nisar
29.06.06, 10:07
Tak sobie czytam. I oglądam dookoła siebie. I tak mi się nasuwa, że całkiem
często (nie zawsze, bez generalizowania!) kobieta która urodzi dziecko staje
się tylko matką. Mąż zostaje przestawiony na pozycję zarabiacz/pomagacz
przydzieckowy. I ok., ale nie wyłącznie! Seksu nie ma, bo dziecko śpi z
rodzicami (np. dwuletnie). Wyjść wspólnych nie ma, bo dziecko za malutkie
żeby z kimś zostawić. Jak bidak wraca z roboty, to słucha tylko o
ząbkach/zupkach/kupkach. I raptem niemal z dnia na dzień facet jest odsunięty
o lata świetlne od partnerki. A jak nie wykaże należytego entuzjazmu faktem,
że maluch zjadł dwie łyżeczki zupki więcej niż zwykle, to drań, zimny
egoista, nie kocha żony i dzidziusia. I jak w tej sytuacji nie chce kolejnych
dzieci, to tylko go powiesić. Ma zarabiać, robić w domu co żona każe itd.
Generalnie - zawęzić sobie świat do dzidzi, tak jak zrobiła to żona.
łomatko.
Jak to dobrze, że nie jestem facetem!