Dodaj do ulubionych

kolezanka...

20.11.06, 16:41
Przeczytalam post jednej Mamy o zostawianiu dziecka pod opieka dziadkow.
Wiekszosc Mam byla za.
Ja mam bardzo bliska kolezanke. samotna matka poltorarocznego synka. Niedawno
kolezanka poznala jakiegos goscia. Jest on z innego miasta. No i moja
kolezanka, ktora caly tydzien pracuje po 12-14 godzin, dziecko zostawia komu
sie da, teraz co weekend jedzie do tego goscia i malego zostawia tez
praktycznie komu sie da. Nie mowie tu nawet o rodzinie. Zostawia malego ze
znajomymi, znajomymi znajomych...Ciarki mnie przechodza jak ona dzwoni
zachwycona, ze miala super sex w weekend, a jak sie pytam gdzie byl maly, to
mi mowi,ze u jakiejs dziewczyny, jej dobrej znajomej. Zaplacila jej to sie
zajela malym. Probowalam jej cos napomniec, ze to jest ryzykowne, ale ona mi
z tekstem, ze przez dlugi czas sama wychowywala dziecko, ze byla w depresji
itp, a teraz w koncu zaczyna zyc na nowo. No i sobie odpuscilam robienie jej
wykladow, bo generalnie nie lubie sie wtracac....A moze powinnam? Kurcze, czy
powinnam jej wiecej gadac na temat, ze jest nieodpowiedzialna? Co byscie
zrobily na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • sowa_hu_hu Re: kolezanka... 20.11.06, 16:44
      to zależy jakie są stosunki między wami ,jesli to twoja przyjaciółka to usiądź
      z nia i pogadaj ,powiedz szczerze co o tym myslisz... bo faktycznie jej
      zachowanie jest nie na miejscu...
      • mama.igora Re: kolezanka... 20.11.06, 17:02
        Sowa ma racje, ale jessli to tylko ot kolezanka, to daj spokoj, nie wtracaj
        sie. Tylko sobie klopotow narobisz, a ona i tak tego postepowania nie zmieni.
        • bozenka12 Re: kolezanka... 20.11.06, 17:07
          Wiesz to taka bbbbbrdzo bliska kolezanka, chyba moge ja nazwac przyjaciolka...
          Tylko wydaje mi sie, ze ona i tak tego nie zmieni, zaduzyla sie w facecie,
          swiata poza nim nie widzi, dlatego nie chce mi sie jej przekonywac. No ale z
          drugiej strony tak zal mi malucha. Maly stal sie ostatnio bardzo placzliwy. Mam
          nadzieje, ze nikt mu krzywdy nie zrobil.
          • joanna35 Re: kolezanka... 21.11.06, 09:23
            bozenka12 napisała:

            > Wiesz to taka bbbbbrdzo bliska kolezanka, chyba moge ja nazwac przyjaciolka...
            > Tylko wydaje mi sie, ze ona i tak tego nie zmieni, zaduzyla sie w facecie,
            > swiata poza nim nie widzi, dlatego nie chce mi sie jej przekonywac. No ale z
            > drugiej strony tak zal mi malucha. Maly stal sie ostatnio bardzo placzliwy.
            Mam
            >
            > nadzieje, ze nikt mu krzywdy nie zrobil.
            Faktycznie nie wiemy czy dziecko było molestowane , bo chyba taka krzywdę masz
            na myśli. Ja też mam nadzieję, że dotąd mu nikt krzywdy nie zrobił poza własną
            matką. Zwykle staram się nie oceniać, ale tym razem sobie ulżę - głupie,
            egoistyczne babsko.


            • koala500 Re: kolezanka... 21.11.06, 09:29
              nie chcialam tego aż tak dosadnie określać ale tez tak myśle - głupotai i
              egoizm to najlżejsze okreslenia jakie mi się nasuwają
            • janka007 Re: kolezanka... 21.11.06, 20:41
              joanna35 napisała:

              > matką. Zwykle staram się nie oceniać, ale tym razem sobie ulżę - głupie,
              > egoistyczne babsko.

              Nieegoistyczna siedziałaby w domu w depresji z dzieckiem i za nic nie szukałaby
              partnera, który by w przyszłości mógł wejść w rolę tatusia. Byłby to wyśniony
              ideał matki. Załamana i wiecznie samotna.
              • koala500 Re: kolezanka... 21.11.06, 21:36
                Gdyby nie była egoistką to zaprosiłaby faceta do siebie, ewentualnie zabrała
                dziecko ze sobą do niego, a nie podrzucala komukolwiek jak kukułcze jajo.
                nie wyobrażam sobie prawie nie widywać swojego dziecka - a tu jest chyba taka
                sytuacja, może od razu oddać dziecko do domu dziecka, skoro tak mamie
                przeszkadza w życiu?
                ludzie, rozmawiamy o dziecku połtorarocznym, które nawet nie jest w stanie
                powiedzieć nic o tym jak sie nim opiekowano!!
                czy popędy matki są ważniejsze od dobra i bezpieczeństwa dziecka?
                dziecko się samo na świat nie prosiło
                • janka007 Re: kolezanka... 21.11.06, 21:50
                  A jak ten stan długo trwa? Może krótko i zamierza wprowadzać zaraz faceta do
                  wspólnego życia. Też uważam, ze powinna dziecko zabierać ze sobą, ale jedno
                  jest pewne - że siedzenie z dzieckiem cały weekend w depresji nie jest lepsze,
                  niż podrzucenie dzieciaka komuś, kto się nim porządnie zajmie. Mama w depresji
                  szkodzi zdrowiu psychicznemu dziecka.
                  • joanna35 Re: kolezanka... 22.11.06, 00:35
                    janka007 napisała:

                    > A jak ten stan długo trwa? Może krótko i zamierza wprowadzać zaraz faceta do
                    > wspólnego życia. Też uważam, ze powinna dziecko zabierać ze sobą, ale jedno
                    > jest pewne - że siedzenie z dzieckiem cały weekend w depresji nie jest
                    lepsze,
                    > niż podrzucenie dzieciaka komuś, kto się nim porządnie zajmie. Mama w
                    depresji
                    > szkodzi zdrowiu psychicznemu dziecka.

                    Tylko, że ona tak naprawdę nawet nie wie komu to dziecko podrzuca i w jaki
                    sposób się nim zajmuje. Chęć ułożenia sobie życia nie zwalnia jej od
                    odpowiedzialności i myślenia. Nie widzę powodu, żeby za jej głupotę miało
                    płacić bezbronne dziecko.
                    Mama w depresji szkodzi zdrowiu psychicznemu dziecka - a mama latwaica
                    podrzucająca to dziecko obcym ludziom i mająca w nosie jak ono się z tym czuje
                    w Twoim mniemaniu jest matką godną podziwu - gratuluję poglądów.
                    • janka007 Re: kolezanka... 22.11.06, 00:45
                      mama latwaica
                      > podrzucająca to dziecko obcym ludziom i mająca w nosie jak ono się z tym
                      czuje
                      > w Twoim mniemaniu jest matką godną podziwu - gratuluję poglądów.

                      Jestem zafascynowana i zaintrygowana, jaką drogą przebiegło twoje rozumowanie,
                      że doszłaś do takich wniosków? Pewne jest jedno, że logiki w nim nie bylo za
                      grosz. Panna z tego wątku nie jest godna podziwu, ale znajduje się w sytuacji,
                      z której nie ma dobrego wyjścia. Są same złe. Konia z rzędem temu, kto oceni,
                      czy lepsze jest dla małego siedzenie w domu z matka w depresji, czy bycie
                      podrzucanym obcym ludziom.
                      • joanna35 Re: kolezanka... 22.11.06, 00:54
                        janka007 napisała:

                        > Jestem zafascynowana i zaintrygowana, jaką drogą przebiegło twoje
                        rozumowanie,
                        > że doszłaś do takich wniosków? Pewne jest jedno, że logiki w nim nie bylo za
                        > grosz. Panna z tego wątku nie jest godna podziwu, ale znajduje się w
                        sytuacji,
                        > z której nie ma dobrego wyjścia. Są same złe. Konia z rzędem temu, kto oceni,
                        > czy lepsze jest dla małego siedzenie w domu z matka w depresji, czy bycie
                        > podrzucanym obcym ludziom.
                        Właśnie na podstawie twoich wypowiedzi doszłam do takich wniosków. W głowie mi
                        się nie mieści jak możesz stawiać szczęście matki na równi z bezpieczeństwem i
                        szczęściem dziecka! Być może jestem nienormalna, ale nigdy nie przyklasnę
                        podobnemu zachowaniu. Ta kobieta jest karygodnie nieodpowiedzialna i zapatrzona
                        tylko w czubek własnego nosa. Gdyby było inaczej wynajęłaby dla dziecka stałą
                        opiekunkę, ale po co płacić za usługę skoro można sie dobrze bawić za darmo.
                        • janka007 Re: kolezanka... 22.11.06, 10:50
                          joanna35 napisała

                          > Właśnie na podstawie twoich wypowiedzi doszłam do takich wniosków.

                          Zadziwiające, podziwiam zdolność do nadinterpretacji.

                          W głowie mi
                          > się nie mieści jak możesz stawiać szczęście matki na równi z bezpieczeństwem
                          i
                          > szczęściem dziecka!

                          A mi się w głowie nie mieści, jak można nie rozumieć, że zdrowie psychiczne i
                          szczęście matki (zwłaszcza samotnej, na którą dziecko jest wyłącznie skazane)
                          jest warunkiem koniecznym do zaistnienia zdrowia psychicznego i szczęścia
                          dziecka. Byłaś kiedyś w depresji i widziałaś, jak wygladają wtedy twoje relacje
                          z dzieckiem i rozwój dziecka? Nie? To nie życzę ci, zebyś tego doświadczyła.

                          Może sytuacja trwa od 2-3 tygodni i panna jeszcze nie zdażyla wynająć
                          opiekunki. Nic o niej nie wiesz, ale jak łatwo i przyjemnie jest ją oceniać,
                          prawda?
                    • iwles Re: kolezanka... 22.11.06, 11:17
                      joanna35 napisała:

                      > Tylko, że ona tak naprawdę nawet nie wie komu to dziecko podrzuca


                      Jak to nie wie komu ?
                      • koala500 Re: kolezanka... 22.11.06, 13:11
                        Przeciez bozenka w pierwszym poście napisała wyraźnie, że dziecko jest
                        zostawiane "ze znajomymi i znajomymi znajomych", wiec chyba nie wie komu je
                        podrzuca, prawda?
                        Poza tym jeśli dziewczyna cały tydzień pracuje to nie ciągnie jej aby w weekend
                        trochę pobyc z dzieckiem? Ile godzin w tygodniu mu poświęca?
                        • janka007 Re: kolezanka... 22.11.06, 13:44
                          koala500 napisała:

                          > Przeciez bozenka w pierwszym poście napisała wyraźnie, że dziecko jest
                          > zostawiane "ze znajomymi i znajomymi znajomych", wiec chyba nie wie komu je
                          > podrzuca, prawda?

                          Tzn. bożenka nie wie, komu je jej koleżanka podrzuca. To jedyny logiczny
                          wniosek, ktory można z tego wyciągnąć.
                  • koala500 Re: kolezanka... 22.11.06, 13:14
                    janka007 napisała:

                    >,
                    > niż podrzucenie dzieciaka komuś, kto się nim porządnie zajmie.

                    problem polega na tym, że ona nie zostawia dziecka komuś kto się nim PORZĄDNIE
                    zajmie (przez porządne zajęcie rozumiem zostawianie dziecka z jedną, znaną
                    dziecku osobą typu babcia,, ciocia ) tylko z tym kogo uda jej sie wkręcic w
                    opiekę.
                    • janka007 Re: kolezanka... 22.11.06, 13:42
                      Cała ta dyskusja o tyle budzi mój niesmak, że:
                      a) pojawia się "przyjaciółka" "oburzona" "życzliwa", która roztrząsa sprawy
                      swojej przyjaciółki na forum,
                      b) podaje kilka niejasnych szczegółów, które doprawdy nie są wystarczające,
                      zeby wyrobić sobie zdanie o sytuacji, a tym bardziej ferować osądy;
                      c) pojawia się grupa osób, które nie zwlekając potępiają omawianą pannę.

                      Dla mnie kluczowe w tej sprawie jest to, jak długo trwa sytuacja (czego nie
                      wiemy). Jeśli 2-3 tygodnie, wiadomo że jest rozwojowa, moze panna chce poznać
                      faceta z dzieckiem jak chwilę z nim pobędzie, może panna jakoś to wszystko
                      rozwiąże. Jeśli trwa 3-4 miesiące, to znaczy że coś jest nie tak, czy to z
                      układem między panną a tym nowym facetem, czy ze stosunkiem tej panny do
                      dziecka. Uważam, że samotna matka ma niemalże psi obowiązek szukać sobie
                      faceta, który by zastąpił jej dziecku ojca. Gdyby wciągała w to poszukiwanie
                      dziecko, od razu rozległby się na forum chór oburzonych, że dziecko ogląda
                      kolejnych facetów mamusi, co mu rozwala psychikę (a przecież z nowym facetem
                      może coś nie wyjść, prawda?).

                      I pamiętaj, że sprawę znamy tylko z opisu "życzliwej", która tak a nie inaczej
                      postrzega sytuację. Może ci znajomi, z którymi zostaje dziecko, są starannie
                      dobranymi przez matkę, godnymi zaufania osobami. To, że bożenka uważa inaczej i
                      preferowałaby w tej roli rodzinę dziecka, nie jest miarodajne.

                      A na koniec przypominam wezwanie, znane z religii, w którą wierzy ponoć ponad
                      90% Polaków: "nie sądźcie, abyscie nie byli sądzeni".
                      • joanna35 Re: kolezanka... 22.11.06, 14:56

                        janko przeczytałam kilka Twoich postów, w kilku się nawet z Tobą pisemnie
                        zgodziłam , rozumiem o co Ci chodzi kiedy piszesz o samotności matki(
                        kochanie, leczyłam się na depresję), ale w tym konkretnym przypadku zdania nie
                        zmienię. Zarówno ja, jak i koala opieramy się tylko i wyłacznie na tym co pisze
                        bożenka, a to nie wróży nic dobrego dla dziecka. Szczęśliwa matka=szczęśliwe
                        dziecko w tym przypadku trąci truizmem i...egoizmem. Proponuję ogłosić
                        zawieszenie broni, bo szans nie ma chyba żadnych na to, że my przekonamy Ciebie
                        a Ty nas, niech każda zostanie przy swoim czas pokaże kto miał rację. Być może
                        Bożenka się jeszcze odezwie
                        • janka007 Re: kolezanka... 22.11.06, 15:24
                          joanna35 napisała:

                          > zmienię. Zarówno ja, jak i koala opieramy się tylko i wyłacznie na tym co
                          pisze
                          >
                          > bożenka, a to nie wróży nic dobrego dla dziecka.

                          Pod warunkiem, że sytuacja trwa długo bez tendencji do zmiany, a bożenka nie
                          szuka sensacji żeby poczuć się lepsza.
                          Zawieszenie broni - ok, i tak dyskusja jest bezprzedmiotowa, póki wiemy o
                          sytuacji tyle, co wiemy.
                        • janka007 Re: kolezanka... 22.11.06, 15:28
                          joanna35 napisała:

                          Szczęśliwa matka=szczęśliwe
                          > dziecko w tym przypadku trąci truizmem i...egoizmem.

                          I jeszcze jedno - nie ma nic złego w truizmach, a tym bardziej -
                          nieprawdziwego. Jeśli chodzi o egoizm, to nie ma szczęścia bez pewnej dozy
                          zdrowego egoizmu, i muszę powiedzieć, ze najbardziej nieszczęśliwi w życiu moi
                          znajomi byli wychowywani przez poświętliwe matki.
      • lidia23 Re: kolezanka... 21.11.06, 22:41
        o sówka cze
        Mój szkrab fotoforum.gazeta.pl/5,2,lidia23.html
    • abneptis Re: kolezanka... 20.11.06, 16:45
      moze niech znajdzie 1 nianie na telefon a nie rzuca dzieckiem jak piłka do
      kosza to lekko nieodpowiedzialne, jak to twoja przyjaciółka to z nia pogadaj
      szczerze.
    • g0sik Re: kolezanka... 20.11.06, 16:50
      Może koleżanka wychodzi z założenia, że najpierw usidli faceta, a później
      będzie przyzwyczajać go do dziecka. Jeśli im się ułoży to ok., oby się tylko
      nie okazało, że facet traktuje ją jak weekendową lalę do bzykania....a cudzego
      dziecka wychowywać nie chce....
    • aguskin Re: kolezanka... 20.11.06, 18:14
      a ja bym się nie wtrącała pomyśli że jej zazdrościsz sama mówisz że się
      zakochała więc i tak nic do niej nie dotrze, szkoda małego, ale cóż...
      • zuzanna56 Re: kolezanka... 20.11.06, 18:17
        No nie, ja sobie tego nie wyobrażam. Dużo pracować a potem zostawiać dziecko
        gdzie popadnie.
        Ale ona zdaje się nie widzi w tym nic złego...
    • koala500 Re: kolezanka... 20.11.06, 18:53
      Skoro to bliska osoba to powiedziałabym jej wszystko co myślę na ten temat i o
      wszystko wypytała, spytałabym co ona sama sądzi o podrzucaniu dziecka
      komukolwiek, co mysli o weekendowych wyjazdach skoro w tygodniu spędza z
      dzieckiem mało czasu, czy zamierza facetowi pokazać to dziecko, zaprosic go do
      siebie, czy to poważny facet, czy tylko jakiś bzykacz.
      Może ona się nad tym wszystkim w ogóle nie zastanawiała - a bardzo by sie to
      przydało.
      Może trzeba żeby ktoś nią potrząsnął, przecież szkoda tego dziecka, a w
      przyjaźni nie wszystkie rozmowy są miłe, czasem trzeba powiedzieć też te mniej
      przyjemne rzeczy.

      Przy okazji dowiesz się bliższych szczegółów i nam tu wszystko napiszeszsmile))
    • malgra Re: nie powinnaś 20.11.06, 18:57
      się wtrącać.To jej życie.
    • janka007 Re: kolezanka... 20.11.06, 19:10
      No dobrze, powiesz jej co myślisz, i jaki to twoim zdaniem odniesie skutek?
      Panna zostawi faceta i będzie grzecznie siedziec w domu? Może znów z depresją,
      jeszcze większą? Myślisz, że depresja rodzica nie odbija się na dziecku,
      zwłaszcza wychowywanym przez tego jednego rodzica własnie? Możesz jej najwyżej
      powiedzieć, żeby już zaczęła przyzwyczajać faceta do dziecka, tzn. brac małego
      ze sobą.
    • fiftaszek Re: kolezanka... 20.11.06, 19:56
      A może skoro to taka bliska koleżanka, i martwisz się o dziecko, to może raz na
      jakiś czas sama byś się nim zajęla?
      • syriana Re: kolezanka... 20.11.06, 20:59
        > A może skoro to taka bliska koleżanka, i martwisz się o dziecko, to może raz
        na jakiś czas sama byś się nim zajęla?

        ale to chyba nie rozwiąże problemu dziecka, o którym przez weekend chce
        zapomnieć matka..?

        doradzałabym rozmowę, ale bez moralizatorstwa
    • fajka7 Re: kolezanka... 20.11.06, 20:52
      A ile czasu to trwa?
    • koala500 Re: kolezanka... 21.11.06, 09:05
      upieram się przy zdaniu że powinnaś z koleżanką porozmawiać, bo chodzi przecież
      o bezpieczeństwo dziecka-naprawdę może mu stać sie krzywda jak jest tak
      podrzucane komukolwiek.
      Jak naprawdę mu się coś stanie to dopiero będzie płacz i zgrzytanie zębów.
    • escribir Re: kolezanka... 21.11.06, 09:45
      dziewczynie kutas oczy przysłonił ;-(
      pytanie nr 1- dlaczego to ona do niego jeździ a nie od do nie?
      pytanie nr 2- nie wydaje sie wam że facet w ogóle nie wie o istnieniu tego dziecka?
      • koala500 Re: kolezanka... 21.11.06, 12:44
        A kto zajmuje się dzieckiem w tygodniu, bo żaden żłobek nie funkcjnuje przecież
        po 12 godzin?
        • matiduszek Re: kolezanka... 22.11.06, 11:08
          Wydaje mi się, że powinnaś porozmawiać z koleżanką i to powaznie. Bo nic nie
          mówienie przypomina mi sąsiadów którzy często nie ragują np. na przemoc w
          rodzinie, doskonale wiedzą co dzieję się za "ścianą" a nic nie robią. Dziecku
          ewidentnie dzieje się krzywda i myślę, że w momencie gdy dzieję się komuś
          krzywda nie mozna być obojętnym, po prostu, a to tylko małe bezbronne dziecko,
          ja to bym tej pannie du...pe skopała....
    • ania320 Re: kolezanka... 22.11.06, 11:10
      Z depresją,czy bez to ona jest odpowiedzialna za dziecko.
      Trzeba kobietą potrząsnąć,porozmawiaj z nią koniecznie.
      Może do tej pory nikt tego nie zrobił.Pozdrawiam.
      • koala500 Re: kolezanka... 28.11.06, 18:38
        coś nowego???
    • mbwj88 Re: kolezanka... 28.11.06, 18:50
      każdy żyje jak chce
      mam kolezankę która też wiele weekendów poświeciła poszukiwaniu szczęścia i
      teraz jej 9 letni syn to wycina takie numery że tylko współczuć
      poważny gość niechciałby chyba się związać z kobietą która " olewa" swoje dziecko
      co to za referencej na dobrą przyszłość
      a dla byle sexu to szkoda tych pięknych i niepowtarzalnych chwil z niemowlęciem
      • bozenka12 Re: kolezanka... 28.11.06, 20:17
        Dziewczyny, jestem mama pracujaca, nie wchodze codziennie na forum. Przez ponad
        tydzien nie czytalam tu nic. A dostalam duzo odpowiedzi. Sytuacja kolezanki sie
        zmienila. Rzucila wszystko w miescie gdzie mieszkala i przeprowadzila sie do
        miasta tego goscia. Mieszka gdzies w jakims motelu i szuka pracy. Gosciu wie o
        jej synku. Ale chyba niezbyt chce z nim spedzac czas. Odpisalam Wam, bo post
        wzbudzil troche emocji, takze nie chcialam zostawic tak bez wyjasnienia. Ja
        lubie ta dziewczyne, nie lubie oceniac ludzi, ale i tak wydaje mi sie jej
        postepowanie troche za spontaniczne jak na moj gust.
        • jowita771 Re: kolezanka... 28.11.06, 20:32
          a dziecko zabrała ze sobą? i maluch tuła się z nią?
          żal mi tego dziecka. dziewczyny w sumie też, bo wydaje mi się desperatką
          szukającą faceta bez względu na wszystko. a facet chyba jest zainteresowany nią
          tylko jako partnerką seksualną. jak mu się znudzi, to dopiero wpadnie
          dziewczyna w dół.
          niestety ona juz nie jest sama i powinna brać odpowiedzialność również za swoje
          dziecko. nie może rzucać wszystkiego i biec za facetem, który nawet nie ma
          ochoty na kontakt z jej synkiem. jak ona chce budować cokolwiek z człowiekiem,
          który ma taki stosunek do jej dziecka?
          • bozenka12 Re: kolezanka... 28.11.06, 20:57
            Dziecko oczywiscie tym razem zabrala ze soba. Nie mialam z nia kontaktu od
            tygodnia. Mam nadzieje, zewszystko u niej ok. Wiecie to jest dobra dziewczyna.
            Dobra i inteligentna. Tylko, ze jezeli chodzi o facetow to zupelnie glowe
            traci. doslownie podwojna osobowosc. Jest juz 2 razy po rozwodzie. W obu
            przypadkach faceci ja zdradzali, oklamywali, pierwszy maz nawet ja olkradl.
            Dlatego jestem w szoku, ze po raz kolejny jest tak szybka w zawieraniu
            kolejnego zwiazku. Tym bardziej, ze na prawde, jezeli chodzi o inne dziedziny
            zycia ma ona glowe na karku.
          • iljana Re: kolezanka... 28.11.06, 20:58
            A co z jej synkiem?

            Facet się znudzi, kopnie i kobieta z niczym zostanie...jakos nie wierzę w happy
            and.. (celowe)zwłaszcza kiedy "ona" bardziej zabiega o związek.
            • iljana Re: kolezanka... 28.11.06, 21:01
              Oby tym razem dobrze trafiła smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka