Dodaj do ulubionych

Śmierć dziecka

    • Gość: emama Re: Śmierć dziecka IP: *.* 16.09.02, 23:00
      Droga Alu jest mi przykro. Aby zrozumieć i ukoić swój ból przynajmniej w cząstce zajrzyj na www.sakurateam.com/rodzice jest tam forum ciąża i podforum aniołki. Piszą tam Mamy, które straciły swoje dzieciątka i które potrafią zrozumieć Twój ból.Jestem z Tobą. Asik
    • Gość: wolska Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 08:21
      Kochane dziewczynybardzo wam dziekuje za słowa otuchy, ciepłe i serdeczne. Czas ponoć goi rany, ale u mnie z każdym dniem jest coraz gorzej. Coraz bardziej odczuwamy pustkę po Mateuszku, coraz mniej o nim rozmawiamy, nie mamy już siły płakać. Nie umiemy zrozumiec dlaczego zdrowe i mądre dziecko umiera nagle, w ciągu dwóch dni?! Mateuszek w środę jeszcze był w przedszkolu, a w niedziele umarł. Czy ktoś to rozumie? Umarł na raka mózgu, o którym nie mieliśmy zielonego pojęcia. Skąd się wziął, dlaczego wcześniej sie nie ujawnił, czemu nic nie zauważyliśmy? i tyiące innych pytań DLACZEGO... Ja w to nie wierze, ze był tak bardzo chory, skoro przez trzy latka rozwijał sie dosonale, i raptem kilka razy był chory na grype. Nasze życie to była sielnaka.I skończyła sie w dwa dni. Akurat kupowalismy farby do pisanek, koszyczek i zajaczka. A w niedziele wielkanocna Mati odszedł. Już nigdy nie będe świętować wielkanocy. To wiem.Teraz po nocach śnią mi się sceny ze szpitala, jak mały umierał na naszych oczach a my bezradnie na niego patrzyliśmy. I lekarze stali obok nas, jeszcze bardziej bezradni. Jestem codzienie na cmantarzu, ciagle przepraszam Mateusza że czasem na niego kzryczałam, że na wszystko nie było czasu, itd...Nienawidze całego świata, nie umiem sie modlić bo nie wiem jak mozna zaufac Bogu który zabiera twoje dziecko. Jak słucham że Mateuszek jest w niebie to trafia mnie ....jestem wsciekła i zazdrosna, bo chce zeby był z mna a nie gdzieś w niebie. Nie wiem jak żyć, jak sie odnaleść bez Mateuszka. Mam młodszego synka, ale trudno mi się nim zajmować. Nie mam w sobie tyle siły, nie mam wiary że to do czego prowadzi. Mam dziure w sercu.PozdrawiamAlina
      • Gość: zula Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 09:01
        AluMasz rację. Słowa, że Mateuszek jest w niebie i że się kiedyś tam spotkacie nie dodają otuchy. Bo niby czemu mają pocieszyć? Nie wiem już czasami kto tam na "górze" siedzi ale wolę myśleć że Bóg nie jest taki okrutny i że to nie on macza w tym palce. Jaki to niby ma sens? Nie cierpię przypowieści o Hiobie. Nie wierzę, że cierpienie uszlachetnia. I że nadaje sens w życiu. Mojej mamie nie nadał. Straciła 5-letnie dziecko. To było 25 lat temu. Do tej pory nie może o tym mówić...Cały czas ma żałobę.Nie wiem Alu jak Ci to powiedzieć żeby nie urazić... Masz jeszcze młodsze dziecko i wierz mi ono też cierpi. Ja byłam właśnie w jego sytuacji. Czasami miałam wrażenie, że wychowuję się w kajdanach żałoby. Mama miała prawo do żałoby a ja do dzieciństwa..A to nie współgrało. Zawsze miałam wrażenie że "nie wypada" mi żyć. Dzieci mają różne myśli. Niestety rzutuje to na całą przyszłość.Alu, zachęcam Cię do skorzystania z profesjonalnej pomocy. Z terapii rodzinnej. Tak bardzo chciałabym Ci pomóc...
      • Gość: AgnieszkaLO Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 09:09
        Alina! Masz jeszcze dziecko, które potrzebuje Twojego ciepła. Kochaj go. Mateuszek, z tego co napisałaś był szczęśliwym dzieckiem. Nie jestem pewna czy mam prawo pisać do Ciebie, bo dotknęła Cię największa strata w życiu. Staraj się zająć Maleństwem, które bardzo potrzebuje Mamy. Ty przynajmniej masz taką możliwość. Wiem o sytuacji, gdzie nie ma takich szans.Jestem myślami z Tobą. Napisałaś, że nie możesz się modlić, więc ja to zrobię za Ciebie.Pozdrawiam Twoja Rodzinę,Agnieszka
      • Gość: magusia Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 09:28
        Droga Alino! Każda z mam czytających Twoje posty rozumie Twój ból i cierpienie. Potrafimy tylko napisać słowa otuchy i dać sygnał że jesteśmy z Tobą- to jednak tak niewiele. Twoja nadzieja na życie to rodzina. Młodszy synek na pewno cierpi z powou śmierci brata.Mąż na swój męski sposób próbuje uporać się z przeżytą tragedią. Proszę nie zatracaj się w rozpaczy. Kochaj swoich najbliższych bo oni Cię teraz bardzo potrzebują. Nie pozwój synkowi na samotne łzy. Dzieci często potrafią przypisywać sobie winę za zaistniałą sytuację.Daj znak swoim mężczyznom że są dla Ciebie bardzo ważni.Nie poświęcaj teraźniejszości na pogrążanie się w smutku. To bardzo trudne...Zyczę Ci abyś odnalazła radość i spokój. Aby Twoja rodzina nadal potrafiła cieszyć sie sobą, abyście razem potrafili przetrwać.
      • Gość: as Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 09:59
        Witaj,Znalazłam to forum dlatego, że w moim bliskim otoczeniu umarło dziecko. Tak strasznie to przeżyłam, bo to była podobna do Twojej tragedia. Zdrowe, piękne kochane dziecko uległo wypadkowi w domu. Do tej pory nie mogę spokojnie o tym myśleć i płaczę jak czytam podobne do Twojej historie. Też jestem mamą i ... jedyna rzecz jaka przychodzi mi do głowy to historia mojej babci. Kiedyś dzieci umierały częściej niż teraz; moja babcia straciła czworo dzieci w różnych okolicznościach - przed wojną, w trakcie i po wojnie. Miała jeszcze troje innych i była ich jedynym rodzicem (po wojnie). Była ze stali,że to przetrwała ale miała tyle ciepła w sercu dla nas swoich wnuczek, którymi zajmowała się trochę zamiast mojej mamy i taty, bo oni zarabiali na życie. Była najwspanialszą osobą, którą znałam. Śpiewała mi, czytała, opowiadała historie rodzinne. I zawsze jak wspominała swoje zmarłe dzieci, płakała jakby to było wczoraj. I nie wiem skąd znajdowała w sobie siłę, ale wiem, że znajdowała. Czas chyba nie goi takiej rany, ale można z nią żyć i dawać szczęście innym, bo są tacy którzy wciąż nas potrzebują. Wierzę, że nie możesz się modlić i przypowieść o Hiobie nic tu nie zdziała. Myślę, że musisz znaleźć w sobie sens tego co się stało. Będę prosić o to dla Ciebie i Twojej rodziny. Jeśli choć trochę rozłoży się to cierpienie na innych to może dla Was będzie do zniesienia. Bądź silna dla siebie przede wszystkim, bo jesteś potrzebna i to bardzo...PozdrawiamAS
      • Gość: agniesia1 Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 10:22
        Słońce ty moje.Siedzę i płaczę... nie, nie płaczę po prostu wyję ....Ja tego nigdy nie zrozumiem co przeżywasz ale jestem cały sercem i duszą przy tobie.Piszesz ,że masz jeszcze jedno dziecko i trudno ci się nim zajmowac .Ja wiem ,że to są tylko słowa ale masz przecież dla kogo żyć i to powinno cię podtrzymać na duchu .A Mateuszek.....no cóż powiększył grono aniołków i możemy miec tylko nadzieję ,że gdzieś tam w górze jest bardzo szczęśliwyi patrzy na was i na pewno chciałby abyście dalej byli weseli i cieszyli się życiem.Przecież śmierć to ponoć tylko przejście do lepszego , piękniejszego świata gdzie nie ma smutku a jest tylko śmiech i zabawa . I ja wierzę ,że twoje dziecię jest tam bardzo szczęśliwe i czeka na was ,że kiedyś się spotkacie ....Pozdrawiam
      • Gość: Misiek Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 12:39
        Chciałabym Ci pomóc. Nie wiem na ile mi się to uda, ale spróbuję. Postaram się nie pisać o sobie (juz kiedyś opisywałam swoje przejścia, nie będę więc powtarzać bo nie chodzio to, żeby licytować się swoimi przeżyciami), ale zaznaczę, że straciłam dwoje dzieci - z jednym nie zdążyłam się przywitać a juz musiałam pożegnać, z drugim miałam trochę czasu na pożegnanie. I chyba tutaj tkwi problem. Postaraj się pożegnać ze swoim Mateuszkiem - nieważne gdzie on teraz jest. To bez znaczenia. Najważniejsze, że nosisz Go w sercu. Ale pożegnaj się z Nim. Pozwól Mu odejść. Wiem, że to trudne, może nawet wydaje się niewykonalne, ale spróbuj. Znajdź czas dla młodszego dziecka, pozwól Mu się kochać - wyorażasz sobie jak cierpi taki mały człowiek, który nie do końca rozumie o co chodzi, co się stało, dlaczego mama nie jest taka jak dawniej? Daj część swojego serca i miłości właśnie temu młodszemu dziecku - bo wierz mi, zasługuje na to tak samo jak Mateuszek. To też jest Twoje dziecko, które równiez potrzebuje miłości, a nawet jeszcze więcej miłości, bo dzieci doskonale wyczuwają nasze samopoczucie, nasze zdenerwowanie, nasze tragedie. Ale nie potrafią sobie z nimi w żaden sposób poradzić. Walka o miłość ze starszym bratem, który umarł jest z góry przegrana. Myślę, że Mateusz nie chciałby, żeby jego braciszek czy siostrzyczka (przepraszam, nie pamiętam czy pisałaś kto Ci pozostał) cierpieli przez niego. Na pewno nie chciałby. Wiesz, kiedyś jeden ksiądz powiedział nam, że Pan Bóg zabierając mi dziecko chroni je przed czymś. Wtedy było to dla mnie bez sensu, byłam zła, wściekła - jak śmierć może być lepsza od życia? Jak można zabrać dziecku możliwość bycia z matką, ojcem, bratem? Ja przecież mam tyle miłości i ciepła. Chcę przytulać moją córeczkę, opiekować się nią, pokazywać jej świat. Niestety, los był nieubłagalny. Zosia umarła, ale zdążyłam się z Nią pożegnać. Zdążyłam powiedzieć jej jak bardzo ją kocham, jak mi jest źle, że nie mogę z Nią być, jak bardzo tęsknię za Nią w każdej chwili. Ale musiałam być silna - miałam synka, który również potrzebował mojej miłości. On także pomógł mi. Dał mi dużo radości, uśmiechu. Co tydzień jeździ z nami na cmentarz pomodlić się za rodzeństwo, zapalić znicze, posprzątać liście..... I mówi, że kocha Zosię i Kubusia, chociaż tak naprawdę niewiele o Nich wie, praktycznie ich nie zna. Spróbuj pożegnać synka, pozwól mu odejść. Nieważne dokąd - ale pozwól mu...Pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę dużo miłościDorka
      • Gość: Basia70 Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 12:43
        Serce mi się kraje jak czytałam o Twojej tragedii :( . Nie umiem Cie pocieszyć ,ale myslami jestem z Tobą i Twoją rodzinką Basia
    • Gość: Justyna1212 Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 09:38
      Płaczę. Jak to możliwe?????? To koszmar. To nie powinno było NIGDY się zdarzyć. Jestem wstrząśnięta, dlaczego człowiek jest wystawiany na taką próbę. Ja nawet nie wiem jak to nazwać. Teraz ogarnia mnie straszna wściekłość, ten świat jest taki okrutny. Strasznie cierpisz. Co zrobić, żeby dzieci nie umierały??????????? Proszę poszukaj jakiegoś specjalisty, sama możesz nie udźwignąć tego ciężaru. Pomóż sobie, zrób to kochana dla swojego młodszego dziecka i dla siebie.
      • Gość: kasia.s Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 12:24
        Boże to potworne!Nigdy nie zrozumiem dlaczego tak sie dzieje!Siedzę i ryczę jak bóbr!Trzy tygodnie temu urodziłam swoje pierwsze dziecko i nie wiem jak bym przeżyła jej stratę...Jesteś niesamowicie twarda!Podziwiam Cię!Napewno Mateuszek jest z Ciebie dumny<napewno!Przepraszam,że nie potrafię Ci pomóc...ale jestem z Tobą i Zawsze będę!NIE DAJ SIE-masz jeszcze dla kogo żyć!Kaśka
    • Gość: rgabar@poczta.onet.pl Re: Śmierć dziecka IP: *.* 17.09.02, 21:11
      Płakałam po przeczytaniu Twojej histori.chciałabym napisać Tobie jakieś słowa otuchy, ale nic nie przychodzi mi do głowy,co można powiedzieć na taką tragedię...człowiek jest bezsilny w swoim bólu.Mam nadzieję, że masz oparcie w mężu....Najlepszym lekarzem będzie tu czas, nie możesz o tym bez ustannie myśleć....O Boże, jak ja mogę pisać Tobie co masz robić, niewiem czy przeżyłabym taką potwornosć...brak mi słów. Przykro mi.......Reni
    • Gość: żona Re: Śmierć dziecka IP: *.* 14.10.02, 17:40
      Moja Hania odeszła ponad 4 lata temu. Miała 5 lat. Mogę sobie wyobrazić co przeżywasz. Chcesz to napisz. Wiem jak człowiek chce wszystko powiedzieć, wyżalić się, wygadać a wszyscy mówią - bądź dzielna, czas leczy rany itp. Nie jest tak. Napisz
    • Gość: joszi Re: Śmierć dziecka IP: *.* 14.10.02, 21:05
      Moje dziecko umarło w moim brzuchu dzień przed terminem porodu. Nie znałam Go i nigdy nie widziałam. Twoja sytuacja jest inna, ale musisz wierzyć, że ten ból będzie z czasem mniejszy, bo tak będzie. Nigdy nie zapomnisz tego co się stało, ale trzeba mieć wiarę. Ja ją mam, dzisiaj jest już ponad rok od tego porodu i w tym czasie urodziłam śliczną dziewczynkę. I tylko już sporadycznie płaczę po stracie syna. Trzymaj się i myśl o sojej Rodzinie.
      • Gość: wolska Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 15.10.02, 14:58
        Niedawno minęło pół roku od śmierci Mateuszka, a mi sie ciagle wydaje ze on niedługo wróci z przedszkola. Ciagle szukam go w myślach, szukam dla niego czasu po pracy, wymyślam mu zabawy i marze o tym zeby się do mnie odezwał. Czasem wydaje mi sie, że zapomniałam jego głosiku, wtedy mam kompletnego doła. Jeszcze nigdy mi sie nie przyśnił. Ciągle chodze na cmentarz, pytam go gdzie jest, przepraszam za krzyki i brak czasu. Chciałabym zeby wrócił chociaż tamten czas jak juz leżał w szpitalu i chodziliśmy do niego, można go było przytulić i pogłaskać. Bo wtedy jakoś łatwiej było nam rozmawiac o nim, wspominac i śmiać sie z tych wspomnień. Teraz jest tylko milczenie. Wszyscy już wszystko powiedzieli. A ja ciagle wściekam się na ludzi, za nic. Tak poprostu, ze są i mają swoje śmieszne problemy. Nie potrafię być spontaniczna. Meczę sie jak z kimś rozmawiam, marzę żeby nagle zniknąć i żeby mnie już nikt nigdy już nie zapytał jak się czuje i co słychać. Koszmar. Wcale czas nie jest po mojej stronie. Z przerażeniem myślę o świetach, ja tego chyba nie przeżyje. Nie ma właściwie pomysłu na życie. Nie interesuje mnie co bedzie tam kiedyś, coś tam będzie i już. Na razie jest pusto. Własciwie zmieniło sie jedno - zaprzyjaźniłam się z młodszym synkiem. Niedawno skończył roczek, fajny gościu, taki otwarty na ludzi i wesoły.Pozdrawiam wszytkie mateczki, dziekuje za wasze dobre słowa!Alina
        • Gość: Monika_M Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 15.10.02, 19:44
          Alu!Nawet nie wiem co napisać ... mogę się tylko domyślać przez co przechodzisz. Będę się modlić o siłę dla Ciebie i Twojej rodziny, bo przecież masz jeszcze jednego dzieciaczka, który tak bardzo Cię potrzebuje. Sama mam córeczkę, która niedawno skończyła roczek. Dopiero teraz wiem jak silna jest matczyna miłość, jak można cierpieć nawet tylko wtedy gdy płacze.Ja teraz płaczę razem z Tobą ale i będę się o Was modlić!Błagam nie zaniedbuj tylko swojego młodszego synka, a napewno dostrzeżesz w nim kiedyś także swojego pierwszego Aniołka. Monika :cry:
        • Gość: Gosia1 Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 15.10.02, 20:02
          Alu, proszę, napisz czego potrzebujesz...proszę. Nie mogę znieść Twojego bólu. I boję się nazwać tego co czuję. Bo nie wiem co chciałabyś usłyszeć...Nie umiem ale i nie chcę wyobrazić sobie tego co czujesz, bo boję się tego bólu. On i tak już mną szarpie. Proszę, czego oczekujesz? Może będę jednak umiała dać Ci choć namiastkę pociechy...Gosia
          • Gość: Anika Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 16.10.02, 10:35
            Nie wiem co pisac, bo żadne słowa wspólczucia nie ulża Twojemu cierpieniu. To straszne, ze odchodza od nas takie malenstwa niczemu nie winne, ktore nie poznaly do konca tajemnic tego swiata. Bede sie modlic za duszyczke Twojego aniołka. Teraz musisz wziac sie w garsc i zyc dla mlodszego synka. On jest taki malutki i jeszcze nic nie rozumie, musisz mu dac podwojna dawke milosci a na pewno to odwzajemni.Ania
        • Gość: olaaaa2 Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 15.10.02, 20:43
          Alinko, a ja widze nadzieję ! to ten mały fajny gościu !!!!pozdrawiam cie bardzo mocno ola, która też kiedyś była takim małym fajnym gościem.
        • Gość: Iwka Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 15.10.02, 22:05
          A ja zazdroszcze Ci tego fajnego goscia. Mój synek tez jest na cmentarzu, tuz obok mojego taty (jak on lubil dzieci a one jego!). Teraz sie spodziewam córeczki i mam nadzieje, ze Bóg pozwoli mi sie nia cieszyc...
          • Gość: 0107 Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 16.10.02, 06:58
            Iwko!Tak właśnie będzie! Nie waż się nawet myśleć inaczej! Przecież jakaś sprawiedliwość musi być.Basia.
        • Gość: Beata32 Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 16.10.02, 07:30
          Alinko i Iwko, tak strasznie Wam współczuję tej ogromnej tragedii i tym bardziej cieszę się, że macie / będziecie miały swoje cudowne drugie pociechy, które być może do końca nie zastąpią dzieci, które straciłyście, ale napewno dadzą Wam dużo szczęscia i miłości i Wam pozwolą okazać Waszą matczyną miłość.Beata
        • Gość: Misiek Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 16.10.02, 08:03
          Przede wszystkim cieszę się, że zaprzyjaźniłaś się z młodszym synkiem. Mam nadzieję, że wkrótce stwierdisz, że kochasz Go strasznie, strasznie mocno, że jest dla Ciebie balsamem na zbolałe serce... Dbaj o Niego, a zobaczysz w Nim odrobinę starszego Mateuszka.Piszesz, że nadal czekasz na Mateuszka - nie dziwię się, minęło dopiero pół roku. Gdy straciłam pierwsze dziecko, mimo tego, że wiedziałam, że nie żyje marzyłam o tym, że mi Go przyniosą, pokażą chociaż... Wyobrażałam sobie przez wiele miesięcy jak wyglądał, jak pachniał (co z tego, że tak jak każdy noworodek - był moim pierwszym dzieckiem i nie znałam tego zapachu). Wyobrażałam sobie jak się uśmiecha. Nie widziałam Go na oczy, może dlatego był w moich snach, bo tak bardzo chciałam Go zobaczyć, dotknąć, ucałować, przytulić... Na śmierć córeczki byłam przygotowana, wiedziałam, że umrze, że musi odejść. I pomimo tego, że byłam tego świadomoa cierpiałam bardzo długo. W zasadzie mam ciągły dołek z tego powodu - czasami udaje mi się wyjrzeć na powierzchnię, ale po 2 latach nadal wyobrażam sobie jak by było, gdyby córeczka była z nami, tutaj i teraz. Mam jednak to szczęście, że udało mi się kochać mojego synka, o którego też musiałam walczyć (wiesz na tekst lekarza z pogotowia, że juz poroniłam krzyknęłam mu, że nieprawda, że moje dziecko żyje - i żyje chyba tylko dzięki mojemu uporowi, bo kazał mi z krwotokiem i skurczami zejść 2 piętra do karetki, a ja powiedziałam, że nie ruszę się, że mają mnie znieść). Życzę Ci z całego serca, aby miłość do młodszego synka pozwoliła pogodzić się z okrutnym losem. Życzę Ci, żebyś nauczyła się rozmawiać ze swoim starszym synkiem. Życzę Ci też, abyś pomogła młodszemu synkowi pokochać starszego brata, który przecież Go kocha i chroni Go jak każdy starszy brat.Głowa do góryDorka
        • Gość: AgnieszkaLO Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 16.10.02, 09:07
          Alinko, Trzymaj się tej przyjaźni z młodszym synkiem i pisz nam co czujesz , stale, kiedy tylko zechcesz.Bardzo mocno Cie ściskam Ag
        • Gość: magdaka Re: Śmierć dziecka - pół roku po IP: *.* 16.10.02, 09:29
          Dzieki Bogu ze zaprzyjaznilas sie z mlodszym synkiem,to jest ta nadzieja dla Ciebie i Twojej rodziny.Trzymaj sie tej milosci do maluszka.Teraz ten maluch jest najwazniejszy.To ze napisalas tutaj....widac ze walczysz o Swoja rodzine.Pozdrawiam cie goraca
        • Gość: lea Re: Śmierć dziecka - pół roku po do Alinki i Iw IP: *.* 16.10.02, 10:27
          Alinkaten mały kochany gość pomoze Ci bardzo !!! Ciesz się nim :), słoneczkiem, i pisz kiedy potrzebujesz !!!Iwka - ucałuj brzusio, a synyś z dzidkiem dopilnuja aby małej dobrze sie powodziło :))szczęścia Wam życzę kochane i zdrowia dla dzieciaczków :))z serca -lea
    • Gość: agis Re: Śmierć dziecka IP: *.* 21.10.02, 01:36
      przeczytalam wszystko i lzy ciekna mi po twarzy...byl taki watek na "przedstawmy sie" - "bylam mama oskarka". tak to mna wstrzasnelo, czesto o nim mysle. nie wiedzialam ze jest Was tu wiecej. was, dzielne mamy, ktore stracilyscie dziecko a nawet dwoje dzieci, mamy ktorych cierpienia i rozdzierajacego bolu nie moze pojac nikt kto tego nie przezyl. reszta moze sie tylko domyslac. ja nie czuje buntu, czuje tylko wielki zal, wlasciwie przede wszystkim z waszego powodu kochane mamy, bo dzieci sa szczesliwe na 100%. wierze ze to jednak ma sens, choc nie chce tu pisac dokladnie jaki, bo wynika to z mojego swiatopogladu. wierze, ze Wasze dzieci naprawde, realnie i niemal fizycznie istnieja tuz obok, i tylko nasze ciala nie maja takiej mozliwosci aby je dostrzec. mysle ze tylko mocna wiara moze dac wam sile, nie wiem czy to jest wykonalne ale sprobujcie uwierzyc i przyjac to za naturalne, ze wasze dzieci zmienily jedynie "konsystencje" i dalej sa z wami, tuz obok, a nie w dalekim niebie. niebo to wg mnie tylko umowne okreslenie innego swiata i wcale nie jest gdzies daleko stad. a moze sie myle? latwiej mi jednak tak wierzyc, porozmawiac z moimi bliskimi jak z kims kto nadal zyje tylko inaczej. zostaje tylko zal czemu nie moge ich zzobaczyc, uslyszec. wlasciwie to ten sprawdzian jeszcze przede mna bo nie umarl nikt z mojej najblizszej rodziny. boje sie tego bardziej chyba niz wlasnej smierci. mysle ze miala racje dorka mama wojtka - musicie pozwolic im odejsc, zyc swoim zyciem a one niech zyja swoim. podobno dla dusz tak jest lepiej. zawsze mozna w ciszy swojego serduszka porozmawiac z dzieckiem, ono na pewno nas slyszy. to tylko moj poglad na te sprawy, tyle tylko udalo mi sie wymyslic i wypracowac przez te 22 lata ktore zyje i moze kiedys zmienie zdanie. z bardziej rozsadnych rzeczy ktore przychodza mi do glowy to tylko - czytalam gdzies ze nalezy pozwolic sobie przezyc wszystkie etapy zaloby, i kiedy tylko to bedzie mozliwe rozmawiac z ludzmi i porozmawiac z psychologiem. bron boze nie mialam zamiaru nikogo pouczac...nie mam prawa.jest juz bardzo pozno, jutro znowu bede padnieta wstajac do mojego kubusia, ale Bogu dzieki ze mam do kogo wstawac! nawet nie chce sobie wyobrazac ze mogloby go zabraknac...czytajac historie Mateuszka zaczynam sie bac...to nieslychane zeby w ciagu dwoch dni...zupelnie ukryty rak mozgu...boze to musial byc szok...pelna podziwu i szacunku dla Was - od dzis myslaca takze o Was i modlaca sie za takich jak WY - agnieszka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka