Gość: Mika_P
IP: *.*
08.03.03, 16:07
"Daroczynność ma to do siebie, że dajemy to, co uważamy za słuszne." - tak napisała jedna z Kaś na emamie w tym tasiemcowym wątku, w którym już nikt nie wie, o co chodziło na początku. Wiecie, z czym mi się skojarzyły te słowa ? Ze średniowieczną Europą i misjonarzami w Ameryce. Pierwsi ogniem i mieczem szerzyli chrześcijaństwo wśród pogan, bo uważali, że dobrze robią, że dają im to, co uważają za słuszne - prawdziwą wiarę. A opornych mieczem ściąć i wioskę im spalić... A misjonarze odcinający indiańskie dzieci od ich korzeni, też uważali dawanie im europejskiego modelu zycia za słuszne. A przed chwilą oglądałam z dzieckiem "Aparatkę" na Minimaxie i też był ten motyw, tym razem w kontekście prezentu urodzinwego: solenizant dostał wykupiony kurs jogi, żeby mógł towarzyszyć darczyńcy...