Klapsy a trauma

26.03.07, 14:12
Pytam o Wasze odczucia, szanowne forumowiczki. Ile z Was boleśnie wspomina
klapsy dostane w dzieciństwie od rodziców? (Klapsy - uściślam - ręką nie
przedmiotem, w tyłek nie w cokolwiek innego, pojedynczo dla każdej sytuacji).
Ile z Was (właściwie nas, bo chodzi mi w tym poście także o mnie) pamięta to
jako upokorzenie, zawód sprawiony przez rodziców? Czy są tutaj osoby, które
gorzej psychicznie znosiły np. słowa typu "a czego innego można by się po
tobie spodziewać?" (po jakiejś porażce, od rodziców) niż klapa w tyłek?
Napiszcie jeśli możecie, bo jestem ciekawa, czy moje odczucia są odosobnione
czy raczej powszechne.

P.S. Niniejszy post NIE JEST chęcią udowodnienia wyższości klapsa nad
nękaniem psychicznym, ani NIE MA być wstępem do dyskusji o klapsach w ogóle.
Baardzo proszę o wypowiedzi dokładnie na temat, dobrze?
    • madziaaaa Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:16
      Nie pamiętam klapsów, choć pewnie jakieś były wink
      Pamiętam jedno solidne manto, ale zasłużyłam na nie, patrząć obiektywnie. Choć
      pewnie ja bym mojej córce nie dała. Zdecydowanie bardziej dzialały na
      mnie "ciche chwile", dopóki nie przeprosiłam za coś co spsociłam, albo wzrok
      rodziców, wyrażajacy jak im przykro.
    • mathiola Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:18
      Klapsy pamiętam, ale nie odcisnęły w mojej psychice większego piętna smile
      Natomiast do dzisiaj pamiętam jak bardzo źle się czułam, kiedy raz coś
      przeskrobaliśmy z rodzeństwem i ojciec po ostrej reprymendzie powiedział;
      zejdźcie mi wszyscy z oczu.
      To straszne było.
    • babsee Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:18
      Hmmm...nigdy klapsa nie dostalam.Kilka razy w ramach absolutnego
      przegiecia, "dostalam"scierka do wycierania naczyn po tylku ale to kompletnie
      nie bolalo.takich slow tez nie slyszalam.
      Najgorzej zdecydowanie robilo mi na psychike jak Mama milczala.Jak wywyinelam
      numer to Mama zawsze miala pogadnke-gadala dlugo i cierpliwie,jak wiekszy numer-
      to krzyczala ale krotko i tresciwie +kara(zakaz ogladania filmow przez 3
      dni),jak mega numer-nie odzywala sie do mnie.Boze..jak ja wtedy czekalam az ona
      zacznie gadac lub krzyczec.A ona milczala tak caly dzien i ja kompletnie nie
      wiedzialm co robic.Wiem,ze to tez robilo najwkeisze wrazenie na mojej
      siostrze.I to byl najwiekszy kaliber kary dla nas.
      Wiec generalnie nie powinnam sie wypowiadac w tym watku smile
    • hexella Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:21
      chyba czasem dostawałam klapsa, ale jakoś tego nie utrwaliłam i nie wspominam
      jako przeżycia traumatycznego.
      Mój tata mnie nie bił, ale potrafił przywalić słowami, a to znacznie bardziej
      boli.
    • bri Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:21
      Nie wydaje mi się, żeby klapsy wywołały u mnie jakąś traumę ale dobrze pamiętam
      moment, w którym klapsy zaczęły po mnie spływać jak po kaczce i mama zaczęła
      sięgać po grubszy arsenał (sznur od prodziża, drewnianą linijkę).

