maja234
24.11.06, 14:42
Od pewnego czasu nie radzę sobie z myslami w pewnej kwestii.
Juz za miesiąc wigilia - no właśnie. Na początku chciałam urządzic Wigilię u
siebie, żeby była moja mama ze swoim przyjaciele, przyszli rodzice mojego M -
a to wszystko m.in. ze względu na córkę - ma 1,5 roku, żeby nie było na dziko
trochę tu i trochę tam, tylko spokojnie usiąść, posiedzieć i nigdzie się nie
śpieszyć. Tylko problem jest w tym, że ojciec mojego M do maja nie mógł na
mnie patrzeć, odwidziało mu się na roczku córki. Nie mogliśmy zreszta na
siebie patrzeć oboje, mieliśmy kilka powaznych spięć i on wręcz pajał do mnie
nienawiścią, zresztą ja też. Przez niego leczyłam się u psychologa, bo nie
potrafiłam poradzić sobie sama z sobą, ogólnie wyrz ądził nam przez 11 lat
bycia z moim M wiecej zła niż dobra.
W maju - ze względu na wnuczkę zlość jakby mu przeszła, i teraz uwaza, że się
nic nie stało. Tolerujemy się nawzajem, on przychodzi do nas, my do niego,
ale wielkiej miłości to nigdy nie bedzie. zresztą przez rok nie chciał
widziec swojej wnuczki, nie miał z nia kontaktu, a nawet był oburzony, że
pojawiło się dziecko na świecie. Po roku dojrzał jakby do decyzji i przełamał
się i przyszedł na roczek wnuczki
I cały czas zastanawiam się jak mam z nim usiąść przy stole wigilijnym. Z
jednej strony wiem, że to było kiedyś, że ważne jest dzisiaj, jutro i to, że
próbuje naprawić pewne błędy, że wigilia to czas pojednania, wybaczania, a z
drugiej strony to nie potrafię, za wcześnie dla mnie na wspólną kolację, zbyt
wiele cierpienia mi zadał ten człowiek i tak naprawdę gdyby nie córka to on
nigdy by sie nie zmienił. Nie wiem czy moja mama ma ochotę na łamanie się
oplatkiem wiedząc jask bardzo cierpiałam przez niego.
Rozmawiałam już o tym z M i powiedział, że będzie jak chcę. wymysliłam więc
Wigilię u mojej mamy, a I dzień świąt u nas na obiedzie. wydaje mi się to
lepszym rozwiazaniem.
W zeszłym roku też robilam wigilię, przywiózł tesciową a sam nie wszedł. co
mam o tym wszystkim myśleć.
PS. Chcę waszych opini na ten temat a nie oceniania i krytykowania.