Dodaj do ulubionych

Ile dzieci i pełnoetatowa praca?

16.04.07, 01:21
Jak myślicie, czy da się pracować na pełny etat i mieć np. 3 dzieci?

Pisząc pełny etat mam na myśli takie warunki: firma prywatna, 8h w pracy,
czasem więcej; plus 2x1h na dojazdy, czyli 10h+ poza domem. Do tego często
coś trzeba przygotować wieczorem w domu, odbierać telefony służbowe poza
godzinami pracy itp.

I mówię o małych dzieciach (nie nastolatkach), powrót do pracy po
macierzyńskim (i ewentualnie resztkach wypoczynkowego).

DO tej pory jakoś intuicyjnie wydawało mi się, że 2 dzieci to maks, żeby w
ogóle wyrobić. No bo przecież tyle czasu jest się poza domem, dzieci z
opiekunką lub w żłobku lub w przedszkolu, wieczorem trzeba się z nimi spędzić
trochę czasu, pobawić się, porozmawiać, a jak pójdą spać, to jeszcze masę
przyziemnych spraw ogarnąć (ogarnięcie mieszkania, prasowanie, gotowanie
itp). Jednym słowem - zasuwa się prawie 24h na dobę, ledwo śpi itp.

Czy da się takie coś wyrobić przy >2 dzieci? Macie jakies doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 08:18
      Ja doswiadczen w tym temacie nie mam, ale moja mama, matka trojki, od zawsze
      pracowala na pelen etat, ba, nawet na poltora. A praca nie tylko 8-16 i
      zapominamy, ale tez przygotowywanie sie do kolejnego dnia, pisanie opinii w
      domu itd.
      Faktycznie, spala 6 godzin (do dzisiaj tak ma). Jej uwagi nam nie brakowalo,
      obiady gotowal tata (a potem ja), mieszkanie nie musialo lsnic. Generalnie -
      nie bylo zle.
      • zuzanna56 Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 09:53
        Jak trzeba to da się. Mam dwoje dzieci. Kiedyś pracowałam o wiele mniej niż
        teraz, miałam dla dzieci mnóstwo czasu.
        Od 2-3 lat pracuję więcej, od roku mam półtora etatu w szkole. Pewnie że to nie
        jest ponad 8 godzin dziennie jak w innych miejscach pracy, ale jest to łącznie
        z radami, wywiadówkami i sprawdzaniem klasówek dość dużo.
        Mój mąż robi dużo w domu. Robię to dla wyższej pensji.
        A w ogóle to marzę już o wakacjach, jestem już zmęczona.
        • iwoniaw Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 10:03
          > Od 2-3 lat pracuję więcej, od roku mam półtora etatu w szkole. Pewnie że to nie
          >
          > jest ponad 8 godzin dziennie jak w innych miejscach pracy, ale jest to łącznie
          > z radami, wywiadówkami i sprawdzaniem klasówek dość dużo.

          No pewnie Zuzanno, że "dość dużo", ale autorka wątku pisze o _codziennym_
          pobycie poza domem _ponad_ 10 godzin + praca w domu + bycie pod telefonem.
          Oczywiśćie nawet w takiej sytuacji można sobie świetnie radzić "organizacyjnie",
          ale tak czy owak oznacza to, że dzieci wychowują inne osoby (rodzina i/lub
          wynajęte opiekunki), a matka/ojciec po prostu jest tylko zameldowana w loklu,
          gdzie dzieci, no i przychodzi tam głównie spać.
          • zuzanna56 Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 15:30
            No tak. Ja wiem że nie pracuję za dużo ale dość dużo.
            Czasami jest tak że mam lekcje od 8.00 do 15.30, potem rada pedagogiczna albo
            jakaś rozmowa w szkole z rodzicem. W domu sprawdzam przez 3 godziny klasówki a
            jeszcze wieczorem dzwoni jakaś mama płacząc w słuchawkę że jej dziecko nie
            radzi sobie w kontaktach z klasą.
            Na szczęście takie dni nie zdarzają się często....
            • iwoniaw Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 15:39
              > Na szczęście takie dni nie zdarzają się często....

              I tu jest sedno. Przypuszczam, że w _każdej_ pracy są dni bardziej intensywne
              (albo i tygodnie) i nikt nie robi z tego tragedii, po prostu trzeba przeżyć,
              nawet padając na nos. Nie postuluję przecież, że nie należy pracować nawet i
              intensywnie, "bo się spocimy". wink
              Ale żyć tak na co dzień ze świadomością, że tak samo będzie jutro, pojutrze i za
              miesiąc to prosta droga do wykończenia się, a wcześniej zrujnowania relacji
              rodzinnych. I nie ma zanczenia, czy taki tryb pracy przyjmie matka czy ojciec.
              Jeśli w porę tego nie opanuje, najprawdopodobniej straci i zdrowie, i rodzinę.
              Świadome _planowanie_ takiego trybu funkcjonowaia jest dla mnie niezrozumiałe
              kompletnie.
              • zuzanna56 Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 15:45
                To fakt. Mam dni koszmarne, 8 lekcji pod rząd z uczniami którzy już nie mają
                siły na nic. Wywiadówki do 21.00. Wyjazdy na kilkudniowe wycieczki, w czasie
                których prawie nie śpię. Ale potem mam kilka dni wolnego bo są święta albo
                niedługo parę dni majowych. Wakacje w pełni płatne. Tak, codziennie 10 godzin
                poza domem plus praca w domu i tylko 25 dni urlopu to byłoby za dużo. Jednak
                ludzie tak pracują...
    • iwoniaw Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 08:27
      nie pełny etat, tylko pełny etat z nadgodzinami:

      > Pisząc pełny etat mam na myśli takie warunki: firma prywatna, 8h w pracy,
      > czasem więcej; plus 2x1h na dojazdy, czyli 10h+ poza domem. Do tego często
      > coś trzeba przygotować wieczorem w domu, odbierać telefony służbowe poza
      > godzinami pracy itp.

      Oczywiście tak można, jak ktoś lubi/ ma potrzebę, tylko nie widzę przy takim
      trybie życia możliwości posiadania jakiejkolwiek rodziny - liczba dzieci nie ma
      tu już znaczenia. I tak nie mają szans na normalne kontakty z tak pracującym
      rodzicem. Mając nawet jedno dziecko nie zdeydowałabym się na taki tryb pracy w
      przypadku innym niż absolutna niemożność życia bez dochodów zapewnianych przez
      tę pracę _oraz_ niemożność znalezienia innej. I miałabym poczucie, że z
      dzieckiem/dziećmi to tylko jestem zameldowana w jednym domu, a nie mieszkam
      razem. Przecież rozwiedziony rodzic kontaktujący się z potomstwem raz w tygodniu
      spędza z dzieckiem więcej czasu niż pracująćy w ten sposób!

      Chciałam jeszcze dodać, że rozumiem, iż ktoś może mieć pracę - pasję i
      realizować się w niej po kilkanaście godzin na dobę (8 w pracy + przygotowania i
      tel. w domu) w pełni szczęścia. Ale nie powinien wówczas decydować się na
      dzieci, bo nie jest im w stanie poświęcić nawet tyle czasu, ile to wymaga
      przeciętny pies.
      • lola211 Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 12:27
        Tak pracuje wiekszosc Polakow, wiec gdyby trzymac sie Twojej opinii narod by
        wymarl.
        To normalne, ze pracowac trzeba.Etaty to z reguły 8h, mozna co najwyzej
        poszukac pracy blisko i zaoszczedzic na dojazdach.
        Prace w takim trybie zaczelam, gdy dziecko poszlo do szkoly, wczesniej albo nie
        pracowalam albo na 1/2 etatu.
        Ciezko jest, gdy dzieci sa malutkie, poźniej nie widze przeciwskazan, wrecz
        przeciwnie.
        • iwoniaw Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 12:30

          > Tak pracuje wiekszosc Polakow, wiec gdyby trzymac sie Twojej opinii narod by
          > wymarl.

          Toż właśnie wymiera, mamy najniższy przyrost naturalny w całej UE, która sama w
          sobie raczej liderem światowym w ilości dzieci nie jest.

          > To normalne, ze pracowac trzeba.Etaty to z reguły 8h, mozna co najwyzej
          > poszukac pracy blisko i zaoszczedzic na dojazdach.

          Owszem, to normalne, ale _notoryczne_ zostawanie po godzinach + branie pracy do
          domu + bycie pod telefonem non stop to już normalne nie jest, zwłaszcza jeśli
          ktoś się decyduje na dzieci. A o takiej sytuacji pisała autorka wątku, ot co.
          • lola211 Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 12:53
            > Toż właśnie wymiera, mamy najniższy przyrost naturalny w całej UE, która sama
            w
            > sobie raczej liderem światowym w ilości dzieci nie jest.

            Z przyczyn roznych- brak czasu to chyba najmniejszy pikus, jesli chodzi o
            przyczyny takiego stanu rzeczy.Gdyby brac sobie do serca to co napisalas, to
            ci, ktorzy wlasnie na dzieci sie decyduja- pracuja, maja na to srodki- nie
            powinni rodzin zakladac.To ciekawe kto w takim razie by te dzieci rodził?
            Bezrobotni?
            Bycie pod tel., czasem nadgodziny- wyobrazam sobie taki scenariusz i nie jest
            to niewykonalne- najwazniejsze w tym wszystkim IMO jak duze sa te dzieci.
            sama pracueje 5 dni w tyg., w niedziele dodatkowo 4 godz., 2 razy w tyg. mam
            zlecenia, przeznaczam na nie po 3 godz.
            Od tego dziecko ma ojca, by w tym czasie sie nim zajal- wowczas nie ma ryzyka
            zaniedbania ze strony rodzicow.
            • iwoniaw Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 13:00
              > Z przyczyn roznych- brak czasu to chyba najmniejszy pikus, jesli chodzi o
              > przyczyny takiego stanu rzeczy.Gdyby brac sobie do serca to co napisalas, to
              > ci, ktorzy wlasnie na dzieci sie decyduja- pracuja, maja na to srodki- nie
              > powinni rodzin zakladac.To ciekawe kto w takim razie by te dzieci rodził?
              > Bezrobotni?

              Niekoniecznie bezrobotni. Ale popatrz wkoło: dzieci mają albo ludzie o wyższych
              niż śrenie dochodach albo właśnie bezrobotni żerujący na socjalu. Ludzie średnio
              zarabiający (mam na myśli sytuację, gdy rodzina nie może sobie pozwolić z
              przyczyn finansowych na rezygnację jednego z rodziców z pracy zawodowej
              przynajmniej przez pierwsze lata życia dzieci) mają po 1 dziecku, góra dwójkę.

              A czy brak czasu to taki "najmniejszy pikuś"? Fakt, że technicznie to można i
              niańkę wynająć na 12 h i starsze do szkoły z internatem posłać, tylko czy tacy
              rodzice jeszcze mogą powiedzieć, że wychowują swoje dzieci?

              > Od tego dziecko ma ojca, by w tym czasie sie nim zajal- wowczas nie ma ryzyka
              > zaniedbania ze strony rodzicow.

              Tak, a ojciec to niby nie pracuje? Przeważnie pracuje, podobnie jak matka. Zatem
              _któreś_ z rodziców jednak nie może sobie pozwolić na opcję etat 8h dziennie +
              dojazdy + dodatkowa praca do domu + bycie dyspozycyjnym.
              • lola211 Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 15:26
                Pisze o syt., gdy jedno z rodzicow pracuje tak długo.Moze sobie na to pozwolic
                pod warunkiem, ze to drugie moze wowczas zajmowac sie dzieckiem.
                Ja widuje sie z corka przez godz. rano i w zaleznosci od zmiany albo 5 godz.
                albo 2 po poludniu i wieczorem.Ciagle uwazam, ze ja wychowuje.Czas, ktory ja
                spedzam w pracy, ona spedza w szkole albo przebywa z ojcem w domu.
                Nie podejmowalabym sie pracy w nadgodzinach, gdyby moj partner tez tak pracowal-
                to oczywiste.Ale jesli on moze zajac sie dzieckiem to czemu nie.
                Ludzie maja 1 czy 2 dzieci, bo widocznie im to wystarcza.Sa i tacy, ktorzy maja
                3 i tez sobie radza, pracujac.
                • iwoniaw Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 15:34
                  lola211 napisała:

                  > Pisze o syt., gdy jedno z rodzicow pracuje tak długo.Moze sobie na to pozwolic
                  > pod warunkiem, ze to drugie moze wowczas zajmowac sie dzieckiem.

                  A ja piszę o sytuacji przedstawionej przez autorkę wątku w 1. poście. Nie
                  wspomina ona nic o ojcu dzieci, zatem zakładam, że nie chodzi o sytuację, gdy on
                  jest w domu dłużej niż matka.

                  > Nie podejmowalabym sie pracy w nadgodzinach, gdyby moj partner tez tak pracowal
                  > -
                  > to oczywiste.

                  No więc to samo piszę od kilku postów. Dziecko potrzebuje rodziców, a już na
                  pewno przynajmniej jednego z nich, dłużej niż 3 h na dobę. Nawet jeśli nie jest
                  malutkie. Jak sobie to wyobrażasz w sytuacji, którą (hipotetycznie, jak
                  przypuszczam) opisuje autorka wątku?

                  > Ludzie maja 1 czy 2 dzieci, bo widocznie im to wystarcza.Sa i tacy, ktorzy maja
                  >
                  > 3 i tez sobie radza, pracujac.

                  No i super, tylko, powtórzę, co to ma wspólnego z tematem? Mówimy o sytuacji
                  _codziennej_ nieobecności w domu po kilkanaście godzin + pełna dyspozycyjność
                  pod telefonem + dodatkowa robota do domu + (co wyraźnie zaznaczyła autorka
                  wątku) "ogarnięcie" _osobiste_ (czyli brak pomocy w sprzątaniu czy gotowaniu) domu.
                  • lola211 Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 15:42
                    > A ja piszę o sytuacji przedstawionej przez autorkę wątku w 1. poście. Nie
                    > wspomina ona nic o ojcu dzieci, zatem zakładam, że nie chodzi o sytuację, gdy
                    o
                    > n
                    > jest w domu dłużej niż matka.

                    To moze warto najpierw zapytac jak jest z ojcem zanim od razu zakladac, ze on
                    pracuje tak samo.Ja takich wnioskow nie wyciagnelam.
                    Powtarzam- to sie da zorganizowac, bo znam takie rodziny.I funkcjonuja lepiej
                    niz niejedna rodzina, gdzie matka tkwi z dzieckiem w domu.Sfrustrowana,
                    zniechecona, cale dnie spedzajac np. na forum:0.
                    Dyspozycyjnosc pod tel. oznacza dla mnie tylko to, ze czasem ktos w jakiejs
                    sprawie zadzwoni i poswiece temu kilka minut.Dodatkowa robota mozna sie zajac,
                    gdy dzieci juz spia.
                    Natomiast na pewno polecalabym wowczas pomoc osoby do sprzatania- skoro sie
                    tyle pracuje to rozumiem, ze ma sie z tego korzysci mat., oplacenie zatem
                    sprzatania nie powinno byc problemem.
                    • iwoniaw Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 15:54
                      > To moze warto najpierw zapytac jak jest z ojcem zanim od razu zakladac, ze on
                      > pracuje tak samo.Ja takich wnioskow nie wyciagnelam.

                      No a ja tak, gdy przeczytałam spis obowiązków, które zostają do wykonania po
                      uśpieniu dzieci. Nie wygląda na to, by ojciec dzieci miał czas na cokolwiek
                      wcześniej niż matka (vide post założycielski).

                      > Powtarzam- to sie da zorganizowac, bo znam takie rodziny.I funkcjonuja lepiej
                      > niz niejedna rodzina, gdzie matka tkwi z dzieckiem w domu.Sfrustrowana,
                      > zniechecona, cale dnie spedzajac np. na forum:0.

                      Zapewne tak, da się, tylko powiedz mi, co ma do tego sytuacja rodzin z
                      niepracującą matką, mającą w dodatku problemy natury emocjonalnej?

                      > Dyspozycyjnosc pod tel. oznacza dla mnie tylko to, ze czasem ktos w jakiejs
                      > sprawie zadzwoni i poswiece temu kilka minut.Dodatkowa robota mozna sie zajac,
                      > gdy dzieci juz spia.

                      No faktycznie, po 12 h poza domem, 3 h z dziećmi (+ przygotowanie posiłków), 1
                      godzinie na sprzątanie i wszelkie zaległości domowe, a ten czas z dziećmi i dla
                      domu przerywany telefonami... Zakładając, że te 6 h przespać trzeba, zostaje
                      szalone 2 h na dodatkową robotę pod warunkiem, że ktoś jeszcze potrafi się na
                      takowej skupić po całym dniu na wysokich obrotach.
                      Jeśli ktoś ma małe potrzeby snu, nie potrzebuje w ogóle odpoczynku/rozrywki, nie
                      ma żadnego poza pracą hobby, nie prowadzi życia towarzyskiego, a dzieci już choć
                      trochę podrosły (choć w poście założycielskim była mowa o takim trybie pracy tuż
                      po macierzyńskim), to faktycznie może chwilę tak pociągnąć. Dla mnie nie ma w
                      takiej sytuacji żadnych zalet, jak pisałam powyżej - rozważanie takiej opcji
                      zaczęłabym wyłącznie w przypadku _kompletnego_ braku alternatywy.
                      • lola211 Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 16:01
                        Pytanie brzmialo:
                        Jak myślicie, czy da się pracować na pełny etat i mieć np. 3 dzieci?
                        i odpowiadam- tak, da sie.Kwestia organizacji tylko.
                        A czy ktos tak lubi czy nie to inna sprawa.
                        • iwoniaw Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 16:06
                          doładnie pytanie brzmiało:
                          "Pisząc pełny etat mam na myśli takie warunki: firma prywatna, 8h w pracy,
                          czasem więcej; plus 2x1h na dojazdy, czyli 10h+ poza domem. Do tego często
                          coś trzeba przygotować wieczorem w domu, odbierać telefony służbowe poza
                          godzinami pracy itp.
                          I mówię o małych dzieciach (nie nastolatkach), powrót do pracy po
                          macierzyńskim (i ewentualnie resztkach wypoczynkowego)."

                          Jest różnica?
                          • lola211 Re: Warunki o których piszesz, to 16.04.07, 16:21
                            Dla mnie nie.
                            Moze dlatego ze sama pracuje w podobnym systemie i czesto do 19.
                            Fakt, nie mam 3 dzieci.Ale o ile nie beda to trojaczki to mysle, ze spokojnie
                            przy dobrej organizacji da sie.
                          • zuzanna56 iwoniaw 16.04.07, 16:27
                            Na pewno nie jest dobrze jeśli oboje rodzice tak długo pracują. Jeśli jeden,
                            uważam że nie jest tak źle. Czasami naprawdę nie ma innego wyjścia. A ty
                            pracujesz?
                            • iwoniaw zuzanna56 16.04.07, 16:37
                              > A ty
                              > pracujesz?

                              Pracuję, ale nie po kilkanaście godzin poza domem. (miałam i taki epizod, ale
                              teraz, z małymi dziećmi, doceniam możliwość robienia zleceń w zaciszu domowym).
                              Do pracy "z ludźmi" nie wychodzę obecnie na dłużej niż kilka godzin w tygodniu.
                              • lola211 Re: zuzanna56 17.04.07, 14:33
                                Tu jest mowa o 8 godz. plus dojazdy- skad te "kilkanascie"?
                                • iwoniaw Re: zuzanna56 17.04.07, 17:13
                                  autorka wątku napisała "10h+" czyli ponad 10 godzin (+ branie pracy do domu) No
                                  dla mnie powyżej dziesięciu to jest kilkanaście, skoro nie jest powiedziane
                                  dokładnie czy 11 czy 15.
          • mim288 Re: Warunki o których piszesz, to 17.04.07, 10:36
            Och wiesz, osoby pracujące długo (i mające niezłe zarobki) mają raczej dzieci i
            nie przyczyniają sie do wymarcia narodu (2,3). Pracuję 11 h dzinnie (albo i
            dłużej) plus dojazdy (2h), mam dwoje dzieci i planuję jeszcze dwoje. Mam
            znajome w analogicznej sytuacji też mające rodziny z 2 albo trójką dzieci albo
            planujace taki wariant. Więc jak się chce to się da (a że czasem pada się na
            nos to juz taki wybór).
    • piastka Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 10:28
      Hej magdalenko!
      Można powiedzieć, że należę do takich mam pracujących na dwa etaty; jeden 8-
      godzinny w pracy + kolejny w domusmile. Jednak ja na dojazdy poświęcam maks. 1
      godzinę dziennie, mam super nianię (i super babcie), a i moje najmłodsze
      urodziło się po dłuższej przerwie, czyli starsze dzieci miałam w pewnym sensie
      odchowane (7 i 11 lat). Nigdy nie mogłam skorzystać z urlopów wychowawczych
      (brak zastępstwa na dłużej) i serce mi trochę krwawiło.. Najgorzej rozstania
      znosi moje najmłodsze dziecię - teraz 2,5 letnie. Ale w ogóle ma trudny
      charakterek.
      Znam kilka mam w podobnej sytuacji - w tym jedną w bardzo podobnej do tej, jaką
      opisujesz. Naprawdę świetnie sobie radzi - choć nierzadko jest przemęczona.
      Ostatnio podjęła jeszcze dodatkowe wyzwanie i robi uprawnienia biegłego-
      rewidenta...
      Patrząc na moje świetnie radzące sobie ze wszystkim dzieci nie mam wrażenia, że
      coś im zostało odebrane. Raczej przeciwnie - dzięki temu, że pracuję stać mnie
      na o wiele więcej, niż gdyby zarabiał tylko mój mąż....
    • magdalenka77 Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 11:30
      Nie ma szans pracować za sensowne pieniądze w prywatnej firmie tylko 8h na dobę!
      A w państwowej firmie nie znalazłabym dla siebie stanowiska z moim
      wykształaceniem.

      Teraz mam jedno 2-letnie dziecko i jestem w domu po pracy o 17:30. Nie gotuję
      wtedy,nie sprzątam, tylko spędzam czas z synkiem. Po jakimś czasie wraca mąż.
      Ok 21 synek idzie spać i wtedy mam trochę czasu dla siebie i dla domu. Idę spać
      ok 24-1, a o 6 dzwoni znów budzik (mógłby trochę później, ale zawsze staramy
      się śniadanie jeść we trójkę razem).Jestem cholernie niewyspana, mój organizm
      domaga się minimum 7-8 godzin snu na dobę. Zawsze chciałam 2 dzieci, ale po
      urodzeniu synka stwierdziłam, że dzieci są tak super, że najchętniej miałabym
      więcej. Synkiem opiekuje się opiekunka, wychodzę zawsze z założenia, że babcie
      już swoje dzieci odchowały, a moje dziecko=mój problem. Do tego nie dałyby rady
      fizycznie z moim żywym sreberkiem.

      Wiem, że jak nie będę pracować, to cofnę się mocno w rozwoju, a do tego będę
      nieznośna dla otoczenia smile))
      Mam wykształcenie techniczne, fajną pracę i naprawdę sensownego szefa, głupotą
      byłoby to zaprzepaścić. Wychowawczy niestety nie wchodzi w grę, bo w mojej
      dziedzinie, to musiałabym od nowa na studia iść po takim wychowawczym. Zresztą
      u mnie w firmie dłuższy wychowawczy to od razu jest jednoznaczny z końcem pracy
      (wcale się w sumie nie dziwię, w końcu w takiego pracownika trzebaby potem
      sporo zainwestować w ponowne przeszkolenie, żeby był na bieżąco)

      DO tego oczywiście nie do przecenienia są podwójne dochody, a do tego czuję się
      niezależnie, jak zarabiam. I w takiej sytuacji ani ja, ani mąż nie czujemy się
      związani z firmą, jeśliby sytuacja w jakiś sposób się pogorszyła - każde może w
      podbramkowej sytuacji rzucić pracę i na spokojnie poszukać nowej, a nie trzymać
      się kurczowo stanowiska (i pogłębiać nerwicę), bo jest się jedynym żywicielem
      rodziny...
      • iwoniaw Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 11:52
        > Nie ma szans pracować za sensowne pieniądze w prywatnej firmie tylko 8h na dobę
        > !

        No cóż, ja znam ludzi, którzy pracują nawet mniej za sensowne pieniądze oraz
        takich, którzy pracując znacznie więcej wiążą koniec z końcem. Zatem nie
        uzależniałabym wysokości dochodu od czasu pracy, bo to nie są wielkości
        bezpośrednio powiązane.

        > Jestem cholernie niewyspana, mój organizm
        > domaga się minimum 7-8 godzin snu na dobę.

        No właśnie, to jest tak naprawdę poważny problem. Można tak żyć jakiś czas,
        wspierając się myślą o nadciągającym np. końcu wyjątkowo wyczerpującego
        zlecenia, urlopie, ale funkcjonować tak "w trybie zwyczajnym" na dł↓ższą metę
        nie sposób. Organizm upomni się wcześniej czy później o swoje prawa i nie życzę
        ci, byś musiała przekonać się, że jednak można spauzować, gdy będziesz leżeć w
        szpitalu.
        Człowiek bezdzietny przynajmniej w weekend może odespać, a rodzic ma dziecko
        świątek piaŧek i niedziela i "nadrabia" kontakty, więc i wypali się szybciej.

        Praca na etat obojga rodziców + opiekunka do dziecka to w dzisiejszych czasach
        norma i rozumiem też chęć realizacji zawodowej + doceniam dochody podwójne. Ale
        10 h poza domem to _dość_. Bycie "pod telefonem" + branie pracy do domu to już
        jednak - jak dla mnie - stawianie pracy nie równorzędnie, ale _ponad_ rodzinę.
        Nie chciałabym tak. I nie ma nic do rzeczy ilość dzieci.
        • iwoniaw Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 11:53
          > takich, którzy pracując znacznie więcej wiążą koniec z końcem.

          Ledwie wiążą, miało być oczywiście.
      • gaskama Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 12:09
        Oj to szeroki temat. Ja mam 5-letniego syna i pracuję tak jak Ty. Wychodzę z
        domu o 8.00 a wracam o 17.30 (jak z zakupami to nawet o 18.00). Potem zajmuję
        się już tylko synem. Mały idzie spać o 21.00 i mam czas dla siebie i niemęża.
        Ale tak naprawdę, to latam wtedy po mieszkaniu jak z pierd.... u ogona i nie
        wiem, czy prasować, czy nakładać wreszcie maseczkę na gębę, czy jednak
        poczytać, a może jakiś filmik, a może oczasem seks z niemężem. Kończy się na
        tym, że ze zmęczenia zawieszam się przed telewizorem i nie robię nic.
        Chciałabym drugie dziecko, ale ... niemąż nie chce (tak na zdrowy rozsądek, to
        mu się nie dziwię, syna karmiłam dwa lata cycem, więc do opisanej wyżej
        sytuacji dochodziło jeszcze od 2 do 8 karmień w nocy) a ja chcę (chyba hormony,
        bo rozsądek mówi "NIE!"). Ale też nie wiem, czy wyrobię. Po prostu nie wiem.
        Sama nie znam wiele mam, które mają dwójkę lub więcej małych (nie 10 lub 15
        letnich) dzieci i pracują na full (czyli nie etat w szkole i nie chodzi mi o
        to, że nie doceniam zawodu, bo piękny, jestem z wykształcenia między innymi
        także nauczycielką, ale 18 godzin pracy to nie 40+).
        pozdrawiam
        Gąskama
        • zuzanna56 gaskamama 16.04.07, 16:06
          Tak tylko dodam że znam mało nauczycieli którzy mają 18 godzin. Ja mam 28.
          Wielu nauczycieli pracuje w dwóch szkołach (ja akurat w jednej) bo z jednego
          nauczycielskiego etatu, szczególnie jeśli się jest nauczycielem kontraktowym,
          trudno przeżyć.
    • justi54 Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 12:00
      W tym kraju to się ledwo daje wychować i utrzymać jedno dziecko i zasuwać na
      pełny etat.
    • bri Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 12:12
      Szczerze powiedziawszy to przy jednym byłoby mi ciężko. Pracuję 8 h, dojazdy po
      20 min. rano i po południu; od czasu do czasu biorę zwolnienia na córkę.
      Służbowe sprawy w domu naprawdę sporadycznie. Generalnie mam miłą i niezbyt
      wymagającą pracę w tej chwili co mi idealnie odpowiada.

      Chciałabym jeszcze na kogoś zwalić prasowanie wink

      Nie wyobrażam sobie mieć trójki i zasuwać tak jak to opisałaś.
    • yazmine Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 13:03
      Witaj smile
      Mam dobrych znajomych, ktorzy maja czworke dzieci. Dwoje nieco starszych,
      dwójka maluchów. Maja swoją działalność, wiec nie pracuja po 8 godzin, a
      praktycznie od rana do poznych godzin. Ojciec musi wstawać o 3 w nocy ( fakt w
      ciagu dnia pare godzin odsypia)żeby przywieźć towar.
      Mają nianię, troche pomagają im dziadkowie. Dzieci zawsze ubrane, czyściutkie i
      zadbane. Kazda wolną chwile rodzice spedzaja z nimi. Fakt w tygodniu jest tego
      czasu niewiele. Ale za to sobota i niedziela jest dla dzieci smile
      Rodzinne spotkania, wyjazdy w plener, nawet porządki robią razem ( zawsze to
      jakaś forma zabawy może być )
      To co mnie tam uderza,w pozytywnym znaczeniu oczywiście, to rodzinna atmosfera.
      To że wszyscy są dla siebie mili. Dzieci nie są "rozpuszczone".
      Fakt, że finansową stoją super, więc stres związany z zapewnieniem bytu nie
      jest wielki smile To pewnie też wpływa na relacje w rodzinie.
      Widać, że są szczęśliwi smile Chociaż nie twierdzę, że nie są zmęczeni. Bo czasem
      jak to mówi Aga, padają na pysk smile
      Więc chyba się da smile Chociaż ja sama nie wiem, czy miałabym tyle siły i
      cierpliwości.
      Pozdrawiam
    • ma.pi Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 14:21
      magdalenka77 napisała:

      > Jak myślicie, czy da się pracować na pełny etat i mieć np. 3 dzieci?
      >


      Da sie, mam troje dzieci w wieku od 1,5 do 12 lat.

      Pozdr.
      • tolka11 Mam trójkę i pracuję 16.04.07, 14:30
        Też mam troje dzieci. Wiek dzieci widać w sygnaturce. Pracuje na pełny etat
        plus prace do domu. Do pracy mam na szczęście 200 m. Nigdy nie byłam na
        wychowawczym, wracam zaraz po macierzyńskim. Pracuję, żeby w tym młynie
        zachować równowagę psychiczną, pracuję, bo z jednej pensji trudno byłoby wyżyć.
        No i obowiązki domowe dzielimy z małżonkem na pół.
        Dzieci nie są zaniedbane, mam dla nich czas. Wszystko jest kwestią dobrej
        organizacji.
        Jedyny minus: jestem notorycznie niewyspana. kiedyś to sobie odbijęsmile
        • verdana Re: Mam trójkę i pracuję 16.04.07, 15:07
          Ja od lat pracuję miniumum na dwa etaty, czesto jeszcze mam dodatkową pracę.
          Ale fakt, nie bardzo wyobrażam sobie 10 godzin dziennie poza domem i
          wychowywanie trójki dzieci. ja mam pracę, którą częściowo wykonuje w domu,
          częściowo w bibliotece, w kazdym razie to nie jest 8 godzin dziennie poza
          domem. Z tym, ze za to pracowałam w weekendy, a to tez niedobrze. Czasem , gdy
          dzieci były znacznie młodsze, zastanawiałam się, czy nie lepiej być tylko
          wieczorami w dni powszednie, a za to mieć soboty i niedziele dla rodziny.
          • zuzanna56 Takie czasy 16.04.07, 15:41
            Niestety takie czasy nastały. Gdyby mój mąz zarabiał tyle co my razem to na
            pewno pracowałabym na pół etatu. Mam taką możliwość. Ale finansowo byłoby nam o
            wiele gorzej....
    • bea116 Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 16.04.07, 21:35
      Da się. Mam troje, raczej małych a jak posumować wszystkie zobowiązania to z 1 1/2 etatu. Na szczeście do pracy raczej blisko i dobra atmosferasmile Tylko pospać by się czasem chciało, oj chciało... Na szczęście mój ślubny z tych mało śpiących, tak więc zdarza się, że w sobotę czy niedzielę on pierwszy wstaje i ogarnia czeredę a ja tak ze dwie godziny później.. Kocham go za tosmile)
    • mkolaczynska z własnego doświadczenia:-) 16.04.07, 22:03
      Pracuje 8h +2h dojazdu do pracy czasem nieco dłużej łącznie 10h poza domem w
      godzinach 8-18:00. Zajebista sprawa wink aż zaczynam podziwiać mamy
      nauczycielki wink
      Nie wiem w jakim wieku masz dziecko ale z mojej perspektywy lepiej sobie
      odpuścić jak najwięcej pracy po pracy, wyłączyć komórke wink.. niestety
      przynajmniej na czas 1-3 lata(to akurat moje doświadczenie mam 2,5 latka i
      wydaje mi się że po 3 roku zycia pod względem czasowym bedzie z górki)
      Jak dla mnie potem może być kolejne, choć osobiście się już na drugie nie
      zdecyduje wole odchować jedno, a potem prowadzić w miare noramlny nieco
      egoistyczny tryb życia smile.
      Matka zacharowana to jednak matka niecierpliwa, nieuważna, mimo potrzeby
      pobycia z dzieckiem czekająca aż w końcu bedzie mogła odpocząć-a dziecko to
      widzi.
    • magdalenka77 Ojciec: 16.04.07, 22:21
      Mój mąż tez pracuje, ale to ja pędzę z pracy zwolnić opiekunkę po tych 10h. W
      wyjatkowej sytuacji oczywiście może zostać dłuże, ale mi tez brakuje tych chwil
      z synkiem, więc to są naprawdę wyjątkowe sytuacjie. Mój mąż teoretycznie
      powinien być w domu ok.18, ale u niego to nigdy nie wiadomo, czy o 17 szef nie
      zwoła jakiegoś zebrania (a tez dojeżdża ok. godzinę).

      Czasem przychodzi pani do sprzątania i prasowania, ale czasem jedzie do siebie
      do domu (Ukraina) albo zachoruje i wtedy sprzątamy i prasujemy sami. Ale tych
      prozaicznych czynności domowych jest więcej niż na cotygodniowe sprzątanie. A
      to się np. pogoda zmieni i w te pędy trzeba jechać dokupić synkowi buty czy
      ubranka (bo ze staraych na daną aurę wyrósł), a to jakieś pierdoły urzędowe
      załatwiać. Cud, że synek właściwie nie choruje, choć jakbym się sugerowała
      podpowiedziami mojej mam dotyczącymi ubierania go, to chyba non-stop by
      odwiedzała pediatrę smile
      Często trzeba coś pogotowaćna kilka dni, żeby nie musieć codziennie stać przy
      kuchni, naprawić jakieś drobiazgo w domu itp.

      Zasuwamy non-stop, jesteśmy zmęczeni, nie bardzo mamy czas dla siebie z mężem.
      Co tu dużo mówić - mamy spory kryzys sad ALe nie wyobrażam sobie po tylu
      godziach rozłąki z dzieckiem jeszcze go "podrzucać" babci czy zostawiać na
      więcej godzin opiekunce, żeby iść np. z mężemdo kina. A jak już w domu zrobimy,
      co najpilniejsze, to jest godzina minimum 23 i wtedy perspektywa oglądania przy
      winku ok. 2-godzinnego filmu na DVD w ogóle mnie nie pociąga.

      Ale dzieciaki są takie fajne, tak wzbogacają życie, i naprawdę chciałabym
      jeszcze kilka mieć...
    • magdalenka77 I jeszcze o pracy: 16.04.07, 22:29
      To nie jest tak, że non-stop zostaję po godzianch, ale raz na jakiś czas
      wypada, jak jest jakaś gorąca sprawa w pracy. Ale generalnie w pracy rozumieją,
      że mam małe dziecko i płacę opiekunce za konkretny czas pracy.
      To samo z telefonami. Nikt tych telefonów nie nadużywa, ale czasem się zdarza
      rozmowa poza godzinami pracy - powiedzmy raz, dwa razy na miesiąc.

      Z tą pracą w domu to jest tak, że czasem musze przygotowac się do jakiegoś
      spotkania, a np. nie zdążę w pracy (bo własnie staram się wyjść punktualnie), a
      spotkania nie da się przesunąć. Biorę wtedy laptopa do domu i późnym wieczoram
      staram się coś tam sklecić. Też nie jest to norma, a raczej wyjątek, aczkolwiek
      to się wszystko raz na jakiś czas zdarza.

      Właśnie niedawno minęłam 30-tkę, więc jakbym chciała np. 3 dzieci w odstępach
      kilkuletnich, żeby odchować jedno, zanim pojawi się drugie, to już będę się
      wielkimi krokami zbliżać do czterdziestki. To z punktu widzenia medycznego
      żadna katastrofa, jednak większe wymagania od organizmu, mniej sił cierpliwości
      itp. sad((
      • lola211 Re: I jeszcze o pracy: 17.04.07, 11:34
        Czyli w zasadzie etat.Bo niektorzy wzieli doslownie te "nadgodziny i telefony"
        i wyszlo, ze sie zaharowujesz.
        • iwoniaw To ja wzięłam dosłownie :-) 17.04.07, 17:16
          No bo jak niby miałam wziąć?
          Powtórzę jednak _raz jeszcze_ - etat to normalny tryb pracy (choć z kilkorgiem
          małych dzieci będziesz zmęczona, nie ma siły). Ale na etat z nawiązką to JA bym
          się nie zdecydowała. Może to i wygodnictwo i mała odporność fizyczna, że
          potrzebuję czasu na sen, odpoczynek i rozrywkę, ale tak po prostu mam.
    • czarny.kot997 Re: Ile dzieci i pełnoetatowa praca? 17.04.07, 12:18
      wlasnych doswiadczen z 3 dzieci nie mam, bo mam dopiero dwoje smile, ale mam
      doswiadczenia moich rodzicow. Oni zawsze pracowali na wiecej niz 1 etat, czesto
      brali nocki w internacie, zeby starczylo do pierwszego a nas tzn. dzieci bylo
      4. Rodzice zawsze mieli dla nas malo czasu, bo wiadomo, oprocz pracy, trzeba
      bylo jeszcze cos wystac w kolejce, z tego czegos cos ugotowac, uprac (nie bylo
      dlugi czas pralki automatycznej itp) i co ?? a no nie wyladowalismy w gangach,
      nie bralismy narkotykow itp. mielismy szczesliwe dziecinstwo, zostalismy
      wszyscy wychowani na ambitnych i niezaleznych ludzi. to nie czas jest wazny,
      nie to jak dlugo wychowuje sie dzieci tylko jak! z perspektywy czasu nie
      chcialabym w swoim dziecinstwie zmieniac czegokolwiek, bylo naprawde
      szczesliwe, a ze wczesniej bylismy samodzielni to tylko nam wyszlo na zdrowie.
      mieszkam w kraju, gdzie wiekszosc matek zostaje w domu i za przeproszeniem
      podciera dzieciom (takze tym nastoletnim)tylki i jak dla mnie to oni pozniej
      wogole nie osiagaja stanu doroslosci-to sa wieczne dzieci, niezdolne do
      samodzielnosc, ktore odrobina stresu w pracy doprowadza do zalaman nerwowych,
      depresji itp. Moja mama byla wtedy kiedy jej potrzebowalam, dawala mi poczucie
      milosci, bezpieczenstwa i zaufania, nauczyla samodzielnosci, pewnosci siebie,
      dala sile i "glod" rozwoju, ksztalcenia. jestem jej wdzieczna, ze
      nie "siedziala" z nami w domu, bo nie potrafilabym jej dzisiaj tak szanowac i
      podziwiac; ona do dzisiaj jest dla mnie wyzwaniem intelektualnym a to dlatego,
      ze zawsze sie rozwijala, zawsze parla do przodu. Ja pracuje tez bardzo duzo, 8
      godzin to zadkosc niespotykana smile, dla corki mamy malo czasu,i czesto spotykamy
      sie z uwagami, ze jestesmy niezbyt dobrymi rodzicami, bo poswiecamy dzieciom
      malo czasu, tylko te dzieci jakos ludziom nie pasuja do tego zlego obrazu
      rodziny. corka jest madra, samodzielna, zrownowazona dziewczynka, na temat
      ktorej slyszymy tylko same hymny pochwalne. o synku trudno cos powiedziec, bo
      ma dopiero 7 tyg smilepozdrawiam matki pracujace
      czarny kot
    • sir.vimes Znam kilka osób, które prowadza taki tryb życia 17.04.07, 14:22
      I IMHO bez opiekunki , półproduktów obiadowych i pomocy dochodzącej nie da rady.
      Jeżeli masz zamiar sprzątać z mężem w weekendy i gotować po nocy obiadki na
      dzień następny to właściwie dzieci nie będą miały z ciebie pożytku. Jeżeli
      darujesz sobie gotowanie, sprzątanie, prasowanie i duże zakupy (na rzecz np.
      zakupów online) to da radę.
      No , chyba, ze mąż w domu - to oczywiście bez problemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka