etna78
17.08.06, 17:24
Moja 5-letna córka od wrześnie zeszłego roku chodzi do przedszkola prywatnego
(do państwowego się nie dostała).Przez cały rok generalnie nie miałam powodów
do narzekań, jeśli pojawiały się jakieś problemy, to zwykle były to drobiazgi
i szybko się wyjaśniały. W lipcu miała miesięczną przerwę a w sierpniu
wróciła do przedszkola, jednak po trzech dniach okazało się, że ze względu na
obecność tylko pięciorga dzieci Pani dyrektor zamyka przedszkole i proponuje
przeniesienie dzieci do innej ich polacówki.Pomijam fakt, że rodzice
dowiedzieli się odbierając dzieci popołudniu, że już następnego dnia
przedszkole będzie zamknięte i właściwie nie było innnego wyjścia, tylko
puścić małą do placówki wskazanej przez dyrekcję.
Córka poszła do przedszkola bez problemów, zwłaszcza,że przeszła z nimi ich
wychowawczynia ja tego samego dnia poszłam z Oliwką pokazać jej tamte
przedszkole, któore bardzo jej się spodobało bo jest większe niż poprzednie i
co najważniejsze dla mojego dziecka, w jednej z sal znajduje się spory basen
z piłeczkami którego niestety nie ma w jej przedszkolu.
I tu zaczęły się schody.
Już pierwszego dnia okazało się, że ów basen, który Pani z taką dumą
pokazywała, nie jest dla pięciolatków tylko dla maluchów bo starsze dzieci
skaczą i wgniatają piłeczki(!), a poza tym w tej sali dzieci zwykle leżakują
i nie można tam się zbyt głośno bawić.Na zwrócenie Pani uwagi, że dla mnie to
dziwne, obiecała Oliwce, że pójdzie z nią samą na parę minut, ale słowa nie
dotrzymała.Zresztą średnia mi zabawa gdy pozostałe dzieci siedzą w sali obok
a Pani z zegarkiem w ręku odlicza 5 minut.Nawet któregoś dnia ich sala była
sprzątana więc dzieci przeszły do tej sali z piłeczkami z zastrzeżeniem, że
kto podejdzie do basenu za karę siada przy stoliku. Mało tego, dzieci są
zmuszane do leżakowania chociaż w poprzednim przedszkolu go nie było i z
relacji córki wnioskuję, że dzieci nie bardzo chca leżakować. Ostatnio
odśpiewała piosenkę " ach śpij kochanie, jak nie zaśniesz to w łeb
dostaniesz" a na pytanie skąd ją zna powiedziała, że Pan na rytmice tak im
śpiewa.Poprostu co dzień przynosi jakieś "rewelacje".
A moje pytanie brzmi: Czy zgłosić sprawę dyrekcji, czy przeczekać do
września, zwłaszcza, że tu jest wychowawczyni córki i może jakies skargi
odbiją się na małej?