Dodaj do ulubionych

Jestem niewdzięczna...

08.07.06, 04:06
Jestem niewdzięczna - właśnie to przedwczoraj usłyszalam od księdza przy
spowiedzi... I wiecie co po raz pierwszy podczas spowiedzi chciało mi sie
płakać, bo ksiądz potraktował mnie jakbym była ostatnia... A ja będac w ciąży
(pod koniec) nie najlepiej się czułam więc odpuściłam sobie niedzielne Mszy,
ponieważ znając mój organizm wiedziałam, ze nie wyrobię godziny w kościele.
Geberalnie stwierdził, iż nie wierzę, a to co robię to jest rytualizm, tylko
szkoda, iż mnie nie zna, łatwo osądzać nie znając całości, kurcze myślałam, iż
ucieknę, że nie wytrwam do końca jego przemówienia. i własciwie nie wiem, czy
ta spowiedź jest ważna, bo się zdenerwowałam przy spowiedzi - powiedzmy sobie
ksiądz nie był miły. A ja przez 30 lat swego zycia wiele spedziłam godzin w
kosciele, a że chwilowo trochę mniej to już trzeba mnie zgnoić, mniej bo po
pierwsze cięzko mi było w ciąży pod koniec, poza tym jak się ma dwójkie
dzieciaków małych to nie zawsze jest jak iść do spowiedzi, czy na Mszę, bo
wiadomo, ze są w konkrretnych godzinach i nieczesto - mieszkam na wsi, więc
mam jeden kościół więc wybór żaden. Spowiednik stwierdził, ze nie ma w
zasadzie usprawidliwienia dla niebycia na Mszy w niedzielę, już chciałam dac
się w dialog, ale stierdziłam, ze nie mam czasu, bo i tak spowiedz trwała b.
długo. Ale miałabym co do powiedzenia. Ksiadz mówi, ze jestem niewdzieczna, ze
skończe jako niewierząca, a tak nie jest. Szkoda, ze oni są tacy do ludzi,
właśnie będąc - czekając u spowiedzi, a było to po Mszy, ludize zostali
wygonieni z kościoła i tylko Ci którzy czekają na spowiedź mogli być w
kościele, i to jest łatwy dostęp do kościoła, do Boga, kiedy ludzie są
wyganiani? A musze powiedzieć, że do spowiedzi nie było wcale tak łatwo się
dostać, bo w jednym kościle ksiądz mnie olał i z dwójka małych dzieci musiałam
gnać przez miasto, bo na wiosce o spowiedź zapomnij.
POzdrawiam
Obserwuj wątek
    • zapomnialamnicka Re: Jestem niewdzięczna... 08.07.06, 05:27
      „Nie znam nikogo, kto po przeczytaniu Marksa straciłby wiarę. Natomiast na kopy
      znam ludzi, którzy stracili ją w zetknięciu z własnym proboszczem.”

      Jozef Tischner
    • umasumak Chimba 08.07.06, 08:54
      A tak szczerze? Uważasz, że popełniłaś grzech nie uczestnicząc w tych mszach?
      Jeżeli faktycznie źle się czułaś i nie dawałaś rady, to nie jest to żaden
      grzech. I to nie prawda, że nie ma usprawiedliwienia dla nieobecnosci w
      kościele podczas mszy niedzielnej.
      Zmień spowiednika. Pozdr
      • ojejkuniu Re: Chimba 08.07.06, 09:40
        dokładnie. zmień spowiednika.
        byłam ostatnio u spowiedzi po ponad 4 latach od ostatniej, i też prawie się
        rozpłakalam przy konfesjonale, ale z wzruszenia bo tak mądrze i ciepło mówił do
        mnie spowiednik.
        tak samo jak są dobrzy i źli lekarze są dobrzy i źli księża. I dobrzy
        spowiednicy. trzeba szukać tych dobrych nawet jeśli to nie takie prostesmile
        • mamanastusi Re: Chimba 08.07.06, 09:47
          nie sądzę żebyś zgrzeszyła nieuczestnicząc w mszy.Ja wierzę w Boga ,codziennie
          przed snem się modlę,A do kościoła chodzę tylko okazyjnie i wcale nie czuję się
          grzesznicą z tego powodu.A moja niechęć do uczestnictwa w mszach to też zasługa
          księży spowiedników.
          • ojejkuniu Re: Chimba 08.07.06, 09:51
            widzisz, to jest jednak chyba relatywizm moralny
            i wybiórcze traktowanie nauki Kościoła
            bo tworzysz sobie własną wizje religii w której np. niechodzenie w niedzielę do
            kościoła nie jest grzechem
            a przecież jest
            ja też nie chodzę co niedzielę do kościoła, z róznych względów, najczęściej z
            lenistwa niestetysmile ale mam świadomość tego, że jest to grzech...
            smile
            • nchyb Re: Chimba 08.07.06, 09:57
              > bo tworzysz sobie własną wizje religii w której np. niechodzenie w niedzielę
              do
              >
              > kościoła nie jest grzechem
              > a przecież jest
              jest w Twojej wizji i wizji części księży wierzących nie koniecznie w Boga, ale
              na pewno w kościelne instytucje.
              Przykazanie mówi - Pamiętaj abyś dzień święty święcił. Święcić można w inny
              sposób, niekoniecznie siedząc w ławce kościelnej... Prawa boskie chyba jednak
              bywają nadinterpretowane...
              • ojejkuniu Re: Chimba 08.07.06, 10:05
                tak, ale są chyba tez przykazania kościelne, a one mówią wprost, aby
                uczestniczyć w niedzielę i święta we mszy świętej...

                i żeby nie było wątpliowści
                jestem chyba jedną z ostatnich osób które miałyby zamiar "nawracania
                kogokolwiek"
                i generalnie uważam, że każdy ma prawo mieć swoją wizję religii
                to zresztą jest chyba naturalne
                ważne jest chyba tylko to, żeby zachować w sobie pokorę i nie popaść w
                przekonanie, że oto moja wizja jest jedynie słuszna i nieomylna
                a najważniejsze, żeby przynajmniej starać się dobrze żyć- bo chyba tak naprawdę
                do tego sprowadza się faktyczne wyznawanie każdej wiary- jakakolwiek by ona nie
                była
                a poza tym niech każdy nazywa swojego Boga jak chcesmile)


                PS. Bożesz, jakie tematy na letnie, sobotnie przedpołudniebig_grin
                • nchyb Re: Chimba 08.07.06, 10:23
                  no tak, ale tu możemy rozwinąć dyskusję dłuższą niż ją serwer pomieści, czy
                  przykazania kościelne są tożsame z boskimi. Kościelne tworzyli ludzie, a ci nie
                  zawsze mieli rację. Ich widzenie grzechu może wręcz być grzeszne w oczach
                  Najwyższego...

                  > ważne jest chyba tylko to, żeby zachować w sobie pokorę i nie popaść w
                  > przekonanie, że oto moja wizja jest jedynie słuszna i nieomylna
                  he, he, istotą każdej religii jest przekonanie, że ta właśnie wizja jest
                  jedynie słuszna i nieomylna. Stąd setki sekt, które tak bardzo się różnią
                  między sobą, a czasme wyłącznie drobiazhgami. I każdy ma przekonanie, ze
                  właśnie ta wizja jest jedynie słuszna...

                  > PS. Bożesz, jakie tematy na letnie, sobotnie przedpołudniebig_grin
                  Ej, Ojejkuniu, temat świetny, wolę sobie pogdybać i pocudować religijnie niż
                  pytać o to, gdzie emigrujecie spod rządów obu braci bliźniaków... smile))
                  • kawka74 Re: Chimba 08.07.06, 10:28
                    > no tak, ale tu możemy rozwinąć dyskusję dłuższą niż ją serwer pomieści, czy
                    > przykazania kościelne są tożsame z boskimi.
                    Moim zdaniem to nie jest dyskusja dla katolika. Jeśli katolik podważa zasadność
                    przykazań kościelnych i innych reguł, to jaki z niego katolik? wink

                    Kościelne tworzyli ludzie, a ci nie
                    > > zawsze mieli rację. Ich widzenie grzechu może wręcz być grzeszne w oczach
                    > Najwyższego...
                    To też nie jest temat do rozważań dla katolika smile Dla wszystkich innych jak
                    najbardziej smile)
                    BTW - ja chętnie podyskutuję, bo miejsce emigracji już wybrałam smile))
                    • nchyb Re: Chimba 08.07.06, 10:33
                      Należy odróżnić zaślepionego w swoich racjach katolika, który często bardzo
                      mało z Bogiem ma wspólnego od dobrego chrześcijanina... smile

                      A gdzie się kawko przeprowadzasz? Bo ja rozmyślam, oni mnie, czy ja ich
                      przetrzymam... smile))
                      • kawka74 Re: Chimba 08.07.06, 10:42
                        > Należy odróżnić zaślepionego w swoich racjach katolika, który często bardzo
                        > mało z Bogiem ma wspólnego od dobrego chrześcijanina... smile
                        Ja mam na myśli mix tych dwóch gatunków - dobrego katolika smile takiego, który
                        wie, na co się decyduje, będąc członkiem akurat tego, a nie innego wyznania.
                        Myślę o świadomym katoliku, który rozumie konieczność podporządkowania się
                        zasadom gry, w której bierze udział, a jednocześnie dopuszcza do siebie myśl,
                        że inni grają w co innego smile; o takim katoliku, który wie, co wybrał, i wie, że
                        jego sąsiad może dokonać całkiem innego wyboru.
                        Ideał, nie? wink

                        >
                        > A gdzie się kawko przeprowadzasz? Bo ja rozmyślam, oni mnie, czy ja ich
                        > przetrzymam... smile))
                        Ja się z koniem (albo raczej kaczką) kopać nie będę, spadam do Irlandii i tam
                        będziemy usiłowali przetrzymać to piekiełko.
                        • nchyb Re: Chimba 08.07.06, 10:53
                          > Ideał, nie? wink
                          Noooo... wink

                          > Ja się z koniem (albo raczej kaczką) kopać nie będę, spadam do Irlandii i tam
                          > będziemy usiłowali przetrzymać to piekiełko
                          A ja ciągle się łudzę, że jak nas wrona nie pokonała to i księzycowi złodzieje
                          również nie zmogą... smile))
                  • ojejkuniu Re: Chimba 08.07.06, 10:39
                    przykazania kościelne wywodzą się z tradycji, i są swoistym rozwinięciem i
                    uzupełnieniem boskich. przykazania kościelne tworzyły sie wraz z rozwojem
                    religii, a w pewnym momencie zostały przyz ludzi spisane- nie stowrzone, ale
                    spisane- to chyba nie to samosmile

                    żaden człowiek nie jest nieomylny- chociaż coś mi sie kołysze po głowie, że w
                    kk funkcjonuje dogmat o nieomylności papieża- ale moge sie mylić
                    tylko, że trzeba sie zastanowić w co wierzymy- w Boga czy papieża, biskupa,
                    księdza itd.

                    widzisz, to ja chyba nie wierzę, bo ja nie zakładam, że moja religia jest
                    jedyną słuszną. ja wierzę, że Bóg może mieć różnie na imię.
                    a sekty to juz chyba inny problem.
              • agaa_p Re: księży "zasługa" 08.07.06, 10:08
                swego czasu byłam nad wyraz pobożna, z czasem jednak coraz bardziej uprzedzałam się do księży, którzy zniechęcali mnie swoją postawą, no i stało się. Są pazerni, kłamliwi, fałszywi - pewnie nie wszyscy, ale takich ostatnio spotykałam. Też mi przykład sługi Bożego. a zresztą...szkoda słów
                • ojejkuniu Re: księży "zasługa" 08.07.06, 10:10
                  ale chyba nie ma sensu uprzedzać sie do Kościoła przez durnego księdza?smile
                  w końcu nie dla księży chodzi sie do kościoła
                  oczywiście ideałem byłoby gdyby Ci "pośrednicy" byłi ideałami, ale niestety są
                  tylko ludźmismile
                  • agaa_p Re: księży "zasługa" 08.07.06, 10:31
                    żeby to chociaż jeden był....Rozumiem, że ksiądz to też człowiek i wcale nie oczekuje, żeby był ideałem, bo nim nigdy nie będzie, ale swoją postawą ma być dla mnie przykładem dobrego.
                    • ojejkuniu Re: księży "zasługa" 08.07.06, 10:35
                      ja będę jednak obsatwac przy tym, że nie warto zniechęcać się do Kościoła z
                      powodu złych księży
                      i, że nie mozna uogólniać- jesli jeden czy drugi jest zły, to nie znaczy, że
                      wszyscy są tacysmile
                      ----
                      to już jest koniec...
                      • nchyb Re: księży "zasługa" 08.07.06, 10:54
                        > i, że nie mozna uogólniać- jesli jeden czy drugi jest zły, to nie znaczy, że
                        > wszyscy są tacysmile
                        święte słowa, znam i takich i takich. Ale to jest to o czym pisałam, jedni
                        księża wierzą w kościół, inni w Boga... smile
                        • ojejkuniu Re: księży "zasługa" 08.07.06, 10:56
                          a tak swoja drogą, to mam przyjaciela od lata, teraz juz z 6-letnim stażem
                          księżowskim, więc mam też okazję pozania "drugiej strony medalu"
                          i z tej drugiej strony tez nie jest wcale różowouncertain
                          • ojejkuniu Re: księży "zasługa" 08.07.06, 10:57
                            przyjaciela od lat, a nie od latasmile
                            • wegatka Re: księży "zasługa" 08.07.06, 21:32
                              O kurcze, a już myślałam, że to taka wakacyjna przyjaźń wink)
                              • ojejkuniu Re: księży "zasługa" 10.07.06, 16:32
                                już se pomyślała...
                                wink
                      • agaa_p Re: księży "zasługa" 08.07.06, 10:55
                        jasne i chodzić do kościoła wysłuchać kazań, którym sami swym postepowaniem przeczą. Dla mnie to paranoja i obłuda.
                        Nie chcę tu nikogo przekonywać do niczego, ale straaasznie mnie to razi.
                        • ojejkuniu Re: księży "zasługa" 08.07.06, 10:58
                          patrz, ale przecież ty też chodzisz, słuchasz i grzeszysz
                          więc czym sie róznisz od nich?

                          człowiek jest tylko człowiekiem i nawet jesli jest księdzem to będzie upadał.
                          taka jest nasza naturauncertain
                          • agaa_p Re: księży "zasługa" 08.07.06, 11:12
                            dlatego przestałam chodzić i słuchać. nie moge wiec uważać sie za katoliczkę. ńie potrafię pogodzić tego, co księża wokół reprezentują z tym co reprezentować powinni.
                            nie mogę przecież być dobrym katolikiem nie zawierzając sutannom, wiedzieć ze grzechy, z których się spowiadam są mniejsze niż mojego spowiednika itp. Są niepodważalną częścią wiary, która sprawiła, że zwątpiłam.
                            Może kiedyś spotkam takiego, który przekona mnie, że w swej słabości zbyt się pogubiłam.
                            • ojejkuniu Re: księży "zasługa" 08.07.06, 11:21
                              niektórzy są w porządku- naprawdęsmile

                              a zawierzyć masz Bozi, a nie sutannom!
                              smile
                  • angiea Re: księży "zasługa" 08.07.06, 13:55
                    Sorry, ale ja ich nie pouczam a oni mnie tak - kaza stosowac jakies bzdurne
                    kalendarzyki i uprawiac sex po slubie i miec dzieciarnie w domu cala a do tego
                    pouczaja jak maz z zona maja sie wspierac i rozwiazywac swoje problemy. Kurde,
                    oni tego nigdy nie przezyli i jak ja mam takiemu zaufac i wierzyc??? Kosciol
                    pomoze wykarmic 10 dzieci, jak maz prace straci??? Po prostu ja ich sluchac nie
                    moge, bo nijak mi to nauk Jezusa nie przypomina i wogole nie pasuje do mojego
                    zycia a wrecz mi przeszkadza. Denerwuje mnie, ze chca za slub 1000zl, ze za
                    chrzest 300zl, ze na prezent na komunie ksiezulek sobie zazyczyl szatke za 3tys
                    zl od dzieciakow, ze nie chca chrzcic dzieci z 'nieslubnych' malzenstw, ze sie
                    wtracaja na koledzie w zycie osobiste i ze sie domagaja wlasnie kasy 'co laska'
                    a sami g... daja, bo nawet ich rady nijak pasuja do zycia codziennego. Kosciol
                    jest stary i dlatego najbardziej moherom odpowiada.
                    • ojejkuniu ale przecież 08.07.06, 14:01
                      nikt nie zmusza Ciebie do chodzenia do kościoła i słuchania nauk księży
                      nie chcesz- nie chodzisz...

                      nie widze powodu do zdenerwowaniasmile
                    • kawka74 Re: księży "zasługa" 08.07.06, 14:14
                      Ale przecież nie ma przymusu. Z różnych powodów nie chciałam być katoliczką - i
                      nią nie jestem. To tak jak z chodzeniem do knajpy - nie podoba się, jedzenie
                      nie smakuje, kelnerzy nieuprzejmi - wychodzę i więcej nie wracam. Nie siedzę
                      masochistycznie godzinami i nie komentuję tego, co mi się nie podoba, tylko
                      zabieram tyłek w troki i już mnie nie ma, skoro tak źle się czuję.
              • kawka74 Re: Chimba 08.07.06, 10:11
                IMO jeśli ktoś decyduje się być katolikiem (nie "wierzącym", ale katolikiem),
                to musi udźwignąć również brzemię wink chodzenia na niedzielną mszę, bo tego
                wymaga jego wyznanie. Dobry katolik nie negocjuje warunków, nie wybiera sobie
                tego, co mu się podoba. Z tego, co wiem, wynika, że uczestnictwo w mszy jest
                dość istotną częścią składową reguły kościoła rzymsko-katolickiego, czyż nie
                tak? smile
                • ojejkuniu dokładnie n/t 08.07.06, 10:12

        • angiea Re: Chimba 08.07.06, 13:32
          A mnie to g... obchodzi, ze sa zli i dobrzy ksieza. Ksiadz=sluga Bozy i ma byc
          milosierny i dobry. To nie jest zadne wytlumaczenie, ze sa zli ksieza -
          bzdura!!! A ksiadz pedofil?? Taki jest w USA jeden, ktorego JPII przenosil z
          parafii do parafii...myslal, ze go wyleczy?? Takiego do wiezienia i dozywocie.
          Zly ksiadz = zly Kosciol. Ja do takiego Kosciola nie chodze. Swojego dziecka
          nie zostawilabym ani chwili ze zlym ksiedzem sam na sam. Kolo mnie w parafii
          byl ksiezulek, co lubil sobie dzieci na kolana brac i je glaskac za
          cukierki...obrzydliwosc. Wszyscu Ci moi znajomi z tamtej parafii nie chodza do
          Kosciola.
    • gruba-buba Re: Jestem niewdzięczna... 08.07.06, 11:02
      No i właśnie, między innymi dlatego, ja do spowiedzi już nie chadzam.
    • angiea Re: Jestem niewdzięczna... 08.07.06, 13:43
      O kase mu chodzilo. Nie dawalas na mszy kasy, to Cie ochrzanil, ze nie
      chodzisz. Raz bylam na wsi w Kosciele, to proboszcz na mszy powiedzial, zeby
      kazdy na tace dawal przynajmniej tyle, zeby na 1 jajko starczylo.
      Moja babcia raz na takiego sie obrazila i przez 2 lata chodzila do innej wsi do
      Kosciola, dlatego, ze 'dala' za msze kase a ksiezulek zapomnial i msze odprawil
      bez modlitwy za zmarlych, za ktorych miala byc msza.
      W Kosciele dzieja sie rzeczy nielogiczne, bo cala nauka Kosciola jest
      nielogiczna i nijak sie ma do naszych czasow. Kalendarzyk i najlepiej kobita w
      domu i non stop w ciazy. To jest chore i nie dla mnie.
    • ania.silenter Oj, współczuję, ja miałam więcej szczęścia 08.07.06, 14:46
      trafiłam na księdza, który miał w sobie więcej zrozumienia i chrześcijańskiego
      miłosierdziawink. Kiedy powiedziałam, że w kościele nie byłam ROK bo z dwójką
      maleńkich dzieci (wtedy starsza miała rok i kilka miesięcy a młodsza - od 0 do
      6 miesięcy) jest to mocno utrudnione, stwierdził, że moim zdaniem jest jak
      najlepsze wychowywanie dziecismile. A Bóg mnie rozumiesmile.
      A ten Twój ksiądz - no, cóż nie potrafi wczuć się w sytuację człowieka w
      potrzebie. Zero zrozumienia - to smutne bo ksiądz powinien starać się rozumieć
      wiernych.
      pozdrawiam
      • berecik7 A ja nie mogę uwierzyć... 08.07.06, 15:46
        A ja nie mogę uwierzyć, że DOROŚLI ludzie, z dziećmi, którzy powinni być
        autorytetem dla tych dzieci dają sobą pomiatać jak uczniakami jakimś bezczelnym
        klechom , którzy doją jeszcze z nich kasę i śmieją się w nos. Pozwalają się
        obrażać, pouczać i jak małe dzieci pytają: no czy to sprawiedliwe? Przecież
        jestem grzeczną dziewczynką, jestem w ciąży i w ogóle, a i tak dostałam po
        łapkach. Boszsz....
        Chimba, nie gniewaj się, ale DOROŚNIJ.
    • niepytana Jestes w porzadku :) 08.07.06, 17:51
      No to ja jeszcze swoje kilka groszy. Jestem praktykujaca katoliczka.
      Uczestniczymy z cala rodzina w zyciu naszej parafii. Ostatni raz bylam u
      spowiedzi jakies, niech policze...20 lat temu jak jeszcze mieszkalam w Polsce.
      Nie znam sie na tym co mowi Watykan, ale tutaj nie musisz sie spowiadac do
      ksiedza. Mozesz, ale nie musisz. Do ksiedza mozesz sie naprzyklad umowic i
      sobie "pogadac" jak masz taka potrzebe, jak Ci ciezko, jak czujesz ze
      potrzebujesz jego pomocy w rozwiazaniu swoich problemow. Nasz pastor sie smieje
      ze w uczeszczaniu do jego parafii terapia u psychologa za ktora placi sie
      niezle $$$ u niego jest za darmo. Ale taka rozmowa to juz naprawde na ciezsze
      przypadki i ja narazie mialam szczescie nie byc w takiej potrzebie. A za
      grzechy o ktorych Ty mowisz, jesli to w ogole mozna nazwac grzechem, jesli
      czuje sie skruche mozna isc na wyznaczona msze w ciagu tygodnia (reconciliation)
      i sobie na wlasna reke pomedytowac i pewne rzeczy przemyslec. Ksiadz o ktorym
      piszesz to falszerz, odpychajacy ludzi od wiary. Gdybym mieszkala w Polsce i
      widziala to cale zoo z Rydzykiem i moherowymi beretami to napewno wystapilabym
      juz dawno z katolickiego kosciola. Nie dlatego ze moja wiara jest plytka i ze
      wedlug ludzi oceniam religie. Dlatego, ze jesli nie znajac nic innego
      poznawalabym religie katolicka od takich Rydzykow, moherow i niezyczliwych
      ksiezy takich jak ten Twoj, to uwazalabym ze to napewno nie jest religia ktora
      odzwierciedla moje kredo zyciowe. Cale szczescie znam "inny" kosciol katolicki,
      gdzie ksieza i instytucja kosciola jest przede wszystkim dla wiernych a nie dla
      ksiedza pastora. Naprawde wspolczuje Ci zetkniecia sie z takim "ksiedzem". Mam
      nadzieje ze uda Ci sie spotkac zyczliwszych ludzi w swojej podrozy przez zycie
      w wierze katolickiej. Trzymaj sie mocno i niech Bog bedzie z Toba.
      • ojejkuniu Re: Jestes w porzadku :) 08.07.06, 17:55
        niepytana napisała:
        Gdybym mieszkala w Polsce i
        > widziala to cale zoo z Rydzykiem i moherowymi beretami to napewno
        wystapilabym
        > juz dawno z katolickiego kosciola. Nie dlatego ze moja wiara jest plytka i ze
        > wedlug ludzi oceniam religie. Dlatego, ze jesli nie znajac nic innego
        > poznawalabym religie katolicka od takich Rydzykow, moherow i niezyczliwych
        > ksiezy takich jak ten Twoj, to uwazalabym ze to napewno nie jest religia
        ktora
        > odzwierciedla moje kredo zyciowe.

        no popatrz, a ja żyje w polsce, i jakos nie poznaję religii katolickiej od
        Rydzyka...

        nie przesadzaj więc. i nie uogólniaj.
        • agaa_p Re: Jestes w porzadku :) 08.07.06, 20:54
          kiedyś szalę mojej goryczy przeważyła jedna rzecz, kiedy to przyniesiono mi przed kolędą białą kopertę z miejcem na wpisanie adnych osobowych, adresu i KWOTY
          wstyd mi za Rydzyka i za tych od księżyca
      • wegatka Re: Jestes w porzadku :) 08.07.06, 21:42
        niepytana napisała:

        > No to ja jeszcze swoje kilka groszy. Jestem praktykujaca katoliczka.

        > Nasz pastor sie smieje
        >
        > ze w uczeszczaniu do jego parafii terapia u psychologa za ktora placi sie
        > niezle $$$ u niego jest za darmo.


        Niepytana, pierwszy raz spotykam się z tym, że w KK występuje taka funkcja jak
        pastor. Jesteś pewna, że jesteś katoliczką?
        • niepytana Nieporozumienie 09.07.06, 03:48
          wegatka napisała:

          > Niepytana, pierwszy raz spotykam się z tym, że w KK występuje taka funkcja jak
          > pastor. Jesteś pewna, że jesteś katoliczką?

          Rozumiem nieporozumienie smile To sie po polsku mowi 'proboszcz' a po
          angielsku 'pastor' - nie mylic z ksiedzem (priest). Ale rozumiem ze w polskim
          jezyku to pastor to w protestanckich wyznaniach tylko. Wedlug Twojej siggy
          sprawdzilam na google i juz wiem. Przepraszam za zamieszanie wink
          • wegatka Re: Nieporozumienie 09.07.06, 11:10
            > Rozumiem nieporozumienie smile To sie po polsku mowi 'proboszcz' a po
            > angielsku 'pastor' - nie mylic z ksiedzem

            Jednak w KK proboszczem może być tylko ksiądz, ew. ojciec, jeśli parafia
            prowadzona jest przez zakon. Ta reguła obowiązuje wszędzie, niezależnie od
            kraju, w którym się znajduje.
            • niepytana Re: Nieporozumienie 09.07.06, 21:34
              wegatka napisała:

              > Jednak w KK proboszczem może być tylko ksiądz, ew. ojciec, jeśli parafia
              > prowadzona jest przez zakon. Ta reguła obowiązuje wszędzie, niezależnie od
              > kraju, w którym się znajduje.


              Nie wiem dlaczego jak ladnie i grzecznie staram sie wytlumaczyc to na sile
              wmawiasz mi "reguly" fikcyjne. W tym momencie to jest roznica miedzy jezykiem
              polskim i angielskim. Po polsku zapewne pastor to ksiadz w kosciele
              protestanckim, a po angielsku pastor to rowniez proboszcz w kosciele
              katolickim. The pastor of St. Gabriel the Archangel Catholic Church - Father Greg Kelly, lub Proboszcz Kosciola Katolickiego pod wezwaniem Sw. Gabriela Archaniola - Ojciec Greg Kelly.

              PS. Do kazdego ksiedza zwracac sie powinno "Father" czyli "Ojciec" (w jezyku
              angielskim) niezaleznie czy parafia prowadzona jest przez zakon czy nie.
              Rozumiem ze w Polsce jest inaczej i wcale nie podwazam tego faktu.

              Pozdrawiam smile
          • reyhana Pastor to pastor 09.07.06, 12:48
            I w Polsce i w USA nazywa sie tak duchownego PROTESTANCKIEGO a nie
            katolickiego, to nie jest żaden zamiennik proboszcza i oprócz ciebie nikt tu
            się nie mylismile
            A poza tym skoro w twojej parafii nie praktykuje się spowiedzi, to tym bardziej
            prawdopodobne jest, ze jest ona protestancka a nie katolicka.
            • mcmaxim Re: Pastor to pastor 18.07.06, 14:13
              reyhana napisała:

              > I w Polsce i w USA nazywa sie tak duchownego PROTESTANCKIEGO a nie
              > katolickiego, to nie jest żaden zamiennik proboszcza i oprócz ciebie nikt tu
              > się nie mylismile

              Bzdura i to potezna. Ciekawe dlaczego w Polsce bardzo czesto na duchownych protestanckich czesto rowniez mowi sie ksiadz?

              > A poza tym skoro w twojej parafii nie praktykuje się spowiedzi, to tym bardziej
              >
              > prawdopodobne jest, ze jest ona protestancka a nie katolicka.

              Rowniez bzdura, w wielu parafiach katolickich na zachodzie nie praktukuje sie spowiedzi usznej - nie jest to zgodne z nauka Watykanu, ale jest to fakt.
              • mcmaxim Re: Pastor to pastor 18.07.06, 14:15
                PS. poczytaj sobie: en.wikipedia.org/wiki/Pastor
      • reyhana katolicki pastor? 08.07.06, 21:48
        Jestes praktykująca katoliczka a twój duchowny to PASTOR
        tia....
        rozróżniasz protestantyzm od katolicyzmu?
    • rycerzowa Re: Jestem niewdzięczna... 08.07.06, 23:43
      Czasem zastanawiam się, dlaczego ci książa casem są tacy marudni, tacy
      krytyczni, takie nienajlepsze o nas mają zdanie.
      Chyba się domyślam.
      Otóż oni znają nas od najgorszej strony.
      Gdy przychodzimy do spowiedzi, to nie mówimy prawdy o sobie, mówimy tylko nasze
      grzechy. A im się wydaje, że to jest prawda o nas.

      Ot, zdarzyło mi się RAZ paskudnie naplotkować na sąsiadkę, spowiadam się z
      tego, i co sobie księżulo myśli? "Oj, te baby, niby się lubią, tiu tiu tiu, a za
      plecami to się obgadują, fałszywe kreatury".
      A prawda jest taka, że sąsiadki naprawdę się lubią, pomagają sobie, wspierają
      się - ale przecież nie przychodzą z tymi informacjami do spowiedzi!

      Ja to bym zreformowała instytucję spowiedzi.
      Grzechy? Owszem, trzeba wyznać. Ale oprócz tego obowiązkowo powiedzieć, co się
      zrobiło dobrego, co się sobą wartościowego reprezentuje, jakie ma się zalety.
      Czy to aby nie byłoby lepsze, a może trudniejsze?
    • agacz2905 Re: Jestem niewdzięczna... 09.07.06, 00:17
      Oj, ja też jestem niewdzięczna i to jak.... Ostatni raz była u spowiedzi w
      Niedzielę Wielkanocną 2005r. Oskarżałam się wtedy, że nie zawsze jestem miła
      dla męża, dzieci.... że często się denerwuję.... ksiądz objechał mnie z góry na
      dół, w pewnym momencie miałam wrażenie, że cały kościół słyszy reprymendę, jaką
      ksiądz do mnie wygłasza... Dowiedziałam się wtedy, że to wyłącznie na kobiecie
      spoczywa odpowiedzialność za wychowanie dzieci i atmosferę w rodzinie. ja
      rozumiem, że to ten konkretny ksiądz zawalił itd. Wiem skądinąd, że nawet
      kobiety spowiadające się z czegoś cięższego gatunkowo niż moje wtedy wyznawane
      księdzu grzechy (mam na myśli np. aborcję) są "głaskane po głowie", uspokajane,
      rozgrzeszane. Na mojej ostatniej spowiedzi (fakt, u przypadkowego spowiednika)
      ksiądz objechał mnie jak burą sukę tylko dlatego, iż jego zdaniem to na
      kobiecie wszystko spoczywa, cała odpowiedzialność...bla bla bla. Za
      przeproszeniem, chromolę takich spowiedników. Do kościoła również nie chodzę
      więcej niż chodzę - od tamtej właśnie spowiedzi. Wiem, może to i dziecinne. Ale
      widać straciłam moją wątłą najwyraźniej wiaręsad(.
      A.
      • the_dzidka Re: Jestem niewdzięczna... 10.07.06, 16:24
        > Wiem skądinąd, że nawet
        > kobiety spowiadające się z czegoś cięższego gatunkowo niż moje wtedy
        wyznawane
        > księdzu grzechy (mam na myśli np. aborcję) są "głaskane po głowie",
        uspokajane,
        > rozgrzeszane.

        Za aborcję żaden ksiądz nie daje rozgrzeszenia.
        • nchyb Re: Jestem niewdzięczna... 10.07.06, 16:28
          dają, dają, za morderstwo też. Wazna jest wielka skrucha, postanowienie
          poprawy, wyrzuty sumienia. To nie jest przeciez przekreślenie na zawsze.
          Koleżanka była, rozgrzeszenie uzyskała po którejś tam spowiedzi, zawsze u tego
          samego ksiedza. To był faktycznie ksiądz z powołania, a nie kościelny urzędnik.
          Godzinami gadali i jego zdaniem ona uzyskała prawa do boskiego przebaczenia...
    • beta73 Re: Jestem niewdzięczna... 09.07.06, 15:12
      nie przejmuj się tak bardzo, ja jestem w 41tc i też odpuściłam sobie ostatnio
      mszę i dziś też nie pojdę,powód prosty: tak spuchły mi stopy że nie wejdę w
      żadne buty, poza tym masz prawo źle się czuć szczególnie przy takiej koszmarnej
      pogodzie, w Boże Ciało nie poszłam na proceję bo nie dałabym rady kulać się
      przez pół miasta w taki skwar, dzieci, starsi ludzie, chorzy i kobiety w ciąży
      mają specjalne względy, nawet w prawie kościoła, pozdrawiam
      • berecik7 Re: Jestem niewdzięczna... 09.07.06, 18:02
        Gdybyś naprawdę kochała Boga, to założyłabyś na opuchnięte stopy klapki męża i
        jednak poszła do Kościoła.

        Za moich czasów kochało się albo Boga, albo teleraneksmile Jako że większość
        dzieci kochało jednak teleranek, mszę sdla dzieci siłą rzeczy przeniesiono na
        11.30.
        • myelegans Re: Jestem niewdzięczna... 10.07.06, 16:41
          Mnie kilka razy jako dziecko jeszcze ksiadz przy spowiedzi zapytal, czy
          dotykalam sie majac nieczyste mysli. Nie mialam zielonego pojecia o co mu
          chodzi, w przyplywie ogromnej winy nie chcialam sie myc, bo myslalam, ze
          grzesze.

          Juz nie spowiadam sie ksiezom, spowiadac sie i zal za grzechy moge wyznawac
          Bogu, a nie samotnym facetom, z niezaspokojonym instynktem, ktorzy nie maja
          pojecia co to zycie. Sorry, moze jak ksiezmi bylyby kobiety, ktore mialyby
          rodzine i odpowiednie psychologiczne przygotowanie to poszlabym, teraz juz nie.
          Spowiedz ma pomagac, a nie dolowac. Grrrr...........
    • lilia06 Re: Jestem niewdzięczna... 10.07.06, 17:15
      Jeju ale sie ludzie przejmuja takimi rzeczami... ja bym wstala od tego
      konfesjonalu i zaczela sie smiac z goscia, ze mozna byc tak ograniczonym i
      zaslepionym. za bardzo sie tym wszystkim przejmujeszsmile
    • siasiuszek Re: Jestem niewdzięczna... 10.07.06, 21:54
      Gdy karmiłam swoje dziecko piersią a wiadomo ze jak się karmi noworodka to
      trudno gdziekolwiek wyjść opuściłam wiele mszy. Przed chrztem poszłam do
      spowiedzi gdzie usłyszałam ze nic się nie stało, bo KK daje dyspenze od mszy
      niedzielnych dla kobiet ciężarnych i matek karmiących, więc jak to w końcu
      jest. Może twój spowiednik nie zna się do końca na prawie kościelnym.
      • donkichol Re: Jestem niewdzięczna... 16.07.06, 21:49
        Po co się chodzi do kościoła wg dogmatów KK - dla siebie czy dla Boga? Bóg to
        istota doskonała, wszystko ma, niczego nie potrzebuje. A więc dla siebie?
        Klepanie non-stop tych samych formułek rozwija duchowo? A skoro robi się to dla
        siebie, to czemu nieobecnych straszy się grzechem?
        • donkichol Re: Jestem niewdzięczna... 16.07.06, 22:00
          A gdybyś się urodziła w strefie wpływów innej religii, np.w Indiach, to też byś
          chodziła do katolickiego kościoła i wierzyła w niebo i piekło, a nie np. w
          reinkarnację?
          Otóż nie, wierzyłabyś w inne nakazy i byłabyś opierniczana za złamanie innych
          regułek. Bo religię KOPIUJEMY BEZMYŚLNIE OD RODZICÓW, nasze niby "poglądy"
          religijne to tylko efekt programowania w dzieciństwie. Co to za poglądy, które
          zależą od rodziców i miejsca urodzenia? Od kiedy to poglądy rozmieszcza się na
          mapach geograficznych?? Tylko religioznawcy robią takie "mapy rozmieszczenia
          poglądów".

          Człowiek myślący szuka BOGA,ABSOLUTU (a nie lokalnego bóstwa) we własnym sercu i
          umyśle, zamiast kupować gotowy pakiet dogmatów i nudnych,pustych,niepotrzebnych
          obrzędów.

          Pisałem o tym też tutaj:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23383&w=44520261&a=44520261
          Pozdrawiam
    • mcmaxim Re: Jestem niewdzięczna... 18.07.06, 13:54
      Zmien wyznanie. Odejdz z kosciola rzymskiego. Mowie powaznie - ja to zrobilem i jest mi duzo lzej.
    • oxygen100 Re: Jestem niewdzięczna... 18.07.06, 13:58
      mi kiedys ksiadz klarowal ze moej zycie jest gowno warte. Bo nie mam dzieci. Az
      mnie jezow swiezbil zeby go spytac a skad on wie ile radosci do zycia wnosza
      dziecismile)
      Ale sie w ozór ugryzlam a teraz zalujesmile)
    • mamaewy Re: Jestem niewdzięczna... 18.07.06, 15:02
      To Bóg daje ci rozgrzeszenie, a nie ksiądz, bo on jest tylko zwykłym
      człowiekiem i nie ma prawa decydować o czyimś "zbawieniu" bądź nie. Zresztą -
      wydaje mie się - że dla samego Boga milsza jest naprawdę szczera modlitwa nawet
      w domu, niż "klepanie modlitw" bo tak trzeba, bo tak wypada i obgadanie
      wszystkich dookoła tuż po mszy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka