Dodaj do ulubionych

bunt 32-latki

IP: *.* 13.11.02, 01:56
Cześć,Moja córa najpierw miała bunt 2 latki teraz 3 latki+stresy starszej siostry a ja już mam dosyć... chalupa zarasta, mąż zarasta, ja zarastam, Marianna nie chce jeść i zasikuje 4 pary spodni dziennie oraz body koszulki bluzeczki, wyjście z nią na spacer graniczy z cudem bo za nic nie chce się ubierać i spacerować. Więc najchętniej to bym się rzuciła na podłogę z wrzaskiem i zaczęła walić pięściami albo zawinęła dobytek w węzełek i poszła w świat. Cóż kiedy nie mogę przecież bo mam 32 lata i jestem ODPOWIEDZIALNĄ matką, staram się nawet być dobrą żoną więc lecę rozwiesić pranie i załadować zmywarkę. Chyba przeczekam ten mój trudny wiek :)Gośka
Obserwuj wątek
    • Gość: agatalesnik Re: bunt 32-latki IP: *.* 13.11.02, 09:47
      hej! czasem mam to samo, ale u mnie dwa "potwory" dzielnie walczą o swoje prawa. sama na sobie przetestowałam, ze czasem potrzeba zwykłego olewajstwa, zeby nie zwariować samej. jest brudno - ok! pranie - mamy jeszcze jedną parę skarpetek, ale ja muszę odpocząć, bo inaczej ich rozszarpie. do tego 3 pieski swoimi łapkami na parkiecie z ogrodu, trudno. dzieci przyzwyczajone do zarazków. najlepsze plotki u przyjaciółki, dzieci się pobiją, wykrzyczą, ja wygadam, ona zresztą też i wracam do domu żeby dzielnie stawić czoła podłogom, praniom. staram się pooprostu nie zwracać czasem uwagi, usłyszałam że jestem przewrażliwiona i to chyba odnosi się do wiekszosci z nas. naszym pociechom nic się nie dzieje kiedy leża na podłogach, krzyczą, tupią i są niezadowolone, my też nie zawsze jestem w dobrej formie. dlatego zachowaj zdrowy rozsądek z byciu odpowiedzialną mamą i czasem odpuśc! to dobrze robi!! trzymaj się dzielnie!! :hello:
    • Gość: Katarka Re: bunt 32-latki IP: *.* 13.11.02, 14:05
      To jest pewnie podwojny bunt bycia matka malych dzieci. Ja tez mam 32 l. a dzieci 2 i 3,5 ale ja postanowilam ze sie jeszcze troche pozapuszczam a potem sie wezme za caloksztalt. Nie jestem na szczescie pedantka, uzywam pralki i zmywarki, no a dbanie o siebie, hmmm, musi troche poczekac, bo sil mi juz nie starcza. No bo niestety dzieci nie da sie do konca olac, nawet jak sie jest zmeczonym. Poniewaz bardzo mnie meczy bawienie sie czy rozmawianie przez caly czas, to klade sie z dziecmi na podlodze i oddalam sie myslami, a one albo cos buduja obok, albo klada sie na mnie, albo cos tam rysuja, grunt zebym byla. Okazalo sie ze nie musze sie wcale nimi tak intensywnie zajmowac, wystarczy zebym byla obok. Zawsze to daje troche czasu na odstresowanie (poki sie nie zacznie jakas awantura). Niestety moje potrzeby posiedzenia np. w ciszy czy polatania sobie po zakupach jeszcze dlugo nie beda respektowane. Pierwszy taki kryzys o jakim piszesz mialam jak starsza corka miala ok.8 miesiecy. Draznilo mnie ze to ja musialam byc ciagle na zawolanie, ze to ja musialam sie przystosowywac a nie ona, czy moj maz. Od tej pory po prostu przyzwyczailam sie do mysli ze kapac sie codziennie bez zasypiania przy tej czynnosci to zaczne za pare lat, wcierac regularnie kremy tez. Natomiast inne niedogodnosci troche slabna z czasem. Mysle ze rosnie ci taka specyficzna cierpliwosc do dzieci. Przypomnij sobie jak cie denerwowal bunt przed 2 urodzinami - ja mialam dygocacy glos, serce i lzy w oczach. Bunt 3latka to juz przy tym pikus, a bunt drugiego dziecka przyjmujesz juz jako normalny, przemijajacy humorek. Coz, dziecku bunt minie, tobie tez. Dziecko wyjdzie z tego z bardziej rozwinieta osobowoscia, miejmy nadzieje ze my tez!
      • Gość: agatalesnik Re: bunt 32-latki IP: *.* 13.11.02, 14:38
        myślę, ze największym sukcesem, nas jako mam jest zaakceptowanie naszego nie zawsze fajnego położenia. jakoś mnie osobiście było lepiej, kiedy dotarło do mnie, że to mój wybór, moje chciane dzieciaczki, moja świadoma rezygnacja z czegoś, a nie wielkie wyrzeczenia. myślę też, że cała sztuka polega też na organizacji i na tym aby potrafić skorzystać z pomocy najbliższych, chocby na godzinkę. ja też ratuje się leżeniem na tapczanie ze skaczacym maluchem na brzuchu i córką śpiewającą "super przeboje" ale cóż, kiedyś będziemy wolne i -jak mówi moja mama- zatęsknimy za przytuleniem i tym, że jesteśmy niezbędne do szczęścia naszych dzieci, choć teraz troche nam z tym ciężko! ja korzystam z uroków pracy i czasem wybywam w lasy, gdzie nikt mnie nie znajdzie i tęsknie....pozdrawiam wszystkie dzielne mamy :hello: i zaraz ruszam do domu powalczyć z piecem, obiadem, dzieciaczkami, psami i tym który chce ze mną być, co prawda tylko na obiad, bo potem jeszcze praca, ale cóż, bycie mamą .......:crazy:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka