Dodaj do ulubionych

Czy skreslilybyscie kolezanke?

21.08.06, 07:03
Napiszcie dziewczyny co sadzicie o ponizszej sytuacji ktora dotyczy mojej
przyjaciolki X:

X poszla potanczyc i poznala faceta wartego grzechu. Facet na dzien dobry
oznajmil ze chce sie tylko zabawic i nie szuka stalego zwiazku. X
odpowiedziala ze ona tez, ale po cichu miala nadzieje ze on sie w niej
zakocha i zmieni zdanie. Wynik byl taki ze ona sie zabujala a on nie i po
dwoch miesiacach wspolnej zabawy powiedzial jej ze koniec. W tym momencie
wkroczyla do akcji kolezanka X, nazwijmy ja Y. Zaczela sie spotykac z
facetem, ktory podobno sie w niej zakochal a ona w nim. Na poczatku tych
spotkan X prosila Y aby nie spotykala sie z nim, Y brnela dalej, jak
mowila 'wbrew sobie'. Skutek jest taki ze Y dalej jest z facetem a X
skreslila Y po 20-sto letniej przyjazni. Y dzwoni do X co pare dni i blaga
by nie skreslac ich przyjazni ale X jest nieublagana bo twierdzi ze zawiodla
sie na Y.

Ja jestem osoba postronna, faceta widzialam tylko na zdjeciu (wyglada jak
malpa i nie rozumiem jak sie mozna o niego tak rozbijac, szczegolnie ze z
tego co slyszalam to maniery tez ma takie malpie, no ale nie o to chodzi),
slucham zas codziennie jak X sie szarpie (dalej kocha faceta i pluje jadem na
Y), czasami Y prosi mnie o wstawiennictwo.

Moje zdanie jest takie ze to duzo halasu o nic, facet uprzedzal X ze nie
bedzie z nia na dluzsza mete, Y mogla wprawdzie w to nie brnac skoro X tak na
tym zalezalo ale zeby kreslic 20-sto letnia przyjazn przez faceta z ktorym
jedna byla 2 miesiace a druga jest miesiac???

Napiszcie jak to widzicie. Czy wykazuje sie za malym wspolczuciem dla sprawy
ktora jest bardzo wazna dla mojej przyjaciolki? Obie zainteresowane panie
maja po 35 lat i po jednym dziecku z nieudanych malzenstw a tu takie zagrania
na etapie liceum.
Obserwuj wątek
    • rita75 Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 07:31
      Jakby nie patrzeć, pewną nielojalnosc da się zaobserwowac, a że X czuje sie
      zraniona na dodatek zakochana, pewnie odczuwa ją podwójnie- osobiscie dalabym
      tej przyjaźni szansę- ale po uprzednim odpoczynku od siebie przyjaciolek...a ze
      czas leczy rany...
    • oxygen100 Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 08:40
      rozumem ze jest to ten sam facet, czyli klasiksmile)czy bym przekreslila??? nie
      wiem ale raczej nie.w koncu uklad byl czysty od poczatku a ze pani X sie w
      glowce ubrdalo ze oblapnik ja pokocha to juz trudno. Wyglada na to ze pani X ma
      jakis problem ze soba, wiec jej reakcja jakos mnie nie dziwi.
    • monia145 Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 08:43
      Kiedyś popełniłam podobną głupotę i nic niewarty facet sprawił, ze z najlepszą
      koleżanką z liceum nie rozmawiałysmy przez rok. Dzis wiem, że nie było warto
      ale nasza przyjaźń przetrwała, chociaż bardzo poturbowana.
      Rozumiem Twoje koleżanki- kobiety dojrzałe, po przejściach, pragną ułozyc sobie
      życie, łapią każdą okazję, czepiaja sie facetów, którzy traktuja je jak
      zabawki. Ten człowiek z Twojego opisu wyraxnie powiedział pani X, ze to tylko
      zabawa, aby nie robiła sobie planów na przyszłość. Ona nie przyjeła tego do
      wiadomości, zaryzykowała, zaangażowała się emocjonalnie i przegrała. No cóż,
      ponosi częśc winy za własne cierpienie. Jednoczesnie proponowanie pani Y, aby
      zrezygnowała z potencjalnego szczęscia, bo X, za wszelka cene chce tego faceta,
      jest egoistyczne. Jak to mówią, do tanga trzeba dwojga i podejrzewam, ze
      jesliby nawet Y zrezygnowała w imię przyjaźni z X, ta i tak nie miałaby pewnie
      szans na udany związek z tym facetem.
      Albo X zrozumie, ze ta sytuacja, w jakiej jest teraz, jest wypadkowa jej złych
      decyzji, że Y ma równiez prawo do szczęścia i przyjaciółki jakoś sobie ułożą
      wspólne relacje. Ale to droga przez mękę, potrzeba na niej wiele dobrej woli i
      samokrytycyzmu.
      Zawsze tez może poczekać, a nóż Y tez znudzi się temu panu?
    • g0sik Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 09:34
      Przyjaciółki się pogodzą jak Pan Małpa rzuci Panią Y...Może się okazać, że się
      wcale nie zakochał tylko zmienił strategię, bo druga pani była mniej wyluzowana
      i żeby ją przelecieć facet musiał zadeklarować miłość aż po grób...
    • aleksandrynka Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 15:36
      może z boku wygląda to na dużo hałasu o nic. Jednak dla mnie przyjaciółka Y
      postąpiła nielojalnie. Może to brzmi niedorzecznie, ale już wyjaśniam: Y na
      pewno wiedziała, że dla X facet był ważny, nawet jeśli zbyt dużo sobie
      wyobrażała. No ważny i koniec. Jednak Y wzięła się za chłopa nie licząc się z
      uczuciami przyjaciółki. To co jest dla Y ważniejsze, jakiś tam chłop czy
      wieloletnia przyjaźń?
      Usprawiedliwienie dla Y jest tylko jedno - ona się na prawdę w nim zakochała,
      trafiło ją jak gromem, facet to miłość jej życia a i z jego strony wygląda to
      poważnie. W takim wypadku mogę zrozumieć, że poszła na całość i olała,
      delikatnie mówiąc przyjaciółkę. Miłość jest ważna i mimo, że nielojalność
      należy potępiać tutaj jakoś to usprawiedliwię. Jeśli jednak Y zabawia się
      tylko, nie wiem, znalazł się jakiś chłop do łóżka, to to jest bardzo nie w
      porządku, takich rzeczy się po prostu nie robi. Powtórzę - chłopów dla rozrywki
      są setki i niekoniecznie trzeba wybierać tych "po przyjaciółkach" (szczególnie
      kiedy przyjaciółki przez to cierpią), chłopów do wielkiego kochania na każdym
      kroku nie spotkasz więc odsunięcie przyjaźni na bok jakoś rozumiem.
      • aleksandrynka jeszcze jedno 21.08.06, 15:38
        nie nazywałabym tego zagraniami jak z liceum. Tutaj w grę wchodzą prawdziwe
        uczucia. Nie ma znaczenia, czy pani X coś sobie ubzdurała, źle zrozumiała,
        fakt, że zaczęło jej na gościu zależeć, zakochała się. Uczuć nie da się
        zaprogramować...
        • oxygen100 Re: jeszcze jedno 21.08.06, 15:52
          ale jak Ci ktos wali prosto w oczy ze tylko sex zadne tam rozmantyczne podchody
          to posiadajac taka wiedze mozna i nalezy sie do tego odpowiednio nastawic. Ze
          bzykanko i owszem a pozniej koniec milosci majtki na tylek i po krzyku. Wowczas
          oszczedziec sobie mozna wielu rozczarowan lub co pewnie lepeij jesli sie wie ze
          jest sie osoba kochliwa nie isc na takie uklady.
          • malila Re: jeszcze jedno 21.08.06, 16:49
            Tyle że co do seksu i rodzaju związku to się pani X umawiała z panem, nie z
            panią Y. Natomiast relacje jednej pani z drugą panią opierały się na lojalności
            i wzajemnym szacunku - również szacunku dla uczuć. Zgadzam się więc z
            Aleksandrynką w pełni. Jeśli pani Y dostała miłością między oczy - to IMO da
            się to przeżyć. Jeśli tylko chciała się zabawić nie zważając na to, że robi to
            kosztem tej pierwszej, to co z niej za przyjaciółka.
            • kawka74 Re: jeszcze jedno 21.08.06, 17:01
              IMO pretensje byłyby uzasadnione, gdyby ta małpa Y odbiła nieszczęsnej X
              faceta, z którym była szczęśliwa, byli oboje zakochani, itd.
              Wydaje mi się, że pani X święcie wierzy, że gdyby nie Y, to mogłaby swoje
              bóstwo odzyskać, stąd te żale.
          • aleksandrynka Re: jeszcze jedno 21.08.06, 17:13
            oxy, masz rację, ale już po ptakach i nie ma co tego roztrząsać. Może ona się i
            nie nastawiała na początku a potem ją (tą X) "siekło" i koniec. I tak bywa.
            Problemem są dziś relacje przyjaciółek i na tym się głównie skupiałam.
        • kawka74 Re: jeszcze jedno 21.08.06, 15:56
          > fakt, że zaczęło jej na gościu zależeć, zakochała się
          No, to niestety ma problem. Sytuacja była jasna, facet nie chciał się
          angażować, określił się w tej materii, a że ona się zakochała, cóż, zdarza się.
          Kiedy wkroczyła koleżanka Y, jak rozumiem, tamci już nawet nie byli razem.
          I co w związku z tym - pani X nietrafnie ulokowała uczucia, facet jej nie chce -
          zatem pani Y ma się potulnie wycofać?
          A mówi się, że jak dziewczyny zgodne, to i jeden chłopak we wsi wystarczy... wink
    • iwles Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 16:40
      Skoro pani Y olała od początku prośby pani X - to juz w tym momencie nie
      nazwałabym tej znajomości przyjaźnią.
      Nie ma więc o co walczyć, bo tak naprawdę przyjaźni nigdy t.u. nie było.
      • ledzeppelin3 Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 17:01
        Może niech wszyscy zrobią trójkącik na zgodę?
    • anet81 Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 19:36
      To nie pani X przekreśliła tę przyjaźń, lecz Pani Y: nie przejmując się
      uczuciami przyjacółki.
      Jesli moja przyjaciółka jest w kimś zakochana, nawet bez wzajemności, to nie
      lecę poderwać jej faceta. To jasne jak słońce.
      To pani Y zniszczyła tę przyjaźń i moze ona jedynie błagać tamtą o wybaczenie, a
      nie zarzucać jej, ze to ona przekreśla 20lenią przyjaźń.
      Cała wina leży po stronie pani Y. Koniec kropka.
      I ja na miejscu pani X nieprędko wybaczyłabym pani Y, jeśli nie nigdy.
      Małpa i tyle!

      Anet



    • kasik751 Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 22:32
      Do rozwiazania problemu jest niezbedny w trybie pilnym facet Z, ktory oczaruje
      X. W innym wypadku X nigdy nie wybaczy Y, nawet jesli zrozumie, ze sama jest
      sobie winna. Poczucia zranienia nie da sie latwo pozbyc nawet gdy rozsadek
      podpowie, ze jest nie do konca uzasadnione. Zgrzyt pozostanie.
      • sowa_hu_hu Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 21.08.06, 23:38
        no ja nie potrafilabym sie pogodzic z tym ze moja przyjaciółka związala sie z
        facetem w ktorym jestem zakochana , z którym sie spotykalam...
    • lollypop Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 22.08.06, 01:21
      Dzieki dziewczyny. Mnie szokuje w tym wszystkim to ze mozna sie przyjaznic 20
      lat, z czego wiekszosc to byly takie papuzki-nierozlaczki, a pozniej nagle z
      powodu jakiegos troglodyty ciach, koniec. Moim zdaniem pani X za 50 lat,
      patrzac na zycie wstecz, nie bedzie nawet pamietala jak sie ten facet nazywal,
      ani jak wygladal, za to napewno moment utraty przyjaciolki bedzie klarowny i
      bolesny. Ze Y jest nielojalna to fakt, to straszna flirciara i nie sadze ze
      sie tak z miejsca zakochala, raczej schlebila jej jego uparta adoracja i tak
      sie zaczelo.

      Nowy facet dla pani X moze faktycznie rozwiazal by sprawe (mogliby wychodzic
      radosnie na cappucino w czworke), ale pani X ma wielkiego pecha w poszukiwaniu
      milosci. Pierwszy maz okazal sie niewypalem (a wstyd powiedziec - znalazl go
      jej moj maz...), wszyscy wczesniej byli jacys tacy malo sensowni, a od czasu
      meza tylko ten pan-malpa. Jest to ladna dziewczyna i bardzo przylepna, od razu
      leci z sercem na talerzu. Ma niskie samopoczucie, wydaje jej sie ze bez faceta
      u boku jest zerem. Nie wiem jak jej pomoc, narazie tlumacze ze moze niech
      zainteresuje sie jakimis sportami, w klubach sportowych duzo facetow. Ona
      uparcie szuka po klubach nocnych, dyskotekach, a tam wlasnie sie poznaje
      facetow na jedna noc.

      Napiszcie jesli macie jeszcze jakies rady bo ja nie wiem jak jej pomoc. Nie
      bede latac po dyskotekach zeby przesiewac dla niej idiotow od wartosciowych.
      • sowa_hu_hu sympatia :) 22.08.06, 10:17
        niech sobi strone założy na onecie na sympatii. założyłam tam stone kolezance ,
        jest po ciezkich przejsciach... teraz umawia sie na randki i jest zadowolona
        bardzo smile
        sama poznalam tam fajną osobe...
        • anet81 Re: sympatia :) 22.08.06, 21:34
          Sowa, no co Ty, przymiarki do zdrady robisz??
          wink
        • lollypop Re: sympatia :) 23.08.06, 01:45
          No tak, ale akcja ma miejsce w Melbourne wiec randki z polskiej strony raczej
          odpadaja...chociaz kto wie? czasem sie ludzie poznaja tak dlugo-dystansowo...
          • sowa_hu_hu Re: sympatia :) 23.08.06, 01:48
            ja??? przeciez ja wolna jestem smile
    • brak.polskich.liter Lomatko z corka! 26.08.06, 16:56
      Ludzie to jednak sa glupi...

      Napisalas, ze:
      1. Facet nie szukal zwiazku, tylko zabawy. Wywalil kawe na lawe, klarowna
      sytuacja, zero watpliwosci.
      2. Panna X oznajmila, ze ona tez nie szuka zwiazku, podczas gdy tak naprawde
      szukala (generalnie, albo z tym konkretnym kolesiem) - ewidentnie sklamala
      3. Po 2 miechach kolo kopnal ja w tylek, co zreszta bylo do przewidzenia.
      4. Rzeczony kolo poznal i zakochal sie z wzajemnosci w pannie Y - zdarza sie,
      czasami uczucie spada na ludzi jak grom z jasnego nieba
      5. Panna X, dowiedziwaszy sie o tym (jak? od kogo?) poprosila Y, zeby swoje
      uczucia do kolesia zwinela w rulonik i wsadzila... Tylko - jakim prawem?! W
      imie czego? Przyjazni? Dziwnie pojeta przyjazn.
      6. Panna Y prosby kolezanki olala - IMO slusznie i naukowo.
      7. W efekcie powyzszego X ja "skresila" jako kolezanke. Kombinacja urazonej
      dumy, obrazonej dupy, zlosci, ze kolo wybral Y, a nie ja. Co to ma wspolnego z
      przyjaznia - no idea.

      Reasumujac - na miejscu Y bym nie wydzwaniala, nie kajala sie -a niby za co?
      Nie odbila przeciez przyjaciolce faceta. To facet NIE CHCIAL byc z X, i o
      zadnym zwiazku z gory nie moglo byc mowy, patrz punkty 1 i 2. Na miejscu Y
      kopnelabym taka "przyjaciolke" w zad.
      Glupia ta panna, swoja droga (X, znaczy sie). Rozumiem wqrw na faceta (mimo ze
      facet jest w porzadku - przeciez nic nie obiecywal, to X go oklamala), ale
      wyzywac sie na wieloletniej przyjaciolce z powodu urazonej samiczej dumy...
      Zenada.
    • misiaprysia Re: Czy skreslilybyscie kolezanke? 26.08.06, 17:21
      To sprawa między tymi dwiema koleżankami i facetem. Ja nie mieszałabym się do
      ich związków. Nie wstawiałabym się za nikim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka