Dodaj do ulubionych

Jestem załamana!!!!

IP: *.* 17.05.02, 18:51
Jestem załamana,straciłam pracę!!!!!!Jest mi trudno,straciłam chęć do wszystkiego,do życia....i nie potrafie sobie dać z tym rady!Niby wiadomo było ,ze to nastapi,ale kazdy mial nadzieję,że to nie jego zwolnią.Zwolnili wszystkich młodych....,mlodszych,zostawili starszych i starych....Dorota
Obserwuj wątek
    • Gość: Aari Re: Jestem załamana!!!! IP: *.* 17.05.02, 19:17
      Dorotko kochanie ... nie załamuj się proszę.Nie wiem co Ci poradzić , napisac ...ale błągam nie załamuj się.wioletaps. napisze coś jeszcze jak mi coś logicznego przyjzie do głowy
    • Gość: AgnieszkaP. Re: Jestem załamana!!!! IP: *.* 17.05.02, 20:01
      Doroto,Napisałam do Ciebie na priva...Trzymaj się,Agnieszka :hello:
    • Gość: M_iśka Re: Jestem załamana!!!! IP: *.* 17.05.02, 20:41
      Dorciu napisałam do CiebieWiesz,że zawsze muślami jestem z TobąNie martw się(jak to łatwo powiedzieć :( )
    • Gość: Mika_P Re: Jestem załamana!!!! IP: *.* 17.05.02, 21:12
      Doroto, wiem, jak się czujesz. Też mnie to ostatnio spotkało, i to znienacka, tydzień po tym, jak ustnie przedlużono mi umowę i przyszło do podpisywania nowej, dowiedziałam się, że za drogo firmę kosztuję i że zatrudnią sobie absolwenta, za którego zapłaci Urząd Pracy. Przepłakałam cały wieczór, tzn, samo się płakało. Ale to minęło.Powiedziałam sobie, że jeszcze tego pożałują. Czym innym jest przecież uczenie fachu gdy firma dopiero się zaczyna, a czym innym - gdy już jest rozkręcona, huk roboty i kazdy musi robic swoje, bo nie ma czasu. Ty pociesz się tym, że pożałują tego, że pozbyli się młodych z potencjałem, energią i świeżymi umysłami.Od rozmowy z szefem minęło 10 dni i juz dostrzegam pozytywne aspekty tej sytuacji. Za dwa tygodnie będę wolna. Będę mogła siedzieć w nocy ile będę chcieć, będę mogła robić zakupy, będę mogła cokolwiek załatwić, bo w godzinach pracy rozmaitych instytucji nie będe w pracy. No i będę mieć czas dla dziecka. Które teraz widuję rano przez poł godziny, po południu przez niecała godzinę i wieczorem przez jakieś półtorej. Wiem, jaki to straszny kop w psychikę, takie zwolnienie. A może nie wiem, mnie tylko dwa razy w życiu skonczyła się umowa. Ale wierz mi, wychodzi się z tego. Człowiek przestaje się czuć jak marny śmieć niewarty niczego. Trzeba tylko trochę czasu. I wsparcia bliskich.
    • Gość: Iskra Re: Jestem załamana!!!! IP: *.* 18.05.02, 09:08
      Wiem, co czujesz. Ja przeszłam dokładnie to samo. Pracuję w szkole, wzięłam więc 2 lata wychowawczego - na niańkę straciłabym prawie całą pensję. Teraz, kiedy Michał skończył dwa lata. Wszystko wskazywało na to, że będę mogła wrócić - niestety w ostatniej chwili okazało się inaczej. nie będę pisać, jak to przebiegło, bo szkoda czasu, ale załatwili z nami (również z moją koleżanką) tę sprawę nieładnie. Mamy więc jedną niewygórowaną pensję, znalezienie pracy w szkole granicy z cudem, a inna praca - wszędzie oczekuje się doświadczenia. Przeraża mnie fakt, że pracy mogę nie mieć bardzo długo, ale w końcu może będzie lepiej, prawda? Trzymaj się.
    • Gość: Rokitka Re: Jestem załamana!!!! IP: *.* 19.05.02, 12:57
      :hello: Hej,Dorotko, nie martw się! Pomyśl, że skoro teraz jest tak źle, to może się zmienić tylko na lepsze. Mnie również zwolnili kiedyś z pracy - w moim dziale z ośmiu osób zostały tylko trzy. I co najgorsze - pracę straciliśmy wg. kolejności w jakiej byliśmy wpisani w grafiku - trzy pierwsze osoby zostały, pięć musiało odejść.Mój ówczesny szef (zresztą straszna kanalia) zaproponował nam w zamian pracę na własny rachunek, ok. 80 godzin miesięcznie po 10zł za godzinę. Niby nie byłoby to takie tragiczne (zawsze coś :-) ), gdyby nie fakt, że od tej stawki trzeba było zapłacić prawie 600 zł ZUSu.Zaczęłam więc na szybko szukać jakiejkolwiek pracy, żeby ktoś zapłacił mi ten nieszczęsny ZUS. I potem przez półtora roku spędzałam w pracy prawie całe dnie, parcując od 8-16 na etacie i dorabiając wieczorami.Potem dostałam propozycję pracy z mojej pierwszej firmy, już w pełnym wymiarze, za dobre pieniądze (chociaż wciąż bez etatu) i oczywiście do niej wróciłam. Okazało się, że to miejsce było już wolne wcześniej, ale mój były szef (sic!) nie zgadzał się, żeby mnie tam przyjęto (a nie mówiłam, że to kanalia) i było to możliwe dopiero gdy się na nim poznali i on stracił pracę.Dziś pracuję, zarabiam całkiem dobrze, mam dużo czasu dla dziecka. Mam szefa, któremu bez żadnych problemów mogłam "przyznać się" do ciąży i po macierzyńskim miałam dokąd wrócić. W poprzednim dziale nie byłoby to takie łatwe. A mój były szef jest od pół roku na bezrobociu. Nie życzyłam mu źle, ale widzę, że życie odpłaciło mu się z nawiązką.Dlatego główka do góry - nic nie dzieje się bez powodu. Miej oczy szeroko otwarte - życie na pewno szykuje dla Ciebie coś nowego :-) Wiem, że sytuacja ekonomiczna jest trudna, ale poradzisz sobie. Wierzę w Ciebie bardzo mocno :bounce:Ściskam,Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka