Gość: guest
IP: *.*
18.10.01, 16:14
Być może jestem niewdzięczna, być może zbyt dużo chcę albo po prostu się czepiam, ale już nie mogę! Problem jest w tym, że mój mąż uważa, że powinnam dać sobie trochę odpocząć. Zająć się czymś innym niż siedmimiesięczny Krzyś, pójść do fryzjera czy z koleżanką na kawę itp. Niby cudownie -prawda? Otóż nie do końca, bo zamiast powiedzieć:" Kochanie, idż, zajmij się sobą np. w sobotę, a ja zostanę z Krzysiem." on chce zatrudnić do tego moją mamę. Bo przecież raz w tygodniu może się dzieckiem zająć, a my pójdziemy wtedy do kina czy cóś... Może się mylę, ale mam wrażenie, że mój mąż to klasyczny przypadek postwy roszczeniowej wobec rodziców czy teściów. Wydaje mu się, że oni nie mają nic lepszego do roboty tylko nińczyć niemalże zawodowo wnuki. A mi się wydaje,że z pomocy babci można czasem skorzystać, ale teraz kiedy mamy dziecko minęły już czsy co weekendowych wyjść i wolnych wieczorów. A jak Wy myślicie?P.S A przede wszystkim, to ostatnio jakoś na żadnej płaszczyźnie nie możemy się dogadać.