kasiap118
09.01.07, 14:26
Nie wiem co już robić. Mam 8-miesięczną córeczką, jest dla mnie najważniejsza
na świecie, ale nie mogę zapewnić jej spokoju.
Mój mąż jest alkoholikiem, ale gdy pije nie zawsze się upija. To wszystko mnie
jednak rozstraja nerwowo. Bez przerwy się kłócimy,ja jestem już tak nerwowa,
że czasem wystarczy iskierka by zaraz wybuchł pożar awantur. A najbardziej na
tym cierpi moja śliczna córeczka.
Mamy poważne kłopoty finansowe, bo mąż jakiś czas temu wpędził mnie w straszne
długi, rzucił pracę i zostawił mnie z tym wszystkim samą. A dłużnicy nie dają
mi spokoju, wydzwaniają, piszą, przychodzą do pracy. Na nic mnie nie stać,
wszystko jest na mojej głowie. Jestem już bardzo zmęczona...Dodatkowo mała
ostatnimi czasy nie chce za bardzo spać w nocy, nie wysypiam się, a potem
jestem jeszcze bardziej poddenerwowana. W mężu nie mam żadnego oparcia, mówi
że się czepiam...Nie potrafię go zostawić, dziś rozmawiałam z
psychologiem-powiedział,że muszę mu postawić ultimatum: albo leczenie albo
rozstanie. Ale ja juz próbowałam, jestem za słaba i sama...Nie wiem co robić.
Gdyby nie moje dziecko...nic by mnie nie powstrzymało...Tylko dla niej żyję,
żyję ale wiem że ona cierpi za nas.
Jak wybrnąć z tego błędnego koła...?