oxygen100
11.07.06, 11:03
Poki co nie ma cudownego leku ktory moglby minimalizowac skutki
okoloporodowego niedotlenienia i nie zanosi sie na to zeby wkrotce byl.
Owszem, zamartwice leczy sie objawowo, ale to tylko wyrownuje biochemiczne
parametry ale nie hamuje procesow prowadzacych np. do obumierania neuronow.
Niemniej wiadomo ze niekotre zabiegi moga temu przeciwdzialac, lecz nie sa
one wprowadzone tak oficjalnie do kliniki, czasem tylko dlatego ze nie ma
odpowiednio przeszkolonego personelu czy sprzetu, czasem jest tak ze
wprowadza sie eksperymentalnie niektore srodki farmakologiczne, przetestowane
na zwierzetach, ale bez danych na temat jaki jest ich wplyw na rozwijajacy
sie ludzki organizm. Z innej beczki czasem pewne zabiegi u ciezarnej ze
stwierdzona np. patologia naczyn pepowinowych czy lozyska byc moze
moglyby "zahartowac" organizm jej dziecka ale tez na ten temat nie ma danych.
Moje pytanie: czy zgodzilybyscie sie na taka eksperymentalna terapie o ktorej
niewiele wiadomo jak zareaguje na nia czlowiek (moze pomoc) czy raczej
stawialybyscie na to co wie medycyna ryzykujac ze dziecko moze byc powaznie
chore??? Tak pytam troche z racji zawodu, troche z ciekawosci troche z moimi
planami na przyszlosc a propo profilaktyki uszkodzen okoloporodowych.