Dodaj do ulubionych

Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych

IP: *.* 19.12.01, 10:11
No to mam pytanie.Mam przyjaciółkę-liczy sobie 33lata i...od dłuższego czasu nie może mieć dzieci-zajść w ciążę. teraz mieszka z 7 lat młodszym chłopakiem. Kiedyś miała męża, ale wtedy myślała o karierze, a nie odzieciach. Doszło do rozwodu, potem ciężko zachorowała-ma zastawkę w sercu i jest po kilku operacjach serca. Kiedy zamieszkała z obecnym partnerem zabezpieczali się przed ciążą. Potem ona chciała ustabilizować związek, a on dał jej warunek, jeśli ona zajdzie w ciążę, to on się z nią ożeni. No i zaczęły się problemy-tak jest o kilka lat. On ma dobre wyniki. Jej lekarze mówią, że zaczyna się przekwit i to ostatni dzwonek, ale nie chcą jej pomóc. Sytuacja jest skomplikowana. Ona ma poważną wadę serca. Jej partner ma bardzo podobną-też jest po kilku operacjach. Jej niby teściowa urodziła ostanią córkę w wieku 35 lat-ta córka jest oppóżniona fizycznie i umysłowo. W dodatku w rodzinie powtarzają się wady nerek i wiotkość krtani. Brała już jakieś hormony, ale nic nie pomaga.Robiono jej badania hormonalne, które ponoć aż tak żle nie wyszły...Ona ma dziwne cykle-długie, czasami bez skoku(jajeczkowania). Bardzo mi jej żal. Na adopcję nie maja co liczyć-ze względu na stan zdrowia i tego, że utrzymują się tylko z renty(on dorabia na czarno). Mój mąż mówi, że natura wie, co robi i dlatego ona nie może zajść w ciążę... Nie mają za dużo pieniędzy-więc nie stać ich na drogie leczenie, a wiadomo jak to jest. Nie wiem, co jej powiedzieć. Może rzeczywiście zacząć delikatnie tłumaczyć, że i bez dziecka mozna żyć...Tylko jak to wytłumaczyć? Jak pomóc?On powiedział, że jest dużo młodszy i zmieni partnerkę, na taką, z którą będzie mógł mieć dzieci. Sytuacja jest nieciekawa naprawdę. Gdyby była to obca mi osoba i ktoś zadał mi takie pytanie, pewnie napisałabym, żeby nie starali się o to dziecko. Ale to kobieta, która przychodzi do mnie codziennie, szuka w internecie informacji o niepłodności i zadrością patrzy na moje dziecko. Robi się jakaś dziwna. Nie wiem jak jej pomóc. Proszę, podpowiedzcie! Ona pochodzi z Warszawy-może tam gdzieś jest lekarz, który albo im wytłumaczy albo pomoże w ramach ubezpieczenia. A może ktoś zna podobną sytuację. Czy to, że obydwoje mają poważne wady serca, może skrupić się na dziecku? No i czy im starczy czasu na wychowanie dziecka? Pomocy!Ania
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 10:25
      Aniu - i dokładnie to powinnaś jej poradzić, żeby nie starała się o dziecko z tym facetem. A cóż to a dynastyczno - monarchistyczne ciągoty? Jesli żona nie może dać potomka (i to najlepiej pewnie płci męskiej), to należy żonę zostawić ? (w średniowieczu można było otruć po kryjomu, i po kłopocie).Przepraszam, może nie na temat, ale naprawdę wzburzyło mnie podejście faceta. Dziewczyna jest nieszczęśliwa z powodu niepłodności, a on jeszcze z czymś takim....Aniu, poradź koleżance, żeby przede wszystkim wyjaśniła podstawy jej związku z partnerem. Ja nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miał mnie kochać i ze mną być dlatego, że mogę mu dać dziecko! Przecież to nie jest czternasty wiek!Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 10:33
      Aniu, widzę tu ogromny problem.Przede wszystkim dziwi mnie podejście partnera Twojej przyjaciółki do ich związku. Czy on jest z nią tylko po to żeby spłodzić dziecko??? Czy on powiedział jej to prosto w oczy że zmieni sobie partnerkę na taką która będzie mogła mieć dzieci? Współczuję... A gdzie uczucie? Na czym oprze się ta rodzina w razie gdy pojawi się dziecko? Co do późnego macierzyństwa... mam koleżankę która urodziła pierwsze dziecko w wieku 35 lat. Dziecko jest zdrowe, doskonale się rozwija ... Nie można generalizować i obarczać kobiet po 30 ewentualną winą za urodzenie chorego dziecka... Są przecież przypadki kobiet bardzo młodych które rodzą chore dzieci... Nie ma na to reguły. Faktycznie z wiekiem wzrasta prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z wadami... ale to TYLKO prawdopodobieństwo. Myślę że każdy przypadek kobiety która nie może zajść w ciążę jest odrębny i nie nam jest dane osądzać... To jest ogrom cierpienia, widzę to po mojej siostrze ciotecznej... za każdym razem gdy przyjeżdża do nas pędzi do Patrysia... mam wrażenie że jakby mogła to zabrałaby go ze sobą. Nie potrafię jej pomóc. Jestem bezsilna...
    • Gość: guest Re: Do Ani IP: *.* 19.12.01, 11:20
      A Ty ciągle swoje, naprawdę, nie musisz przytaczać kolejnych przykładów ze swojego krótkiego, "bogatego" życia, aby udowodnić nam "starszym kobietom" po 30-e,że rodzenie dzieci w tym wieku to grzech. Zaczynam myśleć,że Ty to tak właśnie traktujesz - GRZECH.To co nam proponujesz: może w ogóle powinnyśmy się zaszyć (oj, miałabyś do czynienia z naszymi mężusiami)albo "wykastrować" albo powiesić tabliczkę w rodzaju: "Uwaga! 30-a - Nie mozna mnie już zapłodnić!(sorry za dosadność sformułowania,ale mam już pianę na ustach).Zrozum,że każda kobieta ma prawo do samej siebie do decydowania o tym kiedy chce mieć dziecko i tylko dlatego,że zegar biologiczny "bije" (jak to ktoś określił wczesniej)nie będzie szukać męża,aby zajść w ciążę przed 30-ą.
      • Gość: guest Re: Do Ani IP: *.* 19.12.01, 11:25
        Zgadzam sie w calej rozciaglosci !Czemu ktos prubuje zabrac nam podstawowe prawa kobiet.Czy dziecko urdzi sie zdrowe czy chore nie zalezy tylko od wieku , ale w duzej mierze od "sposobu zyci".Chodzi mi o to czy nas organiz jest gotowy na ciaze ( wlasiwe odzywianie, aktywny tryb zycia, wyciszenie wszelkich nerwic itd)
        • Gość: guest Ania do MAg IP: *.* 19.12.01, 11:37
          Mag-napisałam już do Iśki.Ta sprawa nic nie ma wspólnego z porzednią dyskusją na forum.
          • Gość: guest Re: Ania do MAg IP: *.* 19.12.01, 11:44
            OK!. SORRY!
      • Gość: guest Re: Ania-do Iśki IP: *.* 19.12.01, 11:35
        Iśka!Zle mnie zrozumiałaś! Naprawdę!!! Czy mam wysłać Ci karty informacyjne tej pary?! Sama decyduje! Tylko zdecydowała! I nic!Jej nie stać na leczenie! Rozumiesz to. Jedyne ,co robi, to opieka nad niepełnosprawną siostrą jej chłopaka. Ta dziewczyna jest w dołku. Przychodzi do mnie i prosi o pomoc. To nie ma nic wspólnego z poprzednimi postami. Naprawdę. A ja nie wiem, jak jej pomóc. Całuje moje dziecko i mówi,że chętnie zabrałaby mi je. Dowiadywała się o adopcję-nawet jeśli wezmą ślub, to to niewiele pomoże-mają renty i podobne choroby. Nie wiem, jak jej pomóc.Nasz świat jest podły, bo pewnie gdyby byli pogaci, to adoptowaliby 5letnie dziecko-chcieliby takie podchowane. I gdyby mieli forsę, to nikt nie patrzyłby na ich choroby.
        • Gość: guest Re: do Ani c.d. IP: *.* 19.12.01, 11:49
          Pozwolisz,że nie będę ciągnęła tego tematu dalej (ale swoje i tak myślę - moje prawo), nie musisz mi nic udowadniać, nie jesteśmy w przedszkolu ... Na pewno znajdą się życzliwe forumowiczki, które zaproponują rozwiązanie problemu Twojej znajomej (naprawdę tak sądzę).
    • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 11:25
      Aniu, myślę, że potrzebna Ci wizyta u psychologa, a może i psychiatry.Nie wierzę w ani jedno słowo tego postu - roi się w nim od stwierdzeń niespójnych i nieprawdopodobnych już na pierwszy rzut oka. Jestem przekonana , że całą tę historię zmyśliłaś sobie (albo przynajmniej porządnie naciągnęłaś) aby nadal ciągnąć twoje "pseudo-nauko- statystyczne -wywody.Analiza Twoich postów z wątku "jak długo czekać" zmęczyła mnie na tyle, że nie chce mi się w tej chwili poddawać niniejszego postu rozbiorowi logicznemu. Od jutra biorę urlop do końca roku i mam zamiar wypocząć , a nie denerwować się czyimiś wypocinami.Wolałabym nie udowadniać za pomocą logiki dlaczego Twój post jest wg. mnie prowokacją. Ale zrobię to, jeśli zostanę zmuszona.
      • Gość: guest do Wiesi IP: *.* 19.12.01, 11:47
        Możesz nie wierzyć. Proszę bardzo.Ale tak jest, a ja nie wiem, jak dziewczynie pomóc. Naprawdę, przychodzi, rozmawia. Państwowo jeżdzi od lekarza do lekarza. Prywatnie jej nie stać.I proszę nie mieszaj tego z tamtą dyskusją. Moje poglądy nie są ważne w tej chwili. Ważna jest Ona. Może jej nastrój mi się udziela...Możasz wierzyć, możesz nie, jeśli wiesz, jak pomóc tej dziewczynie, napisz. Może znasz przypadki, że chorym i biednym ludziom udało się adoptować dziecko-też napisz. A ja wiem, że niedługo znów przyjdzie-będzie pisała , wczoraj wysłała list do Potomka, kilku lekarzy. Ja tu nie jestem ważna, naprawdę.To dziwni ludzie, ale jesli ona w przyszłym roku nie zajdzie w ciążę, będzie musiała się stąd wyprowadzić-tak powiedział jej partner.Nie mieszam się w ich życie-to ich sprawa. Jak możesz jej pomóc napisz. Bo ja nie umiem.Ania
        • Gość: guest Re: do Wiesi IP: *.* 19.12.01, 11:52
          Niech sie wyprowadzi juz dzis a nie czeka do przyszlego roku. Ludzie owszem dziwni, ale jesli sa tak dziwni to niech nie maja dzieci i nie o wiek tu chodzi a o psychike....
          • Gość: guest do Gosi IP: *.* 19.12.01, 12:06
            Tak Gosiu, wyprowadzi się i gdzie pójdzie? Tutaj przynajmnie ma zajęcie, bo pierze, sprząta i gotuje, pomaga chorej dziewczynie-(chodzi do szkoły specjalnej), ma sens życia. A gdy się wyprowdzi...Urodą nie grzeszy, pracy nie znajdzie, za jej rentę nawet stancji nie wynajmie. I dla kogo będzie żyła? Kiedy ją poznałam, dziwiłam się, że tak daje się wykorzystywać. Teraz rozumiem, że to jest jej jedyny sens życia. Lepsze to niż samotność.
            • Gość: Agata Re: do Gosi IP: *.* 19.12.01, 12:22
              Aniu, dziewczyno, puknij Ty się w głowę! Przepraszam za mało kulturalną odzywkę, ale to co piszesz, to naprawdę zakrawa na jakiś ciemnogród. NIE! Moim zdaniem samotność jest lepsza! Lepsza, niż znoszenie poniżania emocjonalnego, poczucie bycia tylko pojemnikiem na czyjeś rozrodcze plany, a jeśli sie okaże, że pojemnik dziurawy, to won. Zdenerwowałam się trochę, uff. Owszem, jeśli ona kocha tę chorą dziewczynę i pomoc jej sprawia jej radość, to może to ją trzyma przy nich i może dziwna miłość do partnera. Ale nie można, na litość boską, pisać takich rzeczy, jak Ty wypisujesz. "Urodą nie grzeszy, pracy nie znajdzie". A dlaczego nie znajdzie, przecież kiedyś podobno robiła karierę! Że jest ciężko chora? A na pranie, sprzątanie i opiekowanie się chorą to nie jest zbyt ciężko chora?Z takich postaw rodzą się potem nieszczęścia w postaci domowej przemocy na przykład. To, że ona czuje się bezsilna i wydaje się jej, że jest w sytuacji bez wyjścia, to ja jestem w stanie zrozumieć. Ale Ty jako osoba światła, wykształcona (czy też dopiero kształcona), mając przecież kontakt z przeróżnymi patologiami społecznymi, nie powinnaś się na to godzić. Dziwnie mi to wygląda w kontekście Twojej pracy charytatywnej. Może się na tym mało znam, ale wydawało mi się, że taka pomoc ludziom w potrzebie to przede wszystkim pokazanie im, jak mogą zmienić swoje życie, że mogą to zrobić, że nie są w sytuacji bez wyjścia. Jeśli tak, to zrób to, wesprzyj ją, pokaż, że jest inna droga. Dlaczego ona ma nie znaleźć pracy? Co ma do tego jej uroda? Dałaś się poznać jako osoba bardzo zdecydowana, świadoma swojej drogi życiowej, potrafiąca zaplanować swoje życie. Jakkolwiek był między nami spór na temat dla mnie istotny, to jednak wyglądasz mi na osobę, która wie, czego wymagać od życia i jak to osiągnąć. Dlaczego nie spróbujesz nauczyć tego swojej znajomej? Twój ostatni komentarz do jej sytuacji zupełnie mi do Ciebie nie pasuje. Dlaczego przyjęłaś taką postawę??? Czy uważasz, że bycie z facetem (wszystko jedno jakim) to jedyne, w czym może się realizować kobieta? Proszę Cię oświeć mnie, bo zacznę podejrzewać, że Ty to nie Ty, albo ktoś tu cierpi na rozdwojenie jaźni.Przepraszam za emocjonalny wydźwięk mojego postu, ale nie zdzierżyłam.pozdrawiamagata
              • Gość: guest Re: w odpowiedzi na wątpliwości Agaty IP: *.* 19.12.01, 12:27
                I dlatego nadal uważm, że post Ani jest prowokacją. Nieścisłości , które wskazałaś są tylko czubkiem góry lodowej. W tym poście nic się kupy nie trzyma.
              • Gość: guest Re: do Gosi IP: *.* 19.12.01, 12:49
                Jestem Twoją fanką. Ola
              • Gość: guest Re: do Agaty IP: *.* 19.12.01, 14:43
                Cześć Agato,Czy jesteś Agatą Forumowiczką, czy może tą Agatą Moderatorką (przy nadziei), znaną mi z innej rozmowy?
                • Gość: guest Re: do Matyldy IP: *.* 19.12.01, 14:46
                  Jedno i drugie Matyldo.Pozdrawiamagata
                  • Gość: guest Re: do Agaty + Forum o emocjach IP: *.* 19.12.01, 15:02
                    Dziewczyny, czy Panie, (bo ja też po 30-tce). Tyle emocji się tu pojawia, a przecież niektóre z Was, jak Ty Agato, nie są same w tej nerwacji. Razem z Wami denerwuje się to małe, co pływa w środku. Czy to naprawdę warto tak się emocjonować? Co by za słowa nie padły, nie warto przyprawiać swego dziecka o szybsze bicie serca...A też chyba siedzenie przy monitorze nie jest zdrowe dla ciężarnych, a raczej dla tych ludków co się w nich właśnie tworzą. Może lepiej chwycić za dobrą książkę, a na Forum powrócić podczas urlopu macierzyńskiego, no chyba, że ktoś ma taką pracę. Gwiazdkowo pozdrawia Matylda.
                    • Gość: guest Re: do Agaty + Forum o emocjach IP: *.* 19.12.01, 15:18
                      Droga Matyldo.Ja jestem akurat w pracy, której istotą jest wykonywanie różnych skomplikowanych analiz na komputerze, więc dopóki jestem tutaj, moje dziecko to musi znosić. Jedyną moją "winą" jest lekkie (było silniejsze) uzależnienie od Edziecka, które powoduje, że mój pracodca nie odnosi tyle korzyści z mojej pracy, ile mógłby odnosić. Muszę Ci wyznać, że mam z tego powodu często poczucie winy. Jednak walczę z tym zgubnym nałogiem (z przebywaniem w sieci, nie z poczuciem winy).Co do emocji, to muszę Ci powiedzieć, że jakkolwiek by to nie wyglądało, ja nie denerwuję się przy wątku dot. późnego macierzyństwa. Swoje zdanie wyraziłam parę razy, bo mnie nieco oburzyło podejście Ani do tematu, a raczej nie samo podejście, a sposób argumentacji. Tak już mam, że lubię, jak oponent operuje logiką, a jak zdarza się, że ma w tym niedostatki, to ja mu to wytknę. Przez cały czas odczuwam jednak wewnętrzy spokój. To sobie wypracowałam ostatnimi czasy, bo przyznam się, że życie wirtualne jeszcze niedawno wydawało mi się bardziej istotne i godne uwagi, niż jest w rzeczywistości. Teraz już nie mam tego problemu, a powiem Ci, że niestety prawdziwe życie nie szczędzi mi ostatnio przykrości i tam naprawdę zdarza mi się zdenerwować. To jest daleko groźniejsze. Mam jednak nadzieję, że nie zaszkodzi to mojemu dziecku.Pozdrawiam CięagataP.S. a myślałam, że wywołałaś mnie, żeby po prostu pogadać. Ale dzięki za troskę.
                      • Gość: guest Re: do Agaty o lokomotywie IP: *.* 20.12.01, 09:38
                        Pogadałabym, ale coś nie mam czasu. Przeczytałam, co prawda trochę pobieżnie, jeden Twój post (czy można post nazywać listem? - to trochę bardziej po polsku)i odniosłam wrażenie, że byłaś dość wzburzona - co zresztą nie powinno mnie obchodzić. Tylko przypomniałam sobie, że pisałaś gdzieś do kogoś, że jesteś w ciąży... i tu zapaliło mi się czerwone światełko. Ja bym trochę przystopowała, ale każdy żyje jak lubi.Pamiętam, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, powiedziałam sobie jasno:1. teraz zaczęło się tworzenie mojego dziecka, 2. rozpoczął się łańcuch NIEODWRACALNYCH procesów, których przebieg ukształtuje nowego człowieka,3. muszę zrobić wszystko by tego przebiegu nie zakłócać, bo jak teraz coś "zepsuję", to już nigdy tego nie naprawię.4. świat niech więc pędzi własną autostradą, a ja moim torem, powoli i spokojnie - jak stara lokomotywa parowa.Pozdrowienia. Matylda
            • Gość: guest Re: do Gosi IP: *.* 19.12.01, 12:38
              Ania do Gosi napisała/ł:Urodą nie grzeszy, pracy nie znajdzie, za jej rentę nawet stancji nie wynajmie. Wiesz Aniu ja nie myslalam o pracy modelki oraz prostytutki..... a w innych branzach to chyba kwalifikacje sie licza....I dla kogo będzie żyła?No tu mnie zabilas. Faktycznie dla kogo? Bo dla siebie to nie ma sensu....> Kiedy ją poznałam, dziwiłam się, że tak daje się wykorzystywać. Teraz rozumiem, że to jest jej jedyny sens życia. Lepsze to niż samotność.I dla kazdej zony pijaka jakie spotkalas w swoim zyciu to tez lepsze niz samotnosc.Cos ci powiem Aniu, cos o czym sama wiesz. Dziecko nie jest na nic lekarstwem. Jesli facet chce odejsc to odejdzie nawet jak ona zajdzie w ciaze. Poczytaj sobie wiele posotw tu na tym forum. Zmeczony czlowiek zagubiony, seks nie, brzuch wisi.... Dziecko stawia wszystko na glowie,doprowadza do kryzysu. Jesli dla doroslej osoby jedynym sensem zycia jrst chec urodzenia dziecka facetowi, ktory patrzy na nia przez pryzmat macicy, to sorry, ja sie na patologiach nie znam ale cos mi mowi ze wlasnie z takich rodzin maja szanse wyjsc narkomani....
              • Gość: guest Re: do Ani IP: *.* 19.12.01, 15:10
                No to mamy Twoja kolejną teorię: co, skreśliłaś już kobiety samotne? Gratuluję inteligencji (bez obrazy).
            • Gość: guest Re: do Ani IP: *.* 19.12.01, 15:01
              Taka mała dygresja mi sie nasunęła: a co ma uroda do znalezienia pracy w przypadku faceta?
              • Gość: guest Re: do Ani/poprawka zapytania IP: *.* 19.12.01, 15:06
                Mój post dotyczy wypowiedzi Ani do Gosi, wysłanego o 12.06.Oczywiście przejęzyczyłam się: pytanie ma brzmieć: co ma uroda do pracy?
        • Gość: Agata Re: do Wiesi IP: *.* 19.12.01, 12:07
          Problemem tej dziewczyny jest jej związek. Chyba nic odkrywczego nie powiedziałam, prawda? Jedno, co można jej radzić, to broń Boże nie mieć dziecka z tym mężczyzną. Jeśli w tej chwili już traktuje ją, jak etui na dziecko, to po jego urodzeniu z pewnością stanie się ona dla niego tylko zbędnym meblem. Aniu, nie angażuj się w doradzanie jej, jak ma znaleźć pomoc w poczęciu dziecka, tylko staraj się jej uświadomić istotę jej problemu. A jeśli tego nie chcesz, to po prostu dopuść. Urodzenie tego dziecka, jeśli nastąpiłoby, byłoby prawdopodobnie jej nieszczęściem. Związek prędzej, czy później się rozpadnie, a on, jeśli tak bardzo pragnie mieć dziecko, raczej będzie walczył o prawo wychowywania go. Jako żonie ani jako matce nie wróżę jej szczęśliwego życia z tym mężczyzną.Pozdrawiamagata
        • Gość: guest Re: do Ani w sprawie ksenofobii, rasizmu i fanatyzmu IP: *.* 19.12.01, 12:11
          >Ania do Wiesi napisała/ł:> Możesz nie wierzyć. Proszę bardzo.> Moje poglądy nie są ważne w tej chwili. Dziewczyno, nie prowokuj mnie, jestem w pierwszym trymestrze ciąży i wolałabym nie poronić. Twoje poglądy z tego postu biją tak mocno, że nie musiałaś go nawet podpisywać. Już po kilku zdaniach widać, że post napisała TA ANIA. Być może jest w tej historii krztyna prawdy, ale sposób w jaki ją naciągnęłaś/zinterpretowałaś sugeruje, że bardziej zależy Ci na udowadnianiu (niby to momochodem) swoich poglądów niż czyimkolwiek zdrowiu. > Ja tu nie jestem ważna, naprawdę.To dziwni ludzie, ale jesli ona w przyszłym roku nie zajdzie w ciążę, będzie musiała się stąd wyprowadzić-tak powiedział jej partner.To niech się wyprowadzi , ten partner (o ile faktycznie istnieje) ma poglądy nader zbliżone do Twoich. Ja wolałabym mieszkać na dworcu niż z kimś takim.PS. Dotychczas - a jestem na forum od pół roku zbulwersowały mnie tu zaledwie trzy wątki. Były to:1. fanatyczne próby wyrzucenia z forum Bogusi2. twierdzenia jakijś forumowiczki, że "dzieci Afgańskie" wolno mordować, "bo im się należy"3. próby potępiania pewnej Akni (co za zbieg imion) za to,że przyznała się iż nie kocha swojego dziecka4. Twoje dowody na wyższość macierzyństwa przed 30-tkąWszystkie wypowiedzi, które mnie zbulwersowały łączy jedno: bezmyślne i stereotypowe podejście do tematu, coś co można by okreslić mianem ksenofobii, rasizmu lub fanatyzmu. Na razie nie mam podstaw by uwierzyć, że w takiej kwestii taką opisujesz chodzi o coś innego niż pisanie dalszego ciągu Twoich "dowodów statystycznych". I jak wspomniałąm jestem zmęczona analizą Twoich wypowiedzi. Wolałabym choć jeden dzień odpocząć od tego.
          • Gość: guest Re: do Wiesi IP: *.* 19.12.01, 14:32
            Wiesiu, Wpadłam tu przypadkiem i przeczytałam Twój post.Wiesz co mi się w pierwszej chwili pomyślało?:"- ??????????????????????????????????????????????????????" - a potem: "co ta Ania takiego zrobiła?" (nie czytałam wszystkeigo) i czy to warte aż takich emocji? - a jesze potem: czy w trosce o swoje dzieciątko nie powinnaś jednak troszkę przyhamować, wyłączyć komputer i zająć się czymś innym?To chyba nienajlepszy moment dla Ciebie na naprawianie świata i ludzi po nim stąpających. Pozdrawiam. Matylda.
            • Gość: guest Re: do Matyldy IP: *.* 19.12.01, 14:40
              Myślę ,że z wiekiem (a jednak ;-)) chęć do naprawiania świata znacznie mi zmalała. Wcześniej takie zapędy miałam znacznie silniej rozwinięte- na szczęście życie zmusiło mnie do wiekszej pokory i w tej kwestii. Obecnie, jak zaznaczyłam mało co już mnie bulwersuje - osoby, które znają moje wypowiedzi na forum chyba nie znajdą innych wątków poza czterema przytoczonymi, w których dałabym upust tak mocnym emocjom. Masz racje, szkoda nerwów. Biorę parę dni wolnego i spadam z forum do końca roku... no chyba , że nie wytrzymam i będą podglądać z domu.
              • Gość: guest Re: do Wiesi IP: *.* 19.12.01, 14:47
                No to miłego odpoczynku. I spokoju (malutkie serduszko bije przecież w rytm Twojego).Wesołych Świąt. Matylda.
                • Gość: guest Re: do Wiesi IP: *.* 19.12.01, 14:49
                  Dzięki i nawzajem :-)
      • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 13:12
        Aniu, jakby nie bylo widze czarno taka perspektywe.To nie jest zdrowe podejscie do zycia. Pomysl,jesli on ja teraz tak traktuje to co bedzie pozniej. A co bedzie z dzieckiem jesli uda jej sie zajsc w ciaze? To juz nie ona sama bedzie szukala swojego miejsca ale z malenstwem. Jaki wtedy bedzie miala problem ze znalezieniem pracy?Wiem,ze to czarna wizja ale po podejsciu tego faceta nie ma co sie spodziewac ,ze bedzie pieknie. I przede wszystkim co jest jej motywacja w staraniu sie o dziecko- jej wlasny instynkt macierzynski czy tez pragnienie zatrzymania tego faceta przy sobie. Bo jesli to drugie to moze sie okazac,ze i facet ja zostawi i ona sama nie bedzie w stanie kochac tego dziecka. Jesli juz chcesz jej pomoc naprawde warto naswietlic jej te aspekty.Przeciez to nie jest 14 latka zaduzona i naiwna ale badz co badz dojrzala kobieta ktora ma juz swoje doswiadczenie i,jak piszesz,robila kiedys kariere. Jakos nie moge sobie wyobrazic by byla az tak naiwna. A jesli chodzi o zycie dla kogos w taki sposob jak piszesz to pomysl tylko. Przeciez tego typu pomoc potrzebna jest w kazdym niemal przytulku dla ofiar przemocy, osob uposledzonych itd. Moze nie znam juz polskiej rzeczywistosci ale wydaje mi sie,ze jest to mozliwe z zakwaterowaniem wlacznie. Tym bardziej ze ta dziewczyna,jak piszesz,ma rente.Zreszta moge zapytac o to znajoma ktora pracuje w takim osrodku.A ten facet to,wierz mi,chore podejscie,nieodpowiedzialny szczeniak.Przeciez to psychiczne znecanie sie-on wie,ze ona ma problemy z zajciem w ciaze a mimo to nie ma skrupulow by jej takie warunki rzucic w twarz? Ze ja zostawi jesli mu nie urodzi dziecka? To jest walsnie skrzywienie i uwazam,ze przed tego typu traktowaniem powinnas ja bronic(skoro ona sama nie zdaje sobie z tego sprawy).Przeciez on ja w ten sposob zadrecza psychicznie. Kto wie co jest gorsze?A co jesli dziewczyna w desperacji posunie sie do samobojstwa? BrrrrrrrPowodzeniaB
    • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 11:37
      Wiesz co Aniu?Wejdz na Bajbusa.To forum skupia bardzo wiele mam, wiekszosc z nich walczy o dzidziusia.Popytaj ile maja lat- w okolicach 25. Nie mysla o karierze tylko o dziecku. I co? I nic.Bo liczba osob majacych klopoty z zajsciem w ciaze sie zwieksza w kazdej grupie wiekowej. Tak samo jak zdarzaja sie choroby serca i wady wrodzone, rak i AIDS.I wiesz co Aniu? Jesli chcesz normalnie rozmaiwac o zjawisku z pewnoscia nie marginalnym, jakim jest pozne maciezynstwo, co ja pisze pozne.... pozne to jest po 40 kurcze..... pozniejsze od twojego..... to na przyklady nie wybieraj spraw marginalnych dobrze?
      • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 11:53
        Gosiu, czy tam znajdzie odpowiedzi na swoje pytania,to jej powiem, żeby tam weszła? Ja też walczyłam o swoje dziecko Gosiu. I wcale nie było lekko mi donosić ciążę-spędziłam kilka miesięcy w szpitalu. Ale to nie o mnie teraz chodzi. Powiedz mi jeszcze raz, czy na Bajbusie, ta dziewczyna znajdzie pomoc. Jeśli tak, to ją tam pokieruję. Podaj mi adrestej strony.
        • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 12:01
          Taka mloda i mialas problem zeby donosic.... Jesli szuka lekarza byc moze ktoras z dziewczyn jej kogos poleci. Ja sugeruje na poczatek psychologa... Ale zrobilas z niej i jej faceta tak chorych ludzi ze szczerze watpie....
          • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 12:02
            acha ardes to www.bajbus.pl albo cos w tym stylu....
    • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 12:02
      Droga Aniu, Widzę, że bedziesz dalej drazyć Swój ulubiony temat. Co chcesz przez to osiagnąć? Na swiecie jest mnóstwo ludzi chorych, nie mogących mieć dzieci i to w róznym wieku - ty jako osoba wykształcona powinnas to wiedzieć. Ciągłe powoływanie sie na podwórkowo-koleżeńska statystykę nie wnosi niczego do sprawy.Może trochę konkretnej wiedzy? Ręce i nogi się uginają, gdy kolejny raz czytam o "słynnym" przekwicie po 30-ce." Daj już spokój mamom po 30. Pozwól im rodzić,wychowywać i kochac dzieci bo maja do tego prawo a ty nie masz prawa im tego zabraniać. Ewa , lat 36, mama 9 miesiecznej Basi (jako córka Starej mamy Bacha juz chodzi, sama siada, robi mamie pa-pa, kosi-kosi, kokoszeczkę itd)z wrodzona wada serca, która zaszła w ciąże za pierwszym razem, żona młodszego pięć lat przystojnego dziennikarza, która dla ciąży zrezygnowała z stanowiska Dyr,Marketingu w duzym tytule prasowym (bo juz nie muszę zabiegac o dobra doczesne) a teraz cieszy sie kazda chwilą spedzaną z córeczką.
    • Gość: guest Re: Do mam moje Panie, chciałam Was zapytać... IP: *.* 19.12.01, 12:35
      ...czy czasem poprzednie posty Ani nie przysłaniają Wam problemu opisanego w tym poście.Tylko zapytać, i zachęcić do zastanowienia.PS. Są takie kobiety, jak opisuje Ania. Naprawdę są. Takie dla których sensem życia jest poświęcanie się dla bijącego alkoholika, dla niewdzięcznych dzieci, takie, które bez tego żyć nie mogą. Nie znacie osób poniżanych przez współmałżonka, które pomimo tego oddałyby za niego życie?Ja znam.I jakkolwiek dziwię się postawie koleżanki Ani, to doprawdy nie widzę powodu, żeby tę historię wkładać między bajki.Pozdrawiam Agnieszka
      • Gość: guest Re: Do mam moje Panie, chciałam Was zapytać... IP: *.* 19.12.01, 12:51
        Wiem, że ona nie odejdzie, chyba, że ją wyrzuci. Robiła karierę, ale jest za poważnie chora, żeby iść do pracy. teraz zdrowych ludzi nie przyjmują, a co dopiero mówić z takimi wadami (I grupa). Do tego jest już po rozwodzie-może tamten mąż był niedobry, dlatego nie widzi wad obecnego partnera.W końcu mieszka z chłopakiem, on częściowo ją utrzymuje, mieszka w mieszkaniu jego rodziców. To dobra dziewczyna. Nie mogę jej namawiać do pozostawienia obecnego partnera, bo wyląduje na dworcu albo w domu opieki społecznej. A po drugie nie chcę mieszać się w jej życie prywatne. Ona chce konkretnej pomocy-co do dziecka. Może gdyby ktoś napisał, że z wadą serca ma dziecko, to ją pokrzepiłoby. Moim zdaniem tu chodzi o pieniądze-lekarze jej nie pomagają, bo ją nie stać na prywatne wizyty. Kiedy zaniosła koniak(państwowo)lekarz powiedział, że nie lubi koniaku. Ona zaczęła się starać o to dziecko ze 3lata temu(przynajmniej tak mówi). Może wiecie coś o adopcji. Czy 2 osobom z I grupą dadzą dziecko? Ona dowiadywała się i powiedzieli jej, że nie ma szans...Ale może jest inaczej?Dziewczyny, jak ją pocieszyć?!Zaraz przyjdzie i znów będzie płakać. Do tego z potomka nie przysłali jej odpowiedzi.Ani z innych...Pokażę jej Bajbusa. Może tam ją pocieszą.Ania
      • Gość: guest Re: Do mam moje Panie, chciałam Was zapytać... IP: *.* 19.12.01, 12:58
        Wiesz Adzia, też tak podobnie sobie pomyslałam, że to moze i prawda ale jak tu nie mysleć o poprzednich postach Ani, jesli w tym poście czytam takie fragmenty jakby "żywcem wyjete z poprzedniego wątku:"Ma 33 lata ...""Jej lekarze mówią, że zaczyna się przekwit i to ostatni dzwonek, ale nie chcą jej pomóc.""Jej niby teściowa urodziła ostanią córkę w wieku 35 lat-ta córka jest oppóżniona fizycznie i umysłowo.""No i czy im starczy czasu na wychowanie dziecka? "Dlatego do tego własnie postu Ani podchodze jak pies do jeża. Szczególnie to ostatnie pytanie. Przecież na to pytanie było aż nadto odpowiedzi w watku "Jak długo ..."A gdyby to rzeczywiscie była sama prawda od poczatku do końca, to pomóc tej kolezance faktycznie mozna tylko uświadamiając jej, że dziecko nie rozwiąże problemów, nie zagwarantuje jej, ze facet się z nia ożeni i bedzie mogła z nim zostać (a moim zdaniem rokowania sa wręcz przeciwne), a przy okazji nie widzę w jasnych barwach przyszłosci tego dziecka które ma pełnic role lekarstwa. Problem tkwi w psychice tej kobiety i to własnie nalezałoby jej uświadomic w ramach pomocy.ATA
        • Gość: guest Re: Do mam moje Panie, chciałam Was zapytać... do ATY IP: *.* 20.12.01, 23:31
          Ato, tak ładnie i złosliwie wybrałas cytaty, a nie zauważyłaś, że Ania pisze o tym, że ta kobieta jet chora na serce i jej partner także ? W sumie, drogie mamy-emerytki, zamiast ziac nienawiścią, powinnyscie zastanowic sie chwile i podziwiać Anię za odwagę cywilną - nie dość, ze podpisała się wlasnym nickiem, który pozwolił wam zidentyfikować ja jako autorke kontrowersyjnych postów w innych watkach, to jeszcze tak zatytułowała post, żeby trafic do odpowiedniej grupy (wiekowej) - po to, zeby uzyskac pomoc. Do diabła, dlaczego nie potraficie odpowiedzieć na konkretne pytanie, tylko czepiacie się dziewczyny, która chce pomóc kolezance ? Wystarczyłoby, żeby Ania podpisała sie jako "kolezanka" i zatytułowała post "w sprawie choroby serca i kłopotów z zajściem w ciążę" - a byłoby mnóstwo zyczliwych i ciepłych odpowiedzi, tak jak zawsze na e-mamie, gdy ktos ma poważny problem i szuka pomocy. A tu tylko wycieczki osobiste, zarzucanie kłamstwa i czepianie się pojedyńczych zwrotów wyrwanych z kontekstu. Przykro mi.
          • Gość: guest Re: Do mam moje Panie, chciałam Was zapytać... do ATY IP: *.* 21.12.01, 08:09
            Miko, dziękuję Ci za uświadomienie mnie że zieję nienawiścią i pisząc swój post powyżej cytaty wybierałam złośliwie. Nie pomyślałam o tym, ale skoro tak piszesz po przeczytaniu całego mojego postu aż do końca to pewno tak jest."Wdzięczna" ATA
    • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 12:40
      Współczuje Ci, że musisz udowadniać, że nie jesteś wielbłądem. Zamiast odpowiedzi na Twoje pytania takie głupie odpowiedzi (prawie wszystkie). Sama urodziłam po 30 urodzinach i ma to dużo plusów, ale czasami zastanawiam się czy jednak nie lepiej byłoby zdecydować się wcześniejTeż Ania
      • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 14:27
        Dlaczego te odpowiedzi uznałaś za głupie? Dziewczyny mówią wyraźnie: pomóc tej koleżance to pokazać jej, że jej związek jest cokolwiek toksyczny, a to nie rokuje najlepiej dla ewentualnego potomka. Zgadzam się - przydałby się psycholog, który pomógłby rzeczonej koleżance jakoś się pozbierać i bardziej trzeźwo spojrzeć na swoje problemy. Odkryć te rzeczywiste, jakoś je uszeregować, a potem - pokazać, jak sobie z całym tym ambarasem poradzić. Inna rzecz, że Ania upiera się, żeby radzić, jak ta koleżanka ma zajść w ciążę. Nie dociera do niej, że zdaniem wielu po prostu nie powinna decydować się na dziecko z tym facetem. Ani własne, ani adoptowane.Natomiast niezależnie od tego, może też sprawdzić, jak to jest z tą jej płodnością. Mieszka w Warszawie, o ile dobrze zrozumiałam. Nie wierzę, że w calutkiej Warszawie nie ma ani jednego lekarza, który nie zechciałby jej pomóc - np. na początek skierować na odpowiednie badania hormonalne.Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 13:05
      ojej, czy to nie jest scenariusz brazylijskiego filmu??zalozmy, ze nie. wiec mysle, ze chyba niewiele mozesz pomoc. ona musie podjac decyzje razem ze swoim narzeczonym. nie mozesz jej powiedziec,ze nie powinna miec dzieci-bo nie masz zadnej wiedzy o stanie ich zdrowia. a nawet gdybys miala, to jest ich decyzja. kazde zycie ma wartosc, nawet tej opoźnionej dziewczynki. nie wiem po co podkreslilas wiek matki tej dziewczynki.dzieci matek starszych sa inteligentniejsze-tak dowodza badania. choc oczywiscie nie zawsze. a jesli chodzilo ci , ze to geny, to wiek nie ma znaczenia. naprawde nie wszyscy sa zdrowi , piekni, bogaci a mimo to wciaz rodza sie dzieci, na co na szczescie nikt nie ma wplywu.choc oczywiscie wciaz pojawija sie eugeniczne zakusy. zastanow sie, nawet jesli urodzi jako chora, to co??czy ona nie ma prawa do szczescia? a dziecko? bedzie mialo kochajaca mame, tylko, ze chora. a skad wiemy, czy my nie zachorujemy jutro? ty tez masz na pewno jakos obciazone geny. czy jest sens nadawac zyciu znaczenie tylko kiedy sa sprzyjajace warunki??? gdyby tak bylo, ludzkosc DAWNO by wymarla.zastanawiam sie , czy nadmiar wiedzy nie doprowadzi nas z czasem do samozaglady. oj, chyba tak.
      • Gość: guest Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 13:29
        i jeszcze cos. nie wiem czy powinnam brac udzial w tej dyskusji, borencistką nie jestememerytką tez nie (mam 32 lata) wiec to za wczesnie-jeszcze 20 lat mloda-tak, owszem, choc zdaje sie nie dla wszystkichzdrowa-jestem (dzieki Ci Boze)
      • Gość: guest Re: Do ANI burzycielki i wszystkich innych emam IP: *.* 19.12.01, 13:57
        nie mogłam szczegółowo przeczytać całkiem wszystkich postów poprzednich Ani i odpowiedzi, bo muszę udawać,że pracuję... ale zaczynam mieć dość tych dyskusji nt. późnego macieżyństwa, tykających zegarów biologicznych itp.itd. urodziłam Olę w wieku prawie 35 lat i pomagałam naturze..., (więc według męża Ani jestem pewnie potworem, bo natura wie co robi i nie chciała mi i mojemu mężowi dać dziecka, ) o !!!jescze tego tematu nie było: wiek ojca! a ojcu zegary biologiczne nie tykają? nikt się nie doczepił do tatusiów po 40-tce czy 45-ciu??? to możnaśmiało bo mój mąż jest ode mnie starszy o 11 lat!. Tak więc po 6 latach starań ...urodziłam zdrową, wspaniałą córeczkę, o brzoskwiniowej cerze, inteligentną, bystrą, ładna, itd itd itp itp .... jestem szczęśliwą matką, czuję się spełniona w różnym względzie, pracuję, wychowuję dziecko, prowadzę dom, jestem żoną i kochanką (podobno dobrą), mam lepszą figurę niż kiedykolwiek i wszyscy mówią, że macierzyństwo mi służy... a owszem służy mi, jestem też spokojniejsza, cierpliwsza, inaczej patrzę na świat, relatywizuję, i wcale nie czuję że w przyszłym roku skończę 37 lat. To piękny wiek, dla mnie życie zaczęło się po 30-tce. Gdybyśmy mogli chciałabym mieć więcej dzieci.... Kto powiedział, ze dwudziestolatka ma więcej energii, chęci, woli do zajmowania się dzieckiem niż kobieta 35 letnia? to kwestia nastawienia, przeświadczenia, psychiki, pewnego wyboru, choć czasem wyboru nie ma... . Każdemu życie układa się inaczej, można opisywać swoje lub cudze doświadczenia, które komuś mogą posłużyć za radę, za przykład, ale nie można nikomu w takich kwestiach doradzać. Jedni maja dzieci po dwudziestce, inni przed 40-tką. Takie ludzkie losy... nie przyklejajmy etykiet, jedne badania (podobno) mówią, że dzieci starszych mam są słabsze, gorsze czy coś tam takiego, z pewnością inne badania powiedzą, zę dzieci młodych mam niedojrzałych psychicznie też się dobrze nie rozwijają (to tak jak z wyższością masła nad margaryną i odwrotnie). Wszystko zależy tez od środowiska, rodziny i przykładów z niej płynących,wykształcenia, charakteru danej osoby..., jedna dziewczyna napisała kiedyś, że ma 26 lat i jej zegar biologiczny tyka (sorry, zę znowu o zegarze), uśmiałam się - to mój zegar biologiczny powinien był nie tylko tykać ale eksplodować! w poza tym ja w wieku 26 lat byłam dziewicą (każdemu wolno), a mąż i dzieci były dla mnie jak odległa nieznana planeta.... wszystko przyszło w swoim czasie... i mąż i dziecko, Pan Bóg zesłał mi co uważał za stosowne ... modliłam się o dziecko, owszem....ale się rozpisałam, ale mnie ubodło to stwierdzenie o tym,że natura tym po 30-tce wie co robi,że nie daje dzieci.... a co właśnie z tymi co do 30tki nie znalazły partnera i nie mają potomstwa, miałam wyjść na ulice i krzyknąć: chłopa i ciąży !!!(jak chleba i igrzysk!)cieszę się, ze w moim przypadku natura przymknęła oko. pozdrawiam serdecznie wszystkie emamy a szczególnie te "emerytowane" - maria
        • Gość: guest Re: Do ANI burzycielki i wszystkich innych emam IP: *.* 19.12.01, 14:08
          Maria mama Oli napisała/ł:> ale się rozpisałam, ale mnie ubodło to stwierdzenie o tym,że natura tym po 30-tce wie co robi,że nie daje dzieci.... Mario, ja w kwestii formalnej...takie stwierdzenie nigdzie nie padło. Owszem, było o tym, że natura wie co robi, ale nikt nie napisał że chodzi o wiek! Może chodziło o stan zdrowia, a może o relacje między partnerami...? To własnie miałam na myśli, pisząc, że patrzycie na Anię przez pryzmat poprzednich postów. Pozdrawiam Agnieszka
          • Gość: guest Re: Do ADZI ale i wszystkich IP: *.* 19.12.01, 14:31
            Agnieszko, nawet jeśli patrzymy przez pryzmat poprzednich postów Ani (mówiłam że nie czytałam wszystkich bo nie mam czasu w pracy) to w końcu chyba ona je napisała skoro to jej posty? i to jej poglądy nie? ale nie o to mi chodzi... nie lubię się kłócić. Takie wypowiedzi w stylu natura wie co robi ... są podobne do innych ogólników w stylu: macie taką piękną córeczkę, no to teraz synek... ludzie nie rozumieją że np. można nie móc mieć więcej dzieci, takie i inne ogólniki bolą kiedy trafiają w czułe miejsce. Ja przeszłam piekło graniczące z heroizmem ,żeby zajść w ciążę i móc urodzić dziecko, nigdy tego nie opiszę, zostanie to na zawsze we mnie (ale to inny temat) więc jak ktoś mi mówi: no to teraz drugie, to mnie krew zalewa... może jestem przewrażliwiona, ale mam na to powody. poza tym jeśli chodzi o zdrowie, oglądałam kiedyś angielski film o ułomnej fizycznie (inwalidce widocznej, na wózku)!!!i niewidomej dziewczynie!!!, która zaszła w ciążę i z narazeniem życia urodziła zdrową dziewczynkę .... która wychowają wspólnie z jej partnerem.... oglądając film płakałam i cieszyłam się razem z jego bohaterami....czy może powinna usunąć ciążę???? czy powinno się jej zabronić urodzenia dziecka? natura jakoś zrobiła wybryk.... i cześć jej za to - pozdrawiam - maria
            • Gość: guest Re: Ani i innych emerytek IP: *.* 19.12.01, 14:56
              Aniu- podobnie jak Wiesi wydaje mi się, że ktoś tu troszkę kręci. W postach nt. "jak długo czekać" pisałaś o swojej pomocy dla biednych na lubelszczyźnie, teraz piszesz, że twoja koleżanka jest z Warszawy i bywa u ciebie codziennie(!). Więc nie wiem (albo coś przepoczyłam) czy jesteś z Warszawy czy Lublina?. A poza tym może wciągniesz swoją koleżankę w działalność, którą prowadzisz i pomożesz jej odnaleźc sens poza tym toksycznym związkiem, w którym jest w tej chwili.
              • Gość: guest Re: No właśnie IP: *.* 19.12.01, 15:23
                Też mi pewne zdania nie pasują w tym pości z apelem o pomoc. Ja tylko zastanawiam się, po co to wszystko?Bo chyba nie na szkodę przyszłych e-mam.
              • Gość: guest Re:Skąd jest moja koleżanka? IP: *.* 19.12.01, 21:27
                Pochodzi z Warszawy-mieszka z chłopakiem w lublinie-jest tu tymczasowo zameldowana. Latem mieszka na wsi-80 km. za Lublinem.Teraz, kiedy jest zimno, jest w Lublinie. Do tej wsi nie mogłaby też dojechać szybko zimą karetka. A czasami jest to potrzebne, gdy się coś dzieje. Dlatego od jesieni do wiosny-ta dziewczyna bywa u mnie codziennie, bo mieszka bliziuteńko. Teraz jasne?Ania
                • Gość: guest Re:Skąd jest moja koleżanka?- do Ani IP: *.* 20.12.01, 07:47
                  Dzięki za wyjaśnienie. Joanna
    • Gość: yda Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych IP: *.* 19.12.01, 17:24
      Aniu, widzisz ile roznych zdan, tak mi sie wydaje, ze koniecznie chcesz pomoc w decyzji swojej kolezanki, zgoda-troszczysz sie, ale czy nie chcesz za bardzo ingerowac?Mozesz jej mowic, mowic, mowic, jednak sama podejmie decyzje i to ona bedzie z tym zyla a nie Ty....a jesli jej powiesz zrob to lub tamto, ona cie poslucha i co...bedziesz zadowolona?a gdzie tu Jej zycie?Moze wystarczy byc z nia,w cos zaangazowac jak pisala ktoras z dziewczyn.Ja bym nie byla z tym gosciem ,ale czy to ma jakies znaczenie?Abstrahujac, ja urodzilam sie, gdy moja mama miala 41 lat, mowili, ze bede debilem albo geniuszem...ani jednym ani drugim nie jestem...jestem normalna
    • Gość: yda Re: Do mam rencistek, emerytek, młodych, chorych i zdrowych-ps. IP: *.* 19.12.01, 17:31
      Acha, no i dziwi mnie, ze nie podalas adresu e-mail, bo skoro chcesz pomoc, to chyba lepiej podac priv"a?Zaiste, dziwne...
    • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 19.12.01, 18:06
      W Warszawie ??????? Rozumiem, ze ma zdrowe rece i nogi (z glowa to chyba nie najlepiej) i nie moze znalezc pracy ? Zyje tylko z renty ? Hmmmmmm rozumiem, ze mozemy ja potepic - kariera zawodowa bokiem jej wyszla ...... ???Nie rozumiem, dlaczego nie moze znalezc sobie pracy w Warszawie ? A co za tym idzie nie stac ja na prywatna opieke .... Sorry - Swego czasu przyjezdzala do mnie dziewczyna, ktora mieszka 70 km od Warszawy - przyjezdzala raz w tygodniu sprzatac mieszkanie - u mnie akurat byla w srody, we wtorki, czwartki i piatki jezdzila do moich kolezanek. Sprzatanie zajmowalo jej ok. 4-5 godzin dziennie, miesiecznie (moje wlasne szacunki) dawalo jej to sume ok. 1000-1200 zl. netto !! Bez podatku, urzedu skarbowego - czysty pieniadz ! Miala wiec jeszcze dzieki temu zasilek dla bezrobotnych ... To malo ? Za takie pieniadze mozna wynajac pokoj przy rodzinie i utrzymac sie - skromnie bo skromnie, ale samodzielnie a nie w jakims chorym zwiazku .....
      • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 19.12.01, 21:31
        A takto niemoże, że są dni, że dzwoni do mnie, żeby przyjść zmierzyć jej ciśnienie, często dzwoni po pogotowie.Nawet nie ma mowy o pracy-nie może się przemęczać.Wiem, że unika dżwigania i cięższych zajęć domowych.
        • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 19.12.01, 21:39
          to raczej nie moze pracowac a nie nie moze znalezc pracy ....niestety - za nic pieniedzy nie daja .... :(((a poza tym to dla mnie to troche jak u przyslowiowej baletnicy ... nie wiem co nazywasz ciezszymi pracami domowymi - ale wydaje mi sie, ze sama chyba musi dbac o siebie i meza + jego siostra, wiec jednak cos robic moze i musi .....zreszta niewazne - jej wybor .......
          • Gość: guest Re :i co tu robić? IP: *.* 19.12.01, 22:09
            Była wieczorem-weszła na Bajbusa świetna strona. I tam rzeczywiście "patologicznych" mam nie traktują jak trędowatych... Zadawała pytania-może odpiszą, bo z innych stron jeszcze nie ma odpowiedzi. Niczego nie ukrywa-dokładnie opisuje choroby i leki, które ma brać i ona i partner do końca życia. Jest zdenerwowana-tak jak nigdy. Mnie ten nastrój niestety się udziela. Może to rzeczywiście jej związek jest toksyczny, może ciążę traktuje jako ratunek dla związku... Nie powiem jej,żeby pogadała z psychologiem, bo się obrazi... Mam nadzieję, że to samo jakoś się rozplącze. Bo już nie mogę- ona to płacze, to złości się na cały świat, to znów się śmieje. I w kółko ten sam temat-dziecko. Poczekam jeszcze na Wasze konkretne rady. Co ma uroda? Kto ją nie zobaczy, to mówi, że brzydka. Może nietyle brzydka, co zaniedbana. Nie wiem. Sama nie wiem, co jej mówić. Dałam jej adresy moich lekarzy, ale oni biorą dużo-za darmo nawet nie spojrzą na pacjenta. A może jutro stanie się cud? Ona przestanie płakać i wszystko się ułoży. Oby...Bo mam tego dość.Pozdrawiam Ania
            • Gość: guest Re: Re :i co tu robić? IP: *.* 20.12.01, 08:29
              Przeczytałam sobie Twój post początkowy i cała reszte. Bardzo mi sie podoba - zwłaszcza to, co lekarze mówią Twojej koleżance o przekwitaniu w wieku 33 lat. Mozna wiedzieć w jakiej przychodni ten lekarz przyjmuje ? Przeprowadze z nim wywiad. A tak serio - zacznij sie leczyc dziewczyno na głowe bo wkrótce może byc za późno. Widzę postepującą schizofrenię. Przykro mi że musze sie tak brzydko odzywać przed świetami, ale nie wierzę w ani jedno słowo twojego obecnego problemu (oczywiście w kontekscie poprzedniej dyskusji). I zgadzam sie z Wiesią, Isia i kilkoma innymi dziewczynami, że to co robisz to juz tylko farsa która ma udowodnić Twoje poglądy. Masz kilka dni świąt przed soba to sie zastanów bardzo powaznie....
            • Gość: guest Re: Re :i co tu robić? IP: *.* 20.12.01, 11:08
              Ania napisała/ł:> Co ma uroda? Kto ją nie zobaczy, to mówi, że brzydka. A tak z ciekawosci, jak to jest: ktos ją poznaje i mówi w drugim zdaniu: "o, jaka jestes brzydka"?
              • Gość: guest Re: Re :i co tu robić? IP: *.* 20.12.01, 11:20
                Jakoś ten uderzający brak urodzy wcześniej nie przeszkadzał jej ani w robieniu kariery , ani we wczesnym wyjściu za pierwszego męża ani w związaniu się z młodszym o 7 lat mężczyzną? :lol: :hap: :lol: :hap: :lol: :hap: :lol: :hap: :lol: :hap: ...ach , rozumiem, nagle zbrzydła po 30 urodzinach :lol: :hap: :lol: :hap: :lol: :hap: :lol: :hap: :lol: :hap: kiedy jej się to klimakterium zaczęło :lol: :hap: :lol: :hap: :lol: oj, Ania, Ania odpuść sobie :hap: :lol: :hap: :lol:
            • Gość: Agata Re: Re :i co tu robić? IP: *.* 20.12.01, 15:00
              Aniu, pod jakim nickiem pisze Twoja koleżanka na Bajbusie?
            • Gość: guest Re: Re :i co tu robić? - do Ani IP: *.* 20.12.01, 15:49
              No właśnie Aniu, pod jakim nickiem twoja kolezanka pisała na bajbusie, bo tez nie moge tam znaleźć jej postów.ATA
          • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 21.12.01, 10:48
            A wiecie co ja myślę...chyba niepotrzebnie się tu rozwodzimy..to tylko czcze gadanie i tym samym podnosimy sobie adrenaline którą tak uwielbiamy..Je żeli nie ma pieniędzy nie może pracować to może powinna przeprowadzic sie do jakiegoś hospicjum ale nie dla umierających. Tam są podobni ludzie,wspólne zajęcia..myślę że buyłoby jej łatwiej skoro na adopcję i tak nie ma szans a na urodzenie jeszcze większych..
      • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 20.12.01, 10:11
        Moniko,Poza dyskusją, którą śledzę pobieżnie:Wiedz, że Warszawa przestała już uchodzić za Eldorado dla szukających zatrudnienia. To, że łatwo tu zanleźć pracę można włożyć między bajki. Przyjezdnych "za pracą" jest tu bardzo dużo. I tych po podstawówce i "kołnierzyków". Widać to w każdy piątek i poniedziałek na drogach i w pociągach, (nadzwyczajne zagęszczenie peronów i potężne korki, gdyż osoby spoza W-wy wyjeżdżają na weekend do domów i w poniedziałki wracają na 5 dni). Na warszawskim rynku pracy toczy się zażarta walka. Ludzie spoza W-wy są zdesperowani, podejmują niemal każdą pracę za każde pieniądze - taki dumping pracy. Tak więc nie byłabym tak pewna, że ten, co ma problem z zatrudnieniem w W-wie musi mieć coś "nie tak z głową". Bo to po prostu nasze kolejne rządy "mają coś nie tak z głową" napędzając bezrobocie idiotycznymi decyzjami i galopującym fiskalizmem. Chyba, że chciałaś powiedzieć coś innego, a ja nie tak Ciebie pojęłam. Pozdrawiam. Matylda.
        • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? do Matyldy IP: *.* 20.12.01, 16:02
          I tak i nie ... rzeczywiscie eldorado sie juz skonczylo, o dumpingu rynku nie bede pisac bo niedawno taki (mniej wiecej watek) sie przewinal, wiec nie ma sensu reanimowac tamtych emocji .....Faktem jednak jest, ze w Warszawie ta praca nadal jest - nie tak juz dobrze platna jak kiedys, pakiety nie sa juz tak atrakcyjne (ach gdziez te samochody sluzbowe przy prawie kazdym stanowisku :) ) ale jest !!!!Jesli spojrzysz na to w kontekscie omawianego przypadku - biedna dziewczyna, bez pracy, na utrzymaniu faceta, nie wie co zrobic w zyciu, nic jej sie nie udaje, nie widzi zadnego wyjscia i wogole kupa nieszczescia, to mam nadzieje, ze przyznasz mi racje ....Chcialam tylko powiedziec, ze W-wa ze swoim ok. 4-5% bezrobociem nadal jest miejscem gdzie to zatrudnienie mozna znalezc, i mimo wszystko troche mnie trzesie jak slysze, ze ktos przyparty do muru (!!) nie moze znalezc pracy - no chyba, ze z racji dotychczasowej kariery zawodowej ma okreslone wysokie wymagania.Inny aspekt to praca tzw. "kolnierzykow" - to rzeczywiscie jest masakra - konczac studia niestety pozostaje sie dlugo dlugo bezrobotnym, chcac zmienic prace na lepsza trzeba dlugo dlugo szukac bez pewnosci, ze cokolwiek sie znajdzie ....Ja sama jak patrze na siebie - zachodzac w ciaze bylam pewna, ze po macierzynskim nie wroce do starej fimy (bardzo nieladnie mnie potraktowali na wiesc o ciazy) a teraz ? Honor do kieszeni i renegocjacje stanowiska i placy ...Konczac - wniosek moj jest taki:jesli ktos nie ma pracy, nie ma pieniedzy to w W-wie ta prace moze znalezc - czy to sprzatajac, czy to pracujac w supermarkecie, czy tez opiekujac sie dziecmi (same wiecie jak trudno jest znalezc dobra opiekunka) !HOWGH !:)))
          • Gość: guest Re: nie ma pracy, rodacy! IP: *.* 21.12.01, 09:32
            No tak, pewnie można znaleźć wreszcie "jakąś" pracę, tylko trzeba mieć siłę "w łokciach". Ci mniej śmiali i przebojowi pozostaną bezrobotnymi. Ja też się cieszę, że po powrocie z macierzyńskiego nie otrzymałam wymówienia. Na początku trudno mi było "przełknąć" to, że zostałam zdegradowana, lecz po głębszym namyśle, doszłam do wniosku, że i tak mam szczęście (jak by to nie zabrzmiało w normalnych warunkach, to w naszej chorej rzeczywistości takie stwierdzenie nie wydaje się bezsensowne). Bez wątpienia, o pracę jest bardzo trudno - dostają ją najlepsi, najsilniejsi i najbardziej odporni na stres (często bywa, że ci najbezwzględniejsi). Ale nie tylko tacy żyją w społeczeństwie. W zdrowym państwie dla tych "chromych", czy "operatywnych inaczej", lecz chcących (!) pracować, zatrudnienie powinno się znaleźć. U nas natomiast, żeby przeforsować jakiekolwiek zmiany na rzecz zmniejszenia bezrobocia, trzeba mieć lobbing w Parlamencie, którego bezrobotni na pewno nie mają. Aktywność posłów i senatorów w kwestii walki z bezrobociem kończy się z chwilą wygrania wyborów. Vide statnie decyzje przesławnego ministra Belki, jak również poprzedniej ekipy - np. "strzał" w tzw. laweciarzy, którzy mimo, że ściągali do Polski zachodnie samochody, to dawali zatrudnienie ludziom w zachodniej Polsce, którzy żyli TYLKO z importu samochodów używanych, teraz biorą zasiłek dla bezrobotnych, a może już nawet nie. Obecna ekipa niedawno uderzyła w "mrówki", tą decyzją pozbawiając tysiące podgraniczników zajęcia. "Genialne" pomysły min. Belki o zamrożeniu progów podatkowych to też kłoda (belka?) pod nogi polskiej przedsiębiorczości, czy choćby, co nas-mam dotyczy - skrócenie urlopów macierzyńskich. Teraz mamy będą szły na bezrobocie nie po 6 m-cach tylko po 3 po urodzeniu dziecka (przynajmniej większość tych, co wrócą do pracy). No dobra, zakończę już, bo długo by jeszcze wytykać ... Co chcę powiedzieć - w każdym społeczeństwie są mądrzy, mniej lub bardziej, sprawni i nietakbardzosprawni, "bystrzachy" i "ofiary losu". Polityka rządu powinna uwzględniać wszystkich. To, że nie ma pracy to nie jest wina ludzi, a całej tej sitwy głupkowatych polityków. Ciao.
            • Gość: guest Re: nie ma pracy, rodacy ? IP: *.* 21.12.01, 10:01
              i znowu .... zgadzam sie z Toba i nie jednoczesnie ....to o czym piszesz to moim zdaniem jedna strona medalu - tak, nasze panstwo jesli chodzi o jakiekolwiek oslony socjalne jest straszliwie niewydolne (aczkolwiek platny urlop macierzynski jest jednym z rzadziej spotykanych dobr w innych krajach ...)i rzeczywiscie Ci slabsi maja gorzej - duzo gorzej..... a jak wyglada druga strona medalu ?hmmmm coz .... filozofia "masz mnie panie Boze jakim mnie stworzyles" tez daleko nie zaprowadzi... nie karze nikomu od razu byc pistoleros ale praca tez nie zapuka do drzwi i nie powie "wez mnie wez ... nie napracujesz sie a dobrze Ci zaplaca ..."Swoja droga operatywnosci, energii i nie poddawania sie nie sprowadzalabym do kwestii li tylko i jedynie silnych lokci ........Pozdrawiam
            • Gość: guest Re: nie ma pracy, rodacy! IP: *.* 21.12.01, 10:36
              Matyldo - do Twoich spostrzeżeń dodałabym jeszcze ciągłe podnoszenie podatków pośrednich. Widocznie dla panów u góry ważny jest budżet, czyli m.in. ich pensje, niż rozwój gospodarczy kraju. Cieszę się tylko że zrezygnowali z pomysłu podnoszenia VAT-u w budownictwie, bo to by pewnie rozłożyło gospodarkę...Tłumaczyli ten pomysł m.in. tym, że z obniżonej stawki korzystają ci, którzy budują supermarkety i biurowce. Pewnie, tym wrednym kapitalistom trzeba przytrzeć nosa, co z tego, że tworzą nowe miejsca pracy...jak również należy dołożeć drobniejszym przedsiębiorcom, niech płacą i płaczą. O rany, co za komuna!Pozdrawiam Agnieszka
        • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 21.12.01, 11:12
          zgadzam się z Matyldą - problem pracy w Warszawie jest i koniec - owszem nie problem zostać akwizytorem (90% ogłoszeń w GW) - szumnie zwane to stanowisko handlowiec - i łazić po domach czy biurach prosząc żeby ktoś coś kupił lub zatrudnić się i wyszukiwać zlecenia na rynku i tak opanowanym przez układy i łapownicze stosunkiproblem się zaczyna kiedy ktoś ma ambicje pracować po ciązy na stanowisku nie gorszym niż zajmował poprzednio - owszem nie kłopot iść do supermarketu na kasę i siedzieć (chyba z pieluchą) przez 12 godzin za 800 zł. Pisząc o ambicjach nie mówię żeby od razu skoczyć na stanowisko dyrektora lub wogóle na jakieś niesamowite angaże menadzerów i tym podobnych - tylko normalnie zarabiać w firmie gdzie człowiek daje z siebie wszystko i zostaje za to doceniany. Inna sprawa że moim zdaniem teraz dobrą pracę można dostać tylko przez znajomości - jak masz wejście i ktoś cię poleci - dostaniesz i już. Wiem doskonale że wiele firm dla formalności ogłasza się w gazetach a i tak już mają kandydatów z polecenia i na oferty przychodzące pracownicy rzucają okiem i do ..kosza. owszem jak ktoś ma bardzo wysokie kwalifikacje, wyższe studia, kursy doszkalające, zna perfekt ze dwa języki może tą pracę znaleźć dość szybko i za dobre pieniądze. najgorsza moim zdanie mjest sytuacja ludzi o wykształceniu pośrednim - nie najgorszym ale i nie najwyższym. Średnie i półwyższe wykształcenie jest dla pracodawców niewygodne - mają oni ambicje zatrudniać kołnierzyki a tu przychodzi taki szrak... i nie wiadomo czy dać mu dużą pensję czy taką jak sprzątaczce... Oczywiście uogólniam - pewnie są wyjątki wśród pracodawców - nie przeczę że tak może być.jest to koło zamknięte - podam przykład - człowiek ze średnim wykształceniem żeby znaleźć prace musi się doszkolic - żeby się doszkolić musi mieć pieniądze na szkolenie (języki etc) a żeby mieć pieniądze - musi mieć pracę. Powiecie że można iść sprzątać do kogoś, roznosić ulotki czy cośpodobnego - pewnie że można - tylko ile trzeba tak pracować żeby zarobić na drogie kursy i jeszcze z tego wyżyć???
          • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 21.12.01, 12:15
            taaaa mi Kasiu chodzi tylko o to, ze nie jest rozwiazaniem rowniez usiasc i plakac i uzalac sie nad soba, ze ten swiat jest podly ...., ze moim zdaniem lepiej miec te 800 zl z supermarketu niz nie miec nic !!! (przy czym pamietaj o zalozeniu wyjsciowym, ze rozmawiamy o osobie przypartej do muru !!!!)dlatego powiedzialam na wstepie, ze zgadzam sie z Matylda i nie .......pozdrawiamcalusy dla cory !
            • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 21.12.01, 14:38
              Pewnie, lepszy supermarket niż superbieda. Zgadzam się też, że entuzjazm, nawet nieuzasadniony, lepiej mieć niż nie.Co do "mocnych łokci", pozostanę przy swoim. Bez "mocnych łokci", i "mocnych pleców" można się długo poniewierać na rynku pracy. Chcę dodać coś jeszcze, jeśli pozwolisz, i podeprzeć się własnym doświadczeniem nieznacznie.Różni są ludzie: tryskająco-aktywni optymiści, gderające ochlapusy i wiele pośrednich typów, oczywiście. Niektórzy swoją przyklapłość dziedziczą z pokolenia na pokolenie. Innych rodzina wyposaża w wiarę w siebie, daje im wsparcie, wypuszczając w świat energicznych, operatywnych młodych ludzi (taka też chyba Ty, Moniko W. jesteś). Po macierzyńskim, gdy poczułam oddech recesji na karku, postanowiłam potwierdzić jaka jestem wspaniała. W prasie znalazłam kilka b. ciekawych ofert pracy, jedna była wyjątkowa (wykształcenie jak moje, doświadczenie, które mam moja branża, języki, którymi władam, profil osobowościowy niby mój portret). Wysmażyłam więc piękny list, dodałam CV sporządzone zgodnie ze sztuką, doczepiłam promienny uśmiech na kolorowym Polaroidzie, wysłałam. I czekam.I co? I nic. Czekam już chyba ze 2 m-ce. Inne listy też bez odpowiedzi. "Do d. jestem" - myślę sobie coraz częściej, za stara (30), czy co? I teraz tak: ja, zdrowa jak krowa, która wyniosłam z domu wiarę w siebie, iskrząca "powerem", operatywna babka z Warsaw Center, Marszałkowska Streat, zaczynam stawać się oklapciałą babiną w średnim wieku. A co dopiero ta wasza koleżanka koleżanki o której rozmawiacie?Pozdrawiam. Matylda. P.S. Wesołych Świąt! Lecę już do domu i wracam w 2002. Miłej zabawy w Sylwestra chociaż Wam ! - ja z dzieckiem przy biuście w domu.
              • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 21.12.01, 15:23
                ha ha ha ha - jesli Ty jestes stara krowa to ja tez, a jesli ja jestem mloda i prezna to Ty tez :))))))))))))tak sie sklada, ze wiek podobny a i sytuacja rodzinno-zawodowa prawie identyczna :))))))Zdrowych, wesolych i szampanskiej zabawy sylwestrowej !!!(jesli oczywiscie zdazysz przeczytac)PS. Co do cv - w grudniu wyslalam ich juz z 10 - kazde z nich na ogloszenie szyte jak na mnie na miare i co ? i nic .... renegocjacje ze stara firma w toku :((((
              • Gość: guest Re: jak to nie moze znalezc pracy ? IP: *.* 21.12.01, 15:36
                i ja ......duzo pogodnych porankow i wieczorow, jak najmniej stresujacych dni, fantastycznej zabawy i oby przyszly rok byl juz odbiciem sie od dna a nie nadal rownia pochyla dla naszego biednego kraju ......pozdrawiamMonika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka