Dodaj do ulubionych

SERCE NIE SŁUGA.................

IP: *.* 04.02.02, 23:11
Piszę do Was dziewczyny no bo gdzie mam z tym pójść?Mam nadzieję, że mój post Was nie zbulwersuje, ale mnie zrozumiecie a przynajmniej nie zganicie. Mam męża od dwóch lat. I 8 miesięcznego synka.Nasze małżeństwo właściwie nie istnieje.Nie śpimy w jednym łóżku, nie sypiamy od 1,5 roku, nawet już rozmawiać nie potrafimy...Każde ma własne sprawy, problemy. Nic z tym nie robimy co oznacza tak ma być. Zdajemy sobie sprawę, że mieszkamy razem bo nie mamy innego partnera, z wygody, bo nie miałabym gdzie pójść, dla synka. Tak jest i nie ma co dalej pisać.On wie, że jeśli pokocham kogoś odejdę. Jestem spragniona uczucia, miłości, ciepłego słowa, seksu, zrozumienia, przytulenia, dobrego słowa. I stało się. Spotkania oficjalne, bla, bla i miałam kochanka.On ma rodzinę, ale chciał chyba urozmaicenia, może mu się podobałam nie wiem. Próbowałam z nim rozmawiać, ale on milczał mówiąc, że pierwszy raz w życiu nie wie co powiedzieć.......że nie ma wyrzutów sumienia, nie żałuje. Nie to chciałam osiągnąć, bo to tylko w części zmieniło moją sytuację.Znów poczułam się kobietą!!!Poza tym nie chciałam psuć jego życia i tak już zepsutego........Miałam kogoś, przyjaciela, kochanka, nie wiem jak to nazwać.Ale zakochałam się!:love:nie chciałam tego nie w tej sytuacji ale stało się, co ja mogę na to poradzić?Jak mam oszukać swoje serce, myśli, przyśpieszone tętno kiedy go widzę, albo słszę przez telefon. Kiedy widzę jego oczy, jego spojrzenie, ciało, całego!Wiecie o czym marze?Aby po prostu móc z nim przebywać, patrzeć, obserwować nie musi mnie nawet dotykać.....podać mu rano herbatkę...Ale wiem, że to nie możliwe nie w związku z moją ale Jego sytuacją.Zepsułam wszystko, wyznałam mu miłość To był błąd, bo teraz nie mam nic. Chyba się wystraszył całej tej sytuacji. Unika mnie w czasie tych oficjalnych spotkań unika spojrzenia,rozmowy, po co ja mu to powiedziałam. Tłumiłabym to w sobie, ale choć w części byłby mój. Ale z drugiej strony milczeć, kiedy moje serce wydziera się do niego?A może to i lepiej, uniknę cierpienia?:cry:Nie wiem co robić, dać mu spokój czy próbować porozmawiać. Męczę się bo nie lubię nie powyjaśnianych spraw.Będę wdzięczna za każde zdanie, mam tylko Was eMamy.Marta :(
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika_A/P. Re: SERCE NIE SŁUGA................. IP: *.* 05.02.02, 01:10
      Ja bym milczała, zdaje się, że On już zadecydował. Jestem zdania, że z wyznawaniem miłości i wielkimi słowami nie należy się spieszyć i nadużywać w stosunku do osób, do których nie jesteśmy w 100% pewni.Na pewno spotkasz jeszcze swoją drugą połówkę i będziesz szczęśliwa, tego Ci życzę.Monika A/P.
    • Gość: goga Re: SERCE NIE SŁUGA................. IP: *.* 05.02.02, 08:26
      Czy zastanowilas sie co czuje Jego zona , albo czula gdyby sie dowiedziala !Cuz On chyba nie che tego ciagnac !
    • Gość: dalia Re: SERCE NIE SŁUGA................. IP: *.* 05.02.02, 08:33
      O rany.Chyba tak jak dziewczyny przede mną: nie narzucaj mu się. On widocznie nie chce dalej się spotykać, tak wynika z jego zachowania.Zdaję sobie sprawę, że to będzie bardzo trudne dla ciebie, ale spróbuj. Pozdrawiam-Dalia
    • Gość: Adzia Re: SERCE NIE SŁUGA................. IP: *.* 05.02.02, 08:50
      Marto - aż mnie coś ściska w sercu, kiedy czytam Twój post...Naprawdę, bardzo Ci wspołczuję.Nie dlatego, że mężczyzna, którego kochasz, nie chce się z Tobą spotykać - bo któraż z nas tego nie przerabiała. Ale dlatego, że od połtora roku żyjesz w martwym związku...Jak Ty sobie z tym radzisz? Pod jednym dachem z mężczyzną, bez tego wszystkiego, co jest ważne w małżeństwie? I jedynym sposobem na przywrócenie sensu życia jest spotykanie się z innym mężczyzną i utrzymywanie fikcji (dla kogo? dla dziecka, dla rodziny?) Pytam, bo ja bym takiej sytuacji nie wytrzymała. Co takiego się stało, że Wasze małżeństwo nie istnieje, a mimo to mieszkacie razem?Wiesz, ja może jestem dziwna, ale w sytuacji, kiedy ktoś - nawet w sposób zawoalowany - dawał mi kosza, to więcej nie podejmowałam tematu. Nie mogłabym znieść poczucia, że narzucam się komuś, komu na mnie nie zależy. Nie zależnie od tego, jak bardzo to boli. Ale to ja - Ty wiesz najlepiej, czy warto walczyć o ten związek.Ale przede wszystkim, na Twoim miejscu, unormowałabym ogólna sytuację osobistą. Poszukaj sensu w życiu, przemyśl, czy jest coś co Cię jeszcze łączy z ojcem Twego dziecka. Nie można grać na dwa fronty (to znaczy można, ale mnie się to wydaje strasznie bolesne, nie potrafiłabym tak żyć).Nawet jeśli Twój drugi zwiąek nie wypali, to czy jest sens kontynuować poprzedni - zastanów się nad tym, żadna z nas Ci nie poradzi. Czy nie lepiej, jesli szukasz nowego szczęścia - poszukać go z czystym kontem?Pozdrawiam i życzę spokoju w sercu...
      • Gość: Gosia1 Re:TO UCZYŃ Z NIEGO SŁUGĘ............ IP: *.* 05.02.02, 10:38
        Marto, a chociaż spróbuj! Nie w mojej mocy jest oceniać Cię, nie mam do tego prawa, bo nie wiem, jak ułoży się dalsze moje życie, mimo, iż teraz sobie czegoś podobnego nawet nie wyobrażam...... Bardzo podobał mi się post Adzi. Marto dokładnie go przeczytaj. Najstraszniejsze jest właśnie to, że w swoim małżeństwie nie czujesz się spełniona. Może opowiesz nam, a przynajmniej spróbuj opowiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Teraz, gdy masz tak boleśnie zranione serce może odnajdziesz w nim chociaż spokój? Nie miłość, ale właśnie poczucie bezpieczeństwa, że nic się nie zmienia, że mąż był, jest i będzie, że przecież macie wspólny temat - synka! Spróbuj Marto, dlaczego? Bo tak to właśnie jest z tymi miłościami pozamałżeńskimi, że one są piękne, bo nie dotyczą życia codziennego, codziennych zmagań z problemami, chorobami, brakiem pieniędzy, tego, że facet położył skarpetki nie tam gdzie trzeba, że ciut za długo siedział z gazetą czy pilotem od telewizora "skanując" po programach....itp, itd. Zakochałaś się można by rzec w wizerunku od święta, takim tylko na Twój użytek. Gdzie na powitanie jest uśmiech i na pożegnanie też, gdzie nie słyszysz wymówek, że obiad nie jest podany na czas, albo koszula źle wyprasowana, gdzie on z kolei nie słyszy, że za mało czasu poświęca dzieciom i Tobie...... Zastanów się, może on też posiada wady takie nie do pokonania, a o których Ty może nie masz zielonego pojęcia, zacznij tak na niego patrzeć, a może będzie Ci lżej odkochać się. Pomyśl - czy byłoby Ci lekko, gdybyś była już jego żoną i on znowu się zadużył w kimś? Uwierz mi, to jest wielce prawdopodobne!!!! Przecież w domu byłabyś tylko (!!!!) żoną - w kapciach, rano bez makijażu, czasem niewyspana po trudnej nocy z dzieckiem..... A czasem po prostu w złym humorze, bo przecież nie zawsze mamy imprezowy nastrój. Co wtedy???? Pozna na jakiejś imprezie uśmiechniętą kobietę, w szałowej sukni....... Jego zachowanie dało mi dużo do myślenia, Marto. Nie daj się już więcej wykorzystywać!!!! Bądź radosna, szczęśliwa, bo zasługujesz na to. Jeśli w Twoim małżeństwie z jakichś powodów nie można odrodzić uczucia, to poszukaj go gdzieś indziej, tam gdzie znajdziesz je na pewno, to nie jest niemożliwe. Ja je znalazłam Marto. I właśnie wczoraj obchodziłam 7 rocznicę ślubu z moim drugim, ukochanym mężem! Spróbuj, nie poddawaj się, najgorzej popaść w rozpacz, zniechęcenie. A tego osła Ty porzuć!!!! Zignoruj go, to jest możliwe, gdy się bardzo tego chce. Wzbudź w sobie złość na niego, będzie Ci wtedy łatwiej. Pomyśl sobie - jak on mógł tak Cię potraktować??? Kim on jest, kto mu dał prawo frymarczyć sobie Twoimi uczuciami???? Bądź ponadto, głowa do góry i nie daj się!!!!! Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko Gosia
        • Gość: horac Re:TO UCZYŃ Z NIEGO SŁUGĘ............ IP: *.* 05.02.02, 12:32
          No właśnie miałam napisać coś do Marty, ale przeczytałam post Gosi1 i okazało się, że ona już to za mnie napisała.Chodzi o problem tzw. "spranych gaci" (przenośnia).Chwilowe znajomości są cudne, bo nie widzimy ich od strony tychże gaci.Jak sobie wyobrazisz swojego Adonisa w roli męża z tym całym zapleczem kuchenno-pralniczo-prasowalniczym, to już chyba serce tak łomotać do niego nie będzie, co?Sam flirt nie jest zły (flirt to nie znaczy skok do łóżka).Jak Cię ktoś trochę pokokietuje, to nabierasz znowu "świeżości" jako kobieta. A i na męża innym okiem wtedy można spojrzeć - chyba, że już w ogóle nie masz ochoty na niego patrzeć. Tak więc spójrz na tego żonatego Adonisa w aspekcie utylitarnym - zdarzył się taki ktoś po to byś poczuła, że krew nie woda i tyle. Matylda.
    • Gość: monikap Re: SERCE NIE SŁUGA................. IP: *.* 05.02.02, 08:50
      Przepraszam, że to powiem ale - TYPOWE. Facet chcial niezobowiązującą kochanke a kobieta sie zakochała....No i maja problem. Brutalnie mówiąc 2 problemy:1. facet: jak pozbyć sie niechcianej kobiety2. kobieta : kocha i pragnieSytuacja bardzo smutna, cierpienie dla kobiety.jedyne wyscie to "odkochac sie" - wiem to trudne. ale nie ma wyjscia.Monika p
    • Gość: Aldonia Re: SERCE NIE SŁUGA................. IP: *.* 05.02.02, 10:08
      To nie takie proste odkochać się.Ale jeszcze trudniejsze jest wzajemne unikanie się. Spróbuj zagadać do niego, tak jakoś z humorem: żeby się ciebie nie bał, bo nie gryziesz, że nie chcesz rozbijać małżeństwa, bo to nie w twoim stylu, że po prostu chcesz czasami na niego popatrzeć z daleka, bo ma piękne oczy, że wystarczy jego zwykły przyjazny uśmiech i by tobie zrobiło się ciepło i że to tobie wystarczy. To nieprawda? Czasami lepiej skłamać. Chodzi oto, by wrócić do jakiejś normalności. Bądź szczęśliwa jak skowronek, mimo, że serce ci pęka, nie pokazuj mu swoich smutnych oczu i spojrzenia zbitego psa. To będzie trudne, ale musisz przez to przejść.
    • Gość: Lilly Re: SERCE NIE SŁUGA................. IP: *.* 05.02.02, 10:17
      Mnie uderzyło w Twoim poscie Marta jedno stwierdzenie - nic z tym nie robimy (Ty i Twój mąż?) Dlaczego?! Przecież cos musiało Was łączyć, kiedy podjeliscie decyzję o slubie, zdecydowaliscie się na dziecko. Czy naprawdę strach przed samotnoscią był jedynym powodem? Aż nie chce mi się wierzyć.Ja szczerze Tobie radzę - zanim zdecydujesz się rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu - zrób porządek w pierwszym. Zacznij rozmawiać ze swoim mężem, może on też jest spragniony ciepła i Twojej miłosci? Wiesz co czuje i mysli? Co przeżywa? Wyciągnęłas do niego dłoń? W zasadzie nie napisałas co spowodowało taką pustkę w waszym małżenstwie - a przecież takie rzeczy nie dzieją się bez powodu, ot tak sobie. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją rodzinę. :)
      • Gość: horac Re: SERCE NIE SŁUGA................. IP: *.* 05.02.02, 12:35
        Lilly- mama Piotrusia napisała/ł:Zacznij rozmawiać ze swoim mężem, może on też jest spragniony ciepła i Twojej miłosci? Wiesz co czuje i mysli? > Co przeżywa? Wyciągnęłas do niego dłoń? > > W zasadzie nie napisałas co spowodowało taką pustkę w waszym małżenstwie - a przecież takie rzeczy nie dzieją się bez powodu, ot tak sobie. > > Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją rodzinę. :)I ja tyż. Matylda.
    • Gość: UlaR miłość to delikatna roślinka! IP: *.* 05.02.02, 17:55
      Ja bardzo przepraszam, ale strasznie to wszystko NIEDOJRZAŁE, jak dla mnie. To tak, jakby pobrało się dwoje dzieciaków, którym się wydawało, że życie to ciągła zabawa, żadnych obowiązków i żadnej tzw. prozy życia. Piszesz na forum edziecka i prosisz o radę. Kurczę, a porozmawiałaś przedtem ze swoim mężem? Zapytałaś, o co właciwie chodzi? Zastanawialiście się WSPÓLNIE, dlaczego od półtora roku Wasze małżeństwo wygląda tak, jak wygląda? Słuchaj, w dzisiejszych czasach nikt nikogo nie zmusza do małżeństwa. Pobraliście się, bo chcieliście, bo się kochaliście. A teraz co - już się nie kochacie? Po zaledwie 2 latach!? I co? Szukasz następnego "mężczyzny swojego życia"? Na kolejne 2 lata? A jak długo masz zamiar tak postępować - przez całe życie? Jesteście mężem i żoną, stanowicie rodzinę - macie najcudowniejszego synka na świecie. Widzisz, z miłością jest jak z bardzo delikatną roślinką - trzeba o nią dbać, chuchać na nią i dmuchać, bo inaczej zwiędnie. Zamiast więc uganiać się po świecie za kolejnymi facetami (tymi "jednymi-jedynymi", oczywiście), zacznij raczej rozmawiać z mężem i ratujcie, na Boga, swoje małżeństwo!!! Jestem pewna, że warto :)Powodzenia,Ulka
    • Gość: 220571 Re: SERCE NIE SŁUGA................. IP: *.* 05.02.02, 21:49
      marta napisała/ł:> Każde ma własne sprawy, problemy. Nic z tym nie robimy co oznacza tak ma być. Zdajemy sobie sprawę, że mieszkamy razem bo nie mamy innego partnera, z wygody, bo nie miałabym gdzie pójść, dla synka. Tak jest i nie ma co dalej pisać.Moje małżeństwo też przeżywało kryzys (jak Kasia miała ok 8 m-cy). Co ciekawe o kryzysie wiedziałam tylko ja. Czy Ty wiesz, o czym tak napawdę myśli Twój mąż? Czy może jest mało wylewny (jak np. mój), a Ty (podobnie jak ja) dorobiłaś do tego swoją "ideologię". Sytuację masz bardzo trudną. I tak naprawdę nie wiem co Ci napisać, bo Cię nie znam i mało o Twoje sytuacji wiem. Napiszę Ci co ja robiłam. Ratowałam swoje małżeństwo. Dla mnie rodzina jest najważniejsza. Rozmawiałam z mężem (a nie jest to łatwe, zwłaszcza w Twojej sytuacji). Wylałm wile łez, żeby choć trochę mnie zrozumiał (moją potrzebę czułości i ciepła). > On wie, że jeśli pokocham kogoś odejdę. Czy mu o tym powiedziałaś?Miłość to ciężka praca. Najpierw jest zachwyt, zauroczenie. A potem przychodzi codzienność i trzeba pomóc miłości przeżyć. Pielęgnować, żeby nie zszarzała i nie umarła. Kiedyś pewna "doświadczona" mężatka powiedziała mi "Człowiek jest zdolny do miłości ponaduczuciowej. Nawet w chwili złości i gniewu na męża ma się świadomość, że przecież z jakiegoś powodu jesteśmy razem, że przecież się kochamy, mamy dzieci." Czasem szukamy daleko czegoś co jest na wyciągnięcie ręki. Porozmawiaj z mężem...Chciałabym Ci jakoś dodać otuchy, ale nie bardzo wiem jak. Będę trzymać za Ciebie kciuki. Moze uda Ci się odnaleźć to co łaczyło Was - Ciebie i męża. To co skłoniło was do ślubu.A ten Ktoś, co zawrócił Ci w głowie... Może być całkiem szary w codziennym życiu...Pamiętaj też o swoim synku. Dzieci uczą się życia obserwując swoich rodziców. Co przekażecie jako rodzice swojemu dziecku? Pozdrawiam Cię serdecznie
    • Gość: martaakrab marta w sprawie serca........... IP: *.* 05.02.02, 22:18
      DZIĘKUJE WAM BARDZO ZA ODPOWIEDZI.OTWORZYŁY MI OCZY NA SPRAWĘ ALE I TROCĘ WKURZYŁY.NIEKTÓRE. CZY PIERWSZY RAZ SŁYSZYCIE O TYM, ŻE KOMUŚ WALI SIĘ MAŁŻEŃSWO, ŻE KTOŚ PRAGNIE POMIMO WSZYSTKO BYĆ SZCZĘŚLIWYM, UŁOŻYĆ SOBIE ŻYCIE, ZAPOMNIEĆ O TYM CO ZŁE, PRAGNIE PRZYTULENIA, SEKSU, MĘŻCZYZNY?????CZY TO TAKIE DZIWNE?CZY JA JESTEM NIENORMALNA???!!!!!KJESTEŚCIE OBURZONE, ŻE ZACHOWUJĘ SIĘ JAK LATAWICA A NIE RATUJĘ MOJEGO MAŁŻEŃSTWA. ZATEM PYTAM ILE MOŻNA. TYSIĄCE ROZMÓW, BŁAGAŃ, KOLACJI, ŚNIADAŃ DO ŁÓŻKA, WSZYSTKO.......W ZAMIAN BRAK ZAINTERESOWANIA, BICIE, ZERO ROZMÓW, KONTAKTU, PO PROSTU NIC. WIĘC NIE MA CO RATOWAĆ!!!CIĘŻKO MI DZIEWCZYNY, SZUKAM ZA I PRZECIW W SWOIM POSTEPOWANIU, SAMA NIE WIEM. JEST MI PRZYKRO, JAKOŚ TAK WSZYSTKO GŁUPIO MI SIE UKŁADA.TERAZ JESTEM I ZŁA I ZAKOCHANA. POTRZEBUJE CZASU MOŻWE SAMO SIE ROZWIĄZE, ALE WIEM ŻE NIE MOGĘ SIĘ NARZUCAĆ I TU CHYBA NIE MA DLA MNIE MIEJSCA. A MOŻE JA WALCZĘ O SZCZĘŚCIE?DLACZEGO Z NIM MIESZKAM???BO JEST NA TYLE DOBRY(!!) ŻE MNIE NIE WYRZUCIŁ.NIE MAM GDZIE PÓJŚĆ, NIE MAM KASY.PEWNIE, ŻE WOLAŁABYM SKOŃCZYĆ JEDNO A POTEM DRUGIE ALE NIE ZAWSZE JEST TO MOŻLIWE DZIEWCZYNY. MARZĘ O NORMALNYM ŻYCIU, RODZINIE, KOMPROMISIE, ZAUFANIU, SZCZEŚCIU. TU BYŁA MIŁOŚĆ- TAK MYŚLAŁAM, ALE NIE MA. PRZYZNAJE NIE UDAŁO MI SIĘ!ZDAJE SOBIE SPRAWE Z TEGO. NIE MAM SIŁY JUŻ WALCZYĆ.NIE MOGĘ.UWIERZCIE MI.A TEN DRUGI..... MOŻE RZECZYWIŚCIE POWINNAM GO OLAĆ, NIC Z TEGO NIE BEDZIE.WIEDZIAŁAM, ŻE MA ŻONĘ. ALE NA MIŁOŚC BOSKĄ ON JEST DOROSŁY I WIE CO ROBI. tYM BARDZIEJ, ŻE ONA TEŻ MA KOGOŚ......... NIE NIE TO NIE SCENARIUSZ BRAZYLIJSKIEGO SERIALU.......MOŻE DLATEGO BYŁO MI ŁATWIEJ. JA NIE CHCIAŁAM ROZBIJAĆ, PSUC. TERAZ WIEM,CHCIAŁAM MĘŻCZYZNY, KOCHANKA, ODROBINY CZUŁOŚCI, ZROZUMIENIA I ZNALAZŁAM. JA BYŁABYM GOTOWA ZACZĄĆ Z NIM ŻYCIE ON NIE. bYŁO MU DOBRZE W TAKIM UKŁADZIE. POWIEDZIAŁAM O MIŁOŚĆI. MUSIAŁAM.ZEPSUŁAM TEN UKŁAD. ALE CZY BYŁ TO ZDROWY UKŁAD???CO BY MI DAŁ, DO CZEGO DOPROWADZIŁ?NIE BYŁ DOBRY NA DŁUŻSZA METĘ. NIE NA TAKICH WARUNKACH. POMIMO WSZYSTKO BYŁO MI DOBRZE I NIE ŻAŁUJĘ. ALE DZIĘKI TEMU WYZNANIU NIE MAM ZŁUDZEŃ, WIEM, ŻE NICZEGO BY MI NIGDY NIE DAŁ. ŻE DLA NIEGO TO BYŁA ZABAWA. CHOĆ JAK MÓWI NIE ŻAŁUJE, BYŁO OK, ALE BOI SIĘ EWENTUALNEGO ZAANGAŻOWANIA, TEGO ŻE SIE WYDA BO POMIMO KŁOPOTU Z ŻONĄ NIE CHCE ROZWODU ITD. JEGO WYBÓR.MUSZĘ USZANOWAĆ. MACIE RACJĘ. MOŻE POWINNAM UDAWAĆ, ŻE NIC SIĘ NIE STAŁO, BYĆ WESOŁA, USMIECHNIĘTA I MOŻE TO GO ZACZNIE ZASTANAWIAĆ.
      • Gość: UlaR Re: marta w sprawie serca........... IP: *.* 06.02.02, 08:00
        co to za dziecinada?!przed ślubem miałaś zamknięte oczy, czy co? otworzyły Ci się pół roku po ślubie? zakładam, że zanim się wyjdzie za mąż, trzeba poznać swojego wybrańca. i co, nie było żadnych "znaków ostrzegawczych"? nie wierzę.a jeśli były i je zignorowałaś, to cóż...a nie mówiłam? NIEDOJRZAŁOŚĆ :( UlkaP.S. a ile Ty masz lat, Marto???
        • Gość: horac Re: marta w sprawie serca........... IP: *.* 06.02.02, 10:52
          O rany, Ula!Jak Tobie łatwo przychodzi ocena na odległość.Tak szybko wyciągasz wnioski.Przeczytasz parę zdań i już wiesz, że to "niedojrzałość".Frazesy rodem z "Ani z Zielonego Wzgórza", "na Boga" nie pomogą!Marta nie szuka terapeuty małżeńskiego, tylko pyta o coś zupełnie innego.A ja Ci mówię Marto, nie musisz tu przedstawiać swojego życiorysu! Nie musisz się tłumaczyć czy masz syna czy córkę i czy jesteś gruba czy chuda. Bo to nie ma wiele do rzeczy.Tutaj tak czasem jest, że pytasz dlaczego kura gdacze, a Sz. koleżanki dociekają czy kura to przypadkiem nie ryba.Twój problem przy tym schodzi na plan dalszy.Moje zdanie jest takie:- romansując z żonatym facetem można, a nawet trzeba, spodziewać się, że wyznaczy pewne granice. Za nimi stoi rodzina, wygoda, dotychczasowe życie, którego nie zechce burzyć, ani w żaden sposób mu zagrozić.- teraz jest Ci ciężko, ale to wkrótce minie (wiem co mówię)- w sprawie przemocy wobec Ciebie warto nie siedzieć z założonymi rękami. Ciebie i męża obejmuje wspólnota majątkowa. Po udowodnieniu mu przemocy wobec Ciebie, to on nakazem sądu zostanie usunięty z mieszkania, a nie Ty i dziecko (czyje by to mieszkanie przed ślubem nie było).Mąż nie robi Ci żadnej łaski, że Cię "trzyma" w domu.Mieszkanie jest wspólne (chyba, że sporządził intercyzę).W przypadku pobicia, należy postarać się o obdukcję (dobrze mieć też świadków). W przypadku konkubinatu chyba jest podobnie. Jest specjalna infolinia (ta od za słonej zupy), gdzie wszystkiego można się dowiedzieć.- następny będzie lepszy.Pozdrawiam. Matylda
          • Gość: Lilly Re: marta w sprawie serca........... IP: *.* 06.02.02, 12:04
            To prawda - Marta nie musi przedstawiać nam swojego życiorysu i naprawdę ma znaczenia czy ma syna czy córkę, jest gruba czy chuda, ale... Cos chyba jednak nie jest w porządku z tą zmienną wirtualną osobowoscią i musisz przyznać, te różne fakty rzucają jednak cień na wiarygodnosc postów Marty. Że nie wspomnę o wirtualnej uczciwosci... Jesli w ogóle takowa istnieja - ale chyba tak - oceniając edziecko.Pozdrawiam :hello:
          • Gość: Gosia1 Re: marta w sprawie serca........... IP: *.* 06.02.02, 19:49
            Tym razem to ja Matyldo podpisuję się pod Twoim postem!!!A co do wypowiedzi Uli - droga Ulu, ja też miałam zamknięte oczy, gdy wychodziłam pierwszy raz za mąż. Otworzyły mi się i to cholernie boleśnie, gdy w 6 miesiącu ciąży mój ukochany mąż mnie porzucił....... Nie ma reguły. Drugiego męża poznałam, pokochałam i szybko wyszłam za Niego za mąż. Właśnie mieliśmy 7 rocznicę ślubu i.... nadal jesteśmy bardzo szczęśliwi. Gwoli wyjaśnienia - pierwszego męża znałam przed ślubem dłużej niż drugiego..... Wydawałoby się, że poznałam Go lepiej, bo dłużej. Nic bardziej mylnego. Dlatego nie wyciągaj pochopnych wniosków!! I nie oskarżaj tak szybko. Nie wiesz co się u nich dzieje, nie wiesz ile bólu możesz komuś sprawić swoimi surowymi słowami!! Zanim coś się powie, zanim wyda się wyrok trzeba się poważnie zastanowić i każde słowo porządnie wyważyć. Pozdrawiam Gosia
        • Gość: MARtula_m_Maksa Re: marta w sprawie serca........... - ULU!!! IP: *.* 06.02.02, 14:25
          Ula napisała/ł:> co to za dziecinada?!> przed ślubem miałaś zamknięte oczy, czy co? otworzyły Ci się pół roku po ślubie? zakładam, że zanim się wyjdzie za mąż, trzeba poznać swojego wybrańca. i co, nie było żadnych "znaków ostrzegawczych"? nie wierzę.> a jeśli były i je zignorowałaś, to cóż...> > a nie mówiłam? NIEDOJRZAŁOŚĆ :( > > Ulka> No, mówiłas, ale co z tego. Chyba, że lubisz tak komus dokopać bez powodu.Ula napisała/ł: > P.S. a ile Ty masz lat, Marto???Nie widzę związku.
      • Gość: Adzia Re: marta w sprawie serca........... IP: *.* 06.02.02, 10:16
        Marto, bicie????? To przecież całkiem zmienia postać rzeczy...Nie możesz mieć pretensji do dziewczyn, że sugerowały pracę nad Waszym małżeństwem, skoro wcześniej nie napisałaś o niektórych jego aspektach, prawda?Nie wiem, co Ci napisać, żebyś miala siłę wydobyć się z tego marazmu...Może to, że masz prawo do szczęścia, że masz prawo go szukać, z mężczyzną, który nie potraktuje Cię jak chwilową przygodę...Sama chyba doszłaś do wniosku, że ani jeden ani drugi nie jest dla Ciebie partnerem. Zasługujesz na miłość i szacunek.I nie udawaj niczego. Nie warto się uśmiechać, jeśli serce pęka. Po nocy przychodzi dzień...Trzymaj się .Życzę Ci dużo siły.PS. Co do niezbieżności danych, też mnie zastanawia, ale doszłam do wniosku że to nie moja sprawa. Przecież każda z nas jest dla innych osobą wirtualną, i może być kimś zupełnie innym. Pomińmy tę sprawę.
        • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: marta w sprawie serca........... - do Adzi IP: *.* 06.02.02, 10:37
          Aga!A ja myślę, że tak sobie tu rozmawiamy jak w rodzinie... Więc męczy mnie fakt niejasności. Nie uspokaja mnie fakt, że już pewnie kilka razy odpowiadałyśmy na "wymyślone" posty. W końcu ideą rejestrowania było między innymi stworzenie profili osób na forum. Jakoś nie daje mi to spokoju, ale wyjaśniam, że nie zamierzam napadać na Martę, chcę tylko żeby to nieporozumienie się wyjaśniło... Ujęła mnie szczerość rodziców na tym forum i chciałabym, żeby tak pozostało...Magda :hello:
          • Gość: Adzia Re: marta w sprawie serca........... - do Adzi IP: *.* 06.02.02, 11:05
            Hmmm, a ja myślę, że mając do czynienia z osobą w takiej sytuacji można poniekąd usprawiedliwić próby zatuszowania śladów (przyznam, że nieudane). Nie mówiąc już otym, że Marta mogła korzystać z komputera koleżanki, czy też odwrotnie...PS. Mnie się też podoba po wprowadzeniu logowania. Wiadomo kto jest kto, i jakoś tak mniej wirtualnie, nie? :-)
            • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: marta w sprawie serca........... - do Adzi IP: *.* 06.02.02, 12:10
              Dokładnie.Stopniowo wiemy, kto jest kto. Odnajdujemy osoby dowcipne, te, których posty zawsze nas ubawią i te zagubione... Co do Marty - nie zarzucam jej nieuczciwości... Może faktycznie nie chciała być do końca rozpoznana, lub faktycznie korzysta z kimś ze wspólnego komputera. Ale jedno słowo a jej strony rozwiałoby niepotrzebny szum wokół tej sprawy.. czy nie?Magda :hello:
        • Gość: 220571 Re: marta w sprawie serca........... IP: *.* 06.02.02, 13:13
          Co do rozbierzności danych... Jak mam komuś poradzić, jesli nie wiem jaki ma problem? Mnie nie chodzi o to, żeby przedstawić komuś zarzuty. Lubię jasne sytuacje. Podchodzę do każdego postu jak do człowieka, który ma problem, chce się poradzić. A jeśli Marta w jednym poście zacznie się odchudzać a w drugim starać się utyć? Dla mnie jest to nieuczciwe. Jeśli nie chce pisać o sobie bo to sprawy bardzo osobiste, zawsze może wejść do salonu - tam nie trzeba się logować. Albo np. napisać: "Mam koleżankę, która...."Może to przesada, ale dla mnie to nie jest uczciwe. Ktoś tak ładnie napisał, że żyjemy tu jak w rodzinie...Pozdrawiam serdecznie.PS nikogo nie chciałam urazić, chciałabym tylko, aby sprawy były jasne.
          • Gość: 220571 Re: marta w sprawie serca........... IP: *.* 06.02.02, 13:17
            A jeszcze chciałm dodać...Napisanie postu do Marty zajęło mi ponad godzinę, czytałam go setki razy. Żeby nie napisać czegoś głupiego, żeby nie zrobiło jej się smutno, żeby nie urazić jej niczym. Czuję się troszkę dziwnie jak sobie pomyślę, że może ona tam sobie siedzi i śmieje się z naszej (mojej) naiwności.Pozdrawiam jeszcze raz.PS. Dalej jestem zdizwiona.
            • Gość: AgnieszkaP. Re: marta w sprawie serca........... IP: *.* 06.02.02, 13:46
              Gosiu, zgadzam się z Tobą w 100 %. Nie chodzi o żadne złośliwości, czy o to aby bawić się w detektywów, po prostu sprawa wiarygodności. Ja np. zaglądam na edziecko nałogowo ale mało się dopisuję właśnie dlatego że napisanie czegokolwiek zajmuje mi dużo czasu, z tego samego powodu, żeby nie napisać czegoś głupiego, chaotycznego itd. Każdy dopisek do postu to dla mnie dość ciężka praca, tak więc też byłoby mi głupio gdyby okazało się że odpowiadam na jakieś np. wymyślone dla kawału posty. No i jak sama napisałaś, jest kupa innych sposobów aby ukryć swoją tożsamość.Pozdrawiam,AgnieszkaP.S. Broń Boże nie twierdzę że Marta wymyśliła swój post czy coś w tym rodzaju, po prostu odczuwam lekki niesmaczek
    • Gość: 220571 Czy to żarty?? :( IP: *.* 05.02.02, 22:26
      Czegoś tu nie rozumiem :what: ? W innym wątku przeczytałam że Marta ma 10-cio miesięczną córeczkę? Czy ktoś sobie tu robi żarty :( . Czy ktoś mi to wytłumaczy? Przecież rejestracja była po to by nikt się pod nikogo nie podszywał.Zdziwiona Goska
      • Gość: AgnieszkaP. Re: Czy to żarty?? :( IP: *.* 06.02.02, 03:41
        Faktycznie, jak byk, 10-miesięczna córa w innym wątku, nick ten sam :what: :what: :what:
        • Gość: 220571 marta - o co chodzi? ;(( IP: *.* 06.02.02, 07:59
          Przeczytałam jeszcze kilka innych postów i coś mi tu w ogóle nie gra :what: :what: :what: :what: :what: ? Tak jakby pod tym nickeim pisało kilka osób? :what: :what: O co chodzi?Pozdrawiam, jeszcze bardziej zdziwiona Goska
        • Gość: UlaR Re: Czy to żarty?? :( IP: *.* 06.02.02, 08:02
          no, skoro żarty, to bardzo głupie.
          • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Czy to żarty?? :( - proszę o kilka słów wyjaśnienia IP: *.* 06.02.02, 08:17
            Rany! Też sie gubię :what:!Chciałam coś napisać do Marty, ale najpierw czytam Wasze posty i trochę mi głupio. Tu córka, tam syn. Tu zadowolona z sylwetki po ciązy, tam 15 kilo nadwagi Oouch: Marta, proszę wytłumacz nam o co tutaj chodzi?Magda :hello:
    • Gość: agatalesnik Re: SERCE NIE SŁUGA...- a gdzie żona?............. IP: *.* 06.02.02, 13:58
      hej! wiem, że uczucia to dziwna sprawa. ale ja jestem właśnie taką żoną, której mąż poznał osobę spragnioną miłości, czułości, zainteresowania! a ja i nasze dzieci. mamy dwójkę fantastycznych dzieciaczków (4,5 i 1) co z nami? jego zafascynowała jej inność, brak problemów przez telefon albo przy kawie, a ze mną?? borykanie się z codziennością. wyprowadził się, a ja zostałam sama! dziwisz się że się wystraszył? posiadanie rodziny do czegoś zobowiazuje! mój mąż tego nie dostrzegł. chce być sam - a tak naprawdę??? czeka na jej telefon lub sygnał. wiem, że jest ci ciężko i nie zazdroszcze,ale............ są jeszcze inni w tej całej historii!!!
      • Gość: horac Re: Wszystkie grzyby są jadalne IP: *.* 06.02.02, 14:27
        Cześć Agatoleśniku,A propos - mąż się już przyprowadził? Czy nadal sama się borykasz z życiem? Żeby spointować wątek romansu z cudzym mężem przytoczę fragment "ze szkolnych zeszytów":"Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz"A żeby Was trochę rozweselić zacytuję jeszcze trochę:"Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie było szkieletu, mięso ciągle spadałoby na ziemię"Życząc Wam mocnych szkieletów, pozostaję z pozdrowieniemMatylda.
      • Gość: UlaR Re: SERCE NIE SŁUGA...- a gdzie żona?............. IP: *.* 08.02.02, 17:15
        No właśnie. Jest jeszcze porzucona żona i dzieci, o których nikt tu zdaje się nie pamiętać...Znam podobną sytuację. Tata zostawił mamę i kilkuletniego synka i odszedł do pewnej młodej studentki. Rozwiódł się z żoną, ożenił ze studentką, mają wspaniałe dzieci. Minęło ładnych parę lat i tata chciałby jednak wrócić do tej "dawnej" mamy, tej pierwszej. Ale ona juz poukładała sobie życie, SAMA, nie chce powrotu męża, wychowała syna, poszedł na studia na niezłą polska uczelnię. Ona jest lubiana przez wszystkich, podobno jest fantastyczną kobietą, tryska energią i kocha życie. Ta druga też jest wspaniała, ale tatę jakoś tak "nosi"...Agata, Ty też na pewno jesteś najlepsza i nie warto Cię zostawiać dla jakiejś-tam panny. Życzę Ci, żebyś dobrze wychowała swoje dzieciaki - z mężem czy bez niego.Trzymaj się ciepło,Ulka (vel czarna owca)
        • Gość: agatalesnik Re: SERCE NIE SŁUGA...- a gdzie żona?.- jak zwykle na miejscu IP: *.* 11.02.02, 09:33
          hej. też się pocieszam, że jestem super, ale czasem jest naprawdę ciężko!! mój(?) małżonek jest teraz sam, bo szanowna...... nie zdecydowała się opuścić męża i 2 dzieci. musi wszystko przemysleć. nie krytykuje Marty!! każdy ma prawo do uczuć, ale czy ona by chciała aby jej dziecko nie miało ojca ??? mój syn za miesiąc skończy rok! ale dlaczego ja nie mogę przemyśliwać, tylko muszę wszystkiemu sprostać?! co prawda mój małżonek teraz przyjeżdza co drugi dzień i nawet może spać w domu(?) by zawieźć córkę rano do przedszkola, ale ile można tak funkckjonować?? życze Marcie wszystkiego naj... ale chyba warto zastanowić się nad sobą, mężem i porozmawiać o uczuciach, miłości i rodzicielstwie
    • Gość: Lilly Re: SERCE NIE SŁUGA..- po Marcie ani widu ani sl IP: *.* 06.02.02, 15:00
      Cześć Agatoleśniku,A propos - mąż się już przyprowadził? Czy nadal sama się borykasz z życiem? Żeby spointować wątek romansu z cudzym mężem przytoczę fragment "ze szkolnych zeszytów":"Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz"A żeby Was trochę rozweselić zacytuję jeszcze trochę:"Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie było szkieletu, mięso ciągle spadałoby na ziemię"Życząc Wam mocnych szkieletów, pozostaję z pozdrowieniemMatylda.
      • Gość: Lilly Re: SERCE NIE SŁUGA..- po Marcie ani widu ani sl IP: *.* 06.02.02, 15:08
        Sorry! Pospieszylam się i wysłałam pusty post, ależ gapa ze mnie.Rozumiem Wasze oburzenie - sama czuję niesmak tą całą sprawą, bo o ile rozumiem, że w pewnych kwestiach zależy nam na anonimowosci, to jednak są inne sposoby, aby takową sobie zapewnić. No coż - taka zmienna wirtualna osobowosc Marty rzuca poważny cień na wiarygodnosc jej postów a tym samym mamy prawo czuć, że nasza serdecznosc została nadużyta. Wyajsnien już się chyba nie doczekamy, za to pewno już niebawem pojawi się tu nowa osoba - wszak stworzyć kolejną wirtualną "siebie" to w internecie nie sztuka.Pozdrawiam Was wszystkie : Lilly czyli Lidka, mama Piotrusia - zawsze i wszędzie! :)
        • Gość: Justek Re: SERCE NIE SŁUGA..- po Marcie ani widu ani sl IP: *.* 06.02.02, 15:38
          Wściekła jestem!Ja tu czytam wszystkie posty, żeby się nie powtarzać, a tu takie jaja wychodzą.Hej Marto gdzie Cię zawiało?Wytłumacz się!Justyna mama Klaudii - zawsze ta sama!
          • Gość: Gosia1 Re: SERCE NIE SŁUGA..- po Marcie ani widu ani sl IP: *.* 06.02.02, 20:07
            Hmmm, no własnie przeczytałam post Marty z 22 stycznia pt "Mój mąż mnie nie pragnie", w którym pisze jak byk, że ma świetny kontakt z mężem, chodzą do kina, On zajmuje się dzieckiem i w ogóle oprócz seksu to jest super.... Nie rozumiem. Gosia
          • Gość: Viola_emama Re: SERCE NIE SŁUGA..- po Marcie ani widu ani sl IP: *.* 06.02.02, 20:33
            Rany!!!!!!Ale niektorzy maja wyobraznie :ouch: :ouch: :ouch:niewiem...chyba tak sie nudza ,ze wymyslaja klopoty na miejscu? Ludzie...przeciez to jest bardzo powazne forum ,dzieki niemu wiele sie nauczylam (ciagle wale dla meza cytatami :-) ),tutaj mozna sie wyzalic ,uzyskac odpowiedz na nurtujace Cie pytania ,lub smiac sie do lez nawet jak masz wielkiego dola.Ach....szkoda pisac i sie denerwowac ,prawda?Pozdrawiam-Viola&Kevin
            • Gość: wiesia Re: serce nie ...nie tylko po Marcie ani widu ani sl IP: *.* 07.02.02, 08:22
              A ja od kiedy tu jestem , czyli od półroku dwa razy już nabrałam się na post rzekomo zrozpaczonej nastolatki zastanawiającej się nad usunięciem ciąży. W obu przypadkach te posty rozpętały prawdziwą burzę, a autorka znikła jak powiew wietrzyka, nie odpisując ani słowa.... Skądinąd dowiedziałam się, że podobne posty pojawiały się na innych forach "o dzieciach" i podobnie autor/ka (?) znikała w przestrzeni wirtualnej...Wątpię , czy odpiszę jeśli tego typu post pojawi się ponownie...
    • Gość: martaakrab co sie tu dzieje????????? IP: *.* 08.02.02, 14:04
      witam.jestem trochę zaskoczona.czytam ta posty i nie wierzę.jestem, żyję, nie uciekłam. piszę. Dziekuję Ci Matyldo z całego serca widzeże tylko Ty jedna mnie rozumiesz, odbieramy chyba na tych samych falach. Nie wyciągasz głupich, pochopnych wniosków i to jest prawdziwa dojrzałośc. Nie wiem co to słowo oznacza dla innych.......miałam problem, napisałam. a teraz czuję sie jak idiotka, oszustka, fałszywa istota, niedojrzała, głupia, gruba, chuda, z synkiem, córką i sama nie wiem co jeszcze. Dzieki.Posty pisały moje koleżanki, które nie mają w domu internetu i pozwoliłam skorzystać z mojego t o o wszystko.Ja pisałam tylko o tym ze mój mąż mnie nie pragnie bo chciałam poznać mechanizm pewnych rzeczy przy Waszej pomocy a nie rozwodzić się na temat mojego całego życia To było 22.01.Masz racje Matyldo nie musze pisać całego życiortysu ale sama widzisz jak tu jest. za mało informacji to dziewczyny piszą o tysiącach spraw a nie o problemie osoby która go pisze.pisałam o kochanku to zrobił się z tego problem mojego męża i ratowania małżeństwa. a ja poczułam się puszczalską delikatnie mówiąć. potem pisałam dalej to zrobiono ze mnie niewiadomo kogo. Jak przekupy na hali, nie pomogą, tylko czytają, wertują, gardza, denerwują, szukają dziury w całym.....po przeczytaniu tych odpowiedzi nic tylko się pociąć!!!nie mówię o wszystkich dziewczynach, nie chce urazić, dziękuję tym co zachowali się ok.mam 28 lat, 8 miesiecznego synka. tyle k woli wyjaśnienia.nie gram na waszych uczuciach, dziekkuję, że poświeciłyście tyle czasu i zaangażowałyście sie w moją sprawę. większość z was chyba ma udane życie, mężów, dom, dzieci ciesze się i gratuluję. jednak nie krytykujcie w taki sposób osób którym to się nie udało, bo nie każdy ma jak wy a to nie jest takie proste, jak to mówią syty głodnego nie zrozumie......więć nie trzeba tak od razu oskarżać, kpić, drwić, lepiej chyba poczytać inne posty.generalnie nie wiedziałm, że tu tak jest Załuję że w ogóle tutaj o tym napisałam Teraz czuję sie jeszcze gorzej. nie boję sie krytyki też się z tym liczyłam nie lubię jednak nieprzemyśłanych słów.Jestem bardzo wrażliwą osobą i jest mi po prostu przykro. Tutaj powinnam chyba pisać o wychowaniu o jedzeniu o pogodzie albo porzadkach wiosennych ale na e-mamie nie ma chyba dla mnie miejsca. Dzięki i pozdrawiam.Marta 10 lat temu i dzisiaj
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: co sie tu dzieje????????? IP: *.* 08.02.02, 14:12
        Marto!Nie tak szybko! Nikt tu nie chciał Cię urazić. Po prostu - nieporozumienie, które na szczęście się wyjaśniło. Rozumiem. Koleżanki korzystały z Twojego komputera i stąd dwie Marty ;).Zrozum też nas... potraktowałyśmy, ok. potraktowałam Tw/ój problem poważnie, więc też było by mi przykro gdybyś Ty nie była sobą... Na szczęście wszystko jest jasne. wiem jak to jest, kiedy jest się osobą wrażliwą. Tym bardziej zrozumiesz i może pomoże fakt, że każdy ty życzy Ci, abyś odnalazła szczęście, spokój i miłość, na którą z pewnością zasługujesz.Na koniec - nie opuszczaj forum. Chyba mi jest teraz głupiej niż Tobie. Przepraszam za złe słowa...Magda :hello:
      • Gość: Gosia1 Re: DO MARTY!!!!! IP: *.* 08.02.02, 14:58
        Marto, rzeczywiście postaw się w sytuacji naszej.... To już chyba zakodowana nieufność, ale nie dziw się. Ja sama miałam bardzo nieprzyjemną sytuację związaną z internetem i zbytnią szczerością.... Ktoś bardzo boleśnie wykorzystał mnie i moją ufność. Wyobraź sobie sytuację, gdy ktoś wchodzi na forum, pisze post prosząc o pomoc a potem..... wyśmiewa naszą chęć niesienia pomocy. Fakt, sądzę, że zbytnio pośpieszyłyśmy się w ocenianiu, ale....... to nie złośliwość wymierzona do Ciebie, przynajmniej w moim przypadku. Jeśli czujesz się zraniona - przepraszam, bardzo przepraszam. Nie odchodź z tego forum, jest tu wiele serca i życzliwości, choć czasem trudno w to uwierzyć. Zostań z nami Marto!!!Pozdrawiam serdecznie i cieplutko skruszona Gosia
      • Gość: UlaR będę Waszą "czarną owcą" :) IP: *.* 08.02.02, 16:53
        No co Wy, emamy? Przepraszacie za to, co wczesniej napisałyście? Przecież, jak rozumiem, wyrażałyście SWOJE opinie. A teraz wycofujecie sie rakiem? Ja wiem, być może też powinnam. Bo napisałam takie straszne rzeczy o niedojrzałości, dziecinadach, itd., aż Martę broniły inne uczestniczki tego forum. Ale czy wszystkie jak jeden mąż powinnyśmy głaskać po główce i pochylać się ze zrozumieniem? Albo nie, inaczej - ze zrozumieniem tak, tylko czy nie możemy patrzeć na pewne sprawy trochę inaczej? Przecież każda z nas ma prawo powiedzieć co myśli, dlatego to się nazywa "forum", a nie "klub wzajemnej adoracji". Wyszłam niechcący na straszną potworę :) , która kompletnie nie rozumie innych... Ja programowo nie przyjmuję do wiadomości żadnych "skoków w bok", zdrad, przemilczeń i potajemnych schadzek. Nie podobają mi się też idee tzw. małżeństwa otwartego - robimy to, na co mamy ochotę i nie przejmujemy się, że nasza druga połowa ma np. romans na boku... Taka już sobie jestem staromodna, staroświecka, czy jakkolwiek to nazwiecie.A tak swoją drogą - czytałyście list tej dziewczyny, którą mąż zostawił z 2 dzieci? I co? Czy uważacie, że ON właśnie zasługuje na odrobinę miłości i szczęścia? Czy kibicujecie jego nowej wybrance, graulujecie jej odwagi w rozwaleniu rodziny, odebraniu dzieciom taty? Ja raczej żałuję tej mamy z dwójką dzieci. Bo wbrew pozorom mam jeszcze serduszko po właściwej stronie, naprawdę :)Ulka - Wasza czarna owca :)
        • Gość: YennaM Re: będę Waszą "czarną owcą" :) IP: *.* 08.02.02, 16:56
          Moment, moment ula, podziel sie. Nie badz wiśnia.W stadzie razniej.Glosniej sie beczy ;)Cokolwiek to znaczy ;)YennaM, patentowany baran
          • Gość: YennaM Matki-Polki, do pior! Bajka dla dziecióf :) Prozą. IP: *.* 08.02.02, 17:00
            No wlasnie - byla akcja czytania minimum 20 minut dla dzieciof, teraz moja (a wlasciwie wiesi i Magdy_mamy_Gaby)propozycja:moze bysmy znow napisaly jaka bajeczke tym naszym dzieciakom?Bylo juz wierszem, to moze dla odmiany proza?Co Wy na to?Reguly: kazda pisze po fragmencie.Calosc stanowi zgrabna bajeczke dla dziateczek na nudne, wiosenne, deszczowe wieczory ;)YM
            • Gość: UlaR Re: Matki-Polki, do pior! Bajka dla dziecióf :) Prozą. IP: *.* 08.02.02, 17:20
              Ja też chcę, ja też. A jak to działa? Skąd ktoś wie, że ma włąśnie dopisać swój fragment???Weźcie mnie, mnie weźcie! :)Ulka (owca - z tych czanych)
              • Gość: YennaM Re: Matki-Polki, do pior! Bajka dla dziecióf :) Prozą. IP: *.* 08.02.02, 18:15
                ula - bajka jest w nowym watku - podepnij sie :)
          • Gość: UlaR Re: będę Waszą "czarną owcą" :) IP: *.* 08.02.02, 18:18
            całe stado czarnych owiec???bee-ee-ee-ebeeeee-e-eALE CZARNE OWCE TO SAMOTNICY/E..... :) nie? no, może niezupełnie.... to gdzie to stado?;)Ulka
            • Gość: YennaM Re: będę Waszą "czarną owcą" :) IP: *.* 08.02.02, 18:19
              a dwie to nie stado?tylko nie mow, ze wyindywidualizowane jednsotki... ;)
              • Gość: YennaM Re: będę Waszą "czarną owcą" :) IP: *.* 08.02.02, 18:20
                jednostki mialo byc.Ale niechluj ze mnie.
                • Gość: Justek Re: będę Waszą "czarną owcą" :) IP: *.* 08.02.02, 19:13
                  beeeee beeeeee kolejna czarna...owca oczywiście!JmK :)
                  • Gość: UlaR "czarna owca" club :) IP: *.* 08.02.02, 19:22
                    O, kurczę! Nie jestem SAMA! Ale fajowo! Rozumiem, że Was nie obraziły moje listy nt. problemów Marty...? Jeśli tak, to mi lepiej na duszy :bounce:No cóż, jeszcze chwila i założę jakiś "owca club" alboco.Pozdrawiam,Ulka
          • Gość: KvM Re: będę Waszą "czarną owcą" :) IP: *.* 08.02.02, 20:23
            Tylko pamiętajcie, żę wilk czuwa ;-)
      • Gość: 220571 Dziękuję Marto IP: *.* 08.02.02, 20:28
        Dziękuję za wyjaśnienia. :jap: Serdecznie witam na naszym Forum. :bounce:Pozdrawiam Goska
      • Gość: Sammy Re: co sie tu dzieje????????? - do marty IP: *.* 08.02.02, 22:27
        Nie interesuje mnie w tym momencie czy masz jedno dziecko czy dwójkę, czy jest to syn czy córka. Czy zdradzasz swojego męża czy też nie. Chodzi mi o zupełnie coś innego. Skoro na forum zostało wprowadzone logowanie, zostało ono wprowadzone w jakimś konkretnym celu. I na pewno celem logowania nie jest wprowadzanie zamieszania jakie powstało na emamie.Więc powiedz mi dlaczego udostępniłaś koleżance swoje hasło ????????A jeżeli sama się logowałaś, to dlaczego nie zmieniłaś danych w profilu????? Komputer - komputerem, ale na miłość boską trzeba mieć odrobinę instynktu samozachowawczego. No cóż, na przyszłość po prostu masz nauczkę...pozdrawiamsammy :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka