Przeczytałam ten tekst przed chwilą w portalu interii. Jestem bardzo smutna

Gdzie się podziała troska lekarzy o pacjenta i ich profesjonalizm ??"Warszawscy lekarze walczą o życie noworodka, którego po porodzie uznano za... martwego. Lekarz pogotowia, który przyjechał do rodzącej w domu kobiety, stwierdził, że dziecko nie żyje. Po kilkudziesięciu minutach okazało się, że wrzucone do reklamówki dziecko jednak oddycha. Lekarz pogotowia, który przyjechał dzisiaj na wezwanie do przedwczesnego porodu, uznał, że dziecko nie żyje i udzielił pomocy jedynie kobiecie - matce noworodka. Dopiero w szpitalu okazało się, że zawinięte w serwetę i wrzucone do reklamówki niemowlę żyje.Zawinięte w torbę dziecko - według słów zaszokowanej matki - pozostawiono na podłodze. Na szczęście pielęgniarka postanowiła go zważyć - to ona pierwsza zorientowała się, że chłopiec wciąż jeszcze żyje. Natychmiast rozpoczęła się akcja reanimacyjna. Ale od momentu przybycia na oddział minęło już 40 minut. Stan dziecka jest krytyczny."Mam nadzieję, że chłopczyka uda się uratować. Anuk