Dodaj do ulubionych

Łapię doła

IP: *.* 15.06.02, 18:03
Nie potrafię szczerze cieszyć się z tego, że moje słoneczko jest już na świecie. Nic nie chce mi się robić. Od trzech miesięcy praktycznie nie sprzątam, żywię się kanapkami, prawie nie wychodzę z domu.Nie chce mi się żyć. Dostrzegam tylko to, co na tym świecie złe, smutne, niesprawiedliwe. I nie wiem, jaką drogę wskazać mojemu dziecku, żeby było silne, dzielne, dobre. Bo skoro ja tej drogi nie znalazłam... A przecież ono będzie postrzegało świat w dużej mierze tak, jak mu go przedstawię. Płaczę, bo wydaje mi się, że będę złą mamą. Każdy problem dotyka mnie bardzo boleśnie. Nie mam ochoty z nikim się spotykać - rodzina ciągle mnie krytykuje, matka gniewa się i obraża, gdy robię po swojemu, znikąd pociechy. Nie potrafię nad tym tak po prostu przejść. W ciąży obiecałam sobie, że niczym się nie będę przejmować. A teraz drażni mnie wszystko - stosunek bliskich, mój wygląd, niezgubione kilogramy, sytuacja życiowa. Najbardziej mój mężczyzna, u którego nie mogę znaleźć wsparcia i który twierdzi, że ten układ jest z mojej winy. Przestałam być dla niego atrakcyjna,właściwie nic wartościowego we mnie nie widzi. Po so więc jesteśmy razem? Mam ochotę zerwać ze wszystkimi kontakt, a jednak mocno potrzebuję kogoś, kto pomoże mi wstać. Czuję się zupełnie sama. Jak zwalczyć to cholerne uczucie, że nie ma dobra na tym świecie? Że ludzie to nie potwory?Przecież po tak wielkim przeżyciu, jak narodziny córki, wszystko powinno być kolorowe...
Obserwuj wątek
    • Gość: AneczkaG Re: Łapię doła IP: *.* 15.06.02, 19:03
      Hej, jojo, skąd ja to znam... Współczuje Ci bardzo i jestem z Tobą. Dużo może zdziałać Twoje nastawienie. Spróbuj sama w sobie znaleźć siłę, by z Tego wyjść. Tak, wiem, jak ważne jest wsparcie bliskich, ale tak naprawdę tylko od Ciebie zależy, czy będziesz zadowolona z siebie. Na pewno nie będziesz złą mamą, przecież kochasz swoje Maleństwo. Piszesz, że nie sprzątasz, nie jesz, nie chce Ci się nigdzie wychodzić... Może sporóbuj coś zrobić "na przekór sobie", mnie to zawsze pomaga. Posprzątany jeden pokój, dobre śniadanie (z obiadem za dużo roboty), spacer w słońcu... Spróbuj dostrzec jakiś jeden promyczek radości. Możesz spróbować usystematyzować swój dzień, nie tylko Maleństwom dobrze robi stały rozkład dnia. I niestety, urodzenie dzieciątka wcale nie sprawia, że jest kolorowo. Po pierwsze depresja poporodowa, czy jak to tam nazwać. Po drugie: właśnie cały świat stanął na głowie i musisz dać obie trochę czasu na przyzwyczajenie się do tego. Po trzecie: jako mama maluszka nie masz czasu dla siebie i to się też odbija. Postaraj się przetrwać najgorszy okres. Potem będzie lepiej. Jeśli nie będzie lepiej, koniecznie znajdź mądrego psychologa, który Cię zrozumie i wesprze. Tu na forum niejedna dziewczyna przeżywała i przeżywa to co Ty. Ja mam teraz dwuletnią córeczkę i już prawie nie pamiętam jak było źle. Trzymaj się Aneczka
      • Gość: nene Re: Łapię doła IP: *.* 15.06.02, 20:35
        Dzięki, też mi się wydaje, że jak sobie bardziej zorganizuje dzień, to mi pomoże. Trochę to trudne, bo mieszkamy w trójkę w małym pokoiku. I jeśli tata małej chce oglądać Mundial, to nie bardzo jestem w stanie układać ją do snu o wymarzonej porze. Na szczęście niedługo przenosiny.Czy ta huśtawka nastrojów po porodzie długo trzyma?
    • Gość: pumba Re: Łapię doła IP: *.* 15.06.02, 19:51
      Hej, tak nie mozna... usmiechnij sie choc troszeczke. Przynajmniej do tego sloneczka jakie urodzilas. Jestes dla cory najwspanialsza osoba pod sloncem i Ona bbbbbbaaaardzo Cie potrzebuje. Coz, czasem placze, marudzi moze jest okropna ale potem slodko sie usmiecha i znow chce sie zyc dla tego malusiego stworzonka. Rodzina to inny problem. Postaraj sie ich chwilowo olac. Niech sobie gadaja co chca - to Twoje dziecko i twoja intuicja najlepiej Ci podpowie co i kiedy masz robic. A maz? No coz, jestem pewna, ze dla niego to tez nowa i trudna sytuacja. Nie rozumie Cie i nie wie co ma robic. Pewnie myslal, ze po urodzenia dziecka bedzie sielanka a tu taka niespodzianka. Nie win go za to , sprobujcie porozmawiac spokojnie wieczorkiem w lozku albo na spacerku. Bez swiadkow. Czy Wy mieszkacie sami czy z rodzinka? Mam nadzieje, ze sami bo to znacznie ulatwi sprawe.Pozdrawiam i zycze duuuzo wiary w siebie, daj sobie prawo do placzu, zmeczenia i chwili odpoczynku w samotnosci. A potem usmiech :))) i rozmowa z mezem. anus
      • Gość: nene Re: Łapię doła IP: *.* 15.06.02, 20:30
        Rzecz w tym, że ja wcale nie potrafię sobie tego olać. Mieszkam teraz 140 km od rodziny, znajomych, a mimo to jak jadę tam co miesiąc, to zalewa mnie szał na wszystkie "dobre rady" rodziców moich i faceta (jeszcze nie mąż, pytanie czy w ogóle kiedyś, bo to co teraz sobą prezentuje, nie nastraja mnie do wiązania się z nim przysięgą). Wściekam się tym, jak tylko sobie pomyśle o kolejnej wizycie.Mam dużo czasu dla siebie, bo mała nie jest baaardzo wymagająca, mam sporo rąk do pomocy - mieszkamy w mieszkaniu studenckim. Z facetem rozmawiać mi się nie chce. Kończy się zawsze na wymienianiu kolejnych moich grzechów. Poza tym on chce mieć twardą kobietę, nie stale do pocieszania. A w rozmowie z przyjaciółmi stwierdził lakonicznie, że po urodzeniu Pyśki "właściwie nic się nie zmieniło" (też mnie na te stwierdzenie nieomal krew zalała). I faktycznie on całymi dniami obija się, jeździ gdzie i kiedy chce, na weekendy zostaje sama w obcym mieście - od samego początku tj. narodzin małej.Swoją drogą gdybym prędzej trafila na te forum, może lżej by mi było. Mam za sobą kilkanaście samotnych weekendów w pustym mieszkaniu i właściwie pustym mieście, bo cała brać studencka wybywa zawsze do domu. To nie nastraja pozytywnie, nawet jeśli obok jest maleńka istota do kochania.Wielkie dzięki za otuchę
    • Gość: guest Re: Łapię doła IP: *.* 16.06.02, 11:04
      pociesze ciebie..u mnie tez nie bylo kolorowo..cale dnie sama z dzieckiem ,czasami nie mialam ani ochoty ani jakiegos kopa zeby sie ruszyc z lozka do dziecka..lezalam i plakalam myslac ze mialo byc kolorowo,milutko ,bajecznie...Uff..Dopoki moja cora nie nawiazala ze mna kontaktu tak sobie egzystowalam czekajac na cud..nie martw sie (albo sie martw jezeli ci z tym lepiej) to sie NAPEWNO zmieni,staraj sie to poprostu przetrwac a jezeli juz naprawde nie dajesz rady zglos sie do jakiegos specjalisty od chorob duszy , to zaden wstyd prosic o pomoc!pozdrawiamsmile
    • Gość: kasiakrol Re: Łapię doła IP: *.* 16.06.02, 21:08
      Ale nie zawsze tak jest.Staraj się nie myśleć o tym,co złe (wiem,że to nie jest łatwe-szczególnie,gdy tego złego jest więcej niż dobrego).Pamiętaj,że nie jesteś sama - my - e-mamy jesteśmy z Tobą.Wszystko jakoś się ułoży.Teraz najważniejsza jest córcia.Ona powinna być radością Twojego życia.Serdecznie Cię pozdrawiam,Kaśka.Jeżeli chcesz "pogadać > kasiakrol@hoga.pl - na pewno odpowiem.
    • Gość: kadyga Re: Łapię doła IP: *.* 23.06.02, 14:29
      Kurka, kolorowo nie jest, rzeczywiście., ale musisz wiedzieć, że te pierwsze miesiące nie tylko dla Ciebie nie są łatwe, rozchwianie hormonalne, a co za tym idzie emocjonalne wcale nie ułatwia sprawy. Wieczne zmęczenie, powtarzanie wciąż tych samych czynności sprawia, że świat staje się raczej nieciekawy i zły niż nakręcający. I jeszcze ten facet. Według mnie wsparcie drugiej połowy ma znaczenie kolosalne. Cholernie istotne jest, aby właśnie w tym czasie on zapwenił nas, że mimo paru kilogramnów więcej, mimo całego tego poporodowego "rozmemłania" jesteśmy wciąż tak samo kochane i ważne. I trzeba mieć strasznie, straaasznie dużo siły aby bez tych zapewnień być szczęśliwym. Oczywiście są kobiety, które mają jakąś wewnętrzna "piekielną" siłę i czują się szczęśliwe, ja należę do tych, które miłości mężczyzny potrzebują jak powierza do życia i bardzo ciężko byłoby mi cieszyć się życiem solo. Kurka chyba raczej jeszcze bardziej Cię tym wywodem dołuję niż wspieram... ;)Chcę po prostu powiedzieć, że strasznie ważne jest wsparcie tych najbliższych, i od tego trzeba zacząć. Moim zdaniem konieczna jest szczera do bólu rozmowa z twoim facetem. Powiedz mu czego oczekujesz, czego potrzebujesz - on ma tu wiele do zrobienia. Być może jego samego przeraża ta sytuacja, ale kurka co to? Teraz go przeraża? Ty sama też spróbuj się zebrać. Wyznaczyć sobie jakiś rytm dnia. Wyjdź do fryca, zadbaj o siebie, ja wiem, że to trudne, szczególnie jak się nie widzi w tym sensu, ale tak jak pisały dziwczyny wcześniej trzeba wbrew sobie. Spróbuj. Dzidka jeszcze mało kontaktowa, ale z dnia na dzień będzie coraz ciekawsza świata a to daje strasznie dużo radości.Bliskich, jeśli Cię zamiast wspierać wkurzają olej !!! I w ogóle się tym nie przejmuj, oni powinni wiedzieć, ze teraz powinni raczej pomagać niż uskuteczniać poradnictwo. Jeśli tego nie wiedzą to niech sie wa... Sorry ;)Głowa do góry. Świat jest piękny i ma strasznie dużo do zaoferowania. Masz córę i masz faceta. Jeśli nie taki to go zmień! I dalej do przodu. !!!Trzymam kciuki, a jeśli masz ochote to napisz proszę na mój adres. Zawsze możemy się powspierać, będzie mi bardzo miło.PozdrawiamKatarzyna mama Franka
    • Gość: guest Re: Łapię doła IP: *.* 24.06.02, 09:48
      Cześć, zdołowana!!Nie jest tak źle, skoro piszesz na forum ;-) !!!No to coś Ci poopowiadam....Urodziłam Jacka 13 miesięcy temu. Poród - koszmar - na szczęście stać mnie było na znieczulenie zewnątrzoponowe, bez pieniędzy prawdopodobnie bym go nie dostała :-(Po 4 dniach powrót do domu z maleństwem, które było dla mnie jak z innego świata - maleńkie i kruche, a ja nawet nie bardzo wiem, jak się nim zająć, cóż...Po jednym dniu w domu powrót z dzieckiem do szpitala - zakażenie poporodowe, rozkosz..No i po 1 dniu powrót do domu na własne życzenie ( pobyt w szpitalu - dno)No i wpadłam - depresja poporodowa, zero snu, nic nie jadłam, płakałam, bałam się zostać sama z Jackiem, itp. Pomoc rodziny??? - weź się w garść, przecież nic się nie dzieje, to normalna sprawa, zmuś się - dobre sobie...No więc tak wyglądały moje pierwsze miesiące macierzyństwa - :cry: .A teraz opowiem Ci co jest teraz. Moim oczkiem w głowie został Jacek, jest najcudowniejszym dzieckiem na świecie, roześmianym, z pełną główką pomysłów, wspaniale się rozwija, przytula się, jeździ z nami na wycieczki, weekendowe wypady, jest wspaniałym towarzyszem na zakupy, ale w zamian tego ja jestem wspaniałym towarzyszem przewracania się po podłodze, łaskotania, robienia głupich min, rozlewania wody po całej łazience, itp.Strasznie się rozpisałam, więc już dochodzę do sedna: WSZYSTKO CO ZŁE PO PORODZIE, WARIACJE HORMONALNE, BRAK CZASU, SNU, PADANIE Z NÓG MIJA!!!! :bounce:ZOSTAJE RADOŚĆ Z PRZEBYWANIA W DZIECKIEM, WSPÓLNE ZABAWY, WSPÓLNY ŚMIECH, PLANOWANIE WAKACJI - TO NAPRAWDĘ JEST SUPER.I jeszcze jedno, bardzo ważne - nie chcę Cię namawiać do czekania, jeśli taki stan, w jakim jesteś będzie się przedłużał, idź do specjalisty, to bardzo pomaga, nawet wygadanie się, spojrzenie na własne sprawy z dystansu - wszystko inaczej wygląda. Również na rodzinę inaczej się patrzy - oni nie są wyrocznią, to nie ich życie, tylko Twoje i Twojego maleństwa, niech sobie pomrukują i zrzędzą -ich prawo, ale Ty się tym nie przejmuj. W końcu uznają Twoje racje i będą Cię wspierać, a nie krytykować, a jeśli nie, to pal licho, jesteś mocna.No to już kończę, to chyba najdłuższy list, jaki ostatnio napisałam :hap:Pozdrawiam Cię ciepło, ucałuj dzieciątko, Paulina
    • Gość: guest Re: Łapię doła IP: *.* 25.06.02, 07:31
      Kochana... Proszę Cię, podejdź teraz spokojnie do swojego dzieciaczka, jeżeli nie śpi i pochyl się nad nim. Uśmiechnij się szczerze. Wytrwale, poczekaj chwilę. Jeśli nie teraz, to innym razem uśmiechnie się do Ciebie. (Ma trzy miesiące, tak?)Spójrz wtedy w jej oczka. One Ci pokażą albo strach, albo miłość. Sama musisz wybrać, co słuszne. Nie bój się tego świata. Mąż? A cóż to! Tego kwiatu pół światu!!! Mój odszedł ode mnie przed zdaje się dwoma miesiącami, a mamy czteroletnią córę. Nawet nie wiem dokładnie, kiedy odszedł. Nie liczę. Dbam o siebie i dziecko, wychodzę z domu. I tobie radzę to samo. Nie bój się zwierzać koleżankom, jeśli je masz. Wychodź z dzieckiem, pokaż mu piękno tego świata, słońce, ptaki, niebo, drzewa. Spotkasz kogoś w parku, to zagadnij, nie bój się. A mama? Odizoluj ją na krótki czas, jeśli jeszcze raz zwróci Ci uwagę. Nie wiem, jak często ją widujesz i jak bardzo od niej zależysz, ale choćby na krótko. Nie bój się jej zranić. Ona musi zrozumieć, że dorosłaś i nawet, jeśli z nią mieszkasz, przy pogodzie i w deszcz wychodź z domu. Nie pozwól sobą kierować. Co niby ma być Twoją winą: że urodziło się dziecko? Jakl się komu nie podoba, to niech idzie precz, a zobaczysz, że wszystko się ułoży. Jesteś na pewno ładna, bo nioe ma brzydkich kobiet, są tylko zaniedbane. Mam wiele koleżanek, które po ciąży nie powróciły do dawnej sylwetki, ale to nie znaczy, że nie są atrakcyjne. Jeśli chcesz pomocy w formie ubranek itp. to od czego są koleżanki z forum? Nie daj się. Dziecko to skarb. Czasem da w kość, ale pomyśl, gdyby jej nie było?... Czy wtedy Twoja mama mniej wtrącałaby się w Twoje życie? Czy Twój mąż byłby nadal Tobą zainteresowany? Nie pozwól, żeby inni wmówili Ci, że to przez dziecko coś się nie układa, bo to nie prawda! Napisz do mnie na priva jeśli chcesz. Trzymam za Ciebie i Twoją córkę kciuki. Powodzenia. Pisz, kiedy chcesz i nie zamartwiaj się. Na świecie co ma być, to będzie i nikt z nas tego nie zmieni. Zajmijmy się więc tym, co zrobić możemy. Możemy pokazać dziecku prawdziwego człowieka: nas, który płacze, śmieje się, użala, kocha, kłóci się i godzi. Możemy dać miłość dziecku, a to zaprocentuje z pożytkiem dla całego społeczeństwa. Uwierz w siebie. Wiara czyni cuda! Pozdrawiam Ana

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka