Dodaj do ulubionych

Urlop macierzyński - refleksje

IP: *.* 09.12.01, 11:33
Jestem bardzo rozczarowana tym, że mają skrócić urlop macierzyński (nie dlatego, że się "nie załapie" bo właśnie z niego korzystam) ale dlatego, że jest to niesprawiedliwe nie tylko dla kobiet, które są już w ciąży ale i dlatych które tą ciąże planowały za jakiś czas. Argumenty polityków jakoś do mnie nie trafiają. Problem łatania dziury budżetowej matek jest trochę nie w porządku. Politycy (i z prawa i lewa) jakoś nie pragną odebrać innym grupą społecznym ich przywilejów:1. górnicy - odprawa2. rolnicy - niższa składka na ubezpieczenia3. służby mudnurowe - wcześniejsza emerytura, odprawy4. nauczyciele - niskie tygodniowe pensum, wakacje itp.Nie pragnę tutaj wywołać oburzenia np. nauczycieli - są różni, ale ostatnie wyniki testów mówią same za siebie.Nie trafia również do mnie argument o mniejszej "atrakcyjności" dla pracodawcy, bo przecież:1. chyba mama 6 miesięcznego dziecka mam większe szanse, że jej maluch prześpi całą noc niż 3 miesięczne dziecko?2. tyle się mówi, że kobiety po powrocie z macierzyńskiego są zwalniane z pracy (wcześniej również były), to czy przy takim bezrobociu nie dać im tych dodatkowych 10 tygodni na szukanie pracy?Przecież problem oszczędności na mamach i ich dzieciach, można by było rozwiązać inaczej.Trzeba otwarcie powiedzieć, że często (nie zawsze) zwolnienia w ciąży są nadużywane. Czy nie lepiej wprowadzić np. 80% pensji przez pierwsze 3 miesiące, 90% 3-6 miesiąc i 100% w ostatnich 3 miesiącach. Wiem, że są kobiety z ciążami patologicznymi, ale chyba warto tutaj stracić aby zyskać 10 tygodni opieki nad tak wyczekiwanym dzieckiem?Mogłybyśmy również zrezygnować z tej 1 godziny (często również nadużywanej, a czasemi nie przyznawanej)na karmienie, bo przecież 7 miesięczne i starsze dziecko jest karmione piersią już nie tak często.Piszę to dlatego żeby nam kobietom nikt nie powiedział, że widzimy swój czubek nosa (i dziecka oczywiście).ANIAPS. To nie jest krytyka kobiet na zwolnieniach lekarskich, nauczycieli, górników, rolników itp. - ale jak ciąć to chyba wszystkim. Naprawdę nikogo nie chcę urazićAnia
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 09.12.01, 12:22
      Racja. a już najbardziej denerwują mnie te argumenty, ze przez tyle lat urlop 16-tygodniowy funkcjonował i nikomu to nie zaszkodziło. Tylko nikt nie chce pamiętać, że te kilkanaście lat temu kobieta po tych 16 tygodniach nie stawała przed tak dramatycznym wyborem: zostawić 3-miesięczne dziecko, czy stracić pracę (bo do tego często to się u nas sprowadza, nie tylko do tej drugiej pensji). Nasze mamy (w większości) mogły spokojnie wziąć urlop wychowawczy - rok, dwa albo trzy - po czym spokojnie wrócić do pracy albo znaleźć nową. Nie chwalę tu poprzedniego systemu, ale jak można porównywać te sytuacje?A swoją drog a ciekawa jestem, czy ktoś sprawdził, że przebywanie w żłobku od 3 m-ca życia nie odbija się na człowieku w żaden sposób w późniejszym wieku?Magdzi
      • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 09.12.01, 12:29
        Argumentu, że kiedyś było 16 tygodni nawet nie chce mi się komentować, bo kiedyś ludzie kąpali się raz na tydzień, miesiąc (zależy jak bardzo się cofniemy w przeszłość) i też żyli i jakoś nikt nie pragnie ograniczać dostępu do wody, a przecież na tym też można by było zyskać.Ania
        • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 09.12.01, 13:33
          Uważam, że samo to roztrząsanie, projekty mogą spowodować więcej szkody niż się panowie ministrowie spodziewają, stres w ciąży nie jest przecież zdrowy, dzieci mogą mieć później problemy, ostatnio przeczytałam, że autyzm w 50% jest spowodowany dużym stresem w ciąży, a przecież w ciąży się przeżywa bardziej. Sama się stresuję, mimo, że oszczędzałam wcześniej, aby pójść na wychowawczy, a słyszałam też, że kobiety lądują ze stresu w szpitalach(nie dziwię się). Poza tym mam wrażenie, że ministrowie robią wszystko, żeby zestresować przyszłe matki, wiele z nich to przecież młode kobiety, które kupują, lub planują kupić mieszkania, a więc stres o VAT na budowlane, o ulgę, muszą kupić wyprawkę, a więc stres o vat na artykuły dla dzieci. przecież kobiety w ciąży i tak mają dość powodów do zdenerwowania, ja na przykład wiem, że nie mam po co wracać do tej pracy, szef mnie nawyzywał, do końca ciąży muszę byc na zwolnieniu i jeszcze martwię się każdym małym bólem, często chodzę do ubikacji, żeby sprawdzić, czy nie krwawię, czy wszystko jest w porządku. Nie mogę chodzić po sklepach, a tu gorączka, że trzeba kupić kafelki itp.Ja rozumiem, że dziura budżetowa jest, podatek od oszczędnośći(tych na urlop wychowawczy) będę musiała zapłacić, ale inne posunięcia doprowadzają mnie do rozpaczy. Tak jakby ministrowie byli wyłącznie przeciwko mnie, a nie przeciwko powiedzmy dotowanej żywności, hipermarketom, czy tym, którzy naprawdę mają pieniądze. Ale ci, którzy naprawdę mają pieniądze, zapewne mogą spać spokojnie.
    • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 09.12.01, 13:39
      wiem , Aniu , ze to nie miała być krytyka nauczycieli ,ale nie mogę tego przemilczeć.Jestem nauczycielką , właśnie wróciłam do pracy po macierzyńskim. Niskie pensum jest po to , żebym miała czas pracować w domu.Codziennie (także w soboty i niedziele) co najmniej trzy godziny przygotowuję się do lekcji , sprawdzam zeszyty i prace oraz slęczę nad biurokratyczną dokumentacją 9reforma0.Laztwo policzyć , że pracuję około 40 h na tydzień.Za zebrania z rodzicami , liczne rady pedagogiczne (czasem wielogodzinne) nikt nam nie płaci. Młody naczyciel zarabia ok.800zł Nie narzekam , bo lubię tę pracę , ale żeby jądobrze wykonywać potrzebuję czasu na rzetelne przygotowanie. To tak jakbyś liczyła czas pracy hokejarza sądząc po ilości minut , kótre spędza na meczu.
      • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 09.12.01, 13:53
        korekta. Chodzi oczywiście o hokeistę , sorry piszę szybko , bo dziecko na ręku mi płacze.
        • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 09.12.01, 15:33
          Hej, dziewczyny, ja tez jestem nauczycielką więc wiem doskonale o czym pisała Ania i poczułam sie też trochę dotknięta (do tego czasu doliczyć należy jeszcze dyżury na dyskotekach, wycieczkach szkolnych, w ferie i wakacje.) Ale nie o to chodzi. Nie dajmy się skłócić i tak mamy dużo spraw na głowie a Rząd tylko by skakał w górę z radości, że udało się odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów. Mam nadzieję, że sprawa z urlopami macierzyńskimi wypłynie jeszcze nie raz, trzeba tylko trzymać rękę na pulsie i przypominać się namolnie rządzącym. Ja także planuję w przyszłości jeszcze jedno dziecko (obecnie jestem w ciąży) i mnie też zależy na tym, by przedłużyć te planowane 16 tygodni.
          • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 15:50
            Moja mama jest nauczycielką i wiem, co to znaczy, ciągle siedzi w papierach i się uczy( i w dodatku nie może zgłosić nieprzygotowania :-)) - pozmieniali teraz wszystko, uczyła geografii, teraz jest przyroda czyli geografia, biologia, i coś tam w jednym, poza tym musi przygotowywać, sprawdzać klasówki, apele, prowadzi samorząd lub pck. Jedni rodzice mają pretensje, że za surowo ocenia, inni, że ich dziecko ma za dobre stopnie, inni nie chcą uwierzyć, że dziecko rozrabia. Jak chciałam zostać nauczycielką, bo za nic nie chceli mi dać tygodnia urlopu, to zaczęła mi opowiadać takie rzeczy.....brr.. ale te wakacje...:-)znajoma nauczycielka nie chce miec dzieci, bo się naoglądała, jak to wygląda...Piszę to, żebyście wiedziały, że są przyszli rodzice, którzy Was doceniają...
            • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 19:04
              Cieszę się , że tak to widzisz , mimo że sama nie jesteś nauczycielką.Ludzie widzą tylko te wakacje. Większość z nich to nasz urlop. Nie możemy go wziąć w innym terminie.Przyznaję jednak , że to doskonały termin i nie musimy się wykłócać o dwa tygodnie akurat latem.Ale wróćmy do urlopu macierzyńskiego.Czzy dobrze słyszałam , że te cięcia mają być tylko na jakiś czas? Może to rzeczywiście będzie tylko przejściowo? ,Wiem , że to nie pocieszyłoby mam obecnie oczekujących, które są po prostu oszukane.
              • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 19:22
                Przecież nie chodziło mi o to, że wszyscy nauczyciele odbębniają swoje 18h tygodniowo i laba. Cenię nauczycieli tak jak i przedstawicieli innych grup społecznych. Ale same musicie przyznać, że łatwiej jest Wam jako mamom, nie wymyśliłam tego sobie, mówił o tym list tygodnia w Wysokich ObcasachA co myślicie o propozycji mniejszej płatności za zwolnienia na macierzyńskim?PozdrowieniaAnia
                • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 19:36
                  miało być za zwolnienia w ciąży. Ja jeszcze jedno ciężej jest politykom walczyć ze zorganizowanymi grupami społecznymi aby im odebrać jakieś przywileje.
                  • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 10.12.01, 10:42
                    Jest to jakieś rozwiązanie, ale nie wiem czy dobre. A co z kobietami, które przymusowo musza leżać w domu bo nie doniosą ciąży?Pomijam te, które sobie takie zwolnienia załatwiają (tak dla przykładu: u mnie w bloku 3 kobiety).
                    • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 10.12.01, 11:28
                      Z czegoś chyba trzeba zrezygnować, a to wydaje mi się mniejszym złem. Wiem, że są takie kobiety które muszą leżeć plackiem całą ciąże, ale tych nadużywających jest chyba więcej.Ania
                • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 19:53
                  Ech, wytlumaczcie mi (bo wszyscy krzycza, ze nauczyciele malo pracuja), jak to jest: czlowiek idzie do pracy w szkole i ma malo pracy, dlatego, ze ma obowiazek przez trzy lata konspektowania kazdych zajec? Czy nikt z Was nie pomyslal, ze zanim sie wyjdzie na zajecia, trzeba pomyslec, poczytac, zrobic konspekt (od kolezanek wiem, ze jako poczatkujace nauczycielki siedzialy codziennie do godz. 24 nad konspektami dla wszystkich prowadzonych klas, i te wlasnie konspekty potem musialy pokazac do oceny dyrekcji szkoly, czy komus rownie waznemu)?Ja wprawdzie nie ucze w szkole. Jestem nauczycielem akademickim.Pensum rzeczywiscie - mam niewysokie.Ale, czy ktos z was pomyslal, ile czasu musze spedzic czytajac fachowa literature, zeby moc NORMALNIE poprowadzic zajecia, ze mase czasu spedzam sprawdzajac kolokwia, sprawdziany, obmyslajac dynamike zajec? Czy ktos pomyslal o tym, ze ciazy nade mna obowiazek pracy naukowej (swoja droga, niedawno zaczelam robic na uczelni to, co robie w domu, bo przy dziecku nie mam warunkow do pracy - bywaly tygodnie, ze siedzialam tam po 12 godzin dzienie, bo w takim czasie moglam sie ze wszystkim obrobic - uroki nienormowanego czasu pracy)? Czy ktos pomyslal o tym, ze po kilku latach zajec mozna skonczyc na rencie inwalidzkiej, bo krtan nie wytrzymuje wiekszego obciazenia (cala ciaze mialam problemy z kretania na tle zawodowym, naprawde makabra - nikomu nie zycze)? Ze wracam do domu i juz naprawde niewiele mowie, notorycznie i nalogowo lece na septolete i podobnych specyfikach? Przeciez tego typu uregulowania czasu pracy sa zwiazane ze szkodliwymi warunkami w pracy.Zrozumcie to. Wszystko to mam za okolo 1000 zlotych za reke. 1000 zlotych bez widokow na podwyzke...Nie wiem, czy praca nauczyciela to taki miod (no, chyba, ze sie jej nie traktuje powaznie).Praca jak kazda. Tyle, ze nie moge sie zwolnic w kazdym czasie (bo jestem zwiazana organizacja roku akademickiego, i urlop niestety musze wziac wtedy, kiedy kaza, a nie wtedy, gdy chce).Dziwi mnie tylko jedno - skoro praca taka lekka dla kobiety -dlaczego wiele z nas ucieka ze szkol czy z uczelni wyzszych?No wlasnie, dlaczego?YennaM
                  • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 20:01
                    Już żałuję, że podałam przykład nauczycielek. Chodziło przecież o coś zupełnie innego - o to, że politycy nie obchodzą grupy społeczne, które nie są zorganizowane. Przecież taki górnik ciężko fizycznie pracuje, może nabawić się pylicy a tą odprawę dostaje, bo często jest jedynym żywicielem rodziny a bezrobocie jest bardzo duże. Rolnik też nie ma lekko - każdy widzi w TV Leppera. A taki np. żołnierz wie, że może z rozkazu może zmienić miejsce zamieszkania, brać udział w wojnie. Pielęgniarki też nie mają lekko...itp. Inne grupy zawodowe również.AniaPS Dobrze, że tej grupy nie czytają górnicy :)
                    • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 20:47
                      ANIU, nie tylko chodzilo o to "cos innego". Przeciez dosyc ironicznie powolujesz sie na list mlodej soby, ktora jeszcze NIE URODZILA dziecka i nie wie, o czym pisze. Praca nauczyciela jest jak kazda, tyle, ze czas pracy jest raczej nienormowany i jak nie ma kto robic zajec - to raczej TRZEBA wziac nadgodziny. Czy sie ma, czy sie nie ma malego dziecka.A tak na marginesie - ze swego doswiadczenia wiem, ze predzej dzieci 3-miesieczne przesypiaja noce niz te starsze. Kwestia rosnacego zapotrzebowania na kalorie i... zabkowania.I jeszcze jedno pytanie: kim jestes z zawodu?Gdy zas idzie o obowiazki nauczyciela - powiem, ze to nie jest moja pierwsza praca. I niestety nie jest tez najlzejsza z tych do tej pory przeze mnie wykonywanych. Dodam, ze wczesniej bylam urzednikiem panstwowym, sekretarka i bankowcem.Pozdrawiam
                      • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 21:57
                        To naprawde nie była ironia, potrakowałam to jako głos nauczycielki. Dzięki za informacje o 6 miesięcznych dzieciach ponieważ aż tak daleko nie zaszłam. Z wykształcenia jestem ekonomistą, a zawód wykonywany informatyk, trochę też musiałam się sama douczyć. Nie neguje, że praca nauczycieli jest ciężka, ale chyba zgodisz się ze mną, że wyemilinowanie tych najgorszych, kosztem podniesienia pensum np. ok 20% (4h) i zwiększenie zarobków o 15% daje jakiś zysk?AniaPS Ja np. zrezygnowałam ze studiów na matematyce,bo nie chciałam być nauczycielem - wiem, że ma to plusy ale i dużo minusów. Nikomu niczego nie zazdroszczę i nie pragnę aby odbierano
                      • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 22:02
                        Ja ten list pozwolę sobie zacytować, bo wydaje mi się, że nie o tym samym mówimy"List tygodniaMam 35 lat. Jestem nauczycielką. Zawsze lubiłam ten zawód, widziałam dużo jego plusów, ale doceniłam go jeszcze bardziej, gdy urodziłam dziecko.Nie muszę rozstrzygać dylematu: kariera czy macierzyństwo, nie martwię się też, że nie będę uczestniczyć w rozwoju mojego dziecka. W szkole możliwości kariery są ograniczone, a jeżeli ktoś lubi uczyć, to nie ma ochoty być dyrektorem (który zresztą niewiele więcej zarabia) czy pracować w kuratorium. Osławione i wypominane nam 18 godzin w ramach etatu to fakt. I to cieszy mnie najbardziej. Wrócę do pracy, gdy dziecko będzie miało osiem miesięcy (sześć miesięcy urlopu macierzyńskiego i dwa miesiące wakacji). Zatrudnię opiekunkę na trzy-cztery godziny dziennie. Mój synek przed południem lubi spać, więc niewiele stracimy ja i on ze wspólnego bycia. Przygotowanie do lekcji, sprawdzanie klasówek zostawię na późny wieczór. Potem będą prawie dwutygodniowe ferie świąteczne, tak samo długie ferie zimowe, tygodniowe ferie wielkanocne, ponaddwumiesięczne wakacje, długie weekendy...Prawie wszyscy nauczyciele narzekają, że zarabiają za mało. Prawda, nie są to kokosy, ale ja nie narzekam. Dostaję 1200 zł netto, mieszkam na wsi, mam własne warzywa, owoce, dziecko będzie mogło do woli korzystać ze świeżego powietrza. Wiem, że jest wielu absolwentów studiów, którzy zarabiają jeszcze mniej, a ja nie zamieniłabym swojej pracy na taką za trzy-cztery tysiące, ale wymagającą dłuższego w niej przebywania, bo chwile spędzone z moim dzieckiem są bezcenne.Nauczycielka"
                        • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 22:24
                          ANIU, czytalam ten list.I obsmialam sie jak norka.Widzisz, wszystko zalezy od tego, jak sie podchodzi do wykonywanej pracy.Jesli ktos slabo pracuje - to nie ma znaczenia, jaki zawod wykonuje. Po prostu slabo pracuje. I juz.Jestem przekonana, iz, pomimo tego, ze pracujesz na etat, zawsze zdarzy Ci sie przyniesc robote do domu (lub chocby problem, nad ktorym trzeba posmyslec -wiec usiasc, poczytac, spokojnie sie zastanowic).I jak powiedzialam - te iles tam godzin pensum to nie jest przywilej (nie wiesz pewnie, ze nauczyciel akademicki ma nienormowany czas pracy).To jest po prostu wymog bezpieczenstwa.Nie wiem, czy wiesz, pracownicy uczelni maja ok. 210 godzin rocznie pensum (wypada tylko 7 dziennych 2-godzinnych grup rocznie). Ale na przyklad u mnie w katedrze kilka lat pod rzad bylo tak, ze pracowalismy po 350, a nawet 500 godzin rocznie (tzw przymusowe nadgodziny - nikogo nowego nie mozna bylo zatrudnic, a nas byla ograniczona ilosc).Poza tym, sama pamietasz ze studiow, ze studenci uwielbiaja "zaginac" wykladowcow. Wiec naprawde trzeba byc solidnie przygotowanym.Mi srednio naprawde dobre przygotowanie do jednych zajec zajmuje ok. 3 bitych dni.Tak wiec, jak widzisz, generalizowanie jest bardzo niebezpieczne, poki sie nie zna realiow.A co do tej kobiety - jeszcze nie wie, co ja czeka, hihi :)Dziecko podrosnie i przestanie lubic spac :)I wtedy nie da sie bezproblemowo poczytac, posprawdzac prace, przemyslec kontrowersyjne zagadnienia. I nacieszyc ogrodkiem ;)Wiem cos to tym - moj Michal malutki tez byl idealnym dzieckiem.Teraz jest 11-miesiecznym lobuzem (i cale szczescie, znaczy to, ze sie dobrze rozwija), ktorego bardzo trudno zagonic do lozka o 22 (gdzie te czasy, kiedy moje dziecko bezproblemowo szlo spac przed 20? :) ). Nie mowie juz o tym, ze gdy skonczyl 5 miesiecy przestal przesypiac cala noc i ze ciagle sie budzi co 3 godziny na jedzenie :)Niestety, wieczorem jestem juz tak zmeczona tym moim biegajacym szczesciem, ze intelektualnie nie daje rady pracowac.Wiec, jak powiedzialam, godzinami przesiaduje w pracy.I wychodze na tym, jak Zablocki na mydle :)Bo kto normalny, majac TAKIE (!) pensum siedzi w pracy po 10-12 godzin (z niedzielami wlacznie - wszak zaoczni studenci to nie rzadkosc w tym kraju)?.No kto?PozdrawiamYM
                          • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 09.12.01, 23:11
                            Mialam przyjemnosc przez chwile pracowac jako belfer i kiedys pewnie jeszcze to zrobie, by miec wieksze poszanowanie na kursach.I widze to tak- 18 godzin OK. Super. 18 godzin wyglaszania wykladu polaczonego z ciaglym mobilizowaniem do wspolpracy grupy ludzi, ktorzy jako calosc sa minimalnie zainteresowani trescia (jednostki oczywiscie ze tak) za to z checia wylapia wszystkie potkniecia wykladowcy, oraz zadadza kilka pytan aby udowodnic mu ignorancje.I tak uwazam ze wygralam los na loterii, gdyz jezykow naucza sie w klasach dzielonych.....Aniu mysle ze kazdy kto pracuje w publicznej szkole musial miec bardzo dobry powod zeby tam zostac.... a jednak wiekszosc nauczycieli jakich tam spotkalam to tacy, ktorzy zostali bo to lubia. Natomiast uwazam, ze czlowiek, ktory zamiast 18 godzin godzi sie na dwa etaty czy 1 i 3/4 i ma 30 godzin- zdecydowanie odwala robote. No bo kiedy przygotowuje sie do lekcji, sprawdza zeszyty, uklada klasowki itd. W przypadku nauczyliela jezykow, oznacza to ze korzysta z teachersow z kompendiami lekcji, z ksiazek testow i trzymaj moje dzieci Panie Boze od takiego pedagoga jak najdalej.....
                  • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 10.12.01, 22:31
                    no wlasnie, jakos sie zapomina, ze nauczyciele akademiccy (do ktorych tez naleze) musza rowniez pracowac naukowo, a to pochlania niewyobrazalna ilosc czasu (oprocz tego ze bywa, ze sprawia wielka przyjemnosc jak sie odniesie jakis sukces na konferencji na przyklad). Ja wlasciwie teraz, piszac doktorat, powinnam poza przygotowywaniem sie do zajec, (co akurat w tym roku nie zabiera mi wiele czasu ufff) powinnam caly czas cos dlubac. a dlubac musze w domu. Zazdroszcze Yennie, ze ma w pracy gdzie siedziec, bo u mnie warunki sa takie, ze wszystko musze robic w domu. W zwiazkuz tym wlasciwie robie caly czas, jak tylko moge (czyli jak jozka spi lub jest u dziadkow albo z tata na spacerze) i w zwiazku z tym nie moge sobie nawet poczytac normalnej ksiazki, bo od razu odzywa sie wyrzut sumienia, ze nic nie robie (no wlasnie co ja robie na forum?!). Czasem po prostu mysle z zazdroscia o tych, ktorxy ida dopracy na okreslona ilosc godzin i jak sa w domu to sa w domu i moga odpoczac. A wakacje? No coz, to faktycznie jest pewien przywilej, ale nie zgodze sie z tym ze niezasluzony.pozdrawiamhala
                    • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 10.12.01, 22:41
                      hala - ale w wakacje jest najwiecej czasu na... prace naukowa :)no i wlasnie wtedy najczesniej my jezdzimy nakonferencje (albo je organizujemy). Pamietam rok, gdy przez caly urlop po prostu pracowalam (a urlop sie wykorzystywal), bo ktos musial zrobic konferencje, byc pod telefonem... I ja codziennie na uczelnie : tup-tup... Od 9 do 15... Przez cale wakacje....i niech to bedzie puenta, gdy idzie o ten slawetny nienormowany czas pracy i niskie pensum.na pocieszenie dodam, ze tez mam wyrzuty sumienia, bo od tygodnie zabieram sie za pisanie artykulu, a ze nie mam serca do tematu... sprawa sie niepokojaco odwleka.i sumienie piszczy glosno.:(
                      • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 10.12.01, 23:02
                        no wlasnie, w wakacje jezdzi sie na konferencje a przedtem pisze na nie artykuly.... pozdro - hala
              • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 10.12.01, 12:51
                Jak to miło,że ktoś docenia nauczycielki. W tym momencie jestem na wychowawczym, bo moja pensja nie wystarcza na opiekunkę. ,A niektórzy i tak uważają, że za tyle godzin pracy i tak za dużo zarabiam. No i tyle wolnego. Owszem,ale nikt nie widzi tego, że jestem polonistką i ciągle tacham do domu sterty zeszytów, klasówek, wypracowań. Licząc, że uczyłam 4 klasy w każdej ok. 27 dzieci to same policzcie ile to wychodzi. Lubię swoją pracę, ale rodzice )oczywiście niektórzy), niekompetentni ludzie w rządzie, którzy zamiast uczyć każą nam produkować stertę papierów, zniechęcają mnie do niej. Do tego dochodzą zebrania z rodzicami i tzw. dni otwarte i wiele innych - za te godziny spędzone w szkole nikt mi nie płaci.
                • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje do Nauczycielek IP: *.* 10.12.01, 14:33
                  Cześć Izo!Ja też jestem polonistką i też na wychowawczym, i też się z Tobą zgadzam. Od jakiegoś czasu przestałam myśleć o szkole, reformie i jak to będzie, kiedy wrócę. Cieszę się, że mogę być z synkiem w domu, że nie czekam, aż uśnie wieczorem, żebym mogła sprawdzać, czytać i robić konspekty. Wcześniej zajmowało mi to tyle czasu, ile trwały lekcje w szkole, bo tak chyba inaczej nie mogłam. Być na półgwizdka nauczycielką i na półgwizdka mamą nie chciałam. Może mieli rację 100 lat temu, (a na Śląsku jeszcze krótko po wojnie), że nauczycielka z chwilą, kiedy wychodziła za mąż przestawała pracować, a na pensjach panny z dobrego domu uczone były przez same stare panny?
          • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 09:27
            Hej dziewczyny i widzicie co się narobiło - dyskusja na temat zawodu nauczyciela zamiast zbierania sił do dalszej kampanii na rzecz urlopów macierzyńskich. Zawód nauczyciela tak jak i inne zawody ma swoje plusy i minusy, wiem o czym mówię, bo mam porównanie. Nie ma sensu roztrząsać kto ma gorzej (ech my Polacy), bo gorzej mają teraz głównie młode matki.Pozdrawiam Agnieszka belfer
            • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 10:09
              Może więc zamkniemy wątek nauczycielski, a przejdziemy do dyskusji z czego matki i przyszłe matki mogą zrezygnować aby zasypać tą ogromną dziurę budżetową jednocześnie utrzymując długość urlopu macierzyńskiego na dotychczasowym poziomieAniaPS. Nie mogę jedynie zostawić tak wątku o przygotowywaniu się do pracy i samokształceniu. Przecież lekarz, prawnik, księgowy, bankowiec, inforamatyk itp. jeśli chce być dobry w swoim zawodzie musi również poświęcić swój wolny czas na dokształcanie i przygotowanie to pracy.
              • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 10:47
                Jak najbardziej popieram twój pomysł z zasiłkami chorobowymi dla kobiet w ciąży. Jest to dla nich zdecydowanie mniejsze obciążenie niż zostawianie 4 misiecznego malca pod opieką obcych. A jeżli chodzi o wątek podjęty przez YennęM przesypiania nocy przez dzieci to moja Zuzia do końca 5 miesiąca budziła się kilka a nawet kilkanaście razy w nocy. Od 6 miesiąca przesypia całą noc (pomijam incydeny związane z ząbkowaniem czy chorobą) a ma teraz 16 miesięcy. Mogę więc wyspana iść rano do pracy. Jestem bankowcem a moja praca polega na przygotowywaniu i realizacji nowych produktów i usług. Nie bez znaczenia jest więc w jakim stanie umysłu pracuję. Po prostu nie mogę sobie wyobrazić mojego powrotu do pracy gdy mała miała 4 miesiące (wróciłam gdy miała skończone 6 miesiecy. Byłabym nieprzytomana a to na pewno poskutkowałoby szybkim zwolnieniem mnie z pracy.
                • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 11:10
                  Właśnie o to mi chodziło, bo samo pisanie apeli jest trochę krótkowzroczne. Może lepiej przeprowadzić burzę mózgów i zaproponować coś w zamian. Oby tylko się nie skończyło to tak, że skrócą i urlop i ograniczą zasiłki :)Ania
                  • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 11:24
                    Zgadzam sie z Anią mamą Zuzi. Gdybym miała opuścić 4 miesięczne dziecko - chybabym zaryzykowała utratę pracy i wzięła wychowawczy.Mój synek wtedy głównie wisiał na cycu.Teraz ma 7 mies. bawi się zabawkami i ze smakiem je zupki , nawet próbuje wyrywaść mi z ręki moje kamapki.Idę do pracy prawie bez bólu. W ciąży pracowałam do samego końca i chociaż czasem było mi ciężko i miałam ochotę poleżeć w domu przed telewizorem, to nie da się tamtego wysiłku porównać z zostawieniem w domu i oderwaniem od piersi 4 miesięcznego malucha. Ja też jestem zdania , że powinno sie raczej zrobić coś z nadużywaniem 100 procentowo płatnych zwo0lnień lekarskich.
                • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 14:37
                  Aniu, oboje z mezem jestesmy prawnikami.Oboje pracujemy na uczelni, maz pracuje tez jako sedzia.I niestety, prawda jest taka, ze musimy sie dobrze czuc w pracy. Pomimo tego, ze maly nie spi (jak widac kazde dziecko jest inne, kazde inaczej przechodzi zabkowanie. My nie spimy juz tydzien :) )A musimy pracowac, doksztalcac sie...Niech nikt mi nie mowi, ze niskie pensum to przywilej.Bo albo my lecimy na masowke kosztem jakosci ksztalcenia (powtarzam to za Gosia26), albo tez nie, i dzieki temu mamy i czas na samodoskonalenie zawodowe, i czas na takie ulozenie dramaturgii zajec, zeby sluchacze z nich cos wyniesli, a sluchacze cos jednak umieja - wszak o to chodzi.Albo-albo.Pozdrawiam.
                  • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 15:17
                    Cieszcie się,że Was stać na dokształcanie,bo innych nawet nie stać na dziecko.
                    • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 15:55
                      Alu, coz mam Ci powiedziec?Przez szesc lat malzenstwa nie bylo mnie stac na nic.Ani na dziecko, ani na wlasne mieszkanie.Nawet na wynajecie mieszkania mnie nie bylo stac, tylko blakalismy sie po akademikach i zaszczurzonych (!), zagrzybionych (ale za to tanich) hotelach asystenta.Faktem jest, ze cos osiagnelismy, ale uwierz, osiagnelismy to kosztem ciekiej pracy (prawie 10 lat moich studiow - dwa kierunki, piec lat studiow mojego meza, dwa lata aplikacji, dwa lata asesury- to 9 lat ciezkiej nauki zwienczonej bardzo powaznym i trudnym egzaminem zawodowym) i wielu wyrzeczen. Na przyklad przez rok moj maz mieszkal w Wawie, bo byl tam po prostu oddelegowany, a ja sama, bo nie dalo sie inaczej, przechodzilam ciaze.Urodzilam dziecko po prawie 8 latach mazlenstwa, bo takie mielismy warunki.Zanim dorobilismy sie wlasnego M, mieszkalismy w hotelu na 13 metrach kwadratowych, gdzie lazienka (3 m2) byla na 5 osob, a kuchnia - z czteropalnikowa gazowka(8m2) na dwanascie.Wiem, jak smakuje kaszanka, chleb ze smalcem, tani salceson i mielonka.Do czego zmierzam - nie warto narzekac, tylko brac swoje zycie w rece i dzialac.Wlasnie doksztalcac sie . Nikt Ci nie kaze isc na drogie kursy - wystarczy wziac ksiazke w czytelni na uczelni i tam ja poczytac - my tak robimy i nie widze w tym nic zdroznego. Wystarczy codziennie poswiecac 10-15 minut na nauke jezyka, czy czegos rownie pozytecznego.Takie doksztalcanie nic nie kosztuje.No, moze odbywa sie kosztem czasu, ale bez wyrzeczen niczego sie nie osiagnie.Z zyczeniami sukcesow :)YennaM
                      • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 21:07
                        Zobacz Yenno, jak losy zblzaja spojrzenie.Ja tez przed pierwszych 5 lat mieszkalam w akademiku na 9 metrach chowalam dwojke dzieci,robilam mature potem studia. Uczylam sie jezykow z samouczkow i potemzdawalamtylko egzamin z Angielskiego dla papieru. Moj maz nie skonczyl studiow, ale tez bardzo duzo sie uczy. Nosil cegly na budownie kiedy zwolnili go z pracy, ja sprzatalam w akademiku.Wynioslam z tego przekonanie ze czlowieka stac na wszystko, jesli chce :)Ja niejestem na zadnym wychowawczym, ale trzymam za was kciuki dziewczyny :))
    • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 14:22
      Proponuję więc, żeby zamiast słać apele o okres przejściowy dla kobiet obecnie w ciąży, przesłać do Przewodniczącej Sejmowej Komisji ds. Rodziny Anna.Bankowska@sejm.pl następujący list"Zwracam się z prośbą o pozostawienie urlopów macierzyński w dotychczasowym wymiarze. Wydatki związane z utrzymaniem obecnej długości w/w może można by było pokryć:1. zmniejszając odpłatność za zwolnienie w czasie ciąży2. skracając urlop wychowawczy o ok. 1 rok tj. do czasu skończenia przez dziecko 3 lat."Jakby ktoś miał lepszy pomysł lub ładniej to ujął to piszcieGonia
      • Gość: guest Re: Urlop macierzyński - refleksje IP: *.* 10.12.01, 14:52
        Doskonale Goniu.A jeśli chodzi o formę , to prosimy o pomoc koleżankę prawniczkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka