bea.bea
20.10.06, 21:16
czytałam dzis we wprost artykół...w skrócie ludzie którzyźle o sobie myslą
powoduja wypadki samochodowe...takie samoukaranie..podswiadomie...
no więc stoi przed wami osoba która xle o sobie mysli....
rozbiłam dzis samochód...tak ja osoba która tak ostrożnie jeździ ( to
dzisiejsze reakcje moich znajomych...
i teraz źle o sobie mysle...bo ....nie zgadzam sie z wykładnia prawa jaka m
przedstawiono....nie czuje sie winna..czuje sie ukarana...
to moja wersja zdarzeeń...
ulica wąska..po sronie z której wyjezdzałam kolejka do przejazdu kolejowego...
z jednej strony cięzarówka i zdrógiej...więc widocznośc ograniczona...a ja
musze skrecic w lewo z małej uliczki...wiec w która strone najpierw patrze ..w
prawo..po prostu w prawo...do tego musze się sporowysunąc...i co..nic nie jedzie..
powoli ruszam ..patrze lewo..i bum
autobus skasował mi..i tu ciekawostka prawy bok...no ale z technicznego punktu
widzenia tak powinno byc..lewy ..i na szczęście ja byliśmy jeszcze za
cięzarówka..
przyjechał pan policjant i co usłyszałam...
otórz, to nic ze pan jechał spora predkoscia pod prąd...to nic ze ja miałam
ograniczona widocznśc i mój manewr był jak najbardziej prawidłowy...przepis
mówi....włanczajacy sie do ruchu musi ustapic pierwszeństwa wszystkim
pojazdom...( nawet tym nieprawidłowo jadącym..)
moje watpliwosci wyjasniono mi takze w sposób nastepujący....jesli bede sie
włanczac do ruchu na drodze jednokierunkowej i przywale w faceta jadacego pod
prąd...to tez bedzie moja wina...
uff...to tak gwoli ostrzezenia ...chyba ze ktos ma jakis sensowny pomysł...ja
mam puki co doła,,,
autobus jechał pod prad..wuprzedzał kolumne stojacych samochodów