Dodaj do ulubionych

...dajemy to, co...

IP: *.* 08.03.03, 16:07
"Daroczynność ma to do siebie, że dajemy to, co uważamy za słuszne." - tak napisała jedna z Kaś na emamie w tym tasiemcowym wątku, w którym już nikt nie wie, o co chodziło na początku. Wiecie, z czym mi się skojarzyły te słowa ? Ze średniowieczną Europą i misjonarzami w Ameryce. Pierwsi ogniem i mieczem szerzyli chrześcijaństwo wśród pogan, bo uważali, że dobrze robią, że dają im to, co uważają za słuszne - prawdziwą wiarę. A opornych mieczem ściąć i wioskę im spalić... A misjonarze odcinający indiańskie dzieci od ich korzeni, też uważali dawanie im europejskiego modelu zycia za słuszne. A przed chwilą oglądałam z dzieckiem "Aparatkę" na Minimaxie i też był ten motyw, tym razem w kontekście prezentu urodzinwego: solenizant dostał wykupiony kurs jogi, żeby mógł towarzyszyć darczyńcy...
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: ...dajemy to, co... IP: *.* 09.03.03, 15:53
      Bardzo gorzka to refleksja, Mikuś.Ale masz racje.Niestety.Dawac tez trzeba umiec.
    • Gość: Berenika Re: ...dajemy to, co... IP: *.* 09.03.03, 16:05
      Tak, o tym też pisałam a e-mamie. I nie raz ten temat się tu pojawiał. Pomoc powinna być taka, jakiej chciałby wspomagany, a nie ten, kto daje.A jak często tak jest?Berek
    • Gość: guest Re: ...dajemy to, co... IP: *.* 09.03.03, 18:06
      Skoro już przy porównaniach jeteśmy,to ja czuję się podle.Daję mojemu dziecku,to co JA uważam za dobre,odpowiednie,stosowne. Żal mi mojego dziecka.:(
      • Gość: guest Re: ...dajemy to, co... IP: *.* 09.03.03, 18:58
        Ten temat jest dla mnie szczegolnie dzisiaj aktualny .Wlasnie skonczyla sie u mnie impreza urodzinowa . Musze powiedziec ,ze jestem mile zaskoczona przez moich przyjaciol , ktorzy wspaniale mnie obdarowali , tak jakby czytali w moich myslach , czego potrzebuje , co wlasciwie chcialabym dostac . Wynajmuje mieszkanie i wszystkie pieniadze ida na oplacenie czynszu dla wlasciciela + oplaty , na dziecko i ewentualnie na jakies "potrzeby naukowe" na studia .Nie bardzo starcza mi forsy ,zeby sobie jakos ladnie urzadzic to mieszkanie .Moi znajomi tez sa studentami ,a jedna kolezanka jest nawet w ciazy . Tez maja duzo wydatkow , pomagaja im troche rodzice , troche sami zarabiaja , ale ogolnie nie maja zbyt duzo pieniedzy . Potrafili jednak zorganizowac sie i "zlozyc sie" na fajny prezent dla mnie tzn . bardzo ladny kolorowy koc - kape , zestaw orginalnego "szkla" i ekologiczne zabawki dla naszej 7 mies. coreczki + piekny bukiet bialych tulipanow .Nie musze ukrywac ,ze ten prezent sprawil mi wielka radosc . Chodzi o to , aby zauwazac czyjes potrzeby . Przy odrobinie spostrzegawczosci mozna nawet drobiazgiem kogos bardzo uradowac . Pozdrawiam emamy .Asia (znowu w ciazy )
      • Gość: Mika_P Re: ...dajemy to, co... - do Asi IP: *.* 10.03.03, 22:41
        Asia napisała/ł:> Skoro już przy porównaniach jeteśmy,to ja czuję się podle.> Daję mojemu dziecku,to co JA uważam za dobre,odpowiednie,stosowne. Żal mi mojego dziecka. :(Asiu, chyba miałas szczęście nie czytać wątku, z którego zaczerpnęłam cytat inicjujący ten temat. Jeśli chodzi o dziecko, to masz prawo i obowiązek wychowywać je zgodnie ze swymi przekonaniami. Bo to TY ponosisz prawną i moralną odpowiedzialność za ukształtowanie nowego Człowieka. Kwestia bezdyskusyjna i nie o tym pisałam.Cytat pierwotny dotyczył tych, którym dawać każe nam sumienie albo (w rozszerzonej intepretacji) serce. Moim zdaniem, podstawową kwestią w tym wypadku jest czysta empatia. Taka, która potrafi odizolować swoje wyobrażenia o potrzebach drugiego człowieka, o tym, co dla niego dobre, od jego rzeczywistych potrzeb.Jeśli ktos jeszcze poczuł się urażony, to prosze o sygnał, spróbuję wyjaśnić więcej. O pewnych rzeczach trudno mi się pisze i mam tendencję do przesadnego skracania wypowiedzi - im dłużej nad taką myślę, tym jest krótsza. Powyższa zajęła mi 3 kwadranse, zanim udało mi się ponazywać odczucia. Mika
    • Gość: guest Re: ...dajemy to, co... IP: *.* 09.03.03, 20:45
      Jakiś czas temu chyba Gosia1 opisywała dom dziecka, zasypywany przez zadowolonych z siebie darczyńców maskotkami i pluszakami. I bezradne dyrektorki, które potrzebowały środków czystości, pampersów, ubrań. Albo zbiórki na powodzian. W niejednym przypadku były okazją do zrobienia porządków w domu i pozbycia się rzeczy niepotrzebnych.Dobroczynność-daję to, co mi zbywa i zyskuję poczucie żem dobry człowiek. A ty bidaku bierz co dają i bij dziękczynne pokłony.Racja Yenna, dawać też trzeba umieć.
    • Gość: Kasia_G Re: ...dajemy to, co... IP: *.* 09.03.03, 21:19
      Chylę czoła (to ta Kasia od cytatu). W zasadzie nie bardzo pomyślałam nad szerszym znaczeniem tego zdania, gdy to pisałam. Ach te emocje... Wówczas myślałam o bezdomnych i żebrzących, którzy zbierają pieniądze i często je przepijają, "przepalają", a piszą że zbierają na chleb. Dałabym wtedy nie pieniądze, tylko ten chleb, bo tak właśnie uważałabym za słuszne zrobić. Wiem, że sytuacja nie bardzo adekwatna, ale tak jak pisałam wcześniej - emocje wzięły górę. Zgadzam się z tym, że trzeba umieć dawać, czy to prezent, czy dar, należy dawać to, co potrzebne, co chciałaby dostać osoba otrzymująca, oczywiście w ramach rozsądku i pomijając sytuacje, które wcześniej opisałam. A co do prezentów, przypomniały mi się jakieś badania, których wyniki kiedyś czytałam. Otóż 96% dawanych prezentów, to prezenty, które sami chcielibyśmy dostać. Może podobnie jest z darami? Nie wiem.... Pozdrawiam wszystkich Kasia_GPS. Mika dzięki, że dałaś mi do myślenia swoim postem :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka