To, że opieka nad maluchem bywa wykańczająca wiedzą zapewne wszyscy rodzice -
forumowicze. Niewyspanie, te same czynności wykonywane milion razy itp. Ja
ostatnio przyłapałam się na tym, że kiedy zagwizdał w kuchni czajnik poszłam
tam lecz zamiast zakręcić gaz stałam nad nim i z półprzymkniętymi oczami
mówiłam: ciii...ciiii....cichutko. Jak się zorientowałam co się dzieje to nie
wiedziałam czy się śmiac czy płakać. A Wam jakie ekstrema zmęczeniowe się
zdarzały? Podzielcie się

Pozdrawiam
ps. Całe szczeście że z biegiem czasu człowiek przywyka do tego kołowrotku i
stwierdza że to wszystko jest całkiem fajne