Dodaj do ulubionych

Czy potrafię być matką?

IP: *.* 18.09.01, 17:13
Kurcze, złapałam cholernego doła. Ja sie chyba nie nadaje do roli matki. Moze mi czegos brakuje? Kto wie? Chyba nigdy (tak podświadomie) nie chciałam zostać matką. Tak teraz myśle. Ale zostałam.Nie myślałam, że macierzyństwo będzie łatwe - co to - to nie. Nie było wyobrażeń o małych niemowlęcych stopkach, raczej strach przed nowym. Zdawałam sobie doskonale sprawę z tego, ze może być nawet bardzo ciężko. Ale nie wiedziałam, ze nie będę potrafiła sobie tego wszystkiego jakoś sensownie uporządkować. Zaszłam w ciążę i od początku było nie tak, jak sobie to wymarzyłam. Liczyłam na wsparcie ze strony męża, na to, że będziemy czekać na dziecko razem, tymczasem nie... okazało się, że ciąża była tylko i wyłącznie moim doświadczeniem. Nie wspominam jej mile. Czułam się samotna, zagubiona. Potem urodziło się dziecko. Z karmienia piersią nic nie wyszło - pierwsza poważna porażka. Pierwszy raz poczułam tak mocno, że nie potrafię być taką matką, jaką powinnam. Może to, że nie karmię jest przyczyną tego, co teraz czuję? Sama nie wiem.Potem było juz typowo: dziecko budziło sie w nocy kilka razy - ja do niego wstawałam. To ja zmieniałam pieluche co trzy godziny. To ja (do tej pory z resztą) jestem od tych niewdzięcznych "czarnych" prac przy dziecku - podanie lekarstwa, nakarmienie łyżeczką (bywa, że protestuje, bywa, że te protesty doprowadzają mnie do rozpaczy)... Do mnie należy wykąpanie i uśpienie dzidzi...Teraz przemawia przeze mnie pewnie żal, zmęczenie, a nawet i przemęczenie...Mam doła. Bo zaczyna mi brakować cierpliwości do dziecka. Dziś sie okropmnie wydarłam na niemowle. Nie chciało jeść. Kolejny raz. A ja tym razem nie potrafiłam się opanować. Kolejny raz nie potrafiłam. I przeraziłam się siebie. Swojego lęku i agresji. A dziecko, jak to dziecko - przestraszyło się i rozpłakało. Nie wiem, może dlatego tak reaguję, że nie karmię dziecka piersią? A moze zbyt mało we mnie miłosci?Powoli mam dosyć bycia matką. Czasem chciałabym się spakować i uciec od małżonka, do ktorego chyba juz nic nie czuję (nagromadziło sie zbyt dużo żali o codzienność), od dziecka, z którym sobie nie potrafię dać rady. I od siebie. Zmęczonej, niewyspanej, z brudnymi włosami, targającej po schodach wózek.Mam doła. Bo może takie kobiety jak ja porzucają dzieci? Może takie kobiety jak ja - krzywdzą je w inny sposob?Przepraszam Was, nie podpiszę się. Tym razem nie potrafię. Bo nie ma się czym chwalić.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 17:39
      Nie jestes złą matka tylko sytuacja w jakiej sie znalazłas doprowadziła cie do takiego stanu.Brak wsparcia ze strony meza,samotnosc uczuciowa,brak pomocy w dniu codziennym....to własnie dlatego masz złe samopoczucie. jeszcze bedziesz wspaniała matka jak sobie uswiadomisz ze zyjesz dla malenstwa a ono potrzebuje miłosci,delikatnosci i opieki bo jak nie ty to kto???Maż !!!! Pamietaj twoj niemowlaczek jest bezbronny i on na razie potrzebuje ciebie...popatrz na jego wpatrzone w ciebie oczka,on cie kocha za to ze jestes.Masz ochote to napisz na privaPozdrawiam cie Sani z magda
      • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 20:26
        Byłam w podobnej sytuacji. Postaraj sę za wszelką cenę przetrzymać ten trudny okres. Zrób to dla maleństwa. Tak jak TY kogoś potrzebujesz, tak ONO potrzebuje ciebie. Wierz mi - będzie lepiej. Czas pomaga.Zmobilizuj się, weż w garść, znajdź pozytywne strony w swojej codzienności, wyjdź do ludzi...To trudne, ale szkoda czasu.Niech nie umyka Ci dzieciństwo Twego maluszka.
      • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 20:46
        W takich sytuacjach bardzo pomocna bywa -inna mama-która znajduje się w podobnej sytuacji.Zapewniam że pełno takich chodzi po alejkach samotnie z wózkami.Może postaraj się kogoś zagadnąć.Mnie kiedyś zagadnęła taka właśnie mama-ja całe szczęście miałam wsparcie i siłę aby jej pomóc.Spróbuj naprawdę warto ,ja w ten sposób mam przyjaciółkę od 6 lat,bywała że i ona mi pomogła.A co do tego czy jesteś dobrą mamą?Jasne że jesteś,ale mama to nie robot!Bywa zmęczona ,przemęczona ,smutna ,zła i bywa że traci cierpliwość.Wykorzystaj każdą osobę która może pomóc ci przy maleństwu,niech się ruszy mąż,babcie i dziadziusiowiePozdrawiam będzie dobrze zobaczysz :)
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 20:51
      Ja myślę, że jesteś najlepszą mamusią, o jakiej mogłoby zamarzyć Twoje dziecko. Troszczysz się o nie najlepiej jak potrafisz przez cały dzień i noc. Nie brakuje mu niczego prócz... opieki tatusia, ale na to akurat chyba nie masz wpływu. Z Twoich słów wynika, że zrezygnowałaś z własnych potrzeb, by zająć się dzidziusiem i pewnie jeszcze mężem, który niestety nie umie Ci pomóc. Ale nie odmawiaj sobie prawa do zdenerwowania, do łez, wyrzucenia z siebie całego żalu. Moja sytuacja różni się od Twojej tym, że mam dwójkę maluchów, do tego, co opisałaś dochodzi np. codzienne godzenie usypiania niemowlaka i wybuchów rozszalałego trzylatka, co mnie często przerasta. Mój mąż pewnie niedługo zapomni, że ma dzieci :(, a ja ostatnio myślę o sobie jak o samotnej matce.Rozumiem to, co czujesz, ale nie wolno Ci tkwić w tym stanie. Mnie bardzo pomaga to, że mimo wszystko (czasem wbrew sobie) wychodzę spotkać się z ludźmi, którzy mnie choć trochę rozumieją. Poznanymi zresztą przez edziecko.Przypominam sobie jaka byłam dawniej. Jeśli jesteś z Warszawy, to chętnie się z Tobą spotkamy.Jeśli możesz na jakiś czas zostawić dziecko z kimś zaufanym (właśnie dzięki temu że nie karmisz piersią będzie to łatwiejsze) - to wyjdź do fryzjera, na szalone zakupy, na ploty z przyjaciółką, byle nie myśleć o pieluchach. Może to odświeży Ci spojrzenie na maluszka i chętniej się będziesz do niego uśmiechać. A jak trochę podrośnie - zaplanuj swoją wymarzoną przyszłość i już teraz ciesz się na samą myśl o niej. I nie daj sobie wmówić, że mama karmiąca butelką jest gorsza. Znam wiele takich mam. Cudowny kontakt z maluszkiem utrzymuje się na wiele sposobów, a pierś nie jest gwarantem macierzyńskich uczuć. Może napiszesz do mnie na @, jeśli dołek się nie skończy?
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 20:52
      Hej !Nie jesteś złą matką, jesteś matką zmęczoną. Skoro dzidzius jest już tak duży, że karmisz go łyżeczką, to pewnie ma ponad pół roku. Pomyśl - ponad pół roku pracy w wymiarze dwóch etatów i trzecia część doby w nieustającej czujności - kazdy miałby dość. Człowiekowi zatrudnionemu na umowę o prace po pół roku przysługuje juz bodajże 6 dni urlopu. Mysle, że tobie wystarczyłoby półtora - jedna przespana noc i po kilka godzin przed i po. Może spróbuj cos takiego sobie zorganizować ? I trzymaj sie, nie myśl o sobie źle. Pozdrówka - Mika
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 21:17
      hej Taka Jedna........wiesz co nie ma to jak się wyżalić i ponarzekać...sama mam takie doły bardzo często a to pewnie dlatego że nie mam komu o tym powiedziećwiesz co? napisz na priva - może mieszkamy całkiem blisko? a może daleko i miło będzie pogadać np. na czacie?pozdrawiam
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 21:22
      Nie martw się. Każy bywa przemęczony i sfrustrowany, a najgorsze jest to że wyżywamy się na naszych małych istotkach. Jeśli Cię to pocieszy mnie też się to zdarza zwłaszcza jak mój jedenastomiesięczniak nie chce jeść albo nie chce się choć na chwilę skupić na nauce. Najpierw krzyczę na niego (głupia) a potem żałuję. To się zdarza.
      • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 22:10
        Podobno dobrze jest wyżyc sie na martwym przedmiocie w pokoju obok.Podobno bo jak na razie cześciej zdarzało mi sie krzyknąć na dziecko niż do poduszki.Ale nie martw się,każdy ( a właściwie każda) ma takie dni.Wiem z autopsji że najlepiej robi wyzalenie się i poczucie,że ktoś też przez to przechodził.A więc jesteś na dobrej drodze.Trzymaj się i pogadaj po przyjacielsku z mężem ( to też mi się na ogół nie udaje ale trzeba próbować-podobno...)Hej
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 22:48
      Czy potrafisz? Pewnie tak, skoro nia jestes....Pewnie chodzilo o wygadanie :) i slowa pociechy. Jestes calym swiatem dla swojego dziecka. Jedyna osobva jaka zapewnia mu poczucie bezpieczenstwa. Jego oparciem. Jestes kims cudownym, kims bez ktorego to dziecko nie zobaczyloby cudow tego swiata.Zobacz swoje dzialania przez pryzmat sukcesow. Przeciez urodzials dziecko. Wzielas za nie odpowiedzialnosc (moglas zostawic w szpitalu) Starasz sie by jadlo,by mialo sucho,by bylo mu dobrze. Nier karmilas piersia- jak masa kobiet. Ale karmilas, a nie pani w domu malego dziecka.Los dal ci wielka szanse, dal ci kogos dla ktorego przez wiele dlugich lat bedziesz autorytetem. Dla kogo warto zmienic zycie jesli trzeba, jesli nie wystarcza motywacji, aby zmienic je dla siebie. Nie jest latwo? A kto powiedzial, ze ma byc. Przeciez chodzi o MILOSC. Spojrz na to malenstwo. TOBIE sie skarzy, TOBIE wierzy, od CIEBIE je. CIEBIE kocha. Zmien je w swoja sile. Nikt cie tak nie bedzie kochal, ani ten mezczyna ani zaden nastepny. Nikt tak bezgranixznie ci nie zaufa. Jestes wielka :) tylko jeszcze o tym nie wiesz.A jednoczesnie jestes tylko czlowiekiem. Masz prawo do zlych dni, do braku humoru. Ale twoje malenstwo tez. Popatrz na swiat jego oczami, na te nieznane duze twarze, na deszcz, a lozeczko, tak ogromne, na te ochydna papke,ktora trzeba jesc. I pomysl,TY mu pomozesz, ochronisz. Nie boj sie mamo taka jedna. Ja wierze w teorie ze to dzieci sobie nas wybieraja.Co jest w tobie takiego, ze to wlasnie dziecko cie wybralo? Od tego zacznij.Trzymam za ciebie kciuki i zostawiam adresik- jak chcesz napisz.
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 18.09.01, 23:00
      Kiedy przeczytałam Twój post to tak jakbym zobaczyła trochę siebie. Mi mój mąż bardzo pomaga ale mam taką pracę, która wymaga ode mnie dużo czasu. Jestem często przemęczona podenerwowana. Mały garnie się do mnie a ja nie mam czasu.czuję się złą matką. siedzę po nocach przygotowując się do pracy. ale potem jestem zmęczona i wkurzam się i tak. To błęne koło. ale jak siedziałam na macierzyńskim i potem miałam wakacje to był koszmar. też miałam ochotę wyjechać i nie wracać. Teraz jest lepiej bo mały jest już starszy i coraz więcej rozumie. wie że jak coś robię i proszę by mi nie przeszkadzał to stara się tego nie robić. Z mojego punktu widzenia bycie matka w obecnych czasach to ciężka praca. Mam czasami do siebie żal że nią jestem bo nie wiem jak zmienic niektóre rzeczy. ale mam tez nadzieję że będzie lepiej bo kocham mojego synka. musze w to wierzyć. Su
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 06:50
      Wiesz co czytałam twój post i widziałam siebie. Mój mąż też zostawił mnie samą na "placu boju", też miałam wszystkiego dość, we mnie też wzbierała agresja, gniew...Teraz już wiem, że to wszystko rodziło się z niestabilności. Jednocześnie miałam męża i nie mogłam na niego liczyć, bo wiecznie w delegacjach a jak nie to przecież on nie potrafi tak dobrze przewijać, ubierać, uspakajać. No i ta presja - muszę byc dobrą matką, a dobre matki są przecież zawsze uśmiechnięte, idealnie uczesane, dziecko czyściutkie, w pięknych ciuszkach na spacerku w najlepszym wózku, obiadek z trzech dań na stole a w domu sterylnie. Karmienie tylko piersią - pokarm z butelki przedstawiany jest w mediach jako niemalże trucizna dla dziecka!!!! Mnie pomogło przekonanie samej siebie, że niestety ale na męża naprawde nie ma co liczyć. Po prostu odpuściłam sobie ciągły żal do niego że mi nie pomaga, że nie spełnia oczekiwań, że nie kocha widocznie naszej córci tak mocno jak powinien. Przykro to pisac ale wyobraziłam sobie siebie jako samotną matkę, która nie ma na kogo liczyć, musi radzic sobie sama. Ponieważ mojego męża nie ma w domu przez 5 dni w tygodniu było mi dośc łatwo. Niestety wiąże się to z odczuwaniem kompletnego chaosu kiedy wraca na weekend. Zazwyczaj moja strategia pada wtedy, bo przeciez to jedyna okazja, żeby ktoś wyjął mi dziecko z rąk i żebym mogła "wyrwac się". Pracuje jednak nad tym i odnoszę sukcesy. Musze tez jednak pracowac i nad tym, żeby nie odsunąc męża od siebie, nie zobojętnieć a w tej sytuacji to bardzo łatwo i niezauważalnie może zamienić nas w obcych sobie ludzi. Zaakceptowałam ( no może nie w 100%) fakt, że mąz po prostu jest niedojrzały. Trudno. Wiem powinnam walczyć, tresować go, wymagać, sama tak kiedyś myślałam. Tylko za jaką cenę - wiecznych kłótni, na które patrzy moje dziecko? Kiedy wprowadziłam swój plan w życie od razu wszystko sie poukładało - mój rozkład dnia stał sie jasny, dopasował sie do potrzeb Maleńkiej. Zauważyłam nawet, że kiedy liczę tylko na siebie nawet dom zaczął wyglądac porządniej, a ja mam czas na taki luksus jak polakierowanie paznokci. A mąż - no cóż - Marta i tak podrosła na tyle, żeby zaczepiać tatę, i od czasu jak nauczyła sie pokonywać trzy stopnie wiodące na dwór już nie jest tak łatwo uciec od niej. :) Zresztą to on kiedyś będzie żałował, że stracił bezpowrotnie ten czas kiedy Tuśka była maleńka, ja przecież nie jestem w stanie tego zmienić choć próbowałam.Trzymaj się! Jeśli masz ochotę pisz na priva.Magda
      • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 07:28
        Naprawdę jest coś w tym, co napisała Magda. Ja też będąc w domu sama z dzieckiem WIĘCEJ zrobię, niz jak w domu jest mąż. I też zauważyłam, że wynika to z tego, że liczę, że on zrobi to czy tamto. On nie robi, bo musi np. gazetę przejrzeć, ja sie wściekam, bo czekam, on się denerwuje bo ja sie czepiam i... konflikt gotowy. Poza tym u nas jest coś jeszcze - zmieniłam strategię. Do tej pory mówiłam: zrób to czy tamto przy małym, a ja w tym czasie sprzatałąm, myłam gary, szykowałam jedzenie. I ciągle nie miałam czasu np. wywalić jakijś niezjedzonej zupy z lodówki sprzed tygodnia. Bo mój małżonek z pretensja wypominał: bo ty robisz wszystko, zeby się dzieckiem nie zajmować. Jasne!!!! Więc ja w stresie obierałam ziemniaki czy robiłam cokolwiek. Od kilku tygodni - Mąż w kuchni a ja sie z wielką przyjemnością zajmuję dzieckiem. Kąpę, usypiam, bawię sie...A on szarpie się w garach. Cały weekend w kuchni przesiedział...Teraz mnie lepiej (mam PRAWDZIWY czas dla dziecka) a moze i jemu...Ps. Ja też ze 3 razy nakrzyczałam na niemowlę. Ale juz mi tego nie pamięta...Na pewno jesteś dobrą matką.Pozdrawiam ebe
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 07:38
      Taka Jedna, potrafisz być matką. Samo to, że się zastanawiasz, świadczy o tym.Ale...czy Twój mąż potrafi być ojcem? A mężem?jak masz nie mieć doła, kiedy sama się sobie nie podobasz? Kiedy jesteś wiecznie zmęczona? Co on zrobił, żebyś poczuła się jak kobieta?Nie wiem, nie rozumiem facetów, którzy tak postępują. Przecież to się obraca przeciwko nim.Sama wiesz najlepiej, jakie masz układy ze swoim mężem. Może spróbujecie najpierw uzdrowić Wasze stosunki? Może jakiś wstrząs przekona go, że potrzebujesz jego pomocy, że nie radzisz sobie z macierzyństwem? Do dziecka trzeba dwojga! Dziwne, że niektórym mężczyznom trzeba to tłumaczyć.Pozdrawiam - a może dziś jestjuż lepiej?
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 07:41
      Aha! A dobra matką jesteś napewno. Chcesz dowodów? A kto napisał jak to z tłustymi włosami i przemęczony taszczy wózek po schodach? Dla dziecka zapominasz o sobie, swoich potrzebach, poświecasz mu cały swój czas. Zamiast machnąc się spać z dzieckiem w czterech ścianach wychodzisz z nim na powietrze żeby było zdrowe i silne. A zamartwianie się, że za mało zjadło? A zamartwianie sie czy dajesz dziecku właściwy pokarm? A wstawanie w nocy na każdy dźwięk? Wystarczy dowodów?Magda
    • Gość: giera Re: Czy potrafię być matką IP: *.* 19.09.01, 08:00
      HejNie będę Ci pisała, że jesteś super matką i weź się w garść itd , to zrobiły inne dziewczyny.Chce Ci tylko napisać,że dziewczyny są tak cudowne, że najgorzej myślącą o sobie matkę sprowadzą na ziemię i spowodują że zacznie latać w chmurach i dostrzegać same dobre strony swego obrzydliwego życia i zacznie kochać swe maleństwo jakby od tego zależało jej życie. Cudowne jest to forum, cudowne jesteście dziewczyny, nigdzie nie można spotkać tylu dobrych słów naraz tyle otuchy i pocieszenia.Oby to forum trwało wiecznie i żebyście Wy zawsze tu były...GIera
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 08:21
      Dziewczyny z Forum są naprawdę wspaniałe i podpisuję się pod tym, co odpowiedziały Tobie. Ja może dodam jeszcze jedną rzecz od siebie. Dalej, naiwnie bądż nie, wierzę w uzdrawiającą moc szczerej rozmowy z mężem. Powiedz mu wszystko co czujesz, jak się martwisz, jak czujesz się samotna i zdołowana. Nie wygarniaj, nie krzycz, nie oskarżaj. Postaraj się mówić o tym spokojnie, najlepiej wieczorem, kiedy dziecko już spi. Porozmawiaj z mężem o jego odczuciach. Dziecko zmienia wiele w życiu obojga rodziców. Dopóki się o tym rozmawia - jest szansa i nadzieja, że wszystko się ułoży. Trzymam za Ciebie kciuki.
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 08:35
      Nawet nie wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczna za ten post.Ja nie miałam dość odwagi. Są gorsze matki od Ciebie. To ja. Ja miałam i mam ciągłą pomoc męża, to wspaniały facet, nie muszę o nic prosić, mówić, sam się garnie. Właściwie tak jak piszesz ja też nie miałam nigdy tgz. instynktów macierzyńskich, właściwie przewidywałam w podświadomości to co stało się faktem. Zdecydowałam się na dziecko wierząc,że potrafię nad sobą zapanować i że on będzie wspaniałym ojcem.Nie zdawałam sobie sprawy jak potwornie będzie to trudne.Ciągłe niewyspanie, wiecznie dogadująca babcia że wszysto robię źle a mam zrobić tak. Łapałam się na tym, że nie czuję miłości do mojego dziecka. Gdy płacze, a płakało bez przerwy, moją pierwszą myślą było nie to, że jest mu źle, ale że robi to złośliwie, czułam złość, że wiecznie ryczy. Dhryste! sama nie wierzę w to co piszę. I wrzeszczałam na niemowlę i trzęsłam łóżeczkiem, i dałam nawet klapsa!!!! Adrenalina jest szybsza niż myśl.Jak czytam posty dziewczyn z tą lejącą się słodyczą: o jakie cudne rączęta, o jak pięknie płacze, o jak słodko pluje kaszką, utwierdzam się w przekonaniu że gdybym mogła cofnąć czas nie zdecydowałamym się na dziecko. Nie potrafię go nie zawieść, jak ma mi zaufać, gdy wrzeszczę na niemowlę gdy mnię potrzebuje. Jest cudowne gdy jest dobrze, ale przecież nie trudno o pozytywne odczucia gdy dziecko się do ciebie uśmiecha, a i tak woli babcię i wcale się nie dziwię. I to wcale nie mija, trwa już ponad rok. Jest lepiej ale trwa. Bardzo, bardzo staram się nad sobą pracować, ale w krytycznych momentach zawodzę. Tak więc jeżeli jesteś złą matką, to nie jedyną.
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 08:36
      Ja jak byłam na macierzynskim, tez się czesto zastanawiałam, czy jestem dobrą matką. Kamilka miała kolkę przez 6 miesięcy i bardzo czesto całymi dniami była na rękach prze ze mnie noszona.(czasami to nawet biegałam aby ją uspić) Mąż niestety wychodził do pracy na 12 godzin, a potem wiadomo zmęczony... wiec gazeta TV i spać. A ja chciałam pogodzić wszystko,zeby było dobrze, pniewaz miaszkalismy u tesciów, i wszyscy wychodzili do pracy ja zstawałam sama , chciałam trochę chociaż przygotować obiad, posprzątać. Włąściwie to nigdy mi nie starczyło czasu na to co planowałam zrobic, bo mała niewiele spała chyba ze spacerowałysmy.Wszystkie prace przy małej robiłam sama i czasami tez miałam dość. Nie miałam tez kolezanki bo wczesniej mieszkałam w innym miejscu, były dni ze było mi złe. Wszystko kiedyś mija dziecko rosnie i jest juz znacznie lepiej. Kamilka teraz sama czesto zaczepia tatę i on juz się nie wytłumaczy ze zmęczony, tylko musi się pobawić z nią piłką czy w a ku-ku, mała to bardzo lubi i wiem ze on teraz tez lubi się z nią bawic. Wyszło na to ze dawniej trochę nie wiedział jak ma z nią postepować aby nie płakała.Teraz mieszkamy sami, i jak wracam z pracy to bawię się z małą a potem jak ona spi robię wszystko co nalezy w domu, i jest ok.Kazda mama ktora DBA o swoje dziecko jest dobrą matką, bez względu na to czy karmi piersią czy butelką. Dziecko tak bezgranicznie kocha swoją matkę ze nawet jeli Ci się zdarzyło nakrzyczeć na niego to nie będzie o tym pamietać, dla Niego wazne jest to ze JESTEŚ JEGO MAMĄ I TAKĄ CIĘ KOCHA.Zyczę duzo wytrwałosci i miłosci, będzie lepiej zobaczysz!
      • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 08:42
        Stasiu, a raczej Święta Stanisławo!Myślę, że Tobie jest łatwiej ponieważ, nie jesteś osobą ziemską, a kroczysz w świetlistej aureoli. Och, chciałabym mieć tyle sił i optymizmu. Jak to robisz? :)Pozdrawiam , zauroczona ada
        • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 09:19
          Ado, dzięki za tak pochlebne słowa, ale niestety nie jestem zawsze optymistką:(Natomiast co do dziecka to wiem ze jak juz jest wieksze to potrafi tak pieknie okazać ze cię kocha ze, zawsze stają mi łzy w oczach.Jak była malutka tez mi się nieraz wydawało ze ona się usmiecha ale do babci a do mnie nie. (babci wróciła z dodatnimi jonami, a ja juz byłam padnieta), i wtedy najlepiej zjeść całą czekoladę (przynajmniej mi to poprawia nastrój )ale wiem ze to były tylko takie chwile, bo jak się potem okazała to moje zdenerwowanie i strach, przed jej płaczem powodował ze dłuzej czasmi płakała, ale chciała być ze mną. Bywało wiec czasmi odwrotnie , ze jeli ja ją wziełam do rąk było juz cicho.pozdrawim
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 11:28
      Jesteś NAPEWNO wspaniałą mamą - ja w to wierzę i ty też uwierz! Każda z nas ma za sobą chwile zwątpień i wiary we własne siły. Pamiętaj, że dziecko to najwspanialszy prezent jaki możemy otrzymać - przynajmniej ja tak myślę!Kiedy jest mi źle i mam wszystkiego dosyć (mimo, że mam oparcie w mężu), to wystarczy, że popatrzę na Filipa, przytulę sie do niego i już wiem, że muszę być dla niego!!!!!A jeśli chodzi o Twojego męża to postaraj się z nim szczerze porozmawiać wiem,że to może być trudne!!!! Powiedz mu poprostu co czujesz, że jest ci potrzebny nie tylko w dowodzie czy jako eksponat, ale żywy człowiek, który kocha i pomaga i bierze czynny udział w życiu waszej rodziny.Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i życzę duuuużo siły i wiary w siebie!!!!!!!!!!!Ewa mama Filipa (K-ów)
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 16:11
      Rany, nie masz czego się wstydzić, że czujesz to co czujesz.!Ja mam 5-cio miesięcznego synka, bardzo kochającego męża a i tak mam czasami dość, i mam myśli że może to ja się poprostu nienadaję. Cholernie ważne żebyś miala to jak wywalić, to przynosi ulgę. A zresztą jesteśmy przecież specjalistkami od wszelkiego rodzaju dołowań - jako kobiety. Jeśli jesteś z W-wy polecam poradnie "początek" tam można przyjść na zajęcia z dzieckiem i pogadać z innymi mamami - zdziwisz się jak wiele z nich miewa podobne odczucia.Świetnie że napisałas o dołowaniu, polecamy się na przyszłość. A jeśli chodzi o męża, faceci są jacyś tacy ...inni. cierpliwościtak wogóle to bardzo banalnie ten list mi wychodzi, a chciałabym ci przekazać zrozumienie, empatię, wsparcie, jakie odczuwam gdy czytam twój list. seeeerdeczne pozdrowionkagaja
    • Gość: guest Re: Czy potrafię być matką? IP: *.* 19.09.01, 16:37
      Wierz mi napewno nie jesteś złą matką.Ja kiedyś przechodziłam to samo.Nie wiem ile ma twoje maleństwo,ale to co się dzieje to napewno nie jest spowodowane niekarmieniem piersią.Myślę,że jestes przemęczona i ktoś powinien ci pomóc.Może mąż,albo mama.Przynajmniej te 2godz.dziennie.Wyskocz gdzieś do koleżanki.pózniej zobaczysz jak się stęsknisz za maleństwem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka