć, ale też i
            cieszyć.
            Życie byłoby nudne gdyby wszyscy się szczęśliwie dobierali, wszystko
            można byłoby przewidzieć, byłoby tylko samo dobro albo samo zło.

            Najważniejsze aby żyć tak aby samemu być szczęśliwym, aby wierzyć w
            to co się robi.
            • edw-ina Re: ....... 11.09.09, 21:18
              I tak i nie. Oczywiście, że życie ma dużo różnych smaków i musi je
              mieć, by można je nazwać życiem. Ale gdybym np. wiedziała jak wielki
              ból zada mi mój wybrany mężczyzna stwierdzeniem "ja już mam dzieci,
              nie chcę mieć więcej", to nie weszłabym w ten związek. I w takich
              kwestiach przestrogi rodziców, którzy trochę już w życiu widzieli,
              dostali od niego po tyłku nie raz, właśnie w takich kwestiach są
              cenne.
              Nie muszę włożyć ręki do ognia, by wiedzieć, że mnie poparzy.I to
              próbujemy tutaj wspólnie przekazać Rybce. Fakt, że teraz jest ok (w
              moim przypadku)nie oznacza jeszcze, że te chwile bardzo bolesne były
              potrzebne. Życie i tak codziennie przynosi sytuacje, z którymi jest
              nam ciężko. Może w takim razie nie warto tych dodatkowych
              przywoływać na siłę licząc na cudowne rozwiązanie w imię wielkiem
              miłości.
              • kajda28 Re: ....... 11.09.09, 21:31
                Ale wcześniej warto się zastanowić dlaczego wybieramy tego mężczyznę
                a nie innego. Bo to że same wiemy, albo nam mówią że możemy mieć
                setkę innych facetów nie zmienia faktu że wybieramy tego jednego a
                nie przebieramy i nie przypatrujemy się tej setce.

                Uważam że fakt wyjścia przeze mnie za alkoholika był czymś normalnym
                i choć każdy był temu przeciwny, to bez odpowiedniej terapii nie
                byłam wstanie postąpić inaczej.
    • rybkka24 Re: ....... 12.09.09, 12:39
      do adeli38
      mój nm planuje za budowę domu/kupno mieszkania w przeciągu kilku najbliższych lat.
      jest dyskusja gdzie bo jest kilka opcji.
      dodatkowo on sporo zarabia, i nie dzieli moje twoje jak to w którymś wątku zostało poruszone więc mi czasem pomaga.
      radzisz mi posłuchać ojca to chyba dziś musiałabym się z nm rozstać.
      ok.ma trochę racji ale myśli tez w kategoriach co ludzie powiedzą a to już mnie drażni i nawet nie chcę z nim dyskutować, bo mnie nie interesują takie rzeczy.

      myślę że jeżeli każdy popatrzy na każdego nie tylko na siebie wszystko może być nie najgorzej.
      tylko mam lekkiego stresa bo nm myśli żebyśmy porozmawiali z jego rodziną , ja myślę że nie muszę się im tłumaczyć i wystarczy jak my się dogadamy.

      ustalenia wprowadziliśmy zobaczymy jaki będzie ciąg dalszy.

      c.d.n.:::

      • elakuz Re: ....... 13.09.09, 10:44


        > myślę że nie muszę się im tłumaczyć i wystarczy jak my się dogadamy.

        i tu jest sedno sprawy. Czy sama sobie mozesz opowiedziec twierdzaco na to
        pytanie? Czy twoj partner cie rozumie, wspiera, podejmujecie razem decyzje? W
        tej konkretnej sytuacji chyba nie bardzo tak bylo. Moim zdaniem po ataku rodziny
        na ciebie powinien zareagowac a nie pamietam, abys pisala, ze tak zrobil. Raczej
        pisalas o wyrzutach z jego strony
        • 333a13 Re: ....... 13.09.09, 12:46
          Mnie trochę w tym wszystkim martwią 2 rzeczy... Rybka zastanawia się, czy
          powinna być "bardziej zaangażowana" w sprawy dziecka, poświęca się w weekendy,
          które są dla niej katorgą i teraz w imię "miłości" zapewni Lubemu lokum w
          postaci swojego mieszkania... Rybko a co zrobisz jak nagle zmienisz zdanie i
          będziesz chciała zamieszkać znów sama??? Pomyśl trochę o sobie i skoro chcecie
          budować wspólną przyszłość, to kupcie wspólnie mieszkanie i je sobie powoli
          spłacajcie... Możesz przecież wynająć swoje mieszkanie by mieć na część rat, a w
          każdym momencie będziesz mogła bez szwanku do niego wrócić... Skoro Twój NM
          dobrze zarabia, to chyba nie powinno być z tym problemu???
          I kolejna rzecz, która mnie zastanawia, to kwestia dziecka... Z tego co piszesz
          dziecku ewidentnie dzieje się krzywda, mamusia ma go gdzieś... ale i tatuś
          lepszy nie jest, bo ważniejsza jest PRACA od dziecka... Nikt nie każe Tobie się
          poświęcać dla cudzego dziecka, ale podstawowym obowiązkiem rodzica jest należyte
          dbanie o potomstwo i nic nie usprawiedliwia zaniechań Twojego NM.
    • rybkka24 Re: ....... 14.09.09, 11:21
      Po tym jak jego rodzina nas zaatakowała bo równeż "wskoczyli" na
      głowę nm, nm wpadł w poczucie winy i żeby odreagować sytuację i
      negatywne emocje pokłóciliśmy się...teraz jest ok. i jest za mną.

      nie jezdzimy do jego rodziny.
      nie chcę z nimi rozmawiać bo możemy nie dojść do porozumienia tylko
      się bardziej pokłócić.
      nie jeździmy do mojej rodziny z wiadomych przyczyn.

      brzydko pisząc wszystko z powodu 1 dziecka.

      Czy dziecku dzieje się krzywda?
      matka dziecka w skrócie jest wygodną materialistką, na dziecko
      wydaje niezbędne minimum-jedzenie, najpotrzebniejsze ubrania,
      rachunki.
      Nie jest strasznie uczuciowa, czy wylewna do dziecka.zresztą nie
      jestem z nią jak jest z dzieckiem sam na sam...

      wychowuje go po swojemu wg swojego uznania, nic mi do tego..

      nie przyjechała po dziecko bo szkoda jej była na benzyne..
      nauczyła się że nie musi bo nm zawsze zawoził/przywoził.
      butów korekcyjnych nie kupiła bo pożałowała pieniędzy i stwierdziła
      że jak dorośnie to się sam tym zajmie.
      nigdzie z dzieckiem nie wychodzi bo twierdzi że nie ma kasy.
      nigdzie nie wyjedzie bo nie ma kasy.
      dziecko nigdzie nie zapisze na nic np.basen bo nie ma kasy.
      4,5 latek ze smokiem lata, ona twierdzi że sam wypluje.w zerówce jak
      dzieci się będą śmiały chyba.
      A dostaje spore alimenty.

      Ja mogę tylko pokręcić głową z żalem, ale to jej dziecko.i ona go
      wychowuje po swojemu.
      a nm taką mu matkę wybrał.
      gdyby było picie, patologia,zaniedbania typu dziecko głodne brudne i
      w podartych ciuchach to musiałby go zabrać nie byłoby innej opcji.
      Tak to jest przeciętny dom z mamusią które moze też nie jest zbyt
      zadowolona ze swojej sytuacji życiowej.i dzieci nie zawsze są jej na
      rękę.

      Co do nm jest on w fazie/wieku pod tytułem zarabianie
      kasy/dorabianie się/rozkręcanie firmy.chce sie dorobić żeby za kilka
      lat mieć spokój, mieć dom i dobrze żyć.
      i wpadł w to jak śliwka w kompot czasem pracuje 12-14 h dziennie.

      co do czasu dla dzieci muszę z nim pogadać ale mam nadzieję że nm za
      te 2-3 lata ustabilizuje sobie swoje życie i skupi się bardziej na
      rodzinie.
      a teraz 3 weekendy w m-cu myślę że nie są złym wynikiem.
      jakby chciał mógły jeszcze w tygodniu go gdzieś zabierać.
      znam ojców którzy będąc na codzień w domu z dziećmi wogóle nie
      poświęcają im czasu i uwagi.

      Jestem neutralna a jeżeli chodzi o jekieś zaniedbania rodziców w
      stosunku do dziecka raczej nic nie mogę zrobić.
      tak to jest jak ludzie zaczynają dorosłe życie od robienia sobie
      dzieci.

      • sah_ra Re: ....... 14.09.09, 16:47
        Faktem jest że ojcowie się dziećmi nie zajmują ,niektórzy twierdza ze męzczyźni
        nie zasługują na miano rodziców ,ale pomyśl trochę skoro twój facet nie troszczy
        się o swoje dziecko wiedząc, ze jego ex nie dba o syna a on nic z tym nie robi
        zasłaniając się pracą to jakim ojcem będzie dla waszego dziecka ? Ojcowie się
        zazwyczaj nie sprawdzają ale zawsze warto szukać takiego który sie sprawdzi a
        nie dawac dziecku na dawce spermy wybrakowany towar.
        Owszem pomyłki sie zdarzaja ale s premedytacja isc w taki układd tylko dlatego
        ,ze bez faceta sie żyć nie umie to naprawde nie wrózy nic dobrego dla przyszłości.
        Rodziny z rekonstruowane to patologia ,kobiety które się w to pchają nie
        wiedzą co czynią i jakie komplikację na przyszłość z tego beda nie tylko dla
        dzieci z pierwszego małżeństwa, ale także dla dzieci z drugiego i kolejnych
        małzenstw a cos na ten temat wiem...
        • glasscraft Re: ....... 14.09.09, 17:45
          sah_ra napisała:

          > Faktem jest że ojcowie się dziećmi nie zajmują...
          Mogla bys podac jakies sprawdzone zrodlo tej informacji? Faktem to
          jest, ze Ziemia krazy wokol Slonca...

          > Ojcowie się zazwyczaj nie sprawdzają ale zawsze warto szukać
          takiego który sie sprawdzi a nie dawac dziecku na dawce spermy
          wybrakowany towar.

          A jak sprawdzasz potencjalnego kandydate na ojca i jego
          ojcowskie "sprawdzanie sie" zanim jeszcze ojcem zostal?

          > Rodziny z rekonstruowane to patologia... ... a cos na ten temat
          wiem...
          Wiesz, to ze Tobie sie nie udalo (nie dziwie sie, bo z takimi
          pogladami na temat ojcow to trudno moim zdaniem cos solidnego w
          zwiazku budowac), to nie znaczy, ze nie istnieje cala masa rodzin
          nazwijmy to "z odzysku" funkcjonujacych calkiem niezle i zgodnie. A
          tego, ze dwoje ludzi z dziecmi z poprzednich zwiazkow buduje cos
          razem patologia bym nie nazwala.
          • sah_ra Re: ....... 14.09.09, 18:16
            Nie wiem jak sprawdza się kandydatów na ojca ale jeżeli facet mający dziecko nie
            zajmuje się nim mimo ,że exia tez nie i zasłania się praca to nie jest kandydat
            dobry na ojca.
            Co do rodzin zrekonstruowanych i tych mas żyjących całkiem niezle . Napisałaś
            całkiem nie źle a nie funkcjonujących dobrze.
            Macocha ani ojczym nie jest wstanie zastąpić dziecku ani matki ani ojca ,tak
            jesteśmy skonstruowania a nie inaczej z reszta udowodniono to juz na forum.
            Z muszanie dziecka do tolerowania jakies obcej baby czy faceta znoszac i
            przebywajac co jakis czas z osoba dziecku nie zyczliwa czy obojetna nie wpływa
            pozytywnie na jego rozwój zwłaszcza,ze dziecko w dzieciństwie się krztałtuję
            więc takie rzeczy wpływaja na dziecko negatywnie a nie ma mozliwości
            wykrzyczenia się czy wyzalenia na forum jak macochy bo z tego co wiem nie ma
            forum pasierbów.
            Co do mojego zdania na temat ojców to sobie ta dyskusję na ten temat darujmy.
            • edw-ina Re: ....... 14.09.09, 19:18
              Wiesz, skoro masz tak jednoznaczne sądy to może już dojdź w nich do
              wniosku, że należy zakazać rozwodów. Wziąłeś sobie kogoś kto cię
              poniża, znieważa, z kim nie jesteś szczęśliwy? Co tam! Cierp, skoro
              tak ci się zdarzyło. A że masz tylko jedno życie na bycie
              szczęśliwym? I co z tego? Kogo to obchodzi? Ważne, że dziecko będzie
              miało mamę i tatę w domu, z pewnością nie dotknie go żadna
              patologia, skoro ma oboje rodziców. I będzie bardzo szczęśliwe nawet
              jak tatuś i mamusia przez pięć lat odezwą się do siebie dwa razy. I
              nie będzie miała tej złej macochy albo okropnego ojczyma. Jak
              jeszcze dopiszesz, że będzie mniej osób do podziału spadku, to już
              będzie komplet.
              Życie nie jest czarno-białe.
              • sah_ra Re: ....... 14.09.09, 19:43
                Chcesz znać moje poglądy w tej sprawie to ok
                Uwazam ze jeśli facetowi czy kobiecie małżeństwo się nie udało to trudno takie
                życie nikogo nie powinno się zmuszac do bycia z kimś z kim nie chcę być.
                Ale żaden ojciec ani zadna matka nie powinna sprowadzać do domu faceta czy
                kobiety i dawać dziecku macoche i ojczyma zmuszając dziecko do układania sobie z
                nim relacji czy tolerowania obojetnosci czy nie zyczliwosci naprawde nie jest
                miło spedzac czas z kims takim.
                Dla męzczyzn sa burdele moga płacic kobiety sa w lepszej sytuacji za to płacić
                nie musza. Sa tez wolne związki nie trzeba z kims mieszkac aby zyć pełnia zycia
                ale przede wszystkim uwazam ze rodzice (jeśli ojca uwazamy za rodzica to jego
                tez) nie powinni płodzić kolejnych dzieci tylko zając się tymi które maja do 18
                toku zycia.
                Potem mozna rozdzielac majatek między dziecmi i finito.
                co do majątku przyrodnie rodzeństwo jest ta konkurencją do majatku i z tego
                wynikaja komplikacje.
                Moje poglady wynikaja z pewnych obserwacji i wkrótce je opiszę.
                • edw-ina Re: ....... 14.09.09, 20:40
                  A nie sądzisz, że świat nie kręci się tylko wokół dziecka? Rodzice
                  nie są robotami, mają swoje potrzeby większe niż te, które mogą
                  zaspokoić w burdelu. Z jednej strony wymagasz od nich by byli
                  uczuciowi wobec dzieci, z drugiej zabraniasz im czuć, mieć marzenia,
                  pragnienia. A co kiedy dziecko odchodzi z domu i zakłada własną
                  rodzinę? Kiedy jest nastolatkiem i nie potrzebuje już tak bardzo
                  rodziców? Wówczas już mogą się z kimś spotykać? Ale pewnie najlepiej
                  bez zobowiązań, prawda?
                  A pieniądze to niech lepiej każdy sobie sam zarobi i nie liczy na
                  spadek, bo może się przeliczyć.
                  Patrzysz na rodzica nie jak na człowieka, tylko na woła, wyrobnika.
                  Wstydziłabym się tak jednostronnie patrzeć na ludzi. Wstydziłabym
                  się swojej ignorancji. I gdyby kiedykolwiek moje dziecko pomyśłałoby
                  tak o mnie czy o kimkolwiek innym to uznałabym to za jedną z
                  największych porażek wychowaczych.
                  • sah_ra Re: ....... 14.09.09, 21:41
                    Nie nie zabraniam im uczuć zabraniam zmuszania dzieci do układania sobie relacji
                    z obcymi ludźmi a takimi sa macochy i ojczymowie zmuszania ich do tolerowania
                    osoby nie życzliwej i obojętnęj bo mamusia z tatusiem chcą się powiem brutalnie
                    spuścić. Jeśli chca to robic niech robią to poza domem.
                    Jeśli matka z ojcem nie poświecą dziecku (lub chociaz jedno z nich)
                    odpowiedniego czasu do 18 roku zycia to takie dziecko wychodzi w swiat
                    poharatane emocjonalnie a zycie mu jeszcz dokopie.
                    Ale w końcu jakie ma to znaczenie wazne aby mi było dobrze a dzieci i ich
                    problemy nie mój problem co nie?
                    • nsc23 Re: ....... 14.09.09, 21:44
                      1. Jezeli zwiazek dla Ciebie sprowadza sie do 'spuszczania sie' (czy naprawde
                      musisz uzywac tak wulgarnego slownictwa?) to zastanow sie nad tym, kto i jak Cie
                      w zyciu poharatal - to nie jest normalne i zdrowe podejscie.
                      2. Macocha/ojczym bywaja zyczliwi pasierbom
                      3. Psychika dziecka ksztaltuje sie od urodzenia do 3. roku zycia bodajze, potem
                      mozna juz tylko wprowadzac poprawki kosmetyczne.
                      4. Nowy zwiazek nie wyklucza poswiecania czasu dziecku.
                      5. Moi rodzice puscili mnie samopas przed 18. rokiem zycia i zyje - co wiecej,
                      nie jestem poharatana i radze sobie calkiem niezle w zyciu.
                      • sah_ra Re: ....... 15.09.09, 12:53
                        nsc23 napisała:

                        > 2. Macocha/ojczym bywaja zyczliwi pasierbom

                        Bywają ale nie zawsze
                        > 3. Psychika dziecka ksztaltuje sie od urodzenia do 3. roku zycia bodajze, potem
                        > mozna juz tylko wprowadzac poprawki kosmetyczne.

                        Psychika kształtuje sie do 18 roku życia jeżeli w tym okresie nastąpią pewne
                        toksyczne sytuację to będzie miało to poważny w pływ na dziecko.. Ale twoja
                        teoria jest bardzo wygodna dla macoch pojawiłam się po 3 roku zycia moje
                        negatywne zachowanie nie wpłynie na dziecko bo juz charakter mu sie uformował.
                        Po 3 roku zycia dziecka mozna je porzucic bo i tak nic mu się nie stanie w
                        końcu charakter jest juz ukształtowany . Bzdura do entej potęgi.

                        > 4. Nowy zwiazek nie wyklucza poswiecania czasu dziecku.

                        Nie wyklucza ale wiadomo ze takie dziecko idzie w odstawkę.
                        > 5. Moi rodzice puscili mnie samopas przed 18. rokiem zycia i zyje - co wiecej,
                        > nie jestem poharatana i radze sobie calkiem niezle w zyciu.
                        Taak macochą jestes.
                        • glasscraft Re: ....... 15.09.09, 13:16
                          sah_ra napisała:

                          > nsc23 napisała:
                          >
                          > > 2. Macocha/ojczym bywaja zyczliwi pasierbom
                          >
                          > Bywają ale nie zawsze

                          Jak rowniez, bywaja rodzice (i mamusie i tatusie), nie "z odzysku"
                          bardzo "niezyczliwi" swoim wlasnym dzieciom, co na przyklad objawia
                          sie wizytami tychze dzieci na oddziale intensywnej terapii (po
                          kolejnym ataku rodzicielskiej niezyczliwosci (czasami rowniez
                          nazywanej patologia spoleczna).

                          > [b]Psychika kształtuje sie do 18 roku życia jeżeli w tym okresie
                          nastąpią pewne toksyczne sytuację to będzie miało to poważny w pływ
                          na dziecko.. Ale twoja teoria jest bardzo wygodna dla macoch
                          pojawiłam się po 3 roku zycia moje negatywne zachowanie nie wpłynie
                          na dziecko bo juz charakter mu sie uformował.

                          Jak wyzej; czasami nawet psychika dziecka nie ma szansy sie
                          ksztaltowac, bo kolejny atak rodzicielskiej niezyczliwosci skonczyl
                          ksztaltowanie sie psychiki przedwczesnie. Ale zgodnie z Twoja teorie
                          lepsi najgorsi rodzice, niz macocha/ojczym.

                          > > 4. Nowy zwiazek nie wyklucza poswiecania czasu dziecku.
                          > Nie wyklucza ale wiadomo ze takie dziecko idzie w odstawkę.

                          Wiadomo? Wiadomo to, ze palladium to pierwiastek chemiczny, powyzsza
                          teza to Twoje niczym nie podparte gdybanie, zeby na sile udowodnic
                          teze.
                            • glasscraft Re: Obawiam się, glasskraft... 15.09.09, 15:03
                              Mysle, ze to "niechcenie" bardziej niz "nierozumienie"... szkoda
                              tylko, ze przy okazji pluje na osoby, o ktorych nic nie wie...
                              Na innym forum (chyba feminizm) przeczytalam, ze w/g naszej
                              milusinskiej nawet kryminalista bylby lepszym ojcem dla autorki
                              watku stamtad (ojciec jest czepialskim szowinista)... rece, nogi i
                              majtki mi opadly smile
                        • nsc23 Re: ....... 15.09.09, 19:09
                          No patrz, a jeszcze niadawno pisalas, ze macochy to samo zlo - sie zdecyduj
                          dziewczyno, bo sie motasz straszliwie.

                          Nie wiem jakie dziecko ksztaltuje sie psychicznie do 18. urodzin, ale poczytaj
                          sobie troche w tym temacie - bzdury piszesz i to straszne. Chyba nie chcesz mi
                          powiedziec, ze dokladnie w dniu 18. urodzin psychika ludzka jest uksztaltowana?
                          Charakter dziecka ksztaltuje sie we wczesnym dziecinstwie, to naprawde nie jest
                          jakas nowosc czy odkrycie Ameryki - jak chcesz prowadzic dyskusje na poziomie,
                          to sie merytorycznie przygotuj.

                          I znowu poslugujesz sie uogolnieniem, ze dziecko idzie w odstawke - owszem,
                          zdarza sie, ze tak sie dzieje, ale nie jest to regula, jestes w stanie to pojac,
                          czy nie bardzo?

                          Jezeli bycie macocha swiadczy o moim poharatniu, to ja kazdemu takiego
                          poharatania zycze. Jestes jedyna osoba, ktora tak kiedykolwiek o mnie
                          powiedziala, ale oczywiscie swietnie mnie znasz, wiec chyba jutro rano pierwsze
                          co zrobie, to zapisze sie do psychologa leczyc to poharatanie.
                          • sah_ra Re: ....... 15.09.09, 20:22
                            nsc23 napisała:

                            > No patrz, a jeszcze niadawno pisalas, ze macochy to samo zlo - sie zdecyduj
                            > dziewczyno, bo sie motasz straszliwie.

                            Ja się nie miotam to moje zdanie zresztą widac to na forum z małymi wyjatkami
                            >
                            > Nie wiem jakie dziecko ksztaltuje sie psychicznie do 18. urodzin, ale poczytaj
                            > sobie troche w tym temacie - bzdury piszesz i to straszne. Chyba nie chcesz mi
                            > powiedziec, ze dokladnie w dniu 18. urodzin psychika ludzka jest uksztaltowana?
                            > Charakter dziecka ksztaltuje sie we wczesnym dziecinstwie, to naprawde nie jest
                            > jakas nowosc czy odkrycie Ameryki - jak chcesz prowadzic dyskusje na poziomie,
                            > to sie merytorycznie przygotuj.

                            Dzieci krztałtuja się przez cały okres dojrzewania czyli umowna granica to
                            rok 18 w USA 21 ten wiek oznacza dorosłość ale ty pewnie uwazasz ze charakter i
                            dojrzałosc człowieka krztałtuje sie do 3 lat a moze odrazu powiedźmy ze do dwóch
                            miesiecy zycia dziecka.

                            >
                            > I znowu poslugujesz sie uogolnieniem, ze dziecko idzie w odstawke - owszem,
                            > zdarza sie, ze tak sie dzieje, ale nie jest to regula, jestes w stanie to pojac

                            Nie jest to reguła ale dośc często sie to zdarza
                            > ,
                            > czy nie bardzo?
                            >
                            > Jezeli bycie macocha swiadczy o moim poharatniu, to ja kazdemu takiego
                            > poharatania zycze. Jestes jedyna osoba, ktora tak kiedykolwiek o mnie
                            > powiedziala, ale oczywiscie swietnie mnie znasz, wiec chyba jutro rano pierwsze
                            > co zrobie, to zapisze sie do psychologa leczyc to poharatanie.

                            To swiadczy tylko o tym, ze nie umiesz znaleźc faceta bezdzietnego a w
                            twoich wypowiedzich brak empatii ,empatii do dzieci
                            Wiesz co to jest empatia ? Bo myślę ze nie bardzo.

                            • glasscraft Re: ....... 15.09.09, 20:41
                              sah_ra napisała:

                              > b]To swiadczy tylko o tym, ze nie umiesz znaleźc faceta
                              bezdzietnego a w twoich wypowiedzich brak empatii ,empatii do
                              dzieci

                              Wiesz co sah_ra,odwal sie od dziewczyny, zero o niej wiesz wiec
                              daruj sobie wypowiedzi na temat, czy ona sobie faceta umie znalezc,
                              czy nie. A czy to facet bezdzietny, czy ma czworke dzieci to nie
                              Twoj zasmarkany interes!!!

                              Wedlug Ciebie lepiej byc z bezdzietnym facetem -
                              kryminalista/totalnym zlamasem/psychopata, no Twoj lucky day -
                              takiego Ci zycze, i niech Cie jeszcze leje regularnie... Normalnie
                              nikomu zle nie zycze, ale Ty wszelkie granice przekraczasz...
                                • sah_ra Re: ....... 15.09.09, 21:12
                                  Szkoda tylko ze trollem dla was nie jest nie jaka cocollona która pisze o
                                  dzieciach że są odpadami, szkoda ze trollem nie była mangolda co nienawidziła
                                  swoich pasierbów itd. Rzeczywiście szkoda gadać.
                                  • nsc23 Re: ....... 15.09.09, 21:14
                                    Wiesz jaka jest roznica? Coccolona nie dorabia do tego jakis glupich teorii
                                    tylko mowi jak jest - nie lubi pasierbow i tyle. Nie mowi ludziom, ze sa
                                    poharatani, ze rodziny rekonstruowane to patologia i innych madrosci zyciowych -
                                    mozna sie z nia niezgadzac, ale nie ocenia uzytkowniczek po jednym poscie i nie
                                    stosuje generalizacji i uogolnien.
                                    • sah_ra Re: ....... 15.09.09, 21:31
                                      Moje poglady wynikaja z tego co widze i tak oceniaam .
                                      Dzieci z rekonstruowanych rodzin naprawdę maja gorzej niż ich ruwiesnicy z
                                      pełnych rodzin a nawet z rodzin gdzie tylko jeden rodzic się danym dzieckiem
                                      opiekuję.
                                      Naprawdę nie fajne jest tolerowanie takich osób wokół siebie dla dziecka jak
                                      mangolda cocollona adela .Uwazasz że miło jest spędzac czas z macochą czy
                                      ojczymem gdy nie masz wyboru i być zmuszanym do takich kontaktów tylko dlatego
                                      że mamusia z tatusiem zakochali się?
                                      Jak myslisz co czuję ta mała dziewczynka pasierbica koni majaca kłopoty w nauce
                                      ,nie mogaca spędzić ani jednej minuty sam na samz ojcem bo na arene wkracza
                                      macocha i jej córka ?Nie sądze żeby było to fajnę.
                                      Mam dośc cięty język i brutalnie mówie co myślę ,zanim wypowiedziałam swoje
                                      zdanie w tym temacie powinnam była opisac dokładnie cała sytuację ,sytuacje
                                      swojej rodziny wtedy być moze inaczej ta dyskusja by się potoczyła.
                                      Oprócz brutalności i ciętego języka mam empatie dość wielką empatię a kiedy
                                      dostrzegam krzywdę dziecka jak u pasierbicy konii reaguję.
                                      A poniewaz osoby dorosłe jak wy maja ukształtowana juz psychikę to moje brutalne
                                      słowa nie spowoduja żadnego uszczerbku na waszym życiu.

                                      • glasscraft Re: ....... 15.09.09, 21:40
                                        Wiesz, to wez te swoja empatie i pomoz tym, ktorzy naprawde pomocy
                                        potrzebuja... z prawdziwymi problemami a nie takimi wymyslonymi...
                                        bo sie empatia marnuje... pojedz np do domu dziecka i zapytaj, ile z
                                        dzieciakow tam sie kiszacych wolalo by miec macoche/ojczyma zamiast
                                        pania wychowawczynie...

                                        Tak na marginesie, jak o cos sie musisz martwic to ruwiesnicy pisze
                                        sie przez o z kreska - czyli rowiesnicy. Naprawde nie fajne
                                        jest nieortograficzne pisanie.
                                          • glasscraft Re: ....... 15.09.09, 21:54
                                            Niunia, ja sie przynajmniej czegos konkretnego czepiam, Ty -
                                            urojonych problemow.

                                            Badzo bym chetnie kontunuowala wymiane oskarzen, kto sie czego
                                            czepia, ale musze sie upewnic, ze moja pasierbica nie ma tete-a-tete
                                            z jej ojcem. Ciao!!!
                                            • 13monique_n Glasscraft - chapeau bas! 16.09.09, 11:07
                                              glasscraft napisała:

                                              > Niunia, ja sie przynajmniej czegos konkretnego czepiam, Ty -
                                              > urojonych problemow.
                                              >
                                              > Badzo bym chetnie kontunuowala wymiane oskarzen, kto sie czego
                                              > czepia, ale musze sie upewnic, ze moja pasierbica nie ma tete-a-
                                              >tete z jej ojcem. Ciao!!!

                                              Glass - gratulacje! Gdybyś Ty się tego ortografa nie czepiła, to ja
                                              bym to zrobiła. Nie wiem, jak to jest, ale ludzie pełni nienawiści i
                                              agresji do innych mają jednocześnie wielką skłonność do błędów
                                              ortograficznych. Czyżby efekt zaniedbań emocjonalnych z dzieciństwa
                                              w pełnej, doskonałej i pozbawionej obcych rodzinie???? Hmmm, trzeby
                                              by tę teorię albo samemu rozdmuchać, albo podrzucić
                                              specjalistom smile))) hehehe
                                      • adela38 Re: ....... 15.09.09, 22:03
                                        Prosze bys sobie nie wycierala geby moja osoba.Ty masz problem ze
                                        soba.Zwyczajnie nikt cie nie lubi, bo jestes wredna i zlosliwa.Zazdroscisz innym
                                        i pewnie masz ku temu powody.
                                        Najpewniej twoja wredna osobowosc nie pozwala na to bys cieszyla sie sympatia
                                        otoczenia.To naprawde przykre- nawet ci wspolczuje.
                                        Widzisz krzywde, gdzie jej nie ma bo masz skrzywione postrzeganie
                                        rzeczywistosci.Jestes typem osoby co widzi zawsze szklanke do polowy pusta,
                                        zamiast do polowy pelna.Moglabys cieszyc sie z tego, ze pasierbica zyskala w
                                        osobie macochy i przyszywanej siostry bliskie osoby.Ze dzieki nim jej ojciec
                                        jest szczesliwszy.Ze bedzie miala przyrodnie rodzenstwo.Ze ma drugi cieply dom
                                        do ktorego moze przyjsc.
                                        Mysle, ze piszac o sobie ze masz duzo empatii pomulilas empatie z egoizmem,
                                        zawiscia i wredota.
                                      • nsc23 Re: ....... 15.09.09, 22:23
                                        Fantastycznie, ale nie przenos swoich traumatycznych doswiadczen na wszystko i
                                        wszystkich - to, ze Ty tak masz, nie znaczy, ze inni tez tak maja.
                                        A to, co Ty nazywasz cietym jezykiem inni nazywaja chamstwem i wulgarnoscia.
                                          • nsc23 Re: ....... 15.09.09, 22:55
                                            No wyjasnilas, ale nadal zadnych konkretow o moim braku empatii nie ma. Poza tym
                                            nie rozumiem, czemu przekladasz swoje doswiadczenia na nas? I kto dal Ci prawo
                                            osadzania innych, skoro nie wiesz o nas nic?
                                            • edw-ina Re: ....... 15.09.09, 23:15
                                              Kobity, nie ma co się stresować. Może my potrzebujemy pomocy
                                              psychoterapeuty w pewnych momentach życia, ale Sah_ra potrzebuje
                                              pomocy psychiatry.Olać, a najlepiej zablokować. Zdaje się, że na
                                              forum Dorosłe Dzieci Rozwodników już ją zablokowano za destrukcyjne
                                              posty.
                                • glasscraft Re: ....... 15.09.09, 21:20
                                  Skoro lepiej miec ojca kryminaliste od czepialskiego szowinisty, to
                                  dlaczego nie lepiej bezdzietnego kryminaliste od faceta z
                                  dzieckiem/dziecmi z poprzedniego zwiazku?

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,212,100000815,100214422,Twoj_ojciec_to
                                  _idiota.html

                                  Skoro nie mialas macochy ani ojczyma (zakladam, ze mialas ojca
                                  chociaz on na wspomnienie nie zasluguje bo Twoja matka sie wepchnela
                                  w zwiazek z facetem z odzysku i stowrzyla patologiczna rodzine, wiec
                                  to tylko dawca spermy), to zadna krzywda Ci sie nie dziala od
                                  tychze... a jezeli Twoj problem to zazdrosc w stosunku do Twojego
                                  przyrodniego rodzenstwa (jezeli takie posiadasz) i dlatego takim
                                  jadem plujesz to udaj sie do psychologa. Moze dadza Ci jakies
                                  tabletki i zycie bedzie piekne. Powodzenia i informuj nas na
                                  biezaco, jak lecznie postepuje.
                                  • sah_ra Re: ....... 15.09.09, 21:37
                                    Co do linku napisałam tak aby dac wyraz mojego totalnego braku szacunku dla ojca
                                    tej dziewczyny. Nie powinnas traktować tego dosłownie

                                    Nie mam macochy nie mam ojczyma . nie mam naszczęście przyrodniego rodzeństwa
                                    zarówno od strony matki jak i od strony ojca-Bogu niech będą dzięki. Z moją mama
                                    mam naprawde świetny kontakt nie mam powodu aby być o kogokolwiek zazdrosna.
                                    Czytaj bardziej uwaznie to co pisze.
                                    • glasscraft Re: ....... 15.09.09, 21:46
                                      Zbaczajac z tematu walkowanego tutaj - a ty tego pana znasz
                                      osobiscie, ze masz prawo wyrazac opinie na jego temat? Poklocilam
                                      sie z ojcem i napisze kupe bzdur na jego temat - tez sie wypowiesz,
                                      ze jest idiota i lepiej, zebym miala narkomana za ojca?

                                      Ok, no to nie masz zadnego kontaktu z mrocznym swiatem macoch - wiec
                                      Twoje wypociny tutaj to sztuka dla sztuki... pojecia nie masz na
                                      temat macochowania/bycia pasierbem... zajmij sie robotkami na
                                      drutach albo dyrygowanie ruchem drogowym. Dac Ci to wiecej
                                      satysfakcji i jeszcze spoleczenstwu sie przysluzysz.
                            • nsc23 Re: ....... 15.09.09, 20:58
                              Dzieci krztałtuja się przez cały okres dojrzewania czyli umowna granica to rok
                              18 w USA 21 ten wiek oznacza dorosłość ale ty pewnie uwazasz ze charakter i
                              dojrzałosc człowieka krztałtuje sie do 3 lat a moze odrazu powiedźmy ze do dwóch
                              miesiecy zycia dziecka.

                              O dojrzalosci nic nie pisalam - pisalam o osobowosci i charakterze dziecka.
                              Ponownie odsylam do literatury fachowej. Czym innym sa czynnosci cywilno-prawne,
                              czym innym charakter i osobowosc - to takie podstawy. Czyli uwazasz, ze dziecko,
                              ktore zostalo wyslane przez rodzicow do szkoly z internatem przed ukonczeniem
                              18. roku zycia bedzie na zawsze skrzywione i nienormalne? Cale pokolenia
                              skrzywiony Brytyjczykow w takim razie zyje i ma sie dobrze, podobnie z
                              Amerykanami i paroma innymi krajami.

                              To swiadczy tylko o tym, ze nie umiesz znaleźc faceta bezdzietnego a w twoich
                              wypowiedzich brak empatii ,empatii do dzieci. Wiesz co to jest empatia ? Bo
                              myślę ze nie bardzo.

                              Poprosze o przyklad mojej wypowiedzi swiadczacej o moim braku empatii do dzieci
                              - rzucac slowa po proznicy to kazdy umie.
                              Jezeli chodzi o faceta - no coz, moze bezdzietnego nie umiem (chociaz nie wiem
                              skad te informacje, mialam facetow bezdzietnych, bez zobowiazan), za to mam
                              kochajacego, rozsadnego, cieplego i madrego mezczyzne, ktory zrobil dla mnie juz
                              wiele i mnie kocha i szanuje - to jest dla mnie wazniejsze niz fakt czy ma
                              dziecko czy nie. Trudno to pojac, prawda?
                              Skad Ty sie kobieto urwalas? Ile masz lat?
                        • erillzw Re: ....... 16.09.09, 03:10
                          sah_ra napisała:
                          >Psychika kształtuje sie do 18 roku życia jeżeli w tym okresie
                          nastąpią pewne
                          > toksyczne sytuację to będzie miało to poważny w pływ na dziecko..

                          Tak ku woli scisłości psychika dziecka na ktorą maja wpływ rodzice
                          kształtuję sie do 13 roku zycia. Polecam lekaturę Eichelbergera w
                          tym zakresie. Albo Wygostkiegi, Piageta lub Eriksona.
                          Jesli zaś chodzi o teorie 3 roku zycia to polecam lekturę Harlowa i
                          Bowlbiego o tym jak to działa u dzieci do 3 roku życia i dlaczego
                          ten okres jest tak wazny. Nie jest to zakończony proces ale z uwagi
                          na to, że dziecko do 3 roku życia bardziej rejestruje jak tasma niz
                          mysli wyobyrazeniowo i przetwarza w pelni to co rejestruje. Stad tez
                          okres pieerwszych 3 lat jest cholernie wazny poniewaz to co sie w
                          nim wydarzy nie da sie tak łatwo o ile w ogóle naprostowac bo sa to
                          postawy przyjete niewerbalnie.


                          > Ale twoja
                          > teoria jest bardzo wygodna dla macoch pojawiłam się po 3 roku
                          zycia moje
                          > negatywne zachowanie nie wpłynie na dziecko bo juz charakter mu
                          sie uformował.

                          Koleżanka miała lekka dziurawą wiedzę która jest promowana przez
                          rozne portale i gazety a nie do konca dokładnie przedstawia teorie.
                          Ale faktem jest, ze w tych pierwszych trzech latach jest duzo prawy.
                          Odsyłam do lektury Bowlbiego.

                          > Po 3 roku zycia dziecka mozna je porzucic bo i tak nic mu się nie
                          stanie w
                          > końcu charakter jest juz ukształtowany .

                          Dziecko porzucone po 3 roku zyciu na pewno odczuje je inaczej niz
                          dziecko porzucone przed 3 rokiem zycia. A ten uksztłtowany charakter
                          to pokutuje po Freudzie i wielu ludzi nie weryfikuje tego, ze wiele
                          badan zmieniło ta teorie.



                          > Nie wyklucza ale wiadomo ze takie dziecko idzie w odstawkę.

                          To, że w Twojej rodzinie dzieci szły w odtsawkę nie znaczy, że kazda
                          nowa zrekonstruowana rodzina charakteruzuje sie takim egoizmem i
                          brakiem dojrzałosci.

                          > Taak macochą jestes.

                          napisz do ministerstw zdrowia niech wpisza w DSM bycie macocha jako
                          patlogie i chorobe.
                    • liz-beauty Re: ....... 14.09.09, 21:49
                      Kobieto, co ty wypisujesz? Jaki to jest ten "odpowiedni" czas poswiecany
                      dzieciom? Rodzice czworki dzieci poswiecaja im odpowiednio duzo, czy za malo
                      czasu? No i ile osob do podzialu spadku! wink Rownie dobrze mozna by namawiac
                      ludzi, zeby mieli tylko jedno dziecko, na nim sie koncentrowali, tylko w nie
                      inwestowali uczucia, czas i pieniadze.
                      • koni42 Re: ....... 15.09.09, 14:03
                        Heheheheheh dobrze gada...jedno dziecko albo wcale! I tak nie będzie
                        na świecie macoch i ojczymów. Właściwie to po co się pobierać.
                        Reasumując: lepiej od razu nas wysterylizować. Jak czytam posty
                        sa...coś tam, to słabo mi się robi.
                    • edw-ina Re: ....... 14.09.09, 21:52
                      Mówienie o związku dwojga dorosłych ludzi "spuszczenie się" jest
                      poniżej pewnej granicy, poza którą nie widzę powodu prowadzenia
                      jakiejkolwiek dyskusji. Jest to obraźliwe i wstrętne.
                    • jayin Re: ....... 14.09.09, 22:00
                      sah_ra napisała:

                      > Jeśli matka z ojcem nie poświecą dziecku (lub chociaz jedno z nich)
                      > odpowiedniego czasu do 18 roku zycia to takie dziecko wychodzi w swiat poharatane emocjonalnie a zycie mu jeszcz dokopie.

                      Nie uogólniaj.


                      > Ale w końcu jakie ma to znaczenie wazne aby mi było dobrze

                      Oczywiście. Szczęsliwi rodzice - to szczęśliwe dzieci.
                      Rodzice poświęceni w 100% wyłącznie dziecku - to rodzice oskalpowani niejako na własną prośbę z własnego życia. Dziecko dorasta - oni zostają sami.

                      > a dzieci i ich problemy nie mój problem co nie?

                      Masz dzieci?
                • glasscraft Re: ....... 14.09.09, 23:21
                  sah_ra napisała:

                  > Dla męzczyzn sa burdele moga płacic kobiety sa w lepszej sytuacji
                  za to płacić nie musza. Sa tez wolne związki nie trzeba z kims
                  mieszkac aby zyć pełnia zycia

                  Bardzo Ci wspolczuje, bo wyglada na to ze Ci ktos d... skopal (w
                  psychicznym tego slowa znaczeniu). To, ze dwojce ludzi zwiazek sie
                  nie udal i postanowili sie rozstac (albo los za nich zdecydowal -
                  choroba, wypadek...) nie znaczy, ze musza wsadzic uczucia do szafy,
                  a jak swedzi miedzy nogami do sobie dobrze reka zrobic. Szczerze
                  mowiac, gdybym byla ex to wolalabym, zeby moj ex znalazl sobie kogos
                  na stale, niz zeby na k...y latal.

                  I tak, jak ktos inny tu napisal, zwiazek dwojga ludzi, to nie tylko
                  machanie fiutem i rozkladanie nog (przepraszam za dosadnosc), a
                  jezeli tego nie jestes w stanie zrozumiec, to po pierwsze nie jestes
                  uprawniona do wydawania jakichkolwie opinii na temat zwiazkow, a po
                  drugie - nie wchodz w zwiazki sama, bo tylko komus drugiemu kto
                  chcialby zainwestowac w Ciebie emocje i uczucia, spieprzysz zycie na
                  100%.
                  • koni42 Re: ....... 15.09.09, 14:06
                    Ja też wolałąbym, zeby mój ex ułożył już sobie "nowe życie". A tak
                    działa impulsywnie i wiedzie życie kawalera - cokolwiek s...coś tam
                    przez to rozumie.
            • kicia031 Re: ....... 15.09.09, 10:29
              bo z tego co wiem nie ma
              > forum pasierbów.


              Moze pasierbom nie jest potrzebne,gdyby chcieli to wszak mogliby
              sobie zalozyc.

              Widze juz misje dla ciebie, dziecinko.
            • 13monique_n Sah_ra 15.09.09, 12:28
              ... a jeśli dziecko ma ochote wypłakać się i wykrzyczeć, bo ojciec,
              będący ciągle mężem ich matki ("dla dobra dzieci", oczywiście)
              zatruwa im życie, niszczy i krzywdzi czyniąc skazę psychoczną na
              całe życie, to co wtedy? Co tym dzieciom zaproponujesz?
              Jak łatwo się jest zdystansować od "obecej baby, czy faceta". A co
              zrobić, kiedy to rodzic zawodzi?
              Straszliwie jednostronnie myslisz. Aż mnie to zadziwia.
        • nsc23 Re: ....... 14.09.09, 18:56
          Rodziny z rekonstruowane to patologia, cos na ten temat wiem...

          Fantastycznie, na podstawie swoich doswiadczen wyciagnelas ten daleko idacy i
          bardzo ogolny wniosek?
          • sah_ra Re: ....... 14.09.09, 19:03
            Oceniam na podstawie losów moich bliskich i być może w wkrótce napiszę i
            bardziej wyjaśnię dlaczego tak myślę.
            Nie mam macochy ani ojczyma na szczęście, ale patologia rekonstrukcji w mojej
            rodzinie występuje.
            • nsc23 Re: ....... 14.09.09, 19:16
              > Nie mam macochy ani ojczyma na szczęście, ale patologia rekonstrukcji w mojej
              > rodzinie występuje.

              Wspolczuje, ale pisanie, ze rekonstruowane rodziny to patologia to daleko idace
              i krzywdzace uogolnienie, w dodatku nieprawdziwe.
              • 333a13 Re: ....... 14.09.09, 21:04
                Patologie występują wszędzie... W Kościele, w "dobrych domach" i rodzinach
                zrekonstruowanych. Pozostałe twierdzenia dotyczące burdeli itd też są jak dla
                mnie nie kuriozalne. Oczywiście rozejście się rodziców jest dla dziecka ciosem i
                zburzeniem całego jego dotychczasowego świata, ale są chyba gorsze rzeczy na
                świecie takie jak życie w przemocy, alkoholiźmie czy obojętności najbliższych...
                Poza tym życie nie jest czarno - białe... Mój NM "wpadł" jako 19-latek, młoda
                żonka szybko znalazła sobie adoratora, dla którego zostawiła NM-a... W sumie to
                wcale się nie dziwię, bo ja w tym wieku raczej o stabilizacji nie myślałam...
                Dziecko od rozwodu mieszka w innym mieście. Nie widzę powodu dla którego NM (w
                wieku 25 lat rozwodnik), mimo swojej przeszłości nie miałby sobie ułożyć na nowo
                życia i mieć dzieci tym bardziej, że nie ma ślubu kościelnego a dziecko widzi
                kilka razy do roku. Co w tym jest złego, że rodzice mimo że osobno są
                szczęśliwi? Co w tym złego, że dziecko będzie miało dobry przykład życia w
                rodzinie, albo i dwóch? Nie widzę też nic złego w tym, że pojawia się też nowe
                rodzeństwo tym bardziej, że po śmierci rodziców dobrze jest mieć kogoś bliskiego
                na świecie. Nie zgodzę się również z twierdzeniem, że biedne dzieci są zmuszane
                do kontaktów z nowymi osobami w życiu rodziców. Owszem są może i złe i wredne
                macochy, ale są też takie którym nie jest obojętny los dzieci. Gdyby nasz Młody
                mnie nie akceptował, to na pewno nie kontynuowałabym znajomości z NM. Uważam
                też, że dobrze wpływam na relacje moich chłopaków, bo czasem trzeba facetowi
                uświadomić potrzeby dziecka i jego własne obowiązki w tym względzie. Poza tym
                każdy z nas ma prawo do szczęścia jeśli tylko nie depcze przy tym innych osób...
                  • liz-beauty Re: ....... 14.09.09, 22:02
                    A dokladnie to ktora teorie trudno wcielic w zycie? Przeciez 333a13 wciela i to
                    z powodzeniem. Na tym forum jest wiele macoch, ktore lubia/akceptuja dzieci
                    swoich partnerow, niektore nawet zastepuja im matki (ktore np nie zyja lub nie
                    interesuja sie dziecmi). W mojej praktyce zawodowej juz kilka razy zetknelam sie
                    z przypadkami, gdzie dorastajace dziecko za prawdziwego rodzica uwazalo swojego
                    ojczyma, nie biologicznego ojca. Nie rozumiem jaka krzywda dzieje sie dziecku,
                    ktore w domu zamiast samotnej, sfrustrowanej matki ma matke szczesliwa i
                    zadowolona z zycia, wspierana przez kogos zyczliwego i kochajacego. I odwrotnie.
                    Ja np przedwczoraj uslyszalam od mojego pasierba, ze "tacie sie ze mna udalo".
                    Byla to jedna z najmilszych rzeczy, jakie uslyszalam w zyciu.
            • glasscraft Re: ....... 14.09.09, 23:25
              A ta patologia w Twojej rodzinie to co? Pija na umor, laduja sie
              heroina, czy tluka dzieci i samych siebie? Bo to jest patalogia w
              ukladach rodzinnych, a nie fakt, ze rodzice sie rozeszli i maja
              nowych partnerow i nowe dzieci.
              • sah_ra Re: ....... 15.09.09, 12:39
                Nie będę się rozpisywała ,ale powiem tak patologia to drugie rodziny w mojej
                familii . Moja matka pochodzi z drugiej rodziny ( z którą żeby była jasność mam
                wielka więź) moja babka jest z drugiej rodziny i siostra mojej mamy tez z
                tworzyła ta patologie.
                Sa w mojej rodzinie jak to mówi wasza ulubiona koleżanka cocollona odpady w
                stylu przyrodnich rodzeństw. Na szczęście ja nie mam macochy ani ojczyma czyli
                jestem pierwszym dzieckiem moich rodziców.
                Jak ta sytuacja miała wpływ na wszystkich członków naszej rodziny nie bede się
                dokładnie rozpisywała ale powiem ze zły.
                Nie było pijaństwa (z resztą alkoholik i pijak zwłaszcza męzczyzna to dla mnie
                nie człowiek) narotyków tez nie było znecania się tez nie, była toksyczna sytuacja.
                A nie dawno znowu były akcje z pasierbami mojej babci eh...
        • erillzw Re: ....... 16.09.09, 02:44
          sah_ra napisała:
          > [u]Rodziny z rekonstruowane to patologia ,[/b]

          Podaj mi chociaż jedno żródło naukowe które potwierdzi tą
          "oświeconą" hipotezę.
          Niedojrzali ludzi, ktorzy staja sie rodzicami, szybko hajtaja i
          rownie szybko rozwodza i potem znow sie wiaza sa patologia a nie
          rodziny rekonstruowane.
          Znam wiele rodzin rekonstruowanych w ktorych relacje sa absolutnym
          przeciwienstwem patalogii.


          >kobiety które się w to pchają nie
          > wiedzą co czynią i jakie komplikację na przyszłość z tego beda nie
          tylko dla
          > dzieci z pierwszego małżeństwa, ale także dla dzieci z drugiego i
          kolejnych
          > małzenstw a cos na ten temat wiem...

          A co jak widza? Wiele kobiet faktycznie nie przewiduje jak mogą się
          potoczyć sprawy ale nie przesadzajmy z tym, ze kobieta bedaca w
          zwiazku z mezczyzna ktory ma dziecko jest ameba bez mozgu i nie
          potrafi przewidziec sytuacji czy problemow. A juz szczegolnie w
          dobie internetu i istnienia takich for jak tutejsze.
          • koni42 Re: ....... 21.09.09, 13:24
            W sobotę bylismy na ślubie (po 9 latach) naszych znajomych. Ona ma
            dwie córki z byłym, nieżyjącym mężem. On syna i córkę. Mają jeszcze
            wspólną córkę! Syn naszego bohatera był świadkiem na drugim ślubie
            swojego ojca!!!!!!!!! Dodatkowo syn i córka naszego bohatera żyją "z
            dala" od ojca, bo 600km stąd. Obecnie (po wielu latach spędzania
            właściwie tylko i wyłącznie wakacji z ojcem i jego "nową rodziną"
            syn naszego bohatera studiuje w mieście ojca i tworzy tę właśnie
            nową rodzinę. O zgrozo! Była żona naszego bohatera zadzwoniła z
            życzeniami do młodej-starej pary.
            Słówko o dzieciach naszej bohaterki: jedna córka ma 19 lat-tak jak
            syn jej ojczyma (wyjezdżają razem na wakacje ze znajomymi), młodsza
            córka naszej bohaterki jest lekko niedorozwinięta umysłowo. Że też
            ojczym chce się nią zajmować i "marnować" swój czas. Wspólna córka
            ma 7 lat...Taka oto historia naszych znajomych...
            Do sah...coś tam...Mój mąż, ja, dziadkowoe, nawet moja mama (kiedy
            przyjezdża z Polski) zajmujemy się "wychowaniem szkolnym" córki
            mojego męża. Jest to niezwykle trudne i czasochłonne, bo L. ma
            zespół FAS (postalkocholowy syndrom płodowy) - mamusia drinkowała w
            ciąży.
            MY, czyli moja córka i ja nie biegniemy, kiedy mała chce pobyć z
            ojcem. L. Po prostu woli bawić się z moją J. w dom Polly Pocket niż
            wysiadywać u ojca na kolanach. Przytulają się do niego obie, ale
            jest to tak naturalne...i nie ma w tym "walki o ogień". Nie znasz
            mnie i trudno Ci się dziwić, ale mam prośbę: nie osądzaj ludzi. Ja
            (jak pewnie zauważyłaś, bo czytasz moje posty) nie osądzam. Zawsze
            opisuję swoje przeżycia i różne sytuacje z własnego życia lub życia
            mojego otoczenia. Acha, może dodam, że prawdziwy tatuś mojej J.
            jakoś nigdy nie poczuwał się szczególnie do tej roli. Teraz
            oczywiście "nawraca się", bo jesteśmy 1500km od Polski.
            Trudne to życie...nie jest czarno-białe. Bardzo bym chciała, żeby
            takie było, ale nie jest. Nie wiem jak ocenią mnie moje dzieci, jak
            oceni mnie córka mojego męża, ale przychodzi taki czas w życiu
            każdego młodego człowieka, że wyfruwa z domu. Żyje na własną rękę.
            Wtedy zostają rodzice...Ci prawdziwi lub z posklejanej rodziny.
            czeka ich jeszcze dobrych kilkadzisiąt lat wspólnego życia...Czy
            możesz zdradzić w takim razie receptę na życie po dzieciach, jeżeli
            prze te dwadzieścia lat było się ze sobą tylko dla ich dobra????
    • aurelia-k Re: ....... 16.09.09, 10:22
      wow! a nie było mnie tu tylko 2 dnismilechcę tylko dorzucić coś "w
      obronie" poczciwego Freuda - tak, to on podkreślił fakt, że pierwsze
      kilka lat życia decyduje o rozwoju dziecka, choć nie stawiał tego
      może tak ostro 0-3, raczej do fazy latencji <5, czyli w miarę
      pomyślne przejście faz rozwojowych oralnej, analnej, genitalnej, i
      zakończenie pozytywnym rozwiązaniem kompleksu Edypa, czyli dla
      chłopca identyfikacja z ojcem i przeniesienie miłości z matki
      (zauważcie, że chłopiec "ma łatwiej", nie musi porzucać pierwotnego
      obiektu miłości) a dla dziewczynki porzucenie matki jako obiektu. 0-
      3 to efekt rozwoju psychoanalizy, szczególnie teorii relacji z
      obiektem, czyli Melania Klein, opisujące wczesnodziecięcy rozwój
      jako przejście z fazy schizoparanoidalnej do depresyjnej
      (powodzeniem jest rezygnacja z omnipotentnych fantazji (czego
      atakującej tak zaciekle najwyraźniej brakuje) i uznanie własnej
      niemocy. Potem już z górkismile) Z tego nurtu wyrósł wspomniany Bowlby,
      który ściął się z Klein i stworzył teorię więzi, która mówi również
      o kluczowych 3 latach w życiu dziecka. Różnica opierała się na tym,
      na ile uwzględniać wpływ środowiska - Klein była na nie (życie
      wewnątrzpsychiczne) a Bowlby na tak. On oparł się na badaniu sierot
      wojennych. Warto też tu wspomnieć Winnicotta, on też mówił o
      krytycznym okresie 0-3 (mówił też o "wystarczająco dobrej matce",
      czyli, że dzieci trzeba trochę frustrować, żeby się rozwijały i że
      nie musi to być matka, byleby było to ktoś stały). Zwierzętom też
      się nie kształtuje więź, jak są w analogicznym czasie do ludzkiego
      1 rż pozbawione. Ale wyżej wspomniani to weterani. Wszystkie te
      nurty się prężnie rozwijają - i psychoanaliza i teoria więzi, do
      tego dochodzą możliwości badań neuroobrazowych. I tak wyłania się
      współczesna neuropsychoanaliza, czyli neuroscience. I nadal
      aktualne, z tym, że mocno udowodnione jest, że kluczowe jest
      przechodzenie pewnych etapów, szczególnie akcentowane jest przejście
      okresu separacji od ok 7 m-c życia (ten czas kiedy dziecko
      eksperymentuje z oddalaniem się, zaczyna bać się obcych, boi się
      opuszczenia, uświadamia sobie, że niewiele może). Do 3 rż już nosimy
      komplet niepowodzeń separacyjnych (jeśli były - a jak się wiązać jak
      nie ma dobrych doświadczeń z separacją) i ujawniają się one w KAZDYM
      okresie, w którym ponownie tego doświadczamy - np idąc doszkoły,
      wkraczając w adolescencję, kończąc studia i rozpoczynając
      samodzielne życie, wiążąc się z partnerem, zachodząc w ciążę itd.
      wszystko to cykle wiązania się i saparacji. Zawsze powtarza się to
      samo. Tak samo jest w psychoterapii analitycznej, w psychoanalizie,
      czy innych długoterminowych terapiach opartych o rozwój więzi
      z terapeutą. Chodzi o to, aby sięnauczyć wiązać, a potem nauczyć
      odchodzić w ogromnym skrócie. I dlatego to działa, i dlatego nie
      może być krócej i rzadziej. Badania z użyciem neuroobrazowania PET,
      MRI wskazują jasno - psychoterapia zmienia mózg. Na poziomie
      biologicznym. Myśli Freuda, (nie brane dosłownie, jak to wielu,
      którzy nie wgłębili się, a chcę błyskać wiedzą, rzucając się z
      zębami na zazdrość o penisa itp) stają się w kontekście obecnej
      wiedzy zaskakująco aktualne. Trzeba też pamiętać, że jesteśmy
      elastyczni i dla różnych osób co innego będzie traumą.
      Podsumowując - tak, kształtujemy się w okresie 0-3, potem nakładamy
      tylko obrony.
    • rybkka24 Re: ....... 22.09.09, 12:42
      ale zrobiła się dyskusja na moim watku:0
      powstał wątek w wątku...
      no nic.
      ta s..nie pamiętam zrobiła bałagan i zjechała wszystkich bo przcież
      jej wizja jest jedyną niezaprzeczalną prawdą a to że żyła w jakiejś
      rodzinie i tam były jakieś toksyczne relacje to teraz wszystkie
      związki na świecie takie będą i nie ma dyskusji bo on awie lepiej
      ona siedzi w domu każdej z tych okropnych macoch i wie że te potwory
      nie dają tym ojcom pobyć z dzieckiem nawet s sam na sam.

      straszne ograniczone podejście i wrzucanie wszystkiego do jednego
      wora.
      może z czsem s...się nauczy że nie wszędzie jest jak u niej w domu..

      pzdr.
      • kicia76-0 Re: ....... 27.09.09, 22:49
        Do Sah-ry: Zgadzam sie ze wszystkim co napisalas. Nie dotyczy to mnie ale znam
        kilka bardzo ekstremalnych sytuacji dotyczacych takich rodzin. Z tym , ze nie
        nie nazwalabym ich "patologicznymi" dla mnie to za mocne slowo ale
        zrekonstruowanych. Wiesz co Sara? ja bardzo podziwiam takie babki - one bardzo
        ale to bardzo musza kochac swojego faceta ze gotowe sa na takie zwiazki. Ja na
        przyklad jestem za duza egoistka i wielkim leniuchem - musze miec czas / po
        pracy dla siebie/ cholernie duzo czytam , mam swoje pasje i czasami na rozne
        fajne sprawy doby mi brakuje. Ale do rzeczy. Otoz ja tak jak i ty "znam" zle
        strony takich rodzin To przykre - bo wolalabym podac choc jeden przyklad ze sie
        myle, bo w koncu wlasnie o te dzeciaczki chodzi. Jest cos takiego u kobiet / ja
        tez to mialam / ze jak sie poznaje goscia, on nam sie podoba i cieszymy sie z
        tej znajomosci, snujemy plany i wszystko jest swietne - to wtedy....... no
        wlasnie zaczynamy myslec w kategoriach JA - ON . Jasne ze o dzieciach tez , no
        ale zaczyna nam byc fajnie i cudownie NAM KOBIETOM. I wlasnie wtedy wylacza sie
        nasza czujnosc ze jak nam jest THE BEST to i bedzie wszystkim - naszemu dziecku,
        jego dzieciom i tak dalej. Wydaje nam sie ze nasza cudowna milosc jest tak
        "silna" iz jesli sie pojawia jakies problemy to "sila milosci " je zwalczy i
        wszyscy wyjdziemy z tego zwyciesko. A tu nie stety .......... i tak jak u Rybki
        zaczyna sie wpier.c rodzinka, jakas siostrunia, jakas matka faceta, ktorej on na
        ogol nie umie sie przeciwstawic / jest dupkiem - jak wielu z nich/ itd, itd. I
        wtedy sie "zaczynaja jazdy" ale na ogol "pociag jest juz rozpedzony" - jakas
        ciaza, wspolne mieszkanie lub po prostu " ja go przeciez kocham" I tak "brnie"
        sie w zwiazek , ktory z togodnia na tydzien i z miesiaca na miesiac przynosi
        coraz to nowe problemy wlasnie z pasierbami, pasierbicami z rodzinami mezow a
        zwlaszcza ex-malzonkami, ktore niejednokrotnie daja niezle popalic nowym zonom.
        Wiele z tych kobiet juz nawet nie maja "odwrotu" bo jest cos takiego jak: Jezu
        drugi zwiazek nieudany? no nie- a co powie moj byly na to. I tak mijaja lata a
        te wspaniale niegdys babki, piekne, madre i wyksztalcone widza ze "poswiecajac
        sie" tyle stracily - ile? a siebie zatracily - zyjac dla pasierbow, faceta albo
        meza i ciagle robiac "dobra mine do zlej gry". Rezygnuja z pasji, swojego hobby
        no bo nawet kase trzeba dobrze policzyc na moje, jego itd. A milosc? no wlasnie
        ta wspaniala milosc, namietnosc- tego juz po latach nie ma, nie ma i nie bedzie
        - zostaje tylko rozgoryczenie i zal ........... noi dzielenie spadku / jak sa
        dorosle/ o ile jakis spadek jest. Pozdrowionko dla wszystkich kobiet
        wychowujacych nie swoje dzieci. Ale Sara ma duzo racji - mysle , ze w glebi
        duszy wiele z Was sie z nia zgadza a jesli nie to przekonacie sie o tym za lat
        nascie co powiedza wasze dzieci o "zafundowaniu" im nowego tatusia albo mamusi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka