Dodaj do ulubionych

Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie?

20.09.06, 08:53
Może jestem staroswiecka ale dla mnie taka sytauacja jest bardzo
dziwna ..pisze o co chodzi..w ta sobotę w rodzinie mojego męża jest wesele my
jesteśmy z Łodzi wesele jest na sląsku wiec 2 dni by w domu nas nie
było.okazało sie że 1.Synek jest chory 2.nie ma z nim kto zostać( nie
rozpisujmy sie czy ktos inny mógłby zostac czy nie ..nie ma kto zostac z
dzieckiem a to inna sprawa) wiec mój " mąz powiedział że on sam jedzie na to
wesele....czyli ja mam siedziec w domu z dzieckiem a on sie jedzie
pobawić..dla mnie to nie do pomyslenia jestesmy małżeństwem dziecko jest
także jego dlaczego ja mam siedziec w domu a on jechac i się bawić..moja mam
asie wkurzyła bo uważa że to niewporządku ...jak by to było na odwrót to bym
nie poszła nie wyobrażam sobie zostawic męża w domu i jechac na 2 dni samej
na wesele.co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • rita75 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 08:57
      a niech jedzie...
    • lola211 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 08:57
      Dla mnie to nie problem, nie raz moj facet jechal sam- no ale ja nie przepadam
      za weselami, wiec zal mi nie bylo nic a nic.
      Mam zupelnie inne podejscie do tematu- skoro z roznych przyczyn nie mozemy
      gdzies udac sie razem- idzie jedno.
    • polla10 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 08:59
      dla mnie to tez niezrozumiale, powiedz mu ze to takze jego dzieci i niestety
      niech czuwa sie do odpowiedzialnosci za nie jako rodzic... jak on w ogole sobie
      to wyobraża przeciez na weselu zazwyczaj są same pary chyba ze jedzie w
      wiadomym celu smile ale napic to sie przeciez moze z toba w domu. moze argument
      zaoszczedzenia do niego przemowi. ja bym swojego nie puscila...
      • ewcialinka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:01
        mówiłam mu to samo...on jest wlasnie taki że jak on chce to juz nic innego sie
        nie liczy nic
        • polla10 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:05
          no to w takim razie jak nic do niego nie przemawia i tak pojedzie ale powiedz
          mu ze bardzo ale to bardzo sie na nim zawiodłas, ze juz wiesz ze nie mozesz na
          niego liczyc, ze chcialas z nim spedzic ten weekend...
      • lola211 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:05
        No tak- jak sie ma obraczke na palcu to juz czlowiek nigdze sam sie nie
        ruszy.., kajdany normalnie.
    • lenka30a Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:00
      Mój mąż by tak nie zrobił...
    • monia145 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:04
      Na ślubie cywilnym u swojego brata, mąż był sam. Był środek śnieznej zimy,
      dziecko małe, oni mieszkaja w górach- uznalismy oboje, że lepiej bedzie jak
      pojedzie sam. Natomiast wesele odbyło sie latem, moglismy więc bawić sie
      wspólnie.......ja wiem jedno, gdybym miała taką sytuacje jak Ty, bardzo
      chciałabym pojechać a dziecko chore- mąż by sam nie pojechałsmile
    • zona_mi Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:06
      Nie robiłabym problemu z faktu, że mąż jedzie sam, ale tylko dlatego, że a) nie
      przepadam za weselami, b) mój mąż nie stawia spraw na zasadzie: jadę i już.
      Zresztą pewnie sam wolałby zostać ze mną i dziećmi.
      Chyba nie wesele jest problemem, tylko fakt, że zadecydował sam, tak?
      • ewcialinka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:08
        1. on tak sprawy właśnie załatwia jedzie i koniec 2.tak jestem zła dlatego że
        podjął decyzje że jedzie sam...
      • inez21 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:22
        Ja sądzę że masz racje...bo w końcu dziecko jest wasze wspólne i oboje
        jesteście za nie odpowiedzialni.Nie rozumiem dlaczego ty masz się poświęcać a
        mąż korzystać z zycie pełną gebasmileNiestety zyjemy w typowo meskim
        szowinistycznym swiecie i takie zachowania u mężczyzn są akceptowane,gdybyś ty
        postanowiła jechać sama to napewno znalazły by się osoby w otoczeniu które
        skrytykowałyby cię że jesteś wyrodną matką i zostawiasz chore dziecko,ale jeśli
        on pojedzie to będzie wszystko oksad
        Niedawno moja kochana tesciowa nawyzywała mnie od róznych poniważ chciałam
        wyjść na spotkanie z koleżankami w czasie kiedy mój maż robił coś w domu(nie
        byłam mu absolutnie potrzebna do pomocy),ale kiedy tydzień póżniej szwagier
        pojechał właśnie sam na wesele a szwagierka została z dwójką malutkich dzieci
        to teściowa była zadowolona że synek taki mądry i zaradnysad((

        jak patrzę na ten świat to czasem myślęże niewiele zmieniło się od czasów
        naszych babek kiedy to mężczyzna był panem i władcą.Ciągle facetowi wolno
        wiecej i nie musi sie z tego tłumaczyc a kobieta poprostu musi zajac się domem
        i dziecmi.

        pozdrawiam
    • escribir Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:08
      Ale czyj to slub i wesele? Może kogos bliskiego dla twojego męża i dlatego chce
      tam być?
      • ewcialinka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:11
        bliski cięzko powiedzieć..rzadko się widuja a ponadto to jest od rodziny jego
        ojczyma... fakt jest faktem ja bym jechac na 2 dni sama zostawiając dziecko w
        domu to bym nie mogła no bo jak to..ale on juz może
        • e_r_i_n Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 14:29
          Ale nie moglabys, bo maz by Ci nie pozwolil?
    • oxygen100 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:24
      sa w zyciu takie sytuacje ze nalezy gdzies byc wbrew temu czy sie to komus
      podoba czy nie. Jesli to np. wesele bliskiej osoby dobrze zeby chociaz maz Was
      reprezentowal jesli Ty pojechac nie mozesz. Po prostu czasem trzeba zacisnac
      zeby i spojrzec dalej niz tylko na czubek wlasnego nosa
      • inez21 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:33
        Uważam że byłoby to usprawiedliwione tylko w przypadku slubu brata lub siostry
        no ewentualnie bardzo bliskiego przyjaciela no ale z tego co napisała
        ewcialinka wynika ze tak nie jest...
    • wieczna-gosia Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:29
      1. a dziecko na co chore? Bo jak na kaszel i katar to nie robmy cyrku, a jak na
      gronkowca z powiklanami to faktycznie sie nie godzi jechac.
      2. a dlaczego ty sobie nie wyobrazasz? Zreszta niewazne- to ze ty sobie nie
      wyobrazasz, to nie znaczy ze on musi.
      3. jak sie nie jedzie z zona to sie chla- osobiscie cieszylabtym sie ze moj maz
      oszczedza mi widoku meskiego picia.
      4. jego rodzina- tym bardziej decyzja powinna byc jego.

      pare razy ja bylam na weselu sama, pare razy moj maz. W tym roku w maju mialam
      wyjechac z dziecmi w bieszczady0 synek sie rozchorowal- nei widzialam powodu,
      dla ktorego mialabym odwolywac wyjazd- zostawiam dziecko z ojcem, jade z reszta
      dzieci.
      • ewcialinka do wiecznej gosi 20.09.06, 09:35
        wszystko pieknie napsiałaś ale dlaczego jak by było na odwrót ja bym jechac nie
        mogła he??
        • lola211 Re: do wiecznej gosi 20.09.06, 09:42
          A dlaczego bys nie mogla?
        • sebastianbak Re: do wiecznej gosi 20.09.06, 10:05
          A pomyśl sobie kobieto, że twój mąż musi jechać w delegację w celu załatwienia
          czegoś. Może kontakt z tą rodziną (ojczyma) przyniesie jakiegoś rodzaju korzyść.
          Czy ty przypadkiem nie jesteś po prostu chorobliwie zazdrosna? Przecież twój mąż
          to dorosła osoba i umie o siebie zadbać i nic mu się nie stanie na wyjeździe
          prawda. Przecież w życiu radzi sobie ok, ma żonę, dziecko, pracę, dom; to
          dlaczego nie może jechać gdzieś sam tylko z opiekunką. Przecież nie trzeba mu
          zmieniać pampersa i dawać jeść.
        • wieczna-gosia Re: do wiecznej gosi 20.09.06, 10:31
          > wszystko pieknie napsiałaś ale dlaczego jak by było na odwrót ja bym jechac nie
          >
          > mogła he??

          no wlasnie nie wiem dlaczego bys nie mogla.
      • verdana Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:39
        Możesz miec pretensje do męża, ze zostawia Cię samą z chorym dzieckiem.
        Twój mąż może mieć pretensje do Ciebie, że absolutnie Ci nie zależy na nim -
        chcesz pozbawić go rozrywki bez istotnego powodu, bo nie masz ochoty dwa dni
        byc sama z dzieckiem. Swoją drogą - kompletnie Ci nie zalezy na tym, by mąż,
        skoro mu zależy, pobawił się na tym weselu? Mnie by zależalo..
        U nas bylo naturalne, ze jesli nie możemy jechać czy iść gdzieś oboje - idzie
        jedno z nas - z tym,że oczywiście nie zawsze ta sama osoba, tylko ta, której
        bardziej zależy. Inaczej to więzienie, a nie małżeństwo.
        • ewcialinka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:55
          tak sprawy uogołniac nie mozna.mąż wychodzi sam ja też wycjhodze sama.chodzi mi
          tu konkretnie o wesele i ta sprawę dziewczyny....
          • magdalenax Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 10:06
            A o co chodzi z dziewczyna nie moge sie doczytac
            • ewcialinka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 10:07
              jako do " was " czytelniczek -dziewczyny nie chodizi tu o jakąs dziewczynę wink
    • agastrusia Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:38
      Na naszym eselu też jeden wujek był sam, gdyż jego żona była w senatorium akurat
      i nic złego się nie stało wink
      • lola211 Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:43
        Naprawde? Przeciez ponoc jak sie jedzie samemu to tylko w jednym celu- jak pies
        zerwany z lancucha zalicza sie wszystko po drodzewink))
        • zazuzina Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:56
          mój mąż też sam pojechał na wesele i sama go zmusiłam żeby jechał, wesele było
          u jego brata ciotecznego na drugim końcu Polski a że nie bylismy na dwóch
          poprzednich weselach w tej rodzinie to byłoby poprostu nieładnie nie jechać
          w związku z tym,że był to późby listopad i nie chciałam ciągnąć rocznej
          córeczki 7 godzin samochodem w jedną stronę mąż pojechał ze swoimi rodzicami i
          bratem z dziewczyną
          i wszycy byli zadowoleni
          • ewcialinka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 09:57
            Widze że zdania sa podzielone smile pozdrawiam wszystkie emamy
        • agastrusia Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 11:49
          Widze, że na złodzieju czapka gore wink
    • magdalenax Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 10:02
      Jakby to powiedziec. Wszystko zalezy od ukladu. Jezeli jest jakas okazja a
      dziecko jest chore to zwykle ja jestem inicjatorka "jedz sam, ja sobie
      poradze". Jednoczesnie byloby mi przykro gdyby tak sam z siebie sie wyrywal ze
      jedzie sam.

      W takich sytuacjach jestem zwolenniczka szczerosci. Po prostu powiedz mu ze
      jest Ci przykro i ze wolalabys zeby z Wami zostal. Aha jeszcze pytanie czyje to
      wesele bo jezeli kogos bardzo waznego dla meza to odpuscilabym. Skad w ogole
      ta jego determinacja? Czy wczesciej sam wychodzil na imprezy? Czy moze Ty
      unikasz wychodzenia i szukasz pretekstow? Przepraszam ze zadaje takie pytania
      ale moze warto tez pomyslec dlaczego maz zachowal sie w taki sposob a nie inny.

      Magda
      • ewcialinka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 10:05
        mąz wychodzi sam ja tez jak wcześniej pisłam...wesele jest od straony jego
        ojczyma...a maz taki jest po prostu.cały czas jest tak że on ode mnie oczekuje
        wszystkiego co najlepsze ale sam z sibe niewiele daje.po prostu taki charakter
        i już
    • kartoflana Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 10:06
      bez przesady
      mój mąż był sam na weselu (byłam w ciąży i musiałam leżeć) i dobrze się bawił
      ja byłam sama na weselu kiedy córka była chora i nie mogliśmy pojechać wszyscy,
      a byłam świadkiem
      bez przesady!
      czy małżeństwo to obowiązkowe spędzanie razem każdej sekundy?
      • ewcialinka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 10:10

        --jejku czy wy potraficie czytac !! pisałam już że chodzi mi tu o tą okazję-
        wesele...nie chodzi mi o spędzanie każdej sekundy razem..jejku smile
        Adrianek
        • lucerka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 10:18
          Ewcialinka, jesli wesele jest z jego strony a ktos musi zostac z dzieckiem to
          raczej logiczne jest, ze to bedziesz Ty. Jesli Ty mialabys wesele w Twojej
          rodzinie (a dzecko choruje) to jedziesz Ty a nie on.
    • agatkaros Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 10:29
      Uważam, że nie ma z czego robić problemu. Jeśli to jego bliska rodzina, to
      chyba normalne, że chce jechać, bo tak wypada. Mój mąż tez był sam na weselu,
      kiedy ja byłam w ciąży i nie mogłam podróżować. Macie chore dziecko, więc ktoś
      musi zostać zznim, jeśli to by było wesele z Twojej rodziny, to ty byś
      pojechaął.
      Zastanwaia mnie tylko, dlaczego Twoja mama się tym denerwuje, czy to ona jest
      żoną Twojego męża.......
      • ewcialinka Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 10:43
        oczywiście że nie mozna z tego robic problemu..po prostu zrobiło mi sie przykro
        że bez rozmowy ze mna podjął taką decyzję..tym bardziej że jak by było na
        odwrót to juz taki wyrozumiały by nie był za jakiego się uważa..no nic
        chciałam poznac wasze opinie...pozdrawiam
        • gika_gkc Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 11:04
          a ja tam cię rozumiem, że jest ci przykro
          mi tez byłoby przykro gdyby mąż podjął decyzję o wyjeździe - wcale nie
          obowiązkowym, a wręcz nastawionym na zabawę, nie konsultując tego ze mną i nie
          biorąc pod uwagę tego, że dziecko jest chore i zarówno ono jak i ty możecie
          potrzebować pomocy
          nie oznacza to, że kategorycznie zabroniłabym takiego wyjazdu, bo wszystko
          zależałoby od uciążliwości owej choroby i zażyłości miedzy mężem, a rodziną
          niemniej jednak uważam, że decyzje w takiej sprawie powinno podjąć się po
          wspólnej dyskusji - dla mnie byłoby i jest to naturalne zachowanie w związku
          dwojga osób

          zresztą w naszym przypadku taka sytuacja by nie zaistniała – zarówno ja, jak
          mąż informujemy się o naszych planach i jeśli drugiej osobie akurat to nie
          pasuje to szukamy kompromisu
          jednocześnie każdy ma swobodę w wychodzeniu z domu w pojedynkę
    • vharia No i bardzo dobrze... 20.09.06, 11:05
      ...że jedzie, na drugi raz masz argument nie do pobicia i poprostu jedziesz ty.
      smile
      • lila1974 Uważam, ze jest egoistą i rozumiem autorkę 20.09.06, 11:11
        Nie o to się rozchodzi, że JEDZIE, a o to, że postawił swoją żonę przed FAKTEM,
        że nie pokusił się o rozmowę, jak ona to widzi, czy nie będzie jej przykro itp.

        Generalnie nie miałabym nic przeciwko, by mąż gdzieś jechał, jeśli ja nie mogę,
        ale różnicą zasadniczą jest powiedzieć JADĘ a zapytać "kochanie nie będzie Ci
        przykro, jeśli?", prawda?
        • ewcialinka lilia1974 20.09.06, 11:14
          no dokładnie jak piszesz nic dodać nic ując
        • lola211 Re: Uważam, ze jest egoistą i rozumiem autorkę 20.09.06, 11:19
          >dla mnie to nie do pomyslenia jestesmy małżeństwem dziecko jest
          >także jego dlaczego ja mam siedziec w domu a on jechac i się bawić..

          To sa slowa autorki watku i to jednoznacznie wskazuje, ze jednak Lilu rozchodzi
          sie o to, ze on jedzie.
          • lila1974 Lolu 20.09.06, 11:21
            Te słowa, to są słowa rozgoryczenia - jestem przekonana, że gdyby ten chłop
            wziął pod uwagę fakt istaninia żony i dziecka na świecie i wykazał choć
            odrobinę dobrej woli, to nie uświadczylibyśmy tutaj ani tego wpisu, ani w ogóle
            całego wątku.
            • lola211 Re: Lolu 20.09.06, 11:33
              Moze tak , a moze nie.Ona oczywiscie nie wyobraza sobie sytuacji, ze sama
              jedzie, a maz z dzieckiem zostaje.Przeciez to oczywiste, ze dla niej w takim
              razie wyjazd na wesele oznacza wyjazd wspolny, bez wzgledu na to , jak do
              sprawy podejdzie partner.Gdyby pertraktowal to moze dąsy byłyby ciut mniejsze,
              ale na pewno by były.
              • lila1974 Re: Lolu 20.09.06, 11:39
                To, że ona w identycznej sytuacji by nie pojechała jest dla mnie zupełnie
                zrozumiałe. O ile puściłabym męża, gdyby zapytał mnie o zdanie o tyle sama bym
                nie pojechała - po prostu.

                No, owszem nasza autorka dość jasno napisała, że jest raczej staroświecka, czym
                daje do zrozumienia, że wolałaby, by mąż został w domu ale nie jest
                jednoznaczne z ZABRONIENIEM mu wyjazdu.

                Nadal twierdzę, że to postawienie przez niego sprawy wywołąło bunt i
                rozgoryczenie żony.
                • agatkaros Re: Lolu 20.09.06, 11:43
                  Nie mogę zrozumieć pojęcia tak często używanego na tym forum: "puścić męża"
                  • lila1974 agatkaros 20.09.06, 11:47
                    Czyli mam rozumieć, z eu Ciebie każde sobie rzepkę skrobie i co do wyjazdów,
                    wyjść i innych takich nie ustalacie współnie nic?

                    Dla mnie to jest skrót myślowy - puszczam męża, czyli ustalamy współnie, czy
                    jego wyjście w jakiś sposób nie koliduje z moimi planmami, jak i na odwrót -
                    jesli ja chcę gdzieś wyjść, to nie łąpię kurtki i nie trzaskam drzwiami, tylko
                    zwyczajnie pytam, czy nie ma nic przeciwko. Dla mnie to zupełnie naturalne i
                    tak puszczamy się wzajemnie smile
                    • agatkaros Re: agatkaros 20.09.06, 12:00
                      U mnie jest tak, jak być powinno i nikomu nic do tego, najwżzniejsze jest
                      szczęście małżeńskie.
                      Ok, teraz rozumiem, o co Ci chodzi, choć pojęcie puszczania nie pasuje mi tutaj
                      wcale. puszczac to można psa ze smyczy, a ludzie po prostu dogadują się, prawda?
                      • lila1974 Re: agatkaros 20.09.06, 12:04
                        A mnie tam nie przeszkadza dopóki wiem, ze osoba używająca tego stwierdzenia
                        nie stosuje go dosłownie smile
                        • agatkaros Re: agatkaros 20.09.06, 12:08
                          No i o to chodzi, żeby wzajemnie się dogadywac i szanować.
                • lola211 Re: Lolu 20.09.06, 12:10
                  o tyle sama bym
                  > nie pojechała - po prostu.
                  >
                  I to jest wlasnie sedno sprawy- ja bym pojechala ,a takze bez gadania i
                  wiekszych ceregieli przyjelabym do wiadomosci, ze moj facet pojedzie.Nie
                  wymagam, by mnie pytal, czy moze, bo uwazam ze dorosły facet nie musi uzyskiwac
                  mojej zgody- widac maz autorki watku tak samo do sprawy podchodzi.
          • ewcialinka lola21 20.09.06, 11:26
            doszukaj się jeszcze czegoś zawsze mnie to ujmowało na tym forum smile napisze się
            cos a potem niezwykła historia z tego powstaje..najlepiej opisac całe swoje
            zycie..i życie z partnerem bo inaczej to takie podejrzenia i zarzuty padają na
            autora że szok smile ha ha
            • lola211 Re: lola21 20.09.06, 11:30
              Nie musze sie niczego doszukiwac- napisane czarno na bialym.
              • agatkaros Re: lola21 20.09.06, 11:37
                Doszukiwanie się podtekstów jest rzeczywiście ujmujące na tym forum. Ja tu
                kiedyś zostałam posądzona o pedofilię......
                • lola211 Re: lola21 20.09.06, 11:38
                  Z tym sie zgadzam- tylko ze to zupelnie inna sytuacja.
                • ewcialinka :) co do tutejszego forum 20.09.06, 11:46
                  juz pomijając mój post że co to by było jak by mój mąz musiał jechac w
                  delegację itp..smile pisze sie przecież o konkretnej sprawie a naprawde zauważyłam
                  że powinno się dokładnie cała historię związku opisac bo inaczej padają takie
                  domysły,zarzuty ze w głowie sie nie mieści!!! nie mozna na podstawie kilku zdań
                  oceniac człowieka( związku) w innych sytuacjach..przykład: co mają wspólnego
                  wyjazdy w delegację mojego męża od pytania co inne kobiety sądzą na temat
                  wyjazdu mojego meża na wesele beze mnie..to smieszne że ktos od razu mi zarzuca
                  że z kolegami to mój mąz nie może pewnie wyjśc albo takie tam..i to zauwazyłam
                  w wiekszości postów tak jestsmile paranoja
                  • lila1974 Re: :) co do tutejszego forum 20.09.06, 11:52
                    Pewne przegięcie faktycznie daje się zauważyć, ale wydaje mi się, z eczęściej
                    jest to konsekwencją właśnie nieznajomości senda sprawy, nie widzenia twarzy
                    rozmówcy itd. Przecież w realu, gdy z kimś rozmawiamy, to twarz i ton głosu
                    mówią nam czasami o wiele więcej niż słowa.
                  • mathiola Niestety, tak to dziala 20.09.06, 14:08
                    Niestety tak wlasnie dziala to forum.
                    Dlatego uznalam, ze wieksze dyskusje nie wchodza tu w gre, nie maja sensu.
                    Dziewczyny (niektore) zaraz dopisza ci cala historie do twojego zycia,
                    skrytykuja na zasadzie: "bo ja bym...", nie majac pojecia o tym, jak zyjesz i
                    jakie pobudki kieruja toba w danej chwili. Znaja tylko niewielki wycinek z
                    twojego zycia, ale maja do powiedzenia tyle, ze mam czasem wrazenie, ze wiedza
                    najlepiej jak przezyc czyjes zycie.
                    Czasem pozytecznie jest spojrzec na problem oczami innych, to bardzo pomaga.
                    Ale te tony moralizatorskie, w dodatku czesto kompletnie nie na temat,
                    doprowadzaja mnie do zalamania.
                    Ja zapytalam niedawno czy powinnam zezwalac na kontakty synka ze straszymi
                    kolegami, ktorzy sa dla niego niemili, a dowiedzialam sie, ze jestem
                    meganieodpowiedzialna matka, bo puszczam dziecko samo na podworko smile) Tak
                    jakbym kogokolwiek pytala o to czy puszczac, albo zasugerowala ze mam w tym
                    zakresie jakis dylemat.
        • lucerka Re: Uważam, ze jest egoistą i rozumiem autorkę 20.09.06, 14:27
          lila1974 napisała:

          > Nie o to się rozchodzi, że JEDZIE, a o to, że postawił swoją żonę przed FAKTEM,

          Lila, ale Ewcialinka zapytala sie nie o to co sadzimy o takim postawieniu sprawy
          tylko o to, ze jedzie na wesele sam (przynajmniej tak wynika z tytulu i tresci
          watku).Sprawa postawienia jej przed faktem dokonanym wydala mi sie poboczna.
    • mathiola Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 13:36
      Moj by nie pojechal. Ale rozni ludzie sa i rozne zwyczaje.
      • l.e.a Re: Mąz jedzie sam na wesele-co o tym sądzicie? 20.09.06, 16:10
        W zeszłym roku, byliśmy zaproszeni na wesele mojej kuzynki, za granicą.
        Szykowaliśmy się na to wesele, niestety nie otrzymałam 2 miesięcznego
        wynagrodzenia z firmy i okazało się, że jednak nie pojedziemy, bo nas nie stać.
        Było mi bardzo przykro, bo z kuzynką jestem bardzo związana no i kiedy mąż
        dowiedział się, że nasze wujowstwo jedzie i mają jedno wolne miejsce w
        samochodzie kazał mi jechać i pojechałam smile A on został z synkiem w domu.

        Zawsze będę mu za to bardzo wdzięczna, byłam świadkową na tym ślubie i
        wodzirejem smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka