Dodaj do ulubionych

drugie zony

20.01.07, 01:53
Jestem w zwiazku z rozwodnikiem.on ma syna niestety.tak niestety.na litosc
boska wiem ze nie jest winne dziecko ale do cholery jasnej co ja jestem winna
ze pokochalam rozwodnika.wiem wiem mozecie powiedziec wiedzialas w co sie
pakujesz. a myslicie ze to na poczatku przeszkadza? nie! niezauwaza sie tego
na poczatku sie toleruje dziecko usmiecha sie na samo wspomnienie imienia.
ale pozniej jest proza zycia. mieszkamy razem z moim chlopakiem a syn 8letni
z matka daleko. i moj chlopak odwiedza go ok raz na 3 mce kocha go wiem ale
na litosc boska to ja z nim zyje to ja sie opiekuje moim chlopakiem to ja z
nim spedzam wiecej czasu jak nie caly czas. wiec uwazam ze on nie ma juz syna
bo go nie wychowuje nie jest z nimnie widzi jak dorasta. rodzicem sie jest
wtedy gdy z dzieckiem sie przebywa i ma sie wplyw na krztaltowanie jego
osobowosci i charakteru. nie ma prawa sie nazywac ojcem a tylko dawca
nasienia. kim sa rodzice ci co oddali do domu dziecka czy ci co zaodoptowali
i wychowuja dziecko?
sranie w banie z tym ze mam nie przeszkadzac w kontaktach z tak zwanym synem.
zyje z moim chlopakiem moze w przyszlosci mezem i co za 10 lat synus zapuka
ze chce pieniedzy? nie ma prawa. a nikt sie nie zastanawia co ja czuje? nie
ma prawa mi odbierac czasu :syn: mojego chlopaka bo on tak chce. trudno
rozstali sie i koniec zycie toczy sie dalej.to ja jestem z moim chlopakiem
codziennie a nie przyjdzie pewnego dnia synus i mi powie spadaj bo to moj
ojciec a ty jestes ta druga. o nie!!!!!!
Obserwuj wątek
    • anna-pia Re: drugie zony 20.01.07, 02:25
      A ile wypiłaś, zanim spłodziłaś tak inteligentny tekst?
      • syla113 Re: drugie zony 31.01.07, 11:51
        co za zenada..........
        tego sie nawet skomentowac nie da ....
    • 5aga5 Re: drugie zony 20.01.07, 02:43
      No tak, przecież to dramat!
      Wyobraź sobie taką sytuację.
      Macie z tym ,, swoim chłopakiem " dziecko, ale Wam nie wychodzi i on odchodzi
      do innej.
      Rozumiem ze bierzesz na siebie wychowanie dziecka ( z Waszego związku ) bo ta
      inna będzie myślała tak samo jak Ty.
      Z jakiej racji wasze wspólne dziecko za 10 lat pójdzie do ojca i będzie chciało
      kasy?
      O nie!!!
      • korona191 Re: drugie zony 20.01.07, 03:15
        alez oczywiscie ze gdyby ode mnie odszedl to ja wychowuje dziecko a jemu papa
        na pozegnanie i tyle.dziecko jest tego kto go wychowuje.
        moze przyjsc do tatusia po pieniazki no bo przeciez dokad sie uczy to dawca
        nasienia musi placic niestety takie mamy prawo.jakim prawem moj facet ma mu
        dawac pieniadze jak sie z dzieckiem nie kontaktuje?
        do emama nie nic nie pilam i mam prawo wyrazac taka opinie w nietolerancyjnej i
        glupiej pod tym wzgledem polsce
        • joanna35 Re: drugie zony 21.01.07, 01:18
          korona191 napisała:

          >> moze przyjsc do tatusia po pieniazki no bo przeciez dokad sie uczy to dawca
          > nasienia musi placic niestety takie mamy prawo.

          jakim prawem moj facet ma mu
          > dawac pieniadze jak sie z dzieckiem nie kontaktuje?
          ale dawcą nasienia był?smile)
    • kathia_25 Re: drugie zony 20.01.07, 06:18
      a od ciebie jakby odszedł to nie chciałabyś żeby płacił na Wasze dziecko?-owszem
      może nie,jeśli dobrze sytuowana jesteś...poza tym dlaczego facet ma nie ponosić
      odpowiedzialności za dziecko,pomimo że go nie widuje-przecież ojcem jest na całe
      życie a nie tylko na czas bycia z żoną...a jak jesteś taka mądra to namów go
      żeby zrzekł się praw i problemu nie będzie
      • korona191 Re: drugie zony 20.01.07, 07:10
        jeszcze raz powtarzam to nie ojciec tylko dawca nasienia bo syna nie
        wychowuje!!!!!!
        • kathia_25 Re: drugie zony 20.01.07, 07:12
          to dlaczego nie zrzeknie się praw?skoro go nie widuje to powinno mu być wszystko
          jedno
        • nchyb Re: drugie zony 20.01.07, 07:43
          > jeszcze raz powtarzam to nie ojciec tylko dawca nasienia
          a dawał to nasienie dobrowolnie, czy siłą mu zabierali?
        • moofka Re: drugie zony 20.01.07, 10:02
          korona191 napisała:

          > jeszcze raz powtarzam to nie ojciec tylko dawca nasienia bo syna nie
          > wychowuje!!!!!!

          nie wychowuje to jego wybor
          ale nawet jako dawca nasienia ma zasrany obowiazek na syna lozyc
          a ty mozesz hodowac kolejnego wrzoda czy hemoroida ze zlosci
          osobiscie zycze jak najwiekszych ;P
    • lila1974 Re: drugie zony 20.01.07, 07:42
      Gó.. Ci do tego, czy ojciec dziecka się z nim kontaktuje i czy będzie łożył na
      jego utrzymanie, choćby i 30 lat.

      Nie pasuje Ci taki uklad, to się wypisz - przynajmniej oszczędzisz wszystkim
      zdrowia - sobie, chlopakowi i jego synowi.

      Mam nadzieję, że to prowokacja.
      __
      "Mama szczęśliwa, to mama trochę leniwa"
      Koni i Kornelka
      Pijpulkowo
      • nchyb Re: drugie zony 20.01.07, 07:45
        > Mam nadzieję, że to prowokacja
        raczej nie, znam kilka takich dziewczyn. Ale gdy tatuś od nich odejdzie, to
        zapominają o wcześniejszych postanowieniach i bardziej drą kasę od pierwszej
        żony... smile
    • kawka74 [...] 20.01.07, 08:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kawka74 eeeeeeee 20.01.07, 09:03
        mogę napisać jeszcze raz smile
        stosunek założycielki wątku do dziecka jej partnera uważam za barbarzyństwo, a
        nadgorliwość za coś gorszego od faszyzmu ;p
        • lila1974 Re: eeeeeeee 20.01.07, 09:05
          Kawko nie rób wycieczek pod adresem nicków trzecich nawet, jeśli Cię mocno
          klawiatura świeżbi tongue_out
          • kawka74 Re: eeeeeeee 20.01.07, 09:13
            toteż napisałam już bez wycieczek, opanowawszy jakże dokuczliwy świerzb smile
            swoje zdanie na temat kasacji postu pozwolę sobie zachować dla siebie, psucie
            sobie humoru w sobotę rano nie leży w moim interesie
            • lila1974 Re: eeeeeeee 20.01.07, 09:19
              Nie można było tak od razu? smile
              • kawka74 Re: eeeeeeee 20.01.07, 09:21
                wszystko można, byle z ostrożna ;p
                aczkolwiek ww wymieniona osoba od czasu artykułu bodaj w Dużym Formacie IMO nie
                jest wyłącznie nickiem osoby trzeciej - cała Polska ją zna smile
              • kawka74 napisałam na priv nt 20.01.07, 09:24

    • wieczna-gosia Re: drugie zony 20.01.07, 08:52
      i moj chlopak odwiedza go ok raz na 3 mce kocha go wiem ale

      Bezczelny! na ryby to moglby sobie echac ale do syna? Bez przesady!

      > na litosc boska to ja z nim zyje to ja sie opiekuje moim chlopakiem
      karmisz eszcze piersia?

      > zyje z moim chlopakiem moze w przyszlosci mezem i co za 10 lat synus zapuka
      > ze chce pieniedzy? nie ma prawa.
      no oczywiscie ze nie ma- niech mu matka da.

      nie
      > ma prawa mi odbierac czasu :syn: mojego chlopaka bo on tak chce.
      NIC i NIKT nie ma prawa ci tego czasu odbierac- ani praca, ani szkola ani pani
      Basia w sklepie gdzie on kupi buki raz na trzy miesiace. Cale 5 minut to za
      chamstwo!!!!!
    • rita75 Re: drugie zony 20.01.07, 09:04
      to ja z nim zyje to ja sie opiekuje moim chlopakiem to ja z
      > nim spedzam wiecej czasu jak nie caly czas. wiec uwazam ze on nie ma juz syna
      > bo go nie wychowuje nie jest z nimnie widzi jak dorasta> sranie w banie z tym
      ze mam nie przeszkadzac w kontaktach z tak zwanym synem.
      > zyje z moim chlopakiem moze w przyszlosci mezem i co za 10 lat synus zapuka
      > ze chce pieniedzy?

      a teraz daj to do poczytania "swemu" chłopakowi...moze otrzezwieje i nie bedzie
      wiazal się z taką żenuą?
    • demonii Re: korona191 20.01.07, 09:19
      padło z lekka na ryjek, co??? tongue_outP
      • kasia.p5 Drugie żony 20.01.07, 10:39
        Jestem drugą żoną, mój mąż ma 16 letnią córkę z pierwszego małżeństa i w życiu
        nie przyszło mi na myśl,aby obwiniać go za to.Wiedziałam na co się decyduję!!
        Skoro jest dziecko, to trzeba stanąć na głowie, aby właśnie temu dziecku w
        miarę możliwości zrekompensować brak ojca. Mimo, że ja nie mam kontaktów z
        córką męża, robię wszystko co w mojej mocy, aby maż "żył" jej życiem. Odległość
        nie pozwala na codzienne kontakty, ale staramy się,aby przynajmniej 2 razy w m-
        cu sie spotkali.Poza tym są telefony, gg, sms, wiec dla chcącego nic trudnego!
        Finansowo żyjemy bardzo przeciętnie, lecz nigy nie było mi szkoda pieniędzy na
        spotkania,prezenty itp. Przecież to jest dziecko, człowieka którego kochasz,
        więc skąd ten egoizm???
    • lollypop Re: drugie zony 20.01.07, 11:51
      Idz sie leczyc! Szkoda mi Twojego faceta, pozostaje miec nadzieje ze szybko
      przejrzy na oczy i znajdzie sobie odpowiedniejsza partnerke zyciowa!
    • triss_merigold6 Re: drugie zony 20.01.07, 12:17
      Żyjesz z ubezwłasnowolnionym i upośledzonym? To współczuję... ciężko się takim
      opiekować.
      Daj ten tekst swojemu chłopakowi do przeczytania, jest szansa, że kopnie cię w
      zad i tym samym oszczędzi wszystkim nerwów.
      BTW niewątpliwie jesteś "ta druga", rzeczywistości nie da się wymazać gumką
      myszką. Facet ma dziecko, widziały gały co brały i albo to łykasz albo spadaj
      kobieto.
      • zonka77 Re: drugie zony 20.01.07, 23:51
        Triss, przepraszam ale się nie zgodzę z twierdzeniem "ta druga"
        Wogóle nie rozumiem o co chodzi z tym stwierdzeniem. Żona to żona, dziecko to
        dziecko. Co to znaczy "ta druga"? Mniej ważna niż dziecko? A jak jest następne
        dziecko z "tą drugą" to co, jest "tym trzecim" Mniej ważnym niż pierwsze i niż
        żona??
        ludzie moglibyście wreszcie załapać że w normalnej rodzinie nie powinno być
        takich podziałów? Jest mąż i żona - bliscy sobie, kochający się miłością
        małżeńską i są dzieci, które kocha się miłością do dzieci? I ani jedna miłość
        nie umniejsza drugiej ani odwrotnie?
        Dlaczego ludzie sobie tak kochają wartościować i stopniować żeby się ranić?
        Ja też mam dziecko i mój mąż nie jest "tym drugim" po naszym dziecku. On jest
        moim mężem i kocham go na równi z naszą córką, z tym że mam jeszcze świadomość
        że z mężem będę całe życie, a córka nas opuści i założy swoją rodzinę. I zawsze
        będę ją bardzo kochać ale teraz na równi dbam o relację z córcią co i z mężem. A
        mąż dba o relację ze mną i ze swoimi obiema córkami. Z jedną nie mieszka więc
        siłą rzeczy nie jest z nią codziennie ale to nie wyklucza jego wpływu na nią i
        jego obecności w Jej życiu a nade wszystko - jego miłości do tego dziecka!
        Ręce mi czasem opadają jak czytam posty.
        • triss_merigold6 Re: drugie zony 21.01.07, 00:00
          "Ta druga" to było odniesienie do zakończenia tego idiotycznego postu korony.
          Li i tylko. I całkowicie się z Tobą zagadzam. Uczucia do dzieci, rodziców,
          partnerów są inne, bez wyszczególniania pierwszeństwa i ważności.
          Partnera/kę można przestać kochać, można odejść i być rodzicem weekendowym i
          nadal kochać dzieci/dzieci z tego związku i być dobrym rodzicem.
    • demarta dziewczyny nie nerwujcie się 20.01.07, 12:18
      autorka wątku ewidentnie chowała się w domu bez ojca. w domu nauczyła się, że
      matka dziecko karmi, ubiera, zarabia na nie, a ojciec zwiedza świat. i taką
      naukę szerzy w swoim dorosłym życiu. a że ludzi na swiecie miliony, to od wielu
      można się dużo nauczyć, podejrzeć, poobserwować i wyciągnąć wnioski. tu jednak
      mamy do czynienia z dziewczyną z klapkami na oczach, niechętną do poszerzania
      horyzontów, a sprowadzajacą rzeczywistość ją otoczającą bezmyślnie do stylu
      swego własnego dzieciństwa. do tego dokoptowała fakt, że ona, w odróżnieniu od
      jej matki ma chłopa przy sobie, dzięki temu jest lepsza i za wszelką cenę
      trzeba tego chłopa w domu utrzymać. i żaden jego pierniczony syn jej w tym nie
      przeszkodzi!!!!
      • kawka74 Re: dziewczyny nie nerwujcie się 20.01.07, 12:30
        mnie osobiście zalewa krew, kiedy mam do czynienia z osobami pokroju
        założycielki wątku
        wkurzają mnie baby, które - dochrapawszy się chłopa - za wszelką cenę chcą go
        mieć tylko dla siebie i najchętniej zmodyfikowałyby mu pamięć, wycinając całą
        przeszłość
        to nie jest normalne
        • demarta Re: dziewczyny nie nerwujcie się 20.01.07, 12:58
          kawka74 napisała:

          > wkurzają mnie baby, które - dochrapawszy się chłopa - za wszelką cenę chcą go
          > mieć tylko dla siebie

          do jednego worka wrzuciłabym takie baby i mamusie, które nie dopuszczają do
          siebie myśli, że synuś już dorósł i ma ochote pójść swoją drogą. i jedno i
          drugie patologia w całej rozciągłości.
      • korona191 Re: dziewczyny nie nerwujcie się 30.01.07, 20:20
        moja kochana.niestety jedyneczka z psychologi. mam cudownych rodzicow i moj
        tata byl ze mna i mnie wychowywal razem z mama.mam cudownych rodzicow.nie mam
        klapek na oczach zlotko
    • mangolda Re: drugie zony 20.01.07, 12:31
      Doskonale Cie rozumiem, też mnie boli kasa wydawana na byle dzieci. Czasu
      mojemu mężowi to one już nie zabierają.
      • demonii Re: drugie zony 20.01.07, 12:34
        Powiedziała byle kobieta tongue_out
      • edycia274 mangolda 20.01.07, 13:30
        co to znaczy byle dzieci przepraszam?
        • triss_merigold6 Re: mangolda 20.01.07, 13:57
          Byłe dzieci to dzieci pochodzące od dwóch byłych żon aktualnego Mongołdy. Owe
          dzieci powinny wiedzieć, że ich ojciec ma teraz nową, prawdziwą rodzinę i
          trzymać się od tatusia z daleka i broń Boże nie chcieć od niego jakiegoś wkładu
          wychowawczego czy finansowego.
          Byłe żony są zawsze brzydkie, byłe dzieci z definicji niewychowane, wredne,
          brudne, leniwe, tępe i skończą na ulicy.
          • edycia274 Re: mangolda 20.01.07, 14:23
            kurcze ja myślałam,że chodzi o byle a nie byłe. Mój tata związał się z kobietą,
            które dzieci nie miała i nie ma z nim. Ona nigdy nie kazała mu ze mną zrywac
            kontaktów, teraz Niki przysyła paczki. Ja z nią mam taki sobie kontakt ale
            ogólnie Ona jest spoko, nigdy na ojcu niczego nie wymuszała.
    • mbwj88 Re: drugie zony 20.01.07, 13:35
      doświadczenia w tej materii Bogu dzięki nie mam
      ale myślę że pokochać to dziecko byłoby najlepiej
      kochasz ojaca kochasz dziecko i wtedy cie te wszystkie bzdurne drobiazgi nie
      denerwują
      i trzeba robić wszystko żeby twój facet był ojcem a nie dawcą nasienia
      możewartoby zainwestowac a ta miłość i mieć dzieciaka po swojej stronie??
      • lila1974 Re: drugie zony 20.01.07, 13:37
        Nie, no bez przesady, zaraz tam kochać.
        Wystarczy jak zaakceptuje sam fakt więzi miedzy ojcem a dzieckiem, ale zdaje
        się w tym przypadku ani myśli smile
      • kawka74 Re: drugie zony 20.01.07, 13:43
        sądzę, że zmuszanie do kochania ani jest zdrowe, ani wykonalne
        między miłością a okazywaną niechęcią jest jeszcze cała gama innych zachowań i
        uczuć, na pewno można wybrać coś dobrego, a przynajmniej przyzwoitego
        • mbwj88 Re: drugie zony 20.01.07, 19:27
          kawka74 napisała:

          > sądzę, że zmuszanie do kochania ani jest zdrowe, ani wykonalne
          > między miłością a okazywaną niechęcią jest jeszcze cała gama innych zachowań i
          > uczuć, na pewno można wybrać coś dobrego, a przynajmniej przyzwoitego

          to prawda,o miłość trudniej niż o zwykłą akceptację istnienia
          są ludzie kórzy potrafią usynowić dzieci swoich partnerów dzięki czemu mają
          wieksza rodzinę i sa szcześliwsi
          moja koleżanka o bardzo skomplikowanej sytuacji rodzinnej pokazywała zdjęcie
          swojej córki z I Komuni z 3 dziadkami i powiedziała że najbliższy jej córce jest
          ten dziadek nie dziadek
          • kawka74 Re: drugie zony 20.01.07, 19:50
            > są ludzie kórzy potrafią usynowić dzieci swoich partnerów dzięki czemu mają
            > wieksza rodzinę i sa szcześliwsi

            Ale są też tacy, którzy tego nie potrafią, nie chcą i nie można tego od nich
            wymagać. Można natomiast wymagać przyzwoitych zachowań, a IMO przyzwoitością
            jest nieingerowanie i nieutrudnianie kontaktów ojca z dziećmi z wcześniejszych
            związków, bez histerycznych jęków z cyklu 'ja nie chcę, żebyś tam jeździł' i
            wmawiania, że to już nie są jego dzieci. Na tyle można się zdobyć.
    • kai_30 Re: drugie zony 20.01.07, 19:01
      O, kolejna zwolenniczka "byłych dzieci" i rozwodzenia się/rozstawania także z
      dziećmi, a nie tylko z żoną/partnerką.

      Zmartwię Cię - można przestać być mężem, partnerem, chłopakiem, konkubentem,
      kochankiem itd itp, ale ojcem jest się do końca życia. Chyba że się jest świnią.
      O Twoim istnieniu facet może szybko zapomnieć, ale syn będzie zawsze częścią
      jego rodziny. Zwłaszcza, że jak sama piszesz, Twój chłopak świnią nie jest, bo
      syna kocha.

      Popieram poprzedniczki - też uważam, że powinnaś ten topik pokazać chłopakowi. A
      wtedy przekonasz się, że to co napisałam powyżej jest prawdą.
      • anetuchap Re: drugie zony 20.01.07, 19:24
        To,co pisze autorka wątku wku..ło mnie niemożebnie,choć nie jestem
        byle byłą żoną,a moje dzieci byle byłymi bachorami.
        Może jestem ograniczona,mało ynteligentna,ale nie rozumiem takiego podejścia do
        sprawy. A nazwanie ojca (byłego!), li i jedynie dawcą nasienia,jest ogromnym
        nadużyciem. Dawca nasienia,to osoba,która spuszcza się w gabinecie lekarskim i
        oddaje anonimowo swoje nasienie.

        Będąc na miejscu owego chłopaka,byłabym wściekła,że bliska osoba określa mnie
        takim mianem. Macie rację,niech lasencja da przeczytać swoje mundrości
        chłopakowi,to od razu mu się oczy otworzą i kopnie ją w dupę. I tego mu życzę,
        byle dobre buty ubrał i dobrze trafiłsmile
      • korona191 Re: drugie zony 30.01.07, 20:32
        niestety rozczaruje cie bo pokazalam mu to co napisalam no i te wasze
        odpowiedzi. powiedzial ze moge myslec jak mi sie podoa.i sadzi tak samo ze ze
        mna bedzie do konca zycia a synus pojdzie w swiat i tatusiowi zadnej opieki nie
        zapewni jedynie co sie oezwie to po pieniazki no bo przeciez tatus jest tylko
        od tego prawda?
        • elza78 eee spoko 30.01.07, 20:43
          uwazaj zeby tobie bachora nie zmajstrowal w takim razie i tez nie kopnal cie w
          dupsko smile)
          wtedy nastepna powie o bylym dziecku i bylej zonce big_grinDD
          pusty smiech ze takie indywidua chodza po tym swiecie smile
          nie zapomnijcie na starosc zasadzic bylego synka o alimenty dla tatusia big_grinDDD
        • triss_merigold6 Re: drugie zony 30.01.07, 21:01
          Niunia, jak tatuś nie stworzy więzi z dzieckiem to będzie bankomatem. Life is
          brutal. Ile włożysz tyle wyjmiesz.
        • maga202 Re: drugie zony 31.01.07, 11:08
          Nie wierzę że mu to pokazałaś. A jeżeli faktycznie tak było to podejrzewam że jeżeli zareagował w sposób jaki opisałaś (w co też nie wierzę) to na pewno jeszce tego nie przemyślał a jak przemyśli to tak Cię kopnie w dupę, że wylecisz poza orbite ziemską ( i dobrze bo im mniej na świecie takich podłych i pustych ludzi tym lepiej).
          Ja uważam że ojciec jest nie tylko po to aby dawać pieniądze. Jeżeli tak uważasz to pewnie tak było w Twojej rodzinie. Otórz, zrozum rodzina to przede wszystkim więzy miłości a nie powiązania finansowe.

          Dzieczyny, dajcie jej sopkój bo to biedne dziewcze zostało wypaczone przez poprzez wychowywanie się w rodzinie bez miłości, skoro Ono uważa że rodzice to tylko od dawania pieniędzy są to inaczej być nie mogło.
          Mam jeszce jedną teorię, że rodzice wpierali jej od najmniejszego że jest jedyna, najważniejsza, że jest pępkiem świata (myślę że jest jedynaczką) i ona teraz nie może zrozumieć że można kochać kilka osób, i widzi konkurencję, i jest zazdrosna o syna.
    • mira59 Re: drugie zony 20.01.07, 19:46
      Jestem byłą żoną,mam dwóch synów.Mój M ma też byłą żonę i dwóch synów.I nie
      wyobrażam sobie w jakikolwiek sposób wpływać na ich relacje.Człowiek płodzący
      ma obowiązek względem tego dziecka (współuczestniczy w wychowaniu i
      zaspakajaniu potrzeb,tych materialnych też).I nic (prócz przedwczesnej śmierci)
      go z tego nie zwalnia.
      A Tobie korono życzę,by twój dawca nasienia (chyba nie-człowiek) dał ci to
      nasienie,po czym zostawił zabierając ci dziecko.I by twój kolejny dawca
      nasienia miał takie same zdanie na temat jak ty.Byś nie mogła kontaktować się
      z własnym dzieckiem (bo przecież będzie zabierało twojemu partnerowi wasz czas).
      Poza tym określenie "chłopak" dla faceta mającego 8 letnie dziecko jest
      fantastyczne.Ja myślałam,że to już mężczyzna.Ale w błędzie byłam/jestem.To
      tylko dawca nasienia,którym trzeba się opiekować (chłopakiem czy jego
      nasieniem?).
    • bj32 Re: drugie zony 20.01.07, 20:28
      Ja jestem byłym dzieckiem obecnego nieboszczyka. Moja jużniemacocha nigdy nie
      miała problemu z zaakceptowaniem mnie, a ja jej dwóch synów z pierwszego
      małżeństwa traktowałam jak braci, zaś mój ojciec jak synów. Nie bywałam u nich
      często, ale zawsze byłam traktowana ciepło. Syna mojej jużniemacochy i
      aktualnie nieboszczyka ojca traktuję jak brata. Jest w końcu moim bratem, tyle,
      że przyrodnim. Ojciec miał wpływ na moje wychowanie, bo mimo rzadkich kontaktów
      potrafił mi to i owo wpoić.
      Jeśli autorka wątku uważa, że dziecko jest tego, kto wychowuje i porównuje
      adopcję do rozwodu, to ktoś tu się chyba faktycznie nie wyspał. Sugeruję
      długotrwałą terapię uspołeczniającą i uświadomienie o stosunkach panujących
      międzyludźmi. A jak nie to won na bezludną wyspę, żeby normalnym ludziom nerwów
      głupim gadaniem nie szarpać.
    • ewag12 Re: drugie zony 20.01.07, 20:31
      Oj "druga żono" swojego chłopaka popracuj troche nad "krztałtowaniem" swojej
      psychiki i pogladu na zycie...
    • zonka77 hyym... 20.01.07, 23:37
      to chyba jeden z głupszych postów jakie w życiu przeczytałam.
      Ile ty masz lat? 17??
      Ja rozumiem że kobiety mają problemy z zazdrością, akceptacją, pogodzeniem się z
      sytuacją. Bardzo często potrzebują troszkę czasu żeby do tego dorosnąć i
      zrozumieć. I nie chodzi o to żeby być "tą drugą", "na drugim miejscu"
      Żona to żona a dzieci to dzieci. Żona jest na SWOIM miejscu w życiu męża a
      dzieci są na swoim - wszystkie, i te z pierwszego i następnego związku.

      >"na litosc boska to ja z nim zyje to ja sie opiekuje moim chlopakiem to ja z
      > nim spedzam wiecej czasu jak nie caly czas. wiec uwazam ze on nie ma juz syna
      > bo go nie wychowuje nie jest z nimnie widzi jak dorasta. rodzicem sie jest
      > wtedy gdy z dzieckiem sie przebywa i ma sie wplyw na krztaltowanie jego
      > osobowosci i charakteru. nie ma prawa sie nazywac ojcem a tylko dawca
      > nasienia"

      No cóż dziewczyno: on JEST ojcem. On MA syna i będzie miał go zawsze. To ile
      czasu TY z nim spędzasz nie ma ŻADNEGO znaczenia. Ty nie musisz być tą drugą ani
      syn tym pierwszym. Syn ma być synem, Ty masz być narzeczoną/żoną/ kobietą
      Twojego faceta.

      Niedobrze mi się zrobiło po przeczytaniu tego posta. A jestem dość zrównoważoną
      osobą i czytam wiele postów a rzadko ostatnio się wypowiadam chociaż dziwnych
      postów i od strony byłych żon i obecnych żon widzę sporo na różnych forach. Ale
      przy tym poście to muszę się odezwać
      pozdrawiam
      żonka77 - Macocha, druga żona.


      • zonka77 e tam, chyba znowu 20.01.07, 23:58
        niepotrzebnie się uniosłam. Przeczytałam jeszcze raz wszystko co napisałaś
        korono i dochodzę do wniosku że to jakaś podpucha musi być. Wolę sobie pomyśleć
        że to jakiś troll niż że to prawdziwa osoba smile
    • mathiola Re: drugie zony 21.01.07, 00:00
      Z wieloma słowami, które napisałaś mogłabym się zgodzić (o dziwo), ale co to na
      miłość boską znaczy że "to ty na codzień opiekujesz się swoim chłopakiem"??
      Niepełnosprawny un jest czy co?? Czy mocno niepełnoletni?
      A poza tym... Wyluzuj i dorośnij troszeczkę - życie czasem boli. Wiem, że się
      nie powinno mówić "chciałaś to masz". Ale taka jest straszna prawda - chciałaś
      to masz i niczyja to wina że na początku nie wiedziałaś, że nie
      przeszkadzało... Są dwa wyjścia. A nawet trzy:
      1. Zostawić go i znaleźć kogoś bez zobowiązań
      2. Nie zostawiać i gryźć się dalej
      3. Nie zostawiać i pogodzić się z tym że nie jesteś sama w życiu swojego
      faceta.
      No i jeszcze 4 wyjście - wmówić mu, że jego syn jest już BYŁYM synem i nie musi
      się z nim spotykać. Jak jest facetem bez jaj, to cię posłucha. Tylko jak tu
      preżyć resztę zycia z facetem bez jaj??
    • mathiola Triss! 21.01.07, 00:05
      BTW niewątpliwie jesteś "ta druga", rzeczywistości nie da się wymazać gumką
      myszką.

      Ja nie czuję się "tą drugą". Powinnam??
      • triss_merigold6 ? 21.01.07, 00:10
        Eee... ja jestem pierwszą żoną mojego męża i o ile mi wiadomo nie posiada on
        innych dzieci poza naszym dwulatkiem.
        O qrde, nie zrozumiałam ale już chyba łapię. "Ta druga" w cudzysłowie celowo
        jako odniesienie do zakończenia postu korony. Ona się czuje "ta druga", bo sama
        się wkręca w schizę i kompleks wychodzi.
        Osobiście nie wartościuję kto w rodzinie ma pierwszeństwo uczuciowe.
        • mathiola aha 21.01.07, 00:13
          To nie było tematu smile Źle cię zrozumiałam byłam smile
      • zonka77 Re: Triss! 21.01.07, 00:12
        Co do określenia Triss to zobacz kilka postów wyżej bo napisała o co chodziło smile

        Nie, nie powinnaś się czuć "tą drugą", ja też się drugą nie czuję. Ani pierwszą
        ani trzecią - w naszym domu na szczęście nikt nikogo nie numeruje. Ani mąż mnie
        ani ja jego ani żadne z nas naszego dziecka ani dziecka męża.
        • triss_merigold6 Re: Triss! 21.01.07, 00:12
          Już chyba wytłumaczyłam.wink
    • 5aga5 Wystraszyłyśmy autorkę 21.01.07, 01:03
      Od wczoraj jej nie ma, nie broni się itd.
      Może faktycznie wczoraj za dużo wypiła i ja poniosło?
      • korona191 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 20:45

        > Od wczoraj jej nie ma, nie broni się itd.
        > Może faktycznie wczoraj za dużo wypiła i ja poniosło?
        nie wystraszylyscie mnie troglodytkismile najzwyczajniej w swiecie sie przygladam
        i chcialabym podyskutowac z kims inteligentnym niestety nie ma tu materialu na
        ciekawa konwersacje.a nie przepraszam jednie magnolda.jedyna. moj facet ma jaja
        i kochamy sie bardzo i myslimy podobnie bo on zdaje sobie sprawe ze to ze mna
        spedzi reszte swojego zycia a synusia moze zabraknac. i daj boze!!!!!!
        pozdrawiam tylko te madre.
        zwracam tylko uwage ze moge miec takie zdanie a nie takie jak wiekszosc
        zmuszajaz mnie do zmiany pogladow.czy ja kogokolwiek zmuszam? nie wiec prosze
        darujcie sobie wyzwiska badz szyderstwa pod moim adresem. widocznie wiekszosc z
        was to fanki radia maryja i noszace moherowe berety!!!
        • kawka74 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 20:51
          oczywiście, oczywiście
          biedne, biedne dziecko
          wszystko Ci się pomieszało, ale to nic, czas te poglądy zweryfikuje
          trochę będzie bolało, ale nic za darmo
          • korona191 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 21:02
            boli cie ze jestem szczesliwa a ty pewnie masz dzieciaka i facet ci uciekl. nie
            wiem czy mozna nazywac 40letnia kobiete dzieckiem no ale to$ inna kwestia.
            jestem atrakcyjna i podobam sie facetom ale zakochalam sie w tym i zaden bachor
            mi w tym nie przeszkodzi. bo kochamy sie przeogromnie mamusie z bekartamismile
            • elza78 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 21:04
              ty wiesz kto to bekart?? bo jak ty ze swoim chlopcem teraz splodzisz dziecko to
              ono bedzie bekartem smile
              bo kim ty jestes smile konkubina jestes smile a nieslubne dziecko to wulgarnie bekart
            • triss_merigold6 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 21:10
              Niunia, nieślubne dziecko to potocznie i po staropolsku bękart.
              Cudnie, że się kochacie.
              A wiesz, że zgodnie z prawem WSZYSTKIE dzieci dziedziczą na równych zasadach?
              Ślubne, nieślubne, pierwsze i dziesiąte - po równo.
            • kawka74 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 21:26
              > boli cie ze jestem szczesliwa
              tak
              spać nie mogę - tak mnie to dręczy
        • elza78 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 20:57
          korona191 napisała:

          > a synusia moze zabraknac. i daj boze!!!!!!

          fajnie komus zyczyc cos zlego, bardzo chyba cie n ienawisc do tego dzieciaka
          zzera co??

          > widocznie wiekszosc z
          > was to fanki radia maryja i noszace moherowe berety!!!

          taaa triss merigold na pierwszym miejscu big_grinDDD
        • triss_merigold6 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 20:59
          Nie dość, że piszesz w sposób egzaltowany to jeszcze bełkotliwie.
          Zdanie możesz mieć dowolne, to wolny kraj.
          Mongołda to troll.D
          Wiesz co? Skoro twój facet myśli podobnie to niech sobie daruje wszelki kontakt
          z dzieckiem, zrzeknie praw rodzicielskich i może matka dziecka pozna kogoś kto
          będzie prawdziwym ojcem dla chłopaka?
          • elza78 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 21:01
            triss "moherowy berecie" wink (wymieklam)
            pierwszy raz chyba sie z toba zgadzam w calej rozciaglosci smile
            • triss_merigold6 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 21:12
              Aaa nóż się w kieszenie otwiera. Troll nie troll ale takie cipcie naprawdę
              istnieją. Ubędzie niuni jak facet raz na trzy miechy własne dziecko odwiedzi.

              Te, niunia: alimenty trza płacić nawet jak się nie wychowuje, zajrzyj do KRiO.
        • monia145 Re: Wystraszyłyśmy autorkę 30.01.07, 21:04
          To już nawet nie głupota...ty jesteś po prostu niegodziwym, złym człowiekiemsad
    • vharia Hehehe 30.01.07, 21:07
      Troll i to na bakier z gramatyką
      smile))

      Dobra, napiszę, jakby to serio było:

      Rozumiem, ze nie mieszkasz juz z rodzicami- ergo: nie masz rodziców. Jesteś mojetybiedactwo sierotą i nie waż się oczekiwać pomocy a już napewno datków.
      To, ze się "opiekujesz" (przezabawne określenie) swoim chłopakiem (drugie równie rozluźniające, wszak to rozwodniksmile)) nijak sie ma do układów "chłopaka" z jego dzieckiem. Albowiem, tu Cię zaskoczę, syn w okresie dzieciecym mieszkający ze swoim ojcem nie opiekuje się tym ojcem. Jest, wyobraź sobie, odwrotnie: to ojciec nim sie opiekuje i owa opieka ojca zasranym obowiązkiem jest. Jak się nie da dziecka rozerwać na pół i z kimś musi mieszkać, to powinien uczestniczyć w opiece. Jest szczęśliwym zbiegiem okoliczności, że nie mieszka z olewjącym go ojcem i jego infantylną panienką. Co dalej ojca z opieki nie zwalnia. Nie zwalnia tym bardziej z kosztów utrzymania. BTW. widywanie własnego syna raz na 3 miesiace to robienie idioty z siebie samego. Wszystkim pustawym lasiom, które nie mogą zdzierżyć, ze ich "chlopak" daje jakąś kasę na utrzymanie dzieci z poprzedniego zwiazku polecam pod rozwagę sytuację: oto Ty zostajesz z jego dziećmi a on znika z kolejną miłością. No i nie pomaga nijak, bo był dawcą spermysmile)) A to całkiem możliwe, wszak raz już dokładnie tak postąpił.
      Buziaki smile))))
      • korona191 Re: Hehehe 30.01.07, 21:12
        czy ja obrazilam kogos tak jak wwy obrazacie osobe o odmiennych pogladach?
        jestescie strasznie zawistne.
        a teraz niespodzianka!!!!
        80% mojej wypowiedzi to podpucha chcialam sprawdzic polskie spoleczenstwo jakze
        milosierne niezawistne i tolerancyjne.
        pozdrawiam kapustki!!!!!smile)))
        • triss_merigold6 Re: Hehehe 30.01.07, 21:18
          A czemu być tolerancyjnym wobec głupoty?
          Przeczytaj sobie w słowniku jęyzka polskiego co oznacza słowo "zawiść".
          • korona191 Re: Hehehe 30.01.07, 21:23
            doskonale znam definicje slowa zawisc.dobranoc i zycze wiecej tolerancji i
            mniej nerwow. boze ile ja sie nasmialam ze sluchaczek radia maryja.
            • triss_merigold6 Re: Hehehe 30.01.07, 21:26
              Ale po co tolerować postawy, które są generalnie obrzydliwe po całości? Po co
              udawać brak potępienia dla egoizmu w najbardziej prymitywnym wydaniu?
              I co ma do tego zarzut bycia słuchaczką RM? Nie ten profil tematyczny forum,
              nie ten odbiorca.
        • vharia Re: Hehehe 30.01.07, 21:26
          Tolerancji dla pustej złośliwości oczekujesz???
          Poza jednym trollem o znanym nam od dawna sposobie pisania nikt Ci nie przyklaśnie, bo to nie "poglądy" kotku, to do czego nawołujesz to agresja. W stosunku do dziecka, które i tak nie ma różowo, bo starzy sie rozstali.
          Mylą Ci się zresztą poglądy z egzaltowanym najazdem na kogośsmile))
        • kawka74 Re: Hehehe 30.01.07, 21:29
          > 80% mojej wypowiedzi to podpucha chcialam sprawdzic polskie spoleczenstwo jakze
          >
          > milosierne niezawistne i tolerancyjne.
          oczywiście, oczywiście
    • yenna_m Re: drugie zony 30.01.07, 21:25
      no niestety, chwile przyjemnosci, jesli sie juz wchodzi w role wink dawcy
      nasienia - moga byc niezwykle kosztowne wink

      natomiast jako kobieta mysle, ze powinnas sie czuc zagrozona dopiero, gdyby
      facet nie mial zadnej potrzeby kontaktowania sie z synem

      ciaza Tobie sie rowniez moze zdarzyc - a to jednak, juz post factum, zmienia
      optyke patrzenia

      pogadamy, jak bedziesz pelnoletnia, bedziesz matką (z tym dawca nasienia lub
      innym dawca wink ) i bedziesz miala troche doswiadczenia zyciowego smile

      Swoja droga, te ferie faktycznie źle robia emamie smile
    • madziaaaa Re: drugie zony 31.01.07, 10:21
      Szkoda, ze wcześniej tego wątku nie widziałam. Od razu da się zauważyć, że
      autorka dziecka nie ma i mam nadzieję mieć nie będzie. Natomiast, co do jej
      słów, że pewnie kiedyś synuś zapuka po kasę, to Ty lepiej uważaj, zeby nie było
      tak, żeby to tatuś nie musiał prosić syna o utrzymanie, bo go "dziewczyna"
      gołego i wesołego zostawiła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka