Dodaj do ulubionych

bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią

09.01.07, 21:19
Urodziłam synka w 36 tygodniu przez c.c.Mły przez tydzień był w inkubatorze,
miał zapalenie płuc, w sumie byliśmy w szpitalu przez trzy tyg. Od początku
był karmiony butelką moim pokarmem. Potem kiedy można było go wyciągać z
inkubatora miał problemy ze ssaniem. Musiałam go dokarmiać. Po dwóch
miesiącach zaczęłam się leczyć, bo miałam depresję i musiałam odstawić
małego. Bardzo to przeżyłam. Synek ma prawie 5 miesięcy. Marzę o tym, żeby
móc go karmić piersią, ale to niemożliwe. Nie mogę sobie z tym poradzić.
Obserwuj wątek
    • sylklika Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 21:31
      Nasze macierzyństwo to nie tylko kwestia karmienia piersią czy butelką. To więź
      sama w sobie, to spojrzenia, dotyk, zapach skóry maleństwa i to,że ono czuje
      bliskośc Ciebie, to świadomość,że ono to dziecko a ty to mama.Taka jedność ciał
      i dusz. A z tym karmieniem to taki mit tych czasów, wiadomo, że ma dobry wpływ
      na dziecko, na matkę też poniekąd, ale dobry nie znaczy zbawienny. Nie powiem,
      nie przejmuj się,bo wiem że to trudne szczególnie przy pierwszym dziecku. Dużym
      szczęściem wydaje mi się to już że pomimo,że tyle przeszliście, to syn jest z
      Wami,zdrowy,szczęśliwy.A jeśli naprawdę to jest takie ważne dla Ciebie,to zgłoś
      się do dobrej Poradni Laktacyjnej, bo pokarm można przywrócić,bowiem karmienie
      to głównie psychika nie pierś.Jeśli nie wiesz gdzie się zwrócić służę
      pomocą,pisz na priva. nie jesteś sama.Pozdrawiam.Sylwia
      • verdana Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 21:43
        Eh, kogos znowu dopadł terror laktacyjny. Kolejna osoba, ktorej wmówiono, że
        lepsze matki to takie, ktore karmią piersią i ze nic nie ma w życiu
        piekniejszego niż ta więź łącząca matkę i dziecko.
        Powiem Ci coś na ucho. Sa kobiety, dla ktorych jest to piękna więź, a są
        kobiety dla których jest to wyjątkowo upierdliwy obowiązek. I jedno i drugie
        może być prawdą. Więź równie dobrze nawiązuje się karmiąc butelką. Czasem
        karmienie jest piękne, czasem przeciwnie - najpiękniejszym dniem mojego
        pierwszego macierzyństwa było zakończenie karmienia, kiedy przestały boleć mnie
        piersi, kiedy przestałam stale miec zapalenia, kiedy mogłam zostawić butelkę i
        pierwszy raz przespać noc. I wtedy, uwolniona od tego obowiązku, dopiero
        poczułam sie związana z dzieckiem, a nie uwiązana do dziecka.
        Różnie bywa, ale nie myśl, ze coś szczególnie ważnego stracilaś. Wszystkie
        kontakty z dzieckiem sa równie cenne i dobre.
        • sir.vimes Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 22:02
          Ja nienawidziłam karmić - i zmuszałam sie przez 9 miesięcy, dopajając milupą i
          innymi takimi. Nie wiem czy było warto.
          A mleka miałam dość dla trojga więc szkoda mi było marnować. Zresztą, jeszcze 2
          lata póżniej zdarzały mi się "rzuty" mleka - np. jak wzięliśmy do domu porzucone
          kocięsmile))
          Uważam, że nie ma co przesadzać - karmienie piersią nie jest najważniejsze na
          świecie i żaden mały Mozarcik dzięki niemu nie wyrośnie, jeżeli nie będzie
          innych przesłaneksmile
          Ale jeżeli się bardzo, bardzo tego pragnie -można przywrócić laktację (Poradnia
          Laktacyjna itp.). Tylko warto pamiętać,że karmienie piersią nikogo nie czyni
          "lepszą" matką. Jak się nie uda - nie ma co rozpaczać. Ważna jest miłość , nie
          pierśsmile))
          • jowita771 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 12:32
            sir.vimes napisała:

            > Zresztą, jeszcze 2
            > lata póżniej zdarzały mi się "rzuty" mleka - np. jak wzięliśmy do domu
            porzucon
            > e
            > kocięsmile))

            rany, ale Ty masz instynkt macierzyński! smile))

            • sir.vimes Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 19:47
              do kotówsmile)
        • zona_mi Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 10:07
          verdana napisała:

          > Eh, kogos znowu dopadł terror laktacyjny. Kolejna osoba, ktorej wmówiono, że
          > lepsze matki to takie, ktore karmią piersią i ze nic nie ma w życiu
          > piekniejszego niż ta więź łącząca matkę i dziecko.

          Zaraz terror. A może po prostu dziewczyna bardzo chce i pragnie karmić piersią?
          Zdarza się, że ktoś karmi bez względu na modę i to, co mu inni usiłują wmawiać.

          Anno, myślę, że nie powinnaś sobie robić wyrzutów. Więź to więź i nie musi mieć
          wiele wspólnego z karmieniem piersią - znam mnóstwo przykładów wspaniałych mam,
          które nie karmiły piersią, znam też, niestety, karmiące, które mimo to
          zaniedbywały dziecko - emocjonalnie czy też w inny sposób.
          Najważniejsze, że kochasz swojego maluszka, troszczysz się o niego, a sposób w
          jaki go karmisz, jest naprawdę drugorzędny.
          O ile naprawdę chcesz spróbować wrócić do karmienia naturalnego, zwróć się do
          poradni laktacyjnej - tutaj nikt lepiej Ci nie pomoże.
          A być może potrzebujesz tylko zapewnienia, że karmiąc mieszanką nie krzywdzisz
          dziecka i również możesz okazać mu swoją miłość - znajdziesz je na f. dla mam
          butelkowych, czy choćby w tym wątku.
          Pozdrawiam!
          • sir.vimes Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 11:43
            Zaraz terror. A może po prostu dziewczyna bardzo chce i pragnie karmić piersią?

            Jeżeli z powodu nie-karmienia piersią czuje się goorsza to cóż to właściwie jak
            nie terror laktacyjny?????
            • zona_mi Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 14:43
              A nie masz tak czasem, że bardzo czegoś pragniesz pomimo tego, iż nikt Ci tego
              nie narzuca? Czy zawsze i w każdej sytuacji kierujesz się zdaniem innych, modą
              itp? Jestem przykładem na to, że można chcieć karmić, chociaż nie miało się
              pojęcia o rzekomym terrorze laktacyjnym. Podjęłam własną decyzję, kierujac się
              własnymi chęciami i potrzebami.
              Jak jest z Anna - nie wiem. Tyle że nie zakładam z góry terroru - może jest pod
              jego wpływem a może nie.
              • sir.vimes Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 17:16
                Nie piszę o chceniu tylko o czuciu się GORSZĄ.
                • mathiola sir vimes 10.01.07, 18:13
                  popraw mnie jeśli się mylę ale autorka nie wspominała o czuciu się gorszą.
                  Tylko że jej smutno bo chce a nie może.
                  • sir.vimes Odnoszę się do posta Verdany 10.01.07, 18:29
                    Wystarczy obejrzeć drzewkosmile
                    • sir.vimes Czy jest zakaz mówienia o terrorze laktacyjnym???? 10.01.07, 18:37
                      Czy jest jakiś zakaz wspominania o tym? Albo dyskusji na ten temat na forum, jak
                      już ktoś do tego nawiąże???
                      • agnieszkas72 Re: Czy jest zakaz mówienia o terrorze laktacyjny 10.01.07, 19:29
                        A czy ty uważasz,że egzorcyzmy nad terrorem laktacyjnym pasują do tego
                        wątku?Przeczytałas pierwszy post?
                        • sir.vimes Re: Czy jest zakaz mówienia o terrorze laktacyjny 10.01.07, 19:46
                          Tak i napisałam między innymi, że autorka może zgłosić się do Poradni
                          Laktacyjnej - a także , że niektóre osoby mają nawroty pokarmu (np. ja) więc, że
                          przywrocenie laktacji jest możliwe.

                          Natomiast ty nie przeczytałaś całego wątku i komentujesz wypowiedzi, których
                          kontekstu nie znasz.
                          • agnieszkas72 Re: Czy jest zakaz mówienia o terrorze laktacyjny 10.01.07, 20:02
                            Owszem,przeczytałam.I uważam,że nazywanie autorki ofiarą terroru laktacyjnego,bo
                            rzekomo bez prania mózgu nie powinna odczuwać żalu z powodu nieudanego
                            karmienia,jest kompletnie bez sensu.Tobie karmienie mogło nie wydawać się niczym
                            szczególnym,dla niej było ważne.
                            • sir.vimes Re: Czy jest zakaz mówienia o terrorze laktacyjny 10.01.07, 20:28
                              > Owszem,przeczytałam.I uważam,że nazywanie autorki ofiarą terroru laktacyjnego,b
                              > o
                              > rzekomo bez prania mózgu nie powinna odczuwać żalu z powodu nieudanego
                              > karmienia,jest kompletnie bez sensu.Tobie karmienie mogło nie wydawać się niczy
                              > m
                              > szczególnym,dla niej było ważne.

                              Wskaż w którym miejscu coś takiego napisałam.
                • zona_mi Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 18:22
                  sir.vimes napisała:

                  > Nie piszę o chceniu tylko o czuciu się GORSZĄ.

                  A w którym miejscu Anna napisała, że czuje się gorsza? Za to o tym, że
                  chciałaby i że nie radzi sobie z niemożnością - to owszem.
      • angelina.jolie Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 22:29
        > Nasze macierzyństwo to nie tylko kwestia karmienia piersią czy butelką. To
        więź
        > sama w sobie, to spojrzenia, dotyk, zapach skóry maleństwa i to,że ono czuje
        > bliskośc Ciebie, to świadomość,że ono to dziecko a ty to mama.Taka jedność
        ciał
        > i dusz. A z tym karmieniem to taki mit tych czasów, wiadomo, że ma dobry
        wpływ
        > na dziecko, na matkę też poniekąd, ale dobry nie znaczy zbawienny. Nie
        powiem,
        > nie przejmuj się,bo wiem że to trudne szczególnie przy pierwszym dziecku.
        Dużym
        > szczęściem wydaje mi się to już że pomimo,że tyle przeszliście, to syn jest z
        > Wami,zdrowy,szczęśliwy.
        Prawdziwe i pięknie napisane. Pozostaje tylko podpisać się pod tym prawą i lewą
        ręką smile
        Autorce wątku życzę żeby spojrzała na macierzyństwo z innej strony, nie tylko
        pod kątem tego że nie może karmić. Dla dziecka najważniejsza jest bliskość i
        miłość. Wiele dzieci zostało wychowanych na butelce i nie wpłynęło to
        specjalnie na ich rozwój. Pozdrawiam
    • anik801 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 21:48
      Urodziłam córkę w 36tyg.W szpitalu spędziłyśmy dwa tyg.bo miała silną żółtaczkę.
      Kłopoty z karmieniem miałam od początku.Mała z początku nie potrafiła ssać.
      Bardzo się denerwowała,musiała być dokarmiana.Karmiłam ją tylko przez dwa tyg.
      Dostałam gorączkę,zapalenie piersi i pokarm całkowicie zaniknął.Dosłownie nie
      chciała wylecieć nawet kropla(laktator też nic nie dał).No i musieliśmy jej
      podać butlę.Po kilku dniach pokarm zaczął powracać,ale córka nie chciała już
      piersi.Krzyczała i wyginała się,dlatego dałam za wygraną.Może gdyby ktoś mi
      doradził i pomógł karmiłabym.Nie miałam doświadczenia,byłam z dala od rodziny,
      nie chciałam zmuszać dziecka do piersi.Nie czuję się gorsza.Moja córeczka jest
      ze mną bardzo związana,nie choruje(choć większość twierdzi,że dzieci na
      karmione cycem mniej chorują),dobrze się rozwija.Daję jej wszystko czego
      potrzebuje.To,że była karmiona butlą nie ma wpływu na jej życie,czy rozwój.Nie
      karmiłam,bo nie mogłam i tyle.Zadręczasz się czymś na co nie masz już wpływu.
      Zamiast cieszyć się synkiem,patrzeć jak rośnie,jak się rozwija,kochać go z
      całych sił Ty tracisz energię na zamartwianie się.Dziecko wyczuwa Twoje
      nastroje.To nie jest wina ani Twoja,ani dziecka.Tak się po prostu stało i
      już.To naprawdę nie jest tragedia!Twój synek chce mieć uśmiechniętą mamę,więc
      weź się w garść i nie rozmyślaj o tym tyle!Pozdrawiam!
    • rene-76 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 21:50
      ja pierwszego synka karmilam 2 i pol roku corke karmilam tylko w szpitalu i
      moze z dwa dni w domu-po prostu nie chcialo mi sie i tyle-mialam anemie po
      porodzie musialam dobrze zjesc a wogole mialam jeszcze synka nie moglam go
      skazywac na siedzenie i patrzenie jak mama siedzi caly dzien z mala u cyca-
      musialam sie nim zajac rowniez-dla mnie teraz to cale cyckowanie jest troche
      przesadzone-fajnie jak ktos chce-ale robic sobie z tego powodu wyrzuty i
      przejmowac sie-po co -nie rozumiem tego
    • kalina_p Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 22:06
      a ja karmiłam 4,5 miesiaca i nie mogłam się doczekać, kiedy skończe, bo ani
      wyjśc gdzies na dłużej, ani przespac caluśkiej nocy spokojnie...
      Nie łam się, jaka to w sumie różnica, czy karmisz piersia czy butlą? Przeciez
      kochasz małego tak samo...
    • gizmulini Ania!!!! 09.01.07, 22:06
      sluchaj uszyska do gory - opowiem Ci moj przypadek.
      Karmilam mojego syna 6 m-c. Poniewaz po tatusiu jest leniwy nie za bardzo
      chcialo mu sie ssac. Zreszta co dotknal maminego cycka zaraz zasypial, po 15-30
      min budzil sie i darl jadaczke bo byl glodny i tak ciagle. W koncu po tygodniu
      dwoch zaczelam karmic go mlekiem moim sciagnietym laktatorem. Dopiero teraz
      rozumiem co to stres laktacyjny. Az sie dzisiaj dziwie, ze sobie w leb nie
      pierdy..lam. Rano wstawalam i zaczynalam sciagac pokarm, pozniej karmienie
      butla znowu sciaganie. Juz dzis nie pamietam jak moj dzien wygladal ale chyba
      nie najciekawiej bo zadko kiedy zdążalam sie ubrac. Z tego co pamietam to tylko
      tyle ze czulam sie jak doja krowa paradujaca z cyckiem na wierzchu i ogromny
      stres jaki temu towarzyszyl - stresowalam sie zeby mlody nie wstal i nie
      rozdarl jadaczki nim nie sciagne odpowiedniej ilosci mleka.
      Wiesz co. Gdybym mogla cofnac zegar NIGDY W ZYCIU nie zdecydowalabym sie na cos
      takiego. Od razu przeszlabym na sztuczne !!! Czasami tez myslalam, ze fajnie
      byloby gdyby mlody sie przytulil i ssal moja piers. Pamietam lzy jak grochy gdy
      syn z odraza wypluwal moja piers. Czulam sie jak wyrodna matka
      Dziewczyno!!! Oszczedz sobie tego. Sa wspaniale mleka. Nie kazda matka moze
      karmic naturalnie i nie kazde dziecko moze ssac naturalnie - i dobrze,
      widocznie TAK BYC MUSI. Myslisz, ze Twojemu dziecku wyrosnie trzecia noga???
      Albo dostanie czulki? Zapewniam Cie, ze nie. Jedyne co mu moze wyroznac z
      biegiem czasu to rogi, ktore bolesnie odczujesz gdy bedzie broilbig_grin.
      Jestes super matka - wiesz dla czego! Bo tak bardzo kochasz swoje dziecko, ze
      az zalapalas depresje. Teraz skoncentruj sie na sobie. Kiedys madra lekarka
      powiedziala mi tak: "niech sie pani nie stresuje takie male naprawde trudno
      dobic" - wiec sie nie stresuj. Dziecko i tak potrzebuje Twoejgo ciepla i tak
      bedzie sie do Ciebie tulic, a to, ze nie bedziesz karmila piersia - coz
      przynajmniej "cycki" bedziesz miala mniej obwisle - a nie zapominaj, ze to tez
      wazne.
      Pozdrawiam, trzym sie.
      • gosia_d Racja! 10.01.07, 15:37
        Masz rację gizmulini smile ja też gybym wiedziała co mnie czeka przy karmieniu,
        natychmiast na sztuczne bym przeszła. Nie będę przy drugim dziecku ryzykować.
        Zbytnio się boje takiej samej schizy...
    • mbkow Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 22:36
      ech, tez jestem pod taka presja naturalnego karmienia
      synek tez lezal 3 tygodnie w szpitalu, urodzil sie w 32tc. w szpitalu byla
      butla, po powrocie do domu udalo mi sie i karmilam. starszego karmilam do 6mies
      tylko mlekiem swoim, a z tym moim malutkim udalo mi sie tak naprawde z 5mies, z
      tymi cm3 w szpitalu, tak w miare porzadnie, a potem bylo coraz trudniej.
      tez sie maltretuje z tego powodu.
      i zadroszcze.
      zamiast sie cieszyc, ze to zdrowy i sliczny chlopczyk z dobrym apetytem smile oj
      gupiam wink))
    • asia_i_p Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 22:48
      Ania, ale karmiłabyś rok, dwa, a matką będziesz może i 40 lat. Jakie to ma
      znaczenie? Przerabiałam karmienie mieszane i nie dziwię się, że dostałaś przy
      nim depresji, to naprawdę mordęga, zwłaszcza jeśli trzeba uważać na wagę
      dziecka i budzić w nocy do karmienia (pamiętam, jak po nakarmieniu piersią i
      butelką i odciągnięciu pokarmu kładłam sie nastawiając budzik na za 45 minut).
      Byłaś bardzo dzielna, przeciwciała dostał, a teraz czas pomyśleć trochę o
      sobie. Po ciężkich przejściach i depresji zaleczonej (bo trudno mówić o
      wyleczonej w tak któtkim czasie) potrzebujesz odpoczynku i przespanych nocy.
      Masz wręcz obowiązek ze względu na dziecko i siebie, żeby karmić w sposób mało
      dla siebie uciążliwy. A już niedługo zaczniesz wprowadzać nowe pokarmy i jak
      synuś będzie miał marchewkę w brwiach i we włosach, to butelka wyda ci się
      piękna. Trzymaj się ciepło, miło jest jak ktoś po takich przejściach jak ty
      pisze o swoich problemach po prostu i szczerze opowiada o swoich uczuciach,
      nikogo nie oskarżając. Trochę przybredzam, bo późno, ale miałam na myśli, że z
      twojego stylu wnioskuję, że jesteś fajna dziewczyna. Pozdrawiam, asia
    • kicia031 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 23:05
      Jesli rzeczywiscie cie to boli - nie dlatego, ze inni tak mowia, tylko ze ty
      sama to czujesz, to moze wciaz warto sprobowac? Wiele badan mowi, ze regularnie
      przystawiajac dziecko do piersi mozna przywrocicl laktacje nawet po 2 latach od
      zakonczenia karmienia? Sprobuj, co ci szkodzi? Moze malemu sie to spodoba, i cos
      z tego wyjdzie?
      • mika_p Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 23:17
        Można wzbucić laktację nawet u matek adopcyjnych - technicznie jest to możliwe.
        Odciąganie (na początek smao stymulowanie laktatorem), pozytywne myslenie,
        oksytocyna, podobno niektórym się udaje.
        • ledzeppelin3 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 16:04
          > Można wzbucić laktację nawet u matek adopcyjnych - technicznie jest to
          możliwe.
          >
          > Odciąganie (na początek smao stymulowanie laktatorem), pozytywne myslenie,
          > oksytocyna, podobno niektórym się udaje.
          >
          Taajee! Dużo oksytocyny, laktator w garść!! Możesz i powinnaś! Matkom
          adopcyjnym się udaje i nawet podobno jakiś facet wykarmił cycą na bezludnej
          wyspie, to Tobie ma się nie udać????
          • wrozka.cycuszka Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 11.01.07, 08:15
            ledzeppelin3 napisała:

            > Matkom adopcyjnym się udaje, to Tobie ma się nie udać?

            Właśnie - wystarczy silna motywacja i brak uprzedzeń oraz schizofrenii na
            punkcie karmienia cycą, prawda? smile
            • ledzeppelin3 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 11.01.07, 12:52
              Niedługo Tłusty Czwartek, co? Wszsykiego dobrego.
    • mamooschka Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 09.01.07, 23:26
      Hej, Aniu, zerknij tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42478
    • m.fiorella Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 08:36
      przeceniasz troche to karmienie piersia, ja karmilam tylko 1,5 miesiaca i
      jakbym miala dalej sie meczyc to by stalo sie cos zlego, bardzo cieroialam i
      dziecko tez, bylo chude i nienajedzone,jakprzeszlismy na butelke to poprostu
      zaczelo byc cudownie, ja spokojna, wyspana, dziecko najedzone,duzo spiace, nie
      chorujace, wszyscy szczesliwi
      kocham bardzo mojego synka i on kocha mnie, i piersi nie maja nic do tego
    • moofka Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 09:00

      przeszliscie bardzo duzo - przedwczesny porod, szpital, inkubator, ciezka
      choroba
      Przy takiej walce o zdrowie malenstwa naprawde bardzo trudno o udane karmienie
      w tak niesprzyjających okolicznosciach
      jestes bardzo dzielna i przeszlas duzo wiecej stresu niz inne mlode mamy
      trudno, nie zawsze jest tak, jak sobie wymarzymy - masz zdrowego synka i to
      jest najwazniejsze - wiec jak widac karmiony jest odpowiednio wink
      synej nie jest juz taki malenki - 5 miesiecy to czas, kiedy wiele mam juz
      rezygnuje z karmienia i wprowadza dodatkowe pokarmy
      głowa do gory - w tej chwili musisz zajac sie soba i swoim psychicznym stanem
      bo wpadlas w jakies zamkniete kolo - przestalas karmic, bo leczylas depresje -
      masz depresje, bo nie mozesz karmic
      banal powtorze, ale prawdziwy - szczesliwa mama to szczesliwe dziecko - jesc i
      tak je - a sposob "podania" sprawa drugoplanowa wink
      • aliennis Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 11:34
        a ja wreszcie odetchnęłam z ulgą ,kiedy moja córka w wieku 6 mies odstawiła sie
        od piersi . Nie znosiłam tego robić ,bo mała nie specjalnie lubiła ssać i
        karmienie było koszmarem..Zwłaszcza w miejscach poza domem ... W dodatku
        karmiłam tylko jedną piersią...Nie obeszło się bez zapaleń piersi

        Nie daj się terrorowi laktacyjnemu ,nie warto. Twoje dziecko nie kochałoby Cię
        mocniej ,gdybyś je karmiła piersią .
        Dla niego jesteś całym światem bo jesteś MAMą ,skałą i opoką ,bezpieczną wyspą
        ... Nie ma się to nijak do karmienia piersią.
        Mama szczęsliwa to i dziecko szczęsliwe.
        .
    • bj32 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 13:51
      Moja mała leciała na butli, a piersią ją tylko "dokarmiałam" 3 miesiące. Tak
      wyszło:9 Też mi z tym było źle, ale teraz nie mam wyrzutów sumienia. Ania jest
      zdrowa jak koń, pogodna i bardzo ze mną związana. Flacha jej nie zaszkodziła.
      Ale spróbuj, bo bardzo możliwe, że jednak wrócicie do piersi. Powodzeniasmile
    • gosia_d Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 15:34
      Nie daj się współczesnemu terrorowi laktacyjnemu. Wiem co mówię. karmiłam pół
      roku. Szło mi fatalnie. Żadna poradnia i żadna położna mi nie umiała pomóc.
      Wpadłam w mega depresję, po prostu paranoję, bardzo nieprzyjemne stany, których
      nie chce pamiętać. A te pierwsze miesiące z dzieckiem powinny tak cieszyć.
      Męczyło się dziecko, męczyłam się do granic wytrzymałości ja. Na domiar złego
      okazało się że córa butli też nie akceptuje. Wiec fatalnie, jaka alternatywa?
      Jakiś przełom i cud nastąpił po pół roku, w samą porę, akurat miesiąc przed
      moją cieżką chorobę, która i tak zakonczyłaby karmienie, tyle że nagle i
      drastycznie.
      Żałuję że ciągnęłam tę gehenne az pół roku. Nigdy więcej. I niech mnie cud
      karmiące naturalnie zlinczują smile planuję drugie dziecko, NIE planuję go karmić
      naturalnie.
      pozdrawiam
      Życze spokoju, potem bardzo żal straconych na nerwy chwil, ciesz się synem!!!
      • agnieszkas72 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 16:15
        Odnoszę wrażenie,że dziewczyny piszące tak zajadle o "terrorze laktacyjnym"myslą
        tylko o tym,żeby wyrazić własną niechęć do karmienia naturalnego,które im nie
        wyszło.I nie doczytały, z jakiego powodu jest smutno założycielce wątku.
        Anno,w życiu tak już jest,ze nie zawsze układa się zgodnie z naszymi
        oczekiwaniami.Mieliście z synkiem bardzo trudny początek.Doceń to,co ci się
        udało.Twoje dziecko było od początku karmione Twoim mlekiem-na pewno kosztowało
        cię to wiele trudu.
        Karmienie piersią to świetna sprawa,ale teraz już nie najważniejsza.Myślę,ze nie
        ma sensu tracić energii na poszukiwanie mozliwości relaktacji.Twoje dziecko jest
        w wieku,gdy dzieci karmione piersią o wiele bardziej interesują się
        otoczeniem,nie spędzają już tyle czasu na jedzeniu.Za jakiś miesiąc zaczniesz
        wprowadzać stałe pokarmy i będziesz patrzyła z radością na synka z zapałem
        wcinającego marchewkę na przykład.Ciesz się,że mały rośnie,jest zdrowy.Być może
        jeszcze kiedyś będziesz chciała mieć drugie dziecko i będziesz karmićsmile.Pozdrawiam
        • gosia_d Re: agnieszkas72 10.01.07, 17:14
          Przeczytałam powtórnie tak samo jak za pierwszym razem dokładnie o co chodzi
          autorce wątku. I nadal mam takie samo zdanie. Na kobiety w naszym pokoleniu ma
          wpływ terror laktacyjny. Świetnie rozumiem, dlaczego autorce jest smutno. Mi
          też tak smutno było. To nie tak, że miałam niechęć od początku do końca.
          Cieszyłam sie karmieniem na początku, w szpitalu, mimo powkłań po operacji, i
          myślałam że będzie tak jak w pisemkach. Pomoże mi wspaniały doradca czy
          ktokolwiek i będzie super jak na obrazku. A tu nic. Zero umiejetności pomocy u
          tych specjalistów, do których się zwróciłam, banały i frazesy.A ja i moja mała
          nie poradziłyśmy sobie same. Jak ja się głupia winiłam sad
          Mówię jej i tak to samo co ty - ciesz się dzieckiem i tymi chwilami, szkoda je
          tracic na smutek za karmieniem.
          Dziewczyny, które piszą "zajadle" o "terrorze", po prostu swoje z tym
          zjawiskiem przeszły. Ja dzieki pragnieniu karmienia przeżyłam załamanie
          nerwowe. Szkoda że NIKT mi wtedy nie powiedział - tak było - odpuść dziewczyno,
          pomyśl, to nie cyc najważniejszy to dziecko i miedzy tobą a maluchem związek smile
          Niby proste ale do takiej zestresowanej karmieniem kobiety niewiele wtedy
          dociera...
          pozdrawiam
          • anik801 Re: agnieszkas72 10.01.07, 20:16
            Z tym terrorem jest trochę racji.Każdy mnie wypytywał czy karmię piersią?A jak
            mówiłam,że nie to zaraz było dopytywanie dlaczego?I pytania typu"czy zrobiłaś
            wszystko aby karmić?","a nie jest ci smutno,że nie karmisz?","a chciałabyś
            karmić?"itd.Nikogo to nie obchodziło,że może nie chcę rozmawiać na ten temat.
            Dla wszystkich jest oczywiste,że trzeba karmić i już!
        • fajka7 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 17:55
          Odnoszę wrażenie,że dziewczyny piszące tak zajadle o "terrorze laktacyjnym"mysl
          > ą
          > tylko o tym,żeby wyrazić własną niechęć do karmienia naturalnego,które im nie
          > wyszło.

          Niekoniecznie. Mnie karmienie naturalne wyszlo jak trzeba i to w stosunkowo
          dlugim okresie. W zwiazku z tym mogę sobie pozwolic na wyciaganie wnioskow i
          uwazam karmienie piersia za drastycznie przereklamowane. Szczególnie dotyczy to
          rzekomej wiekszej odpornosci na infekcje i tu podpieram się nie tylko wlasnym
          przypadkiem, ale wszystkimi, które osobiscie w zyciu spotkalam. Nawiazywanie
          wiezi preferowalismy zarówno dziecko jak i ja w innych okolicznosciach niż
          posilek. Nie zapominam o zaletach w postaci gotowego dania w odpowiedniej
          temperaturze 24 h/dobe (faktycznie było to dosc istotne, gdyz maly jadl w nocy
          co godzine) oraz korzysciach finansowych, niemniej ogółem wrazenia z laktacji
          mam takie, ze nastepne ewentualne dziecko z pewnoscia nie będzie karmione
          naturalnie.
          • agnieszkas72 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 19:27
            Czy myślisz,ze autorce wątku zrobi się lżej,gdy wykpisz i wyśmiejesz to,co dla
            niej było ważne?Bo ty uważasz karmienie piersią za przereklamowane,więc ona też
            powinna?
            Karmiłam,było to dla mnie pięknym doświadczeniem i rozumiem żal Anny.Też byłoby
            mi smutno,gdyby się nie udało.I nie dlatego,ze rzekomy terror laktacyjny wtłukł
            mi to do głowy.
            • fajka7 Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 14.01.07, 12:42
              Wykpilam, wysmialam i uwazam, ze ona tez powinna????
              Troche się zagalopowalas smile)
              Oczywiście, ze karmienie naturalne może by fajna sprawa i wielu matkom
              odpowiadac, lecz istnieja również takie kobiety, którym nie odpowiada, a maja
              normalne dzieci i normalna z nimi wiez. Jest to prosty dowod na to, ze sposób
              karmienia dziecka nie jest najwazniejszy w jego pielegnacji i nawiazywaniu
              wiezi, a zatem: „nie
              ma sensu tracić energii na poszukiwanie mozliwości relaktacji.Twoje dziecko jest
              w wieku,gdy dzieci karmione piersią o wiele bardziej interesują się
              otoczeniem,nie spędzają już tyle czasu na jedzeniu.Za jakiś miesiąc zaczniesz
              wprowadzać stałe pokarmy i będziesz patrzyła z radością na synka z zapałem
              wcinającego marchewkę na przykład.Ciesz się,że mały rośnie,jest zdrowy.Być może
              jeszcze kiedyś będziesz chciała mieć drugie dziecko i będziesz karmićsmile
              smile)
    • agnieszkamodras Re: bardzo mi przykro, bo nie karmię piersią 10.01.07, 19:41
      Nie martw się Aniu, rozumiem, że Ci przykro, ale skoro nie da się tego zmienić,
      to może trzeba się po prostu z tym pogodzić i nie myśleć już o tym tylko myśleć
      pozytywnie o innych rzeczach jakie możesz robić z synkiem - tulić go, bawić sie
      i być dla niego wesoła a nie zasmuconą mamusią. Pozdrawiam uszy do góry.
    • olamka1 A czy Mały jest zainteresowny ssaniem??? 10.01.07, 20:02
      Miałam w rodzinie sytuację podobną do Twojej. Mojej bratwej udało sie wrócić do
      karmienia w 4 miesiącu. Z tym, że jej synek był bardzo chętny do współpracy,
      ssał po prostu pustawą pierś tak w ramach smoczka - uspokajacza. Pod wpływem
      ssania organizm mamy zaczął wytwarzać coraz więcej mleka i potem karmiła go
      jeszcze do 14 misiąca życia, miała normalną ilość pokarmu, nawet odciągała do
      butelki. Więc może proponuj pierś po prostu, wsuwaj do buzi. Jak nic z tego nie
      wyjdzie to przestań się zadręczać. Może pocieszy Cię głupi fakt, że:
      przynajmniej ominą Cię wyrzuty sumienia z powodu odstawiania od piersi smile Słowo
      daję - potrafią byc równie okropne sad
    • anna-z11 Dziękuję wszystkim 10.01.07, 21:19
      Bardzo dziękuję wszystkim za ciepłe słowa. Dzisiaj przystawiłam na chwilę
      małego do piersi i ssał. Byłam bardzo szczęśliwa.Na pewno nie mam mleka, choć
      jakiś płyn się wydobywa. Niestety nie dałam mu possać długo, bo bałam się, że
      moje mleko mu zaszkodzi. Miesiąc temu przestałam brać leki antydepresyjne, ale
      jem różne rzeczy, które mogą małemu zaszkodzić. POza tym w połowie stycznia
      wracam do pracy, ale chciałabym wrócić do karmienia, choćby miało to być
      karmienie mieszane.
      Przyznaje jednak, że istnieje coś takiego jak terror laktacyjny. Kiedy
      przestałam karmić spotkałam się z nieprzyjemną reakcją dwóch lekarzy pediatrów.
      Miałam wrażenie, że uważają mnie za złą matkę, a ja po prostu nie mogłam karmić
      mojego synka.Jeszcze raz bardzo wszystkim dziękuję.
      • m.fiorella Re: Dziękuję wszystkim 11.01.07, 08:51
        taa,moj lekarz ginekolog choc bardzo fajny, tez mi gadal ze zle robie ze koncze
        karmienie po 1,5 miesiaca, ale ja juz wiedzialam ze to lepsze niz picie przez
        dziecko mojego mleka z krwia (mam plaskie sytki, nienadajace sie do karmienia),
        zreszta bylam tak zestresowana bolem okropnym ktory odczuwalam podczas
        karmienia ze mleka mialam coraz mniej i dziecko robilo sie coraz chudsze
      • gosia_d Re: Dziękuję wszystkim 13.01.07, 23:58
        Ja akurat miałam to szczęście w całym nieszczęściu karmienia, że spotkałam
        pediatrę - prywatną - bardzo fajną, inteligentną i pomocną. Dała mi siłę na
        przerwanie gehenny. Po prostu powiedziała, że najważniejsza jest moja córka i
        kontakt z nią. Powiedziała "dobra mama to szczęśliwa mama, nieważne, karmi
        naturalnie czy butelką". Fajnie że i tacy lekarze są, prawda?
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka