Dodaj do ulubionych

w razie ataku...

IP: *.* 18.03.03, 23:30
Mój mąż przychodzi dziś wieczorem do domu i mówi "będę jutro pracował z domu" (łączy się z pracą dzieki powerowi Internetu :-) ). I zaraz dodaje "i w czwartek też, a w piątek idę do pracy, a w poniedziałek też w pracy, a we wtorek i srodę z domu"....A ja do niego co oni za cuda w tej pracy wymyślają i co to ma znaczyć. Okazuje się ( dla uściślenia - mój mąż pracuje w pewnym londyńskim banku), wpisano owy bank na tz. "czerwoną listę". Jako, że wojna tuż tuż i nigdy nic nie wiadomo, ci siedzący na wysokoch stołkach nie mogą sobie pozwolić na stratę wszystkich pracowników. No bo jakby się coś takiego stało jak w Ameryce (a w tamtejszym oddziale umieszczonym w World Trade Centre zginęło paru speców z właśnie tego banku) to byłaby klapa. No więc na razie pół zatrudnionych będzie pracowała z domu, pół w pracy. I będą się zmieniać co parę dni......A ja co tych parę dni będę siedziała w domu z sercem z gardle :-(Do czego to doszło. Świat oszalał :-(Magda
Obserwuj wątek
    • Gość: sylwiakrol Re: w razie ataku... IP: *.* 19.03.03, 12:05
      Jezu,to okropne co piszesz.Taka zimna kalkulacja,że jak co to chociaż połowa pracowników się ostanie.Chociaż rozumiem to,to i tak jest straszne.Takie realne potwierdzenie,namacalne.Współczuję Ci.
    • Gość: kasiorek Re: w razie ataku... IP: *.* 19.03.03, 14:41
      O ludzie, co sie dzieje. Współczuje Ci bardzo, nie wiem nawet co napisac na pocieszenie. Dla mnie jest to nie zrozumiałe. Swiat naprawdę oszalał. Wiesz co czytałam terza na interii, ze irackie kobiety w ostatnich miesiącach ciąży zgłaszają siena dobrowolną cesarkę, zeby urodzic jeszcze godnie a nie w jakims zatłoczonym schronie. To co ty napisałaś i to co przeczytac można wszedzie napawa mnie coraz większym lękiem, a jutrzejszego dnia chyba wszyscy beda czekać z lekiem i obawa.Trzymaj się cieplutko i jakby cos to pisz
    • Gość: milki Re: w razie ataku... IP: *.* 19.03.03, 17:43
      Madziu,chcialabym cie jakos pocieszyc,ale nie wiem,czy mi sie uda- Mieszkamy w Nowym Jorku,- moj maz pracowal na bardzo odpowiedzialnym stanowiskuw WTC na 71 pietrze w jednym z blizniakow,ktory juz dzis nie istnieje (11 wrzesnia 2001 wiadomo!)- omal nie stracilam meza,przyjaciela,a moj synek tatusia,- po wybuchu przeniesli go niby w bezpieczne miejsce,ktore dzis bezpiecznym nie jest,- tez bardzo sie martwie,ale zyje dniem dzisiejszym i chyba nie mam juz sily bac sie,albo rozpaczac-jestem pelna nadziei,ze wojna,to tylko rozgrywka polityczna...i obym sie nie mylila,pozdrawiam cie goraco z Nowego Jorku,jesli masz ochote,to pisz na privatrzymaj sie cieplutko,milki
      • Gość: sugar Re: w razie ataku...- entliczek pętliczek na tego bęc IP: *.* 19.03.03, 20:10
        Tak, tak to wszystko wstrętnie wygląda :-( Wyliczanka. Ale oczywiście spróbujemy się nie zwariować.Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka