NIE MA MOWY!
Dziewczyny,
ale mnie wczoraj zajeżyła "kolejka" na poczcie !

Wpadłam tak ze 30 minut
przed końcem urzędowania (skleroza mnie kiedyś zabije...Ale to inna bajka) z
Zosią (11 m-cy) na jednym ręku i listem poleconym w drugim. Kolejka ze 12
osób więc naiwnie wierzyłam, że moje małe dziecko czyni mnie uprzywilejowaną.
Zwolniło się okienko, podchodzę, podchodzi również pan .. Pytam, czy mogłabym
nadać list, słyszę "Nie, teraz przecież moja kolej" .. Załamka, odchodzę od
okienka, do pana podchodzi pani i zdenerwowana pyta, czy nie mógłby ustąpić
matce z dzieckiem. Nie mógłby, przecież one (ONE!!) mają całe dnie na
załatwianie takich spraw. Nie wytrzymałam i wypaliłam, że chyba oszalał, bo
ja pracująca matka jestem i afera.. Że jak śmiem tak chamsko się zachowywać,
tak do niego zwracać, że chyba samaa oszalałam, skandal! Zwolniło się drugie
okienko, a tam pani - HOP, żeby tylko jakaś matka nie wlazła przed nią i
macha głową, marszczy się .. Więc pytam, czemu macha tak głową.. Usłyszałam,
że kultura nic nie kosztuje, że jestem chamka i gdybym była kulturalna, to
ona by mi ustąpiła ... Sraty-taty, kaktus prędzej by mi wyrósł .. Cóż,
opuściłam urząd pocztowy z przysłowiowym kwitkiem, nic nie załatwiwszy, z
podniesionym ciśnieniem. DOdam, że żadna z 2 urzędniczek nie
zainterweniowała, nie poprosiła mnie do okienka bez kolejki. Obie załatwiały
kolejnych interesantów zgodnie z kolejnością ....
Dziewczyny, jak wyglądają Wasze doświadczenia ??? Czy tylko ja reaguję tak
emocjonalnie ??????
Jak byłam w widocznej ciąży, to NIKT nie ustąpił mi miejsca w autobusie czy
tramwaju - ani panowie, ani młodzież.
pozdrawiam Mateczki,
agnieszka