joanna515 10.12.06, 11:26 ha ha ha się bidulka pomyliła... i warto było dorabiać filozofię o ofierze dla mataczki? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zuzia_i_werka Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 11:40 Ja akurat tej pani nie broniłam i nie bronię ale twój post uważam za bezsensowny-czemu niby ma służyć? Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 11:48 Podpinam się pod post zuzi_i_werki. Nie na temat, bez sensu i jeszcze nie na miejscu. Klikam w kosz czyli Odpowiedz Link Zgłoś
erka235 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 11:48 Napisz o co w tym chodzi bo nie mogę się połapać.Jak i inne mamy zresztą. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 11:49 Ja jej broniłam i teraz współczuję jeszcze bardziej. Musi strasznie żałować swoich błędów. Odpowiedz Link Zgłoś
pyza3d33 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 11:57 Zamiast sie klocic poczytajcie o opatku. Odpowiedz Link Zgłoś
toman5 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 11:59 Zastanawiam się, co w twojej opinii zmienia fakt, że nie pan Ł jest ojcem dziecka? Czy wynika z tego, że posłowie pożal się Boże, naszego parlamentu mają prawo domagać się seksu od podwładnych, którym oferują pracę? I pozwolę sobie zacytować, Joanno, pytanie prosząc cię uprzejmie o odpowiedź: czy chciałabyś, aby twoja córka odbywała praktyki w biurze pana posła Ł? Odpowiedz Link Zgłoś
sceptyczna1 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 12:06 toman5 napisała: > Zastanawiam się, co w twojej opinii zmienia fakt, że nie pan Ł jest ojcem > dziecka? Czy wynika z tego, że posłowie pożal się Boże, naszego parlamentu mają > > prawo domagać się seksu od podwładnych, którym oferują pracę? > I pozwolę sobie zacytować, Joanno, pytanie prosząc cię uprzejmie o odpowiedź: > czy chciałabyś, aby twoja córka odbywała praktyki w biurze pana posła Ł? Nie jestem autorką wątku i nie mam córki, ale odpowiem na Twoje pytanie. Nie chciałabym, żeby moja córka - syn zresztą także - odbywała praktyki w biurze pana posła Ł, ale gdybyś zadała to pytanie dwa miesiące temu, pół roku, pięć lat temu moja odpowiedź brzmiałaby tak samo, więc nie ma bezpośredniego związku z problemem "seksualnym" w Samoobronie, bo to tylko jeden z wielu problemów z uczciwością w tej partii, tyle, że najbarzdiej bulwersujący opinię publiczną. No i dobrze, może coś z tym zostanie zrobione. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna515 toman5 10.12.06, 12:11 Nie wnikam w postępowanie posłów, które bezsprzecznie jest naganne, nie o nich piszę. Odpowiadając na pytanie o moją ( przyszłą, mam nadzieję )córkę : nie mam pojęcia co się w tym biurze dzieje tak naprawdę, i chyba nikt z nas nie ma, świadek jakby niewiarygodny gdyby okazało się, że ma szefa buca to sama pewnie nie chciałaby tam pracować lub odbywać praktyk. W wieku "praktykanckim" jest się dużą dziewczynką, a ja jako mama na pewno przekażę jej wartości moralne, które nie pozwolą jej awansować przez łóżko. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna515 Wyjaśniam 10.12.06, 12:03 Z niesamowitym zdumieniem czytałam posty broniące tej pani, zadziwiały mnie zwłaszcza te daleko idące przypuszczenia ( nazywane przeze mnie filozofią ) dlaczego tak postapiła i jaką to niezwykłą i odważną jest ofiarą. Już wtedy zastanawiałam się co powiedzą obrończynie gdy okaże się, że kłamie? I już się okazuje, że współczucie rośnie dalej! ja z ironią , że bidulka, a naprawdę niektórzy tak sądzą. Dla mnie załamka. Odpowiedz Link Zgłoś
sceptyczna1 Re: Wyjaśniam 10.12.06, 12:08 Joanno ten temat w zasadzie wczoraj został omówiony w wątku, który możesz przeczytać na forum Salon. Odpowiedz Link Zgłoś
pyza3d33 Re: Wyjaśniam 10.12.06, 12:16 Tylko buty zdejm przed wejsciem,cobys dywanow nie ufajdala. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 czyli co? 10.12.06, 12:35 nie ma dziecka, nie ma molestowania? czy to musi iść w parze? Odpowiedz Link Zgłoś
agastrusia Re: czyli co? 10.12.06, 12:52 Trudno nazwać jest dany czyn molestowaniem kiedy odbywa się to za obopulną zgodą. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: czyli co? 10.12.06, 13:01 agastrusia napisała: > Trudno nazwać jest dany czyn molestowaniem kiedy odbywa się to za obopulną zgod > ą. trudno to nazwać gwałtem, ale molestowaniem jak najbardziej. zgoda może i faktycznie była obopólna, ale raczej nie wynikająca z porywów serca. może przełózmy taki mechanizm rozumowania na sprawy prostsze do wyobrażenia sobie: mamy oto chłopaczka w wieku około 14 lat powiedzmy, który jest amatorem palenia trawki. żeby ją zdobyć, idzie do ziomala z osiedla, i kupuje jeden gram palenia. nikt go do tego nie zmusza, i sprawa odbywa się za obopólną zgodą. dlaczego wobec tego dystrybutor narkotyku karany jest nie tylko za posiadanie ale i rozprowadzanie? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 Re: czyli co? 10.12.06, 13:24 chciałam tylko nadmienic ze mozna uprawiac seks i nie miec z tego dzieci.choc ja moze nie jestem na to najlepszym przykladem)))) Odpowiedz Link Zgłoś
agastrusia Re: czyli co? 10.12.06, 13:35 Tylko że pani Aneta jest osobą dorosłą. Gdyby mnie ktoś molestował w pracy to na pewno nie szła bym z nim do łóżka tylko do sądu, a skoro pani Anecie te praktyki odpowiadały to nie można ich nazwać molestowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: czyli co? 10.12.06, 16:05 agastrusia napisała: > Tylko że pani Aneta jest osobą dorosłą. Gdyby mnie ktoś molestował w pracy to n > a > pewno nie szła bym z nim do łóżka tylko do sądu, a skoro pani Anecie te praktyk > i > odpowiadały to nie można ich nazwać molestowaniem. "O większego trudno zucha niż był Stefek Burczymucha..." Z tego, że ktoś coś robi, nie wynika, że mu to odpowiada. To chyba dość oczywiste dla ludzi, którzy nie mylą życia z bajką o złotej rybce. Owszem, można powiedzieć, że ktoś dokonał wyboru, jeśli miał jakikolwiek wybór. Ale w przypadku, gdy alternatywą jest bieda i perspektywa jeszcze większej biedy (szczególnie w kontekscie dzieci), to wolność wyboru brzmi dość ironicznie. Rzecz jasna można się spierać, czy rzeczywiście nie było żadnej innej możliwości, ale nie znając sytuacji Anety K. będzie to dyskusja czysto akademicka. Mnie wystarczy świadomość, że to jest możliwe, by żyjąc w miejscu, gdzie pracę dostaje się wyłącznie po znajomości, nie widzieć żadnej innej możliwości utrzymania dzieci; by żyjąc w poczuciu beznadziei, zgodzić się na tak drastyczne rozwiązanie, a potem obserwując wszechmocnych szefów i uwikłanych w seksualne zależności współpracowników, tkwić w tej relacji, racjonalizując sobie własne postępowanie. To, że Aneta K. zgłosiła ten fakt dopiero teraz, gdy straciła pracę i dostała wsparcie od kogoś, kto wydał jej się równie silny jak jej szefowie, wcale mnie więc nie zaskakuje. Inne kobiety też zaczęły mówić dopiero gdy Aneta K. otworzyła puszkę Samoobrony. Stawianie kogoś przed takim wyborem, mając świadomość, jak wygląda rynek pracy, jest jak najbardziej molestowaniem. Tym bardziej obrzydliwym, że mającym miejsce w organizacji, która miała bronić interesów ludzi. IMO to nie ona powinna udowadniać swoją niechęć do łóżkowych spotkań z szefem, bo ona jest w tym układzie osobą zależną. I z tej racji to on powinien być jedyną odpowiedzialną za to osobą. To, że Łyżwiński nie jest ojcem dziecka, nie świadczy automatycznie o tym, że Aneta K. kłamała i tak naprawdę niewiele zmienia w całej aferze oprócz tego, że byłby to niezbity dowód na współżycie Krawczyk z Łyżwińskim. Ale ten fakt mocno zagrał na emocjach i zdecydowanie obniżył wiarygodność tej kobiety. Lepper już chce zamknąć Gazetę, już uważa, że wynik badań wykluczających ojcostwo Łyżwińskiego jest werdyktem sądu w sprawie całej afery. Chyba umarłabym ze śmiechu, gdyby okazało się, że to on jest tatusiem. Ale póki co, czekam na rozwój wydarzeń, mając nadzieję, że sprawa nie przyschnie. Odpowiedz Link Zgłoś
agastrusia Re: czyli co? 10.12.06, 16:18 Iak się złożyło, że mi się nie przelewa a jakoś się nie puszczam - i bardzo chętnie spłaciłabym kredyt mieszkaniowy w pare lat a nie męczyć się przez dzieści lat. Poza tym dziecko to "wypadek" przy pracy w biurze. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 aga 10.12.06, 16:30 to ty jakas nietypowa jestes.nie wiesz ze za laske mozesz miec z 8 dych.a ty siedzisz i narzekasz.popytaj niektorych dziewczyn tutaj .zła sytuacja materialna wymaga poswiecen.i dla dobra dzieci mozna a nawet trzeba doopy dawac.jest to w całosci usprawiedliwione i tego faktu nie zrozumie ten komu sie dobrze wiedzie.nie ujawniaj sie aga lepiej)) Odpowiedz Link Zgłoś
agastrusia Re: aga 10.12.06, 17:01 no no i jeszcze świętą zostane wszakże wykożystywana będe - ale czego sie nie robi dla dobra dziatek. Odpowiedz Link Zgłoś
wenus2006 Re: czyli co? 10.12.06, 16:34 a ja tam pani nie osądzam rozumiem dużo sytuacji życiowych,rozumiem wybór między papu dla dzieci,a pójściem do łóżka z pracodawcą.Nigdy taka sytuacja mi się nie zdarzyła,a czy mogę byc pewna ,że się nie zdarzy?Gdybym została sama z dwóką dzieci,bez pomocy ,z kredytem,na zakręcie życiowym skąd mogę wiedzieć czy nie miałabym innego wyjścia?Jeśli ojcem dziecka nie okaże się Lepper ,pani Aneta traci w moich oczach wiarygodność i nie uwierzę w kolejne bajeczki o molestowaniu.A problem molestowania w pracy istnieje i jest ściagany z odpowiedniego paragrafu... Uwierzyłam pani Anecie ,bo jestem kobietą i poczuwałam się do lojalności babskiej ... Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 13:26 A ja zauważam dziwną manierę panująca na forum- niektóre osoby traktują tę afere tak osobiście i personalnie, jakby niemalże Aneta Krawczyk je same wywiodła w pole......sprawa nie jest jeszcze zamknięta, to, że ojcem nie jest Łyżwiński o niczym nie przesądza... Poczekajmy, zobaczymy co ustali prokuratura...powiem szczerze, że niektóre z Was świetnie sprawdziłyby się w sądach 24-godzinnych, tak szybko wydają wyroki i przekoanane są w własnej prawdzie.... Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 13:39 I jeszcze widzę tę satysfakcję w niektórych postach:" Wyszło na moje, to ja miałam rację"- z czego tylko tutaj tak się cieszyć? Bo nie rozumiem.... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 ja tam sie nie ciesze 10.12.06, 14:09 i tak naprawde szczerze i serducha to zal mi tej jej corki małej, przestraszonej dziewczynki.mnie polityka nie rajcuje i nie interesuje w zasadzie wcale.a prostytuowanie sie uwazam za uwłaczjace kazdej kobiecie.nie znajduje wytłumaczenia dla tego typu wyboru drogi zyciowej.zawsze jest jakies wyjscie.tylko kasa moze mniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
mbwj88 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 14:14 jeszcze nie wiadomo bo to dziecko nieszczęsne na pewno ojca ma i teraz pytanie kto nim jest? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna266 i jeszcze 10.12.06, 14:22 chciałam dodac ze dziwi mnie to ogólne forumowe tłumaczenie kobiety ktora zdobywa kwalifikacje przez łózko.czy to teraz az tak popularne ze stalo sie normalne i nikogo juz nie razi?ja osobiscie nie naleze do kobiet ktore seks traktuja jakos cos co ofarowuje na ołtarzyku po slubie i temu jedynemuo nie.te które mnie znaja z forum dobrze znaja moje zdanie w temacie.ale jakos bardzo w parze idzie w moim przypadku brzydzenie sie dawaniem doopy za kase. Odpowiedz Link Zgłoś
asiaasia1 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 15:29 Kto jest ojcem? Duch Święty. Niepokolane Poczęcie. Wiadomo, że Samoobrona pewnie nieźle się "postarała", żeby wynik był negatywny. Prawnicy (prokuratura) są bardzo skorumpowani, nie wszyscy może... Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 16:28 > Wiadomo, że Samoobrona pewnie nieźle się "postarała", żeby wynik był negatywny Nie badz smieszna,az tak ciezko ci uwierzyc ,ze ta kobieta klamie, ze wymyslasz takie scenariusze?Prokuratura klamie, porownujacy material genetyczny tez oczywiscie zostal przekupiony, Odpowiedz Link Zgłoś
elza78 Re: Do obończyń pani Anety K. 10.12.06, 18:52 czerpanie korzysci z nierzsdu jest okreslane mianem "prostytucji" , jak mozna molestowac prostytutke kiedy uklad jest jasny, ja tobie do lozia, ty mi stolek w radzie miasta, czy to nie korzysc ? dla mnie profesja anety k jest jasna, szkoda mi tylko tego biednego dziecka ktore teraz nie wie czy tata jest lyzwinski lepper czy ktos jeszcze moze z samoobrony... ale co tam, w koncu mamuska w celu pozbycia sie "fasolki" dawala sobie robic zastrzyki z oksytocyna dla konia... brawo dla tej pani, to jeszcze jeden argument przemawiajacy za tym ze to przedstawicielka najstarszego zawodu swiata, kiedys tez ciaze usuwalo sie u znachora IMO aneta to glupia nie pierwszej swiezosci prostytutka, ktorej ktos zaoferowal duuuza kasiore za robienie z siebie wiekszej szmaty niz jest i wciaganie w to swojego dziecka... Odpowiedz Link Zgłoś
justi54 Re: Do obończyń pani Anety K. 11.12.06, 13:10 No dobra kim jest kobieta która nie wie kto jest ojcem jej dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
polla10 Re: Do obończyń pani Anety K. 12.12.06, 16:26 no wiesz spala pewnie z kim popadnie zeby utzrymac prace, to ze lyzwinski nie jest ojcem dziecka anety k. nie znaczy ze z nia nie syial, choc tak sie przed tym broni. akurat sie tak składa ze moj maz pochodzi z radomska miasta w ktorym mieszka pani aneta i wiem ze lyzwinski byl widywany jak wychodzil z mieszkani anrty wiele razy. Mieszka tam moja ciocia i wie co mowi. Odpowiedz Link Zgłoś
sceptyczna1 Re: Do obończyń pani Anety K. 12.12.06, 16:42 polla10 napisała: > no wiesz spala pewnie z kim popadnie zeby utzrymac prace, to ze lyzwinski nie > jest ojcem dziecka anety k. nie znaczy ze z nia nie syial, choc tak sie przed > tym broni. akurat sie tak składa ze moj maz pochodzi z radomska miasta w ktorym > > mieszka pani aneta i wiem ze lyzwinski byl widywany jak wychodzil z mieszkani > anrty wiele razy. Mieszka tam moja ciocia i wie co mowi. A mówi, że widziała , jak wychodził z mieszkania Anety K. wiele razy, a nie że z nią spał nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś