Dodaj do ulubionych

Zdrowych, wesołych świąt...

IP: *.* 19.12.02, 09:20
Zdrowych , wesołych świąt. W Afganistanie strzelają. W Iraku może będą strzelać. Zdrowych , wesołych świąt. W Etiopii głodują. Zdrowych , wesołych świąt. Emamy przygotują paczki dla paru dzieci. Na czas świąt rządy zawieszają działania wojenne. Zdrowych , wesołych świąt . Kamil chory na raka samotnie leży w szpitalu. Rodzice go zostawili, co tam ,że dziecko umiera na raka. Kamil mieszka w domu dziecka. Zdrowych , wesołych świąt. Jakby którejś matce robiło różnice , czy jej dziecko zostanie zabite 25 grudnia czy trzy dni później. Zdrowych , wesołych świąt. Paczka z żywnością uspokoi sumienia bogatszych, a głodujące dziecko pogłoduje o kilka dni dłużej zanim umrze. Zdrowych , wesołych świąt. Wspaniałe emamy będą się rozpływały w zachwytach nad swoją wspaniałością , a dzieci bezrobotnych i pijaczków dwa dni później będą takimi samymi dziećmi bezrobotnych i pijaczków. Zdrowych , wesołych świąt. O, tak, na święta pewnie ktoś Kamila odwiedzi. A potem zapomni aż do następnych świąt, jeśli jeszcze chłopiec ich dożyje. Zdrowych , wesołych świąt. Bogaty biznesmen z okazji swoich imienin uzbierał furę pluszaków do domu dziecka. Zdrowych , wesołych świąt. To nic ,że dzieci nie mają butów i zeszytów. Pluszaki tak ładnie wyglądają. Nawet jeśli dzieci mają ich już całe sterty. Zdrowych , wesołych świąt. A Magda 72 dodała słońcu cztery promyki. Nie na święta. Po prostu, od siebie. Przeczytajcie jej post na Adopcji. Nie, nie będę życzyć zdrowych wesołych świąt. Daleko mi do Magdy. Jestem zła na siebie. Za swoją bezsilność, za to , że tak tanio chciałoby się kupić spokój sumienia. Za to , że będę wcinać pierniczki gdy Kamil...Jestem wściekła na te słodkie reklamy, że aż mdli, na te zachwyty , ach tacy to wspaniali jesteśmy bo pozbędziemy się z domu za małych ciuszków na święta. Na to wszechobecne "Zdrowych , wesołych świąt", które nic nie zmienia, a tylko na kilka dni mydli oczy. A za rok będzie dokładnie tak samo.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Zdrowych, wesołych świąt... IP: *.* 19.12.02, 09:49
      Wiesia, no prawdę piszesz...A ja z okazji tych Świąt, albo i bez okazji życzę Ci, żebyś nadal nie miała spokojnego sumienia. Spokojne sumienie obrasta tłuszczem obojętności...I sobie, i wszystkim innym tego samego życzę...Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: eBeata Re: Zdrowych, wesołych świąt... IP: *.* 19.12.02, 10:26
      A ja mimo wszystko "Zdrowych, wesołych świąt...".Nawet jż. Kamilka odwiedzi ktoś tylko w Święta. Bo bez Świąt może tych odwiedzin by nie było. Nawet jż. część mam wyśle paczki gdzieś w Polskę, tak jakby bliżej dzieci potrzebujących nie widziały. Bo jakieś dzieci paczkę dostaną, a bez Świąt może by jej nie było.Nawet jż. gdzieś strzelają. Bo może na 2 dni Świąt przestaną i z tego powodu kilka osób dłużej pożyje, i noc może prześpi.I dlatego, że skłócona rodzina zasiądzie razem do stołu. A to już coś.I dlatego, że często tylko raz do roku spotykamy się w takim gronie.I dlatego, że chociaż raz do roku przypomnimy się znajomym wysyłając kartki.I dlatego, że będziemy się zastanawiać kim jest ciocia Zosia, która kartkę przysłała.I w ogóle dlatego, że chociaż te kilka dni w roku jest lepszych, piękniejszych. Skoro nie może być więcej... to chociaż kilka... Dlatego Zdrowych, wesołych świąt...
      • Gość: guest Re: Zdrowych, wesołych świąt... IP: *.* 19.12.02, 11:13
        Ja też życze wszystkim zdrowych i wesołych świąt choć wiadomo, że nie dla wszystkich one będą wesołe czy zdrowe. A swoją drogą staram się pomagać nie tylko od święta i próbować choć trochę uspokoić sumienie bo wiadomo, że sama świata nie uzdrowię ale jeśli uzdrowię kawałek a ktoś inny kolejny kawałek i tak dalej to może znaczną część uzdrowić się uda. A dla mnie będą to piękne święta bo pierwsze z dzieciątkiem :) (te poprzednie spędziłysmy po porodzie w szpitalu więc tak jakby ich nie było :(Także Wiesiu spójrz na świat bardziej pozytywnie i naprawiaj świat tak jak możesz i nie tylko na święta :) Alicja
    • Gość: Berenika Re: Zdrowych, wesołych świąt... IP: *.* 19.12.02, 20:53
      Wiesiu, to nie tak. Wiele jest zła i nieszczęść na świecie. Ale większość z tego nie jest naszą winą i gdybyśmy chcieli zamartwaić się tym bez przerwy i czuć się winnymi - oszalelibyśmy. Naszym zadaniem jest robić jak najwięcej dobrego tam, gdzie możemy i na ile pozwalają nam siły i okoliczności.Dlatego żaden przejaw dobra nie będzie zapomniany. Dlatego warto robić choćby najmnijezze gesty - one liczą się w ogólnej puli dobra. Dlatego trzeba wierzyć, że jest się dobrym człowiekiem i tak działać, jakby się nim było :).Ale nie możemy oskarżać się, że nie adoptujemy wszystkich dzieci na świecie :), podobnie, jak nie możemy oskarżać się, że nie zostajemy np. śpiewaczką operową. To nie jest tylko kwestia woli. To także kwestia powołania i daru od Boga. Jedni to mają, inni nie. Ale to nie jedyny sposób, aby świat uczynić lepszym. Jesli ktoś ma adoptować dziecko - powoli do tego dojrzeje. Tak wierzę. Wierzę, bo czuję, że jestem gdzieś na trasie tego dojrzewania, ale nie chcę, żeby moja decyzja była wywołana histerycznym poczuciem, że muszę, bez zastanowienia się - czy powinnam.I jeszcze jedno, choć to jedno będzie tu na pewno bardzo przykrym zgrzytem - cztery promyczki, które Magda 72 dodała według Ciebie słońcu, wedle wszelkich znaków są fałszywe. Niestety, tak też bywa - bardzo wzruszające historie o czyimś bohaterstwie często okazują się fikcją literacką. Zanim więc zaczniemy się obwiniać, że nie jesteśmy tak wspaniali, jak niektórzy inni, pomyślmy spokojnie i...życzmy sobie i innym - ale życzmy szczerze - zdrowych i wesołych Świąt.Berek mama Żaby
    • Gość: guest Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog IP: *.* 21.12.02, 23:10
      Dziewczyny, widzę, że się zupełnie nie rozumiemy, albo kompletnie inaczej pojmujemy rzeczywistość. Ja nie mam ambicji naprawiania świata, ale dla mnie naprawdę nie ma znaczenia czy moje dziecko zostałoby zabite w Święta czy dwa dni później. Szczerze mówiąc nie bardzo chce mi się wierzyć ,że Wam by to robiło :what: I naprawdę dla takiego Kamila wizyta rodziców , którzy siego wyrzekli tylko dlatego , że są świeęt to kolejny policzek od życia. Ja na miejscu takiego dziecka , co tam dziecka, jako osoba postronna mam ochotę dać lewym sierpowym takiemu rodzicowi. Lewym sierpowym w święta.Argument ,że jeśli by nie święta to te biedne dzieci nie dostały by wcale paczek jak dla mnie mówi sam za siebie. Po prostu pokazuje o co tu chodzi. To samo dotyczy tych nieszczęsnych pluszaków. Gosia 1 doskonale czuje to o czym piszę, sama zrugała żonę owego biznesmena... zresztą może Gosia teżsię tu wypowie , jak odratuje komputer... Co do skłóconej rodziny , która "z okazji" zasiada wspólnie do stołu, to wiem jak to widzą dzieci. Nie dają się nabrać. Wiedzą, że za kilka godzin i tak wszystko będzie po staremu.i wiedzą , ze to wszystko obłuda.I wiecie co? Święta są co roku i naprawe ten świat się ani trochę lepszy z roku na rok nie staje. ...ale macie prawo wierzyć , że tak jest :-)Żeby było już wszystko na ten temat to piszę ten post ze szpitala dziecęcego ,gdzie jestem od dwóch dni z Rafałkiem chorym na zapalenie płuc. I na pewno w tym roku nie wyjdziemy. Tak wiec los ironicznie ze mnie zakpił i faktycznie będę mieć niezdrowe i niewesołe święta...Dobrze ,że miłe pielęgniarki pozwoliły mi skorzystać z tego komputera.Co do Magdy i jej postu to chyba ja powinnam przeprosić za niedokładne czytanie ,bo przecież pod pistem podpisała się Monika.
      • Gość: Gosia1 Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog IP: *.* 22.12.02, 09:34
        Tak, zgadzam się z Wiesią. I wiem o czym pisze, co czuje. I czasem chciałabym wyrzucić z siebie tę wrażliwość, wyobraźnię, "inne" myślenie. Bo źle mi z tym...Nie siądę do stołu z teściami. Nie mogłabym składać im życzeń, pomimo iż nie życzę im źle. Naprawdę. To jest na zasadzie: niech sobie żyją spokojnie, w zdrowiu, byleby z daleka ode mnie. I nie pomoże tu żadna atmosfera świąteczna. Ani tym podobne dyrdymały. Nie jestem w stanie wybaczyć, w momencie, kiedy czuję, iż nie jestem akceptowana, może ledwie tolerowana. Byłoby mi na pewno łatwiej, gdyby mnie po prostu polubili, uszanowali. Ale skoro jestem non stop "kopana" to nie może być nawet mowy o przebaczeniu. Jak można usiąść przy stole z takimi ludźmi? Udławiłabym się ich życzeniami...Nie cierpię sztucznej atmosfery, tego spoglądania spode łba na siedzącego sąsiada przy wigilijnym stole. Dla mnie to hipokryzja. Ja usiądę przy stole z ludźmi, którzy mnie kochają, którzy akceptują mnie taką jaka jestem - mimo iż naprawdę często dochodzi do nieporozumień. Ale to jak wszędzie. I o to chodzi. A "ciocia Zosia" niech sobie tę kartkę wsadzi....Nie mam zamiaru usilnie starać się przypomnieć od kogo to ta kartka może być. Związki, przyjaźnie, rodzinne koligacje trzeba pielęgnować cały rok - nie tylko od święta. To właśnie świadczy o ludziach. Gdybym była matką dzieci żyjącą w strefie wojny wolałabym aby moi bliscy zginęli od razu, a ja razem z nimi. Bo czekanie, strach jest o wiele gorsze niż sam fakt. To podłe - wojen w ogóle nie powinno być, ale jeszcze gorsze jest dawanie tym ludziom namiastki tego, co im się należy jak przysłowiowa psu buda. Czy kiedykolwiek któraś z Was oglądała program o takich właśnie zaniechaniach bombardowań na czas świąteczny? Czy widziałyście twarze tych ludzi? Bo ja tak. Oni są zmęczeni. Oni mają dość. A te dni "ciche" mają dokładnie gdzieś. Są zrezygnowani, zniechęceni, bez żadnej nadziei na przyszłość. A świat zamiast zabrać się za robienie porządków, daje im namiastkę tego wszystkiego. Utopistka ze mnie, ale jeśli już mowa o "dobrym sercu" wynalazcy cichych dni, to może by tak poprzenosić cywilów w spokojne miejsca? Nie brakuje takowych na świecie - a wiele, wiele krajów mogłoby wykarmić ich zupełnie spokojnie (zamiast wysypywać zboże do morza...). Dajmy to, czego ktoś potrzebuje. Nienawidzę uszczęśliwiania na siłę - daję Ci, bądź szczęśliwa, mimo iż to co dałem nie bardzo ci pasuje. A to czego potrzebujesz? No cóż, ciesz się tym, co ci dałem i tyle...Tak samo jak z tą imprezą. 50-urodziny, impreza na 400 osób. Nie chcę nawet myśleć ile to kosztowało...No i cudne pluszaki zamiast kwiatów. Nie zdzierżyłam. Jak tylko żona jubilata podeszła do mnie powiedziałam co o tym myślę. Że te dzieci już rzygają (za przeproszeniem) pluszakami, że mają dość, że nie ma ich gdzie ustawiać. Że pluszakami nie nakarmi się tych maluchów, nie ubierze zimą. A One marzną! Bo nie mają butów, kurtek, spodni, majtek (!!!), rajtuzek, pampersów, kurcze - jogurty czy soki widziały tak dawno temu, że już nawet nie pamiętają!!!! No ale państwo są z siebie bardzo dumni i chwalą się wokół, bo dali dzieciom pluszaki... Żebyście widziały miny tych dzieci...Na pewno nie były szczęśliwe. To jest właśnie uszczęśliwianie na siłę. Gdybyż padło jedno, jedyne pytanie - czego potrzebujecie? Ile nieporozumień by to rozwiązało! Kamila też należałoby zapytać. Bo On też jest pozbawiony złudzeń. I wiele, wiele innych ludzi należałoby zapytać. A nie dziwić się potem i z przekąsem mówić: darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda...Gosia, bez klapek na oczachP.S. Nie będę kosztem innych, słabszych uspakajać własnego sumienia...A to, co robię, niech pozostanie moją słodką tajemnicą.
        • Gość: Berenika Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog IP: *.* 22.12.02, 21:21
          Gosiu, wiesiu - ja rozumiem. Rozumiem, że świadomość ogromu nieszczęść na świecie sprawia ból. Mnie też. I tak, wiem, że można by na pewno zrobić więcej dobrego, niż robię, i też często siebie za to obwiniam.Ale nie uważam, żeby całe to zło, ból, cierpienie, sprawiało, że w jakikolwiek sposób Święta są mniej ważne. Może jestem dziwna, ale dla mnie Boże Narodzenie ma zupełnie inny wymiar, niż ten, który kreują w tej chwili media - że nagle wszyscy mają atak dobroczynności i pędzą karmić barszczem bezdomnych i zasypywać domy dziecka pluszakami. Bo dla mnie to właśnie jest sztuczne i wymuszone, a w dodatku daje ludziom poczucie, że odwalili swoją działkę dobroczynności na ten rok i mają spokój.Dla mnie święta to czekanie. Czekanie ze świadomością, że dwa tysiące lat temu też był ktoś, kto tak czekał - aż urodzi się dziecko. takie niezwykłe. Co roku rodzi się tyle dzieci, i tyle umiera... a to jedno dziecko cały świat pamięta i co roku czeka... Wtedy dziękuję Bogu, ze mogę być ze wszystkimi, których kocham. Wspominam tych, których już nie ma. Dziękuję za to, co otrzymałam.I dzięki temu, że jest taki czas, kiedy mogę się wyciszyć, zamyślić, kiedy zwyczaj, charakter i otoczenie zmusza mnie do złożenia życzeń nie imieninowo, a jakoś tak... religijnie... dzięki temu wiem, co jest dla mnie ważne. Nad czym pracować. O co się starać. czego nie zrobiłam, choć powinnam. Nie ma nic złego w tym, że nie jesteśmy doskonali. Złe jest dopiero, kiedy o tym zapominamy. Ale kiedy pamiętamy całe zło i ohydę - musimy też pamiętać całe dobro i wspaniałość. Zło nie zwycięża dobra, ono tylko bardziej się rzuca w oczy. Dlatego nie zgadzam się z tak ponurym obrazem, jaki odmalowała Wiesia. Wiem, że tak jest. I wiem, ze jest też inaczej. I nie chcę widzieć tylko jednej strony.Strony sa zawsze dwie. Zamknięte drzwi mają dwie strony. Ale Wigilia - właśnie ona jest symbolem tego, że każde drzwi można otworzyć. Dlatego jest ważna. I dlatego nie drwijcie, mimo wszystko, z tego, że chcemy, żeby te Święta, jak i wszystkie, które dane nam będzie przeżyć, były zdrowe i wesołe. To przecież życzenia. Oby tylko były szczere. BerekI jeszcze jedno - to do Gosi :love:. Gosiu kochana moja - a ja bym nie chciała, mimo wszystko, zginąć od razu. Wiem, że to się wydaje banałem, ale ja święcie wierzę w to, że póki życia, póty nadziei. Wierzę, że Ten, Kto dał mi życie, odbierze mi je, kiedy przyjdzie na mnie czas. Mogę mieć tylko nadzieję, że wytrwam do końca.
          • Gość: Gosia1 Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog IP: *.* 23.12.02, 10:23
            Berku kochany, to nie tak. Piekę, pichcę, ubieram choinkę, cieszę się razem z dziećmi. I śpiewamy kolędy. I naprawdę czuję ten cudny dreszcz oczekiwania. I dlatego takim dyskomfortem dla mnie jest to, co widzę "za zamkniętymi drzwiami"...Ale nie odpycham świąt od siebie. Naprawdę. To, co napisałyśmy z Wiesią to tylko druga strona medalu, o istnieniu której nie wszyscy wiedzą. Poza tym boli bardzo charytatywność na pokaz. Bo widzisz tej prawdziwej w ogóle nie widać... Bo żerują na nas ci, którym potem fajnie jest krzyczeć - ale ja dałem/am, widzieliście przecież! I to tak wkurza. Pozdrawiam GosiaP.S. Jak tylko AnetaDr "wróci" na "Zobaczcie" będą zdjęcia jak z moimi Skarbami piekliśmy te słynne pierniczki...:love:
            • Gość: AnetaDr Re: Zdrowych, wesołych... do Gosi1 IP: *.* 23.12.02, 10:59
              Gosiu!Zdjęcia Twoich skarbów upamiętniające "pierniczenie" już są na "Zobaczcie".Aneta
      • Gość: żona Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog - do Wiesi IP: *.* 22.12.02, 21:57
        Mylisz się i to bardzo! W jednej zasadniczej kwestii.Dla matki ma znaczenie fakt czy jej dziecko przeżyje chociaż jeszcze godzinę a co dopiero dwa dni. I bardzo cię proszę nie wypowiadaj się więcej w kwestii tak dramatycznej jak smiertelna choroba czy śmierć dziecka jeżeli tego nigdy nie przeżyłaś, bo nie masz o tym zielonego pojęcia.danka
        • Gość: Gosia1 Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog - do żony IP: *.* 23.12.02, 10:15
          Nie wiem w końcu czy te słowa są skierowane do mnie czy do Wiesi, ale sądząc z treści raczej do mnie. Jesteś potwornie autorytatywna żono, z tego co zauważyłam już po kilku Twoich postach masz swoje zdanie (to nasz przywilej), ale "wypowiadasz" je w formie nie znoszącej sprzeciwu...Może to tylko moje odczucia, ale takie je mam i tyle. Jeśli chodzi o śmierć, po pierwsze: otarłam się o nią, wręcz poczułam jej "oddech" na karku, po drugie: przez jeden miesiąc (bardzo długi) bałam się o życie swojego dziecka...Więc proszę nie zarzucaj mi, że nie mam o czymś zielonego pojęcia. Poza wszystkim - moje tłumaczenie się to tylko uprzejmy ukłon w Twoją stronę, bowiem nie mam obowiązku tego robić - za każdym razem, jak tylko udaje mi się coś skrobnąć, wyraźnie podkreślam, że to co piszę TO MOJE ZDANIE, MOJE WIDZENIE. A do tego, do diabła, mam prawo, jak Ty. Jak również mam prawo do wysuwania WŁASNYCH wniosków. Napisałam, że oglądałam program o TYCH Matkach, po czym po obejrzeniu go doszłam do tychże wniosków. Gdybyś spróbowała choć zrozumieć "dyskutanta" pewnie zauważyłabyś to. Dotyczy to też Wiesi. Swój post napisała pod wpływem pewnego programu telewizyjnego, mojej opowieści o przyjęciu i tak to się poskładało razem. I już na zakończenie - masz dosyć oschły, zasadniczy styl pisania, potrafisz jednym zdaniem podsumować czyjeś "wysiłki", uczucia, czy wątpliwości. Zastanów się za drugim razem, bo w ten sposób możesz bardzo łatwo kogoś najnormalniej w świecie zranić.Gosia
          • Gość: żona Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog - do Gosi 1 IP: *.* 23.12.02, 13:35
            Własnie chodzi o uczucia. Moja córka była chora - bardzo długo i zmarła. Hania miała wtedy 5 lat i dlatego jak czytam że nie ma znaczenia umrze zaraz czy za kilka godzin czy dni to mnie trafia i chciałabym, żebys powtórzyła mi swoją teorie na ten temat prosto w oczy. Miałabys odwagę?danka
            • Gość: Gosia1 Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog - do żony IP: *.* 23.12.02, 15:58
              Miałabym odwagę. Naprawdę. Ale powód tej mojej odwagi chciałabym wyjawić Ci na priva. Czy mogę? Jeszcze raz podkreślam - opisuję tylko swoje subiektywne odczucia. Absolutnie nie piszę, że nie powinno się czekać tylko np dokonywać eutanazji, bo nasza dyskusja powoli pewnie i w tę stronę by poszła. Napiszę jeszcze tylko tyle - na samą myśl, że moje dziecko - tak jak Twoje Córeczka - miałoby się męczyć długo - szaleję. Stąd pewnie moja ucieczka - wolę aby coś stało się natychmiast, już - niż przeżywać agonię dniami, tygodniami...I czekać na zbliżającą się nieuchronność. Dlatego też ten program tak trafił w moje czułe miejsce - te Matki były zmęczone ciągłym czekaniem...Co przecież wcale nie znaczyło, że wolały aby Ich Dzieci zginęły! Mam nadzieję, że choć troszkę nadążasz za moim tokiem myślenia. Gosia
            • Gość: guest Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog - do mamy Adama i eBeatki IP: *.* 24.12.02, 00:01
              mamo Adama, jedno mnie dziwi, skąd mianowicie takie uparte doszukiwanie się w moich i Gosi słowach znaczeń, których tam nie ma? Skąd wogóle pomysł , że mówimy o chorobie i śmierci dziecka? Obie,a właściwie we trzy (bo z ATĄ) dość wyraźnie chyba wyjaśniłyśmy, że chodzi nam o przesunięcie o dwa dni później z powodu świąt morderstwa/ zabójstwa.Niestety nie widzę żadnego "dobra" w tym ,że płatny morderca przyjdzie i powie " No wie Pani, skoro dziś są święta, to zabiję Pani dziecko za dwa dni. Wesołych świat". Dokładnie tak wygląda zawieszanie broni na czas świąt. I bardzo proszę oceniać to , co piszę ,a nie to , co się komuś wydaję,że piszę.Do eBeatki. Ja wyraźnie zaznaczyłam ,że tak widzę rzeczywistość i że każdy ma prawo widzieć to po swojemu. Nawet dodałam pojednaczą mordkę :-)A tu , w ramach deklarowanej dobroduszności świątecznej gnojenie Gosi i mnie , zarzucanie zazdrości i innych niecnych przyczyn jak poniżej:>Zazdrościsz, że o Tobie nie jest głośno w przeciwieństwie do jakiegoś buraka??!! Naprawdę to Ciebie wkurza??!!!Wolę eBeatko, kogoś kto po prostu jest sobą i nie udaje lepszego na dwa dni w roku. Szczególnie nie lubię poczucia wyższości moralnej wynikającej z tego ,że się cokolwiek dobrego zrobi. Do Giny. Na swoje wątpliwości, sama odpowiedziałaś w drugim poście. Nie muszę niczego dodawać.Do Berka. Choć się różnimy w poglądach , to doceniam ,że jako nieliczna z oponentek (a chyba jedyna) nie uznałaś za stosowne zrugać mnie za coś czego nie napisałam, ani nie wykazywałaś mojej marności w porównaniu do siebie. Do wszystkich. NIe jestem z tych, którzy jeśli wejdą między wrony , muszą krakać jak i one. I z tym musicie się pogodzić ;-)
              • Gość: żona Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog - do Wiesi IP: *.* 24.12.02, 00:58
                Przyznaję, że temat smierci dzieci rozpatrywany w jakimkolwiek kontekście budzi we mnie wielkie emocje, ze względu na osobiste przezycia. I jest to jedyny temat w którym emocje biorą u mnie górę nad rozsądkiem. Mam nadzieję że to zrozumiesz.Życzę spokojnych i radosnych Świątdanka
              • Gość: eBeata Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog - do Wiesi IP: *.* 02.01.03, 11:35
                Wszystkiego dobrego w nowym roku ;-).>I bardzo proszę oceniać to , co piszę ,a nie to , co się komuś wydaję,że piszę.*****Oceniam to co napisałaś, z ooooolbrzymią nadzieją, że tak się Tobie jednak nie wydaje :-).>A tu , w ramach deklarowanej dobroduszności świątecznej gnojenie Gosi i mnie , zarzucanie zazdrości i innych niecnych przyczyn*******Nie wiem wiesiu, co o tym myśleć? Rozumiem, że każdy po swojemu odczuwa, każdy po swojemu odbiera świat zewnętrzny. Ale zarzucanie gnojenia, zazdrości i innych niecnych przyczyn ???!!!!???? ;-) Myślę, ze niedokładnie czytasz posty albo Jesteś w nastroju nadwraźliwym, który jest w stanie przyjąć wyłącznie hymny pochwalne od otoczenia. A jak ktoś po główce w ramach dobroduszności światecznej nie gładzi to jest be i niecnota. Może od razu w pierwszym poście trzeba było zaznaczyć - proszę odpowiadać zgodnie z moimi poglądami lub wcale, bo inaczej czuję się bardzo skrzywdzona i zgnojona ;-). Nie wiem gdzie w moich postach Was zgnoiłam /nieczuła albo ślepa jestem :-)./Co do zazdrości - Gosia napisała wyraźnie "Poza tym boli bardzo charytatywność na pokaz. Bo widzisz tej prawdziwej w ogóle nie widać... Bo żerują na nas ci, którym potem fajnie jest krzyczeć - ale ja dałem/am, widzieliście przecież! I to tak wkurza." - Żerują na nas!!!!!! I ją to wkurza!!!!W swojej odpowiedzi zamieściłam " ??!!" wskazujące na zdziwienie. Nie potwierdzenie rzekomej zazdrości Gosi.> Wolę eBeatko, kogoś kto po prostu jest sobą i nie udaje lepszego na dwa dni w roku. *****O.K. udawania w ogóle nie lubię nie tylko przez te 2 dni w roku. Ale nawet gdy ktoś pomaga tylko w święta, gdy udaje lepszego i nie bije żony, i dzieciom prezent przyniesie to warto.Nawet gdy ktoś daje tylko wtedy gdy sobie darowiznę może odliczyć od podatku, bo inaczej to frajerstwo.Bo ludzie są różni. Naturalnie, że trzeba promować dobroć bezinteresowną. Ale nie każdy potrafi wyzbyć się egoizmu, dać coś za nic. Dlatego wszystkie akcje, bale charytatywne, lampy błyskowe itp. I te pieniądze wcale nie są gorsze od tych danych z dobrego serca. A co do tych wszystkich rozejmów w czasie świąt, to powtarzać mi się nie chce. Po prostu więcej empatii i wczucia w sytuację. Sądzę też, że nie możesz razem z Gosią patrząc na przykłady własnych rodzin uogólniać. To, że Gosia nie pragnie zgody z rodziną, nie znaczy, że w czasie świąt żadna rodzina się nie pogodzi itp.Jak odbieramy święta zależy wyłącznie od nas samych, od naszych całkiem subiektywnych odczuć, od nastroju jaki stworzymy, od tego co jest w te święta dla nas najważniejsze.Dla mnie święta mają w sobie coś magicznego. I pomimo całej coraz większej otoczki komercyjnej staram się to ocalić. I miłość jest dla mnie ważniejsza niż złość. Dlatego święta lubię.> Do wszystkich. NIe jestem z tych, którzy jeśli wejdą między wrony , muszą krakać jak i one. I z tym musicie się pogodzić ;-)******No właśnie, każda wrona sobie kracze - skąd więc Twój atak na myślących inaczej ;-).Ale mi się rymło na koniec :-).Pozdrawiam...
                • Gość: Gosia1 Re: Zdrowych, wesołych świąt... epilog - do eBeaty IP: *.* 02.01.03, 12:13
                  "Co do zazdrości - Gosia napisała wyraźnie "Poza tym boli bardzo charytatywność na pokaz. Bo widzisz tej prawdziwej w ogóle nie widać... Bo żerują na nas ci, którym potem fajnie jest krzyczeć - ale ja dałem/am, widzieliście przecież! I to tak wkurza." - Żerują na nas!!!!!! I ją to wkurza!!!!W swojej odpowiedzi zamieściłam " ??!!" wskazujące na zdziwienie. Nie potwierdzenie rzekomej zazdrości Gosi."Pisząc o sobie, miałam na myśli siebie jako zwykłego zjadacza chleba, a nie osobę udzielającą się charytatywnie - co wydaje mi się, nie było trudne do odczytania. Jest takich ludzi miliony, siedzących przed telewizorami (to też umowne, proszę nie zwracaj na to szczególnej uwagi...) i wzruszających się, że pan X daje tak dużo pieniążków dla biednych. Natomiast jako osoba przebywająca w - powiedzmy - charakterystycznych kręgach znam kulisy "tej" charytatywności. I od pewnego czasu przynajmniej mniej więcej (bardziej więcej...) potrafię zorientować się, kto jest naprawdę szczery i obdarzony prawdziwym sercem. Tak więc podkreślę jeszcze raz - tak wkurza mnie to piekielnie, ale na pewno nie z pobudek o jakich Ty pomyślałaś. Czyli nie z zazdrości. Z "tą" rodziną nie sposób się "pogodzić", bo tu nie o zgodę chodzi, co też wyraźnie podkreśliłam i Wiesia również - chodzi o pozory zwyczajności, pojednania, które to pozory są odkopywane z tego całego bagna TYLKO NA DWA DNI W ROKU. A ja pozorów nie znoszę i nie zamierzam nigdy uczestniczyć w całej tej szopce pt jak święta to chodź tu, obejmę cię, pocałuję powietrze, ale przy okazji jakąś tam szpilę ci wsadzę, a na drugie dzień już po świętach możesz mi się na oczy nie pokazywać, bo tak naprawdę to jesteś be...Dlatego proszę mnie nie oceniać, bo nie o pogodzenie się tu chodzi. Z rodziną są różne różniste układy, u wszystkich, ale zazwyczaj po kłótniach wychodzi słoneczko i faktycznie bardzo przyjemnie jest powiedzieć - słuchaj, nie było tego, chodź porozmawiamy, jesteśmy rodziną, do kogo mam się zwrócić o pomoc, czy też komu mam pomóc jak nie tobie? W mojej sytuacji kłótni nie było, a więc i o tzw godzeniu się mowy nie ma. I po raz ostatni już napiszę - uwielbiam święta, sama staram się stworzyć ten właśnie magiczny nastrój, nie tylko dla dzieci, ale też i dla mnie, bo pamiętam jeszcze święta z własnego dzieciństwa - no po prostu kocham je i już. Tyle, że jako osoba dorosła, a więc i odarta z pewnych złudzeń a może i bardziej wrażliwa, niż większość ludzi, jestem hiper nieodporna na obłudę. Wsio. Gosia
    • Gość: Behemot Re: Zdrowych, wesołych świąt... IP: *.* 22.12.02, 23:26
      Czy Ty Wiesiu jesteś osobą wierzącą? Pytam z ciekawości, bo wydaje mi się, że nie. Osoba wierząca stara się widzieć w ludziach i w świecie przede wszystkim dobro, a Ty piszesz tylko o złych rzeczach. I jaką Ty masz wizję świąt? Dlaczego tak Cię bulwersuje, że biznesmen dał dzieciom pluszaki? Może uważał, że to im sprawi największą przyjemność? Może innym razem da coś bardziej potrzebnego. Zresztą to jego pieniądze i on decyduje na co je przeznaczyć. Rozporządzaj swoim, a nie cudzym. Niektórzy nowożeńcy każą przynosić pluszaki zamiast kwiatów i oddają je dzieciom z Domu Dziecka czy też Cię to boli?Co złego widzisz w oddawaniu za małych ciuszków bardziej potrzebującym? Nie sądzę również, aby ktoś uważał się za wspaniałego z tego powodu. Ja to robię regularnie i uważam to za coś normalnego. A może uważasz, że należy te ciuchy palić? Dlaczego tak surowo oceniasz emamy, które robią paczki dla dzieci? Lepiej, aby nie robiły? Przejaskrawiasz i naciągasz, nie podobał mi się Twój post, jest dołujący. Wszyscy doskonale wiemy jaki jest świat: jest czarny, biały, szary, na pewno nie jest tylko czarny jak w Twoim poście. Po przeczytaniu go odniosłam wrażenie, że lepiej nic nie robić dla biednych, aby się nie narazić na oskarżenia, że robi się to dla uspokojenia swego sumienia. :hello: Gina
      • Gość: Gosia1 Re: Zdrowych, wesołych świąt...do Giny IP: *.* 23.12.02, 10:43
        Gino kochana, to ja opowiedziałam historię biznesmana Wiesi, człowieka, którego znam osobiście bardzo dobrze, i co do którego pobudek nie mam wątpliwości...niestety. Powtórzę jeszcze raz: aby zaspokoić najpilniejsze potrzeby tych najbardziej poszkodowanych, trzeba uważnie słuchać, czego Im potrzeba. Nie uszczęśliwiać na siłę, dawać i wymagać wdzięczności - sztuką jest dać to, czego ktoś oczekuje. Ciuszki? Przecież to jest to, czego matki bardzo potrzebują dla dzieci! Nie podawaj tego przykładu Gino. Ale zabawki do Domu Małego Dziecka, w momencie, kiedy jest on non stop zasypywany nimi, a brakuje wszystkiego????? Gino, to jakaś kpina...Wiem o czym mówię - robiliśmy materiał z Darkiem w tym domu, przy okazji jakiegoś ślubu no i pluszaków. I już wtedy, trzy miesiące temu Pani Dyrektor była zmęczona...I prosiła, aby napisać, że dziękuję już za pluszaki, że potrzeba np pieluch, kurtek na zbliżającą się zimę, butów, przyborów szkolnych...soczków, jogurtów. Pisaliśmy o tym, ale widzisz, te rzeczy nie wyglądają tak malowniczo w workach jak pluszaki...kolorowe pluszaki...Nie mam racji? Jeśli tak, to czemu nie było odzewu na nasz artykuł o tych nieszczęsnych pluszakach??? Czemu ludzie NIE SŁYSZĄ tego, co się do nich mówi? A potem wymagają wdzięczności od zmarzniętego dziecka trzymającego w rączkach olbrzymiego miśka - drugiego, trzeciego, dziesiątego...Może to drastyczny przykład, ale pomyśl - gdyby nie słuchać ludzi np po powodzi, i też wysyłać Im pluszaki dla dzieci, zamist powiedzmy środków czystości...koców, wody itd - do czego byśmy doszli? Potrzeba wszystkiego, a nie tylko jednego rodzaju darów. :)Pozdrawiam Gosia
        • Gość: guest Re: Zdrowych, wesołych świąt...do Giny IP: *.* 23.12.02, 18:35
          Gosiu o ciuchach pisałam, bo Wiesia napisała:"Jestem wściekła na te słodkie reklamy, że aż mdli, na te zachwyty , ach tacy to wspaniali jesteśmy bo pozbędziemy się z domu za małych ciuszków na święta."Myślę, że jak zwykle tu "mowa jest źródłem nieporozumień".Oczywiście masz rację, że powinno się słuchać i umieć dawać. Co do powodzi to moi rodzice w tamtym roku ją przeżyli. Szkody były duże: mieszkają na wsi, żyją z jednej bardzo nędznej emerytury, więc zalane plony to była olbrzymia strata, nie mówiąc o zalanych zabudowaniach. Z pomocą było różnie, proboszcz, który kierował nią miał problem co zrobić ze szmatami nie nadającymi się nawet do sprzątania, którymi zostali powodzianie obdarowani...Co do tego biznesmena: rozumiem Wasze oburzenie jeśli sprawa tak wygląda i jeśli chodziło mu tylko o reklamę. Bywa tak niestety... Jest to nawet opisane w Biblii jakoś tak: ten kto daje, aby inni widzieli nie otrzyma nagrody po śmierci, bo dostał ją już za życia. Trzeba dawać tak, aby: "Nie wiedziała ręka lewa co czyni prawa". Pozdrawiam serdecznie. :hello: Gina
    • Gość: ATAX Re: Zdrowych, wesołych świąt... IP: *.* 23.12.02, 10:55
      Dla jasności sytuacji - osobą wierzącą jestem jak najbardziej, świąt nie obchodzę, ani tych, ani żadnych innych, z jednym wyjatkiem, a i te obchody wygladają zupełnie inaczej. I pomijam tu powody religijne, dla których tych świąt nie obchodzę. Bo jak widzę, święta tylko dla nielicznych maja wymiar naprawdę duchowy i są przeżyciem religijnym. Dla wiekszości to tradycja, suto zastawiony stół i prezenty. Po czym po tym jednym lub trzch dniach wszystko wraca do normy, tzn. Kamil nadal zostaje w szpitalu, rodzice maja czyste sumienie itp. Nie będę tu powtarzac za Wiesia i Gosią1.I słowa Wiesi, że twierdzenie, że chociaz w ten jeden dzień jest wspaniale pokazują o co tu naprawdę chodzi, to doskonałe podsumowanie.Żeby się więcej nie rozpisywać, chciałam tylko opowiedzieć pewną sutację. W trakcie analizy literaury amerykańskiej omawialismy książkę Whratona "W księżycową jasną noc", a wsłaściwie jeden jej fragment, w którym opisany jest front, gdzie w okopach naprzeciw siebie siedzą żołnierze niemieccy i amerykańscy, strzelaja do siebie itp. Nadchodzą święta, wszyscy porzucają karabiny, następuje zawieszenie broni, wychodzą z okopów, spędzają razem święta, składają sobie życzenia, cieszą się piekna chwila. Po czym po świętach wracają do okopów i znowu strzelaja do siebie. Wszyscy w grupie wypowiadają się rozanieleni jak to pięknie święta łączą ludzi, na co ja wredna wystepuję z tekstem, że dla mnie to obłuda, a rzeczywistą wartość te świeta miałyby wtedy, gdyby po nich nie wrócili już do okopów. Wszyscy w grupie najpierw zaniemówili, po czym rozgorzała dyskusja. I tamta moja wypowiedź określa jednoznacznie mój stosunek do świąt w wydaniu znakomitej większości ludzi.A skłócona rodzina zasiadająca wspólnie przy stole wigilijnym, bo tak wypada ...... ? Też bym nie zasiadła podobnie jak Gosia1. I prezenty też trzeba nuczyć się dawać - dawanie dla własnej satysfakcji i dobrego samopoczucia (bo faktycznie każdy może dać to na co ma ochotę) to nie to samo co dawanie z potrzeby serca.To tyleATA
    • Gość: eBeata Re: Zdrowych, wesołych ** *** * ** * * IP: *.* 23.12.02, 14:03
      Ja naprawdę doskonale rozumiem intencje Wiesi i Gosi.Mają rację, tylko patrzą niestety z jednej strony.>Na to wszechobecne "Zdrowych , wesołych świąt", które nic nie zmienia, a tylko na kilka dni mydli oczy. A za rok będzie dokładnie tak samo.Owszem, za rok może będzie nawet gorzej. A może lepiej? A może Owsiak też nie ma racji bytu? Bo też tylko raz do roku robi akcję i w sumie wszystkim nie pomoże? To i Bajbus też powinien dać spokój i cała reszta pomagających dorywczo też. Nie interesuje mnie z jakiego powodu ktoś pomaga. Interesuje mnie, że pomaga. To prawda - lepszy datek dany z miłością. Ale nawet gdy jest to forma odkupienia winy lub ucieczki przed wyższym podatkiem, jest to nadal forma pomocy. Na którą ktoś czeka.Mamy wojny, głód, dzieci umierają na raka i AIDS, paczki i datki często uspokajają sumienia bogatych. Zgadza się. Ale dla dzieci z biednych, patologicznych rodzin wiara w Mikołaja jest tak bardzo potrzebna. Może to jest jedyna dobra postać z którą mają kontakt? Wiara tych rodzin w to, że istnieją dobrzy ludzie, którzy jakąś paczkę podesłali, że ktoś o nich pomyślał. Kiedy jest źle, ciężko, KAŻDY taki odruch jest na wagę złota. /same o tym na forum mówicie - jak cudownie, że ktoś myśli ciepło o nas, pomaga w problemach/. Nawet gdy taka rodzina dostanie paczkę raz w roku. Dla nich to bardzo ważne.Dlatego myślę, nie zabierajmy głosu za innych.Rozejm w czasie świąt? Ile z Was było w takiej sytuacji? Drżąc w każdej minucie o los bliskich, dziecka? 24 godziny bez huku bomb. Naprawdę sądzicie, że dla tych ludzi to nie ma znaczenia? Proponuję rozmowę z własną babcią i dziadkiem.Pluszaki dla Domu Dziecka, to nie sprawa Świąt /zresztą były dane zdaje się z innej okazji/ ale odpowiedniego nagłosnienia potrzeb.Sądzę, że gdyby darczyńcy wyjaśnić w czym rzecz, dałby się przekonać do innej formy prezentów.Odwiedziny Kamilka. Może kilku innych rodziców zawita w Domu Dziecka? Spędziłyście tam dzieciństwo? Czekałyście z nosami w szybach na rodziców? Może raz do roku, ale może przynajmiej raz do roku dzieci się doczekają.Skłócona rodzina przy stole. Może da się pogodzić? Może ktoś wyciągnie rękę do zgody? Jeżeli się zdecydowali spotkać jest szansa.Świąteczne kartki? Ile jest osób z którymi straciłyście kontakt, z różnych powodów? Jest szansa na odnowienie znajomości? Jest.Gosia napisała:>To, co napisałyśmy z Wiesią to tylko druga strona medalu, o istnieniu której nie wszyscy wiedzą. Poza tym boli bardzo charytatywność na pokaz. Bo widzisz tej prawdziwej w ogóle nie widać... Bo żerują na nas ci, którym potem fajnie jest krzyczeć - ale ja dałem/am, widzieliście przecież! I to tak wkurza. Drugiej strony medalu nie odkryłyście. Wszyscy raczej o niej wiedzą.Ale nie powinna przesłaniać strony przeciwnej i dobra które z sobą niesie. Mnie za to bardzo boli, że Ciebie boli charytatywność na pokaz.Zazdrościsz, że o Tobie nie jest głośno w przeciwieństwie do jakiegoś buraka??!! Naprawdę to Ciebie wkurza??!!!To ja przepraszam ale w takim razie czym się od niego różnisz???!!!!!Prawdziwa charytatywność, prawdziwa miłość jest cicha. Nie wywyższa się. Jeżeli dajesz cos naprawdę z głębi serca nie powinny się liczyć sprawy postronne, zewnętrzne.A jeżeli jakis buc daje na pokaz to należy się cieszyć że w ogóle daje. Bo dzieki temu komuś będzie lżej, milej a może nawet czyjeś zdrowie lub nawet życie się uratuje.Dlatego cieszę się, że są Święta.Że przynoszą ze sobą SZANSĘ.Że przynoszą ze sobą WYBACZENIE.Że te miliony malutkich gwiazdek, uśmiechów, gestów, życzeń ocieplają atmosferę.Że widać te gwiazdki w oczach dzieci.Że urodził się Jezus, który przyniósł tyle radości.I chciałabym bardzo aby te gwiazdki nas zalały, codziennie przez cały następny rok. Ale wiem, że to utopia.Dlatego cieszę się chociaż z tych paru dni.I szkoda mi, że Gosia i Wiesia nie potrafią. Nie widzą sensu...Może im się odmieni 24 XII ;-).Czego baaaaardzo, baaaardzo mocno życzę.I w tej intencji wysyłam trochę gwiazdek :-) :*** * * * * *** *** * *** * *** *** * ** * * * * **** ** ** **** *** ** ** ** * * * ** ** ** ** ** * ** **** * * * * *** *** * *** * *** *** * ** * * * * **** ** ** **** *** ** ** ** * * * ** ** ** ** ** * ** *
      • Gość: Gosia1 Re: Zdrowych, wesołych ** *** * ** * * IP: *.* 23.12.02, 16:03
        Darczyńca ma dokładnie w nosie to, czego dzieci potrzebują - otrzymałam tego niemalże namacalny dowód...Rodzina absolutnie ręki nie wyciągnie. Tu również otrzymałam namacalny przekaz...Świętami się bardzo cieszę. Nieodmiennie mnie wzruszają. Bardzo je kocham. A to nie przeszkadza mi myśleć swoje na różne tematy. Ze świątecznymi pozdrowieniami - Gosia
    • Gość: JooAnn Re: Zdrowych, wesołych świąt... IP: *.* 23.12.02, 17:04
      wiesia napisała/ł:> Zdrowych , wesołych świąt. W Afganistanie strzelają. W Iraku może będą strzelać. Zdrowych , wesołych świąt. W Etiopii głodują. Zdrowych , wesołych świąt. Emamy przygotują paczki dla paru dzieci. Na czas świąt rządy zawieszają działania wojenne. Zdrowych , wesołych świąt . Kamil chory na raka samotnie leży w szpitalu. Rodzice go zostawili, co tam ,że dziecko umiera na raka. Kamil mieszka w domu dziecka. Zdrowych , wesołych świąt. Jakby którejś matce robiło różnice , czy jej dziecko zostanie zabite 25 grudnia czy trzy dni później. Zdrowych , wesołych świąt. Paczka z żywnością uspokoi sumienia bogatszych, a głodujące dziecko pogłoduje o kilka dni dłużej zanim umrze. Zdrowych , wesołych świąt. Wspaniałe emamy będą się rozpływały w zachwytach nad swoją wspaniałością , a dzieci bezrobotnych i pijaczków dwa dni później będą takimi samymi dziećmi bezrobotnych i pijaczków. Zdrowych , wesołych świąt. O, tak, na święta pewnie ktoś Kamila odwiedzi. A potem zapomni aż do następnych świąt, jeśli jeszcze chłopiec ich dożyje. Zdrowych , wesołych świąt. Bogaty biznesmen z okazji swoich imienin uzbierał furę pluszaków do domu dziecka. Zdrowych , wesołych świąt. To nic ,że dzieci nie mają butów i zeszytów. Pluszaki tak ładnie wyglądają. Nawet jeśli dzieci mają ich już całe sterty. Zdrowych , wesołych świąt. A Magda 72 dodała słońcu cztery promyki. Nie na święta. Po prostu, od siebie. Przeczytajcie jej post na Adopcji. Mistrz spacerował ze swoim uczniem nad brzegiem oceanu. Na plaży leżały ostrygi wyrzucone przez fale. Mistrz zaczął wrzucać je do wody - jednak mimo jego wysiłków tysiące z nich wciąż leżało wyrzucone na brzeg bez nadzieji na ratunek.- Mistrzu, po co to robisz? To nie ma sensu, przecież i tak nie uratujesz wszystkich - zapytał uczeń.- Powiedz to tym, które już wrzuciłem do wody - odparł Mistrz.Ze świątecznymi pozdrowieniamijo.
      • Gość: RybkaKatarzyna Re: Zdrowych, wesołych świąt......do JooAnn IP: *.* 24.12.02, 11:35
        Ujęłaś w słowa dokładnie to co ja myślałam, napisałaś to co ja napisać chciałam.Dziękuję i życzę Wesołych Świat :)
    • Gość: YennaM Re: Zdrowych, wesołych świąt... IP: *.* 24.12.02, 22:37
      Nie lubie świąt.Tego całego przemysłu świątecznego, ktory rusza pełną parą już po wszystkich świętych, tej błyszczącej plastikowej tandety, choinki zdobiącej sklep od początku grudnia, kolędowania przy rodzinnym stole (migam sie jak moge), dzielenia sie opłatkiem (zawsze te same zyczenia: zdrowia, pieniedzy - ale same pieniadze szczescia nie dają, i czego tam sobie zazycze, zawsze ta sama nienaturalna atmosfera).Nie lubie tego swiątecznego ble ble, tej nerwowej krzątaniny w kuchni, tego napięcia, krótkich spięć, bo przeciez pierogi z kapustą i grzybami najważniejsze. Wazniejsze od nas.Nie lubię świąt.Bo nie ma tutaj miejsca za zatrzymanie się i zastanowienie się nad sobą, na zbliżenie do innego człowieka.Pewnie tej nocy przyjdą do mnie w nocy duchy Bozego Narodzenia. Pewnie od nich dowiem się, że jestem odludkiem (po prawdzie jestem) i ze nikt nie przyjdzie na moj pogrzeb (trudno, jakos przezyje, cokolwiek to znaczy).Mam nadzieje, ze te duchy nie będą z plastiku ;-(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka