Witam,mam pewien dylemat i chcę Was poprosić o opinię. Otóż, mój mąż niedługo jedzie do Krakowa (mieszkamy w Warszaiwe)- na jakiś konwent, bo ma promować tam nową grę RPG (uwaga to była kryptoreklama, dla tych co wiedzą, co to RPG!

) I najpierw mu strasznie zazdrościłam, a potem napadła mnie szalona (a moze nie tak bardzo szalona) myśl- "a może pojechać z nim?" To oznacza, że także z prawie 8 mies. Michasią. Moze to brzmi na razie nijako, bo wiem, że wśród Was są takie Dzielne Dziewczyny, które jeżdziły i jeżdzą z maluchami zupełnymi zupełnie daleko,a le ze mną cos się stało, odką ją urodziłam: przedtem jeżdziłam na naprawde trudne badania terenowe, przemierzałam pieszo i rowerem jakieś góry i pagóry, piaski, lasy itp itd spałam na ziemi i na podłodze itp itd. A teraz nie mogę sobie wyobrazić raptem 3 godzinnej podrózy pociagiem!No wiec to ejst peirwszy problem: pociąg, dziecko (co jak się zestresuje, zmeczy, znudzi???), wózek, problem przewijania i karmienia (karmię ją i piersią i słoiczkami...), problem kasy wreszcie- bo meżówi maja zwrócic za podróż, więc chce jechac z kimś samochodem albo najtańszym pociągiem. A mi nikt nie zwróci.Problem spania TAM_ on ma spac na podlodze na konwencie, ja przeciez tak nie mogę- wiec gdzie w Krakowei mogę zatrzymac się nie mając łóżeczka z dzieckiem płaczącym w nocy?! (chyba pójdę na forum Kraków...

)Spotkania mają być na peryferiach Krakowa podobno, wiec problem jezdzenia po obcym w sumie dla mnie miescie... Problem bagazu- czy ciagnac pieluchy stad czy kupic tam, tak samo sloiczki?? Ale nie wiem, gdzie w Krakowie sie to kupuje.. ITD itp/. Wreszcie problem męża: może to okropne sie tak z anim ciagnac, moze niech sobie sam pojedzie? W końću co chwilę słysze, ze inni faceci zostawiaja swoje żony -moje kolezanki czy to w ciazy czy z dziecmi, bo jada na narty, na impreze itd... Wszyscy pewnie sie umeczymy, zestresujemy dziecko, tam wszystko dzieje sie w knajpach- czy mam isc z nia do knajp?! itd... LEdwo sie rozpakujemy juz trzeba bedzie wracac...A z drugiej strony- ja NIGDZIE nie wyjezdzalam od ponad poltora roku! A kiedys to byl mój żywioł- podróże. No i Krakow- fajnie by bylo sie przejsc znowu po tym miescie (a tu sie sączy zwątpienie a co jak będzie brzydka pogoda??), nawet poznac kumpli męża.. Moze ktoś z edziecka się ze mną spotka?

) Taka odmiana by była jakaś, czyż nie?? Taka Przygoda... och jej zostawiam Was i siebie z tymi myślami. Może ktoś to dla mnie przeanalizuje??pacleo