Dodaj do ulubionych

Czarna rozpacz...

IP: *.* 31.08.01, 10:23
Właśnie sobie przeczytałam, że mąż Asi ma imprezę integracyjną...W Zakopcu...Rety, to firmy organizują takie wyjazdy na swój koszt? Jak jeszcze czytam o służbowych samochodach, służbowych komórkach, klimach w biurach, bonusach i innych takich, a to wszystko powiązane z odpowiednim wynagrodzeniem, myślę że chociaż 10-krotnie wyzszym niż moje (moje ma dwa zera na końcu...od kilku miesięcy) to NIE WIERZĘ. W wątku o wynagrodzeniu opiekunki okazało się, że zarabiam mniej nz opiekunka w stolicy, ooo, sporo mniej....W mojej obecnej firmie nikt nie widział papieru toaletowego w kiblu czy mydła (który mogę jeszcze tylko sraczem nazwać - za potrzebą latam z gałką papieru w ręce), o prasie fachowej, szkoleniach, czy choćby kursach językowych lepiej nie wspomnieć - jak dają nowy program, to muszę się sama oczywiście uczyć, limitiwana jest kalka do plotera, "no bo przecież niemozliwe żeby się tak szybko skończyła". Dobrze, ze skończyła sie sytuacja, kiedy to pod nogami miałam mokra ścierę codziennie, bo sprzątaczka przeciez nie będzie czekać, aż wyjdziemy z biura!!!!!Kłótnie na korytarzu: sprzątaczka-sekretarka (obie po `50). Same stare towarzystwo tuż przed emeryturą, i wiecznie drący się dyrektor, który zamiast ruszyć tyłek za zleceniami, ma do nas pretensje!!!!! (a dziewczyny się dziwiły, ze o ciąży powiadomiłam firmę zwolnieniem - jaka firma takie nastawienie).Szukam pracy od kwietnia i nie moge znaleźć, wola przyjąć absolwenta, bo mają refundację z UP. Dzisiaj odbiorę pasek na kolejne dwa zera po cyferce, stad moje nastawienie...Zawód mam super, cóz, jeśli sytuacja w moim, wojewódzkim skad inąd mieście, jest taka a nie inna...Mam ochotę iść na swoje, ale się boję...(Tylko kolczyk mnie ratuje...he he)Z pensji męza się nie utrzymamy, bo jak jeszcze dobrze zarabiałam wzięlismy kredycik na mieszkanie (nieduży, ale chcilismy szybko spłacić, a teraz się szarpiemy...)Niech mi ktoś pomoże...
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 10:28
      Ebe, zobaczysz, będzie lepiej. Niestety inaczej Cie nie potrafię podnieść na duchu. Też mam dwa 00 po cyferce i mężulek także...:-(I od pewnego czasu takie nieśmiałe marzenie... zostać opiekunką do dziecka w stolicy...Kiedy opowiadałam znajomym, patrzyli na mnie, jak na wariatkę. W okolicy nianie pracują raczej bez ubezpieczenia i hmm... na czarno.Ale pozdrawiam Cię za to serdecznieTyska
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 10:40
      Odpisz mi na skrzynkę - może sobie dziś ponarzekamy razem ?
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... - prywatnie IP: *.* 31.08.01, 12:52
        Mam wrażenie , że nasza korespondencja się mija... dostałaś dziś moje dwa posty?
    • Gość: plepla Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 11:36
      "Daj pyska"!!! jedziemy na tym samym wozie. Wojewodzkie miasto, trzycyfrowa pensyjka (w tym premia - śmiechu warta), własny papier taletowy niesiony do kibla itp itd I własnie dziś odchodzi niania moich dzieci, bo twierdzi że mimo iż bardzo się z nami zżyła (Syna pilnowała 4 lata), nie może pracować prawie społecznie - a płaće jej 800% własnej pensji...
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 11:52
        Pati a skąd bierzesz 800% swojej pensji?????????To tak aby sie roześmiać, a szczerze takie jest życie kobiet poza Wawą, ja mam podobnie z tym, że pensji nie dostałam od 3 miesięcy - zastoje płatnicze , tak to się nazywa, a żeby było lepiej mąż też pracuje w tej samej firmie.....i też zastoje płatnicze, a zima idzie....Cholerny świat, ale za to mam uciechę z dzieciaczka...
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 12:24
      To i ja sobie ulze! 100 lat temu gdy jeszcze pracowalam , bylo nam calkiem znosnie mimo ze oboje z Robertem pracujemy prawie charytatywnie:czytaj w instytucji budzetowej.Teraz, ja radosnie 4 rok na wychowawczym -swoja droga i tak dobrze ze mnie jeszcze nie zwolnili, a Maz nadal dostaje mizerne pieniadze mimo dpowiedzialnej pracy.Ja smieje sie czasami ze utrzymuje nas bank BPH ktory nieopatrznie jakies 5 lat temu przyznal nam mozliwosc sporego debetu z czego nieustannie i skwapliwie korzystamy :lol: A tegoroczne wakacje zafundowal nam synek w zwiazku z wszystkimi zasilkami socjalnymi przyznawanymi po urodzeniu dziecka..."Zaszalelismy" i wyjechalismy na 2 tyg. starajac sie nie myslec za co bedziemy zyc potem. Za miesiac konczy mi sie macierzynski i do widzenia- zostajemy o tym co zarobi moj maz."Dobrze ze ludziom czasami psuja sie kompy " ze sparodiuje glupia reklame,i Robert moze dorobic bo bysmy chyba ni wyrobili...Pozdrawiam w biedzie :)
    • Gość: plepla Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 13:07
      Ależ jestem szczodra! Miało oczywiście być pensja opiekunki=80% mojej pensji (na Uczelni Wyższej).
      • Gość: YennaM Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 13:19
        Taaa... Z powodu tych zalosnych pensji mam czasem ochote trzasnac drzwiami katedry tak, zeby ksiazki na regalach pospadaly...Zwlaszcza, ze nas wszystkich wrobili w robienie ponad 500 godzin zajec rocznie, zamiast ustawowych 210... Wrrrrr.... Septolete moim najlepszym przyjacielem jest... Wrrrrr....YennaM
        • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 18:09
          Jakim cudem kazali wam wyrabiać 500 godzin pensum??? U nas czegoś takiego nie zrobili, jest nadal 210 na asystenta, ale za to od tego roku za nadgodziny nie płacą i za opiekę nad magistantami!Kasia R
          • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 18:14
            Po prostu: mase studentow przyjeli na zaoczne, otworzyli kolejne filie (ile ich juz? z 10 chyba), nie zgodzili sie na przydzielenie nowych etatow, wiec ciagniemy tak... Dwa lata temu mialam cos ze 330 godzin, w zeszlym roku moj malzonek zrobil ponad 400 (ja-zwolnienie lekarskie a potem maciezynski), a teraz szykuje sie po 500 przeliczeniowych nas głowe.. A do tego jeszcze konsultacje, sprawdziany, koła, przygotowywanie sie do zajec (zapomnijmy juz o pracy naukowej, bo przy takim pensum to nierealne)... Ufff... Chyba zmienie prace...YennaM
            • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 18:32
              Współczuję Ci, dla mnie 210 godzin to prawdziwy dopust, zwłaszcza na gardło i na nerwy, żeby nie dać się zapędzić w kozi róg tym przemądrzałym studenciakom (a robią się coraz gorsi z roku na rok). Za tydzień mam tydzień zlotu zaocznych i zajęcia codziennie, już mi słabo na samą myśl o tym. Ale za to będą to moje ostatnie zajęcia przed urlopem macierzynskim.Fakt, o pracy naukowej przy takim obciążeniu dydaktycznym nie ma co marzyć. A u nas na uczelni robi się coraz gorzej - pieniędzy z PW coraz mniej, właśnie zakazali zakupów nowego sprzętu komputerowego oraz kazali ograniczyć wyjazdy na konferencje, to co tu jeszcze na tej uczelni robić za te pieniądze??? Kasia R
          • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 19:50
            Hi, hi!!! A u nas pozwalniali (nazywa się to przenieśli na Studium Doktoranckie)wszystkich asystentów!
      • Gość: Anuszka Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 01.09.01, 22:19
        a ja powiem szczerze marzę o tym żeby pracować w szkole.Próbowałam pracować w firmie "zagranicznej". Po kilku miesiącach , kiedy zauważyłam że już nawet bajek na dobranoc mu nie czytam (wracałam czasem koło północy) powiedziałam - dość. Chyba żadne wynagrodzenie nie wynagrodzi...same wiecie .To takie gadanie, ale tak jest. A w szkole będę miała ( jeżeli się uda) przynajmniej jakiś rozsądny czas pracy.Faktem jest, że nie muszę ze swojej pensji utrzymyważ rodziny.....Broń Boże nie przyjmujcie tego jako ataku. To taka tylko refleksja. Trochę na zasadzie co by było gdyby. ( patrz też wątek o mężu- widmo)
        • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 02.09.01, 08:49
          Praca w szkole wyzszej rzeczywiscie jest suuper:1. na konto wplywa mi kwota z dwoma zerami2. nienormowany czas pracy - co w praktyce oznacza totalna dyspozycyjnosc3. zajecia - bywa, ze mam zajecia od 8 do 21 z dwu-trzygodzninnymi okienkami pomiedzy. Ciekawe, ktora opiekunka przyjdzie mi do dziecka w takim wymiarze? (dodam, ze maz pracuje ze mna, a plany zajec sa tak ukladane, ze kilka grup odbywa zajecia rownolegle, wiec wszyscy w zasadzie mamy podobnie)4. zajecia w soboty i niedziele. Zwykle od 9 do 16, czasem do 18. Fakt, zdarza sie, ze co drugi tydzien, ale...5. masa "wykjazdowek". Nie cierpie siedziec w pociagu i tluc sie w ta i spowrotem po 6 godzin... Brrr... Kolana od tego bola, zwlaszcza, gdy sie jezdzi kilka razy w tygodniu... Gdy ostatnio wyjezdzalam - wyjazd pociagiem 6.40, powrot 21.10.5. wymarzone 3-miesieczne wakacje. Tak, ale w tym czasie powinnam siedziec w czytelni i pracowac naukowo, bo... inaczej mnie najzwyczajniej zwolnia, a w ciagu roku brak czasu na taka prace.6. pomijam juz konsultacje, ktore obowiazkowo musze odbebnic, a ktore nie wliczaja sie w czas pracy, czas poswiecony na przygotowanie sie do zajec z danego tematu(srednio 2-3 dni siedzenia nad ksiazkami), sprawdzanie sprawdzianow, kolokwiow (sprawdzenie sprawdzianow jednej 20-osobowej grupy - minimum 3-4 godziny).7. To juz lokalny kolorycik - zamiast odwalac swoje 210 godzin - my pracujemy de facto na 3 etatach, bo uczelnia nas uszesliwia wzrostem liczby zajec, a nie zatrudnia nikogo nowego (studenci doktoranccy w naszym przypadku to absurd, bo my jestesmy katedra "z innej bajki" - uczelnia, na ktorej pracujemy nie ksztalci specjalistow z naszej dziedziny... A miedzywydzialowe studia doktoranckie - to jeszcze fikcja.)Ja mam dosyc takiego traktowania mnie przez pracodawce.Wiec najszybciej, jak to bedzie mozliwe - pozegnam sie z ta supeeer szkolą i zaczne pracowac na jakis normalnych zasadach.PozdrawiamYennaMPS: Aaaaa... Dodam, ze wiem, co to znaczy pracowacna normalnych, bo przez jakies 8 miesiecy tak pracowalam...
          • Gość: Anuszka Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 02.09.01, 13:11
            wiem,wiem...Dlatego ja myślę raczej o pracy w szkole podstawowej.....Boże, momentami już sama nie wiem co jest lepsze. Czy budować "swoją karierę"(jakakolwiek by nie była) czy starac sie pogodzić wszystko (czyli raczej mniej w pracy a więcej w domu). Moja druga połowa dużo pracuje, więc dobrze by było żeby ktoś bywał w domu....
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 13:22
      Ebe! To wcale nie tak, jak myślisz z tym Zakopcem. Firma mojego męża robi to - jak się domyślam - z pieniędzy na fundusz socjalny. Tak myślę, bo nigdy nie widzieliśmy ani grosza na refundację urlopu czy mikołajkową paczkę dla dziecka. I robią to bezprawnie, bo tak po prostu nie wolno. Fundusz jest dla pracowników - do łapy !A zarabia mój mężuś gdzieś tak 2 razy więcej niż Ty (tak wnioskuję po tych dwóch zerach po cyferce), ale kosztem takim, że wychodzi z domu o 8.00 i ściąga do niego często po 2 w nocy, i tak świątek i piątek. I haruje jak wół, stres go zżera, a dziecko zapomina. Nie widzimy się czasem całymi dniami, bo jak on przychodzi, to ja już śpię, a jak ja wychodzę, to on jeszcze śpi. Do d... z takim życiem. Nawet z tymi 2 cyferkami przed 2 zerami.
    • Gość: dalia Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 14:31
      Mój Boże u mnie tez dół finansowy jak ta lala. Dziś właśnie mam chandrę z tego powodu. Moja pensja wpłynęła na konto i męża też, nawet debetu nie pokryły, a zaraz wypłyną z powrotem, bo żyć z czegoś trzeba. Ja już o wydatkach zw, zimą nie wspomę. Ech, to chrzanu to wszystko...
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 16:29
      Oj dziewczyny,z tą pracą w Warszawie to różnie bywa. Ja zaczęłam pracować mając 22 lata. Zdobyłam wykształcenie, doświadczenie /szósty rok w księgowości, w tym rok na stanowisku głównej księgowej/. Myślałam że nie będzie problemu ze znalezieniem dorywczej pracy /jestem na urlopie wychowawczym/, znalazłabym chwilę w ciągu dnia na to żeby dorobić. Wiecie jak strasznie trudno jest dostać pracę w Warszawie? Podobno żeby dostać w miarę normalną posadę trzeba dać łapówkę!!! Mieści Wam się to w głowach? Mi nie. I z coraz większą trwogą myślę o przyszłości...PS. Pracę mam ale "na lewo" w biurze rachunkowym. Co będzie po skończeniu urlopu wychowawczego? Strach pomyśleć...
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 18:29
      hawitajcie w klubie :-)no cóż....jak dzisiaj usiadłam z kartką i długopisem w ręce do opłat to..... załamkaco zapłacić? telefon (od 3 m-cy wyłączony) czy mieszkanie (od czerwca nie płacone)?czy te opłaty jeszcze można wstrzymać (albo inne), czy trzeba już zapłacić??????!!!!!już następne pensje są rozparcelowanebiorę pożyczkę, żeby spłacić debet na ROR i tak wkoło macieju....zostało 100 zł na życie na cały miesiąc (bez pieluch i gerberków dla małego)we wtorek idę zakładać krążek (II ciąża) - 3 bańki pójdzie się kochaćteoretycznie przełom grudnia i stycznia powinien być lepszy, bo kończy się nam jeden kredyt (mamy trzy, ale mniejsze kwoty)ale tylko teoretycznie, bo wiadomo, że plany mają to do siebie, że biorą w łeb.... :-)no cóżale grunt że jesteśmy zdrowi!!!!!!!!!!!!!! hi hi hi :-)pozdrowionkabędzie lepiej :-)magdalena
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 31.08.01, 20:53
      Hej dziewczyny dołączam do klubu!!!Właśnie kończy się macierzyński i od wrzesnia na jednej pensji we czwórkę, na szczęście jeden kredyt spłacony, drugi kończy sie w listopadzie :) Ebe będzie dobrze oby zdrówko dopisało to wszystko przetrwamy. Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 01.09.01, 06:34
      Może mnie zbluzgacie ale ja mam już dosyć tej naszej XVI wiecznej demokracji i kraju w którym człowiek się nie liczy, wykształcenie się nie liczy a jedynie łapówki, układy i układziki.Dramatem jest dla mnie to, że ledwie koniec z końcem wiążą ludzie którzy chcą pracować, są w sile wieku, mają odpowiednie kwalifikacje.Mój mąż komputerowiec dorabia na budowie,ja bez praktyki i bez szansy jej zdobycia zajmuję się dzieckiem (obydwoje ukończyliśmy studia).Żyjemy z dorywczych robót,pożyczek,41zl rodzinnego.Ale ostatnio pracy nie ma a mały chce jeść.Szczęśliwi którym udało się wyjechać i żyć w normalnym kraju jak człowiek.
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 01.09.01, 10:52
        Dolacze sie do waszych postow.Ja tez mam dosc zycia w kraju gdzie sie nie liczy wyksztalcenie , umiejetnosci i rodzina (gdzie ta polityka prorodzinna??????) tylko znajomosci i lapowki. Mam tego serdecznie dosc.Chce pracowac ale i miesc swiadomosc ze moja praca zapewni mi godziwa pensje. Powinnam wiedziec ze bede w stanie utrzymac swoja rodzine, zapacic rachunki i cos oszczedzic na jakies wakajce ... heh na razie marze i marze.Patrze na osoby pracujace na Zachodzie i tam mieszkajace . Dziwne - oni tez w Europie - pracuja, oplacaja a i stac ich na podroze zagraniczne...Jak to jest ???U nas kazda dziure rzad lata kosztem narodu - nas szarych obywateli. Ciekawa jestem skad sie ta dziura wziela i do czyjej kieszeni wplynely te zaginione fundusze. Co do reform - po co je wprowadzali skoro wiedzieli ze nie ma na to pieniazkow (trabili ze maja) i co z nich wyszlo?Jeden wielki balagan w tej Rzeczypospolitej. Czekam az staniemy sie landem - moze wtedy zycie sie polepszy choc bedziemy bialymi murzynami ....Pracuje w budzetowce - i tez jak wiekszosc mam pensje z dwoma zerami (trzycyfrowa).Na dziecko teraz mnie nie stac (nie wiem kiedy bedzie) - bo splacamy kredyt mieszkaniowy , toniemy w dlugach u znajomych a jeszcze maz studiuje (i pracuje).Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 02.09.01, 11:29
      Nie moge czytac tego biadolenia na swój los, za który ktoś jest odpowiedzialny, ale oczywiscie nie ja sama. "Oni" są winni, bo za mało płacą, "oni" biorą łapówki, "oni" źle zrobili reformy. A mnie co zostaje? Płacz i przywiązanie do swojego losu jak średniowiecznego chłopa pańszczyźnianego, który nie moze zmienić miejsca zamieszkania bez zgody swojego pana. Ta obezwładniająca niemoc, to zrzucanie odpowiedzialnosci za swój los na innych. Bedąc zdrowym, młodym i wykształconym???????? Otrzaśnijcie się!!!!MelaP.S. Byłam nauczycielem akademickim przez trzy lata. I była to największa laba w moim życiu. Miłe, przyjemnie pławienie się w ciepełku, wspólne narzekanie na swój los, bardzo sympatyczni współpracownicy. W następnej pracy, gdzie trafiłam po zmianie zawodu nie było tak miło - w pierwszym dniu nie miałam nawet krzesła do siedzienia i cały dzień musiałam stac pod obstrzałem złośliwych spojrzeń panów rozwalonych na krzesłach- byłam jedną z pierwszych dziewczyn w męskim, hermetycznym środowisku, bardzo mi nieprzyjaznym. Dzisaj to moi podwaładni.I nie płaczę, że winni sa oni, tylko myśle o kolejnej zmianie zawodu, w związku z recesją i plananmi likwidacji wielu firm z mojej branży.
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 02.09.01, 11:48
        Mela: czy uwazasz, ze 500 godzin pensum to normalne? I czy to taka laba? Okolo 15 grup rocznie to lezenie do gory brzuchem? I siedzenie na uczelni caly tydzien od 8 do 21??? Plus soboty i niedziele?Tak, jak napisalam: pracowalam juz kiedys na caly etat w banku i wiem, czym to pachnie. Jednak skuszona wizją doktoratu ucieklam stamtad. Blad :) Przy takim pensum nie mysli sie o pracy naukowej :)Wiec przy najblizszej okazji uciekam stad :)Nie stac mnie na taka prace :)Po prostu :)To takie konstruktywne stwierdzenie :)Aaaa... Uciekalabym w tym roku, ale niestety ciaza mi troche pomieszla plany :)PozdrawiamYMYennaM
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 03.09.01, 07:24
      Dzięki Wam, dziewczyny, za słowa pocieszenia...Jakoś raźniej, wiedzac, że nie tylko u mnie jest nienajlepiej. W piątek, juz po napisaniu postu, złożyłąm wymówienie. Teraz moze zmusi mnie to do intensywniejszego szukania nowej pracy. Mam trzy miesiace, a moze króej, bo pisałam o "porozumienie stron" - naprawdę mam dość. W razie czego ide na swoje, najwyżej nie będę płacić zusu przez jakiś czas. Najwazniejsze, ze mam gdzie mieszkać, wszyscy jesteśmy zdrowi i mąż trochę zarabia. ebe
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 03.09.01, 07:35
        Z tym płaceniem ZUSu to się nie przejmuj tak, że nie będziesz płacić - ja miałam taką sytuację przez ponad rok, że byłam na okresie bezskładkowym. Przez 10 miesięcy ZUS płaciła za mnie mama, a teraz jak już pracuję i doszło do ustalania kapitału początkowego, to mi tych 10 miesięcy nie uznali i kapitał początkowy ustalili dopiero od momentu zatrudnienia, zresztą i tak "obrywając" jeden miesiąc. ZUS i tak chce nas oszukać, a zanim będziemy dostawać emerytury, to jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie...Najważniejze, żebyś miała ubezpieczenie zdrowotne.Kasia R
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 11.09.01, 11:11
      Wszem i wobec, drogim moim pocieszycielkom chciałam donieść: ZMIENIAM PRACĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :hap: :crazy::spookie: :wahoo:Jestem po dwóch rozmowach - z nowym pracodawcą i starym. Od 1.10, po pół roku nerwów zwiazanych z potwornym spadkiem zarobków (a tu nieubłagane raty) i poszukiwaniem czegoś nowego, znalazłam coś W NAJLEPSZEJ PRACOWNI W MIESCIE!!!! Będę wreszcie robić coś, co lubię, i coś naprawdę zgodnego z moim wykształceniem. Będę pracowac w gronie ludzi młodych a nie starych za przeproszeniem dziadków, którzy sa nastawieni na kawkę, ploteczki, odwalić, byle prędzej i jakoś dociapać ten rok czy dwa do emerytury...Totalny brak zapału do życia...Wreszcie "wyprowadzę" sie z dziury na przedmieściach do "samego centrum", będe miała krok do sklepu choćby z rajstopami.Jestem pełna optymizmu i zapału do roboty. No i zakłądam firme, o czy marzę ze dwa lata!!!!!!!!!!!!!Przyjdzie mi się pewnie pożegnać na jakiś czas z forum, bo nie sądzę, abym w nowej pracy siedziała w inecie jak teraz, ale przynajmniej stać mnie będzie na załozenie sobie w domu. Ale żegnać sie będę później.Na razie dzięki za otuchę - u mnie juz lepiej!!!!ebe
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 11.09.01, 11:21
        no to GRATULACJE ebe!!!!!!!!! :bounce:Anja
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 11.09.01, 11:37
        No to chyba PMS poszedł w cholerę?Gratuluję i cieszę się razem z Tobą. Też bym chciała zmienić pracę (jestem informatykiem), bo w mojej firmie zastój. Pieniążki wpływają na konto, ale wszyscy czekamy na dzień w którym to wszystko piernicznie....Dodałaś mi optymizmu. Może i mnie się uda?Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 11.09.01, 12:15
          Nie poszedł...Tkwi jak drzazga...Ujawni się w bliskim spotkaniu z marudzącym dzieckiem albo zbyt późno wrócącym męzem...ebe
          • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 11.09.01, 12:19
            Eee tam wydziwiasz ;-)To pisze ta, którą do wczoraj też terepało, jak co miesiąc.Pozdrowienia :hello:
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 11.09.01, 12:01
        Ebe, to super !!!! Mam nadzieję, że będziesz miała internet w domu i nie opuścisz nas na zbyt długo.PAATA
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 11.09.01, 12:23
        Ebe!Swietnie :))))))))))))))) :DPal licho net w pracy, kiedy takie swietlane perspektywy w zasięgu ręki! :)PozdrawiamYennaM
      • Gość: guest Re: Czarna rozpacz...- do ebe IP: *.* 11.09.01, 13:07
        Ebe, gdzie Ty mieszkasz? Gdzie tak łatwo znaleźć pracę? I w jakiej branży ?Ja szukam od roku, mimo że CV mam niezłe - studia podyplomowe, starszy specjalista w HR w dużej spółce giełdowej i inne takie. I, cholera, nic. Ale to Śląsk.
        • Gość: guest Re: Czarna rozpacz...- do ebe IP: *.* 12.09.01, 07:18
          Cześć Asiu. Pół roku to chyba nie jest krótko? A jestem architektem "prawie" z uprawnieniami. ebe
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 11.09.01, 12:32
      Super ebe, gratulacje!!! Jesteś przykładem, że warto podjąć ryzyko i zamiast narzekać - działać! Dawaj znać, co u ciebie (choćby z kawiarni/klubów internetowych).EWA
    • Gość: guest Re: Czarna rozpacz... IP: *.* 12.09.01, 07:32
      Ebe - moje gratulacje. Ja też przez pięć lat pracowałam na uczelni i mówiąc krótko miałam jak u Pana Boga za piecem. I też miałam zaocznych - dobrze płatnych i też spędzałam dwa dni w pociągu, ale dzięki temu mogłam nadrobić zaległosci książkowe i rozerwać się towarzysko, bo zwykle było nas więcej. To fakt, pracowałam od rana do wieczora, ale byłam sobie sterem i okrętem. NO i jak obliczyłam to wolnych dni typu wakacje, dni dziekańskie, przerwy wiąteczne uzbierało się tego aż ... 5 misięcy. Miałam bardzo fajnych studentów, z kilkoma z nich do dzis utrzymuję prywatny już kontakt. Zmieniłam jednak pracę na typowy pełen etat. I przez długi czas w zasadzie zarabiałam tyle samo co na uczelni, z tą tylko różnicą, że przez 8 godzin dziennie, a nie 12, czy 14. Mam tylko 26 dni urlopu, ale teraz mam go za co przeżyć. No i wreszcie mam wolne popołudnia i wieczory (nie zawsze, to fakt). I co najważniejsze dalej pracuję w swoim zawodzie. Zasmakowałam w tej etatowej pracy i choć teraz mogłabym wrócić spokojnie na uczelnie, bo mam to szczęscie, że mąż adwokat zarabia całkiem nieźle to wiem, że tego nie zrobię, bo nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. No i pracuję sobie tutaj, mam stały dostęp do internetu i dzięki temu mogę być z Wami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka