Dodaj do ulubionych

niechciane ulotki pod moimi drzwiami...

08.06.06, 14:04
Juz od dlugiego czasu spotykam sie z tym zjawiskiem - przychodzi roznosiciel
(tudziez roznosicielka) i rozrzuca ulotki pod drzwiami, czasem cos powiesza
na klamce, czasem walaja sie te papiery na schodach. Jak wracam do domu po
kilkugodzinnej nieobecnosci to zawsze mam pelno smieci pod drzwiami.
Strasznie mnie to irytuje, bo nigdy nikt nie pytal mnie o zgode czy moze mi
to pod drzwi rzucac! Wieszalam juz kartke ze nie chce ulotek, ale w koncu
ktos te kartke pomazal i zdjelam. To walka z wiatrakami jak do tej pory.
Zastanawiam sie co mozna w tej sprawie zrobic, gdzie skutecznie
interweniowac? Przeciez to jest zapewne bezprawne - nie mozna chyba rzucac
smieci pod czyjes drzwi?
Moze ktoras emama poradzila sobie z tym problemem? Wiem, ze reklama np Tesco
nie jest roznoszona przez pracownika Tesco ale przez specjalna
firme "ulotkarska" wiec w Tesco nie ma sensu interweniowac. Takich firm jest
pewnie tez na danym terenie wiecej niz jedna. Ale na ulotkach przezciez nie
ma podanego kontaktu do firmy ktora je roznosi i szukaj wiatru w polu...
Zreszta czy musze byc skazana na te smieci albo na prywatne sledztwo w
sprawie roznosicieli?
Powiedzcie jak sobie z tym problemem poradzilyscie?
Obserwuj wątek
    • michalina7 Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 08.06.06, 14:07
      Wiem, że jeżeli w skrzynce pocztowej znajdujesz ulotki roznoszone przez
      listonosza, to możesz zgłosić na poczcie, że sobie ulotek nie życzysz i wrzucać
      nie będą. Nie wiem, jak to jest w przypadku ulotek rzucanych pod drzwi lub
      wieszanych na klamkach. Przyznaję, że czasami tez mnie irytują.
    • lola211 Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 08.06.06, 14:27
      Mnie nie irytuja, bo wiem, ze ktos w ten sposob zarabia na zycie- ten
      roznosiciel, ktory musi biegac po klatkach, po schodach, by dostac pare zl.-
      wdzieczna praca to nie jest.Tak samo zawsze biore bezplatne gazety idac do
      pracy, i ulotki od "staczy", po czym je wyrzucam do kosza.
      • jowita771 Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 08.06.06, 14:34
        ja też biorę i nigdy nie ochrzaniam ulotkowiczów, chociaz też nie jestem
        zachwycona tym smieceniem. kiedys sama roznosiłam ulotki, nie jest to lekka
        praca, a jeszcze opieprz można zebrać.
      • maallinka Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 11:06

        lola211 napisała:

        > Mnie nie irytuja, bo wiem, ze ktos w ten sposob zarabia na zycie- ten
        > roznosiciel, ktory musi biegac po klatkach, po schodach, by dostac pare zl.-
        > wdzieczna praca to nie jest.Tak samo zawsze biore bezplatne gazety idac do
        > pracy, i ulotki od "staczy", po czym je wyrzucam do kosza.

        Rozumiem, ale to Twoj wybor, bierzesz ulotki bo chcesz. Ale jak ktos nie chce
        to juz wyboru nie ma, podrzucaja mu pod drzwi czy chce czy nie. Wiec wybor jest
        tylko w jedna strone - albo bierzesz albo... tez bierzesz.
        Wiem ze ktos ma z tego pieniadze, ale praca ludzka powinna nie tylko przynosic
        pieniadze ale powinna takze byc potrzebna innym. A jesli ktos moze zarobic
        tylko dlatego ze ktos inny z litosci albo poprzez szlachetny gest wezmie ulotke
        i wyrzuci do kosza to taka praca jest po prostu bez sensu. Rownie dobrze
        ulotkarz sam moze wyrzucic wszystkie ulotki do kosza.
        Dlatego uwazam, ze ta praca jak kazda inna powinna sluzyc ludziom a nie
        utrudniac im zycie. Jesli mnie to przeszkadza to nie bede udawala ze jestem
        zadowolona z ulotek ktore stertami zalegaja pod moimi drzwiami, szczegolnie jak
        wroce z urlopu. To chyba sluzy tylko ewentualnemu zlodziejowi ktory wie ze
        nikogo nie ma w domu.
    • zona_mi Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 08.06.06, 15:03
      Też mnie to denerwuje, ale nie widzę sposobu, aby z tym walczyć, czyli chyba
      się przyzwyczaiłam. Ale denerwuje mnie, kiedy rzucają ulotki na schody - po
      stercie śliskich gazet łatwo zjechać i zrobić sobie krzywdę.
      No i nie jest dla mnie argumentem to, że ktoś w ten sposób zarabia -
      przepraszam, ale dla mnie to to samo, co nachalni czyściciele szyb - trzeba się
      zgadzać, bo nie ma innego wyjścia, jeśli chce się nie mieć porysowanej
      karoserii.
      Irytuje mnie wszelkiego rodzaju akwizycja połączona z nachalnością - dziesiątki
      telefonów odbieranych bez sensu od firm oferujących najróżniejsze rzeczy,
      roznosicieli warzyw, dywanów i tak dalej. Wkurza mnie to i już.
      • lola211 Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 08.06.06, 15:56
        Zona- ale co, drzwi ci podpala jak nie bedziesz sie zgadzac na podrzucanie
        ulotek ? Roznosiciele dostaja zlecenie i musza zadanie wykonac, facet myjacy
        szyby sam jest swoim pracodawca.Moja praca czasem polega na obdzwanianiu
        klientow w celu zlozenia oferty, wolalabym nie dzwonic, ale musze, bo inaczej
        wylece z pracy.Wiem ze czasem ludzie sie irytuja, ale jakie mam wyjscie?
        Pretensje jak juz powinny byc kierowane do firm, roznoszacy ulotki jak mniemam
        nie biegaja po klatkach schodowych z zamilowania tylko z musu, zeby miec za co
        zyc.
        • a.lenard Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 08.06.06, 19:48
          a ja te ulotki zostawiam smile rośnie sterta przesunieta przezemnie butem na bok i
          wkońcu Pani sprzatająca klatkę zabiera sobie te gazetki. Ale mieszkam na
          ostatnim pietrze, więc mogę sobie na luksus zbierania makulatury pod drzwiami
          pozwolić, bo nikogo to nie razi big_grinD
          • zona_mi Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 08.06.06, 21:17
            Też mam ochotę zostawiać, ale mieszkam z porządnickim, który nie umożliwia mi
            zrealizowania tej zachcianki wink
            • shady27 alez dlaczego??? 08.06.06, 21:24
              to nie Ty zasmiecasz klatke schodowa tylko domokrazcy.....ja tez odpycham ulotki noga pod sciane i zwrocono mi uwage na to, odpowiedzialam ze tego sobie nie zycze i nie ja smiece...koniec kropka....teraz nikt nie wpuszcza domokrazcow na kaltke
              • zona_mi Dlatego, że 09.06.06, 09:59
                nie lubi mieć bałaganu pod drzwiami i sam sprząta wszelkie ulotki i gazetki smile

                Moi sąsiedzi chyba potrzebują tych reklam, bowiem zawsze ktoś wpuszcza
                nachalnych z ofertami sad
                • shady27 Re: Dlatego, że 09.06.06, 11:17
                  no wlasnie.....ja tez nie lubie pod swoimi drzwiami balaganu wiec ulotki albo skopuje dalejjj albo kalde na parapecie...ja sie o nie nie prosze wiec nie bede ich sprzatac tongue_out a co do wpuszczania to cholera mnie bierze...mam taka sasiadke co by zlodzieja wpuscila, kretynka wiecznie czlowiek z nia sie kloci, zeby domokrazcow nie wpuszczala
        • zona_mi Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 08.06.06, 21:16
          Może nie podpalą - mam nadzieję, że nie wink
          Chyba nietrafnego porównania użyłam, ale chodzi mi o to, że godzę się na to, bo
          NIE MAM INNEGO WYJŚCIA, niestety. Kiedy widzę się z takim ulotkarzem, idącym
          np. do góry i proszę, aby mi nie zostawiał nic pod drzwiami - nie zostawia...
          do czasu aż schodzi na dół. Mogę sobie prosić grzecznie czyli sad
          Co do telefonicznych i osobistych akwizycji - nie znoszę tego. Dostaję
          dreszczy, kiedy po raz piąty w ciągu tygodnia dzwoni do mnie kolejna firma
          proponująca mi wełniane kołdry, albo encyklopedię, albo nowy operator - odrywam
          się od różnych zajęć, od przewijania, karmienia dziecka, od pracy itp. bo
          akurat ich sparło na wydzwanianie. Chłop z ziemniakami i cebulą też mnie
          wnerwia - bo naprawdę nic mnie to nie obchodzi, że on nie ma zbytu w inny
          sposób, naprawdę. Kiedyś jeden konkretny przyjeżdżał w każdą środę, nawet mu
          adres napisałam, pod który ma NIE dzwonić - pomogło na dwa tygodnie. I z uporem
          maniaka budził mi dziecko, bo akurat spało o tej porze. Czy ja muszę wyłaczać
          domofon, bo on musi mi zaproponować ziemniaki?
          Rozumiem, że czasem pracownik nie ma wyjścia - ale nic na to nie poradzę, że
          irytuje mnie tego rodzaju proceder. Tym bardziej, że we mnie klienta nie
          zdobędą. Szczególnie wykazujące się najwyższym stopniem upierdliwości baby z
          Tele2. Ziemniaki jak będę potrzebowała to do sklepu pójdę.
          I już.
          smile
    • be.em Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 11:26
      a ja zbieram z pokorą, czytam i wyrzucamwink ktoś miał pracę do zrobienia i ją
      wykonał, a mi korona z glowy nie spadnie jak podniose i widzę, że jest promocja
      na pampresysmile
      • anulka.p Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 11:31
        A nasza wspólnota wywiesiła na dzwiach karteczkę "zakaz roznoszenia raklam".
        obolk wejscia jest taki pojemnik na nie - i to działa. Poza wyjątkowo namolną
        telepizzą, która jak nie przeniesie czegoś pod drzwi to sobą by nie byłąsmile,
        wszyscy inni ładnie pakują swoje ulotki do tego pojemnika,a kto chce to bierze.
        Polecam.
        • shady27 Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 11:40
          u nas tez to jest, ale nie dziala ten system bo i tak domokrazcy wlaza do klatki i pakuja wszedzie byle nie w ten pojemnik
      • mami2 Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 11:35
        Akurat jestem na etapie finalizowania umowy z firmą która zajmuje się
        roznoszeniem ulotek. Ja jako zleceniodawca mam prawo do codziennej kontroli 10
        budynków w których zleciłam roznoszenie ulotek. Tak więc nie dziwcie się
        ludziom, którzy roznoszą ulotki i przywieszają je na klamce. Oni po prostu
        wykonują swoją pracę za którą dostają pieniądze (nie mówie oczywiscie o
        sytuacji wyrzucania ulotek na wycieraczkę). Pracę przy ulotkach mają nie tylko
        Ci co roznoszą. Jest jeszcze ktoś kto te ulotki projektuje, drukuje no i
        finalnie ten kto ogłaszał się na niej. Nie wierze, że zadna z Was nie zajrzała
        nigdy do oferty supermarketu, biura podróży czy innej firmy która w ten sposób
        sie reklamuje. My mamy z ulotek 80 % klientów i dzięki temu mam pracę i
        pieniądze. Tak to się po prostu kręci....
        • zona_mi Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 12:41
          Wiesz co, jeśli jesteś zleceniodawcą, to wytłumacz roznosicielom z firmy której
          to zlecasz, że w jakimś celu mają specjalne pojemniki na oferty, oraz, że na
          rozwalonych na schodach gazetach można sobie skręcić kark.
          Nie obchodzi mnie to ile osób zatrudnionych jest przy takim procederze - na
          codzień bardziej mi doskwiera zarzucenie mnie ofertami papierowymi,
          elektronicznymi i telefonicznymi, żebym mogła chcieć współczuć z biednymi
          domokrążcami. W nosie mam to, że ktoś MUSI w ten właśnie sposób zarobić - nie
          na mnie jeśli już. Nie znoszę nachalnej reklamy i narzucających się mi firm.
          Mnie po prostu nie interesuje to, co ktoś chce mi wcisnąć i w życiu żaden
          akwizytor ani supermarket na mnie nie zarobił dzięki reklamie. I nie zarobi.
          • shady27 Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 14:56
            na mnie tez nie....jak bede chciala to kupie bez reklamy.....tez tego nienawidze
      • a.lenard Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 12:17
        be.em napisała:

        > a ja zbieram z pokorą, czytam i wyrzucamwink ktoś miał pracę do zrobienia i ją
        > wykonał, a mi korona z glowy nie spadnie jak podniose i widzę, że jest
        promocja
        >
        > na pampresysmile



        A mi spadnie korona, bo na 4 pietro niose wózek, dziecko i zakupy i jak wkońcu
        zziajana się doczłapuję to jeszcze mam zbierać reklamy? Jak nie miałam dziecka
        i tyle rzeczy do wniesienia do domu to mi to wtedy nie przeszkadzało. Teraz
        niestety przeszkadza. Do skrzynek pocztowych także pakuja reklamy, a ja
        wyciągam i wkładam do skrzynki z napisem "wroty"big_grin I szczerze mówią wogóle mnie
        nie interesuje ulotka i co jest w niej napisane. reklamy na mnie nie działają,
        mam ulubione produkty i to czy przeczytam ulotke marketu od deski do deski nie
        zmieni nic!
        Kingulek 24.03.2005.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=39768454
        • a.lenard Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 12:18
          mialo być - z napisem "zwroty" hehe
    • mynia_pynia Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 12:01
      U nas jest zakaz roznoszenia "śmieci". Są kamery, domofon a i tak się dostają
      do środka, jakim cudem???
      Jedno co mogę powiedzieć, że jest to szalenie niebezpiecznie w okresie
      wakacyjnym (a w tedy tego najwięcej), jadąc na wakacje zawsze dajemy znać
      sąsiadom żeby nam sprzątali pod drzwiami (i na odwrót). Złodzieje między innymi
      po stercie ulotek pod drzwiami wiedzą kto wyjechał.
    • niebieska.mama Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 12:40
      Hej Dziewczyny!!!

      To i ja dodam słówko od siebie...
      Też mieliśmy podobny problem, prawie codziennie sterty utolet pod drzwiami,na
      klamce itp. Szczególnie wkurzające, gdy się wyjeżdża na kilka dni, a ulotki
      pokazują dobitnie,że nikogo nie ma w domu...
      Mój mąż jest szczególnie "aspołeczną" jednostką, przesuwał nogą ulotki na środek
      korytarza, miętolił je, kopał jak najdalej od naszych drzwi... i wpadł w końcu
      na pomysł, który do tej pory baaaardzo skutkuje:

      zrobiliśmy dużą naklejkę przy dzwonku, ze znaczkiem "stop" i napisem,że proszę
      nie zzostawiać ulotek reklamowych pod drzwiami i na klamce,że do wyrzucania
      śmieci służy zsyp, (potem sprawdze dokładnie napis to opiszę dosłownie) i taką
      samą naklejkę daliśmy przy klamce i ..... działa.
      Baaardzo rzadko ktoś zostawi nam ulotkę, a jeśli już to mój "aspołeczny" mąż
      dzwoni do tej firmy, wysyła maila ze zdjęciem drzwi, gdzie jest wyraźna
      naklejka,że sobie tego nie życzymy i żąda przeprosin,albo osobistego odioru
      śmieci smile Działa, Dziewczyny, wierzcie smile

      Czyli jest to do wywalczenia smile
      Chętnym mogę podesłać zdjęcie z naklejką na maila smile

      Pzdr,
      Aspołeczna Jednostka.
      • a.lenard Re: niechciane ulotki pod moimi drzwiami... 09.06.06, 12:42
        poprosze fotke na meila gazetowego smile
        • shady27 ja tez poprosze na gazetowca :) 09.06.06, 14:57


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka