nisar
01.03.07, 11:41
jak słowo daję, współczuję mężom niektórych z Was.
Jak czytam, że on "tylko chodzi do pracy, na jakieś 10 godzin dziennie" (no
obija się leniuch obrzydliwie, a na dodatek świadomość że MUSI zarobić na
rodzinę niewątpliwie dodaje mu skrzydeł), a żoneczka nie zawsze ma czas
ugotować obiad (jakieś pół godziny dziennie, jeśli nie są to zamorskie
frykasy) bo PRZECIEŻ WYCHOWUJE DZIECKO, to słowo honoru wszystko się we mnie
przewraca.
Na miejscu męża zastanowiłabym się głęboko nad sensem takiego związku.
A teraz możecie mnie zabić.