      Już w młodym wieku byłam świadoma, że mama bije tak naprawdę nie z powodu
      naszych przewinień tylko z powodu swojego zmęczenia lub zdenerwowania, więc
      kara ta miała zerowy skutek wychowawczy.
      • dagmama Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:27
        Ja miałam wszystko.
        Klapsy, bicie narzedziem, wyzwiska, i oboetnice, że nic ze mnie nie będzie.
        Chciałabym jakoś odpowiedzieć, ale nie potrafię powiedzieć co było gorsze.
        Myślę wręcz, że klapsy są tak samo upokarzające, jak teksty.
    • weronikarb Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:24
      NIsar powiem tak, klapsy dostawalam od mamy - slusznie i wtedy wiedzialam i
      teraz wiem, ne bylo to lanie, nie bylo toszczególnie bolesne i traumy nie
      wywolaly, choc czy pomogly w wychowaniu? Mysle ze nie to rozladowanie raczej
      niepokoju/zlosci mamy.smile
      Raz jedyny tato mi spuscil manto - za palenie papierosow, smarkula bylam jakies
      14 lat uczylam sie z kolezankami - nie pomoglo palilam 15 lat

      Bardzo obnizalo moja samoocene prownywanie mnie do kolezanek, do tyc h
      niby "lepszych" no coz z perspektywy czasu widze, ze to jednak mi sie udalo w
      zyciu nei im.
      Jednak jkis kolec zostal smile
    • gaskama Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:24
      Nie rozumiem zależności. Wydaje mi się, że kilku małych klapsów w pupę nie
      pamięta się po prostu. Ja nie otrzymywałam klapsów (a przynajmniej nic takiego
      nie pamiętam) i nie byłam nękana psychicznie (a przynajmniej nic takiego nie
      pamiętam).
      Ja też mojemu dziecku i innym osobom, które znam, nie daję klapsów ani nie
      nękam mojego dziecka psychicznie. I nie dlatego, by nie miało traumy, tylko
      dlatego, że nie uznaję takiej metody ... wychowaczej(?), porozumiewania się
      (?). Mężowi w kłotni, albo jak nie chce wykonać mojej prośby, też nie daję
      klapsa i też nie dlatego by nie miał traumy.

      Gąskama
    • joasia1234 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:25
      Klapsów nie dostawałam wiele. Pamiętam jedno lanie - uważam do tej pory, że
      niezasłużone i nie lubię go wspominać. Drugie - zasłużone - kiedy omal nie
      zginęłam przez własną głupotę. Nie wiem, czy teraz można powiedzieć - pamiętam
      klapsy i to one wpłynęły na mnie tak a nie inaczej. Bo chyba ogólnie wychowanie
      (klapsy lub ich brak również) kształtuje naszą osobowość i dopiero po dogłębnej
      analizie można by dojść do przyczyn takich a nie innych zachowań.
    • marghe_72 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:29
      pamiętam kilka klapsów
      mam o nie żal
    • abi3 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:44
      Byłam bita bardzo często, za byle przewinienia skórzanym wojskowym pasem ojca.
      Pamietam,że kazano mi klękać przy kanapie i wypinać pupę, pamiętam,że często
      zasłaniałam pupę rękami.....i potem miałam strasznie posiniaczone ręcę. Po raz
      ostatni rodzice upokorzyli mnie w ten sposób, kiedy miałam 14 lat. Potem
      uderzali w twarz. Każdorazowej przemocy fizycznej towarzyszyły wrzaski i wyzwiska.
      Nie było dnia bez wrzasku.
      Nienawidzę moich wspomnień z dzieciństwa....
      Nienawidzę bloku w którym mieszkalam z rodzicami.
      Do moich rodziców mam obojętny stosunek. Dalej są kłótliwi i krzykliwi.
      Najtrudniej na świecie przychodzi mi uwierzyć w samą siebie, w to że jestem
      kimś, że jestem wykształcona, mam cudownego synka i męża. Własne mieszkanie.
      Nigdy nie zapomnę tego moim rodzicom.
      Nie potrafię..........
    • michalina7 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:46
      Myślę, że to trudno powiedzieć. Niektóre rzeczy możemy wymazać z naszej pamięci,
      a one wciąż będą wpływać na naszą psychikę czy zachowanie mimo wszystko.
      W liceum miałam taką strasznie zakompleksioną koleżankę. Generalnie bardzo
      inteligentną i jedną z najlepszych uczennic w klasie, ale z bardzo niską
      samooceną. Trafiła do psychologa, który starał się odbudować w niej poczucie
      własnej wartości. Mówiąc krótko, doszli do sedna. Dziewczyna, będąc jeszcze w
      głębokim dzieciństwie miała swoje ulubione zabawki, dość zmasakrowane poprzez
      ich częste użycie. Matka dziewczyny podczas jakichś tam porządków wywaliła te
      ulubione misie twierdząc, ze nie pasują do wystroju pokoju. Dziewczynka
      strasznie to przeżyła. Jako dorosła kobieta zupełnie nie pamiętała tego
      incydentu, no bo znowu co to za tragedia parę starych misi out. A jednak ...
      • wiosna42 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:49
        dostalam kilka klapsow ale byly to klapsy zasluzone , rozumiem moich rodzicow
        wogule smiac mi sie chce z tego , zawsze wiedzialam ze mnie kochaja szanuja i
        chca dla mnie jak najlepiej . i tez najgorsze byly dla mnie ciche dni albo
        krzyk .
        • verdana Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:52
          Pamietam parę klapsów, o ktore mam żal. Moj syn, niestety także pamięta klapsy,
          o ktore ma - i słusznie - bardzo głęboki zal.
          Czy ten post ma słuzyć usprawiedliwieniu lania, ktore ma "nie pozostawiać
          traumy" w pamięci dzieci?
          Bo jesli tak, to pozostawia. czasem głęboką. A już wszelkie poniżanie dziecka,
          nawet bez lania, pozostawia ślady zawsze, nawet jesli nie jest zapamiętane i
          uswiadomione.
          • nisar Napisałam na początku: 26.03.07, 15:41
            P.S. Niniejszy post NIE JEST chęcią udowodnienia wyższości klapsa nad
            nękaniem psychicznym, ani NIE MA być wstępem do dyskusji o klapsach w ogóle.
            • verdana Re: Napisałam na początku: 26.03.07, 15:43
              Tak, ale zadane przez Ciebie pytanie zawiera w sobie jednak pewna tezę. I to
              tezę od razu fałszywą.
              • nisar Re: Napisałam na początku: 26.03.07, 16:06
                Chodzi mi o to, że ja jako dziecko dostawałam w tyłek raczej rzadko. I ja tego
                nie pamiętam jakoś bardzo źle. Fatalne natomiast było dla mnie spojrzenie mojej
                babci, jak coś mi nie wyszło i takie "no taaak, co tam..." dla mnie w
                domyśle "co się tam można spodziewać po takim zerze jak ty".
                W tej chwili moja mama twierdzi, że demonizuję sprawę i się czepiam, bo ona
                rozumie, że może mieć żal dziecko bite, ale "o coś takiego..." to nie. Stąd
                moje pytanie, czy inni też boleśnie odczuwali takie poniżania słowne, czy
                faktycznie pamiętają tylko kary cielesne.
                Uffff...
                Mam nadzieję, że teraz moje intencje są jasne.
                • verdana Re: Napisałam na początku: 26.03.07, 17:08
                  Problem jest taki, że to nie jest albo-albo. Dziecko może równie źle odczuwac i
                  niesprawiedliwy klaps i niesprawiedliwą wymówke. Klaps może być zlekcewazony,
                  albo (szczególnie przez dziecko starsze) uznany za skrajne ponizenie. Tez
                  zalezy, czy mama "odwinie się" i ze zlosci klapnie trzylatka, czy na spokojnie
                  kaze się położyc i z premedytacją upokorzy laniem dziecko.
                  Nie da sie stwierdzic, co gorsze. Zalezy od nastawienia dziecka i intencji
                  rodziców.
                  • kayah73 Re: Napisałam na początku: 26.03.07, 17:41
                    verdana napisała:

                    > Problem jest taki, że to nie jest albo-albo. Dziecko może równie źle odczuwac
                    i
                    >
                    > niesprawiedliwy klaps i niesprawiedliwą wymówke. Klaps może być zlekcewazony,
                    > albo (szczególnie przez dziecko starsze) uznany za skrajne ponizenie. Tez
                    > zalezy, czy mama "odwinie się" i ze zlosci klapnie trzylatka, czy na
                    spokojnie
                    > kaze się położyc i z premedytacją upokorzy laniem dziecko.
                    > Nie da sie stwierdzic, co gorsze. Zalezy od nastawienia dziecka i intencji
                    > rodziców.

                    Stad wlasnie ta sonda, jak sie domyslam. Nisar ma swoje odczucia, ale nie
                    upiera sie ze tak sie czuje/la kazde dziecko/osoba.
              • dyzurna Re: Napisałam na początku: 26.03.07, 16:08
                ja raczej klapsow nie dostawalam, ani nie bylam bita, ale wiem dlaczego.
                od dziecka mialam problem z przegroda nosowa i sama mi mama mowila ze nieraz by
                mi wlala gdyby nie moj nos. bo tak sie o niego bala.
                moja siostra natomiast dostala pare razy ( ja bylam tego swiadkiem) mnie nie
                bolala ale mam tak wielki zal i uraz w sercu ze nigdy im tego nie zapomne.
                pomietam tez grozby ze strony dziadka, jak juz sciagal pas ze spodni i
                grozil,ze wleje.ale nigdy tego nie zrobil. kocham dziadka nad zycie.
    • net79 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 14:51
      Klapsy pamiętam tylko z opowieści mamy, bo chyba zrobiły większe wrażenie na
      niej niż na mnie, za to niektórych słów ojca nie zapomnę, te słowa nie klapsy
      doprowadziły do słabego kontaktu. Kocham , ale nie rozumiem...
      • wiosna42 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 15:02
        wedlug mnie jesli jest to naprawde kilka klapsow w zyciu to jak mozna miec o
        nie zal? rodzice sa tylko ludzmi , nie zawsze da sie zapanowac nad emocjami ,
        czasem naklada sie na dana sytuacje wiele rzeczy ze czlowiek nie wyrabia ( a
        wszystkie wiemy ze dziecko potrafi wyprowadzic najtwardszego z rownowagi ) i
        jesli jest to podkreslam klaps to moim zdaniem do zapomnienia .ja sie przyznaje
        dalam klapsa mojemu synkowi dwuletniemu raz i oczywiscie od razu pozalowalam
        zwlaszcza ze skutek byl zaden sad ale nie bede teraz sobie do konca zycia
        wyrzucac
    • dirgone Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 15:01
      Ja pamiętam tylko raz. Od babci z warszawy. Miałam chyba 5 czy 6 lat i przeszłam
      z innymi dziećmi na drugą stronę ulicy (bardzo małej, jednokierunkowej, ale i
      tak nie wolno mi było - mogłam się bawić tylko na placu zabaw przy kamienicy).
      Babcia mnie zobaczyła, wyskoczyła i dała mi w tyłek. Zapamiętałam to bardzo
      dobrze, babcia zresztą też (do dzisiaj to wspominamy). Na początku byłam
      wściekła i upokorzona (dostałam w tyłek przy innych dzieciach), ale wiedziałam,
      że powinnam była dostać w tyłek.

      Nigdy nie zapomnę natomiast tego, jak w 5 klasie podstawówki moja koleżanka
      dostałą 1 z klasówki z matematyki. Bardzo dobrze się uczyła, ale po prostu nie
      rozumiała materiału. Uklęknęła przed nauczycielką i błagała ją, żeby tej jedynki
      jej nie wstawiała. Nauczycielka (dosyć wiekowa) była w szoku i nie wiedziała, co
      zrobić. My tak samo. A koleżanka w końcu się położyła krzyżem przed nauczycielką
      i powiedziała, że nei wstanie, dopóki ta obieca, że jej jedynki nei wstawi, bo
      inaczej "rodzice ją zamordują". Była się w stanie upokorzyć przed wszystkimi,
      byle tylko nie narazić się na gniew rodziców. Straszne to było. Jedynki nie
      dostała (nikt w klasie nie oponował), a rodzicie mieli duże nieprzyjemności
      • gaskama Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 15:03
        O kurcze, jeśli rodzice mieli duże nieprzyjeności, to jakie nieprzyjemności
        potem miała ona? Pewnie w domu nie kończyło się na klapsie?
        G.
        • dirgone Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 15:12
          No cóż, jakie miała w domu nieprzyjemności, mogę się tylko domyślać. Pamiętam
          jednak, że rodzice potem mieli wizytację w domu i kilkakrotnie po tym incydencie
          pojawiali się w szkole.
          Najgorsze było jednak to, że w sumie była to dość kochająca się rodzina, żadna
          patologia (chociaż trudno fizycznego maltretowania nie nazywać patologią). Do
          dzisiaj koleżanka jest blisko związana ze swoimi rodzicami. Jej rodzice
          pochodzili ze wsi i ciężko pracowali, żeby się utrzymać w mieście i nie
          odstawać(według nich to był olbrzym awans społeczny). Sami pokończyli tylko
          zawodówki, a od swoich córek wymagali doktoratów. I to był szok dla wszystkich,
          że u nich w domu tak się źle dzieje. Ci rodzice w swoim postępowaniu nie
          widzieli niczego złego "bo sami byli bici i wyszli na ludzi". Eh, straszne.
    • sabciasal Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 15:24
      ja wspominam
      tak samo źle klapsy, jak i uderzenia paskiem
      nie ma różnicy
      "klapsów" w głębokim dziecinstwie nie pamietam dokładnie, ale za to pamietam
      każde bicie w podstawówce. Teksty mniej. Nie miały żadnej
      wartości "wychowawczej" czy innej poza zastraszeniem, zmuszeniem bądź
      wyładowaniem się.
      ja swojego dziecka nigdy nie uderzyłam. Pewnie kilka razy powiedziałam cos
      krzywdzącego. Ale nie potrafię sobie wyobrazic ze lepiej byłoby, żebym wlała, a
      tak zrozumiałam post inicjujący.
      • paszczakowna1 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 15:42
        Przypominam sobie tylko kilka przypadków, gdy dostałam klapsa, i każdy bardzo
        źle wspominam. (Inna rzecz, że byłam dzieckiem dość nerwowym.) Z perspektywy
        osoby dorosłej jestem oczywiście w stanie zrozumieć i usprawiedliwić, ale jako
        "środek wychowawczy" to była kompletna porażka. Mam nadzieję, że swojej córce
        takich wspomnień nie zafunduję.
    • figrut Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 15:56
      Klapsy jakieś tam dostawałam, takim miękkim laczkiem ale nie bardzo je pamiętam,
      ot, takie tam prześwitywanie w pamięci. Pamiętam natomiast jak Mama biła mnie po
      twarzy - wtedy czułam się strasznie upokorzona. Najgorsze jednak były kary
      psychiczne, czyli nie odzywanie się do mnie przez kilkanaście dni, a do
      wydawania mi poleceń od mojej Mamy było dwóch "kurierów", czyli moi bracia, Mama
      w tym czasie udawała że ja nie istnieję - bolało koszmarnie. To co jeszcze
      bolało i odcisnęło na mnie swoje piętno, to porównywanie mnie z braćmi [oni
      zawsze byli lepsi, mądrzejsi i wszystko wiedzieli lepiej ode mnie], a także
      jakieś dziewczyny na chodniku, które były mi pokazywane za wzór ubioru i
      elegancji. Po wielu latach myślę jednak, że mimo iż to bolało, to było to dla
      mnie motorem dla poszerzania wiedzy w różnych kierunkach. Czytałam i czytam
      mnóstwo książek o różnych tematykach dzięki czemu już nie mogę być uważana za tą
      "tępą" która nic nie wie, bo z wiedzą różnorodną zostawiłam moich braci daleko w
      tyle smile Co do ubioru, zawsze myślę, że coś z czymś na mnie nie pasuje, choć
      wiele moich koleżanek od zawsze prosiło mnie o pomoc w dobraniu stroju.
    • kayah73 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 16:19
      Pamietam wszystkie klapsy. Nie bylo ich wiele, 2 od ojca, 3 od matki. Pierwszy
      pamietam jako szok i utrate zaufania, pozostale jako upokorzenie. Mysle ze w
      jednej sytuacji potrzebna byla jakas akcja, klaps byl moze niekoniecnzie
      najlepszym rozwiazaniem - ale przyznaje, ze cos bylo potrzebne. Wiem tez, ze
      matka czasami mnie szarpnela za reke, ale tego nie pamietam.

      Ojciec zawsze ponizal mnie i mame slownie (nigdy nie bylo rekoczynow poza
      wspomnianymi 2 klapsami - generalnie nie dotykal sie do zadnej z nas w zaden
      sposob). Nie pamietam wszystkiech upokorzen, ale te wieksze czy stale
      powtarzajace sie tak. Mialy w moim zyciu ogromne konsekwencje - pomieszanie
      starania sie stac sie osoba ktora ojciec by zaakceptowal (np wybierajac
      kierunek studiow ktory mnie nie interesowal, ale ktory on popieral) z
      kompletnym "zwisnictwem" - bo i tak cokolwiek zrobie jest zle, wiec po co sie
      wysilac.

      30 lat zajelo mi zeby sie z tego wygrzebac. A wcale nie bylo ak zle, prawda? 5
      klapsow i troche upokorzen.
    • kai_30 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 16:19
      Klapsa nie dostałam nigdy. Raz, jeden jedyny, mój tato "wyszedł z nerw" i
      przywalił mi tym, co miał pod ręką, czyli moim piórnikiem. Dostałam w głowę -
      niby nie bolało, ale szok pamiętam do dziś.
      • bi_scotti Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 16:57
        Jak u kogos wyzej - najgorsza byla cisza. Zazdroscilam kolezance, ktorej matka
        byla pasjonatka i walila Ja czym popadnie gdy wpadala w zlosc po czym godzily
        sie w pol godziny i radosnie szly razem na lody. Tata kolezanki zawsze sie
        smial, ze grzmialo, grzmialo, wylalo sie i znow jest sloneczko. U mnie tak nie
        bylo. Nie bylo zadnej przemocy fizycznej, byla cisza. Horror. Jako nastolatka
        odkrylam piekno trzaskania drzwiami i bicia szklanek - szybkie wyladowanie
        zlych emocji smile I wtedy juz ta cisza jakos mniej mi przeszkadzala.
    • gacusia1 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 16:46
      Nie mam traumy.Nie traktowalam klapsow,jak ponizenia.Wiedzialam,ze zawsze jak
      dostalam w tylek,to slusznie.
    • moninia2000 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 17:00
      Hej!
      JA nie bylam bita. Raz tylko mama nam przylala w pupy laczkiem (ale sie
      smialysmy i wlozylysmy poduszki)a ona bardziej sie trzesla bidna niz mysmile
      Jednak byla przerazona, bo mialysmy wrocic o 17 z placu zabaw (pod blokiem), a
      szukala nas do 21 chyba z policja wlacznie, bo wpadlysmy na pomysl wejscia na
      kurs tanca w szkolce obok.
      Jednak pamietam upokorzenia ojca, strasznie. Wobec mamy i nas. Jego slowa,
      czesto dyktowane zloscia, byly agresywne i malo ..przyjemne.
      Poza tym tata przyznal mi sie niedawno, ze jeden raz, gdy mnie uderzyl (co
      wyrzuca sobie do konca zycia) bylo to, gdy mialam pare mies.zaledwie i ciagle
      plakalam, a on pracowal na 2 zmiany, nie spal prawie i nie mogl juz wytrzymac..
      Rozgrzeszylam go z usmiechem, rozumiem, co mogl czuc choc nigdy swego dziecka
      nie uderzylam. Nie wybaczyl sobie sam jednak. Pamietam tez potem jak po glowie
      raz siostra dostala, tez byl strasznie zestresowany, ja ruszylam atakiem na
      ratunek mlodszej o dwa lata siorce i myslalam, ze go zabije. Balam sie go
      strasznie, ale nienawidzilam go tez, wiec bylo mi obojetne w tamtym momencie
      czy mnie zabije. On mial szok.
      Za pozno zdal sobie sprawe ze wszystkiego, co robil, z krzywd jakie nam
      wyrzadzil (glownie mi), slowa, wszystko....az szkoda wspominac.
      Ja wybaczylam,a le jestem zimna w srodku. Mamy "dobre" uklady, ale obojetne w
      sumie.
      Moni
    • lola211 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 17:05
      Ja zaliczylam i klapsy i slowne ponizanie.Mam wielki zal do matki o takie
      przedmiotowe traktowanie.
      • syriana Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 18:27
        pamiętam i klapsy i słowa
        żal mam, ale raczej o cały proces wychowawczy, a raczej jego brak

        dzisiaj mój stosunek do obojga rodziców, w głównej mierze definiuje świadomość
        ich zupełnej porażki i zerowego efektu, który odnieśli stosując swoje metody

        matką jeszcze nie jestem,
        mam nadzieję, że nie powielę wzorców
    • fajka7 Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 18:31
      Nie pamietam, ale to bez znaczenia, bo wplyw na psychike dziecka, nie polega na
      tym, ze sie pamieta, ze sie dostalo w tylek albo zostalo ponizone werbalnie.
      Wcale nie trzeba tego pamietac, a wplyw jest i wcale tego wplywu nie trzeba w
      wieku doroslym zauwazac, a on i tak jest. W ogole zreszta patrzac na siebie
      widzimy ulamek prawdy i to co widziec chcemy.
      • malila Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 19:37
        Tak, to prawda, ten strach w człowieku zostaje, nawet jeśli nie zdaje sobie z
        tego sprawy. To ukłucie, które pojawia się, gdy człowiek przypomni sobie, że
        czegoś nie zrobił, czegoś zapomniał, coś zrobił źle. Nawet jeżeli konsekwencje
        tego zapomnienia są niewiele znaczące albo wręcz żadne. Ale ten lęk, że stanie
        się coś nieprzyjemnego, i tak się nie wiadomo skąd pojawia.

        Pamiętam, jak dostałam od ojca, pamiętam upokorzenia słowne. Ale traktuję to
        już jako nieliczne błędy moich rodziców.
        Wśród tych wspomnień jest jedno, które mocno utkwiło mi w pamięci. Nie
        pamiętam, o co poszło. Ale pamiętam, że mój ojciec był o coś zły - nie wiedział
        tylko, które z nas "to" zrobiło. Nie przyznawałam się ani ja, ani mój brat.
        Wtedy mój ojciec znów zapytał mnie, lecz dodał, że jeśli ja się nie przyznam,
        to mój brat dostanie. Powiedziałam prawdę - że to nie ja. Ale pozostało we mnie
        poczucie winy i odpowiedzialność za to, ze mój brat został ukarany.
        • fajka7 Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 00:07
          Dokladnie o to mi chodzilo.
          Masa drobiazgow pojawiajacych sie na codzien, ktore powoduja, ze jestesmy jacy
          jestesmy wynika wlasnie ze sposobu traktowania nas jako dzieci.
          Czasami zaleznosci sa nie do rozpoznania, tak okazuja sie dalekie. Wcale nie
          potrzeba tu glebokiej traumy akurat na tle przemocy fizycznej. Wystarczy, ze
          sie po prostu bylo nieadekwatnie karanym i mozna wcale tego nie pamietac, w
          tym "zwyklych" klapsow.
          Ja np. mam taka niegrozna ceche, ktora polega na tym, ze tam gdzie mieszkam
          musze miec wszedzie drzwi, dotyczy to rowniez kuchni. Z tego powodu nie moge
          miec otwartej kuchni i nie lubie takich kuchni. Wszystkie pomieszczenia musza
          dac zamknac, a drzwi nie moga miec szyb, musza byc pelne.
          To w ogole nie przeszkadza w zyciu, ale powoduje, ze urzadzajac miejsca, w
          ktorych mieszkam z automatu decydowalam o pewnych rzeczach nie zastanawiajac
          sie skad sie biora. A to wcale nie byla kwestia gustu, jak sie mialam okazje
          przekonac, gdy zaczelam to drazyc. To i wiele innych z pozoru niewinnych
          rzeczy, upodoban, preferencji czy malych dziwactw.
          Podusmowujac- nie ma takiej mozliwosci, ze cokolwiek sie stalo pozostalo bez
          wplywu na nas, a zatem tym bardziej dotyczy to metod jakich rodzice uzywali,
          zeby nas ukarac, a wiec w waznych w zyciu chwilach.
          W ogole uwazam, ze pytanie o to czy sie pamieta klapsy i jaki pozostawily one
          slad jest z gruntu zle skonstruowane. Bo nie jest istotne czy sie pamieta, a
          jaki pozostal slad nie jestesmy w stanie sami ocenic.
    • wieczna-gosia Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 20:36
      i jednego i drugiego zaznalam, zal mam taki sam. co za roznica?
    • vharia Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 22:28
      Otóż: to, co na tyłek dostawałam idealnie spelnia podane przez Ciebie warunki.
      Nigdy nie była bita w furii/aby bolało itp.

      Traumy mam ZERO. Pamietam, ze się klapsów trochę bałam, ale nie pozostawiały mi urazów psychicznych (jak upokorzenie, nienawiść do rodziców)

      Słów typu "z ciebie to i tak nic dobrego nie będzie" NIGDY mama do mnie nie wygłosiła. Nie mieściło jej się w głowie, żeby tak sie do dziecka zwrócić, uwazała to za niszczące i pilnowała, aby nie powiedzieć czegoś, co choćby zalatuje podobnym stylem.
    • eilian Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 22:59
      klapsow, tak jak wiekszosc nie pamietam. Pamietam za to bardzo dobrze 3 solidne
      lania pasem, ktore byly dla mnie upokarzajace, do dzis towarzyszy mi to samo
      uczucie gdy je wspomninam. Z perspektywy czasu i obiektywnie oceniajac (sama
      jestem mama) uwazam, ze byla to kara zdecydowanie niewspolmierna do przewinienia
      (choc skuteczna).
      Nigdy w takiej sytuacji nie spralabym tak swojego dziecka, w ogole w zadnej
      sytuacji nie zbilabym go pasem czy czymkolwiek innym, choc klapsa czasem daje
      (staram sie jak najrzadziej, ale teraz jest jeszcze maly i niekiedy trudno
      inaczej do niego dotrzec, choc przyznaje, ze sa tez sytuacje, kiedy to raczej
      moje nerwy czy bezradnosc powoduja tego klapsa).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja